Lifestyle

Kate Winslet: to niedoskonałości świadczą o naszej niepowtarzalności, o tym, kim naprawdę jesteśmy

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
23 listopada 2022
 

Jestem tego warta. Wypowiedzenie tych słów to przyjemne uczucie. Te słowa są magiczne. Pewnie myślicie sobie: Łatwo jej powiedzieć. Spędziła godziny, będąc malowaną i czesaną, żeby tak wyglądać. Oczywiście, że czuje, że jest tego warta. Bo piękno jest jak supermoc, prawda? Ale w pewnym momencie makijaż trzeba zmyć. Najtrudniejsze dla nas wszystkich jest poczucie, że jesteś tego warta bez niego. Bądźmy szczerzy – nie wyglądam tak przez cały czas, mówi Kate Winslet.

Jesteś tego warta

„Kiedy jesteśmy młodsi, często myślimy, że wartość ma związek tylko z naszą twarzą, sylwetką, zainteresowaniem czy popularnością, albo liczbą lajków, jakie dostajemy w porównaniu ze znajomymi. Ale to nie ma związku z żadną z tych rzeczy. Istota Jestem tego warta to prawo do bycia sobą. Bronienia swojej prawdy: swoim ciałem, skórą, twarzą, które z biegiem lat będą się zmieniać. To fakt”.

Kate staje naga

Mówiąc te słowa, Kate zmywa perfekcyjnie wykonany makijaż, w którym wygląda po prostu bosko. W tej krótkiej reklamie aktorka nie tylko zachęca do pokochania i akceptacji samej siebie. Zdanie po zdaniu staje przed widzami coraz bardziej „naga” – z całym bagażem swoich zmarszczek i niedoskonałości skóry. W czasie wygłaszanego monologu gwiazda daje nam do zrozumienia, że prawdziwe piękno niewiele ma wspólnego z wiekiem kobiety. Aktorka, kilka słów kieruje też do młodszych fanów, którzy kochają przeglądać się i porównywać z innymi osobami w social mediach.

Jestem Tego warta jest o twoim prawie do tego, by być sobą (…) Tak, wiem, to wymaga odwagi i odsłonięcia najgłębszych pokładów swojej wrażliwości, ale warte jest podjęcia ryzyka”, przekonuje Winslet. „Każda kobieta potrafi znaleźć w swoim ciele obszar, którego nie lubi. Jednak to właśnie blizny, niedoskonałości stanowią o naszej wyjątkowości i niepowtarzalności, o tym, kim naprawdę jesteśmy.

„Może gdybyśmy idąc przez życie wyzbyły się pokusy oceniania i porównywania z innymi, a zamiast tego spojrzały na siebie łaskawszym okiem i wzajemnie się wspierały, akceptacja przyszłaby z mniejszym trudem”, mówi. „Bo bycie autentycznie sobą – tylko to się liczy!”, dodaje.

Kate chce nam powiedzieć, że najważniejszą rzeczą wcale nie jest to, jak wyglądasz. Dbaj o swoje nastawienie do siebie i bądź wobec siebie łagodna i czuła. Nie dąż do niemożliwych ideałów. Nie pozwól, aby media społecznościowe wciągnęły cię w wir kłamstwa. Idealne, błogie, szczęśliwe życie nie jest tak powszechne, jak chcielibyśmy wierzyć, przeglądając social media.  Kate zachęca do tego by, by wzajemnie się celebrować swoją indywidualność i pozwolić sobie patrzeć na siebie i inne kobiety z czułością, wdzięcznością i zgodą na to, że jesteśmy od siebie tak różne.

Kate Winslet dołączyła do grona ambasadorek marki L’Oreal Paris w połowie 2021 roku. I mówiąc szczerze – to był chyba najlepszy „interes” kosmetycznej marki. Bo, kiedy Kate występuje w reklamie, to słucha się jej tak, jakby właśnie mówiła do nas, ciebie, do mnie. Jakby rozpalała w kobiecych sercach rewolucję w imię ruchu bodypositive. Wydaje się, że każde słowo jest głęboko przemyślane. W tej samej kampanii L’Oreal Paris widzimy też innych ambasadorów m.in. Violę Davis, Andie MacDowell, Nikolaja Coster-Waldau, Camilę Cabello, Helen Mirren.


Lifestyle

Tęczowy pocałunek – na czym polega ta niezwykle intymna łóżkowa zabawa?

