Lifestyle

10 rzeczy, których musisz doświadczyć by poczuć, że żyjesz

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
19 lutego 2016
Fot. Unsplash / Yoori Koo / CC0 Public Domain
 

Żyć pełną piersią, czerpać z życia radość. Rozwijać się, poczuć co to szczęście, wzruszenie, a nawet zawód i rozczarowanie. Bo każda, nawet najtrudniejsza sytuacja daje nam lekcję, pobudza do refleksji, mobilizuje by stać się lepszym i zrobić coś lepiej. Czy nie na ciągłym stawaniu się polega prawdziwe człowieczeństwo? Wiesz, czego powinnaś w życiu doświadczyć, żeby poczuć, że naprawdę żyjesz?

1. Zakochać się bez wzajemności

Tak, właśnie. Poczuć beznadziejność tej sytuacji i nauczyć się, że nie zawsze możesz mieć wszystko. Że człowiek jest wolny w swoich wyborach, że miłości nie można kupić, że nie można jej wymusić, zdobyć inaczej niż docierając do serca tego, kogo kochamy. Lekcja trudna, ale dla wielu niezbędna do tego, by docenili dar miłości odwzajemnionej.

2. Spróbować czegoś, o co nikt by cię nie podejrzewał

To nie musi być coś szalonego, nierozsądnego i ryzykownego. Wystarczy ci sama świadomość, że potrafisz pójść pod prąd, zdobyć się na coś innego, niż zazwyczaj. Podjąć wyzwanie i dowiedzieć się dzięki niemu czegoś o sobie.

3. Przeżyć rozstanie, utratę bliskiej osoby

By dotknąć istoty człowieczeństwa i pozbyć się egoizmu. Stracić przyjaciela, utracić miłość i docenić wagę tych wszystkich małych momentów i szczegółów składających się na wasze wspólne życia. By nauczyć się jak nie należy obchodzić się z drugim człowiekiem. By móc cieszyć się wspólnymi wspomnieniami i doświadczeniami. Ale także po to, by zrozumieć, że nic nie jest nam dane „na zawsze”, a o relacje z innymi należy dbać, pielęgnować je.

4. Zrealizować choć jedno marzenie

Zdobyć swój własny, osobisty Mont Everest, udowodnić sobie, że jesteś w stanie dokonać tego, co wydaje się być poza twoim zasięgiem. Czerpać z tego radość, siłę i energię do mierzenia się z życiem.

5. Poznać smak szczęścia

To, jak je zdefiniujesz, zależy od ciebie. Niech to będzie realizacja w życiu zawodowym i osobistym lub efektywne połączenie obu tych sfer. Samotność lub założenie rodziny.  Niech to będzie osiągnięcie upragnionych celów, albo ciągłe dążenie do ich realizacji. A może szczęściem jest dla ciebie możliwość rozwoju lub zdobycie rozgłosu? Albo pomoc niesiona innym, uszczęśliwianie innego człowieka? Ty zdecyduj. Znasz siebie i swoje potrzeby najlepiej.

6. Poznać smak przyjaźni

Czuć sympatię, wdzięczność i poczucie wspólnoty. Być dla kogoś oparciem w chwilach kryzysowych i samemu otrzymywać takie wsparcie. Dawać i brać od innych, zrozumieć czym jest gra zespołowa i na czym polega strzelanie do tej samej bramki. Mieć wspólne przeżycia i móc wspominać je ze śmiechem.

7. Zmienić coś w sobie na lepsze

Mieć świadomość wpływu na to kim i jaka jesteś. Wyznawać zasadę, że nigdy nie jest za późno na zmianę i krok po kroku do niej dążyć. Wyznaczyć sobie odpowiednie tempo zmian, poznać swoje możliwości i ograniczenia. Poczuć, że jesteś w stanie podjąć takie decyzje, które zaprowadzą cię tam, gdzie chciałabyś być. I konsekwentnie stawać się tym, kim chcesz. Byle tylko pozostać autentyczną.

8. Pokonać jakiś swój lęk, zmierzyć się ze słabością

Bo jeśli zmierzyłaś się ze swoimi wewnętrznymi demonami, co teraz może cię złamać? Jaka życiowa okoliczność przycisnąć do ziemi? Najtrudniej walczyć przecież z tym, co w nas, z naszymi wewnętrznymi ograniczeniami. To, co od nas niezależne, łatwiej sobie racjonalnie wytłumaczyć, odsunąć, poprosić o pomoc. Z naszym wnętrzem w ostateczności musimy poradzić sobie sami.

