Pierwsze święta z niemowlakiem – jak się przygotować?

Zrozum Matkę
Zrozum Matkę
27 grudnia 2016
pexels-photo-257910

Ten artykuł powinien pojawić się przed świętami, jednak nie byłby na tyle wiarygodny, gdybym sama tego nie przeszła na własnej skórze. To były pierwsze święta z naszą – prawie półroczną – córką. Przygotowywaliśmy się na nie dużo wcześniej, przeczytaliśmy sporo już istniejących artykułów, jednak nie wiedzieliśmy czego tak naprawdę się spodziewać. Przedstawiam Wam kilka punktów, które pomogą Wam przygotować się do Waszych pierwszych świąt z dzieckiem. Poniższe punkty sprawdzą się również w przypadku innych świąt np. Wielkanocnych, urodzin dziadków, imienin teściów czy rocznicy ślubu cioci. 

  1. USTAL MIEJSCE
    Bardzo ważne jest gdzie odbędą się święta. Im młodsze niemowle, tym lepiej wybrać własny dom na wigilijną kolacje. Z kilkutygodniowym noworodkiem nie powinniście wychodzić w gości. Jeśli Wasz maluszek nie ma skończonych trzech miesięcy, lepiej święta spędzić we własnym, kameralnym gronie i we własnym domu. Im dziecko starsze tym większa tolerancja, żeby wybrać się z nim w gości. Jednak jeśli to możliwe, unikajcie dużych rodzinnych spędów. Pierwsze święta dla maluszka lepiej gdyby odbyły tylko w gronie najbliższych: rodzice, dziadkowie, rodzeństwo. Wybierając miejsce świątecznej kolacji, zorientujcie się, czy będzie jakiś wolny pokoik dla mamy i maluszka, żeby pójść odpocząć od hałasów i ludzi, zmienić pieluszkę, nakarmić czy dać maluszkowi pospać w ciszy.
  2. GODZINA
    Żeby dziecko czuło się bezpiecznie, należy zachować jego rytm dnia. Dlatego spróbujcie ustalić, żeby świąteczny obiad czy kolacja nie odbyły się o zbyt późnej porze. Lepiej spotkać się z rodziną wcześniej, między drzemkami, gdy maluch jest wyspany i zadowolony niż ryzykować, że zacznie marudzić ze zmęczenia. Nie musicie też siedzieć z dzieckiem do końca. Gdy zbliża się pora kąpieli i snu, po prostu wróćcie do domu i zachowajcie wieczorne rytuały, a pozostali goście niech dalej świetnie się bawią.
  3. WYŁĄCZ TELEWIZOR
    Wiadomo, że święta kojarzą się z Kevinem samym w domu, ale w tym roku warto jednak o nim zapomnieć. Święta z maluszkiem powinny odbyć się w spokoju i bez telewizora. Niemowlęta do 2 roku życia nie powinny oglądać telewizji, nawet jeśli gra tylko w tle. Jest to szkodliwe dla ich wrażliwego układu nerwowego i wzroku. Lepiej włączyć spokojne kolędy i skupić się na rozmowie z bliskimi.
  4. DALEKA PODRÓŻ
    Jeśli wybieracie się na święta do innego miasta, zaplanujcie podróż wcześniej, żeby się nie spóźnić. Z dzieckiem podróż może przebiegać różnie. Czasami dziecko całą drogę śpi a czasami trzeba się często zatrzymywać, więc podróż może się znacznie przedłużyć. Warto też mieć na uwadze komfort dziecka. Podróż nawet jeśli przespana męczy. Więc jeśli zmęczone podróżą dziecko wejdzie od razu do tłumu gości, może się to źle skończyć. Wyjeźdzcie rano albo dzień wcześniej, dajcie maluchowi odpocząć i stopniowo przyzwyczajajcie do klimatu świąt.
  5. POSIŁKI
