Lifestyle

40 rzeczy, za które możesz być wdzięczna każdego dnia. Zawsze o nich pamiętaj

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
22 lutego 2017
Fot. iStock/PeopleImages
 

Przeczytałam ostatnio, że jeśli modlilibyśmy się każdego dnia, to w tej modlitwie powinno zawierać się jedno słowo: „dziękuję”. I nie ma znaczenia, czy jesteśmy wierzący, czy nie, w jakiego boga wierzmy.

Bo bycie wdzięcznym sprawia, że jesteśmy szczęśliwsi (nawet o 25%, co udowodniono naukowo). A my tak rzadko bywamy wdzięczni, tak rzadko mamy czas się zatrzymać i pomyśleć o tym, co w życiu mamy, co otrzymujemy.

Tak już mamy, że najczęściej jest nam ciągle mało, ciągle źle, nieustannie chcemy więcej albo bardziej, chcemy być w miejscach, w których nas nie ma, nie dostrzegając tego, co dziś wokół nas.

Jesteśmy interesowni. Bo co znaczy dla nas bycie wdzięcznym? Jak być wdzięcznym, skoro nic od ludzi, czy od życia nie otrzymujemy, skoro ono nas poniewiera i daje w kość, mnoży problemów?

A pomyślcie przez małą chwilę, jakby wyglądał wasz świat, gdybyście widzieli rzeczy, za które możecie być wdzięczni? Jak zmieniłaby się jakoś waszego życia, gdybyście każdego dnia przy porannej kawie dziękowali za pięć rzeczy, które macie, dostajecie?

W narzekaniu jesteśmy mistrzami – to nasz wybór, by widzieć szklankę do połowy pustą. A gdyby tak odwrócić proporcje i zamiast narzekać, jak mi źle, powiedzieć: „a ja dziękuję za…”.

Spróbujcie, to nic nie boli. Na początku może być trudne, ale w efekcie bycie wdzięcznym sprawia, że:

– łatwiej radzimy sobie ze stresem

– lepiej śpimy

– lepiej radzimy sobie w trudnych sytuacjach

– łatwiej wybaczamy

– budzimy w sobie radość życia.

To tylko niektóre z rzeczy, które możemy zyskać.

Za co każdego dnia możesz być wdzięczna?