9. Osiągnąć coś ciężka pracą

Bo tylko w ten sposób będziemy umieli docenić innych i wysiłek, jaki wkładają w swoją pracę. I nauczymy się ją szanować, bo z reguły za takim sukcesem idzie poprawa warunków materialnych.

10. Być samotnym i oswoić samotność

Tak naprawdę, nawet będąc z kimś bardzo blisko, każdy z nas ma taki etap w swoim życiu, kiedy czuję się samotny. Nauczmy się wyciągać  z tej okoliczności korzyści. W samotności, kiedy nie rozpraszają nas emocje związane z kimś dla nas ważnym,  łatwiej nam wsłuchać się w swoje własne potrzeby. A to bardzo ważne dla naszego wewnętrznego rozwoju.

A wy? Ile z tych przeżyć macie już za sobą?


Lifestyle

„Przestańcie się oszukiwać, jeśli kochamy, walczymy”. List faceta do wszystkich kobiet

Listy do redakcji
Listy do redakcji
20 lutego 2016
Fot. iStock / Martin Dimitrov
 

Patrzę czasem oniemiały. Co te kobiety piszą? O czym mówią? Dlaczego zastanawiają się: facetowi zależy czy nie zależy? To jest oczywiste – jeśli się zastanawiają – to jemu na 99 proc. nie zależy. Kobieta, którą mężczyzna kocha, czuje to całą sobą.

Gdy czasem rozmawiam z koleżankami, szczękę zbieram z ziemi. Jak można tak przeinaczać fakty, przemieniać je na swoją korzyść. I po co? Żeby tracić czas? Unieszczęśliwiać się? Oszukiwać? Czy to naprawdę sprawia wam przyjemność? Do tego wasze przyjaciółki, w większości, podtrzymują was w tej fikcji. I zamiast zimnego prysznica, dostajecie od nich watę z kłamstw.

Zabieganie

Koleżanka 1: Dlaczego on do mnie nie dzwoni?

Koleżanka 2 ( pocieszająco): Nie przejmuj się, nie dzwoni, bo ma na pewno dużo pracy (naprzemiennie z boi się, potrzebuje czasu).

To żart?! Nie dzwoni, bo nie chce (ewentualnie o tym nie myśli). Nie ma innej filozofii nie dzwonienia. Ale jeśli mi nie wierzysz: zadzwoń do niego raz, drugi, trzeci – jeśli czujesz się jak petentka prosząc o spotkanie, jemu na tobie nie zależy. Spójrz prawdzie w oczy. Facet, który kocha zawsze znajdzie czas na kontakt – nawet jeśli to będzie SMS podczas robienia siku w firmowej toalecie.

Seks

Koleżanka 3: Niby jesteśmy blisko, niby wszystko jest ok, a on w ogóle nie dąży do seksu.

Koleżanka 4: Może tak go pociągasz, że aż się boi.

To żart? Facet, który pożąda kobiety zrobi wszystko, żeby być blisko niej. I taka jest prawda. Wyjątkiem jest nieśmiały 15-latek,  który może bać się swojej wybranki. Ale z tego się wyrasta. Jeśli dojrzały facet nie dąży do seksu z tobą – to znaczy tylko tyle, że go zwyczajnie nie chce.

Wspólne mieszkanie

Koleżanka 5: On wciąż mówi, że nie jest gotowy, żeby ze mną zamieszkać.

Koleżanka 6: Daj mu czas, może się boi.

To żart? Facet, który kocha, chce zamieszkać ze swoją kobietą. Marzy o tym. Ja, który bałem się stabilizacji jak ognia, kiedy spotkałem swoją przyszłą żonę – sam dążyłem do tego, żeby budzić się koło niej każdego dnia i biegać jej po bułki. Nalegałem na wspólne mieszkanie.

Serio, po co zawracać sobie głowę kimś kto nie ma ochoty żyć z nami. Czekać? Ale ile? Gdzie jest granica? Dziewczyny, opamiętajcie się. Jeśli chcecie czekać, to może lepiej poczekajcie na właściwego faceta.

