Zdrowie

Jakie błędy popełniamy podczas infekcji? Najczęściej chcemy chorować na skróty

Wyższy Poziom Zdrowia
Wyższy Poziom Zdrowia
10 marca 2020
Grypa - objawy, leczenie, szczepienie, powikłania - Oh!me
Fot. iStock

– Podstawowym błędem, jaki popełniamy podczas infekcji, to traktowanie choroby jako kary za wszystkie grzechy – mówi lekarz pediatra, homeopata – Joanna Gzik.

Trzeba przyznać, że w tych słowach jest sporo prawdy. Zabiegani, w pracy,  nieustającym pędzie – nie wysypiamy się, nie mamy czasu na odpoczynek, źle się odżywiamy. Zapominamy o tym, by zadbać o swój organizm. I pewnego dnia daje on nam o sobie znać, bo obciążony zbyt dużą ilością szkodliwych czynników – w efekcie traci swoją naturalną odporność i… zaczynamy chorować.

Nie ignorujmy sygnałów od organizmu

Kiedy tylko dopada nas infekcja, gorączkowo zaczynamy się zastanawiać, dlaczego nas to spotkało, przecież mamy napięty grafik, projekt do skończenia, tysiące rzeczy do załatwienia. Tymczasem, co podkreśla lek.med. Joanna Gzik, choroba to sygnał, że nasz organizm prosi nas o to, byśmy zwolnili, wyspali się, odpoczęli, zjedli dobrze, nawodnili…

– Bardzo często ignorujemy to, co organizm chce nam przekazać. Biegniemy do apteki po paracetamol i inne reklamowane leki. Łykamy je i ,nierzadko z gorączką, idziemy do pracy. Pomijam fakt, że w ten sposób na ryzyko infekcji narażamy współpracowników, ale przede wszystkim zapominamy o powikłaniach, a przecież zbagatelizowana grypa może doprowadzić do zapalenia mięśnia sercowego – tłumaczy pediatra.

Lek. med. Joanna Gzik podkreśla, że powinniśmy się leczyć przede wszystkim rozważnie. – Warto w przypadku infekcji sięgnąć najpierw po domowe sposoby lecznicze i dopiero, gdy są one niewystarczające, zdecydować się na leki cięższe, nie zapominając, że nie są one pozbawione działań niepożądanych.

 Domowe sposoby na infekcje

Pediatra podpowiada, że dobrym sposobem do walki z początkową infekcją – są domowe sposoby. Możemy pić sok z czarnego bzu, który ma działanie przeciwwirusowe, a także herbatę z imbirem, który wyrzuca czynniki patogenne na zewnątrz. – Gdy przemarzniemy, mamy katar, pogotujmy imbir w wodzie i w ciepłym wywarze wymoczmy stopy. Imbir nas rozgrzewa, a to pomaga wyjść z choroby.

Zdaniem pediatry warto także przygotować syrop z cebuli, jeść czosnek, doprawiać potrawy kurkumą. Bardzo dobrze działa na organizm napar z lipy i herbata z sokiem malinowym. Jeśli boli nas gardło – przepłukujmy je naparem z rumianku, najlepiej połączonego z nagietkiem albo naparem z szałwi, a dziecku, które nie potrafi płukać gardła, dajmy do picia zwykłą herbatkę rumiankową, która ma działanie przeciwzapalne. Na kaszel suchy bardzo dobrze działa kompot gruszkowo – migdałowy.

Co robić z gorączką?

Na pytanie, czy powinniśmy obniżać gorączkę, doktor Joanna Gzik odpowiada, że gorączka jest tylko objawem, który mówi nam, że organizm chce powalczyć z infekcją, a to czy ją obniżać czy nie, uzależnione jest od stanu chorującego. Jeśli czujemy się fatalnie, a bardzo wysoka gorączką utrzymuje się przez dłuższy czas, powinniśmy ją zbić. Natomiast, gdy nasz stan jest w miarę dobry, gorączka nie jest dramatyczna, nie ma ryzyka drgawek gorączkowych, można poczekać z jej obniżeniem, zrobić chłodny okład na czoło.

