Lifestyle

3 powody, dla których warto czekać na jesień

Redakcja
Redakcja
6 listopada 2019
Fot. Materiały prasowe
 

Jesień, słusznie lub nie, uważana jest za najmniej lubianą porę roku. Napisano już mnóstwo poradników o tym „jak ją przetrwać”, czasem nawet „spróbować polubić”, a w ostateczności „jak przed nią uciec” – najlepiej gdzieś daleko w pogoni za słońcem. Tymczasem jesień ma swoje zalety i najlepsze co można zrobić – zamiast odliczać dni do wiosny – to jak najlepiej ją wykorzystać. W jaki sposób?

O ile we wrześniu i październiku, gdy dopisuje pogoda, jesień kojarzy się nam z kolorowymi liści, smakiem rozgrzewających herbat, dyniowych przysmaków oraz ciepłym kocem, pod którym można zaszyć się z książką lub obejrzeć ulubiony serial, o tyle później… Dni stają się coraz krótsze. Wychodzimy rano z domu – ciemno. Wracamy po południu z pracy – ciemno. Szybko daje o sobie znać mniejsza dawka słońca. Najpierw dopada nas zły nastrój, potem tracimy zapał do wszelkiej aktywności fizycznej, zaczynają się jesienne infekcje, a swoje dokłada smog, całkowicie zniechęcając do przebywania poza domem. Okazuje się jednak, że jesień ma również zalety. Jakie?

Teraz ty – nareszcie czas na rozwój pasji

Wiosną i latem próbujemy spędzać jak najwięcej czasu na świeżym powietrzu – i słusznie. Szkoda ładnej pogody, aby siedzieć w domu, nie zorganizować grilla z przyjaciółmi, nie zabrać bliskich na wycieczkę za miasto czy spędzić dzień aktywnie np. na rowerze. Nauka nowego języka obcego? Jak tu przyswajać nowe słówka, kiedy aura za oknem sprzyja bardziej plażowaniu nad jeziorem? Odkrywanie nowych i pogłębianie aktualnych zainteresowań np. gry na instrumencie, szydełkowania, sztuk walki, rzeźbienia albo nauka gotowania? Wszystko można, ale przychodzi weekend i… lepiej byłoby go spędzić z bliskimi gdzieś na łonie natury albo pomóc rodzicom na działce. Sytuacja zmienia się jesienią – długie, chłodne jesienne wieczory, to idealny czas, aby poświęcić trochę czasu… sobie. Kiedy nie lepiej odkrywać nowe pasje, próbować różnych rzeczy, w końcu znaleźć czas na wciąż przekładaną naukę czy wreszcie przeczytać polecane książki i filmy? Właśnie teraz!

Zrób pierwszy krok – odezwij się do dawno niewidzianych znajomych

Kiedy mamy najwięcej czasu dla innych? Najbardziej pożądaną odpowiedzią byłoby oczywiście stwierdzenie, że o każdej porze roku, ale nie zawsze jest to prawda. Wiosną i latem najczęściej wyjeżdżamy na wakacje i długie weekendy, remontujemy mieszkanie, pracujemy na działce. Planujemy zaprosić znajomych do siebie, co nie zawsze okazuje się łatwe, bo akurat się mijamy – oni wyjeżdżają na urlop, a my dopiero co z dalekich wojaży wróciliśmy. A zatem to jesienią jest najlepszy czas, aby pielęgnować przyjaźnie, odezwać się do dawno niewidzianych znajomych, zorganizować spotkanie klasowe czy służbową integrację. Tym bardziej, że nie ma lepszego sposobu na jesienną chandrę niż spędzenie wieczoru z przyjaciółmi, w trakcie którego można podzielić się anegdotkami z wakacyjnych podróży, poplotkować o dawnych czasach, powspierać i zainspirować w podjęciu różnych działań. Nigdzie nie jest powiedziane, że jesienią trzeba popadać w melancholię i narzekać na złą pogodę.

