Kariera

Wypalenie zawodowe. Wstyd czy zaledwie sygnał dla Ciebie?

Iwona W.
Iwona W.
23 marca 2016
Photo By Kyle Broad
 

Teraz, kiedy myślę o wypaleniu zawodowym, to przed oczami mam dzieło Zdzisława Beksińskiego, przedstawiające postać z zamazaną lub wręcz wypaloną twarzą. Nie wiem czy jest to twarz mężczyzny, czy raczej kobiety, bo artysta, (prawdopodobnie umyślnie) dobrał długość fryzury, która może zmylić odbiorcę. Ten drobny element wykorzystam przy wyjaśnieniu zjawiska wypalenia zawodowego i określę jako…

…bezpłciowość.

Czy taka właśnie się czujesz? Bez twarzy… Dzień za dniem, bez sensu. Zapominasz o swojej kreatywności. Słyszałaś coś o wypaleniu, ale najczęściej w żartach. Czytałaś coś o wypaleniu, ale to były jakieś artykuły w gazecie lub internecie, może nawet pomyślałaś „o, to o mnie”, ale potem wróciłaś do swojej codzienności z głośnym westchnieniem, bo „za coś trzeba żyć”, „tylko na tym się znam”, „takie skończyłam studia”, „ciężko w moim mieście/ sytuacji życiowej o inną pracę”.

A udręka trwa. Wszystko takie mechaniczne. Jest wieczór, ale Ty już myślisz o pracy. Wiesz, co Cię czeka. Znasz ten przeklęty zakres obowiązków, który z każdym dniem coraz bardziej męczy i denerwuje. Codziennie masz mentalne PMS. Wchodzisz do pracy i chce Ci się płakać, wychodzisz i nie czujesz radości dłużej niż godzinę. Czas przyśpiesza. Zanim się zorientujesz, będziesz leżeć w łóżku, z jednej z strony marząc o głębokim, spokojnym (a może nawet wiecznym) śnie, z drugiej strony wiedząc, że niebawem błogą ciszę w Twojej sypialni, przetnie jak strzała dźwięk budzika.Osobiście znam niewiele osób, które lubią rano wstawać, jednak jeśli po ubiciu „dziada”, siadasz na skraju łóżka i uświadamiasz sobie, że Twoje życie jest puste, jałowe, a praca, którą wykonujesz z dnia na dzień zabija w Tobie chęci do życia, to nie jesteś przeciętnie marudna.

1.Na siłę

Słuszne jest stwierdzenie „nic na siłę”, bo może robisz coś, do czego zwyczajnie się nie nadajesz? Nie każdy potrafi być sprzedawcą bez strat mentalnych, nie każdy może być managerem, nawet jeśli ma magistra z zarządzania, nie każdy może być coachem dłużej niż 5 lat i wciąż wierzyć, że się nie ośmiesza, nie każdy może pracować w służbie zdrowia czy korporacji. Nie bój przyznać się sama przed sobą, że się pomyliłaś i musisz zawrócić lub przejść na inną ścieżkę. Wbrew pozorom, obecnie jest łatwiej niż myślisz, bo rynek pracy z roku na rok jest coraz bardziej elastyczny i nastawiony na Twoją kreatywność. Nie bój się zmian.

2.Przestałam to lubić

Ty się zmieniasz, więc zmieniają się też Twoje potrzeby, oczekiwania i zainteresowania.W każdej chwili możesz przestać się czymś pasjonować i to nie znaczy, że tracisz coś ze swej wyjątkowości. Obserwuj siebie. Co Cię teraz kręci? Podążaj za swoim sercem, ono zna Cię najlepiej.

3.Zawsze byłam w tym dobra

No i co z tego? Jeżeli nie odczuwasz radości z wykonywanych zadań, to znaczy, że poza solidną kolumną w poczuciu własnej wartości, nie ma to już pozytywnego wpływu na Ciebie. Nie lubisz tego. Zostaw to innym, którzy zdecydowanie bardziej się angażują. Pieniądze pieniędzmi. Za pieniądze możesz robić cokolwiek innego, co uprzykrzy Ci życie (a może cokolwiek innego ciekawego)?