– Gorączka jest jednym z mechanizmów, który uruchamia organizm w celu zwalczenia infekcji – tłumaczy lekarka –  najczęściej występuje na skutek wychłodzenia organizmu. Gdy przemarzniemy, zmarzną nam nogi, przechodzi nas uczucie zimna, organizm, żeby się ogrzać – generuje gorączkę. Nie powinniśmy jej wówczas zbijać, bo gdy obniżymy gorączkę wyziębionego organizmu, za chwilę będzie ona jeszcze wyższa. Jeśli nam zimno, wymoczmy stopy we wspomnianym już wywarze z imbirem, ubierzmy się ciepło i wejdźmy pod kołdrę, żeby się rozgrzać i wypocić. Najczęściej, gdy organizm się wygrzeje, przestaje gorączkować, a wypocenie się wyrzuca czynniki patogenne na zewnątrz. To pierwszy krok do zdrowienia.

– Wsłuchajmy się w nasz organizm i dajmy mu to, o co nas prosi. Jeśli chce spać – śpijmy, bo sen obniża wszystkie nasze aktywności, a sam aktywizuje się do walki z chorobą. Sen jest rzeczą świętą, nie bez kozery nasze babcie mówiły, że człowiek zdrowieje, gdy śpi – mówi doktor Gzik.

Pediatra podkreśla, że w przypadku infekcji nie bez znaczenia jest także odpowiednia dieta. Gdy w naszym organizmie gromadzi się śluz, cierpimy na przewlekły katar, pokasłujemy, pochrząkujemy, powinniśmy zrezygnować z produktów, które mają działanie zaśluzowujące. Nie jedzmy w tym czasie nabiału, cukru i słodkich bananów, na co warto także zwrócić uwagę, gdy chorują nasze dzieci. Nie sięgajmy po chłodny, słodki jogurt, ale przygotujmy kaszę jaglaną z owocami i kurkumą lub ciepłą owsiankę. – W chorobie spada apetyt, ponieważ organizm musi walczyć z infekcją, a nie skupiać się na trawieniu dużej ilości jedzenia. Nie ma co się martwić, że w czasie choroby jemy mniej, apetyt w końcu wróci.

– Większość infekcji, to infekcje wirusowe, a w ich przypadku nie warto sięgać po antybiotyki, bo one nie działają na wirusa i często wyjaławiają nas z fizjologicznej flory – tłumaczy Joanna Gzik. – Nie chorujmy na skróty. Przejście przez infekcję daje układowi immunologicznemu szansę na walkę z chorobą, a tym samym – wzmacnia odporność. Moim pacjentom polecam leki homeopatyczne, bo je znam i zachęcam do ich stosowania zarówno w przypadku dzieci jak i dorosłych. Nie dość, że dzięki nim infekcja ustępuje, to działają one na układ immunologiczny stymulująco. Oczywiście, gdy antybiotyk jest niezbędny, należy go podać, ale przy infekcjach wirusowych na początek warto rozważyć leczenie naturalne, które nie obciąża całego organizmu.

W przypadku gdy mamy wodnisty katar, który leje się nam jak woda z kranu, warto zastosować Allium cepa. Jeśli wrócimy do domu przemarznięci, kichamy salwami i czujemy, że nos zatyka się nam u nasady, warto zastosować Nux vomica. Przy katarze gęstym, zielonym – Kalium bichromicum.

Jeśli odczuwamy ból gardła, który promieniuje do szyi i ucha, a śluzówki są silnie zaczerwienione, ulgę przyniesie Phytolacca decandra. Jeśli gardło jest czerwone, bolesne, gorące i wysuszone, zalecana jest Belladonna.

