Lifestyle

Adele o swojej przemianie: nigdy nie chodziło o to, by schudnąć

Redakcja
Redakcja
8 października 2021
fot. domena publiczna, CC BY 2.0
 

Wymyśliłam sobie, że jeśli stanę się silniejsza fizycznie, to będę też mocniejsza psychicznie – mówi Adele w jednym z wywiadów, towarzyszących jej sesjom dla brytyjskiej i amerykańskiej edycji „Vogue”. Warto zauważyć, że to pierwsza w historii gwiazda, która jest jednocześnie na okładkach dwóch różnych edycji magazynu. 

Zjawiskowe sesje fotograficzne to jedno, a drugie to wywiady, których Adele udzieliła dziennikarzom magazynów. To prawdziwa gratka dla jej fanów, gwiazda nie jest bowiem zbyt wylewna i raczej chroni swoją prywatność. W wywiadach mówi o rozwodzie, macierzyństwie, nowym partnerze, planowanej premierze płyty oraz o tym, co komentowane jest w mediach najszerzej – jej spektakularnej metamorfozie.

 

View this post on Instagram

 

Post udostępniony przez British Vogue (@britishvogue)

Ogromnym zaskoczeniem, jakie przyniosły oba wywiady, jest to, że gwiazda uchyliła rąbka tajemnicy na temat swojego życia prywatnego. Wiemy, że z byłym mężem żyje w zgodzie, mieszkają nawet naprzeciwko siebie (w domu, który mu kupiła, wspólnie wychowują synka. Wyznała też, że jej obecny partner Rich Paul najpierw był jej przyjacielem. Ale zaiskrzyło dopiero na początku roku.

„Zawsze tu był. Po prostu go nie dostrzegałam

W rozmowie z brytyjskim „Vogue” powiedziała, że decyzję o zrzuceniu kilogramów podjęła wyłącznie dla siebie. Adele przyznała, że ćwiczy dwa lub trzy razy dziennie (rano ciężary, po południu spaceruje lub boksuje, wieczorem również spacer i cardio) i że może to już nazwać swego rodzaju uzależnieniem. Ile schudła? Ok. 45 kilogramów.

Nigdy nie chodziło o utratę wagi, zawsze chodziło o to, by stać się silną i mieć czas tylko dla siebie, z dala od telefonu”

Jej zdaniem ​​nie zrobiła nic szczególnego. Kluczem do sukcesu było skupienie się na ćwiczeniach. Dieta? „Jem więcej niż kiedyś, ponieważ tak ciężko ćwiczę”.

 

View this post on Instagram

 

Post udostępniony przez British Vogue (@britishvogue)

„Nie musisz mieć nadwagi, aby mieć pozytywny wpływ na ciało, możesz mieć dowolne kształty i rozmiar” – kontynuowała, dodając, że uważa, że ​​szok ze strony publiczności był spowodowany wyłącznie tym, że nie dzieliła się efektami swojej pracy z internautami.„Ludzie są przyzwyczajeni do tego, że dokumentują wszystko na Instagramie, a większość ludzi z moją pozycją już miałaby lukratywne kontrakty z markami dietetycznymi”

Nie mogłam odpuścić. Zrobiłam to dla siebie, a nie dla nikogo innego”.

Gwiazda nie ukrywa, że od dłuższego czasu zmaga się ze stanami lękowymi i atakami paniki. Mówiono nawet, że rozważała zakończenie kariery, nie chciała już występować ani nagrywać płyt. Zdecydowała się jednak na psychoterapię i już 15 października premierę będzie miała jej kolejna, tak długo wyczekiwana, płyta.

Czuję, że ten album jest autodestrukcją, potem autorefleksją, a potem rodzajem samoodkupienia. Ale czuję się gotowa. Naprawdę chcę, żeby tym razem ludzie usłyszeli moją wersję historii”.