1. Za poranną kawę – bo masz czas choćby na chwilę porannej przyjemności.

2. Za dzieci kłócące się od rana – bo przecież najważniejsze, że są.

3. Za to, że kierowca poczekał na ciebie 10 sekund i pozwolił wsiąść do autobusu.

4. Za sąsiadkę, która każdego dnia uśmiecha się do ciebie i sprawia, że jakoś ci lepiej na duszy.

5. Za pracę – ważne, że ją masz.

6. Za męża/partnera – bo dzięki niemu czujesz się kochana.

7. Za byłego męża – bo dzięki niemu wiesz, jakich błędów już nie popełniać.

8. Za bycie samym i niezależność z tym związaną

9. Za przyjaciół – choćby jednego, dzięki nim nasze życie jest lepsze.

10. Za nieprzyjaciół – bo uczą nas, jak radzić sobie w trudnych relacjach i jakim człowiekiem nie chcemy być.

11. Za budzik – bo dzięki niemu nie spóźniliśmy się do pracy.

12. Za dobre jedzenie, na które możemy sobie pozwolić i sprawić sobie przyjemność.

13. Za wygodne buty, w których wiesz, że możesz przemierzyć kilometry.

14. Za psa, który szczerze cieszy się na twój widok.

15. Za wsparcie, które otrzymujesz od bliskich.

16. Za sukienkę, którą dziś ubrałaś i wiesz, że dobrze w niej wyglądasz.

17. Za deszcz, który siąpi na dworze, bo to oznaka nadchodzącej wiosny.

18. Za brak cukru w szafce – zawsze kilka kalorii mniej.

19. Za weekendowe wieczory – bo możesz spędzić czas z rodziną lub przyjaciółmi.

20. Za to, że możesz się śmiać i płakać – że możesz okazywać swoje emocje.

21. Za to, że ktoś jest wobec ciebie szczery – bo możesz przyjrzeć się sobie.

22. Za to, że szef cię pochwalił – zasłużyłaś, ciesz się, bądź wdzięczna, że dostrzegł twój wysiłek.

23. Za wieczór – bo możesz go spędzić tak, jak chcesz.

24. Za sen – dzięki któremu nabierasz sił na kolejny dzień.

25. Za ludzi, których spotykasz każdego dnia, bo możesz się wiele od nich nauczyć.

26. Za korki, w których stoisz i masz czas pomyśleć za co jesteś wdzięczna.

27. Za bycie kochaną – przez rodziców, dzieci, przyjaciół.

28. Za możliwość bycia sobą – mówienia tego, co naprawdę myślisz.

29. Za strach – bo on pokazuje, jakie lęki są w tobie do pokonania.

30. Za uśmiech – pod koniec dnia zapamiętaj chociaż dwie chwile, kiedy się uśmiechnęłaś.

31. Za książkę – którą ostatnio przeczytałaś.

32. Za piosenkę – którą usłyszałaś i która cię zachwyciła.

33. Za to, że możesz posprzątać dom – bo to znaczy, że go masz.

34. Za to, że obudziłaś się dzisiaj.

35. Za wiek, bo wraz z jego upływem bywamy coraz mądrzejsi.

36. Za ciepły szalik, w który możesz się owinąć i poczuć się lepiej.

37. Za to uczucie zadowolenia, kiedy coś ci się uda.

38. Za ten tekst – bo dzięki niemu mogę zastanowić się nad sobą.

39. Za tę chwilę, kiedy coraz bardziej jestem wdzięczna i… szczęśliwsza.

40. Za to, że jesteś – bo życie to najważniejszy dar, jaki otrzymujemy.

Wzruszam się, ilekroć zdam sobie sprawę, za jak wiele rzeczy mogę w danej chwili być wdzięczna.

A wy? Co dodajcie to tej listy?

Daj się poznać – weź udział w naszej sondzie.


Lifestyle

Od wirusowego zapalenia wątroby po dżumę – choroby, których dzięki szczepieniom nie musimy już się obawiać. Zobaczcie szokujący film

Karolina Krause
Karolina Krause
22 lutego 2017
Fot. Screen z Youtube BuzzFeedBlue
 

Zastanawiałyście się kiedyś, jak wyglądałby nasz świat, gdyby nie wynaleziono szczepionek? Ten krótki film uświadamia nas, jak groźne mogą być objawy chorób, które dzięki szczepieniom udało się wykluczyć. Pęcherze, krosty, wrzody, martwica kończyn… dziś mogą budzić w nas odrazę i wstręt. Choć jeszcze sto lat temu takie objawy były nie tylko powszechnie znane, ale wzbudzały przed wszystkim lęk i trwogę. Może więc pora przypomnieć sobie, przed czym staramy się w ten sposób chronić?

Film rozpoczyna się od rekonstrukcji objawów wirusowego zapalenia wątroby typu B: żółta cery i białka oczu. Choroba w pierwszej kolejności atakuje wątrobę, doprowadzając do jej marskości, a w niektórych przypadkach nawet raka. Szczepionka na tę chorobę została wynaleziona w 1982 roku.

Chwilę później skóra modelki zostaje pokryta boleśnie wyglądającymi pęcherzykami – to półpasiec. Choroba ta jest szczególnie groźna w przypadku osób starszych, ze względu na jej groźne konsekwencje. Szacuje się, że w Polsce rocznie choruje na nią średnio 300 osób na 100,000 ludności.

Zaraz potem możemy zobaczyć, jak wygląda ciało zarażone wirusem ospy prawdziwej, czyli tak zwanej czarnej ospy.  Jej objawy prowadzą do śmierci u około 30% nieszczepionych osób (a niektóre jej odmiany nawet u 95%).

Na koniec wizażyści pokazują nam objawy gruźlicy: blada skóra, błyszczące oczy, spierzchnięte usta, błonicy (wrzody, nalot na skórze) i dżumy (pęcherze, krosty, martwica kończyn).