Jeśli infekcji towarzyszy kaszel suchy, szczególnie męczący w nocy, warto zastosować Droserę, a w przypadku kaszlu suchego, krtaniowego Spongie tostę. Przy kaszlu mokrym dobrze sprawdza się Antimonium tartaricum.


Zdrowie

Wiem, że bez ciebie jestem nikim. Wolno mi kochać tylko ciebie

Listy do redakcji
Listy do redakcji
10 marca 2020
Fot. istock/m-gucci
 

Wczoraj był Dzień Kobiet. Dostałam od Ciebie 5 czerwonych tulipanów. „Może byśmy poszli do kina?” – powiedziałaś nawet. Tylko przez chwilę miałam nadzieję, że naprawdę pójdziemy razem na film, który tak bardzo chciałam zobaczyć. Ale zaczęło padać, stwierdziłeś, że nie ma sensu wychodzić z domu. Przyniosłeś wino i zamówiłeś spaghetti. Dziś normalny poniedziałek. Nie chcę jeszcze otwierać oczu. Wiem, że kiedy wstanę, świat nie okaże się inny, bajkowy. Lepszy. Będzie taki, jak zwykle. Tylko ja i Ty.

Wstanę po cichu, żeby Cię nie obudzić. Twój budzik zadzwoni dopiero za pół godziny. Przemknę delikatnie do łazienki i otulę się miękkim szlafrokiem. Nie lubisz go, bo jest stary, znoszony. Ale mi przypomina mamę. I te momenty, kiedy wchodziła prawie bezszelestnie do mojego pokoju, żeby obudzić mnie do szkoły. Siadała na brzegu łóżka i głaskała mnie po głowie. I pachniała ciepłą kołdrą i kremem Nivea. Nigdy nie będę taka jak ona. Nigdy nie będę czyjąś mamą.

Ty nie chcesz mieć dzieci, mówisz, że tak jak jest, jest dobrze, że nie chciałbyś się mną z nikim dzielić. Że wracasz do domu i jestem cała dla ciebie. Że o tym zawsze marzyłeś, żeby ktoś na ciebie tylko czekał. Że chcesz być najważniejszy. Że dzieci to hałas i nieporządek. A nasze życie jest takie doskonałe. Nie trzeba nic zmieniać. Że jeśli zajdę w ciążę, to nigdy mi tego nie wybaczysz. Więc zrezygnowałam z marzeń o dziecku. Za rok wezmiemy psa – powiedziałeś pewnego dnia. Od dziś to jeszcze dziesięć miesięcy. Czekam. I boję się, że uznasz, że za bardzo się do niego przywiążę. Nie wolno mi kochać nikogo innego niż Ty.

Nie lubiłeś, kiedy wychodziłam do pracy. „Żona dyrektora nie może pracować w bibliotece” – uważałeś. Mogłabym pracować w Twojej firmie, miałbyś mnie na oku – „żartowałeś”. Więc przez chwilę katalogowałam Twoje dokumenty. Ale zbyt wielu mężczyzn przechodziło koło mojego biurka, nie lubiłeś tego. Dziś pracuję w domu, robię jakieś tłumaczenia na zlecenie.

Nie lubisz, kiedy wychodzę sama. Mówisz, że czujesz się wtedy samotny, że się martwisz, że coś mi się może stać. Nie chcę Cię martwić. Małe zakupy robię w osiedlowym sklepie, te większe z Tobą.

Nienawidziłeś, kiedy wychodziłam z przyjaciółkami. Więc nie mam już przyjaciółek. Przecież to Ty jesteś najważniejszy, to ty jesteś całą treścią mojego życia. One znikną, zajęte swoimi sprawami, dla nich nigdy nie będę priorytetem – powtarzasz. Ty zostaniesz na zawsze. To, co między nami jest najważniejsze. My. Nic innego się nie liczy.

