Dom i wnętrze Zwierzęta

17 lutego obchodzimy Dzień Kota! Poznaj jego fascynujące zwyczaje

Redakcja
Redakcja
13 lutego 2020
Dzień Kota
Fot. Materiały prasowe – 17 lutego obchodzimy Dzień Kota! Poznaj jego fascynujące zwyczaje
 

Koty są wyjątkowe i każdy, kto dzieli z nimi życie, wie o tym doskonale. Chociaż Dzień Kota obchodzimy oficjalnie 17 lutego, to miłośnicy tych zwierząt wiedzą, że kocie święto trwa przez cały rok. Przecież każdy koci dzień jest niezwykły! Jak on wygląda? Czym tak naprawdę zajmują się nasi mruczący przyjaciele? Czego potrzebują do kociego szczęścia oraz co my – jako troskliwi opiekunowie – powinniśmy robić, by zaspokoić ich potrzeby?

Instynkt łowiecki

Dzień mruczka może wydawać się leniwy, ale to tylko pozory. Koty domowe to przodkowie małego kota afrykańskiego (Felis silvestris libica), zwierzęta o silnym instynkcie łownym i terytorialnym. Instynkt drapieżnika powoduje, że każdego dnia w Twoim domu toczą się istne polowania: na latającą muchę, falującą firankę, czy promienie słońca odbijające się na ścianie. Twój ulubieniec, wiedziony głosem natury, spędza czas według określonego schematu (tzw. łańcucha łowieckiego): polowanie – jedzenie – spanie. Taki cykl może powtarzać się do 20 razy na dobę. Jak zatem bawić się z pupilem w zgodzie z jego zwyczajami?

– „Koty ucieszą się z wszelkich aktywności naśladujących polowanie: zabawa piórkiem na sznurku, plastikową myszką czy papierową kulką to dla nich prawdziwe wyzwanie. Ważne by pamiętać o łańcuchu łowieckim. Polowanie musi zakończyć się złapaniem zdobyczy – wystarczy, że kot chwyci w łapki zabawkę. Kolejny etap to jedzenie. Podaj ulubieńcowi koci przysmak lub kilka granul pełnowartościowej karmy, a następnie pozwól odpocząć po wyczerpujących łowach” – tłumaczy Małgorzata Głowacka, lekarz weterynarii i ekspert ds. żywienia zwierząt w Mars Polska.

Wypatrywanie zdobyczy

Zanim kot upoluje swą zdobycz, długo ją obserwuje. Dlatego Twój mruczek tak bardzo lubi wpatrywać się w ptaki za oknem czy bzyczące muchy. Takie zwyczaje pociągają za sobą konieczność odpowiedniej aranżacji przestrzeni życiowej. Koty potrzebują otoczenia w 3D, pełnego zakamarków, miejsc na różnej wysokości, szorstkich powierzchni (w tym także drapaków). Dzięki temu mogą obserwować swoje terytorium lub odpoczywać w bezpiecznej kryjówce.

Jedzenie

Kot jest bezwzględnym mięsożercą, co oznacza, że w swojej diecie potrzebuje składników pochodzenia zwierzęcego. To właśnie w nich zawarte są niezbędne dla niego składniki odżywcze, których nie ma w roślinach. Jednak przekonanie, że kot je wyłącznie mięso (mięśnie szkieletowe) jest mylne. Bardzo wartościowymi elementami jego diety, które dostarczają wiele ważnych substancji, są tzw. surowce pochodzenia zwierzęcego np. wątróbki, żołądki, serca.

Dzień Kota

Fot. Materiały prasowe / 17 lutego obchodzimy Dzień Kota! Poznaj jego fascynujące zwyczaje

– „Najlepszym pokarmem dla mruczka są dania opracowane specjalnie dla niego – pełnoporcjowe karmy gotowe dla kotów. Aby zaspokoić instynktowną potrzebę zmiany smaku i tekstury jedzenia, karmy gotowe są dostępne w wielu odmianach smakowych i w różnych konsystencjach. Kot będzie szczęśliwy, jeśli w jego miseczkach znajdą się zarówno pokarmy mokre, jak i suche. Dzięki temu otrzyma wszystko czego potrzebuje, a dodatkowo skorzysta z zalet obu formatów karmy. Mokre jedzenie dostarcza więcej płynów i jest mniej kaloryczne. Z kolei karmy suche wspierają higienę jamy ustnej” – wyjaśnia ekspert Mars Polska, Małgorzata Głowacka.

