Dania główne Przepisy Zupy

Zupa pomidorowa – rozgrzewająca, aromatyczna zupa na trzy sposoby

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
30 czerwca 2020
zupa pomidorowa z ryżem, makaronem, na rosole, zupa krem.
Fot. iStock
 

Zupa pomidorowa to uwielbiana chyba przez większość z nas klasyka polskiej kuchni. Aż trudno sobie wyobrazić, by po ugotowaniu rosołu, na drugi dzień nie przyrządzić z niego pomidorówki. W zależności od przepisu, rozgrzewająca, aromatyczna zupa pomidorowa, może mieć nieco inne oblicza – z ryżem, makaronem, na rosole lub jako zupa krem.

Warto sięgać po różne przepisy i modyfikować je zgodnie z własnym uznaniem.

Zupa pomidorowa – pożywny obiad

Zupa pomidorowa jest bardzo smaczna, ale warto ją jeść nie tylko dla walorów smakowych. Pomidory to bardzo zdrowe warzywa, które znakomicie odżywiają organizm. Nie brakuje w nich witaminy C, wzmacniającą odporność, witamina A, ważnej dla wzroku oraz witaminy E, hamującej procesy starzenia się komórek. Pomidory zawierają także niezbędne dla układu nerwowego witaminy z grupy B, oraz witaminę K. Jest w nich potas, wapń, magnez, żelazo,  oraz mikroelementy takie jak mangan, miedź czy kobalt. Pektyny obniżają poziom złego cholesterolu i chronią układ krążenia przed chorobami. Błonnik wspiera pracę układu pokarmowego i zapobiega zaparciom.

Fot. iStock

Duża ilość likopenu, który jest silnym antyutleniaczem, neutralizuje wolne rodniki, zapobiega przedwczesnemu stężeniu się komórek i rozwojowi nowotworów. Co ciekawe, najwięcej likopenu mają nie świeże pomidory, tylko sok pomidorowy, keczup i przecier, bez którego zupa pomidorowa najczęściej nie istnieje. Likopen poprawia funkcjonowanie układu krwionośnego, ponieważ chroni przed tworzeniem się blaszki miażdżycowej w naczyniach wieńcowych i rozszerza naczynia krwionośne. Chroni również skórę przed poparzeniami słonecznymi, pobudza syntezę prokolagenu ważnego dla młodej i jędrnej skóry. Poprawia także gęstość mineralną kości, zmniejszając ryzyko wystąpienia osteoporozy. To pokaźna lista zalet pomidorów, a przez to i zupy pomidorowej, po którą sięgamy bardzo często.

Zupa pomidorowa na rosole z makaronem – przepis

Zupa pomidorowa na rosole z makaronem to klasyka. Chyba każdy standardowo miał przyjemność z taką modyfikacją rosołu pozostałego po niedzielnym obiedzie. Wylać to grzech, makaron także zazwyczaj zostaje, więc pierwsze, co do głowy przychodzi, to właśnie zupa pomidorowa. Danie przygotowuje się ekspresowo, bo przecież składnik zajmujący najwięcej czasu, czyli rosół, jest już gotowy.

zupa pomidorowa z ryżem, makaronem, na rosole, zupa krem.

Fot. iStock

Zupa pomidorowa na rosole – składniki:

  • 1,5 litra rosołu drobiowego
  • 150 g koncentratu pomidorowego
  • ok. 50 ml śmietany
  • natka pietruszki
  • makaron 
  • odrobina cukru do smaku
  • sól
  • czarny pieprz mielony

Sposób przygotowania:

  1. Ugotuj ryż lub makaron zgodnie z przepisem na opakowaniu.
  2. Odgrzej rosół, dodawaj po łyżeczce koncentrat pomidorowy i mieszaj aż do rozpuszczenia. Zagotuj krótko.
  3. Do śmietany wlej trochę ciepłej zupy i wymieszaj. Ostrożnie przelej śmietanę do zupy mieszając jednocześnie, by śmietana się nie ścięła. Dopraw do smaku cukrem, solą i pieprzem.
  4. Serwuj z ugotowanym makaronem. Posyp posiekaną natką pietruszki.

Prosta i smaczna zupa pomidorowa z makaronem gotowa!

Zupa pomidorowa – krem z pomidorów z puszki – przepis

To wersja naszej swojskiej pomidorówki, która w tym wydaniu pachnie słońcem południa Europy. Jej przygotowanie wcale nie jest trudniejsze, niż w przypadku zupy pomidorowej z koncentratu pomidorowego. Zupa pomidorowa krem z pomidorów to eleganckie danie, które znakomicie sprawdzi się na stole, np. podczas rodzinnych uroczystości.

zupa pomidorowa z ryżem, makaronem, na rosole, zupa krem.