Usiądź, wycisz się, zrelaksuj. A potem zaplanuj coś wielkiego

Po kilku bardzo aktywnych miesiącach w końcu nadchodzi moment, żeby nieco zwolnić tempo i „znaleźć czas, którego wiecznie nie mamy”. Taki moment jest nam bardzo potrzebny i zamiast odliczać dni „byle do wiosny”, warto być tu i teraz. Najchętniej zaszylibyśmy się z książką i kubkiem kawy pod kocem i nie wychodzili z domu przez cały dzień. Godne ubolewania lenistwo? Niekoniecznie! Czas na regenerację, chwilę oddechu przed intensywną końcówką roku, jest bardzo ważny i nie warto umniejszać jego roli. Zamiast mieć wyrzuty sumienia, warto cieszyć się takimi momentami, gdy możemy się całkowicie wyciszyć. Dzięki dobrym słuchawkom jak np. Fresh n Rebel Clam ANC można skutecznie wygłuszyć odgłosy dobiegające z ruchliwej ulicy czy od hałaśliwych sąsiadów i porządnie się zrelaksować. Domową ucztę dla ciała w postaci domowego spa można sobie zafundować bez opuszczania mieszkania. Albo zorganizować filmowy wieczór w towarzystwie przyjaciół. Nie mamy siły ani chęci iść na siłownię? W porządku, zróbmy sobie małą przerwę,  skróćmy treningi, a w kalendarzu zaznaczmy wybrany dzień w tygodniu, w którym możemy nie robić absolutnie nic. I nie miejmy z tego powodu żadnych wyrzutów sumienia.

Jesień jako pora roku jest nam potrzebna. Możemy wtedy zwolnić tempo, znaleźć chwilę na odstresowanie się, zaplanować nadchodzące miesiące, rozwijać własne zainteresowania i wreszcie umówić się na kawę z dawno niewidzianymi znajomymi. Jesień to doskonała pora na… planowanie. I nie ważne czy mowa o kolejnym urlopie, zmianie pracy, edukacji lub wydatkach rodzinnych – w końcu można znaleźć czas, żeby spokojnie usiąść w fotelu, przeanalizować to i owo, i w końcu podjąć przemyślane decyzje.


Artykuł powstał we współpracy z Fresh n Rebel 


Lifestyle

Co o tobie mówią twoje gesty, czyli jak język ciała zdradza, co czujemy

Redakcja
Redakcja
6 listopada 2019
Fot. istock/gpointstudio
 

Jak się okazuje, język ciała zdradza o nas o wiele więcej, niż moglibyśmy się spodziewać.  Według badań University of California-Los Angeles (UCLA) komunikacja werbalna stanowi zaledwie 7 procent naszej wymiany informacji z innymi. Komunikacja niewerbalna stanowi pozostałe 93 procent, warto więc nie tylko stać się lepszym obserwatorem, ale także bardziej świadomie panować nad własnym ciałem. Poniżej znajdziecie 10 postaw, które można wyczytać z naszych gestów.

Skrzyżowane ręce

Nie, skrzyżowane ręce nie muszą (koniecznie) oznaczać, że ktoś jest nieuprzejmy, niegrzeczny lub niepewny siebie. Skrzyżowane ręce zazwyczaj świadczą o tym, że ktoś myśli  intensywnie o jakimś problemie lub stara się… sam siebie pocieszyć. Ludzie często używają właśnie tego gestu jako „uspokajającego”, a nie „blokującego” innych.

Kontakt wzrokowy

Stały kontakt wzrokowy z rozmówcą może być sygnałem, że jesteś godny zaufania, otwarty i gościnny oraz uważnie słuchasz swojego rozmówcy. Jednak zbyt intensywne wpatrywanie się w czyjąś twarz może sprawić, że ten ktoś poczuje się niekomfortowo, dosłownie straci grunt pod nogami.

Nogi – daleko od siebie

„Rozstawienie” nóg podczas siedzenia jest powszechnym objawem pewności siebie i dominacji. Takie otwarte pozycje stymulują reakcję biochemiczną w ciele, zwiększając poziom testosteronu i obniżając poziom kortyzolu – hormonu stresu. Ta pozycja siedząca może być również oznaką buntu, sprzeciwu wobec narzucanych nam rozwiązań lub sytuacji, w której się znaleźliśmy.

Nogi –  założone jedna na drugą

Siedzenie ze skrzyżowanymi nogami również wskazuje na pewność siebie i chęć dominacji w określonej sytuacji, ale bywają momenty, kiedy świadczy o chęci obrony przed niewygodną krytyką.

Częste uśmiechy

Uśmiechanie się ma symbolizować dobre samopoczucie w czyimś towarzystwie oraz relaks, spokój i zaufanie. Warto jednak przyjrzeć się uśmiechowi bliżej – czy oby nie jest on wymuszony? Czy to uśmiech „przez zęby”, czy szczery, sympatyczny uśmiech beztroski? Tylko ten ostatni tłumi reakcję organizmu na stres i obniża częstość akcji serca w sytuacjach wywołujących strach.

Zagryzanie warg czyli „znikające usta”

Usta, tak jak oczy są oknem duszy. Kiedy nie podoba nam się to co widzimy, nasze usta „znikają ”. Ludzie, którzy zagryzają wargi lub zakrywają usta dłońmi, prawdopodobnie się czegoś obawiają.

