Lifestyle

Glikoamina do włosów farbowanych – składnik, o którym nie wiedziałaś, że go potrzebujesz

Redakcja
Redakcja
1 lipca 2021
 

Pielęgnacja włosów koloryzowanych bywa wyzwaniem, ponieważ oprócz ogólnej kondycji włosa trzeba zadbać również o to, by kolor utrzymywał się jak najdłużej. Dlatego te z nas, które regularnie farbują włosy, często wypróbowują nowe produkty mające zadbać o efekty koloryzacji – z różnym skutkiem. Wiedza na temat tego, jak glikoamina wpływa na metale znajdujące się we włosach, to efekt badań, w wyniku których poznano jej działanie m.in. na włosy poddawane koloryzacji. Sprawdź, czym jest glikoamina i jak wpływa na włókna włosów.

Wpływ metali na kondycję i kolor włosów po farbowaniu

Nadmiar metali kumulujących się we włóknach włosów ma ogromny wpływ na proces farbowania i dekoloryzacji. Za zniszczenie włosów i niesatysfakcjonujące efekty tych zabiegów odpowiada zwłaszcza miedź, która po wejściu w reakcję z oksydantami może prowadzić do uwrażliwienia włosów. Nawet w najczystszej wodzie w domu lub w salonach fryzjerskich mogą być skumulowane ich znaczne ilości. Warto wiedzieć, że metale z wody w największym stopniu absorbują włosy wysokoporowate. Podczas każdego mycia ich cząsteczki wnikają wewnątrz włókien włosów, przez co po koloryzacji pojawiają się niepożądane ciepłe refleksy, kolor może szybciej blednąć, a włosy tracą miękkość i blask. Aby temu zapobiec, powstały kosmetyki, których głównym składnikiem jest glikoamina neutralizująca metale we włóknach włosów. Czym jest ten tajemniczy składnik i jak wpływa na kondycję oraz efekty koloryzacji?

Glikoamina – sekretny składnik profesjonalnych produktów do włosów

Włosy po farbowaniu, szczególnie wysokoporowate, mają największą skłonność do wchłaniania cząsteczek metali z wody. Laboratoria L’Oréal Professionnel Paris po wielu latach badań i testów dowiódł, że metale występujące w wodzie mogą mieć negatywny wpływ na kondycję włosów i efekty po koloryzacji w salonie fryzjerskim. Marka stworzyła linię kosmetyków z glikoaminą – molekułą tak małą, że jest w stanie wniknąć do wnętrza włókna włosa. To właśnie ona jest kluczowym składnikiem produktów Serie Expert Metal Detox.

 

Przełomowa technologia powstała w oparciu o testy prowadzone przez naukowców L’Oréal oraz 3 międzynarodowych fryzjerów. Podczas badań przeprowadzono 102 testy instrumentalne oraz ponad 1000 testów in vivo, które wykazały, że glikoamina skutecznie neutralizuje metale, redukując ryzyko uszkodzenia włosów aż o 87 proc.*, jednocześnie zmniejszając poziom ich uwrażliwienia. Włosy oczyszczone z metali pozostają miękkie, gładkie, a kolor jest bardziej długotrwały.

Kompleksowa pielęgnacja włosów nie tylko w salonie fryzjerskim

Efektem działań ekspertów jest profesjonalna gama kosmetyków – Serie Expert Metal Detox od L’Oréal Professionnel. Produkty tej linii są stosowane w trzyetapowej usłudze w salonach fryzjerskich. Jednak, by utrzymać efekt oczyszczania z metali i intensywność koloru po farbowaniu, marka oferuje również gamę profesjonalnych produktów Metal Detox do użytku domowego. Szampon skutecznie oczyszcza włókna włosa z metali, a maska chroni przed osadzaniem się metali na powierzchni włosów. Kontynuując samodzielną pielęgnację, podtrzymamy efekty uzyskane w salonie fryzjerskim, a włosy na długo pozostaną miękkie, lśniące i odpowiednio odżywione – dokładnie takie, jakich się spodziewamy po profesjonalnych kosmetykach.

 

Dzięki rozwiązaniom dostarczanym przez ekspertów zyskujemy wsparcie w jednym z kluczowych czynników mających znaczenie dla skutecznej pielęgnacji włosów farbowanych – jakości wody. Profesjonalna formuła produktów linii Metal Detox pozwala na skuteczną ochronę włosów – nie tylko w zakresie podtrzymania efektów koloryzacji, ale także regeneracji struktury pasm. A wszystko to w domowym zaciszu, z efektami porównywalnymi do zabiegów w salonie!