    Dzieci, które są karmione wyłącznie piersią albo mlekiem modyfikowanym, nie powinny spożywać nic innego – nawet opłatka! (Pamiętajmy, że opłatek to gluten z którym styczność mogą mieć dzieci dopiero w odpowiednim momencie – oblizywanie paluszków przez malucha, które wcześniej bawiło się opłatkiem to już jest kontakt z glutenem, nie wspominając gdyby wsadziło go do buzi). Dzieci, które mają już rozszerzaną dietę też raczej powinny unikać potraw wigilijnych. Najlepiej mieć swoje jedzenie, które dziecko je na codzień. Ewentualnie jeśli koniecznie babcia chce dać maluszkowi coś ze stołu wigilijnego, niech to będzie np. niesolona, pieczona ryba saute z ziołami czy niezbyt przyprawiony barszczyk. Nie podawajmy dzieciom grzybów, kapusty, klusków z miodem i makiem, potraw smażonych czy bardzo tłustych. Może to im bardzo zaszkodzić.
  6. Z RĄK DO RĄK
    Święta z dzieckiem mają to do siebie, że cała rodzina chce się nim nacieszyć, więc zaczyna się przekładanie dziecka z rąk do rąk, bo każdy chce chociaż chwilę potrzymać. Jeśli to maluch do trzeciego miesiąca nie powinniście się na to za bardzo zgadzać. Niech weźmie babcia, dziadek (jeśli muszą) i starczy. Dla takiego malucha to ogromny stres i potrzeba bliskości z rodzicami. Nie ma sensu sprawiać radości dorosłym kosztem małego wystraszonego dziecka. Starsze niemowlęta są już dużo bardziej towarzyskie i chętne do zabawy z innymi gośćmi. Oczywiście nie ma też co przesadzać, bo zbyt długie zmęczenie malucha też może skończyć się koszmarem. Rodzice mogą pozwolić gościom na tyle ile sami uważają za słuszne. W końcu znamy swoje dziecko i wiemy kiedy już okazuje niezadowolenie. Zwłaszcza, że niektóre dzieci nie okazują tego w najbardziej znany sposób, czyli płaczem, tylko np. odwracają lub chowają głowę, marudzą, robią się sztywne, uciekają wzrokiem czy nie reagują na innych ludzi (tzw. poważne miny). Należy wtedy oddać dziecko w bezpieczne ramiona rodziców i najlepiej udać się w ciche i spokojne miejsce.
  7. CAŁOWANIE
    Składanie życzeń i dzielenie się opłatkiem wiąże się z uściskami i całusami ze strony rodziny. Niestety niemowlęta również zaczynają być wtedy zacałowywane. Nie należy na to pozwalać. Jak już babcia czy dziadek muszą dać buziaka to w główkę, ale nie w twarz, buzię, rączki a co gorsza… usta. Niestety starsze pokolenie uwielbia całować niemowlęta w usta. Jest to bardzo niezdrowe i nie wolno tego robić. W ten sposób przekazujemy groźne dla dziecka bakterie oraz zarażamy próchnicą (próchnicą można zarazić nawet jeśli dziecko nie ma jeszcze zębów).
  8. ŚWIATEŁKA NA CHOINCE
    Choinka, girlandy, dekoracje… Mnóstwo migoczących światełek, które uwielbiają niemowlęta. Należy tylko uważać na nadmiar. Wrażliwy układ nerwowy dziecka może sobie z tym nie poradzić, zwłaszcza z bardzo szybko zmieniającymi się i migającymi światełkami. Dzieci później mogą być bardzo nerwowe i płaczliwe.
  9. HAŁAS
    Dużo gości, rozmowy, kolędy, śmiechy… to wszystko tworzy pewien świąteczny chaos, który może drażnić maluszka. Warto poprosić gości, żeby w obecności dziecka starali się rozmawiać spokojniej i bez nadmiernych krzyków. Dziecko może się wystraszyć albo źle reagować.
  10. SPOKOJNE WEJŚCIE
