Listy do redakcji

Był ciepły, październikowy wieczór, piękne miasto, światło latarni. Od początku wiedziałam, że to związek z określoną z góry datą końcową

Listy do redakcji
Listy do redakcji
12 lutego 2016
Fot. Pixabay / YankoPeyankov / CC0 Public Domain
 

Pierwszą prawdziwą, wielką Miłość (i to pisaną przez duże M) poznałam dopiero po studiach –wcześniej były to tylko krótkie zauroczenia. W ostatni weekend września poszłam razem z koleżankami na imprezę – odstrzelona jak gwiazda Hollywood, w czerwonej sukience (na samo wspomnienie pojawia mi się uśmiech na twarzy :)).

I w klubie był ON – znaliśmy się przelotem od końca maja, on też utrzymywał kontakt z jedną z moich znajomych. W końcu podszedł do mnie, porwał do tańca i wszystko dookoła się już nie liczyło – nikt nigdy mnie tak nie prowadził jak on, nikt wcześniej nie sprawił, że po prostu poczułam się tak w centrum uwagi.

Wymieniliśmy się Facebookami, spotkaliśmy – tydzień później, po jego powrocie z delegacji. Poszliśmy na spacer – był ciepły, październikowy wieczór, piękne miasto, światło latarni. Śmieszne było samo przywitanie – zdradzę tylko, że inna kultura dała o sobie znać i chciał przywitać się ze mną jak ze swoim partnerem biznesowym – poprzez uścisk ręki. Ja, jak to ja, chlapnęłam, że jesteśmy na randce, a nie negocjujemy kontrakt. Tak! Jedno z większych faux pas, jak się później dowiedziałam na jakimś szkoleniu z różnic kulturowych! Wracając do rzeczy – chodziliśmy kameralnymi uliczkami, aż w końcu chwycił mnie za rękę i pocałował tak, że już nic się dla mnie wtedy nie liczyło.

Potem długo rozmawialiśmy – szczerze, nie ukrywał niczego, w tym tego, że niedługo wyjedzie z Polski i to ja miałam postawić granice naszej relacji. To był początek najlepszych 4 miesięcy w moim życiu – T. zafascynował mnie swoim krajem, rozbudził chęć rozwoju, oboje się „docieraliśmy”, spędziliśmy ze sobą wiele niezapomnianych wieczorów, w tym pamiętnego sylwestra 🙂 Zmienił moje podejście do życia, pokazał, że można wiele rzeczy zrobić w inny sposób. Jego spokój, opanowanie, wsparcie, mądrość życiowa – tak, żaden mężczyzna mi tego nigdy nie dał. Ja z kolei rozbudziłam w nim drugą młodość (była między nami różnica wieku), dałam to, czego nigdy nie miał – taką piękną, bezgraniczną, spontaniczną relację, zaszczepiłam miłość do polskiej kultury, wałkowałam, czym są andrzejki, co się je w Boże Narodzenie – on wcześniej nie był tym zainteresowany.

Aż w końcu przyszedł czas pożegnania, od początku wiedziałam, że to związek z, określoną z góry, datą końcową. Z racji tego, że w przypadku uczuć nie jestem zbyt wylewna, napisałam mu list, na końcu którego dodałam „dziękuję Ci za to, że byłeś, zawsze będziesz miał szczególne miejsce w moim sercu”. Wtedy myślałam, że umrę z tęsknoty – ale jak widać, piszę do Was, drogie czytelniczki 🙂

I rzeczywiście – od tamtego pożegnania minął rok, ja zdążyłam się już z niego „wyleczyć”, nie płaczę, nie omijam ulicy, na której znajduje się jego poprzednie mieszkanie. Nie mniej jednak kochać go będę zawsze. Bo przy nim byłam po prostu szczęśliwa, spokojna, bezpieczna. Sprawił, że poczułam się kobietą, która jest kochana. Ktoś by pomyślał, że nie ma większego sensu angażować się w takie relacje, ale ja wiem jedno – warto było, dla tego jednego dotknięcia ręką, objęcia, pocałunku w czoło.

Dla wspólnych wieczorów, długich rozmów, odgarniania włosów, z karku i jednej rzeczy, którą mi dał i którą wciąż trzymam w szufladzie. Dla pięknej dedykacji w pracy magisterskiej. I dla tej nutki szaleństwa – bo gdyby powiedział, żebym z nim jechała, rzuciłabym wszystko – pracę, drugie studia. I wiem, że byłoby warto. Jutro Walentynki, święto zakochanych – mam nadzieję, że jest szczęśliwy, bo tak niesamowici ludzie na to szczęście zasługują. Może i mnie się uda – i za rok spędzę ten dzień z kimś, dla kogo będę całym światem, takim, jak Moja Pierwsza Miłość była dla mnie.