* Test instrumentalny. Wyniki po zastosowaniu Spray’u Metal Detox, usługi fryzjerskiej oraz szamponu i maski z tej samej gamy.


Lifestyle

Daniel QCZAJ: nieustannie staram się ukochiwać siebie, tego małego chłopca, który krzywdzony był w dzieciństwie

Małgorzata Ohme
Małgorzata Ohme
1 lipca 2021
 

– Znalazłem w sobie siłę, sam nie wiem skąd. Musiałem trzymać się dla moich sióstr, mamy. Zawsze miałem poczucie, że muszę ten dom trzymać w ryzach, zwłaszcza wtedy, gdy wracał do niego pijany ojciec– opowiada Daniel QCZAJ w szczerej rozmowie z Małgorzatą Ohme.

Małgorzata Ohme: Od samego początku nie miałeś łatwo. Start w życie był trudnym, nie miałeś wsparcia, jednak nie poddałeś się, osiągnąłeś wiele. Co było czynnikiem, który pomógł Ci wygrać szczęście, zdrowie, to kim jesteś?   

Daniel QCZAJ: Niesamowita wola walki. Nieustannie staram się ukochiwać siebie, tego małego chłopca, który krzywdzony był w dzieciństwie. Mnóstwo historii odnawia się, choć mnóstwo z nich wyparłem i wyidealizowałem. Dopiero podczas terapii zrozumiałem, że ta zgnilizna gdzieś we mnie siedzi, potem wychodzi i działa na mnie destrukcyjnie. Pamiętam, jak po smutnym wydarzeniu w moim życiu, gdzie zostałem wykorzystany, pobiegłem na strych naszego domu i krzyczałem na cały głos  – Boże, dlaczego ja?!

Znalazłem w sobie siłę, sam nie wiem skąd. Musiałem trzymać się dla moich sióstr, mamy. Zawsze miałem poczucie, że muszę ten dom trzymać w ryzach, zwłaszcza wtedy, gdy wracał do niego pijany ojciec. Pomogła mi osobowość, optymizm i pancerz, który chyba tak naprawdę uratował mi życie. Bardzo mocno wypierałem to co się działo, udawałem, że jest dobrze. Powiem otwarcie – jako siedmioletni chłopiec byłem molestowany i wykorzystywany przez jednego z pracowników mojego ojca. Ta chora relacja trwała kilka lat. Manipulował mną do tego stopnia, że to ja czułem się wszystkiemu winny. Nie poddałem się, bo wewnętrzna siła pchała mnie do przodu.

Chroniłeś siostry, mamę, a kiedy do Ciebie po raz pierwszy ktoś wyciągnął rękę?

Mam ogromne szczęście do ludzi, wierzę w to. Pierwszą osobą, która się mną zaopiekowała był mężczyzna, starszy ode mnie. Poznałem go na czacie. Było to ponad 20 lat temu. Pamiętam jak dziś, skłamałem imię i wiek. Opowiedziałem mu całą swoją historię i to on pomógł mi uciec z domu i wyprowadzić się do Krakowa. Był gejem, a tak dla niepoznaki i bezpieczeństwa, odwiedzał mnie ze swoją przyjaciółką. Moją babcia nie puściłaby mnie chyba wtedy nigdzie z gejem.

Jestem mu bardzo wdzięczny za wszystko. Pamiętam, zawiózł mnie na casting do Janusza Józefowicza do Katowic. Dostałem się do teatru. To było spełnienie moich marzeń. I właśnie wtedy moje życie powoli zaczęło się układać. Czułem się dowartościowany, potrzebny, uwierzyłem w siebie.

Miałeś problem z alkoholem, mówisz o tym otwarcie. Co było momentem, w którym zauważyłeś, że alkohol staje się niebezpieczny. Kiedy zrozumiałeś, że chcesz inaczej żyć?

Wkurzyłem się na siebie. Tak naprawdę. Poczułem, że targuję się z życiem, oszukuję sam siebie. Potrafię zakamuflować, że dzieje się coś negatywnego. Od zawsze musiałem się ratować i szukać światełka w tunelu, ale w pewnym momencie powiedziałem sobie STOP. Mam dosyć targowania się z destrukcyjnymi sytuacjami. Wziąłem sobie mocno do serca słowa, które często powtarzam – ukochaj się. Kiedy nadchodzą jakieś negatywne emocje, odsuwam się od nich.