Redakcja
Redakcja
23 listopada 2022
kochanek doskonały
fot. KovacsAlex/iStock
 

Człowiek uczy się całe życie. Dzisiaj na przykład dowiedziałam się o „rainbow kisses” i chyba nie chciałam tego wiedzieć. Czym jest więc „tęczowy pocałunek”? Na początek powiemy tyle, że nie ma nic wspólnego z osobami LGBT+ i w zasadzie nie do końca jest jasne, dlaczego został tak nazwany. 

Czym jest tęczowy pocałunek?

Według definicji rainbow kiss (ang. tęczowy pocałunek) to pocałunek w parach heteroseksualnych – między kobietą, która w tym czasie ma menstruację, a jej partnerem. Do rainbow kiss najczęściej dochodzi, kiedy para stosuje pozycję tzw. 69, czyli uprawia miłość oralną. W momencie, kiedy mężczyzna osiąga orgazm w ustach kobiety, para całuje się, mieszając krew menstruacyjną z nasieniem.

Wendasha Jenkins Hall – edukatorka seksualna z Atlanty i założycielka The Sensible Sexpert twierdzi w „Cosmopolitan”, że tęczowy pocałunek, który zwykle zaczyna się w pozycji 69 prawdopodobnie wyewoluował ze staromodnego seksu podczas mentruacji. Hall pyta: „A słyszeliście określenie przejeżdżanie na czerwonym świetle – w kontekście seksu penetracyjnego lub oralnego wykonywanego podczas menstruacji partnera? Rainbow kiss to po prostu jeden stopień wyżej”. I chociaż tęczowy pocałunek z całą pewnością nie jest i nigdy nie będzie najpopularniejszym aktem seksualnym, Hall twierdzi, że to jedna z ofert seksualnych, z której mogą korzystać osoby, dla których płyny ustrojowe są fetyszami. Danyell Fima, współzałożyciel VelvetCo tłumaczy w „Cosmopolitan”, że po prostu niektórzy ludzie lubią bawić się moczem, śliną, kałem, nasieniem lub krwią.

Czy tęczowe pocałunki są bezpiecznie?

Na to pytanie jest tylko jedna odpowiedź: Nie! Dlatego najlepiej bawić się w nie w związkach, w których partnerzy znają się długo i są dla siebie na wyłączność. „Nasienie i krew miesiączkowa mogą przenosić wiele różnych cząstek zakaźnych, takich jak HIV, kiła i zapalenie wątroby”, mówi dla „Cosmopolitan” Heather Irobunda, lekarz medycyny. Dlatego z nieznajomymi lepiej nie ryzykować. Pamiętajcie, że nie wystarczy wykonać jednorazowo test na choroby przenoszone drogą płciową, jeśli regularnie angażujecie się w akty seksualne, takie jak tęczowe pocałunki. Jeśli macie wielu partnerów – powinniście się badać nawet co trzy miesiące.

Ale jak to wykonać technicznie?

Danyell Fima twierdzi, że sztuczka polega na tym, że… „ty i twój partner powinniście skończyć mniej więcej w tym samym momencie, by żadne z was nie musiało zbyt długo trzymać krwi ani nasienia w ustach”. Wynika z tego, że kluczowa jest umiejętność komunikacji w parze. Dodatkowa porada – możecie zacząć to robić w ciemnej pościeli. Białe prześcieradła zostawcie na inne okazje.

To nie jest przygoda na jedną noc

Obopólna zgoda ma kluczowe znaczenie dla każdego aktu seksualnego, ale ten, który obejmuje wymianę krwi i spermy, wymaga dodatkowego poziomu potwierdzenia. Czasem do tęczowego pocałunku może dojść przez przypadek, jeśli np. kobieta dostanie miesiączki w czasie zbliżenia seksualnego. Seksuolodzy jednak są zdania, że jeśli jeden z partnerów ma ochotę na taki eksperyment – nigdy nie powinien działać z zaskoczenia. Warto porozmawiać i spytać otwarcie partnera, czy w ogóle ma na to ochotę, czy chciałby spróbować. Pamiętajmy, że dla wielu osób nawet sama myśl o tęczowym pocałunku sprawia, że zbiera im się na wymioty. Jeśli jesteś właśnie w tej grupie, a twój partnera zaproponuje ci tęczowy pocałunek, warto byś nie reagował/ ła gwałtownym oburzeniem, naganą, oceną.

