Lifestyle Uroda Zdrowie

7 kg w 7 dni. To możliwe dzięki tej diecie

Anna Wójtowicz
Anna Wójtowicz
8 sierpnia 2017
Fot. iStock / Kazzakova
 

Była już dieta 5:2, ciesząca się dużą popularnością Dukana oraz Śpiącej Królewny. Teraz nadszedł czas na dietę General Motors, dzięki której w siedem dni możesz stracić 7 kg. Miliony osób na całym świecie dzielą się korzyściami wynikającymi z jej stosowania. Brzmi zbyt dobrze, żeby było prawdziwe?

UWAGA! Jak to bywa w przypadku rygorystycznych diet, eksperci biją na alarm. To prawda, że zrzucisz trochę na wadze, ale nie unikniesz szkodliwych efektów, jakie zajdą w twoim organizmie. Pamiętaj o tym, że przeprowadzasz ją na własne ryzyko.

Fot. iStock/GlobalStock

Fot. iStock/GlobalStock

Na czym polega?

Dieta polega na tym, że każdego dnia spożywasz różne grupy żywnościowe. Ważne przy tym jest, żeby wypijać odpowiednią ilość wody – minimum to 8 szklanek dziennie.

Jak wygląda siedmiodniowy plan?

1 dzień

To najłatwiejszy do przejścia dzień, bo praktycznie wcale nie odczuwasz głodu. Twoje posiłki to owoce zawierające jak najwięcej wody np. melon. Unikaj bananów aż do 4. dnia!

2 dzień

Dzień warzywny. Możesz jeść wszystkie bez ograniczeń. Mogą być surowe, gotowane, przyrządzone na parze. Na I lub II śniadanie możesz zjeść ziemniaki.

3 dzień

W tym dniu łączysz owoce z warzywami. Nie ma żadnych limitów – możesz jeść je bez ograniczeń. Nadal unikaj bananów.

4 dzień

To dzień, w którym królują banany i mleko. Powinnaś zjeść 8-10 owoców oraz wypić 3-4 szklanki mleka. Możesz przygotować pyszny koktajl – wystarczy, że zblendujesz składniki ze sobą.

5 dzień

Na obiad zjedz szklankę ryżu i 5 dużych pomidorów. Mogą być surowe, ugotowane bądź zblendowane. W tym dniu ważne jest, abyś wypiła min. 15 szklanek wody.

6 dzień

Kolejny dzień, w którym możesz jeść warzywa bez limitu. Dodatkowo zjedz na obiad szklankę ryżu.

7 dzień

Możesz jeść dowolną ilość warzyw oraz pić soki warzywne. Do tego powinnaś zjeść szklankę ryżu. To także dzień, w którym możesz ocenić efekt diety poprzez sprawdzenie swojej wagi.

Aktywność

Biorąc pod uwagę minimalną zawartość kalorii w diecie, nie zaleca się uprawiania sportów. Jedynie można chodzić na spokojne spacery lub na jogę.

Wady

Dietetycy nie są zachwyceni tą dietą. Co prawda, wiele osób pozbyło się kilku kilogramów (najczęściej 4-7 kg), czym chętnie się chwalą. Ale nie pozbyli się tłuszczyku, bo podczas tych siedmiu dni traci się jedynie wodę i mięśnie.

Inni uważają, że ciężko jest na niej wytrzymać i nie złamać jej zasad. A to prowadzi do poczucia winy i wstydu, przez co podejmujesz decyzję o rozpoczęciu kolejnej szkodliwej diety. I w ten sposób wpadasz w błędne koło.

Dlatego specjaliści radzą, aby nie stosować żadnych cudownych diet, tylko by wprowadzić zdrowe zmiany w sposobie żywienia.