Ułożenie rąk na biodrach

Chociaż niektórzy ludzie mogą postrzegać tę postawę jako agresywną,  zwykle podświadomie stajemy w ten sposób, aby okazać poczucie pewności siebie lub by dodać sobie odwagi.

„Blokowanie” palców

Zablokowanie palców może być oznaką dyskomfortu lub stresu. Jest to kolejny znak języka ciała, który ma nas uspokoić wewnętrznie, przywrócić poczucie harmonii, obniżyć szalejące tętno.

Lustro

Naśladowanie gestów, min i tonu głosu innej osoby świadczy o tym, że chcesz pokazać się jako ktoś godny zaufania, uważny słuchacz, traktujący rozmówcę z szacunkiem i atencją.

Wyciągnięcie ręki do uścisku

Uściski dłoni są najczęstsze w sytuacjach formalnych (np. podczas rozmowy kwalifikacyjnej) lub podczas pierwszego spotkania. W obu sytuacjach chcesz pokazać się jako otwarty, uczciwy i godny zaufania. Jednak zbyt szybkie wyciągnięcie ręki do powitania może skomplikować sytuację, należy też pamiętać o zasadach (mężczyzna czeka, aż kobieta poda mu rękę pierwsza, osoba starsza wiekiem lub stażem pierwsza wita się z w ten sposób z młodszą itd.)


Lifestyle

Zdradziłem swoją żonę. Możecie myśleć o mnie różne rzeczy, ale to ona do tego doprowadziła. Dziś chcę was – kobiety, ostrzec

Listy do redakcji
Listy do redakcji
5 listopada 2019
Fot. iStock

Piszę do Was, bo wiem, że czytają Was kobiety. Nie chodzi mi o to, żeby się usprawiedliwiać, żeby wybielać facetów, ale chciałbym, żeby kobiety też coś zrozumiały.

Zdradziłem swoją żonę. Tak. Byliśmy małżeństwem 18 lat. Trójka dzieci, już nastoletnich. Praca, dom na kredyt, wakacje co roku. Zwykłe, normalne życie. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że zaczęliśmy się zupełnie rozmijać. Szczerze, nawet nie wiem, kiedy to nastąpiło. Dzieci zabierały nam masę czasu, wokół nich kręcił się cały nasz dzień. Wszystkie rozmowy sprowadzały się do tego, co z dziećmi, jak się czują, co zrobiły, czego się nauczyły, czym wkurzyły. Myślę, że długo nam to w ogóle nie przeszkadzało. Wszystko zaczęło się zmieniać, gdy dzieci stały się starsze. Niby nadal przysparzają kłopotów, zmartwień i radości, ale też ma się coraz więcej czas dla siebie. Szkoda, że nie dla siebie nawzajem.

Moja żona miała fioła na punkcie sprzątania. Zawsze musiało być czysto, jakby od tego zależało nasze życie. Na nic zdały się tłumaczenia, że można czasami odpuścić. Na próby żartu się obrażała. Potrafiła zrobić awanturę, gdy po powrocie do domu z wyjazdu służbowego kurze nie były wytarte. Wiecznie powtarzała, że wszystko jest na jej głowie. Można to ignorować, nie zwracać uwagi, robić swoje, ale ile można wytrzymać? Pracowałem, zajmowałem się dziećmi, gotowałem. Jasne, nikt nie jest idealny i zdaję sobie sprawę ze swoich braków, ale kiedy jest się w związku wiecznie krytykowanym, gdy druga strona jest wiecznie niezadowolona, to naprawdę przychodzi moment, kiedy wszystkiego się odechciewa. Tak, wiem, powinienem walczyć, rozmawiać, tłumaczyć. Gdyby to było takie proste, gdyby to każdy z nas potrafił, to pewnie do zdrad i rozwodów by nie dochodziło.

Bardzo długo próbowałem to sobie tłumaczyć, przeczekać, zająć się swoimi sprawami. Pracą, bieganiem, kolejnymi wyzwaniami, byleby nie dusić się w związku, w którym nie czułem się komfortowo. Słyszałem: „znowu tego nie zrobiłeś…”, „na ciebie nigdy nie można liczyć”, „ty to zawsze…”. Ja wyskakiwałem z kwiatami, z propozycjami wyjścia do kina, teatru, na kolację. Przez chwilę było dobrze, a później ona znowu wracała do swojej mantry. Przychodzi taki moment, że już nie wiesz, co masz robić, żeby było dobrze. Dla niej wszystko jest do dupy. Gdy jej kiedyś powiedziałem, że nie pamiętam, kiedy usłyszałem od niej coś miłego, obruszyła się i oczywiście przestała odzywać. Więc ja przestawałem się starać. Nie chciało mi się, przyznaję. Myślę, że faktycznie – my faceci, jesteśmy prostszej konstrukcji niż kobiety, mniej rzeczy sobie komplikujemy. Nie analizujemy przeszłości, tylko idziemy do przodu. Jak jest konflikt, chcemy jak najszybciej go rozwiązać, a nie rozmawiać o nim dniami i nocami, bo ile można gadać, trzeba działać. Taką mamy naturę i pewnie tym różnimy się od was – kobiet.