Hall w rozmowie z „Cosmopolitan” podkreśla jeszcze, że warto normalizować zachowania osób, które chcą angażować się w swoje fetysze i dziwactwa. Ostrzega, że zawstydzanie i wyśmiewania może prowadzić do osłabiania więzi. „Kiedy zawstydzamy partnera, on zaczyna się wycofywać. Robi rzeczy, które go podniecają – potajemnie i unika badań, które chronią wasze zdrowie. Natomiast jeśli jesteśmy otwarci na nawet dziwne (z naszego punktu widzenia) zachowania partnera, możemy czuć się bezpieczniejsi. Nie musimy się oczywiście na nic zgadzać, jeśli nam to nie pasuje. Ale nie wyśmiewajmy, bo sprawimy, że partner „zejdzie ze swoimi fantazjami i pragnieniami do podziemi”. W seksie zasada jest jedna – jeśli nikogo nie krzywdzimy i nie zmuszamy do konkretnych działań to… wolno nam się bawić. A tęczowe pocałunki? Zawsze warto je najpierw przedyskutować.


Lifestyle

Śniadanie jest najważniejsze, ale kolacja najprzyjemniejsza. Mamy świetne przepisy Małgosi Minty

Redakcja
Redakcja
22 listopada 2022

Dorastaliśmy w przekonaniu, że kolacja to kanapka z serem albo pizza na wynos. Ale wcale nie musi tak być! Możesz przygotować bruschetty z pieczoną papryką, kukurydzę z masłem limonkowym albo carbonarę z paloną brukselką – opcji jest nieskończenie wiele. „Kolacje” Małgosi Minty to 93 proste przepisy na przekąski, sałaty, makarony i desery, z których skomponujesz smakowitą wieczorną ucztę. Mamy dla was kilka z naszych ulubionych. Smacznego!

BARDZO ZIELONA SAŁATA

Inspiracją dla tego dania jest mgliste wspomnienie sałaty, jaką często podawała przyjaciółka mojej mamy Maja. Kolacje u Mai i Marka były jednymi z moich ulubionych, bo wiązały się z podglądaniem jej nowo powstających obrazów oraz przeglądaniem stosów archiwalnych numerów „National Geographic”. I oczywiście z czymś dobrym na stole!

Składniki (dla 4–6 osób):

  • 1 duża lub 2 małe sałaty rzymskie (ewentualnie chrupiąca sałata masłowa)
  • 1 mała, podłużna szalotka
  • 2 dojrzałe awokado
  • sok z 1½ limonki
  • ¼ łyżeczki chili w płatkach
  • 2 łyżki oliwy extra vergine
  • ½ pęczka drobnego szczypiorku
  • sól
  • świeżo mielony czarny pieprz
  • 100 g orzechów nerkowca

Przygotowanie:

  1. Sałatę umyj, porwij na listki, osusz.
  2. Szalotkę obierz i drobno posiekaj.
  3. Awokado przekrój na pół, usuń pestkę i oddziel miąższ od skórki. Skrop obficie połową soku z limonki.
  4. Jedno awokado zmiksuj z chili i oliwą, dopraw pozostałym sokiem z limonki.
  5. Sałatę przełóż do miski, dodaj dressing z awokado, posiekaną szalotkę, szczypiorek oraz pokrojone w plasterki pozostałe awokado.
  6. Dopraw solą i pieprzem, przed podaniem posyp orzechami nerkowca.

MÓJ ULUBIONY MAKARON

Najpierw miałam napisać, że to nie jest propozycja na romantyczną kolację. Ale właściwie, jeśli oboje zjecie porcję takiego makaronu, to po prostu będziecie musieli spędzić ten wieczór tylko we dwoje.

Składniki:

  • 150 g linguine albo spaghetti
  • 2 ząbki czosnku
  • 4–6 łyżek oliwy extra vergine
  • 6 filecików anchovies
  • ½ łyżeczki peperoncino
  • 2 łyżki natki pietruszki
  • skórka starta z 1 cytryny
  • świeżo mielony czarny pieprz

Przygotowanie:

  1. Makaron ugotuj zgodnie z instrukcją na opakowaniu.
  2. W międzyczasie obierz czosnek i pokrój go na cieniutkie plasterki.
  3. Na patelnię wlej połowę oliwy, dodaj czosnek i wolno podgrzewaj, aż się zeszkli.
  4. Dodaj anchovies i lekko je rozdrobnij szpatułką lub łyżką. Dodaj peperoncino i podgrzewaj wszystko przez 2–3 minuty, od czasu do czasu mieszając.
  5. Makaron odcedź, zachowując 2–3 łyżki wody z gotowania. Przełóż go na patelnię, dodaj wodę i podgrzewaj na małym ogniu.
  6. Dodaj natkę pietruszki i skórkę z cytryny, dopraw świeżo mielonym pieprzem, skrop pozostałą oliwą. Podawaj natychmiast.