Pamiętaj, że Twój urodzony drapieżnik poluje często na małe zdobycze. Dlatego podawaj mu jedzenie z saszetki na śniadanie i kolację, a suchy pokarm zostaw, kiedy wychodzisz z domu w ciągu dnia oraz na nocne łowy.

Duuużo snu

Mruczki uwielbiają spać – ta czynność zajmuje im nawet 18 godzin w ciągu doby. Nie ma więc nic zaskakującego w tym, że kotu należy zapewnić odpowiednie miejsca do odpoczynku. Idealnie sprawdzi się kilka legowisk na podwyższeniu, z których może wygodnie obserwować otoczenie. Dobrym pomysłem są rozbudowane kocie domki – drzewka, w których pupil może bawić się i spać.

Terytorium

Koty, jako zwierzęta terytorialne, są bardzo wrażliwe na punkcie swojej „własności”.

– „Jeśli w domu mieszka więcej mruczków, każdy z nich musi mieć swoje własne miseczki oraz kuwetę. Należy także pamiętać, aby naczynie z wodą nie stało zbyt blisko jedzenia (minimum pół metra) oraz by miseczki były oddalone od kociej toalety” – tłumaczy lekarz weterynarii Małgorzata Głowacka.

Twój mruczący domownik ma wyjątkowe potrzeby i preferencje. I bez wątpienia doceni Twoją troskę o spełnienie tych wymagań i oczekiwań. Niech każdy dzień będzie Dniem Kota!

FB/ohmepl


Dom i wnętrze Zwierzęta

Walentynkowo – o cnocie wszystkich cnót! Felieton z cyklu „Przychodzi baba do lekarza”

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
13 lutego 2020
Fot. iStock
 

Gdy prawie trzydzieści lat temu rozpoczynałem moją praktykę lekarską jako mody chirurg, nikt z nas lekarzy nie myślał o tym, że nadejdą czasy, w których będziemy –dosłownie i w przenośni – pochylać się nad estetyką narządów płciowych w trosce o dobro relacji damsko męskich. Postęp medycyny wkraczał w ten intymny rejon tak radykalnie, że my lekarze musieliśmy przyspieszyć własne dojrzewanie do przekonania, że jest on aż tak bardzo niezbędny.

Uzasadnienie tego przekonania przynoszą każdego dnia pacjenci, którzy zgłaszają się do nas z najdziwniejszymi kompleksami strefy intymnej, począwszy od niesatysfakcjonujących warg sromowych (tych większych lub mniejszych), niechlubnych rozmiarów penisa,  niewystarczająco wypukłego punkt G, niewłaściwych kolorów sromu lub odbytu, czy wreszcie przerwanej acz nadal wielce pożądanej błony dziewiczej. Wszystkie te dolegliwości, w moim przekonaniu, natury bardziej psychicznej niż fizycznej, nauczyłem się rozumieć i ulgę w nich przynosić, bo jak mawiają wielcy tego świata „czego się nie robi dla miłości”.

Od 20 lat, jak co roku o tej porze, w naszym kraju zbliżają się huczne obchody Walentynek, czyli święta MIŁOŚCI. Święty Walenty – mało kto dziś o tym pamięta – w naszej chrześcijańskiej tradycji był znany jako patron chorych umysłowo i opętanych. Gdy się tak nad tym zastanowić to całkiem słuszne, że dziś stał się ( co prawda za sprawą mody przywiezionej z wielkiego świata) patronem zakochanych, bo czymże innym jeśli nie opętaniem jest ta siła, która jak wiadomo obok pieniędzy jest największą siłą napędową naszego świata.

