Lifestyle

Jestem dumna z tego, kim jestem. Nie muszę być lepsza, mocniejsza… Niczego nie muszę udowadniać

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
29 marca 2020
Fot. istock/maroznc
 

Jestem kobietą. Żadne odkrycie. Mogłabym mieć żal do świata, że akurat nią. Mogłabym kląć, płakać i przeklinać, że dlaczego nie mężczyzną, dlaczego nie kimś, kto miewa w życiu łatwiej i prościej. Ale co to by dało? Zupełnie nic. Mogłabym się porównywać, wyliczać liczne minusy, ale co by to zmieniło? Usłyszałabym – źle ci, zmień płeć. To teraz takie proste.

Świat był i zawsze będzie podzielony ma męski i żeński. Ci, którzy widzą najpierw człowieka, a nie cycki, czy penisa – nadal pozostają nielicznymi.

Ale dziś nie chcę zastanawiać się, co by było gdyby, jak wyglądałby mój świat, gdybym nie była kobietą. Jestem nią. I w końcu nauczyłam się mówić o tym z dumą, a nie za zamkniętymi drzwiami przyznawać się do płci, która często jest tą pogardzaną, ale też uważaną za słabszą.

No więc jestem kobietą, zatem jestem:

– feministką

tak. Dziś pierwsze z czym kojarzy mi się bycie kobietą, to bycie feministką. I nie widzę w tym słowie żadnych pejoratywów. Bycie feministką, to zwracanie uwagi na problemy kobiet, piętnowanie ograniczania naszego prawa do wyboru takiego życia, jakie uczyni nas spełnionymi i szczęśliwymi – w każdym jego wymiarze. Bycie feministką to wskazywanie palcem na fakt, że kobiety są bite, nieszanowane, upokarzane. Ale bycie feministką, to też bycie dumną z tego, że jestem kobietą. To nie ukrywanie się za męskimi plecami, tylko stawianie czoła wszystkim przeciwnościom i niechęciom wobec każdej z nas.

– matką

to jedna z najważniejszych dla mnie ról. Ale nie jedyna. Bycie matką to całą gama emocji, lęków, strachu i ogromu bezwarunkowej miłości, jaką możemy dawać, ale też otrzymywać. To nasze dzieci kochają nas takimi, jakimi jesteśmy, nie za coś, nie po coś. To one dają nam radość, ale uczą pokory, pokazują, że miłość nie ma ram, w które powinna się zmieścić, dopasować.

– żoną

czy też byłą żoną, partnerką. To bycie z kimś, a nie dla kogoś. To związek, który uczy nas, że nikt nie jest idealny, nikt nie jest ani lepszy, ani gorszy. To ten związek jest dla mnie synonimem równości, jeśli nie zachowamy jej w relacji z najbliższą dla nas osobą, to nigdy nie osiągniemy równości w relacjach z innymi ludźmi. To szacunek dla siebie nawzajem. Bycie kobietą w związku to zrozumienie, że każdy z nas powinien być w pełni akceptowany, że nikt nie jest gorszy, nikt nie ma większych praw, mniejszych obowiązków.

– kochanką

która ma prawo cieszyć się seksem i nie może być za to piętnowana. Kochanką, która ma prawo powiedzieć: „nie mam ochoty”, dla której seks jest i zabawą i cudowną intymnością, jest synonimem miłości, ale też zwyczajnej ludzkiej namiętności. Potrzebą bliskości i rozładowaniem złych emocji.

– kobiecością

czyli wszystkim tym, co każdej z nas z kobiecością się kojarzy. Dla niektórych to będzie ciało, dla innych intelekt, dla kogoś wrażliwość, a jeszcze komuś skojarzy się z delikatnością. Każda z nas nosi w sobie tę cząstkę kobiecości wspólną dla nas wszystkich, tylko w różnym stopniu i na różne sposoby pokazywaną, wydobywaną.