Pola, Gosia. Czasem dzwonią, pytają, jak mi jest w tej złotej klatce i kiedy od ciebie odejdę. Nie powiem Ci tego, bo wpadniesz w szał. Jak wtedy, gdy wyszłam z nimi wieczorem na kolację i do teatru. Wróciłam koło północy, czekałeś w drzwiach. Nie chciałeś wpuścić mnie do domu. Krzyczałeś, że Cię zawiodłam, zostawiłam, zdradziłam. Że na pewno byłam gdzieś z kochankiem. Błagałam, płakałam. Obiecywałam, że już nigdy bez Ciebie sama nie wyjdę. Myślę, że musisz mnie bardzo kochać, skoro tak bardzo boisz się mnie stracić. Jestem dla Ciebie najważniejsza.

Wiem, że bez ciebie jestem nikim. Wdrukowałeś mi to w głowę, powtórzyłeś tyle razy, że w końcu ci uwierzyłam. To twój dom, twoje pieniądze, twoje meble kupione za te pieniądze. Ja kupiona za Twoją dziwną miłość. Jestem tu dlatego, że mnie kochasz. Wyróżniłeś mnie swoim uczuciem. Byłam tylko zwykłą, nieśmiałą dziewczyną, bez siły przebicia, bez bogatych rodziców. Znalazłeś mnie, wyłowiłeś z tłumu szarych myszy. Kiedy zaczęliśmy być parą, poczułam się jak w bajce. Gdy rok pózniej poprosiłeś mnie o rękę, bałam się zrobić cokolwiek, co mogłoby Ci się nie spodobać. Żebyś się tylko nie rozmyślił.

Drżącą ręką uruchamiam twój nowy ekpres do kawy. Ciągle jeszcze boję się go zepsuć. Wiem, ile kosztował. Za chwilę wstaniesz, wejdziesz o kuchni.  Wczoraj był Dzień Kobiet. Tulipany od Ciebie postoją jeszcze kilka dni na kuchennym stole. Potem zwiędną i wyrzucę je do kosza. Przecież za rok znów dasz mi kwiaty.


Zdrowie

Dark tourism to nie tylko Czarnobyl

Redakcja travelduck.pl
Redakcja travelduck.pl
9 marca 2020
Dark tourism. Czym jest tanatoturystyka i dokąd prowadzi?
Fot. Materiały prasowe – Dark tourism. Czym jest tanatoturystyka i dokąd prowadzi?

Tanatoturystyka to coraz popularniejsza forma spędzania wolnego czasu przez ludzi na całym świecie. Określana także mianem mrocznej turystyki prowadzi do miejsc związanych z ludzką tragedią, w tym obozów zagłady czy na pola bitew. Przybliżamy tematykę tanatoturystyki, historię jej powstania i przedstawiamy 4 żałobne miejsca warte odwiedzenia.

Dark tourism – charakterystyka i historia powstania

Dark tourism, nazywany inaczej tanatoturystyką, polega na podróżowaniu do miejsc związanych ze śmiercią, ludobójstwem, katastrofą czy prześladowaniem. W języku polskim wyrażenie dark tourism oznacza mroczną turystykę i wywodzi się z rozmyślania o śmierci oraz medytacji.

Natomiast słowo thanatos w mitologii greckiej określało ucieleśnienie śmierci. W literaturze polskiej słowo tanatoturystyka określane jest jako szczególna turystyka kulturowa, która obejmuje wyprawy mające charakter poznawczy, do miejsc poświęconych śmierci.

Historia tanatoturystyki sięga aż I w p.n.e., gdy rzymskie koloseum zamieniało się w arenę śmierci gladiatorów. Kolejne wieki obfitowały w podróże do miejsc powiązanych ze śmiercią, aż do XVIII-XIX w., kiedy zainteresowanie cmentarzami, miejscami morderstw czy egzekucji gwałtownie wzrosło. Wycieczka do Rzymu nie musi być oczywista!