4.Pomagam innym

Nie pomagaj innym kosztem siebie. To nigdy nie jest dobra droga, zarówno w życiu, jak i w pracy. Pomagając innym z radością zwyczajnie nie czujesz kosztów energetycznych, ale jeśli pomagasz tylko dlatego, że „to dobre i wzniosłe”, to niezwykle szybko staniesz się zmęczona i obciążona poczuciem winy.

5.Robię to od wielu lat

Suma różnych czynników: zmieniasz się; dopiero teraz uświadomiłaś sobie, że zawsze marzyłaś o czymś innym, tylko bałaś się do tego przyznać. Nie tkwij w czymś, co wpływa na Ciebie negatywnie, ale za to sprawia, że czujesz się bezpiecznie. To cichy zabójca, który zna się z koleżanką zwaną depresją. A Ty nie chcesz jej poznać.

6.Nie rozwijam się

Nie musi być to dla Ciebie priorytetem, ale jeżeli jest, to powinnaś pomyśleć o zmianie pracy. Nie bądź kolorowym ptakiem zamkniętym w zbyt małej klatce. Auć, to przecież boli!

7.Jestem znudzona…

Oczywiście zawsze możesz zmienić podejście. Wprowadzić trochę „życia” do swojego codziennego rytmu. Zawsze zakładasz szpilki do pracy? Załóż trampki lub zwyczajnie płaskie buty. Codziennie rano pijesz kawę? Dla odmiany wypij herbatę albo koktajl owocowy. Wróć inną drogą do domu. Pojedź do pracy rowerem. Postaraj się wcześniej kłaść spać. Znajdź sobie nowe hobby, chociażby szydełkowanie. To są techniki, które będą stanowić rozrywkę dla Twojego zniesmaczonego rutyną mózgu. Pamiętaj jednak, że to może zadziałać doraźnie, niekoniecznie rozwiąże Twój głębszy problem (jeśli go masz). Dlatego lepiej uzbrój się w odwagę dla większych życiowych zmian.

Oczywiście z różnych względów życiowych (np. trójka dzieci do utrzymania, brak doświadczenia w wymarzonej dziedzinie, oferty pracy, o której marzysz są sporadyczne) zmiany mogą być rozłożone w czasie, jednak warto żebyś do nich zmierzała!

8…i wstydzę się przyznać komukolwiek

Na pewno nie masz się czego wstydzić. Warto, żebyś porozmawiała o tym z kimś zaufanym, komu opowiesz o swoich odczuciach. Pamiętaj, że jeżeli poza wstrętem do pracy dręczy Cię również bezsenność, brak apetytu, bóle somatyczne i stałaś się bardziej płaczliwa niż zwykle, koniecznie umów się na wizytę do psychologa. Nie powinnaś ignorować sygnałów, które mogą świadczyć o depresji!

9.Co jeśli się wypaliłam?

Przede wszystkim warto, żebyś nie utożsamiała wypalenia zawodowego z wypaleniem SIEBIE. Wypaliła się zaledwie jakaś rola, twarz jaką prezentowałaś w życiu zawodowym. Ty wciąż masz wiele do zaoferowania światu, nawet jeżeli teraz trudno jest Ci w to uwierzyć.

Najważniejsze- niezależnie od wagi problemu, spróbuj spojrzeć z dystansem na swoją pracę i pomyśl:
1. Co tak naprawdę doprowadziło Cię do obecnego stanu? Czy to rzeczywiście wypalenie, czy zaledwie brak urlopu i wynikające z tego zmęczenie?
2. Co możesz z tym zrobić? Czy zmiana pracy jest nieunikniona?
3. Jakie widzisz alternatywy dla obecnej pracy? Kto może Ci pomóc?
4. Jakie są kroki, które podejmiesz w najbliższym czasie?

Koniecznie zrób plan i działaj.

Powodzenia!


Kariera

Jesteś sobą? A może tylko wiesz kim jesteś?