I tak już od wielu lat obserwuję w tym okresie zainteresowanie zabiegami ginekologii estetycznej większe niż w innych miesiącach w roku, bo kochankowie szykują się na celebrowanie swego dnia z prawdziwym rozmachem, zamawiając z karty menu jej najbardziej wykwintne dania. Dajmy na to doskonały przykład jej wyrafinowania – hymenoplastyka.

Mówiąc wprost, ten trudny w nazwie zabieg, to rekonstrukcja błony dziewiczej, cnoty wszystkich cnót, lub po prostu świadectwa kobiecej nieskazitelności. Choć hymenoplastyka opracowana została dawno temu na potrzeby kobiet w krajach arabskich – przed którymi religia muzułmańska stawiała warunek czystości dopuszczający do małżeństwa – na świecie stosowana jest dopiero od 15 lat.

Na podstawie mojej praktyki mogę stwierdzić, że błona dziewicza, z greckiego hymen, ten cienki fałd błony śluzowej, o pierścieniowatym kształcie, na wejściu  do pochwy, która zwykle ulega zniszczeniu podczas pierwszego stosunku, jest dziś w cenie równie wysokiej jak dawno temu, bo ilość zabiegów jak wykonuję w mojej AGKlinik jest stale rosnąca, nie tylko w okresie walentynek, acz faktycznie walentynki są jak widzę niezłym pretekstem moich pacjentek.

Od zawsze wiem, a mam już swoje lata, że różnica między oczekiwaniami kobiety, a mężczyzny na swoistą wyłączność seksualną polega na tym, że on chciałby być jej pierwszym, a ona jego ostatnią kochanką. O ile spełnienie jej pragnienia uzależnione jest od wielu czynników, jak czas w którym kochankowie poznali się, dojrzałość ich relacji, a nawet  jego potencja, to jego marzenie można dziś spełnić dosłownie na zamówienie.

Błona dziewicza z anatomicznego punktu widzenia nie ma żadnego znaczenia, jednak nawet w czasach takich jak dziś okazuje się, że może być wartością nie do przecenienia, szczególnie biorąc pod uwagę różne uwarunkowania społeczno–kulturowe. Moje obserwacje skłaniają mnie do refleksji, że przeprowadzam zabieg hymenoplastyki nie tylko z potrzeby dyktowanej tradycją bądź religią, w której pacjentki żyją na co dzień, ale też coraz częściej dyktowanej modą na seksualną niewinność. Są wynikiem pragnienia kochanków, by powtórzyć z sobą ceremoniał pierwszego razu, po romantycznej walentynkowej kolacji, lub w innym dowolnym momencie roku. O ile stając się nieskazitelną dla swego mężczyzny choćby pozornie, kobiety spełniają jego marzenie, o tyle  seksualne fiksacje męskie nie są tu bez znaczenia.

W najstarszym zawodzie kobiecym, praktyka usług seksualnych, których główną wartość stanowi błona dziewicza, jest dziś coraz bardziej w modzie. Internet pełen jest ogłoszeń o możliwości przeżycia tej, dla co poniektórych panów, rozkoszy erotycznej. Niejeden gotów jest za taką ofertę zapłacić dużo większe sumy niż za normalne fanaberie dlatego rośnie odsetek dziewczyn, które takie usługi świadczą.

Poserfowałem z ciekawości po sieci i widzę, że Hiszpański portal elpais.com wskazuje, że na początku popularność tej praktyki urosła dzięki europejskim muzułmankom, które w swoich obyczajach seksualnych nie odbiegały od rówieśniczek innych religii, gdzie wymóg czystości do dnia ślubu nie jest tak restrykcyjny.  Test czystości, który musiały przejść wyłącznie podczas nocy poślubnej sprawił, że hymenoplastyka stała się zabiegiem tak popularnym, jak inne zabiegi ginekologii estetycznej.