 

View this post on Instagram

 

Post udostępniony przez Vogue (@voguemagazine)

O odchudzaniu Adele napisano już chyba wszystko. Na pamięć znamy założenia diety SIRT. Gwiazda wypowiedziała się też na temat w programie NBC Saturday Night Live. 33-latka żartowała wtedy o swoim chudnięciu w taki sposób:

Wiem, że wyglądam naprawdę, naprawdę inaczej odkąd mnie ostatnio widzieliście, ale tak naprawdę z powodu wszystkich ograniczeń covidowych i zakazu podróżowania, musiałem podróżować lekko i mogłam przewozić tylko połowę mnie – i to jest ta połowa, którą wybrałam.”

Dieta sirt łączy ograniczenie kaloryczne ze spożyciem specjalnych zielonych koktajli, które są bogate w aktywatory sirtuin. Najważniejsze w diecie sirt są produkty, które należy włączyć do codziennego jadłospisu, a nie te, które trzeba wyeliminować. Na pierwszym etapie powinniśmy wykluczyć jedynie produkty przetworzone i niezdrowe (np. fast food, instant) oraz te z białej mąki. W porównaniu z innymi dietami nie są to duże restrykcje, a na początku stosowania diety sirt można schudnąć nawet trzy kilogramy tygodniowo! W pierwszych dwóch etapach dieta zakłada znaczne ograniczenie kalorii, ale trwa ono tylko przez kilka dni. (…)

 

 

View this post on Instagram

 

Post udostępniony przez British Vogue (@britishvogue)


Lifestyle

„Zdradził nas obie. Dziś ci dziękuję, bo uratowałyśmy sobie nawzajem życie”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
8 października 2021
fot. teksomolika/iStock
 

Może trudno w to uwierzyć, ale my dwie po prostu uratowałyśmy sobie życie! Nie wiem, od czego zacząć opowieść o nas. Znamy się już 16 lat. Najłatwiej będzie od samego początku. Chcę opowiedzieć o konkubinie mojego partnera, z którym mam dziś już dorosłe dziecko Mariankę. Cofnijmy się do czasu, kiedy moja córka miała dwa i pół roku. Wtedy rozstałam się z jej ojcem, Jackiem. To była moja decyzja. Powód? Prosty – alkohol.

Życie z takim człowiekiem to ciągła presja i strach. Presja, bo sama musisz wszystkiemu podołać, a strach wiąże się z potwornym wstydem, że ktoś w końcu odkryje, w jakim bagnie żyjesz. Nie wiem, jakim cudem przy tym człowieku udawało mi się wychowywać maleńkie dziecko, dbać o dom i jeszcze wstawać do pracy. Ba, odnosić w niej sukcesy. Dziś myślę, że to był jakiś nadludzki wprost wysiłek.

Chodziłam w tamtym czasie po świecie, jakbym sama była pijana. Jakby świat był jakiś akwarium, a ja wiecznie za szybą, bez możliwości nabrania głębszego oddechu. Nic do mnie nie docierało. A jeśli coś, to jednak niewiele. Zupełnie odcięta od bodźców zewnętrznych.

Zmęczona, wiecznie niedospana, zestresowana, bez makijażu i sił na uśmiech. Miliony kłamstw, setki ukrywanych butelek, strach czy kiedy Jacek wiezie dziecko do lekarza jest na strasznym kacu, czy może coś już ukradkiem zdążył wypić. Ciągła kontrola. Przeglądanie bagażnika samochodu, czy są tam butelki. I jego wieczne kłamstwa, że źle się czuje, dlatego tak bełkocze, że nic nie zjadł od rana i dlatego tak dziwnie od niego pachnie z ust. Boże, jak ja dawałam się oszukiwać. Tak bardzo chciałam wierzyć, że on nie pije i że wszystko to moje urojenia. Dlatego z nim byłam. Dlatego oszukiwałam samą siebie, że będzie dobrze. Najgorsze jednak było to poczucie, że to ze mną jest coś nie „tak”, że wpadam w paranoję.