Fot. iStock

Zupa pomidorowa krem – składniki:

  • 400 g pomidorów z puszki
  • 400 g przecieru pomidorowego
  • 500 ml bulionu z jarzyn
  • 1 łyżka oliwy z oliwek
  • cebula
  • mały ząbek czosnku
  • 1/3 łyżeczki suszonego oregano
  • duża garść świeżych liści bazylii
  • sól
  • zmielony czarny pieprz,
  • cukier
  • 2 – 4 łyżki serka mascarpone lub 1/3 szklanki śmietanki kremówki
  • pieczywo czosnkowe lub grzanki jako dodatek

Przygotowanie:

  • W garnku z grubym dnem rozgrzej oliwę z oliwek i zeszklij na niej cebulę pokrojoną w kostkę. Następnie dorzuć przeciśnięty przez praskę czosnek i przesmaż 1-2 minutę na niewielkim ogniu.
  • Wrzuć do garnka z cebulą i czosnkiem pomidory z puszki oraz przecier pomidorowy. Wlej bulion, przypraw oregano, solą, pieprzem, cukrem do smaku.
  • Zagotuj i trzymaj na małym ogniu ok. 25 – 30 minut. Zdejmij z ognia, dorzuć bazylię (zostaw kilka listków do dekoracji), zblenduj na gładką masę. Zaciągnij kremówką lub mascarpone, wymieszaj i nałóż na talerze. Udekoruj pozostałymi listkami bazylii i podawaj z pieczywem czosnkowym lub grzankami.

Zupa pomidorowa ze świeżych pomidorów i z ryżem – przepis

To już ostatni przepis, czyli zupa pomidorowa ze świeżych pomidorów i z ryżem. Nic nie stoi na przeszkodzie, by ugotować pożywną i zdrową zupę na świeżych pomidorach, zamiast koncentratu, czy tych z puszki.

zupa pomidorowa z ryżem, makaronem, na rosole, zupa krem.

Fot. iStock

Zupa pomidorowa z ryżem – składniki:

  • 1 kg dojrzałych pomidorów
  • 1 cebula
  • 500 ml bulionu
  • oliwa z oliwek
  • sól
  • cukier
  • pieprz
  • ok 4 łyżek śmietany
  • ryż

 Przygotowanie:

  • Pomidory sparz i zdejmij z nich skórkę. W garnku z grubym dnem, na niewielkiej ilości oliwy z oliwek  przesmaż pokrojoną w kostkę cebulę. Gdy cebula się zeszkli, przełóż obrane i pozbawione szypułek pomidory. Wlej bulion, zagotuj i trzymaj na małym ogniu, aż pomidory zmiękną.
  • Zupę zblenduj, dopraw solą, cukrem, pieprzem. Zabiel śmietaną.
  • W międzyczasie ugotuj ryż do miękkości – podawaj go z zupą, zamiast klasycznego makaronu.

źródło:  www.kwestiasmaku.com 

Dania główne Przepisy Zupy

Dlaczego nie dam nam jeszcze jednej szansy. List do męża

Listy do redakcji
Listy do redakcji
1 lipca 2020
Fot. iStock/kieferpix
 

Mogłabym, prawda? Przecież jesteśmy małżeństwem. Umawialiśmy się, a nawet przysięgaliśmy sobie „na dobre i na złe”. Dziś czuję się z tej obietnicy zwolniona. Nie walczę o nasze małżeństwo. Nie zależy mi na nim, zrezygnowałam. Oburzasz się? Nie rozumiesz, jak tak można? Jesteś zdziwiony, prawda? To nie stało się z dnia na dzień, Pozwól mi wytłumaczyć sobie, ostatni raz. Bez osądzania, bez żalu, bez gniewu. Same fakty.

Nie, nie musimy do siebie „wrócić”.  Idziemy już innymi ścieżkami, drogami, które prowadzą w zupełnie innych kierunkach. Z mojej drogi nie ma powrotu, czuję się na niej pewnie i – pierwszy raz od dawna – czuję, że mam wpływ na moje życie. W każdym z nas czas, który razem spędziliśmy, zapisał się inaczej. Inaczej to w sobie „przetrawiliśmy”, inne rzeczy pamiętamy, inne są dla nas ważne.  Ty stwierdziłeś, że jednak chcesz być ze mną, ja zrozumiałam, że jednak nie chcę. I że mogę nie chcieć.