Dark tourism. Czym jest tanatoturystyka i dokąd prowadzi?

Fot. Materiały prasowe

Wiek XX to okres wojen światowych, który przed fanami mrocznej turystyki odkrywa kolejne miejsce – obozy masowej zagłady. Obecnie dark tourism to część branży turystycznej, która pozwala na dotarcie do miejsc ludzkich tragedii.

Dark tourism a tanatoturystyka

Podstawową różnicą pomiędzy dark tourism a tanatoturystyką jest cel podróży oraz data danego wydarzenia. Pierwsze pojęcie skupione jest wokół aktualnych doświadczeń, natomiast tanatoturystyka określa wydarzenia nawet z dalekiej przeszłości. Dodatkowo, w dark tourism nie zwraca się aż takiej uwagi na zachowanie turystów i motywy podróży, w przeciwieństwie do tanatoturystyki.

Niezależnie od znaczenia obydwa terminy łączy ten sam związek – pomiędzy śmiercią a docelowym miejscem podróży, dlatego też wiele osób używa tych pojęć naprzemiennie.

Mroczna turystyka – popularne miejsca

Popularne miejsca wśród miłośników mrocznej turystyki związane są z ludzkim cierpieniem. Można wśród nich wyróżnić:

  • tereny, na których przeprowadzano publiczne egzekucje,
  • tereny masowej zagłady ludzkości, obejmujące obozy śmierci czy miejsca zgonu indywidualnych osób,
  • cmentarze, monumenty, krypty,
  • miejsca przedstawiający śmierć w sposób symboliczny, w tym muzea,
  • miejsca rekonstrukcji bitew i inscenizacji śmierci.

Fot. Materiały prasowe

Dark tourism w Polsce

Warto zauważyć, że dark tourism jest nieco kontrowersyjną formą turystyki, powiązaną z tematem śmierci. Najpewniej posiada tyle samo przeciwników, co zwolenników. W Polsce (mimo dużego potencjału ze względu na liczbę takich miejsc) możliwości rozwoju dark tourism są niewielkie. Ogranicza je religia, która nie uznaje śmierci za atrakcję turystyczną oraz smutna historia państwa polskiego.

XX w. i wybuch II wojny światowej pozostawiły w pamięci polaków ślad. 9 niemieckich obozów koncentracyjnych znajdujących się na terytorium Polski, cmentarze, a tam groby nieznanego żołnierza czy muzea świadczące o wojnie to jedne z mrocznych miejsc, gdzie polska ludność oddaje hołd zamordowanym.

Ze wszystkich miejsc związanych z tematyką śmierci najpopularniejszym i jednym z najważniejszych jest obóz Auschwitz-Birkenau, wpisany na listę UNESCO. Jako symbol ogromnego cierpienia ludzi różnych nacji każdego dnia przyciąga tłumy turystów upamiętniających tragedię milionów.

Dark tourism. Czym jest tanatoturystyka i dokąd prowadzi?

Fot. Materiały prasowe

Poza obozami zagłady miejscem związanym z mroczną turystyką jest także Kaplica Czaszek w Czermnej, upamiętniająca ofiary wojen i epidemii cholery czy Cmentarz Powązkowski w Warszawie.

Mroczna turystyka na Ukrainie – Czarnobyl

Popularnym miejscem wśród miłośników mrocznej turystyki jest Ukraina i oczywiście Czarnobyl oraz sąsiednia Prypeć – wioska nazywana także miastem duchów. Wybuch wodoru, spowodowany przegrzaniem się rdzenia reaktora w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej, pożar i wydobycie się substancji promieniotwórczych to przyczyny największej katastrofy przemysłowej w XX w.