Agata Jamróz


Akcja „Moja pierwsza miłość”

Pierwsza miłość jest wyjątkowa, to zauroczenie, motyle w brzuchu, ta szeptana na ucho przyjaciółki tajemnica. Niepewność, ciekawość i radość. Zakochując się po raz pierwszy mamy wrażenie, że unosimy się nad ziemią.

Luty to taki czas, kiedy na chwilę przystajemy w naszej miłości. Może dlatego, że nie obchodzimy Walentynek, a może właśnie dlatego, że je obchodzimy. Jedno jest pewne. W tym zimowy miesiącu o miłości myślimy bardziej niż zwykle. Dlatego  chciałybyśmy was zachęcić do wspomnienia waszej pierwszej miłości. Zakochania, zauroczenia. Odkurzenie w pamięci tych wyjątkowych chwil. To z pewnością są piękne historie.

Zapraszamy – włączcie się do naszej akcji „Pierwsza miłość”. Napiszcie do nas opisując swoją pierwszą miłość. My najciekawsze listy nagrodzimy i opublikujemy. Powspominajcie z nami <3

i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą
ks. Jan Twardowski


 WEŹ UDZIAŁ W ZABAWIE TUTAJ (klik)

 


Listy do redakcji

Zakochaj się w kiełkach! Sprawdź, dlaczego warto jeść kiełki i jak je uprawiać

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
12 lutego 2016
Fot. Pixabay / tookapic / CC0 Public Domain
 

Od pewnego czasu dużą popularność zyskują w kuchni Polek kiełki. Każdy, kto zna kuchnię chińską, kosztował kiełków fasoli mung, a możliwości jest więcej : choćby kiełki lucerny, soczewicy, ciecierzycy pospolitej, soi, słonecznika, rzeżuchy oraz pszenicy. Wiele osób słyszało o kiełkach, ale nie każdy potrafi coś więcej o nich powiedzieć.

Skąd się biorą kiełki?

Kiełki powstają na skutek etapu wzrostu nasion. W trakcie kiełkowania nasiona zamieniają skrobie, tłuszcze i inne składniki służące do odżywienia nowo powstającej rośliny, na witaminy, enzymy, białka i cukry. Np. podczas kiełkowania fasoli, ilość witaminy C zwiększa się o 600 razy, zwiększa się również ilość witaminy B1, B6, kwasu foliowego oraz biotyny. Nasiono kiełkując, zużywa nieprzyswajalne cukry, więc kiełki fasoli powodują powstawanie mniejszej ilości gazów w jelitach, od samej fasoli.

Kiełki są także niskokaloryczne, więc przysłużą się osobom dbającym o linię. Do obecnych w nich minerałów zaliczyć można żelazo, cynk, wapń, fosfor, magnez i wiele innych. Bez wątpienia kiełki to cudowne skoncentrowane źródło cennych składników, a w dodatku dostarczają organizmowi lekkostrawnego białka. Może je jeść praktycznie każdy, stanowią smaczny i świeży dodatek do wielu dań. Samo zdrowie!

 Fot. Pixabay / JayMantri / CC0 Public Domain

Fot. Pixabay / JayMantri / CC0 Public Domain

Załóż własną mini uprawę 

Aby uprawiać tanim kosztem kiełki, wystarczy wyłącznie słoik, woda i niewysoka temperatura. Nasiona najlepiej kupić w sklepie ze zdrową żywnością, ponieważ z innych źródeł mogły być traktowane nawozami lub konserwowane. Nasiona fasoli należy namoczyć w letniej wodzie i pozostawić na 12 godzin. Następnie odsączyć, opłukać i wrzucić do słoika który należy przykryć gazą i umocować gumką. Słoik należy odstawić w jasne miejsce ale nie na silne słońce, gdyż kiełki mogą zgorzknieć. Wzrastające kiełki należy zraszać ciepła woda 3-4 razy dziennie, przez ok 6 dni. gdy kiełki staną się jasnozielone, są gotowe do spożycia. Wystarczy je następnie opłukać starannie zimną wodą, odsączyć i będą gotowe do spożycia. W zależności od rodzaju nasion, pojawiają się po dwóch do siedmiu dni od rozpoczęcia uprawy.


Listy do redakcji

Przepis na dobry dzień? Bardzo prosty. Wystarczy odpowiedzieć sobie na 6 pytań

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
12 lutego 2016
Fot. iStock / Leonardo Patrizi

Teorii o tym, jak dobrze zacząć dzień są tysiące. Można od jogi, od ćwiczeń, od kawy, dobrego śniadania, albo budzika, który zadzwonił za wcześnie, dzięki czemu możemy jeszcze chwilę spędzić w łóżku.