– siłą

nie wierzysz, że siłą? To pomyśl, ile jesteś w stanie zrobić dla kogoś kogo kochasz, a komu działaby się krzywda. Więc nie mów, że nie jesteś siłą. Bycie kobietą to moc przenoszenia gór, działania na przekór wszystkim i wszystkiemu, to siła, która popycha nas do działania bardziej i bardziej. Jeśli jesteś w stanie wiele zrobić dla innych, to pomyśl, ile możesz zrobić dla siebie. Jestem kobietą – jestem siłą.

– błędem

na które sobie pozwalam, ale też które sobie wybaczam i do których daję sobie prawo. Bo już rozumiem, że nie muszę być idealna, że nie wszystkim muszę pasować do ich wizji świata. Mam prawo do własnych wyborów, do decydowania o sobie, ale też świadomość ponoszenia odpowiedzialności i konsekwencji za decyzje, które podejmuję.

– mądrością

bo pielęgnuję własne doświadczenia. I te dobre i złe. Uczę się, wyciągam wnioski. Obserwuję. Staram się być uważna na siebie, na innych. Wierzę w trzy fazy życia kobiety: kiedy jest dziewczynką, później matką, a na końcu staruszką, którą symbolizuje mądrość. Do niej dążę.

– wrażliwością

bo składam się z emocji. Czasami próbuję je zakopać głęboko, ale i tak zawsze biorą górę, rozbrajają cały pancerz, wzruszają, rozśmieszają, pochylają nad drugim człowiekiem, nad krzywdą, nad cierpieniem albo nad problemem, z którym ktoś nie może sobie poradzić. Jesteśmy utkane z wrażliwości, choć nie wiem, dlaczego lubimy udawać, że wcale tak nie jest.

– zmęczeniem

które sama sobie fundujemy – ot cała prawda. Jesteśmy zmęczone, choć tak rzadko mamy odwagę powiedzieć o tym głośno. Ale warto się tego nauczyć, warto powiedzieć: „mam dość”. Przyznając się do zmęczenia, wbrew pozorom nic nie tracimy, wręcz przeciwnie – pokazujemy swoją ludzką twarz, nie próbując udowadniać całemu światu, że jesteśmy nadludźmi.

– rozdarciem

między tym, co słuszne, a tym, co powinnam. Nieustannie toczy się we mnie walka o siebie postrzeganą przez pryzmat potrzeb najbliższych mi osób. To nie jest łatwe, nie jest nawet czarno-białe. To umiejętność kompromisów, asertywności, szeregowania rzeczy ważnymi i ważniejszymi. Bo tak bardzo chcemy realizować własne pragnienia, zarazem bojąc się, że ci, których kochamy, tego nie zrozumieją. I choć może to wydawać się innym głupie, choć przejdziemy dziesiątki warsztatów, nadal to rozdarcie w nas będzie. Jest naszą częścią.

– wściekłością

kiedy próbuje mi się wmówić, co dla mnie będzie dobre. Kiedy nikt mnie nie słucha, kiedy lekceważy się mój głos, kiedy próbuje się umniejszyć moją wartość! Tak, wtedy nadchodzi wściekłość, furia, która każe krzyczeć, wyciągać parasolki, tłuc talerze – to ostateczny krok, żeby zostać zauważoną, wysłuchaną.

– ciałem

które należy tylko do mnie, o które ja dbam, o zdrowie którego zabiegam. To ja decyduję, kto będzie je dotykał, kto pieścił, kto nie ma prawa przekroczyć mojej granicy bliskości. Moje ciało to moja własność, żadne dobro męskie, żadna publiczna własność. Nikt oprócz mnie samej nie ma władzy nad nim, nikomu nie przysługuje prawo dysponowania moim ciałem, rozporządzania nim. Nikt nie ma prawa nim pogardzać.

Jestem kobietą, jestem składową wszystkich tych elementów. Jestem dumna z tego, kim jestem. Nie muszę być lepsza, mocniejsza. Przestańmy się ścigać, udowadniać, że jesteśmy tak samo dobre, tak samo równe jak mężczyźni. Bądźmy sobą. Kochajmy się i szanujemy nawzajem.