    Przed przyjazdem warto uprzedzić gospodarzy i gości, żeby po Waszym przyjeździe zanim rzucą się w wir uścisków, przenoszenia z rąk do rąk i zabaw, dali dziecku czas na adaptacje i zaklimatyzowanie się. Obce miejce, zapachy, głosy to dla niemowlaka ogromny stres, nawet jeśli nie reaguje płaczem. Warto dać mu czas na zapoznanie się z otoczeniem, zwłaszcza jeśli jest to miejsce, którego dobrze nie zna. Niech pobędzie na rękach rodziców dopóki nie poczuje się swobodnie, a goście niech poczekają z zabawami aż maluch sam pokaże, że już się czuje bezpiecznie i komfortowo.
  11. ŚWIĘTY MIKOŁAJ
    W wielu domach, zwłaszcza tam gdzie są dzieci, w odwiedziny zagląda wielki facet z brodą i czerwonym szlafroku z torbą prezentów. Dla starszych dzieci jest to ogromna radość, ale dla niemowląt może być ogromny stres. Maluchy mogą się wystraszyć głośnego „HO HO HO”, albo długiej białej brody. Niektóre za to mogą od razu go polubić (zwłaszcza ten biało-czerwony strój – kontrastowe kolory). Warto już wcześniej pokazywać dziecku obrazki ze Świętym Mikołajem, istnieje większa szansa, że nie będą się go bały.
  12. RYTUAŁY
    Niemowlęta czują się bezpiecznie gdy mają zachowany swój regularny i przewidywalny rytm dnia. Wszystko co go zaburza, może doprowadzić do płaczu, stresu, zaburzeniem rytmu kolejnych dni i problemów ze snem. Warto zachować maksymalnie dużo z codziennych rytuałów (godziny drzemek, jedzenia, godziny kąpieli, snu, spacerów i zabaw). Warto też zabrać ulubione rzeczy maluszka – kocyk na którym zawsze śpi, ulubione zabawki i książeczki. Im bardziej odtworzycie warunki panujące w Waszym domu, tym mniejszy stres dla dziecka. Szczególnie jeśli jedziecie na święta daleko i musicie nocować w obcym miejscu.
  13. KARMIENIE PIERSIĄ
    Niemowlęta karmione piersią powinny być często do niej dostawiane. Dlatego warto mieć cichy spokojny pokoik tylko dla mamy i maluszka. Pierś nie tylko zaspokaja głód, ale też daje poczucie bezpieczeństwa, uspokaja, wycisza.
  14. ZŁOTE RADY
    Podczas rodzinnych spotkań możemy też niestety spotkać się z ogromem złotych rad i dyskusji. Lepszych i gorszych. Należy pamiętać, że święta to czas spotkań z rodziną, konflikty nie są mile widziane, ale się niestety zdarzają. Możliwie starajcie się ucinać komentarze i dyskusje, które mogą być dla Was niewygodne. Jeśli nie da się, dyplomatycznie i stanowczo wyrażajcie swoje zdanie i odliczajcie czas do końca kolacji 😉
  15. HIGIENA
    Im młodsze niemowle tym bardziej restrykcyjnie należy przestrzegać pewnych zasad np. myć ręce przed kontaktem, unikać perfumowania się itd. Warto też już wcześniej przygotować rodzinę do tego i wytłumaczyć czemu należy się tych zasad stosować (szczególnie ważne dla osób, które nie mają dzieci i doświadczenia z takimi maluszkami).
  16. CZAS DLA RODZINY
    Święta to bardzo dużo wrażeń dla maluszka. Zwłaszcza jeśli chcemy spędzić je w różnych miejscach. Dlatego żeby nie zamęczyć dziecka, lepiej odwiedzić rodzinę na dosłownie 2-3 godziny niż na cały dzień. Pamiętajcie, że dziecko jest tu najważniejsze. Niestety niektórzy dorośli mogą się obrazić. Nie mamy na to wpływu. Możemy spróbować wytłumaczyć, że jak będzie starsze to będziemy przyjeżdżać na dłużej i liczyć, że zrozumieją. Niestety niektórzy dorośli uważają, że niemowle jest już jak kilkuletnie dziecko i spokojnie sobie ze wszystkim da radę, a to rodzice są przewrażliwieni. Nic bardziej mylnego.