Od czasu powstania w 2004 roku International Society of Cosmetogynecology, czyli Międzynarodowego Towarzystwa Kosmetoginekologii, które  ukonstytuowało oficjalnie kosmetoginekologię, zabiegi hymenoplastyki zaczęły wprowadzać kolejne i kolejne gabinety chirurgii plastycznej. Dziś za taki zabieg w Polsce trzeba zapłacić między 2000-5000 złotych i w stosunku do innych krajów Europy czy świata jest to cena nadal na tyle atrakcyjna, by ściągać do Polski pacjentki z zagranicy.

Ta cnota wszystkich cnót jest tak cenna, że w niektórych krajach jak na przykład we Francji zabieg hymenoplastyki jest refundowany przez państwo, jeśli tylko udowodnić, że brak błony dziewiczej został spowodowany gwałtem, w wyniku którego kobieta doznała wstrząsu emocjonalnego.

– Panie doktorze, ale czy naprawdę jest pan w stanie przywrócić dziewictwo mojej kobiecie ? – zapytał z niedowierzaniem ON, trzymając JĄ za rękę siedząc w moim gabinecie – czy to naprawdę jest wykonalne, czy nie ma żadnego ryzyka?

– Niech się pan nie obawia, w dobie postępu medycyny jestem w stanie nie takie rzeczy przywrócić – odpowiedziałem z uśmiechem na ustach, bo naprawdę zabieg ten nie jest skomplikowany, a błona zostaje odtworzona, lub mówiąc dokładniej powraca wrażanie jej obecności, jakie odnosi mężczyzna przez odczuwalność oporu i widok lekkiego krwawienie po stosunku.

Niemniej jednak w okół zabiegu pojawia się sporo kontrowersji, głównie z powodu zarzutu jaki mają, o dziwo również mężczyźni, że taka zrekonstruowana błona dziewicza jest pewnego rodzaju oszustwem, wymazującym prawdę o seksualnej czystości kobiety. Jak widać zawsze znajdą się pochlebcy i krytycy, ci co będą za i ci co przeciw.

Osobiście uważam, że ocenę czy jest to forma manipulacji kobiecym wizerunkiem czy nie, powinna dokonać sama zainteresowana, bo to przede wszystkim ona, podkreślę – ONA, nie on ma być zadowolona i to jej, a nie jego decyzja powinna ingerować w kobiece ciało… ot i taki ze mnie męski NIE-szowinista, doktor od piękna kobiecej duszy i ciała.

Życzę więc Wam – piękne panie i Wam – szanowni panowie, udanego pożycia, w Walentynki i przez cały długi rok, a nawet dłużej.


Dr Adam Gumkowski

Dr Adam Gumkowski – specjalista II stopnia chirurgii ogólnej – w 2009 roku w Cambridge zdał egzamin z zakresu chirurgii estetycznej. Jest członkiem International Board of Cosmetic Surgery, European Academy of Cosmetic Surgery oraz International Society of Lipolysistherapy.

Od 1992 roku zajmuje się chirurgią estetyczną. Specjalizuje się w zabiegach mało inwazyjnych: w szczególności modelowania sylwetki za pomocą liposukcji, przeszczepów własnej tkanki tłuszczowej w dowolne miejsce ciała oraz w zabiegach bezbliznowego podnoszenia i powiększenia piersi.

Jako pierwszy w Polsce chirurg w zakresie chirurgii estetycznej i certyfikowany członek International Board of Cosmetic Surgery przeprowadza zabiegi podniesienia piersi za pomocą siatki, szkoli lekarzy w zakresie implantacji nici wchłanialnych i niewchłanialnych w celu podniesienia twarzy i szyi oraz obsługi laserów.

Dr Gumkowski uzyskał wiele prestiżowych tytułów i dyplomów, ukończył specjalistyczne kursy, jak m.in. II International Course Advances of Plastic and Aesthetic Surgery w Barcelonie, Advance International Course of Aesthetic Surgery w Rzymie, II International Course of Rhinoplastia w Madrycie i wiele innych. Uczestniczy w licznych szkoleniach w kraju i zagranicą stale podnosząc swoje kwalifikacje i przenosi swoje doświadczenia szkoląc lekarzy w Polsce i za granicą. Stworzona przez niego AGKlinik-klinika sztuk pięknych to miejsce , w którym od ponad 27 lat pacjenci i pacjentki poddają się zabiegom dzięki, którym pooprawia się ich samopoczucie i samoocena, a co najważniejsze często jakość życia.