Pamiętam taki moment, kiedy doskonale wiedziałam, że Jacek zaczyna nowe życie z inną kobietą i że mnie zdradza! Właśnie wychodził z naszego domu i powiedział mi, że spieszy się, bo pracuje z kimś nad scenariuszem do nowych odcinków serialu. Wystarczyło, że na niego spojrzałam, zobaczyłam błysk w oku i ekscytację. Wiedziałam już, że jest zakochany. Nie pomyliłam się. Wtedy zaczął właśnie spotykać się z Kaśką.

Rozstaliśmy się, bo byłam ekstremalnie wykończona. Po prostu w pewnym momencie kazałam mu się wyprowadzić. Były łzy. Ale ja już nie miałam siły. Niech sobie idzie – myślałam. Muszę odpocząć, muszę siebie ratować, bo oszaleję, bo zwariuję. On spakował kartony i wyprowadził się do Kaśki. A mnie było już po prostu wszystko jedno. Machnęłam ręką, choć mogłam go wtedy zatrzymać.

Po jakimś czasie moja córka zaczęła ich odwiedzać. I wtedy Kaśka stała się… moim sojusznikiem. Kiedy córka jechała do nich na weekend, wiedziałam, że ktoś o nią zadba. Zresztą Kaśka sama dzwoniła do mnie i pytała, co Marianka lubi jeść, bo mój maluch był totalnym niejadkiem. Chyba zaczęło się od tego, że wymieniałyśmy się przepisami. Ona odkryła, że Marianka kocha jej placki z soczewicy, więc wysyłała mi linka do tego, jak je usmażyć. Kiedy nie mogłam się dogadać z Jackiem na temat alimentów, dzwoniłam do niej. Przepraszałam ją, że mieszam ją w nasze sprawy, ale prosiłam, by go uspokoiła i porozmawiała, że jednak na dziecko powinien płacić. Nigdy mnie nie zawiodła w tym aspekcie. Zastanawiam się teraz, czy kiedykolwiek się pokłóciłyśmy. Tak, jeden raz.

Pewnego dnia zadzwonił do mnie szef Jacka i powiedział mi, że nie ma go od tygodnia w pracy i że Jacek twierdzi, że Marianka jest w szpitalu śmiertelnie chora. Zamurowało mnie, jak odebrałam ten telefon. Koło mnie przecież siedziała Marianka zdrowa i bawiła się klockami. Jak tak można? – pytałam samą siebie. Jak można tak kłamać i z własnego dziecka robić coś w rodzaju przedmiotu manipulacji. Nie wytrzymałam i zadzwoniłam do Kaśki. Spytałam, czy wie, co dzieje się z Jackiem. Też była zaskoczona i powiedziała, że Jacek rano codziennie wychodzi do pracy. Ale kiedy zadzwoniłam drugi raz, była zdecydowania mniej uprzejma. Spytała, czy nadal kocham Jacka i żebym przestała manipulować, kłamać i próbować ich rozdzielać. Szok! W sumie nic jej nie odpowiedziałam, nie chciałam robić awantur. Ale teraz wiem, że to on naopowiadał jej jakichś głupot. Jacek był mistrzem manipulacji.

Mijały lata. Jackowi i Kaśce urodził się synek: Michał. Moja Marianka była przejęta i natychmiast pokochała przyrodniego brata. Ale kiedy wracała po weekendach do mojego domu, opowiadała mi rzeczy, które jednak napawały mnie troską i lękiem. Czułam intuicyjne, że ten kolejny związek Jacka też zaczyna się sypać. Na tamtym etapie nie rozmawiałyśmy z Kaśką o alkoholizmie Jacka. Kiedy Marianka pewnego dnia powiedziała mi, że tata ucieka z domu, a ona tak naprawdę spędza czas głównie z Kaśką i Michałkiem, postanowiłam jej już tam nie puszczać. Wprawdzie córka wracała zadowolona, bo macocha organizowała jej fantastyczne zabawy w domu – z kasztanów robiły razem ludziki, zbierały wspólnie kolorowe liście i wklejały do zeszytu, ale się uparłam. Trochę zazdrościłam, że Kaśka ma czas i potrafi się tak angażować w opiekę na dziećmi. Ja na nic nie miałam czasu. Dla siebie zero. Praca, dom, sprzątanie, nuda!