Czarnobyl to miejsce śmierci wielu osób, w tym członków ekip ratowniczych, którzy zmarli w wyniku poparzeń, napromieniowania czy chorób popromiennych. W wyniku katastrofy z Czarnobyla, Prypeci i pobliskich miasteczek ewakuowano i wysiedlono mieszkańców oraz wyznaczono zamkniętą strefę buforową, a skutki tego wypadku odczuwane są do dziś.

Fani tanatoturystyki zainteresowani tragedią na Ukrainie mogą wybrać się na kilkugodzinną wycieczkę do strefy. Najpopularniejszymi miejscami są: Elektrownia Atomowa w Czarnobylu, Prypeć, a w nim “Diabelski Młyn”, kino “Prometeusz”, szkoła, stadion, wioski Zalesie i Kopacze oraz Czerwony Las, będący kiedyś jednym z najbardziej skażonych miejsc.

Warto wiedzieć, że obecnie w Czarnobylu pracują ludzie, którzy kontrolują wygaszone reaktory. Dodatkowo niedaleko samej elektrowni można zjeść obiad w stołówce, działającej zarówno przed, jak i po tragedii. Macie apetyt na dania kuchni ukraińskiej w Czarnobylu?

Dark tourism. Czym jest tanatoturystyka i dokąd prowadzi?

Fot. Materiały prasowe

Tanatoturystyka w rumuńskim domu Drakuli

Mniej kontrowersyjnym miejscem, chociaż pozostającym w tematyce Dark Tourism, jest Dracula Park w Rumunii. Ten owiany tajemnicą i mrokiem średniowieczny zamek w Branie co roku przyciąga mnóstwo tanatoturystów. Miejsce zyskało popularność dzięki książce Brama Stokera “Dracula”. Inspiracją dla pisarza był wołoski władca Wład Palownik, znany z okrucieństwa.

Chociaż zamek w Branie najprawdopodobniej nigdy nie był siedzibą słynnego wampira, w przeciwieństwie do Zamku Poenari, to właśnie ta budowla jest dziś muzeum historycznym. Gotycki styl, baszty, wieże, grube mury czy ukryte przejścia w połączeniu z legendą o Drakuli sprawiają, że miejsce jest naprawdę tajemnicze i mroczne. Odwiedź Rumunię!

Dark tourism. Czym jest tanatoturystyka i dokąd prowadzi?

Fot. Materiały prasowe

Natura a dark tourism

Dark tourism to pojęcie, które obejmuje również katastrofy, takie jak klęski żywiołowe. Jedna z nich dotknęła Japonię 11 marca 2011 roku. Najpierw były wstrząsy o sile 9 stopni w skali Richtera. Później rozpoczęły się kolejne, niewiele słabsze. Następnie doszło do poważnej awarii w japońskiej elektrowni atomowej i trzech eksplozji wodoru w budynkach reaktorów.

Niedługo po tym mieszkańcy musieli uciekać przed zbliżającą się 10 metrową falą tsunami, wywołaną wstrząsami.

Chociaż dziś japońskie władze poradziły sobie ze skutkami katastrofy, miejsca, jakie objęła, nadal są chętnie odwiedzane przez wielbicieli tanatoturystyki. Inne mroczne miejsce to chociażby nawiedzone przez tsunami w 2004 roku wybrzeża Indonezji, Sri Lanki i Indii. W jego wyniku zginęło około 300 000 ludzi.

Fot. Materiały prasowe

Dark tourism i tanatoturystyka to pojęcia dobrze znane szczególnie tym, którzy wakacje na rajskich wyspach zamienili na pola bitwy, obozy zagłady czy miejsca klęsk żywiołowych. Niezależnie od miejsca i jego przeszłości w każdym z nich należy pamiętać o szacunku wobec poległych.


Zobacz także

Dbasz o swoje zdrowie? Zadbaj też o stawy, nie czekaj na starość! Bez ich sprawności, nie osiągniesz swojego celu

Ból głowy? Objawy, które powinny cię zaniepokoić

Ból głowy? Objawy, które powinny cię zaniepokoić

Delirium