Choć zawsze staramy się dać innym jak najwięcej i być jak najlepszymi to czasami po prostu nie mamy aż tyle by wszystkich obdarować. Zdarza Ci się rozczarowywać bliskich, ludzi którzy Cię otaczają?

Tak, rozczarowuję czasami. Zawsze wychodzę z założenia, że nigdy nie oczekuję niczego od ludzi. Wiele razy zostałem rozczarowany. Wychodzę z czystością do ludzi i każdemu daję kredyt zaufania. Zawsze sam chcę się przekonać jaka dana osoba jest dla mnie, nie słucham co mówią o niej inni. Nauczyłem się pozwolić odejść ludziom ze swojego życia. Nie trzymam się ich kurczowo. Dzięki temu, niektórzy są w moim życiu tylko na chwilę. Oni mają jakąś „rolę” do odegrania, a my też oczywiście im coś dajemy. Nie każda relacja musi być na całe życie. Staram się czerpać i dawać coś, co jest w tym momencie dobre, fajne. Jestem niezwykle otwartą osobą.

Zbyt często się rozczulamy nad sobą i płaczemy, że nie poukładało nam się w życiu, zamiast dzielnie iść do przodu. Dlatego w dowcipny, ale dość dosadny sposób swoim obserwatorom staram się przekazać pewne treści. Wyjdźmy z tych pieprzonych schematów i zróbmy coś inaczej. Wielokrotnie bałem się tego, ale robiłem. Potem okazywało się, że to coś naprawdę wspaniałego.

Ludzie często myślą, że takie osoby jak Ty, nie boją się. Sądzą, że masz jakieś nadzwyczajne właściwości i boskie dary. Jednak chyba te największe rzeczy robimy w strachu, nie takim z którym nie jesteśmy sobie w stanie poradzić, ale ten strach zawsze jest.

Podczas jednego z treningów wykrzyczałem – zamień frustrację w determinację. Największych zmian dokonałem, kiedy byłem pod murem i miałem nóż na gardle. Kiedy nagrałem swój pierwszy trening, postawiłem wszystko na jedna kartę. Trudno, jak chcą niech hejtują, ja to robię z serca. Zrobiłem to. Udało się.

Pojawiłeś się nagle i zawojowałeś świat. Tempo miałeś zawrotne.

Jestem z tego powodu szczęśliwy. Czuję, że nadchodzą kolejne zmiany, na które jestem gotowy. Podejdę do nich z większą dojrzałością, chłodniejszą głową. Wszystko robiłem z serca. Nie przeliczałem tego na pieniądze. Każdą rzecz, która mnie spotkała bardzo doceniam, ale wszystko robię zawsze totalnie z serca. Myślę, że to jest najważniejsze. Nie chce uprawiać czczego gadania. Jednak kiedy przyznałem się, że jestem gejem, w kraju, w którym geje są napiętnowani przez rząd, byłem miło zaskoczony przez ludzi, przez moją społeczność. Zobaczyłem ich miłość. Dla nich nie liczyła się moja orientacja seksualna, ale to jakim jestem człowiekiem. To dla mnie ogromny komplement, że zawsze mogę być sobą, a ludzie to rozumieją.

Powiedzenie w Polsce, że się jest gejem, wiąże się z dużym ryzykiem. Nie bałeś się, że stracisz obserwatorów, fanów?

Nie, w ogóle na to nie patrzyłem. Oczywiście niektórzy odradzali mi, żeby się przyznać. Jednak czułem taką potrzebę i tak zrobiłem. Kolokwialnie mówiąc – nie rzygam tęczą. Każdego ranka, kiedy się budzę nie krzyczę w głos – jestem gejem, jestem gejem. To mnie nie określa. Często powtarzam, że patrzenie na kogokolwiek przez pryzmat koloru skóry czy orientacji jest niepoważne, wręcz głupie i prymitywne.

Od kilku lat chodzisz na terapię. Jednak to nie tylko wspierająca rozmowa, ale niezwykle trudny czas.