Aż w końcu przyszedł ten dzień, że Kaśka zadzwoniła do mnie i poprosiła o spotkanie. Poszłyśmy we dwie z dziećmi do parku. One się razem bawiły na placu zabaw, a ona po raz pierwszy zaczęła opowiadać. Byłam zszokowana, bo mówiła do mnie jak do najlepszej przyjaciółki. Opowiadała mi o wszystkim, co wydarzyło się w związku z Jackiem. Ta opowieść była jak huragan, jak jakiś armagedon. Dosłownie wylewały się z niej słowa, że Jacek zdradził ją, awanturował się, jeździł sam w weekendy na plażę dla nudystów. Wracał cały opalany, a ona w tym czasie z dwójką dzieci w domu, nie wiedziała, w co ręce włożyć. Spotykał się różnymi kobietami dzięki jakiemuś dziwnemu forum internetowemu.

Jak to odkryła? Po prostu w nocy usnął i nie zdążył się wylogować. Kaśka nie mogła wierzyć, gdy zobaczyła, na jakich stronach siedzi jej partner. Zaczęła czytać jego rozmowy z kobietami o wiązaniu i o seksie z przemocą. Przeglądała dziesiątki nagich zdjęć, jakie wysyłały te kobiety. On chwalił ich wydepilowane bikini, a one jego bicepsy, mięśnie i inne fragmenty ciała fotografowane w jej łazience na tle zabawek do wanny dla dzieci. Kiedy go rano o to spytała, zrobił jej awanturę, strasznie pobił i wyrzucił z domu. Siedziała na schodach, cała posiniaczona. Zadzwoniła wtedy do swojego ojca, bo bez niego nie była w stanie dostać się do własnego domu. Szok!

Zrozumiałam wtedy, że ta kobieta przeżywała dokładnie to samo co ja. Tylko pięć razy gorzej, bo straszniejsze rzeczy działy się u nich w domu. Jacek nigdy nie podniósł na mnie ręki. Na nią już tak. Zrozumiałam, że choroba alkoholowa przez ostatnie siedem lat zrobiła mu w głowie spustoszenie. Pomogłam jej, bo dokładnie wiedziałam, czego potrzebuje. A potrzebowała zapewnienia innej kobiety, że nie oszalała. Że to wszystko, co straszne, co wydarzyło się w jej życiu, jest prawdą. Doradziłam jej, żeby poszła na terapię dla współuzależnionych, że sama sobie nie poradzi z ogromem bagna. Z minuty na minutę widziałam jak jej napięcie puszcza w czasie tej rozmowy, gdy potwierdzałam, że u mnie działy się podobne rzeczy – że też znikał na całe weekendy nie wiadomo gdzie i że też w samochodzie ukrywał butelki.

Jak jest dziś? Syn Kaśki i moja córka nie spotykają się Jackiem. On wyjechał do innego miasta, nie zajmuje się dziećmi. Od kilku lat dbamy o to, by nasze dzieci nie traciły kontaktu. Dzwonimy do siebie często, przekazujemy sobie wszystkie potrzebne informacje na temat komornika. Moja córka jeździ uczyć Michała kilka razy w miesiącu matematyki. Nasze losy splątały się już nierozerwalnie. A co najdziwniejsze cholernie się polubiłyśmy. Kaśka jest jedną z najbardziej prostolinijnych i uczciwych osób, jakie w życiu spotkałam. Ma dużo rozsądku, spokoju w sobie i niesłychanej wprost kreatywności plastycznej. Zwyczajnie ją lubię! Serio!

Mogłabym nawet nazwać ją dziś jedną ze swoich bliskich koleżanek. Czasem nawet zastanawiam się, czy nie przyjaciółek. Mamy taki rytuał, że raz do roku tylko ona i nasze dzieci wyjeżdżamy w czwórkę na krótkie wakacje. Zostawiamy swoich nowych mężów i dzieci z nowych związków w domu. Jesteśmy w czwórkę tylko dla siebie przez trzy lub cztery dni. Dobrze nam wtedy, czujemy się blisko.