Pierwsze wspólne święta mogą być wyjątkowym przeżyciem albo koszmarem. Możecie zmniejszyć ryzyko nieprzyjemnych sytuacji jeśli wcześniej odpowiednio się przygotujecie. Warto porozmawiać ze swoim partnerem na temat swoich oczekiwań i najpierw wspólnie ustalić dokładny przebieg świąt, żeby między Wami nie było nieporozumień. Jeśli wiecie, że może dojść do konfliktu lub braku zrozumienia ze strony rodziny, spróbujcie kilka tygodni wcześniej już z nimi porozmawiać i powiedzieć jak w tym roku będą wyglądały Wasze święta i dlaczego. Wyjaśnijcie, że to chodzi o dobro dziecka, a przecież dziadkowie, ciocie, wujkowie czy rodzeństwo też nie chcą źle dla maluszka, prawda? 😉 

 

 


Największe mity na temat macierzyństwa i karmienia piersią 2016 roku

Zrozum Matkę
Zrozum Matkę
1 stycznia 2017
Fot. iStock / Massonstock
Fot. iStock / Massonstock

Nowy Rok czas zacząć nowym artykułem. Zapewne nie raz i nie dwa spotkałyście się z ciekawymi teoriami na temat macierzyństwa i karmienia piersią. Postanowiłam zebrać największe mity na temat macierzyństwa i karmienia piersią, które usłyszałam w 2016 roku. Jeśli chcecie coś dodać, zachęcam do komentowania.