Oczywiście, to czas, w którym ktoś twoje życie przewraca do góry nogami. Nagle te wszystkie klocki, które wydają się całością, rozwalają się. Nagle okazje się, ze połowa tych klocków to nie twoja historia, nie twoje przekonania. Niesiesz na barkach historię całej rodziny. Dodatkowo dotychczasowe życie często okazuje się zamkiem z piasku. Zanim staniemy się silni, musi upłynąć trochę czasu. Jednak pewnego dnia, kiedy poczujemy się silni, wystrzelimy. Powtarzam – wzmacniaj siebie, ładuj w siebie ile się da.

Jak to zrobić? Jak tego dokonać?

Starajmy się złapać jakiś balans. Pokochajmy siebie. Leżenie przed telewizorem, przełączanie kanałów i obżeranie się jest destrukcyjne. Ja lubię siebie jako człowieka. Jestem z siebie dumny. Przyciągam do siebie życiowych rozbitków, osoby które coś przeszły, z którymi czuję ogromną więź. Bólu, którego doświadczyłem w swoim życiu nigdy nie wykasuję ze swojej głowy. Często wracają lęki, koszmarne sny. Jeden komentarz potrafi ściąć mnie z nóg. Jednak potrafię się dźwignąć, ukochać i być szczęśliwym człowiekiem.

Pewnych rzeczy nie możemy się pozbyć, zawsze w nas będą. Musimy nauczyć się z nimi żyć.

Musimy nauczyć się nie stwarzać takiej presji. Presja społeczna wymaga od nas jeszcze więcej. Zróbmy tyle ile możemy, nie bierzmy na siebie zbyt dużo. Bierzmy na siebie tyle ile damy radę udźwignąć.

Często bardzo trudno jest wybaczyć ludziom, którzy cię skrzywdzili. Potrafisz wybaczyć? Wybaczyłeś?

Nie, nie wybaczyłem. Kultura, religia wymaga od nas abyśmy wybaczyli bliźniemu. Nie rujnuje mnie to wewnętrznie, ale mówię głośno – to był zboczeniec. Dla pedofila, który skrzywdził dziecko, nie mam  żadnego wytłumaczenia. Skrzywdził, wykorzystał moją naiwność. Wykorzystał, że nie było mojego ojca i jako siedmiolatek podczas wieczorynki siadłem mu na kolana. Brakowało mi przytulenia od strony ojca, a on mnie skrzywdził.

Nie próbowałeś ukarać tego człowieka?

Z tego co wiem, człowiek ten jest już na skraju życia. Od wszystkich komentarzy typu – a co, gdy krzywdzi inne dzieci – po prostu uciekłem. Po zgwałceniu siedziałem w wannie, słyszałem dzieci, bawiące się chowanego. Musiałam się uspokoić i dopiero wtedy mogłem wrócić do swojego dzieciństwa. Nie mam siły do tego wracać po raz kolejny.

Nie miałeś komu powiedzieć, z kim podzielić się krzywdą, jaką Ci wyrządzono?

Kiedy teraz rozmawiam o tym z moją mamą, to znajdujemy momenty, w których w jakiś sposób ją o tym informowałem. Obecnie moja mama także uczęszcza na terapię, bo szkoda nam życia, które nam zostało. Powtarzam mamie, że nie ma się czym zadręczać, to już za nami. Albo walczymy, albo się poddajemy. Zasługujemy na szczęście.

Powiedziałem mamie, że nie może się katować całe życie, że mogła mnie uchronić. Nie mogła. To początek lat 90. Gdzie, wtedy w małej wsi ktoś pomyślał, że babiarz może skrzywdzić dziecko. Nie mam do mamy żalu. Dzisiaj patrzę na swoje życie i jestem bardzo wdzięczny, że tak to się skończyło, bo naprawdę mogłoby się zupełnie inaczej wszystko potoczyć.

 

 Wywiad publikujemy dzięki uprzejmości platformy MINDGRAM.COM

 

 

 

 


Lifestyle

Czym się różnią od siebie dywany shaggy i do jakich pomieszczeń będą pasować?

Redakcja
Redakcja
1 lipca 2021

Gdy rozmyślamy o idealnym dywanie do naszego mieszkania, wyobrażamy sobie produkt nie tylko zachwycający wizualnie, ale również praktyczny. Odzwierciedleniem obu tych cech są dywany shaggy. Na rynku istnieje jednak niezliczona ilość modeli – czym się od siebie różnią i w jakich pomieszczeniach się sprawdzą? Odpowiadamy.