Źródło: independent


Lifestyle Uroda Zdrowie

Bądź jak homar… Bo z każdej, nawet beznadziejnej wydawałoby się sytuacji, jest wyjście

Agata Sliwowski
Agata Sliwowski
8 sierpnia 2017
Fot. iStock/piskunov
 

Krąży po necie opowieść o homarze, który mieszka w swojej skorupce. Kiedy homar rośnie, skorupka zaczyna robić się ciasna. A kiedy już jest tak ciasna, że staje się po prostu niewygodna, homar wchodzi pod kamień, zrzuca ciasny pancerz i z narażeniem życia czeka na to, by nowa skorupa, większa o rozmiar, otoczyła jego homarze ciałko, przywracając bezpieczeństwo i komfort. Żyje sobie potem homar zadowolony, aż pewnego dnia czuje, że skorupa znowu go uwiera. Chcąc pozbyć się niewygody, lezie pokornie pod kamień i po raz kolejny zrzuca zbyt ciasny pancerz wystawiając się tym samym na niebezpieczeństwo takie, że oto będąc homarem bezbronnym, może zostać pożarty na obiad przez jedną czy drugą barakudę (nie wiem doprawdy czym żywią się barakudy, ale z samej li tylko nazwy wnoszę, że potencjał to one już mają na takiego homara). Tak oto homar, od skorupy do skorupy, wzrasta, rozwija się i zamienia się w mega homara o rozłożystych wąsach i imponujących szczypcach.

Człowiek dla odmiany, kiedy w ciele mu niewygodnie, idzie do lekarza i zażywa pigułkę. Taką, która niweluje odczuwanie dyskomfortu i daje na powrót poczucie, że nic nie boli, nic nie uwiera, a więc i problem człowiek ma z głowy. No niby, rzec chciałoby się, tymczasem jak wiadomo, pozory mylą. Gdyby homar w swojej za ciasnej sytuacji zechciał zagłuszyć uczucie ucisku (zażywając przykładowo pigułkę z wodorosta), natura pewnie by mu to jakoś umożliwiła, tyle że homar nigdy nie wyrósłby na pięknego, imponującego, wąsatego stwora, lecz byłby jako ten karzeł. Bo morał tej historii, w dużym uproszczeniu jest taki, że bez niewygody nie ma wzrostu.

Przeciwności losu, bo o nie tutaj w głównej mierze chodzi, to niejednokrotnie nasza jedyna szansa na rozwój. Kiedy bowiem wszystko idzie znajomym torem, kiedy życie jakoś tam się toczy (nieważne, że nie do końca zgodnie z naszymi pragnieniami, ale przecież nie można mieć wszystkiego, czyż nie tak?), wtedy pogodzeni z tym jak jest, nie chcemy niczego więcej. Nie myślimy o tym, że tak po prawdzie tkwi w nas niezwykły potencjał i jeśli tylko byśmy podjęli działanie, moglibyśmy sięgnąć gwiazd. W sytuacji życiowego komfortu (który tak po prawdzie jest zwykłym kompromisem), nie robimy jednak tego, bo kto by tam po gwiazdy sięgał, jak przecież rachunki płacić trzeba, dzieci nakarmić, o męża zadbać, remont zrobić i przyjaciółkę uratować…. Mój boże! Jakie gwiazdy kobieto!? W głowę się puknij i przestań bredzić…. No czyż nie tak większość z nas kombinuje?

Tyle że człowiek to tak naprawdę ma w sobie coś metafizycznego. Coś, co siedzi mu w duszy i nie odpuszcza. Coś, co definiuje człowieka i najbardziej na świecie chce go uczynić pięknym, wąsatym homarem. To coś, tak łatwo nie odpuszcza. To cos, nie pozwala na to, by człowiek siedział w zbyt ciasnej skorupie, faszerując się pigułką na dyskomfort. To coś, jest na tyle zdeterminowane, że jak już nie widzi innego wyjścia, to wtedy robi klasyczną interwencję. Wywraca człowiekowi życie do góry nogami, kładąc pod nogi naprawdę ciężką kłodę. Rzuca mu rakiem w twarz.