 

O AKCJI

Napisz swoją historię. Napisz o sobie, o swojej kobiecości, o tym, co bycie kobietą dla ciebie oznacza lub czego byś sobie życzyła. O jakim świecie marzysz – dla siebie, dla nas, dla naszych córek.
Dzisiejszy świat na pozór nowoczesny i równy jest światem wyjątkowo trudnym, pełnym wybojów. Jedno jest pewne, my kobiety powinnyśmy się teraz trzymać razem. Bo nikt nie da ci tyle, co druga kobieta. Właśnie dlatego, i w tym roku nie będziemy czekać na goździka z okazji Dnia Kobiet.

Piszcie do nas, anonimowo, jeśli chcecie. Wybrane listy opublikujemy, a niektóre z nich nagrodzimy. Pokażmy światu, jak pięknie się różnimy, jak wiele barw ma kobiecość. I jak bardzo swoją kobiecość kochamy. Bądźmy razem!

Prace przesyłajcie na adres [email protected] wpisując w temacie wiadomości „Jestem kobietą” oraz z informacją, jak chcecie zostać podpisane (w przypadku braku informacji, list podpiszemy pierwszą literą imienia lub nicku).

Prosimy o dołączenie w treści wiadomości poniższego oświadczenia:
Oświadczam, że jestem autorem nadesłanej pracy konkursowej oraz wyrażam zgodę na jej publikację przez portal Oh!me.
Wyrażam zgodę na wykorzystanie i przetwarzanie przez Organizatora oraz Sponsorów konkursu, swoich danych osobowych, uzyskanych w związku z organizacją Konkursu, wyłącznie na potrzeby organizowanego Konkursu, zgodnie z przepisami o ochronie danych osobowych i RODO.

NAGRODY:

1 x Puf Barrel (Kod tkaniny: 142-43)

1 x Obraz na płótnie Expression Pink II1 x Komplet 2 zasłon na taśmie marszczącej  (Kolekcja: Velvet, Kod tkaniny: 704-18)

1 x Komplet 2 poszewek welwetowych pikowanych Kinga, (kolor 704-30)

1 x Pufa- fotel (Kod tkaniny: 705-04)

www.dekoria.pl

Dekoriapl

dekoriapl


5 x zestaw książek autorstwa Agnieszki Janiszewskiej, składający się z:

  • “Kuzynka Marie” I i II tom

Zimą 1914 roku Marie Boratyńska postanawia odwiedzić po raz pierwszy Korbielowo – posiadłość, w której urodził się i wychował jej nieżyjący już ojciec. Rodzinne animozje sprawiły, że krewni z jego strony byli do tej pory obcymi dla niej ludźmi. Teraz jednak nadarza się okazja, by to zmienić: Marie odpowiada na zaproszenie Emilii, swojej kuzynki i nowej właścicielki Korbielowa, chcąc zburzyć narosły przez lata mur rodzinnych nieporozumień i pretensji. Czy kobietom uda się zbliżyć do siebie i zaprzyjaźnić? Czy będą w stanie zaakceptować zaskakującą prawdę o swoich bliskich, którą niebawem odkryją?Tom I 

Nawiązanie szczerej relacji może okazać się trudniejsze, niż z początku przewidywały, a dynamiczne wydarzenia polityczne pierwszej połowy XX wieku sprawią, że wiele ważnych spraw trzeba będzie odłożyć na później…

Tom II 

Wielka Wojna w Europie spowodowała, że to, co wcześniej spędzało sen z powiek Marie Boratyńskiej, nagle straciło na znaczeniu. Wszystkie rodzinne nieporozumienia, tęsknoty, uczucia zostały przyćmione przez dramatyczne wydarzenia związane z wojenną zawieruchą. Młoda kobieta rzuca się w wir pracy w szpitalu, gdzie dniem i nocą dogląda rannych, próbuje ulżyć w bólu konającym żołnierzom oraz pokonać własne, narastające z każdym dniem, zmęczenie. Wkrótce nadchodzi wiadomość z frontu, która przewartościuje całe jej dotychczasowe życie…

  • “Podróż do Carcassonne” I i II tom – autorstwa

„Podróż do Carcassonne” to poruszająca historia jednej rodziny, której członkowie będą musieli zmierzyć się z bolesnymi konsekwencjami swoich decyzji, zawalczyć o marzenia i nauczyć się przebaczać. A w tle – odmalowane z pietyzmem i czułością Warszawa i Kraków z okresu międzywojnia, okupacji i pierwszych lat powojennych.

