Kuchnia Lifestyle

Jak ugotować idealne jajko na twardo? Koniecznie wykonaj te cztery kroki

Pani Mądrala
Pani Mądrala
25 września 2018
Jak ugotować idealne jajko na twardo?
Fot. iStock:/lisaaMC
 

Wydawałoby się, że ugotowanie jajek na twardo nie powinno nam nastręczać żadnych problemów, a jednak… Czy wiecie, jak ugotować idealne jajko na twardo?

Krok 1: Jajka w garnku zalej zimną wodą. Najlepiej używać jajek tuż przed końcem terminu świeżości. Zewnętrzna błona w świeżych jajach ma tendencję do przylegania do skorupki, co utrudnia ich obieranie. Starsze jajka obiera się łatwiej.

Krok 2: Doprowadź wodę do wrzenia. Gdy się zagotuje, zdejmij z kuchenki i przykryj garnek pokrywką. Zostaw jajka w wodzie – średnie na 9 minut, większe na 12. Tak ugotowane jajka będą miały jasnożółte żółtka i nie gumowowate białka.

Krok 3: Po określonym czasie, wyjmij jaja z gorącej wody i umieść je w dużej misce z zimną wodą, aby zatrzymać proces gotowania i obniżyć temperaturę jaj. Gdy jaja osiągną temperaturę pokojową, można je obrać.

Krok 4: Przyciśnij jajko dłonią do blatu, tak by skorupka się pękła i się połamała. Następnie zanurz jajko w wodzie w temperaturze pokojowej, pomoże to rozdzielić biało od błony skorupki. Zacznij obierać jajko w wodzie.

Voila! Idealne jajka na twardo gotowe. Spróbujcie i zauważcie różnicę!


źródło: The Dailymeal


Kuchnia Lifestyle

Perfekcyjną Panią Domu nie jestem, ale dwie rady dla was mam. U mnie to działa, więc niech idzie w świat!

Pani Mądrala
Pani Mądrala
29 września 2021
fot. Eva Katalin Kondoros/iStock
 

Z dzieciństwa pamiętam moją mamę, która była w stanie odstawić kawę, z którą szła właśnie do dużego pokoju posiedzieć przed telewizorem (po pracy) i wrócić do kuchni po ścierkę, bo na podłodze zauważyła jakąś smugę czy paproch. Śmiałam się z tego, a nawet był taki czas, że myślałam o tym z pobłażaniem. Oczywiście obiecywałam sobie, że nigdy taka nie będę. I że nie będę jak moja kuzynka, która całą sobotę rezerwowała na sprzątanie – mycie podłóg, szorowanie łazienek (dom jednorodzinny), ścieranie kurzu, wielkie pranie, porządki w szafach. Masakra – myślałam. Do tego codzienne noszenie siat z zakupami plus wielkie wyprawy na zakupy w sobotę o świcie. Nigdy tak nie będę robić! No i oczywiście… tak właśnie robię. A raczej robiłam.

SPRZĄTANIE

Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci – mówi mądrość ludowa. I niestety, rzecz, którą najbardziej gardziłam i która wydawała mi się totalnie niepotrzebna, dopadła mnie najwcześniej. Kiedy zamieszkałam poza domem, najpierw w akademiku, wynajmowanych mieszkaniach, a potem na swoim (tu już doszło do apogeum sprzątania…), serio zaczęłam zauważać, że bajzel, czy też, jak zwykłam to nazywać w czasach licealnych, „artystyczny nieład”, nie zdaje egzaminu w codziennym życiu. Szczególnie, jeśli do dyspozycji masz 20 mkw., które dzielisz z koleżanką i macie tam: sypialnię, salon, jadalnię i aneks kuchenny. Na co dzień nie było czasu, więc w soboty organizowałyśmy wielkie porządki. Pół dnia w plecy.

Kiedy zamieszkałam z mężem do mojego własnego nieładu dołączył jego… pierdolnik. I zaczęło się: pretensje, awantury, obrażanie się itp. Wkurzało mnie to niemożliwie. Przychodziła sobota, a ja stawałam się Augiaszem, który próbuje ogarnąć swoją stajnię. Nie muszę mówić, co czułam? No.

Myśl o mojej kuzynce Barbarze była coraz bardziej natrętna, coraz bardziej nie chciałam być sobotnią Basią. Bardzo nie! Na szczęście powoli zaczęło mi coś świtać w głowie… Miałam 25, samodzielność była już konieczna. Konieczne też było tak ułożyć sobie codzienność, żeby nie była upierdliwa. Zawsze uważałam zresztą, że życie trzeba sobie ułatwiać, a nie utrudniać. I zaczęłam powoli, małymi kroczkami, wprowadzać zmiany w codzienności. Wymusiłam na sobie i mężu odkładanie wszystkiego na miejsce, codziennie przecierałam blaty, pilnowałam mycia garów (czasy bez zmywarek!), na bieżąco robiłam pranie. I wiecie co? Nagle w sobotę było sto razy mniej roboty! Wtem – odzyskałam czas i siebie. Wizja sobotniej Barbary stała się tylko mglistym wspomnieniem.

Robię tak do dziś. Zanim napisałam ten tekst, sprawdziłam z zegarkiem w ręku, ile czasu mi to zajmuje na co dzień. Otóż serio niewiele – maksymalnie 10 minut (jeśli mam do nastawienia i wywieszenia pranie).