  1. POJAWIENIE SIĘ DZIECKA ROZWIĄZUJE PROBLEMY MAŁŻEŃSKIE I KONFLIKTY RODZINNE
    Gdyby tak było to świat stałby się lepszy! Niestety dziecko problemów nie rozwiązuje, czasami wręcz je potęguje. Jeśli małżeństwo lub rodzina żyło w konflikcie przed narodzinami, to prawdopodobnie po narodzinach też ten konflikt będzie istniał. . Może jedynie przez kilka tygodni będą się do siebie uśmiechać na widok małego brzdąca, ale niestety nie rozwiąże to wcześniejszych problemów. Często jest też tak, że małżeństwa nie ustalają pewnych zasad będąc jeszcze w ciąży co powoduje, że dochodzi do kłótni lub różnicy zdań po narodzinach dziecka.
  2. JEŚLI NIEMOWLĘ PIJE MLEKO MATKI TO MOŻE PIĆ RÓWNIEŻ KROWIE
    Nie. Nie może. Mleko człowieka jest dla człowieka, mleko krowy jest dla krowy. Przyjmuje się, że mleko krowie niemowlę może spożywać gdy skończy pierwszy rok życia. Jednak według najnowszych doniesień, badań, publikacji ogólnie odradza się picie mleka krowiego przez człowieka niezależnie od jego wieku.
  3. NOSZENIE CZERWONEJ KOKARDKI CHRONI PRZED UROKAMI
    Bitch, please.
  4. MAŁE PIERSI MAJĄ MAŁO POKARMU, DUŻE PIERSI MAJĄ DUŻO POKARMU
    Ilość pokarmu nie zależy od wielkości piersi. Każde piersi mogą mieć wystarczającą ilość pokarmu.
  5. PO KAŻDYM KARMIENIU NALEŻY ODCIĄGNĄĆ RESZTKI POKARMU NA WYPADEK ZEPSUCIA SIĘ
    Mleko w piersiach się nie psuje :)
  6. DŁUGIE SSANIE PIERSI PRZEZ NIEMOWLĘ OZNACZA, ŻE POKARMU JEST ZBYT MAŁO
    Nie prawda. Niemowlęta czasami potrzebują po prostu ssać pierś. Nie oznacza to, że są głodne czy pokarmu jest zbyt mało. One potrzebują bliskości, czułości, ciepła i ssania piersi. Żaden smoczek nie da tego co ssanie piersi.
  7. NIEMOWLĘ ŚPIĄCE Z RĄCZKAMI W GÓRZE JEST ZDROWE
    Nie ma znaczenia czy dziecko śpi z rączkami w górze, w dole czy rozłożonymi na boki. Dziecko śpi tak, jak jest mu wygodnie i stan zdrowia nie ma tu żadnego wpływu.
  8. DZIECKO NIE POWINNO ZASYPIAĆ PRZY PIERSI, BO MOŻE USZKODZIĆ SUTEK 
    Długie memłanie może podrażnić sutek, ale nie zawsze i nie każdy. Niektóre kobiety mają wrażliwe sutki inne nie. Jeśli dziecko lubi zasypiać przy piersi a matce to nie przeszkadza i nie sprawia bólu czy dyskomfortu to jak najbardziej można usypiać dziecko przy piersi.
  9. NIE WOLNO ZOSTAWIAĆ DZIECKA SAMEGO Z KOTEM, BO KOTY WYSYSAJĄ Z DZIECI DUSZĘ
    Brzmi groźnie, ale jedyne dlaczego małe dzieci nie powinny zostawać same ze zwierzętami to ryzyko, że kot może zrobić dziecku krzywdę (może na nie skoczyć, ugryźć, podrapać). Natomiast starsze dzieci same stwarzają czasami zagrożenie dla zwierząt (ciągną za ogon, futro, straszą, rzucają nimi lub w nie).
  10. PODCZAS KARMIENIA PIERSIĄ NIE MOŻNA ZAJŚĆ W CIĄŻĘ
    Można. Karmienie piersią nie jest skuteczną metodą antykoncepcyjną. Potwierdzą to na pewno te mamy, które zaszły w ciąże przy KP 😉 (Poczytajcie u Mataja.pl)
  11. NIE POWINNO SIĘ KARMIĆ POWYŻEJ 6 MIESIĄCA, A NA PEWNO NIE POWYŻEJ ROKU
    Bzdura. Można i nawet powinno się. Pokarm dostosowuje się do potrzeb dziecka i jest wartościowy (to nie jest woda). Natomiast po 6 miesiącu nie jest wystarczający i dlatego należy rozszerzać dietę dziecka.
  12. NIE MOŻNA KARMIĆ PRZY GORĄCZCE, BO MLEKO SIĘ MOŻE ZEPSUĆ
    Nie ma przeciwwskazań do karmienia przy gorączce, jeśli stan matki na to pozwala. Należy jedynie uważać na przyjmowane leki przeciwgorączkowe. Przeziębienia, grypy itd nie są również przeciwwskazaniem do karmienia. Przekazujemy dziecku przeciwciała, które mogą je chronić przed chorobą.
  13. MATKA KARMIĄCA MUSI TRZYMAĆ RESTRYKCYJNĄ DIETĘ
    Nie ma czegoś takiego jak dieta matki karmiącej. Kobieta karmiąca może jeść wszystko, pod warunkiem, że dziecko nie ma alergii pokarmowych.
  14. NIEMOWLĘ WYMUSZA
    Niemowlęta i noworodki nie wymuszają. One nie potrafią wymuszać. Jeśli płaczą to chcą, żeby zaspokoić ich potrzeby (potrzeba bliskości, bezpieczeństwa, ciepła, czułości, zaspokojenia głodu, snu itd). Starsze dzieci mogą wymuszać płaczem chęć otrzymania zabawki czy cukierka, ale nie można tego powiedzieć o maluszkach.