Włochate dywaniki dodają wnętrzu przytulnego charakteru, a w zależności od wzoru i koloru potrafią podkreślić wyjątkową stylistykę pomieszczeń. Dywan typu shaggy to prawdziwy raj dla zmęczonych stóp – zapewnia ciepło i rozbudza przyjemne doznania. Zapoznaj się z włochatymi dywanami shaggy!

Poznaj świat włochatych dywanów shaggy 

Dywan shaggy najczęściej jest wykonany z włókna syntetycznego o długim i miękkim runie, dzięki czemu jest puchaty i wyjątkowo przyjemny w dotyku. Dywany typu shaggy różnią się między sobą przede wszystkim kolorem, wielkością i kształtem, a także wzorem. Dla wielu miłośników puszystych dywanów nie bez znaczenia jest wysokość runa.

Szeroki asortyment włochatych dywanów można porównać np. w Salonach Agata. W ofercie znajdują się zarówno dywany szare shaggy – uniwersalne i ponadczasowe, jak i dywany w radosnych kolorach pasujące np. do pokoików dziecięcych. Na ofertę tych mięciutkich dywanów tak naprawdę składa się cała paleta kolorów. Typowe dywany shaggy są jednobarwne i nie posiadają dodatkowych wzorów. Poza klasycznymi modelami w stonowanych odcieniach, istnieją też takie, które wyróżniają się nieszablonowym charakterem. Łączą kilka odmiennych barw lub są pokryte ciekawymi wzorami – abstrakcyjnymi, etno bądź 3D. 

Rozmiary dywanów shaggy

Dzięki możliwości wyboru dowolnego kształtu i koloru, nie ma problemu z dobraniem odpowiedniego dywanu do danego pomieszczenia. Dostępne są zarówno małe okrągłe, jak i duże prostokątne modele. Dywan shaggy 120 × 170 sprawdzi się np. w niewielkim pokoju dziecięcym. Dywan shaggy 160 × 220 preferują spragnieni komfortu domatorzy w swoich sypialniach, z kolei dywan shaggy 200 × 300 to idealne rozwiązanie do nowoczesnego, przestronnego salonu. Z pewnością znajdziesz rozmiar, który sprosta Twoim potrzebom.

Dywany shaggy – czy pasują do każdego wnętrza? 

Dywany shaggy to idealny dodatek do salonu. Nadają wyjątkowości aranżacji wnętrza, podkreślają styl przestrzeni, przyciągają wzrok gości, a także sprawiają, że pomieszczenie staje się przyjemne i ciepłe. Bogata kolorystyka pozwala na skomponowanie spójnej, estetycznej całości z pozostałymi elementami wnętrza. 

Często dywan shaggy znajduje swoje miejsce w sypialni i pokojach dziecięcych. Nie ma nic przyjemniejszego, niż po wybudzeniu zanurzyć bose stopy na miękkim, komfortowym podłożu. Maluchy w pokojach dziecięcych nie zaliczą bolesnych upadków, a rodzice mogą być spokojni o ich bezpieczeństwo. 

Gdzie się natomiast nie sprawdzą? Do łazienki lepiej wybierać małe dywaniki łazienkowe z dłuższym włosiem o “futrzastym runie”. Będą nie tylko pełniły funkcję ozdobną i stanowiły doskonałą opcję po kąpieli, ale przede wszystkim będą łatwiejsze w pielęgnacji. Włochatych dywaników shaggy lepiej nie umieszczać także w korytarzach i przedpokojach, które z powodu swojej przechodniej funkcji są narażone na częste zabrudzenia. 

Dywany shaggy będą pasowały wszędzie tam, gdzie zapewnią ciepło stopom, ochronią przed zimną podłogą i ewentualnym upadkiem na śliskiej powierzchni, ale przede wszystkim tam, gdzie podtrzymają błogi nastrój. Dywany shaggy to uniwersalne produkty, które warto wziąć pod uwagę, urządzając przytulne wnętrze.


Zobacz także

„Wiem, że jestem najlepsza”. Arogancja czy lepszy komfort życia?

Dieta na lato – różnorodna jak pogoda

Chcesz osiągnąć sukces? Nie zapominaj o tych kilku rzeczach

Chcesz osiągnąć sukces? Nie zapominaj o tych kilku rzeczach