Nie, nie muszę ci już wybaczać, bo dawno wybaczyłam. Nieważne, ile kwiatów przyniesiesz, ile maili i SMS-ów wyślesz, ile prezentów zostawisz pod drzwiami, to już nic nie zmieni.  Nie mam do ciebie żalu, uwierz mi wreszcie. Ale czuję, że wymuszasz na mnie zmianę decyzji, a tak nie może być.

Nie, nie musimy do siebie wracać, ze względu na „stare dobre czasy”. To było tak dawno. Zaraz po tych „starych, dobrych czasach”, przyszły te nowe, złe, pełne smutku, gorzkich słów i twoich tajemnic. Twoich uczuć, „przeniesionych” na inną kobietę. Mojej samotności, chęci bycia dla ciebie „piękniejszą, mądrzejszą, lepszą, bardziej atrakcyjną”. Żebyś znowu wybrał mnie. O nie, zdecydowanie, przeszłość została za nami, a ja bardzo długo uczyłam się ją oddzielać grubą kreską. Teraz czuję spokój i nie chcę tego zmieniać. Jest mi dobrze. Jestem szcześliwa bez ciebie.

Nie, nie musisz do mnie wracać dlatego, że kobieta, do której odszedłeś, rzuciła cię. Nie czuj się w obowiązku sprawdzać i przekonywać się, że byłam w twoim życiu jedynym, naprawdę stałym punktem. Wiesz, i tak miałabym wrażenie, że wróciłeś do mnie tylko na chwilę, zanim nie spotkasz kogoś lepszego. Tak to już z tobą jest.

Nie musimy do siebie wracać tylko dlatego, że „nasi rodzice tego pragną”, bo to nie jest ich życie, ani ich związek, to nie ich zawiedzione zaufanie, to nie ich złamane serca. Żadne z nich nie zrozumie tego, co przeżyliśmy.

Nie musimy do siebie wracać tylko dlatego, że czujesz się samotny. Ja też mam momenty, w których brakuje mi kogoś. KOGOŚ, ale nie CIEBIE, rozumiesz? Nie tęsknię za TWOIMI dłońmi, za TWOJĄ bliskością. Tęsknię za relacją z drugim, fajnym człowiekiem, któremu będę umiała zaufać.

Nie musimy do siebie wracać, żeby udowodnić sobie, że potrafimy się sprawdzić. Jasne, mam znajomych, którzy „przetrwali kryzys”, twierdzą, że teraz ich związek jest jeszcze mocniejszy, lepszy. Ale to nie ja, wiesz? I z całą pewnością nie Ty. Ty chcesz wrócić, bo ci wstyd przed przyjaciółmi, przed rodziną. A ja nie chcę fikcji.

Powiedziałeś półżartem, że jesteśmy jak „żuraw i czapla”. Kiedy ty nie chciałeś, kiedy patrzyłeś beznamiętnie jak rozpadał nam się związek, ja próbowałam łatać w nim dziury wszystkim sposobami. Teraz to ty próbujesz mnie na siłę zatrzymać, a ja zdecydowałam, że już nie chcę wrócić. Łudzisz się, że uda ci się mnie „przekonać”. Bo skoro wcześniej byłam gotowa zrobić dla ciebie wszystko, teraz nie możesz zrozumieć, że to już nie wróci. Jak to możliwe, że mogę już cię nie chcieć, nie pragnąć, nie kochać? Możliwe. Miłość również miewa daty przydatności. Psuje się szybciej niż myślisz, gdy ją wystawisz na ciężką próbę. Uwolniłam się od poczucia, że powinnam dać ci kolejną szansę. Życzę ci jak najlepiej, ale od moich emocji trzymaj się już z daleka.

Twoja była żona


Dania główne Przepisy Zupy

Eliza Korpalska: Gdzieś w naszym myśleniu, a może wychowaniu, tkwi błąd. A może wcale nie trzeba robić aż tak wiele, w ciągłym pośpiechu udowadniać, że damy radę?

Redakcja
Redakcja
30 czerwca 2020
Fot. iStock

Rozmowa z Elizą Korpalską, twórczynią postaci Anny Litewski, agentki o pseudonimie Lukrecja.  Twardej, bezwzględnej, seksownej i zdobywającej wszystko i wszystkich, która ze swojego zawodu uczyniła styl życia. A może to życie zdecydowało o wyborze takiego zawodu i stylu?

Wraz z zalewem polskiego rynku wydawniczego bardziej mrocznymi gatunkami literackimi, a przede wszystkim kryminałami, thrillerami, coraz więcej kobiet pokazuje się w rzadko do tej pory spotykanych rolach.