Może to zabrzmi zarozumiale, ale wierzę, że człowiek nie po to przychodzi na ten piękny świat, by duchowym karłem całe życie być. Wszyscy mamy w sobie potencjał na to by zostać największym i najbardziej imponującym z homarów. Dlatego w czasie kiedy my, zamiast rozwijać się jak należy, siedzimy w zbyt ciasnej skorupie, nasz własny, mądry organizm poszukuje wyjścia z sytuacji. Poszukuje wolności. Poszukuje sposobności ku temu, by wydostać się z ciasnoty, jaką by ona nie była. A jeśli tego dostać nie może, wtedy zaczyna proces autodestrukcji. Ileż to trzeba, by zdrowa komórka, nagle zwariowała? Ileż to trzeba, by zamiast utrzymać balans, zaczęła się nagle mnożyć jak szalona, obracając się w coś, co akurat każdorazowo, o ironio!, dostaje stuprocentową uwagę? Coś na wzór: jak nie można po dobroci, to rakiem panią poczęstujemy.

Skuteczność takiego posunięcia jest najczęściej oszałamiająca. Rak jednym kopniakiem wykurza nas z za małej skorupy i lądujemy pod kamieniem, nadzy i bezbronni. A dookoła wiadomo, same barakudy. Wiemy jednak, z opowieści o homarze, że to wcale nie jest sytuacja taka bez żadnego wyjścia. To znaczy wiadomo, pożreć nas zawsze może jakieś nieprzyjazne stworzenie, jeżeli będziemy nieuważni, ślamazarni, pogrążeni w marazmie i obezwładniającym strachu. Ale jeśli uda nam się zareagować na kryzys właściwie i jeśli całą sytuację obrócimy w mądry scenariusz, wtedy pod tym właśnie kamieniem, w tym nieprzychylnym bądź co bądź środowisku, jesteśmy w stanie tak naprawdę wzrosnąć i zbudować taki pancerz, w którym nasze nowe „ja” poczuje, że oto pełną piersią oddycha.

Choroba taka jak rak, zawsze czyni nas bezbronnymi. Przynajmniej na jakiś czas, po którym to odkrywamy, że choroba to tak naprawdę dar od losu. To sposób na zmianę życia, na zrzucenie zbyt ciasnej skorupy. To ten ostatni dzwonek na to, by zajrzeć głęboko w siebie i zrobić porządny rachunek sumienia. To moment, w którym, jeśli chcemy wyjść z niego żywi, musimy spojrzeć w głąb swojej duszy i najszczerzej jak tylko potrafimy, odpowiedzieć na pytania: jakie jest to moje życie? Co w nim tak naprawdę nie pracuje? Gdzie jestem ja, w tej mojej życiowej historii? Czy otacza mnie miłość czy może tylko jej złudzenie? Czy moje relacje są zdrowe, czy może toksyczne i wyczerpujące? Czy mam okazję realizować swoje marzenia, czy też może ktoś inny realizuje marzenia swoje używając mnie jak jakiegoś instrumentu?

Pytań takich jest wiele, do tego każdy z nas zapewne pyta o coś innego. Ważne jest jednak to by za wszelką cenę odpowiedzieć sobie szczerze na każde zadane pytanie. Tylko tak możemy wzrosnąć. Tylko tak możemy się wzmocnić. I tylko tak, możemy przejść przez raka. Czy zachowamy przy tym życie, tego nijak zagwarantować nie można. Ale z pewnością UZYSKAMY życie o jakim – na świadomym poziomie – nigdy nie myśleliśmy. Rak bowiem (jeśli tylko mu na to pozwolimy, pokonując do niczego nieprzydatny strach), jak żadna inna okoliczność, potrafi wydobyć z nas najlepszą jakość. Tą naszą kwintesencję, która daje nam szczęście i poczucie spełnienia, która niweluje stres życia nie-swoim życiem. Nie tyle też uśmierza ból spowodowany odczuwanym dyskomfortem, co eliminuje jego przyczyny. Wtedy też, jeżeli dane nam będzie wyjść spod kamienia, wypłyniemy spod niego silniejsi, więksi, mądrzejsi i wzmocnieni tym niezwykłym uczuciem jakie idzie w parze ze świadomym odczuwaniem komfortu bycia sobą we własnym ciele, sercu i duszy. A że do tego i szczypce nam się wzmocnią i wąsy rozwiną to tym dla nas lepiej.