I seks. Zastanawiałem się, że jak to jest, że po 20 latach związku muszę się prosić o seks. Ile muszę się nachodzić, by spłynęła na mnie fala pożądania mojej żony. Nie spływała, przez ostatnich kilka lat naszego małżeństwa miałem wrażenie, że dla niej jest to jedynie spełnianiem obowiązku. Bywało, że się nakręcała, że chciała więcej, ale to nie trwało długo. A przecież ja mam 40 lat, jestem facetem. I nie chodzi mi o to, że mam swoje potrzeby, które ona powinna spełniać. Chodzi o bliskość, intymność, o to, bym i ja poczuł się dobrze, w tym związku, a nie odpychany we wszystkich jego obszarach. Mówiłem, próbowałem tłumaczyć, efekt zawsze był ten sam – foch. Zacząłem się w pewnym momencie zastanawiać, czy ona po prostu kogoś nie ma. Niczego nie znalazłem. Za to sam wpadłem.

Była koleżanką z pracy. Spotykaliśmy się w firmowej kuchni, rozmawialiśmy, śmialiśmy się. Ona też biegała, mieliśmy więc sporo wspólnych tematów do rozmów. Pisaliśmy do siebie po pracy. Ona wysłała mi zdjęcia ze swoich tras biegowych, czasami do niej dzwoniłem biegając wieczorem. Czy flirtowaliśmy? Pewnie tak, choć nie wiem, kiedy wymknęło się to poza bezpieczne ramy. Czułem się w końcu jak facet, ktoś, kto wzbudza zainteresowanie, kto dla drugiej osoby jest ciekawy, a nie postrzegany tylko przez pryzmat umytej podłogi i wytartych kurzy. Wspólnie wyjechaliśmy na festiwal biegowy. Kilka drinków po biegu, endorfiny, energia. Mieliśmy dwa osobne pokoje, ale wylądowaliśmy w jednym. Poszło. Stało się. I wiecie co, nie żałowałem. Poczułem ulgę, że nadal jestem facetem, że mogę podobać się innym kobietom, że ktoś może chcieć mnie dotknąć, całować, śmiać się ze mną, nie odsuwa się, tylko przytula podczas snu.

Żona? Poczucie winy kazało mi uciekać od niej jak najdalej. Ona nie zwracała uwagi, że zasypiam na kanapie, jakby też jej to pasowało. Wracałem później, próbując naciągnąć czas do granic wytrzymałości, by spotkać się z moją kochanką. Klasyk. Wyjazdy służbowe, biegowe. Wiadomo, że nie dało się tego ciągnąć w nieskończoność. Gdy pewnego dnia żona spytała: „masz kogoś?”, nawet nie miałem siły kłamać. I wiecie, nawet jej tłumaczyć, dlaczego tak się stało. Byłem najgorszym świnią, chamem, ch*jem. Niewdzięcznikiem. Wyrodnym ojcem – to zabolało, bo akurat dzieci nigdy nie zaniedbałem i nie robiłem tego przeciwko nim. Zresztą nie robiłem przeciwko nikomu. Wypełniłem pustkę. Tak, facet, który zdradza zasługuje na wieczne potępienie. Nikt go nie pyta, co się stało, dlaczego. Nikt nie chce wysłuchać. Bo i tak w efekcie jest egoistą myślącym tylko rozporkiem. Dlaczego to piszę? Żebyście drogie panie zastanowiły się nad swoim związkiem, nad waszymi relacjami z partnerem, nim będzie za późno, nim on tego, czego od was nie dostaje, nie znajdzie, gdzie indziej. Zróbcie rachunek sumienia. Czy to wy w tym związku jesteście aż takie idealne?


Zobacz także

Planujesz egzotyczne wakacje? Sprawdź, jakie szczepienia powinieneś wykonać!

56 lat przemian Barbie. Zobacz, jak zmieniają się kanony piękna

40 rzeczy, za które możesz być wdzięczna każdego dnia. Zawsze o nich pamiętaj