Każdy ma swój sposób na dobry poranek. Ale poranek, to tylko część całego dnia. Może warto pomyśleć, co zrobić, by nasz cały dzień był dobrym. A kto wie, może bliski ideału.

Spróbujemy? Na dobry dzień wystarczy odpowiedzieć sobie – czy to przy kawie, czy jeszcze leżąc w łóżku na sześć pytań:

1. Na co mam dziś ochotę?

Pomyśl o tym, co dzisiaj chciałabyś zrobić. Może wypad z dzieciakami do kina? A może kawa na stacji benzynowej? Na co masz ochotę? Może sprawić przyjemność swojej rodzinie i ugotować coś pysznego. Albo obejrzeć rodzinnie film? A może zadzwonić do znajomych, żeby wpadli pograć w kości? Pewnie ile z nas, tyle pomysłów.

Ja dzisiaj mam ochotę na lody z Mc’D z moimi synami i zamierzam to zrealizować.

2. Co nowego dzisiaj zamierzam zrobić?

Kiedy robimy coś nowego, rozwijamy się. Małymi kroczkami przełamujemy w sobie ograniczenia. Warto zaplanować sobie w ciągu dnia rzecz, którą zrobimy po raz pierwszy. Może w pracy skorzystanie z nowego oprogramowania, a może czymś nowym będzie poproszenie o pomoc współpracownika. Coś nowego to może być wypicie przegotowane wody z cytryną przed poranną kawą dbając o swoje dobre samopoczucie. A może zjesz coś, czego nigdy wcześniej nie smakowałaś?

Ja dzisiaj pobiegnę trasą, której poznanie zawsze odkładałam, bo nie wiem, ile ma kilometrów.

3. Co mogę sobie odpuścić?

Spuść trochę presji z siebie już na początku dnia. Pomyśl, czego nie musisz dzisiaj zrobić i po prostu tego nie rób. Może gotowanie obiadu(bo może masz ochotę na jedzenie na mieście)? Albo sprzątanie łazienki? A może w pracy jest coś, co możesz właśnie dzisiaj odpuścić i nikomu krzywda się nie stanie. Może rozmowę, która nie jest pilna, a wiesz, że zabierze ci dużo czasu? Odpuść sobie coś dzisiaj.

Ja dzisiaj sobie odpuszczę z trzy telefony, które i powinnam wykonać, ale mogę to też zrobić w poniedziałek.

4. Komu dzisiaj pomogę?

Pomaganie innym sprawia, że czujemy się lepszymi ludźmi. To taki zdrowy egoizm, który w nas jest i nic w tym złego, jeśli zachce się nam go podsycać. To komu dziś pomożesz? Koleżance w pracy, bo wiesz, że jest zawaloną robotą (a ty w końcu coś sobie odpuściłaś 😉 ). A może mamie, sąsiadce? Dzieciom? Albo zawieziesz do domu samotnej matki kurtki, z których wyrosły twoje dzieci? Wpłacisz drobną kwotę dla kogoś potrzebującego? Możliwości jest wiele.

Ja zawiozę książki – czekają od dwóch tygodni, dla dzieci z domów przemocowych. W końcu się zbiorę.

5. Co dziś zrobię dla siebie?

Oprócz tego, że coś odpuścisz, i że zrobisz coś, na co masz ochotę, zaplanuj, co zrobisz tylko dla siebie? Kąpiel wieczorna? Drzemka po południu? A może w końcu umówisz się na masaż, który planujesz od dawna? Bądź dobra dla siebie – wypij bez pośpiechu kawę – to już będzie coś.

Ja kupię sobie dziś książkę, podobno wciąga na trzy dni. Oby tak było.

6. Czy o niczym nie zapomniałam?

Hahaha. To ważne pytanie. Bo każdy dzień to jakiś plan, jakieś rzeczy do zrobienia, obowiązki, zadania. Nim wyjdziesz z domu upewnij się, że o wszystkim, co dziś powinnaś zrobić – pamiętasz. Unikniesz stresu, w porę coś odkręcisz. Dzień będzie dzięki temu spokojniejszy.

Dziś piątek. Zaraz początek weekendu. Niech ten dzień będzie dobrym wstępem do odpoczynku.


Zobacz także

„Dla mnie jesteś Największym Cudem, który za kilkadziesiąt dni wezmę w swoje ramiona”. Akcja „List do dziecka”

„Zaszłam w ciążę, a on mówił, że to dziecko ma kilku ojców”. Akcja „Napisz nam swoją historię”

W nieskończoność jednak nie będę mógł was chronić. Akcja „List do dziecka”