amazonka w dzubki agata

sliwowski-awatarAmazonka w Dżungli to portal dla kobiet i o kobietach, w których życiu pojawił się RAK. To miejsce, w którym piszemy o tym jak przeżyć raka i nie zwariować; co zrobić by życie pomimo choroby nie straciło na jakości; jak odzyskać grunt, który utraciłyśmy z powodu jednej, obezwładniającej diagnozy. To portal, w którym odkodowujemy raka, odzieramy go z czarnego PR’u i uczymy jak budować w sobie moc.

Odwiedź Amazonkę w Dżungli na blogu oraz na Facebooku.


Lifestyle Uroda Zdrowie

10 nie zawsze oczywistych objawów zaburzeń hormonalnych

Redakcja
Redakcja
8 sierpnia 2017
Fot. iStock / ljubaphoto

Zaburzenia hormonalne u kobiet najczęściej kojarzone są ze zmianami w wyglądzie, takimi jak problemy z przetłuszczającą się cerą czy wypadającymi włosami. To oczywiście niejedyne możliwe objawy zaburzenia gospodarki hormonalnej w organizmie.

Hormony są produkowane w gruczołach dokrewnych, z których przenikają do krwi. One pobudzają organizm do intensywnej pracy i jeśli nic nie zakłóca wydzielania hormonów, organizm działa tak jak trzeba. A jeśli pojawia się nadmiar lub niedobór, zaczynają się problemy ze zdrowiem.

Zachwianie równowagi w organizmie może objawić się pojedynczymi sygnałami lub kilkoma na raz. W takim przypadku najlepszą radą będzie wizyta u lekarza endokrynologa, który zajmuje się chorobami gruczołów dokrewnych (wydzielających hormony) oraz zaburzeniami hormonalnymi.

10 sygnałów świadczących o tym, że masz problem z gospodarką hormonalną

1. Złe samopoczucie, lęki

Obniżenie nastroju czy nawet stany depresyjne nie zawsze łączone są z zaburzeniami hormonalnymi. Bardzo często kobiety diagnozowane pod kątem choroby Hashimoto, która wynika z zaburzeń tarczycy, skarżą się na obniżenie nastroju i są narażone na zwiększoną podatność zachorowania na depresję. To, w jaki sposób kobiecy organizm powiązany jest z hormonami, można zauważyć szczególnie w trakcie napięcia przedmiesiączkowego, które wielu kobietom daje się we znaki co miesiąc.

2. Brak sił i zmęczenie

Jeśli mimo długiego snu nie czujesz się rano wyspana i nie masz sił rozpocząć nowy dzień, w dodatku nie dopisuje ci humor, możesz cierpieć z powodu zaburzeń gospodarki hormonalnej. Najczęstszą przyczyną problemów w tym przypadku, jest zbyt wysoki poziom prolaktyny, która w nadmiarze poza czasem miesiączki, powoduje gorsze samopoczucie i spadek sił witalnych. Jeśli pojawiają się przy tym bóle głowy, fatalne samopoczucie i problem z nieregularnymi miesiączkami, możesz podejrzewać ten problem.

3. Wzmożone pragnienie

Wzmożone pragnienie jest bardzo niepokojącym sygnałem, który pojawia się przy problemach z poziomem insuliny. Może być to objaw początku cukrzycy. Zbyt duża ilość cukru we krwi sprawia, że nie jest on magazynowany w komórkach, za to pozostaje we krwi i powoduje różne zaburzenia metaboliczne, w tym wzmożone pragnienie i co za tym idzie częstsze parcie na pęcherz, gorsze samopoczucie, potliwość i senność.