CARBONARA Z PALONĄ BRUKSELKĄ

Składniki:

  • 250 g brukselki oliwa extra vergine
  • 150 g krótkiego makaronu, np. orecchiette czy rigatoni
  • 2 żółtka
  • 4–5 łyżek startego sera pecorino
  • 1 szalotka
  • sól morska
  • świeżo mielony czarny pieprz

Przygotowanie:

  1. Brukselkę umyj, osusz, odetnij spody, rozdziel na listki (w przepisie przydadzą ci się jedynie większe, zielone listki; serca głąbików możesz wykorzystać na przykład do przygotowania domowej zupy jarzynowej).
  2. Na patelni rozgrzej 1 łyżkę oliwy, dodaj listki brukselki. Mieszając, smaż na dość mocnym ogniu, aż listki zbrązowieją. Przełóż je na talerzyk.
  3. W międzyczasie ugotuj makaron zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Odcedź, zachowując ok. ½ szklanki wody z gotowania.
  4. W kubeczku połącz 1/5 szklanki przestudzonej wody z gotowania z żółtkami i 2 łyżkami pecorino.
  5. Szalotkę obierz, drobno posiekaj. Na patelnię wlej nieco więcej oliwy, dodaj szalotkę i przesmaż na złoto.
  6. Zmniejsz ogień, dodaj żółtka wymieszane z wodą i serem, podgrzewaj i mieszaj, aż sos zgęstnieje.
  7. Dodaj odcedzony makaron, zwiększ ogień i wymieszaj (jeśli sos okaże się zbyt gęsty, dodaj nieco więcej wody z gotowania makaronu). Dodaj liście brukselki, dopraw danie pieprzem i solą (pamiętaj, ser jest dość słony). Podawaj posypane pecorino i skropione dodatkową oliwą.

FOCACCIA Z ZIEMNIAKAMI I CHRZANEM

Składniki (dla 4–6 osób):

  • 1 saszetka (7 g) drożdży
  • 300 ml ciepłej wody
  • 1 łyżeczka cukru
  • 450 g mąki pszennej (najlepiej 00 lub 450)
  • 1 łyżeczka soli
  • 50 ml oliwy extra vergine plus dodatkowa oliwa do wysmarowania blachy i skropienia ciasta
  • 4 średnie ziemniaki
  • kilka gałązek rozmarynu
  • kawałek świeżego, obranego korzenia chrzanu o długości 2 cm
  • 1 główka czosnku, podzielona na ząbki
  • gruboziarnista sól morska

Przygotowanie:

  1. W misce połącz drożdże, połowę porcji wody oraz cukier. Odstaw na 10–15 minut, by drożdże zaczęły pracować.
  2. Do dużej miski lub dzieży robota kuchennego przesiej mąkę oraz sól, wymieszaj. Dodaj rozczyn z drożdży, pozostałą wodę oraz oliwę.
  3. Mieszaj aż do połączenia składników, a następnie wyrabiaj przez 10 minut, aż ciasto stanie się gładkie, elastyczne i zacznie odchodzić od ścianek naczynia.
  4. Przełóż ciasto do miski wysmarowanej oliwą, przykryj czystą ściereczką lub folią spożywczą i odstaw na godzinę do wyrośnięcia.
  5. Ziemniaki obierz, pokrój (najlepiej za pomocą mandoliny lub obieraczki do warzyw) na cienkie plasterki. Przełóż do miski z zimną wodą.
  6. Piekarnik rozgrzej do 200°C (bez termoobiegu).
  7. Na blachę (20 × 30 cm) wylej 3–4 łyżki oliwy, wyłóż na wierzch ciasto i lekko rozciągnij, by rozprowadzić je po całej powierzchni blaszki. Przykryj i ponownie odstaw do wyrośnięcia na 10 minut.
  8. Na wierzchu ciasta ułóż odsączone i osuszone plasterki ziemniaków, gałązki rozmarynu, pokrojony w plasterki chrzan oraz pokrojone na plasterki ząbki czosnku.
  9. Zamocz palce w wodzie i zrób na powierzchni ciasta małe dołki.
  10. Posyp focaccię solą, skrop oliwą i odstaw na 10 minut do ostatecznego wyrośnięcia.
  11. Wstaw do nagrzanego piekarnika i piecz ok. 20 minut, aż focaccia się zrumieni.
  12. Wyjmij, ponownie skrop oliwą. Ostudź na kratce.

 


Zobacz także

Nic nie muszę, poza tym co naprawdę muszę

Zaskakujące zaręczyny z podwójnym happy endem. Akcja „Napisz nam swoją historię”

Przestań walczyć o kogoś, kto cię nie kocha. Pogódź się z końcem związku