Dziękuję ci. Dziękuję, że jesteś, że jesteś taka wspaniała. Czasem nawet myślę, że wzajemnie uratowałyśmy sobie życie. Dlaczego to piszę? Piszę to, by powiedzieć kobietom, że możemy łamać stereotypy, lubić się i pomagać sobie w trudnych sytuacjach. Zakopać topór wojenny, schować do kieszeni dumę. Czasem naprawdę warto.


Lifestyle

Krople żołądkowe na włosy? Tak, właśnie ten sposób znalazł uznanie wśród kobiet

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
7 października 2021
Krople żołądkowe na włosy
Fot. iStock

Krople żołądkowe na włosy — to brzmi co najmniej dziwnie, a jednak ta metoda cieszy się niemałą popularnością wśród miłośniczek gęstych i zdrowych włosów. Okazuje się, że specyfik kojarzony głównie z walką z niedyspozycją żołądka, może pozytywnie wpłynąć na wygląd czupryny. O co chodzi w tej metodzie i jakie efekty mogą przynieść krople żołądkowe stosowane na włosy?

Krople żołądkowe do zadań specjalnych

Krople żołądkowe są znanym tradycyjnym specyfikiem, którego nie może zabraknąć w domowej apteczce. Stosuje się je przy niestrawności, dla pobudzenia wydzielania soku żołądkowego. Wykazują łagodne działanie rozkurczające, wiatropędne i przeciwbólowe, działają więc na wzdęcia, zgagę, stany skurczowe, bóle żołądka, przy kolce wątrobowej i problemach z pęcherzykiem żółciowym. Można stosować je przy wymiotach, ponieważ krople uspokajają nudności.

Poza łagodzeniem problemów trawiennych, krople żołądkowe docenia się za właściwości uspokajające i ułatwiające zasypianie, dzięki obecności kozłka lekarskiego. Z kolei ekstrakt z dziurawca uważany jest za naturalny i łagodnie działający antydepresant.

Okazuje się, że powyższa lista to nie wszystko, do czego można wykorzystać krople żołądkowe, a ich zastosowanie poszerzyło się ostatnio również o pielęgnację włosów. Na czym to polega?

Krople żołądkowe na włosy

Fot. iStock/Krople żołądkowe na włosy

Krople żołądkowe na włosy 

Ziołowy skład kropli żołądkowych odpowiada za ich różnorodne zastosowanie, od leczenia bólu żołądka, do pielęgnacji włosów. W skład kropli żołądkowych wchodzą ziołowe ekstrakty, takie jak:

  • nalewka z korzenia kozłka (Valerianae tinctura, waleriana). Działa bakteriobójczo i łagodząco, jest stosowany do walki z łupieżem i nadmiernym przetłuszczaniem się skóry głowy. Walerianę stosuje się w mieszankach ziołowych przeciwko łysieniu łojotokowemu.
  • intrakt (wyciąg alkoholowy) z ziela dziurawca (Hyperici intractum). Wykazuje działanie przeciwzapalne i ściągające, co jest pomocne w walce z łupieżem, wzmacnia cebulki włosów i pobudza je do wzrostu;
  • nalewka z mięty pieprzowej (Menthae piperitae tinctura). Jest znana z działania kojącego na skórę głowy, hamuje nadmierne przetłuszczanie oraz wspiera walkę z łupieżem. Wpływa na odżywienie cebulek i pobudzenie włosów do szybszego wzrostu, ponieważ mięta jest źródłem żelaza, wapnia, potasu, magnezu oraz witamin A i C;
  • nalewka gorzka (Amara tinctura), czyli nalewka z korzenia goryczki (działa odkażająco), liście bobrka (zatrzymuje problem wypadania włosów) i owoce pomarańczy gorzkiej (doceniane za działanie bakteriobójcze.

Ponieważ składniki pochodzą z natury, a ta najlepiej służy naszym włosom, warto wypróbować działanie wcierki z kropli żołądkowych na włosy.