www.novaeres.pl
www.zaczytani.pl

NovaeRes

wydawnictwo_novaeres


5 x filmowy zestaw nagród, składający się z:

1 x podwójne zaproszenie na film „Pojedynek na głosy”, do zrealizowania w sieci kin Cinema City

Cudowna, pełna humoru i wzruszeń opowieść inspirowana prawdziwą przyjaźnią. Film pełen dobrej energii i muzycznych przebojów, w reżyserii twórcy komediowego hitu „Goło i wesoło” – Petera Cattaneo. Dystrybutor filmu „Pojedynek na głosy” zaprasza do udziału w akcji oraz do kin.

 Zestaw płyt DVD z filmami:

  • Ikony XX wieku
  • Powrót Bena
  • Loveling
  • Młynarski
  • Pavarotti
  • Cudowny świat kociąt
  • Cudowny świat szczeniąt

5 x filmowy zestaw nagród, składający się z:

1 x podwójne zaproszenie na film „Pojedynek na głosy”, do zrealizowania w sieci kin Cinema City

Zestaw płyt DVD z filmami:

  • Pavarotti
  • Cudowny świat kociąt
  • Cudowny świat szczeniąt

5 x zestaw rajstop z najnowszej wiosennej kolekcji Gatta

Rajstopy ozdobione subtelnymi nowoczesnymi wzorami podkreślą piękno twoich nóg.
Zdobienia na rajstopach niech będą dla Ciebie inspiracją do skomponowania całej stylizacji zarówno do pracy jak i na czas po pracy. Tej wiosny baw się moda z Gattą.

W skład zestawu wchodzi 6 par rajstop prezentowanych poniżej modeli, w wybranym przez Laureata rozmiarze.

 

www.gatta.pl

GattaOfficial

gattaofficial

Akcja trwa 02.03.2020 od 31.03.2020 do roku. Wyniki zostaną opublikowane do 14.04.2020 roku. Regulamin akcji dostępny jest tutaj.

 


Lifestyle

Hospicjum to życie

Redakcja
Redakcja
30 marca 2020
Fot. iStock

Kiedy pacjent lub jego rodzina słyszą słowo „hospicjum”, na ogół pierwszą reakcją jest lęk i negacja. „Tylko nie hospicjum!” Bo hospicjum, w przeciwieństwie do szpitala, nie kojarzy się z leczeniem, ale z czekaniem na śmierć.

Skierowanie pacjenta do hospicjum jest dla rodziny trudne do zaakceptowania. Jak to? Nasz bliski nie będzie już leczony? Nic już się nie da zrobić? Do tego dochodzi obawa przed reakcją otoczenia. Wystarczy zdać sobie sprawę, jakich sformułowań używa się, mówiąc o opiece hospicyjnej. „Oddać do hospicjum” to niemal to samo co  „pozbyć się”. Także dla lekarzy decyzja o przerwaniu leczenia i skierowaniu pacjenta do hospicjum może stanowić problem. Bywa postrzegana jako złożenie broni, uznanie, że wiedza medyczna nie ma już pacjentowi nic do zaoferowania. To jak przyznanie się do porażki.

Tyle że to nie jest porażka. To stanięcie twarzą w twarz z prawdą, że ludzka wiedza ma ograniczenia i wciąż jest wiele chorób, których zwyczajnie nie umiemy wyleczyć. Może kiedyś będziemy potrafili, ale dziś jeszcze nie. To jednak nie znaczy, że cała medycyna jest bezradna. Bo właśnie wtedy, kiedy lekarz w szpitalu stwierdza, że „wyczerpano możliwości leczenia”, chorego wspiera medycyna paliatywna, której zadaniem jest sprawić, by pacjent i jego rodzina nie cierpieli lub by to cierpienie było jak najmniejsze. Taką właśnie medycynę uprawia się w hospicjum.