Przesłanie twórców filmów jest proste: Zbyt wielu ludzi na świecie wciąż umiera na choroby, na które od dawna istnieją już szczepionki, dlatego – warto się szczepić.


Lifestyle

Dzieci radzą sobie same tylko w bajkach. W prawdziwym życiu potrzebują naszej pomocy

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
21 lutego 2017

Z Marią poznałyśmy się w świetlicy, którą dla osieroconych dzieciaków prowadzi Fundacja Hospicyjna. Przyprowadziła tam swoją dwójkę. Spóźnili się, bo Gdańsk po 16.00 dosłownie jest zatkany. Nie szkodzi, najważniejsze, że przyszli. 11-letnia Ania i siedmioletni Kacper wbiegli jak do siebie. Przychodzą tu już blisko rok i przeżywają każdą swoją nieobecność. Ponad dwa lata temu, kilkanaście dni po I Komunii Ani, ich pracujący za granicą tata umarł podczas snu. Nagle spadł mu cukier. Gdyby do tego nie doszło, wstałby i wsiadł do zapakowanego już samochodu, by spędzić z rodziną weekend. W bagażniku leżała hulajnoga, kupiona dla córki, taka z grubymi oponami, i wymarzone rolki dla Kacperka. Z pewnością byłaby radość co nie miara! Był krzyk Ani, wówczas 9-latki, a potem jeden wielki, zbiorowy szloch.

Za chwilę rozpoczynały się wakacje, najsmutniejsze w ich dotychczasowym życiu. Jesienią Maria zaczęła korzystać z pomocy psycholożki Agnieszki Paczkowskiej, koordynatorki programu wsparcia psychologicznego dzieci i młodzieży „Tumbo Pomaga”, realizowanego przez Fundację. To ona jako pierwsza opowiedziała o „Przystani”, bo tak przyjaźnie nazywa się fundacyjna świetlica. Kacpra pomysł zaciekawił, starsza Ania była ostrożniejsza. – Pójdę raz i zobaczę – zastrzegła. W „Przystani „zakotwiczyli się” oboje. Zobaczyli, że można być nawet jeszcze młodszym i nie mieć któregoś z rodziców. Zobaczyli, bo o śmierci tu się raczej nie rozmawia. Chociaż raz jedna ze stałych bywalczyń zaczęła opowiadać o zmarłym tacie. Nagle, jakby ktoś wyciągnął jej zatyczkę. Za chwilę dołączyła reszta i zrobiły się świetlicowe wspominki.

– Tu przychodzą dzieciaki po przejściach – opowiada Ania Włodkowska, koordynatorka ds. wolontariatu akcyjnego Fundacji, dla wszystkich dzieciaków po prostu „ciocia Ania”. – Każde wymaga specjalnego traktowania, chociaż mają te same doświadczenia. I dorzuca – one same są dla siebie wielkim wsparciem.

Świetlica ma charakter socjoterapeutyczny, czyli stawia sobie cele terapeutyczne, edukacyjne i rozwojowe, które powinny być realizowane w trakcie grupowych zajęć. Realizowane są z powodzeniem. Przede wszystkim poprzez integrację, by dzieci mogły się razem pobawić, poszaleć, wygadać albo pomilczeć. To dosyć nieprawdopodobne, ale na obiektywnie niewielkiej przestrzeni kilkulatek potrafi znaleźć wspólny język z zaawansowanym nastolatkiem. – One mają dla siebie bardzo dużo tolerancji – przyznaje Ania. – Bardzo się lubią i przyjaźnią od lat. Największy rozrzut wiekowy jest podczas letnich i zimowych półkolonii. Wtedy te młodsze przyklejają się do starszego dziecka i tak funkcjonują do końca. Podczas ostatnich wakacji najstarsza uczestniczka miała 17 lat, a najmłodszy zaledwie 5.

podczas wycieczki na Hel

Zajęcia mają różny charakter. To nie lada wyzwanie odkryć taki ich moduł, by każdy znalazł coś dla siebie. Ostatnio bardzo polubiły kulinaria. Sałatki na tysiąc sposobów, zapiekanki, kanapki, hot-dogi, ciasteczka… Kuchenne zadania to trochę samograj. Zwłaszcza, że w pakiecie jest końcowa uczta. Poza tym rysują, malują, śpiewają, tańczą, rozwiązują logiczne zadania, wspólnie się bawią. Od czasu do czasu też wychodzą. Niedawno udało się nawiązać współpracę z Uniwersytetem Gdańskim, a przyjaźń z gdańskim Zespołem Szkół Gastronomicznych i Hotelarskich trwa od dawna. „Co będziemy robić za tydzień?” – podczas każdych zajęć to pytanie musi paść przynajmniej kilkakrotnie.