  15. MUSISZ JAK NAJWCZEŚNIEJ ZACZĄĆ ZOSTAWIAĆ NIEMOWLĘ POD OPIEKĄ BABCI/CIOCI/SIOSTRY/SĄSIADKI/WUJKA, ŻEBY NAUCZYŁO SIĘ ŻYĆ Z INNYMI
    To nie prawda. Noworodki i niemowlęta potrzebują przede wszystkim mamy i taty. Potrzebują, żeby rodzice zaspokoili ich potrzebę bezpieczeństwa i bliskości. Dlatego tak ważne jest, żeby to poczucie bezpieczeństwa dawali rodzice. Nie da tego babcia, ciocia ani koleżanka. Przez pierwsze miesiące życia niemowlę powinno jak najwięcej czasu spędzać z rodzicami, pozostali goście nie są mu tak bardzo potrzebni w pierwszych etapach życia. To się oczywiście zmienia wraz z dojrzewaniem dziecka, ale to kiedy dziecko powinno zostać samo z innym dorosłym zależy tylko i wyłącznie od rodziców oraz dziecka. Jeśli dziecko jest na to gotowe, samo wykazuje chęci, można spróbować. Jeśli się buntuje, krzyczy, płacze i tupie – warto się zastanowić czy nie spróbować jeszcze za jakiś czas albo robić to stopniowo, powoli. Po prostu oswajać. Nie ma też przymusu zostawiania dziecka z dziadkami, chrzestnymi, ciociami czy nianiami jeśli nie ma takiej potrzeby. Co innego jeśli rodzice muszą zostawić na kilka chwil dziecko, wtedy należy wcześniej zacząć przygotowania do tego wydarzenia. To co najważniejsze: rozłąka dziecka z rodzicami powinna mieć miejsce za zgodą wszystkich stron. Jeśli dziecko albo chociaż jedno z rodziców nie jest na to gotowe, nie należy nikogo do tego zmuszać, a na pewno nie należy tego robić przez pierwsze miesiące życia dziecka kiedy maluszek potrzebuje rodziców. Dobór osoby z którą ma zostać dziecko też powinien być przemyślany. Musi to być osoba, której ufają oboje rodzice, która stosuje się do metod wychowawczo-opiekuńczych rodziców oraz potrafi się obchodzić z dziećmi.
  16. TRZEBA DAĆ DZIECKU SIĘ WYPŁAKAĆ
    Niestety jest to forma terroru. Nie wolno tego robić. Czy gdy Wam jest smutno i przykro chcecie być sami? Zamknięci w pokoju i ignorowani przez wszystkich? Płaczące dziecko potrzebuje rodziców. Bliskości, pocieszenia, spokoju, zrozumienia i wsparcia. Tylko tak będzie budowało poczucie bezpieczeństwa i poczucie własnej wartości oraz pewności siebie.
  17. DZIECKO MUSI SSAĆ SMOCZEK
    Nie musi. Smoczek oczywiście jest czasami przydatny, zwłaszcza jeśli dziecko ma bardzo dużą potrzebę ssania i potrafi cały dzień ssać pierś. Wtedy oczywiście smoczek może być potrzebny, żeby odciążyć matkę. Natomiast nie jest konieczne podawanie dziecku smoczka. Moja córka ma 6 miesięcy i nie wie co to jest smoczek. Nie wisi mi też godzinami na piersi. Po prostu był niepotrzebny.
  18. NIE WOLNO SPAĆ Z DZIECKIEM, BO SIĘ PRZYZWYCZAI
    Jeden z największych mitów zeszłego roku. Spanie z dzieckiem jest bardzo korzystne dla dziecka i wygodne dla matki karmiącej. Dziecko, które będzie gotowe spać samo, będzie spało samo.
  19. DZIEWCZYNKI POWINNY MIEĆ RÓŻOWE UBRANKA A CHŁOPCY NIEBIESKIE
    …. :)
  20. KOBIECIE PO PORODZIE MUSI POMAGAĆ MATKA ALBO TEŚCIOWA
    Każda pomoc mile widziana, ale nie każdy jej oczekuje i potrzebuje. Jeśli świeża mama nie chce pomocy, nikt nie musi jej na siłę udzielać.
  21. SZCZEPIĄC DZIECKO – ZABIJASZ JE
    Nie. Nie zabijasz. Aczkolwiek wątku szczepionek nie będę na razie rozwijać, ponieważ temat jest zbyt kontrowersyjny, a ja jestem zbyt zmęczona na dyskusje 😉 .
  22. PŁACZĄCE DZIECI TO PO PROSTU KIEPSKI CHARAKTEREK
    Temperament dziecka możemy zauważyć już około 2 miesiąca życia. Natomiast jeśli mamy bardzo płaczące niemowlę warto zastanowić się czy sami nie przyczyniamy się do tego dramatycznego płaczu. (Najczęstsze przyczyny płaczu niemowląt: zaburzone poczucie bezpieczeństwa przez niedobór kontaktu z matką, tłum gości, nadmiar bodźców, brak przewidywalności i rytuałów w rytmie dnia dziecka, hałasy, nadmierne przemęczenie, niezaspokojona potrzeba bliskości). Więcej o tym jak uspokoić płaczące niemowlę TU.