Pani bohaterka w „Regule Lukrecji” obejmuje stanowisko szefowej Specjalnej Agencji Wywiadowczej. To nie jest zbyt często wykonywany przez kobiety zawód, wymaga posiadania konkretnych cech, specjalnych kompetencji. Wydaje się, że po obejrzeniu wielu filmów sensacyjnych wiemy, jakie powinny to być cechy. Ale wiedza czytelnika może być zbyt powierzchowna. Co trzeba wiedzieć, żeby stworzyć przekonującą postać agentki?

Eliza Korpalska: W rzeczywistości wokół nas jest coraz więcej takich kobiet. Zajmują kluczowe stanowiska w firmach, rządach, parlamentach, nawet w wojsku. Myślę, że muszą mieć przede wszystkim odwagę, a może po prostu nie cofają się przed podejmowaniem decyzji i działaniem, pomimo strachu. Wiara w siebie i determinacja potrafią zaprowadzić człowieka dalej, niż przypuszcza. Oczywiście, o ile jest to wybór, a nie splot przymusowych okoliczności, bo i tak się przecież zdarza. No i lata ćwiczeń, pracy, szkoleń, nieustannego rozwoju. Lukrecja posiada cechy, które intuicyjnie przypisujemy agentce specjalnej – inteligencję, przebiegłość, tajemniczość, pewien rodzaj bezwzględności, zdolność kamuflażu. Ale jest w niej coś więcej, siła, która wypływa z żądzy zemsty połączonej z pogardą dla własnego życia, obojętność, tak mało kobiecy brak empatii, coś, co jej przeciwnicy wyczuwają i przez co staje się bardzo groźna. Potrafi być dwulicowa i okrutna. Przyjęła męskie zasady gry i jest w nich lepsza od niejednego faceta. Doświadcza też chwil słabości, wypalenia, kryzysów, ale przeżywa je w ciszy, nie epatuje nimi. Raczej nie szuka pomocy na zewnątrz, stara się sama ze wszystkim uporać.

Bycie agentką narzuca pewien styl życia, determinuje różne możliwości lub narzuca ich brak: posiadanie zaufanego przyjaciela, swobodne życie towarzyskie, założenie rodziny. Lukrecja żyje samotnie, z bardzo wąskim gronem przyjaciół, którzy na dodatek także związani są z jej zawodem. Czy to może wystarczyć?

Lukrecji wystarcza, ale ona ma specyficzny charakter i wymagania. Może zresztą po prostu pogodziła się z ograniczeniami i nie wyobraża sobie, że mogłaby funkcjonować inaczej. Zapętliła się  w siatce zależności i jeśli chce przeżyć – nie ma odwrotu. To jednak jest bardzo wysoka cena i ograniczenie, może nawet upośledzenie życiowe.  Szefowa SAW wiele traci, sama to czuje, a jeśli nawet nie, nieliczni bliscy potrafią jej to uświadomić. Samotność, poczucie zagrożenia, ostrożność wyprzedzająca każdy krok, ciągłe spięcie, nieufność, konieczność opancerzenia się, wieczna gotowość na przyjęcie ciosu. Tak, zdobyła to, czego pragnęła, ale czy potrafi się tym cieszyć? Czy samotne stanie na świeczniku, bez rodziny, przyjaźni, miłości, spokoju, sympatii otoczenia w pełni ją satysfakcjonuje? Czy trupy, po których przeszła nie wołają do niej zbyt głośno? Czy było warto? Robi takie podsumowania, nie potrafi lub nie do końca jasno chce odpowiedzieć sobie na podobne pytania, ale czuje, że mimo oszałamiającego sukcesu, coś jest nie tak. I mimo wszechogarniającego zobojętnienia wciąż tęskni, sama nie wie za czym. Myślę, że nie jest w tych odczuciach odosobniona, są znane niejednej z nas i nie trzeba wcale prowadzić ekstremalnego trybu życia, aby ich doświadczyć.

Fot. Magdalena Komar-Borkowska

Kobiety spełniają się w tej chwili na różnych stanowiskach, pomiędzy pracą, znajdują czas na swoje hobby, jeśli posiadają takową, to spędzają czas z rodziną. Nie mamy poczucia, że jesteśmy specjalnie ograniczane w realizacji swoich zainteresowań. A jednak, gdy czyta się o kobiecie, która jest agentką, mimowolnie ma się poczucie, że ona robi coś ciekawszego, bardziej emocjonującego, na co byśmy się nie zdobyły. Zazdrości jej Pani trochę?