Krople żołądkowe na włosy

Fot. iStock/ Krople żołądkowe na włosy

Krople żołądkowe na włosy — jak je stosować?

Optymalnym rozwiązaniem jest potraktowanie ich jako wcierki do skóry głowy, stosowanej tuż po myciu głowy. Nie należy stosować kropli bez rozcieńczenia, ze względu na silne działanie ziół oraz obecność etanolu w składzie. Etanol może podrażniać skórę lub wysuszać same włosy, a przecież efekt ma być zupełnie inny.

Jak rozcieńczać krople żołądkowe na włosy?

Istnieje kilka „szkół”, które polecają nieco inne proporcje. Według nich maksymalnie działające proporcje wody i kropli wynoszą 1:1, czyli 1 kropla nalewki na 1 łyżkę wody. Trzeba jednak pamiętać, że krople żołądkowe są mocno skoncentrowanym specyfikiem. Można rozcieńczyć je bardziej, w proporcji 1 kropla na 2 łyżki wody, (1:2) lub 1 kropla na 3 łyżki wody (1:3). W tym przypadku trzeba samodzielnie sprawdzić, które proporcje przysłużą się włosom najlepiej. Jeśli masz skłonności do reakcji alergicznych, zrób próbę uczuleniową działania kropli żołądkowych na skórę głowy.

Jak stosować wcierkę z kropli żołądkowych na włosy?

Wcierkę wmasuj delikatnie w skórę głowy, ale nie w same włosy. Jeśli możesz, zostaw wcierkę na godzinę na skórze głowy, owiń ją ręcznikiem, i po godzinie umyj włosy szamponem. Warto stosować tę metodę regularnie przez dłuższy czas, nie częściej niż 2 razy w tygodniu.

Krople żołądkowe na włosy

Fot. iStock/Krople żołądkowe na włosy

Krople żołądkowe na włosy — opinie, efekty

Ten prosty i naturalny sposób na wzmocnienie włosów zebrał wiele pozytywnych opinii. Użytkowniczki podkreślają przy tym, że jedynie regularne stosowanie wcierki przyniesie wymarzone efekty. Ziołowy skład kropli rzeczywiście może pozytywnie wpływać ma kondycję włosów. Stosowanie kropli chwalone jest głównie za ograniczenie przetłuszczania włosów, zahamowanie wypadania, zagęszczenie oraz ich wzmocnienie. Warto więc (o ile nie ma alergii na ich skład) samodzielnie przekonać się o tym, w jakim zakresie ten sposób działa.

O czym jeszcze trzeba pamiętać, sięgając po wyciągi z ziół?

Późną wiosną i latem, czyli w okresach silnego nasłonecznienia należy pamiętać, że dziurawiec obecny w składzie kropli, ma działanie fotouczulające. Aby uniknąć ewentualnych problemów, kurację najlepiej przeprowadzić późną jesienią i zimą. Dobrze jest wziąć również pod uwagę fakt, że krople mają bardzo intensywny zapach, który zostaje na włosach. Krople chłodzą również mocno skórę, co nie każdemu odpowiada.

W przypadku kobiet ciężarnych lub matek karmiących stosowanie jakichkolwiek ziołowych specyfików powinno zostać omówione z lekarzem, ze względu na możliwy wpływ ziół na dziecko. Ponadto zioła mogą wchodzić w interakcję z substancjami czynnymi w lekach, o czym koniecznie trzeba pamiętać przy jednoczesnym stosowaniu ziołowych preparatów i farmaceutyków.


źródło:  sekretypiekna.com.pl, kosmetycznahedonistka.pl

Zobacz także

„A przecież miałam być inna…”. Jak to się dzieje, że powielamy błędy naszych rodziców

Nowa reforma, stare metody. Czy doczekamy się kiedyś edukacji na miarę XXI wieku?

Tomasz Karolak: Hejt bezpośredni mam generalnie w dupie. Boli mnie, że choć w Polsce spowodował już ofiary śmiertelne, nic się nie zmieniło