Bycie razem

Koleżanka 7: On już się o mnie nie stara, nie zabiega, ciągle ma focha.

Koleżanka 8: Może mu ciężko w pracy.

To żart? Jeśli mężczyźnie zależy, to w 90 proc. przypadków przeprosi za swojego focha. I może nie będzie się starał tak bardzo jak kiedyś (czas rozleniwia i was i nas, moje panie), ale w ważnych momentach zawsze można na niego liczyć. Jeśli mówicie o swoich żalach, a on nic – to bierzcie nogi za pas. Jemu już nie zależy, nawet jeśli tkwi w relacji z wami.

Naprawdę zrozumcie, może jesteśmy skryci, rzadziej dążymy do totalnej symbiozy, potrzebujemy wolności, niezależności, mamy za sobą popieprzone dzieciństwo, które wpływa na nasze postępowanie. Może. Ale jeśli nam zależy– walczymy z tym. I staramy się. Jeśli on nie stara się zanadto– kopnijcie go w tyłek. Nic dobrego z tego nie będzie. Nic tak nas nie denerwuje niż biegająca za nami kobieta, która obchodzi nas średnio.

A poniżej 10 dowodów na to, że jemu zależy. Jeśli nie zauważasz tego– przestań się oszukiwać.

Facet, który kocha:

– interesuje się tobą, pyta, chce ci we wszystkim pomóc

– chce się z tobą dzielić tym, co ma

– chce spędzać z tobą czas

– zawsze szuka w tobie zalet, wady bagatelizuje

– wychodzi z inicjatywą. „Wyjedźmy na weekend”, „Spotkajmy się”

– broni cię przed innymi

– nie zajmuje się ocenianiem ciebie

– uwielbia seks z tobą

– opiekuj się tobą. Albo przynajmniej próbuje

– jeśli przeżywacie kryzys, też dąży do tego, żeby go pokonać

Przejrzyjcie na oczy, kochane, bo czasem żal tego słuchać. A kto was tak dobrze nie uświadomi, jak drugi facet.


Lifestyle

Nawet nie wiesz, jak wiele mechanizmów używasz, żeby się obronić… Nasze tarcze, zbroje i przekleństwa

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
19 lutego 2016
Fot. Screen z Youtube Movieclips Trailer Vault

Nowe… to złe. Nieznane. Lecz nie tylko zmiana w życiu może być dla ciebie poważnym zagrożeniem. Uważaj, twoje tarcze obronne mogą być jeszcze bardziej niebezpieczne…

Każdy z nas wytwarza własne mechanizmy obronne już w dzieciństwie. I o ile, gdy jesteśmy mali, sprawdzają się doskonale, w dorosłym życiu mogą okazać bardzo kłopotliwe lub nawet pogłębiać nasz problem. Bazujemy na kilku podstawowych mechanizmach jedynie nadając im swoje barwy. Jednak wszystkie maja tę samą cechę – sprawdzają się tylko do czasu…

linia 2px

MECHANIZMY OBRONNE:

WYPARCIE – Nie przyjmujesz do wiadomości nieprzyjemnych lub niewygodnych faktów (ich podświadome wypieranie). W ten sposób nie musisz stawiać im czoła.

ZAPRZECZENIE – Udawanie przed sobą samym, że to się robi jest niegroźne i tak naprawdę nic złego się nie stało (np. w przypadku przykrych wydarzeń lub podejmowania ryzykownych działań).

PROJEKCJA – przenoszenie na inne osoby własnych uczuć, przypisywanie swoich emocji innym (np. w odwecie za odrzucenie miłosne – atak i oskarżenie o molestowanie).

PRZENIESIENIE – szalenie częsty sposób obrony i odreagowania! Jeśli nie możesz dać upustu swoim emocjom w danej sytuacji stresowej, przenosisz je w bardziej sprzyjające okoliczności. Zbierasz reprymendę od szefa – nie możesz mu się odpłacić, więc twoja złość i frustracja wypływa w dogodnej sytuacji – krzyczysz na podwładnych lub bez wyraźnego powodu na dzieci/partnera.