4. Nadmierne owłosienie

Jeśli zauważyłaś u siebie włoski pojawiające się tam gdzie ich być nie powinno, na przykład nad górną wargą lub też silniejsze i ciemniejsze owłosienie na nogach, niż miało to miejsce do tej pory, powinnaś zbadać poziom hormonów. Bardzo często nadmierne owłosienie pojawia się przy problemach z funkcjonowaniem jajników (m.in. w zespole policystycznych jajników, guzach i torbielach jajników). Często towarzyszy jemu również z tłusta skórą twarzy i głowy oraz problemami z trądzikiem. Nadmierne owłosienie może pojawić się również przy niedoczynności tarczycy,  nadczynności i guzach nadnerczy oraz przysadki mózgowej (i związanym z tym nadmiernym wytwarzaniu kolejnego hormonu – prolaktyny), przy oporności komórek na insulinę – u chorych na cukrzycę i otyłych.

5. Problemy z cerą

Zaburzenie gospodarki hormonalnej negatywnie odbija się na wyglądzie skóry twarzy. Mogą pojawiać się nie tylko wypryski, zaskórniki i przetłuszczona cera, ale także wysuszona, zaczerwieniona skóra z tendencją do łuszczenia się, co na pierwszy rzut oka wygląda jak alergia. Problemy może powodować m.in. nadczynność tarczycy.

6. Zaparcia lub biegunki

Jeśli dotyczy cię jeden z tych problemów, możesz mieć problem z tarczycą. Hormony produkowane przez nią- tyroksyna i trójjodotyronina, to hormony, które wpływają na aktywność układu trawiennego i wydalniczego. Przy ich zaburzeniu będziesz cierpieć na zaparcia lub biegunki.

7. Podwyższone ciśnienie i objawy ze strony serca

Zaburzenia równowagi hormonalnej wpływają na funkcjonowanie najważniejszych organów, takich jak serce. Wtedy pojawiają się: szybsze bicie serca, częstoskurcz, uderzenia gorąca i zbyt wysokie ciśnienie krwi. Może być to związane z przekwitaniem u kobiet lub problemami z tarczycą lub zaburzeniami czynności nadnerczy.

8. Wypadanie włosów

To objaw, który często niepokoi kobiety i od razu zwraca uwagę. Przyczyn wypadania włosów może być wiele, zarówno naturalne wypadanie po porodzie, jak i na skutek stresu, chorób skóry głowy czy też genetyki. Zaburzenia gospodarki hormonalnej również wpływają na problem na silenie problemu wypadania włosów. Ponadto niedobory hormonów mogą wpływać na opóźnienie prawidłowego odrostów włosów. Jeśli włosy wypadają dłużej, niż 3 miesiące, warto udać się do dermatologa.

9. Problemy z wagą

Jeśli przybywa ci kilogramów, których nie jesteś w stanie się pozbyć, warto przyjrzeć się tarczycy. Niedoczynność tego organu powoduje tycie, a nadczynność przyspieszenie metabolizmu i spadek wagi. Problem tycia może wynikać z Hashimoto, szczególnie jeśli idzie w parze zaburzeniami cyklu miesięcznego oraz nadmiernym owłosieniem i problemem z trądzikiem.

10. Nawracająca grzybica pochwy

Hormony mogą wpływać na stan bakterii bytujących w pochwie i zwiększać jej kwasowość. Bardzo często osoby z cukrzycą cierpią na nawracające grzybice, a także zapalenie pęcherza. Wynika to z nadmiaru cukru we krwi i jego obecności w wydzielinie z pochwy i w moczu. Ponadto środowisko ciemne, wilgotne i kwasowe, sprzyja pojawianiu się problemów intymnych i ich uporczywemu nawracaniu.

źródło: www.hellozdrowie.plpolki.pl


Zobacz także

Trzy wskazówki, dzięki którym można stworzyć trwały związek

Konkurs „Puść sobie oko”

pomysły na piękne randki przez cały rok

Pomysły na piękne randki przez cały rok!