Iwona W.
Iwona W.
13 maja 2016
fot. pixabay.com/ user AdinaVoicu/ CC0 Public Domain
 

A może tylko wiesz kim jesteś i na tym się kończy? Czy żyjesz w zgodzie ze sobą? Myślisz „powinnam zrobić…”, „powinnam być bardziej…”, ale czy to są Twoje własne postanowienia i potrzeby? A może po prostu tyle razy słyszałaś, że powinnaś coś zrobić, że sama zaczęłaś karcić się za coś, czego w rzeczywistości nie potrzebujesz i (uwaga!) wcale nie musisz?

Wszyscy chcemy być sobą… ale co to właściwie znaczy? Mówisz, że uwielbiasz malować. Serio? Powiedz, kiedy ostatni raz poszłaś do sklepu i kupiłaś sobie płótno, farby i pędzle? Czy w Twoim domu wisi chociaż jeden obraz namalowany przez Ciebie?
Możesz wiedzieć, czego pragniesz i żyć tym, co wypada. Żyjąc w zgodzie ze sobą, nie odczuwasz ciągłej, palącej tęsknoty za innym życiem, za spełnieniem swoich największych pragnień. Twoje serce wypełnione jest po brzegi ekscytacją i oczekiwaniem na jutrzejszy dzień, bo:

– jutro będziesz w podróży na drugi koniec świata,
– jutro ma premierę Twoja książka,
– jutro idziesz na rozmowę kwalifikacyjną do firmy X, gdzie dostaniesz pracę marzeń,
– dziś i jutro masz figurę jak Chodakowska, bo ćwiczysz regularnie,
– nie masz figury jak Chodakowska, ale w sumie nigdy nie chciałaś jej mieć, bo czujesz się świetnie i seksownie w tym ciele, które masz,
– przygarniesz kota/psa/szczura/papugę, bo zawsze o tym marzyłaś,
-przeprowadzisz się na wieś lub wyprowadzisz do miasta.

Oczywiście Ty masz swoje marzenia i oczywiście nie muszą być tak radykalne jak te powyżej. Pytanie czy jutro będziesz bliżej realizacji jednego z nich? Skosztuj centrum swoich marzeń niczym najlepszej waty cukrowej, nie patrz już, tylko smakuj!

Wniosek: Ludzie, którzy są sobą urzeczywistniają swoje marzenia każdego dnia.

Wymówkę znajdziesz: mam dzieci, nie mam pieniędzy, nie mam czasu, nie mam motywacji, nikt mnie nie wspiera (wstaw własną). Pamiętaj jednak, że tylko sobie robisz źle. Odmawiasz sobie siebie samej! Prawda jest taka, że nikt nie powstrzyma Cię przed byciem spełnioną kobietą, chyba że Ty sama odpuścisz. Ludzie, którzy Cię kochają zaczną Cię wspierać, kiedy zobaczą ogień Twojej pasji. Nikt, kto Cię rzeczywiście kocha, nie będzie wymagał od Ciebie rezygnowania z siebie, kiedy zobaczy kierunek, w którym chcesz podążać. Tylko miej odwagę tym żyć. Miło jest poświecić czas bliskim, o ile nie jest to poświęcenie całej siebie, bez reszty, bez własnej przestrzeni…

1.Przeznacz chociaż godzinę dziennie dla siebie.
2.Minimum raz dziennie powiedz sobie CZEGO TY CHCESZ.
3.Zadaj sobie pytanie: co zrobiłam dziś dla siebie?