Dom i wnętrze Zwierzęta

Prof. Bolesław Samoliński: Polska jest zalergizowanym krajem. Na różne objawy astmy uskarża się 40% populacji, czyli ok. 13 milionów

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
13 lutego 2020
Fot. iStock

Nie bagatelizujemy alergii. – Niewinny katar, później napady astmy, na końcu przewlekła obturacyjna choroba płuc – choroba śmiertelna. Umiera na nią prawie co dziesiąty Polak, co dziesiąty Europejczyk – mówi prof. dr hab. Bolesław Samoliński, alergolog, otolaryngolog, kierownik Zakładu Alergologii i Immunologii Szpitala Klinicznego przy ul. Banacha w Warszawie oraz Zakładu Profilaktyki i Zagrożeń Środowiskowych, Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Monika Iskandar: Panie Profesorze, alergia potocznie kojarzy się z uczuleniem na jakiś czynnik środowiskowy. Jakie objawy zaliczamy do alergii?

Prof. dr hab. Bolesław Samoliński: Zacznę od tego, że ponad 40% populacji krajów wysoko rozwiniętych cierpi na choroby alergiczne. Najczęściej spotykany jest katar alergiczny, astma, pokrzywka, atopowe zapalenie skóry, uczulenie na pokarmy, reakcje polekowe oraz uczulenie na jady owadów błonkoskrzydłych. Najpoważniejszą chorobą alergiczną jest astma. Wywołują ją czynniki środowiskowe i genetyczne. Środowiskowe to m.in. wirusy, alergeny, leki, pokarmy, warunki klimatyczne. Polska jest zalergizowanym krajem.

Ilu w kraju mamy alergików?

Na różne objawy astmy uskarża się 40% populacji, czyli ok. 13 milionów, licząc, iż jest nas 36 milionów. Na niezdiagnozowaną astmę 5%, co daje ok. 1,5 miliona, ale objawy astmy ma już 12% obywateli, co daje prawie 4 miliony. Dodam, że wśród zwierząt domowych najbardziej uczula kot. Pies zajmuje drugie miejsce. Kot i roztocze kurzu domowego są najwyższymi czynnikami rozwoju astmy. A więc mamy w mieszkaniach dwa alergeny, które prowadzą do rozwoju astmy i ryzyka wielochorobowości, czyli współwystępowania różnych postaci alergii.

Najbliższy nam, zdrowym i chorym, jest kurz domowy. Żyją w nim roztocze, które jednak nie uczulają wszystkich.

Roztocze kurzu domowego żyją głównie tam, gdzie śpimy. W łóżku mają temperaturę, wilgoć i pokarm. Wszystkich tych trzech elementów my im dostarczamy. Gdybyśmy nie spali w tym łóżku, one przestałyby w nim istnieć. Ponad 60%-80% pacjentów z objawami astmy ma uczulenie na roztocze.

Przeprowadziliśmy unikatowe badanie nie na pacjentach, którzy przyszli do poradni, tylko z ogólnej populacji wylosowaliśmy 4783 osoby i zrobiliśmy u nich testy. I okazało się, że u przeciętnej populacji polskiej, aż 24 procent ma uczulenie na roztocze kurzu domowego. Na pyłki tylko 21 procent. A więc okazuje się, że głównym alergenem w Polsce wcale nie są trawy, tak jak przez lata myśleliśmy, tylko właśnie roztocze kurzu domowego. Na drugim miejscu mamy bylicę i brzozę, ale w konkurencji mamy też kota – 12-13 procent uczuleń populacji. Alergen koci jest wszechobecny, ponieważ bardzo łatwo się przenosi. On się przykleja do ubrań, do butów, do włosów. Miałem pacjentkę, dziewczynkę, która w szkole miała napady astmy oskrzelowej. Nikt nie mógł zrozumieć, dlaczego ona w szkole choruje. Okazało się, że kolega, z którym siedziała w ławce, miał w domu kota. I ona uczulała się przez tego kolegę właśnie.