Trochę tak. Lukrecja doświadcza rzeczy, których większość z nas nigdy nie przeżyje i wcale nie chciałaby przeżyć.  A jednak – adrenalina, ekscytacja, ryzyko, smak zwycięstwa, błysk fleszy – ona się tym upaja, zatraca. Taki trochę niedostępny świat, widziany innymi oczami, smakowany w odmienny sposób, z połamaniem barier, ograniczeń, potocznych wyobrażeń – ma w sobie coś niebezpiecznie pociągającego…

Często mówi się o tym, że kobieta jest z natury Superbohaterką, w swojej rodzinie, w miejscu pracy, wymaga się od niej więcej niż od mężczyzn. Lukrecja sama wymaga od siebie chyba zbyt wiele: uczuciowo, emocjonalnie, zawodowo. Jednak typowa kobieta?

Pod tym względem na pewno. I prawdą jest, że za dużo od siebie wymagamy, po drodze tracąc lekkość, spokój, odpoczynek,radość życia, a czasem to, co jest naprawdę dla nas ważne. Po co? Czy to na pewno jest konieczne? Znam wiele fantastycznych, wspaniałych kobiet, które nie potrafią się docenić. Choćby nie wiem co robiły i jak cudownymi były mamami, przyjaciółkami, córkami, pracownicami, szefowymi, naukowcami, choć nawet o tym wiedzą, nie są z siebie zadowolone. To pułapka. Gdzieś w naszym myśleniu, a może wychowaniu, tkwi błąd. A może wcale nie trzeba robić aż tak wiele, w ciągłym pośpiechu udowadniać, że damy radę? Przecież wartości człowieka i kobiety nie mierzy się liczbą wykonanych zadań. Jeśli się mylimy i zorientujemy się dopiero na końcu, kiedy upłynie już większość życia, będzie szkoda…

Proszę opowiedzieć o Lukrecji. Skąd pomysł na taką właśnie postać: nietypową, trochę jak superbohaterka, trochę jak filmowa Nikita? Kryje się w tym Pani mroczne alter ego?

Pomysł na bohaterkę książki wyłonił się znienacka, dojrzewał w trakcie pisania, z czasem przybywało szczegółów i recept na jej przewrotne losy i postępowanie. Myślałam o kobiecie, która będzie w jakimś sensie „inna”, fascynują mnie niestandardowe postacie. Chciałam, żeby agentka była  nietuzinkowa, nieprzewidywalna, zaskakująca, wymykająca się schematom i stereotypom,nie do końca dająca się lubić, a jednak nie wyzuta przy tym z ludzkich uczuć i słabości. Na tym polega jej moc, przewaga nad przeciwnikami. Lukrecja jest fizycznie i psychicznie silna, bezwzględna, lekko psychopatyczna, nie do końca wiadomo, co jej chodzi po głowie. A alter ego? To jednak zbyt śmiałe. Raczej wytwór wyobraźni, poszukiwanie w myślach czegoś skrajnie odmiennego, na co ja sama nigdy nie znalazłabym ochoty ani odwagi…

Czy planuje Pani kolejne powieści z Lukrecją? Czego mogą oczekiwać wielbiciele Pani twórczości?

W drugiej części, podobnie jak w pierwszej, pozostawiłam niedomkniętą furtkę, co daje nadzieję, że Lukrecja pozbiera się po przeżytych przygodach i traumach, i jeszcze kiedyś wróci. Moja kolejna książka będzie jednak zupełnie inna. Co prawda również odnajdziemy w niej wątek sensacyjny, który mam nadzieję mocno ją ubarwi, jednak to w dużej mierze opowieść obyczajowa, osadzona w bliższych nam realiach, przedstawiająca w krzywym zwierciadle wiele niby codziennych zdarzeń. Jest przez to bardziej mroczna niż seria o przygodach agentki specjalnej, pokazuje do czego może doprowadzić chłód i głód emocjonalny, niezrozumienie, nieporadność, brak szacunku do drugiego człowieka. Zdradzę, że część akcji rozgrywa się w szpitalu psychiatrycznym, a główna bohaterka, choć pozbawiona nadzwyczajnych umiejętności Lukrecji, też nieźle namiesza w swoim pozornie zwyczajnym i spokojnym otoczeniu.

Dziękuję pięknie za rozmowę i czekamy niecierpliwie na kolejną interesującą bohaterkę, która zapewne zamiesza nie tylko w Pani opowieści, ale także w naszych czytelniczych wyborach.


Zobacz także

Dietetyczny gulasz warzywny z orzechami nerkowca

Cold brew - herbata na zimno

Cold brew. Herbata, na którą warto poczekać

Czarny bez owoce i kwiaty - przepis na sok, syrop, nalewkę

Czarny bez – wartościowe kwiaty i zdrowe owoce. Wypróbuj przepisy na sok, syrop i nalewkę z dzikiego bzu