Szczególną formą opieki hospicyjnej są hospicja domowe. Idea, by ludzie nieuleczalnie lub terminalnie chorzy przebywali nie w szpitalu, a w domu, zaczęła być wcielana w życie w latach 60. dwudziestego wieku. Zawdzięczamy ją głównie dr Cicely Saunders, założycielce Hospicjum Świętego Krzysztofa – pierwszego współczesnego hospicjum, które powstało w Londynie w 1967 roku. Dla dr Saunders najważniejsze było dobro pacjenta. Kiedy choroba wyklucza leczenie i stan pacjenta na to pozwala, przeniesienie chorego ze sterylnego i obcego otoczenia szpitalnego do domu jest w jego najlepszym interesie.

Fot. Materiały prasowe

Idea ta sprawdza się szczególnie w przypadku pacjentów dziecięcych. Towarzyszący chorobie, potęgowany przez szpital strach, w domu, przy bliskich, nie jest już tak wielki. Dziecko czuje się bezpieczne i kochane, zmniejsza się jego cierpienie psychiczne. Natomiast cierpienie fizyczne potrafi skutecznie zmniejszyć lub całkiem wyeliminować medycyna paliatywna.

Opieka w hospicjum domowym jest wielostronna – mówi Artur Januszaniec, anestezjolog, kierownik medyczny Warszawskiego Hospicjum dla Dzieci i prezes prowadzącej je fundacji. – Nasz zespół składa się z pielęgniarek, lekarzy, fizjoterapeutów, psychologów, pracowników socjalnych. Mamy też kapelana, bo opieka paliatywna nie ogranicza się tylko do sfery fizycznej, ale i psychicznej oraz duchowej. Trzeba podkreślić, że opieką otoczona jest cała rodzina, nie tylko sam pacjent. Choroba dziecka ma ogromny wpływ na rodziców, rodzeństwo. O nich też należy zadbać.

Aby dziecko mogło trafić pod opiekę hospicjum domowego, musi być spełnionych kilka warunków. Przede wszystkim, pacjent musi być w stanie pozwalającym na wypisanie ze szpitala. Jedno z rodziców musi zrezygnować z pracy, by opiekować się dzieckiem. Istotne jest również to, by warunki socjalne panujące w domu i rodzinie pozwalały na przeniesienie pacjenta.

Wszystko to weryfikujemy, zanim przyjmiemy dziecko pod naszą opiekę – mówi Januszaniec. – Samo skierowanie od lekarza nie wystarczy. Sprawdzamy, jak wygląda sytuacja w rodzinie pacjenta, czy opieka w domu będzie właściwa, czy warunki bytowe nie zagrożą jego zdrowiu. Pomagamy rodzinom uporać się z różnymi problemami. Finansujemy remonty mieszkania, zakup najpotrzebniejszych rzeczy, nasz pracownik socjalny pomaga w załatwianiu spraw urzędowych, składaniu wniosków o przysługujące świadczenia.

Kiedy dziecko już jest pod opieką hospicjum domowego, do pracy przystępuje cały zespół. Pielęgniarki, lekarze i inni pracownicy hospicjum odwiedzają pacjentów w domach i dyżurują pod telefonem. Minimalna częstość wizyt pielęgniarek i lekarzy jest uregulowana w rozporządzeniu Ministra Zdrowia – każdemu pacjentowi przysługują dwie wizyty pielęgniarskie w tygodniu i dwie lekarskie w miesiącu.

To norma, którą jesteśmy zobowiązani spełnić, ale faktyczna liczba wizyt zależy od stanu pacjenta i jego potrzeb – tłumaczy Januszaniec. – Niektórych pacjentów odwiedzamy częściej, innym wystarczą te „przepisowe” dwie wizyty i pomoc w postaci konsultacji telefonicznej opiekuna z pielęgniarką czy lekarzem dyżurnym. Rodziców pacjentów szkolimy w podstawowych zabiegach medycznych i obsłudze sprzętu, który im dostarczamy, tak by mogli wiele rzeczy robić sami. Dyżurujemy siedem dni w tygodniu, przez całą dobę, rodzice mogą w każdej chwili zadzwonić, a gdy to konieczne, w ciągu dwóch godzin jesteśmy u nich w domu. Chodzi o to, by pacjent był w jak najlepszym stanie, a cała rodzina czuła się bezpieczna. Dodam, że wszystkie nasze świadczenia są dla rodzin bezpłatne.