ZAKUPY

Kolejna zmora. Nie cierpię zatłoczonych miejsc – dlatego wielkie zakupy w hipermarketach to dla mnie prawdziwa katorga. Introwertyczna osobowość płacze cichutko, acz przeraźliwie, na samą myśl o wejściu tam z wielkim wózkiem w sobotnie popołudnie. Zresztą, w każde inne też. Oczywiście jak byłam młoda i zaczynałam dopiero samodzielne życie w wielkim mieście, nie widziałam alternatywy, więc się nie śmiejcie. 😉

  1. Lista zakupów

Tak, wiem, brzmi banalnie prosto. Ale tak serio, kto ją robi? Czy większość z nas jednak nie idzie w sklepie na żywioł? A na to mam ochotę, a to weźmy, itp. itd. Założę się, że tak. A nawet jeśli tę listę robiłam, to i tak poza tym, że była listą, nie wnosiła do mojego życia nic. I tak latałam w tygodniu po kolejne rzeczy, bo czegoś brakowało, bo pojawił się inny pomysł itd. W końcu jednak zauważyłam, że tędy droga tylko do śmietnika, żeby wyrzucić zmarnowane jedzenie. I co? I zaczęłam planować posiłki na cały tydzień z góry. Owszem, zajmowało mi to sporo czasu, ale przynajmniej zaczęłam panować nad tym, co mam w lodówce i szafkach. Niedawno zmęczona i tym, pomyślałam o gotowych jadłospisach ułożonych przez ekspertów – z listą zakupów, przepisami podanymi na tacy. No raj, serio – poszukajcie.

  1. Zakupy z dowozem do domu

Naturalna kolej rzeczy w pandemii. Pomyślcie tylko – macie gotową listę zakupów, wiecie, co będziecie jeść w weekend i w ciągu tygodnia. Wklepujecie to w stronę internetową, albo w aplikację i zakupki podjeżdżają pod same drzwi. Brzmi wspaniale? Oczywiście, bo takie właśnie jest. Nie próbowałyście nigdy? Jest okazja, żeby przetestować. Weźcie udział w naszej szkolnej akcji, gdzie do wygrania mamy bony na zakupy z dowozem do domu.

#Oh!Szkoło: Pomóżmy dzieciom znów dobrze poczuć się w szkole. Akcja z nagrodami! ❤ 

 


Kuchnia Lifestyle

Jak zmniejszyć rachunek za prąd. Są dwie proste sztuczki, trzecia w gratisie

Pani Mądrala
Pani Mądrala
25 maja 2018
Fot. iStock/wasja

Rachunki, rachunki, rachunki. Płacenie rachunków jest prawdopodobnie najmniej przyjemną rzeczą, zaraz po leczeniu kanałowym zębów. Nikt z nas nie lubi wydawać ciężko zarobionych pieniędzy na wydatki, których i tak nie unikniemy. Ale uwaga – są sposoby, by je zmniejszyć.  

Pralko-suszarka

Tak wiem, jest doskonałym wynalazkiem, ale też… ogromnym pożeraczem energii. Za 90% zużycia prądu przez naszą pralkę odpowiada podgrzewanie wody do prania. Zmniejsz jej ciepło, a na rachunkach zauważysz różnicę, zwłaszcza jak masz dzieci i pierzesz dość często. Druga rzecz – zadbaj o nieprzepakowywanie suszarki. Czasami pranie wyciągamy na wpół wyschnięte i suszarkę uruchamiamy ponownie – zupełnie bez sensu. Najlepiej napełnić ją do 75%. Mniej energii, ubrania suche, rachunki mniejsze. Trzecia – włączaj pranie w nocy, czy wiesz, jakie zniżki oferuje twój dostarczyciel prądu na nocną taryfę? Warto się dowiedzieć, bo może to okazać się sporą oszczędnością.

Zmywarka

Tutaj, podobnie jak w przypadku pralki, najwięcej energii zużywamy na ciepło… Wiele zmywarek wykorzystuje metodę suszenia na gorąco, którą można wyłączyć. Suszenie na gorąco ma zapobiegać powstawaniom plam po wodzie na naczyniach. Czy wiecie, że można kupić specjalny środek do płukania, który plam nie zostawia, a w użyciu na dłuższą metę jest tańszy niż rachunek za prąd? W przypadku zmywarki i oszczędności na prądzie, ważne jest układanie naczyń. Upewnij się, że wszystkie talerze umieszczone są na dole zmywarki, sztućce w specjalnie do tego przeznaczonym miejscu, a miski i kubki skierowane są w dół. W ten sposób dbasz o prawidłowy przepływ wody, nie włączasz zmywarki dwukrotnie, gdy coś jest niedomyte. Zatem, oszczędzasz energię.

Klimatyzacja

W naszym klimacie to urządzenie rzadko jest używane, ale jeśli już decydujemy się na jego instalację, warto pamiętać, żeby wszystkie otwory wentylacyjne były otwarte i czyste.  Ponadto upewnij się, że nic nie blokuje klimatyzatora. Półki na książki lub szafy na drodze przepływu powietrza może spowodować, że korzystanie z niego nie będzie miało żadnego sensu, a rachunek za prąd będzie rósł.


źródło: womensarticle.com