RACJONALIZOWANIE – każde niepowodzenie i bolesne uczucia doskonale sobie sam wytłumaczysz… ba! każdego winnego usprawiedliwisz w bardzo wiarygodny sposób. Naprawdę w to uwierzysz!

REGRESJA – w przypadku sytuacji ci zagrażającej wpadasz w nerwowy chichot, zachowujesz się jak dziecko (cofasz się do wcześniejszej fazy rozwoju).

linia 2px

Zabijający śmiechem

Bardzo często w  dorosłym życiu bronimy się humorem. Obracamy w żart bolesne i trudne sytuacje – bo tak nam łatwiej. O ile zachowamy zdrowy umiar, to bardzo pomocny mechanizm – ponieważ pozwala się zdystansować do wielu sytuacji, które budzą w nas silne emocje.

Poczucie humoru pozwala na pomocne zbagatelizowanie niektórych sytuacji. Zamiast rwać włosy z głowy z powodu czyjeś uszczypliwości czy drobnego niepowodzenia – można je obśmiać, a energię spożytkować na coś znacznie dla nas cenniejszego. Oczywiście nie ma sensu udawać na siłę perlistego śmiechu, gdy zbiera się nam tak naprawdę na płacz. To na pewno nie zadziała na naszą korzyść.

Atak najlepszą obroną

Stara jak świat i  bardzo niebezpieczna metoda obrony. Stosując ją jesteśmy tak bardzo zdeterminowani by skutecznie i szybko zaatakować, zostawić przeciwnika bez szans – że nie potrafimy dostrzec istoty sprawy. Zresztą ona nie jest ważna. Atakując – skupiamy się tylko na jednym – na ataku. Mocno, szybko, celnie. Nie ma czasu na rozważania czy słusznie… To często przysłowiowa armata na komara. Osobie atakującej bardzo ciężko jest dyskutować i opanować swoją kompulsję, a refleksja jeśli przychodzi – no cóż trzeba na nią poczekać. Pojawi się dopiero, gdy opadnie kurz i okaże się czy atak był dość skuteczny…

Kiedy pęka bańka

Najczęściej naszą kobiecą i bardzo niebezpieczna formą obrony jest racjonalizacja. Jesteśmy mistrzyniami teatru jednego aktora. Do perfekcji opanowałyśmy wypieranie własnych potrzeb, bo…, usprawiedliwienia krzywdy, której doznajemy, bo…. Ostrożnie. nic nie trwa wiecznie, każdy ma swój nieprzekraczalny próg wytrzymałości.

– Odkąd pamiętam wszystko było na  mojej głowie, ale nigdy to mi nie przeszkadzało. On zawsze był zapracowany, późno wracał. Był kochającym mężem i ojcem. Całkowicie rozumiałam, że to on potrzebuje mojego wsparcia, że umówiliśmy się na taki a nie inny podział obowiązków. Większość decyzji wydawała się być całkowicie logiczna, racjonalna. Dopiero gdy podrosły dzieci i wróciłam do pracy coś pękło. Okazało się, że absolutnie już wszystko jest na mojej głowie. A on jest kolejnym dzieckiem do obsłużenia. Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę, że było tak zawsze. I ja sama sobie wszystko przed sobą usprawiedliwiałam. Bo był zmęczony, bo mia prace, bo był zestresowany… A kto u lich anie jest? – opowiada Dorota. – tak długo to racjonalizowałam, że gdy tupnęłam nogą zaczęło się sypać wszystko w naszym życiu. Bo przecież przez 10 lat jakoś mi to nie przeszkadzało – mówił.

Jak najlepiej się bronić w takim razie przed tym co nowe i trudne? Najlepiej z „otwartą” głową, bez pośpiechu. Tak, aby spojrzeć na spokojnie na sytuację, gdy pierwsze emocje opadną i odpowiedzieć sobie na pytanie: Czy aby na pewno sama nie stoję sobie na przeszkodzie do zwycięstwa.


Zobacz także

8 związkowych pól minowych, na które trafić mogą nawet najlepsze pary

8 związkowych pól minowych, na które trafić mogą nawet najlepsze pary

Separacja - wygodne zaprzeczanie rzeczywistości czy szansa na naprawienie związku?

Separacja – wygodne zaprzeczanie rzeczywistości czy szansa na naprawienie związku?

Biała? Niebieska?! Jakiego koloru jest ta torebka?