Medycyna paliatywna to stosunkowo młoda gałąź medycyny, ale może bardzo wiele. Profesjonalny zespół hospicjum potrafi w warunkach domowych sprawić, że trudne do zniesienia objawy choroby znikają, dzięki czemu pacjent może ostatni okres życia przeżyć w spokoju i bez cierpienia związanego z uporczywą terapią.

Oczywiście mamy świadomość, że nasi pacjenci kiedyś odejdą – mówi Januszaniec. – Zwykle są pod naszą opieką dosyć krótko. Nasze zadanie nie polega na tym, by na siłę trzymać ich na tym świecie, ale by czas, który jest im dany, mogli przeżywać w maksymalnym komforcie. Nie skupiamy się na śmierci, choć ona zawsze nam towarzyszy. Gdy dziecko odchodzi, nasze grupy wsparcia i psycholodzy pomagają rodzinie przejść przez okres żałoby. Ale zawsze podkreślam, że tym, co dajemy pacjentom w naszym hospicjum, to życie – najlepsze, jakie może być.


Artykuł powstał we współpracy z Fundacją Warszawskie Hospicjum dla Dzieci.


Lifestyle

Jak nie dać się nudzie? Domowe eksperymenty, które pobudzają kreatywność

Redakcja
Redakcja
28 marca 2020

Filmy, gry planszowe, różnorodne zabawy – sposobów na ciekawe spędzenia czasu z najmłodszymi w domu jest wiele. Kreatywność młodych członków rodziny pomogą wyzwolić również inspirujące eksperymenty, które można wspólnie przeprowadzić w domowym zaciszu, wykorzystując do tego chemiczne zagadki. To doskonały sposób na naukę i rozrywkę zarazem. Oto pomysły jak nie dać się nudzie oraz inspiracje dla dzieci, rodziców i nauczycieli!

Do akcji #zostańwdomu przyłącza się coraz więcej osób, które wymieniają się pomysłami na ciekawe spędzanie czasu we własnym M. W obecnej sytuacji nowe wyzwanie stanowi chociażby zdalne prowadzenie lekcji tak, aby zaciekawić uczniów, przekazując im jednocześnie praktyczną wiedzę. W domowych warunkach warto sięgnąć po doświadczenia z zakresu chemii, która towarzyszy nam w wielu sferach życia i odpowiada za funkcjonowanie całego układu nerwowego człowieka. Nie ma tu miejsca na nudę – ta dziedzina nauki to nie tylko wzory, lecz także pasjonujące eksperymenty, które bawią i uczą. Bez problemu przeprowadzimy je razem z młodymi członkami rodziny, pokazując im przy tym, jak wielki potencjał drzemie w ich umysłach.

Fot. Materiały prasowe

Detektywi na tropie – jak wykryć skrobię w produktach spożywczych?

Ziemniaki goszczą na naszych stołach w wielu różnych potrawach: sałatkach, a także m.in. plackach czy pyzach. Są bardzo dobrym źródłem energii oraz składników mineralnych, w tym potasu. Zawarty w nich cukier to skrobia, która używana jest również jako zagęstnik. Jak zatem zabawić się w detektywa i wykryć ją w produktach spożywczych?

Skrobia jako złożony cukier, reaguje z jodem. Jednym z preparatów, jaki możemy tu wykorzystać jest płyn Lugola, który zakupimy w aptece. Ma on charakterystyczną, brunatną barwę, jednak, gdy połączy się ze skrobią jego kolor zmienia się na efektowny, ciemny granat. Do przeprowadzenia eksperymentu będą nam potrzebne także: ziemniaki, mąka ziemniaczana oraz miseczka z wodą. Najpierw sprawdźmy, czy faktycznie popularne w polskiej kuchni bulwy zawierają skrobię – przekrajamy jedną z nich na pół, polewamy płynem Lugola i obserwujemy reakcję.