Najbardziej urozmaicony charakter mają zajęcia wakacyjne. Podczas tygodnia zimowych ferii i przez dwa tygodnie latem urządzane są w świetlicy półkolonie. Ich program to wypadkowa pomysłowości „cioci Ani”, wolontariuszy zaangażowanych w projekt oraz dobrej woli firm zaproszonych do jego realizacji. Ania Włodkowska ma nadzieję, że firm chcących pomóc w organizacji zajęć dla dzieci będzie przybywać.

Jola Walkiewicz, Teresa Taraszkiewicz, Ania Kraińska, Michał Sasinowski, Monika Gazda, Iwona Winkelmann – lista wolontariuszy, którzy przez rok lub dwa podjęli się regularnego prowadzenia zajęć w świetlicy, nie jest długa, bo też „Przystań” działa dopiero 5 lat. Jedni przychodzą tu będąc na emeryturze, inni podczas zdrowotnego urlopu, a jeszcze inni pracę z dzieciakami traktują jako dodatek do swoich zawodowych aktywności. Młodzi, w średnim wieku albo w trochę dojrzalszym, to nie jest istotne. Każdy z nich bardzo inny, tzw. osobowości. Dostosowują się do oczekiwań, ale też sprzedają swoje pasje. Ania z Michałem, oboje muzycy, z dziećmi śpiewali, Monika na zajęcia przynosiła gitarę, a Jola szalała z farbami.

Spędziłam z nimi trzy czwartki. – Dlaczego ryby nie mają rąk i nóg? – Bo by cierpiały na reumatyzm? – zapamiętałam z serii żartów, które Iwona przygotowała jako przerywnik. Za pierwszym razem załapałam się na jarzynową sałatkę, a za drugim na rodzaj naleśników. Ostatniego dnia zjadłam pischingera. Bawiłam się w „ciepło zimno” i szukałam nietypowych warzyw albo je z innymi ukrywałam. Na ostatnich zajęciach próbowałam z każdym dzieckiem porozmawiać na osobności, ale wytłumaczyć, co ich tutaj tak ciągnie, nie za bardzo umieli. – Ciągnie ciepło „Przystani” – usłyszałam od cioci Ani. Pewno miała rację.

W Jjelitkowskim parku

Fundacja Hospicyjna – gospodarz świetlicy – to organizacja od kilkunastu lat wspierająca polski ruch hospicyjny. Wśród jego założeń jest całościowa opieka nad rodziną chorego, również po jego śmierci. Pod egidą Fundacji, prawie od początku jej istnienia działa Fundusz Dzieci Osieroconych, który do tej pory dorobił się blisko 8000 podopiecznych. Wspiera ich socjalnie, a od kilku lat również psychologicznie, w ramach programu wsparcia psychologicznego dzieci i młodzieży „Tumbo Pomaga”, który obejmuje wszystkie dzieci, niezależnie od przyczyny śmierci ich bliskich (www.tumbopomaga.pl).

Nie przywrócimy nikomu życia, ale możemy sprawić, że smutnym dzieciakom znowu zachce się żyć. Aby pomagać, często trzeba mieć za co, a 1 procent w zeznaniu podatkowym ma moc wielu procentów. Fundacyjny KRS 0000 201 002.

autor: Magda Małkowska

fb_828x315


Zobacz także

Jak długo będziesz jeszcze żyć? Być może dłużej niż ci się wydaje

Czuję frustrację – jestem wściekła. Przecież to nie jest życie, to jakaś wegetacja

Wszyscy kupują dynie, a ty nie rozumiesz skąd ten zachwyt? Poznaj jej cudowne właściwości