Wniosek: Ludzie, którzy są sobą mają czas dla siebie…

…i wiedzą jak w asertywny sposób wyegzekwować go nawet w najbardziej napiętym grafiku. Nie oszukujmy się: większość z nas ma wiele na głowie, a jednak tylko niewielka część żyje tak, jak chce. Jednym ze złotych kluczy, jakimi się posługują ci „szczęśliwcy” to właśnie asertywność. Nie bój się, że kogoś zranisz, jeśli powiesz „dziś tego nie zrobię, mam inny plan na wieczór”. Nie jesteś odpowiedzialna za niczyje samopoczucie, poza tym miej na uwadze, że obrażają się dzieci, a nie ludzie dorośli. Nie jesteś też odpowiedzialna za wszystko w swoim domu/rodzinie/pracy zawodowej. Nie rób tego, czego nie potrzebujesz, na co nie jesteś gotowa, co Cię w ogóle nie interesuje, zwłaszcza jeżeli jedynym celem, jest uszczęśliwianie innych kosztem siebie. Oczywiście bycie rodzicem to odpowiedzialność, ale Ty nie jesteś rodzicem całego świata. Zamiast pilnować czy wszechświat jest odkurzony, poświęć chociaż chwilę dziennie swojemu wewnętrznemu dziecku, które chce się rozwijać, bawić i cieszyć.

Wniosek: Ludzie, którzy są sobą nie postępują wbrew sobie.

Dotyczy to również wyboru drogi życiowej, zawodu, miejsca zamieszkania, decyzji o ślubie, ilości potomstwa, przekonań religijnych, politycznych…bo kto inny, jak nie Ty sama, ma o tym decydować? Nie bój się powiedzieć, że popierasz partię X, kiedy wszyscy są za Y, że codziennie odmawiasz różaniec albo, że nigdy nie chcesz mieć dzieci (np. w towarzystwie rodziny w święta). Mam dla Ciebie wiadomość: jeżeli ktoś nie akceptuje Twoich decyzji i samodzielnych, kobiecych wyborów, to nie akceptuje Ciebie wcale. Jedyne, co (ewentualnie) akceptował do tej pory, to obraz Ciebie we własnej głowie. W ten obraz prawdopodobnie chce „wmalować” swoją wizję odnośnie Twojej przyszłości, jednak Ty nie jesteś tym obrazem. Powiedz, co myślisz. Nie możesz czuć się winna będąc sobą i nikogo nie krzywdząc.

Wniosek: Ludzie, którzy są sobą nie boją się wyrażać swoich poglądów, myśli, pragnień.

Masz ochotę…
…tańczyć w deszczu?
…założyć coś czego nigdy nie nosiłaś, ale zawsze chciałaś?
…powiedzieć kobiecie w autobusie, że ma świetny gust?
Cokolwiek innego? Po prostu to zrób. To nie jest dziecinne, to jest szczere! Nie wstydź się nigdy swojego serca!

Wniosek: Ludzie, którzy naprawdę są sobą… po prostu są sobą 🙂


Kariera

Dlaczego to musi tak boleć? Czy kiedykolwiek zapomnę o trudnej i bolesnej przeszłości?

Iwona W.
Iwona W.
7 marca 2016
Photo by Roberto Tumini

Wydarzyło się w Twoim życiu coś, co kompletnie Cię odmieniło? Odeszłaś od samej siebie i już nigdy naprawdę nie wróciłaś? „Tak”, odpowiadasz swemu sercu, bo przecież nie mi. To był moment, w którym zrozumiałaś, czym jest prawdziwe cierpienie, dramat „pustych czterech ścian”, zrozumiałaś, że świat naprawdę może się skończyć i zaiste, skończył się dla Ciebie. To był czas, przewartościowania, krótko mówiąc- dojrzałaś, przeżyłaś i teraz jesteś silniejsza, ale… no właśnie, czy kiedykolwiek ta rana całkiem się zagoi?

Wiem, że to, co boli najbardziej to…
…śmierć bliskiej osoby,
…odrzucenie,
…zdrada,
…kłamstwo,
…przemoc,
…upokorzenie,
…poważna choroba i/lub kalectwo,
…własne, błędne, często nieprzemyślane decyzje, które zaważyły na dalszym życiu (naszym lub cudzym).

Pewnie, jeżeli to czytasz, to już wiesz, że to o Tobie. Bardzo dobrze, bo piszę właśnie do Ciebie. Niezależnie od tego, czy dramat, który przeżyłaś, wydarzył się niedawno, czy to raczej tragedia sprzed kilku lat, a może nawet przekleństwo dzieciństwa. Nieważne ile lat liczy już Twoje cierpienie, a wiesz dlaczego?