Gdzie jeszcze występują roztocze, z czego nie zdajemy sobie sprawy?

Gatunków roztoczy mamy nawet do 30 tysięcy. To są małe stworzenia, żyją głównie w glebie, na roślinach, w spiżarniach, materiałach. Z tych tysięcy gatunków uczula człowieka tylko siedemdziesiąt. A dwadzieścia występuje tak naprawdę w naszym otoczeniu. Wśród nich wspomniane domowe. Inne to np. rozkruszek mączny, który występuje w mące. I potrafi na tyle intensywnie się w tej mące namnażać, że mąka w ogóle nie nadaje się do spożycia. To są roztocze magazynowe. Bywają zmorą dla kogoś, kto pracuje w sklepie, w magazynie. Nie ma uczulenia na mąkę, tylko na występujące w mące roztocze. Tak więc, mając alergię i napady kichania, musimy myśleć w kategoriach ryzyka i bezpieczeństwa. Niewinny katar, później napady astmy, na końcu przewlekła obturacyjna choroba płuc – choroba śmiertelna. Umiera na nią prawie co dziesiąty Polak, co dziesiąty Europejczyk.

Jak i czym uczulają nas te pajęczaki?

W jednym gramie kurzu z łóżka mamy kilka tysięcy roztoczy. To nieprawdopodobne, jak one potrafią się rozmnażać. To nie jest tak, że roztocz nam wpada do dróg oddechowych, bo jest za duży. One uczulają swoimi odchodami. Takie odchody to jest jedna setna milimetra, 10 mikrometrów, czyli pięć razy mniej niż wielkość pyłku trawy. I takie drobne alergeny potrafią przechodzić nam przez nos do oskrzeli. Możemy zabić roztocze, ale zostanie nam alergen w łóżku. Roztocze giną, kiedy jest sucho, przewiewnie. Jedną z najprostszych metod zmniejszenia stężenia alergenów w mieszkaniu jest oczywiście wietrzenie, bez względu na porę roku. Roztocze giną w niskiej temperaturze, ale alergen pozostaje, np. w materacu, poduszce.

Jak możemy skutecznie zwalczać roztocze?

Niektórzy wysypują kawę, przecierają powierzchnie octem. Mydło nie jest tu najważniejsze. Alergen, żeby uczulał, musi się rozpuścić w wodzie. Wtedy możemy go też wypłukać. Są materiały, rekomendowane na produkcję pościeli, które nie przepuszczają alergenu roztoczowego. Jednak wyprana pościel czy odzież bardzo szybko może ponownie stać się siedliskiem roztoczy. Tu z dobrą pomocą przychodzą nam preparaty Allergoff. Ich działanie polega na tym, że łączy w sobie dwie cechy przeciwalergicznego preparatu. Jedna cecha to działanie bezpośrednio na alergen – za pomocą benzoesanu benzylu. A druga – alergen przestaje być lotny, gdyż skleja się. Dopiero kiedy zastosujemy preparat powodujący, że alergen przestaje się unosić, nie trafia do dróg oddechowych i w ten sposób unikamy alergenu. Preparat jest nasz, reprezentuje polską myśl techniczną. Dlatego jesteśmy dumni, bo to jedyny tego rodzaju preparat na świecie.

Dziękuję za rozmowę.

Prof. dr hab. Bolesław Samoliński


Artykuł powstał we współpracy z Allergoff

 


Zobacz także

rolety

Okna nie muszą być nudne. Spraw, by stały się przestrzenią piękna, światła i komfortu

storczyki - pielęgnacja, jak dbać o storczyki

Wprowadź więcej pozytywnej energii do swojego domu, dzięki tym roślinom

Niepowtarzalne wnętrza nie rodzą się w katalogach. Zainspiruj się na dobre