Fot. Materiały prasowe

Ciemnogranatowa barwa wskazuje obecność wspomnianego cukru. Teraz przeprowadźmy analogiczne doświadczenie z mąką ziemniaczaną, czyli de facto „czystą skrobią” – rozmieszajmy ją w miseczce z wodą i… ciekawy efekt gotowy! Taka mąka jest też stosowana jako zagęstnik w produktach spożywczych – jednak czy zawsze producenci informują nas o takim dodatku? Zweryfikujemy to, dodając preparat do twarożku do smarowania chleba lub popularnego serka wiejskiego. Dokładne wskazówki, jak „krok po kroku” przeprowadzić eksperyment znajdziemy na Facebooku i na stronie internetowej „Koloratorium”, programu społecznego realizowanego przez FFiL Śnieżka SA. Akcja, w której uczestniczą 164 szkoły i uczniowie z całej Polski inspiruje do nauki poprzez zabawę oraz odkrywania bogatego świata chemii.

Genetyczny odcisk palca – sprawdź to sam!

Innym, ciekawym pomysłem na domowe doświadczenie jest izolacja DNA. Co będzie nam do tego potrzebne? Przede wszystkim miękki owoc: banan, truskawka czy kiwi, woreczek foliowy, sitko do herbaty, sól kuchenna, płyn do mycia naczyń, alkohol etylowy 95%, woda, zlewka 50 ml, 2 zlewki 250 ml i łyżeczka. Materiały przygotowane? Teraz nie pozostaje nic innego, jak przejść do działania. Pół obranego banana należy umieścić w woreczku foliowym i dolać do niego ok. 50 ml wody, a następnie zawiązać. Teraz przyda się trochę zręczności – miąższ trzeba rozcierać aż do uzyskania jednolitej masy. Kolejnym krokiem jest przygotowanie w zlewce 250 ml roztworu z ok. 100 ml wody, 2 łyżeczek soli i 2 łyżeczek płynu do naczyń, który mieszamy ostrożnie do momentu uzyskania efektu spienienia. Gdy to nastąpi, umieszczamy roztarty owoc w tak przygotowanym płynie, a całość ponownie dokładnie mieszamy (już bez spieniania). Następnie przesączamy zawiesinę przez sitko do drugiej zlewki 250 ml. Potem w objętości ok. 20 ml przelewamy do zlewki 50 ml i za chwilę po ściance naczynia wlewamy bardzo zimny alkohol etylowy (ok. 20 ml) do momentu utworzenia się dwóch warstw (alkohol na górze, przesącz owocowy na dole). Teraz możemy już obserwować wtrącające się nitki DNA na granicy warstw płynów.

Fot. Materiały prasowe

Więcej ciekawych inspiracji na eksperymenty chemiczne można znaleźć na stronie internetowej „Koloratorium” – publikowane są tam cyklicznie zestawy materiałów edukacyjnych stworzonych we współpracy z dr hab. Aleksandrą Ziembińską-Buczyńską. Można z nich skorzystać w domowym zaciszu – takie zabawy z chemią w tle na pewno zachęcą dzieci do nauki, rozwiną ich zdolności intelektualne i poznawcze. W ramach akcji, do 3 kwietnia trwa również konkurs dla uczniów, którzy mogą przygotować pracę plastyczną lub literacką i zdobyć atrakcyjne nagrody – Apple iPad 32GB Wi-Fi.

Zabawa edukacyjna w chemika-detektywa to świetny sposób na trening mózgu i spędzenie czasu wolnego z dziećmi. Wymaga niewielkich nakładów pieniężnych, a daje dużo satysfakcji.


Zobacz także

"Samotne matki w moim pięknym kraju nic nie są warte, tylko z nimi problem. I nikogo nie obchodzi, że mają coraz mniej sił..."

„Samotne matki w moim pięknym kraju nic nie są warte, tylko z nimi problem. I nikogo nie obchodzi, że mają coraz mniej sił…”

TRENUJ NA DWORZE – 25 MINUTOWY TRENING SPALAJĄCY TKANKĘ TŁUSZCZOWĄ

Cechy osób urodzonych w marcu

8 zaskakujących cech osób urodzonych w marcu