W każdej chwili możesz wyłączyć przeżywanie cierpienia.

Ból jest reakcją obronną naszego organizmu, ale cierpienie możesz zakończyć, bo cierpienie to wyłącznie Twój wybór. Mówisz, że to nieprawda oraz, że to niemożliwe, a ja Ci mówię, że jednak prawda i jest to w zasięgu Twoich możliwości.

Co tak naprawdę Cię w tym boli?

Być może osoby, która Cię skrzywdziła nie ma dziś obok, ale Ty nadal nie możesz się pogodzić z tym, w jaki sposób zostałaś potraktowana.

Być może masz wrażenie, że wszyscy wokół upadają, podnoszą się i idą dalej, a Ty wciąż żyjesz minionym dramatem. Czujesz, jak z każdym dniem stajesz się coraz bardziej zgorzkniała, rozczarowana, jednocześnie marzysz o tym, jak mogłoby wyglądać Twoje życie, gdyby TO się nigdy nie wydarzyło.

W chwilach zupełnej pustki, uczucia samotności i niezrozumienia przeżywasz wszystko od nowa, czujesz żal do siebie i do losu, że akurat Tobie musiało się przytrafić coś takiego.

Rozmyślasz, przypominasz sobie te „przeklęte” godziny, dni, lata, twarze, miejsca, a może nawet jedną chwilę, która…tak, właśnie ta chwila wszystko odmieniła…
Nagle wyrywasz się z rozmyślań, ocierasz łzy i myślisz „koniec tego, trzeba się czymś zająć, nie myśleć o złej przeszłości i nie dołować się”.

Halo! Czy wiesz, co właśnie zrobiłaś?

Odrzuciłaś siebie po raz kolejny. Odrzuciłaś tą biedną, chorą, zasmarkaną część siebie, która przyszła żebyś ją przyjęła, uznała za swoją, godną szacunku i miłości. Po raz kolejny kazałaś jej wyjść i zdychać w najzimniejszych i najmroczniejszych zakamarkach swego serca. Problem w tym, że ona nigdy nie zniknie, może tam gnić, płakać i marznąć, a możesz ją zaprosić, ugościć herbatą i pozwolić zamieszkać w jedynym, słusznym miejscu: akceptacji.

Lecz się tym, co Cię boli i czego Ci brakuje…

…bo to, co Cię boli w Twojej przeszłości, to odrzucenie. Ktoś Cię odrzucił raz, jednak Ty odrzucasz siebie każdego dnia. Nie akceptujesz tego momentu w życiu, w którym zostałaś źle potraktowana, w którym okazałaś się słaba, popełniłaś błąd, wydarzyło się coś ,na co i tak nie masz już żadnego wpływu. A może w ogóle nie akceptujesz siebie?

Kocha się kogoś kompletnego, bez względu na to, jaka jest jego przeszłość, wady i niedoskonałości. Kochaj siebie kompletną.

Wracając do pytań z początku:

  1. Czy to musi tak boleć? Nie musi.
  2. Czy kiedykolwiek o tym zapomnę? Małe sprostowanie: chodzi tu oczywiście o przeżywanie cierpienia, bo zapominać nie musisz o czymś, z czym nie wiążesz negatywnych emocji. Odpowiedź: To zależy od Ciebie.

Jak to zrobić?

Powiedz cierpiącej części siebie: akceptuję Cię, możesz być ze mną od teraz już na zawsze. Nigdy więcej Cię nie odrzucę. Nie musisz już cierpieć, zapraszam Cię jak najbliżej. Jesteś moją przeszłością i chcę się z Tobą zaprzyjaźnić. Chcę obdarzyć Cię miłością, której nie zaznałaś wcześniej ode mnie. Nie wiążę już z Tobą negatywnych emocji, teraz razem patrzymy w przyszłość.

Tak, kocham Cię.