Dodalibyście coś?


Jesteś zmęczona? Przecież Ty TYLKO siedzisz w domu z dzieckiem!

Zrozum Matkę
Zrozum Matkę
22 grudnia 2016
130227095837-working-mother-story-top

Znasz to? Urodziłaś. Mija okres połogu. Rodzina pomagała Ci przy dziecku przez pierwsze tygodnie. Poznałaś już tą matczyną rutynę: rano karmienie, pielucha, zabawa, usypianie. Potem znowu karmienie, pielucha, zabawa, usypianie. Wieczorem karmienie, pielucha, kąpiel, usypianie, karmienie, usypianie, pielucha, karmienie, usypianie i znowu „Dzień Dobry! Nastał nowy dzień!” i od początku…

Mijają tygodnie i miesiące. Dziecko rośnie, staje się silne, można z nim robić już coś więcej niż tylko przekładać z łóżka na kocyk czy nosić na rękach cały dzień. samo potrafi się już sobą zająć. Nie potrzebujesz już tak bardzo pomocy bliskich. Sama doskonale radzisz sobie z dzieckiem, potrafisz pogodzić obowiązki matki, gospodyni domowej i nawet jesteś w stanie trochę pracować zawodowo w domowym już-nie-zaciszu.

Mija poporodowe zmęczenie, masz trochę więcej sił i energii. Przywykłaś do wstawania w nocy i potrafisz już w ten sposób funkcjonować. Ale z czasem pojawia się nowe zmęczenie, zupełnie inne niż to co było na początku. Niby masz energie, ale mimo to coś jest nie tak. Mimo, że dziecko już przesypia całe noce, albo przynajmniej znaczną ich część, Ty nadal jesteś niewyspana. Mimo, że czasem możesz w spokoju wypić kawę, to i tak nie odpoczywasz. Możesz wziąć wieczorem prysznic, podczas gdy mąż zajmuje się dzieckiem, a mimo to nie masz wcale więcej energii.

A żeby tego było mało, zaczynasz słyszeć: „jesteś ZMĘCZONA? Przecież Ty TYLKO zajmujesz się dzieckiem!

Ania – mama 7-miesięcznej Agi napisała mi tak:

„O 6.00 pobudka. Pielucha, 30 min karmienia, przebrać, wyciszyć (może jeszcze zaśnie…), nosić na rękach (tylko cicho, bo mąż wstaje o 7.00 do pracy, musi się wyspać), znowu pielucha, bo nie dorobiła, śniadanie, umyć podłogę po śniadaniu (uczymy się jeść…ech tak tak BLW), pozmywać naczynia z wczoraj, 7.00. Zdążyłam!
Krzysiek wstaje do pracy, nawet go nie obudziłam. Uff. Czekam aż się ogarnie i wyjdzie do pracy. W międzyczasie z Agą na rękach robie mu szybko śniadanie, wypijam łyk kawy, podgryzam jego kanapki. Wychodzi ok. 7.40. Poszedł. Agę szybko do łóżeczka, może się chwilę sobą zajmie, a ja szybko pod prysznic! Mam jakieś 2 minuty. O nie… płacz! No dobra, do krzesełka Agę i wstawiam ją do łazienki. Niech patrzy jak biorę prysznic. Zawsze to trochę atrakcji a i ja mam na nią oko. 2 minuty prysznica i wychodzę. Aga już marudzi. Chyba nie dojadła, no to do cyca na chwilę. Może uśnie. Nic z tego. Trzeba wyczyścić nos, bo coś przeszkadza. Znowu cyc, usypiamy. Płacz. Ech, bujamy, lulamy, znowu cyc. Usnęła! Mam 30 minut dla siebie. Wyrzucam śmieci, myję kuchnie, kończę robić pranie i prasować. Jeszcze śpi! Biorę do ręki gazetę i kawę. Chwila dla mnie! W końcu. Minęły 2 minuty, obudziła się. To sobie poczytałam… Idziemy się bawić. Książeczka? nie, misiek? nie, lalka? nie, grzechotka? nie, tamburyn? Na moje nieszczęście… tak. Bawimy się tamburynem. Uszy mi wysiadają, ale sąsiad jeszcze nie puka do nas :) . Po chwili nuda. Jednak lalka. Bawimy się. Ok. Czas na jedzonko. Idziemy po brokuła. Tylko go szybko podgotuję. 30 minut zabawy jedzeniem i rzucaniem nim gdzie się da. Staram się na bieząco sprzątać jedzenie ze ścian i podłogi. Zjadła. Potem znowu cyc. Pielucha. Dobra czas na spacer, może znowu uśnie. Pakuję torbę. Szykujemy się. Jest marudzenie i płacz, bo przecież czapka wkurza. Coś mokro… taaa osikała się. Pielucha przeciekła. Przebieramy i od nowa. Po 25 minutach zbierania się, udało się wyszłyśmy! Spacer ok 1,5 godziny. Usnęła, więc zrobiłam szybkie zakupy na bazarku, zdążyłam zjeść jakąś drożdżówkę i wracamy.
W domu ona do kojca, a ja umyłam podłogę, łazienkę, zapłaciłam rachunki, zadzwoniłam do dostawcy tv, że coś z kanałami jest nie tak… potem szybko ugotować obiad, dziecko płacze, więc do chusty i gotujemy.
18.00 mąż wraca z pracy zmęczony. Daję mu dziecko, ale on chce najpierw zjeść. Je ten mój wyśmienity obiad. Daję mu dziecko, ale on musi zadzwonić, bo kurier miał przyjechać. Daję mu dziecko, ale on musi na chwilę wyskoczyć do sklepu, bo zapomniał kupić śrubokręt a by przykręcił drzwiczki od szafki. Ok. Znowu same. Jedzenie, pielucha, zaczyna ziewać. O nie! Nie usypiaj jeszcze! Zaczyna się płacz i marudzenie. Wraca mąż. Uff wziął ją! Idę na spokojnie do łazienki. Nie chce mi się wprawdzie, ale udaję, że siedzę na kiblu, bo w końcu mogę poczytać gazetę…
3 minuty – pukanie: „Długo jeszcze? bo Aga chyba jest głodna”. Grrr dopiero co jadła! „Nie jest głodna! jest zmęczona! Daj mi jeszcze chwilę!”. Słyszę tylko, żebym się pospieszyła, bo marudzi. No dobra… doczytam jutro. Kąpiel. Chlapanie, zabawa, jest fajnie. Wszystko w wodzie, ktoś to musi posprzątać. Ciekawe kto… Wycieram podłogę i ściany. Aga gotowa do spania. Pielucha, cyc i czytamy bajeczkę. Kręci się, wierci, usnąć nie może. Lulamy, bujamy, książeczka. 30 minut – usnęła.
Czas dla siebie… Może film obejrzymy? „Kochanie, uprasujesz mi koszule na jutro?” Grrr! Chyba oszalał! „Sam sobie uprasuj”. Błagał, błagał i wybłagał. Obiecuję, że od jutra będę bardziej asertywna. Obiecuję tak od 4 lat… Uprasowałam. „Obejrzymy coś?” – pytam. „No nie wiem… mecz jest”. Ok, niech będzie mecz. Siadam obok i przysypiam. Idę się jednak wykąpać. Wracam i widzę, że jest jakiś pochmurny. Pytam co się stało. „No bo miałaś oglądać ze mną mecz i sobie poszłaś”. Tłumaczę, że jestem zmęczona i chciałam się odświeżyć. I wtedy usłyszałam: „Czym Ty jesteś zmęczona? Przecież Ty tylko siedzisz w domu z dzieckiem. JA za to cały dzień w pracy jestem a Ty masz do mnie pretensje, że proszę Cię o uprasowanie koszuli!”

Matek, które TYLKO siedzą  w domu z dzieckiem jest mnóstwo. Przecież to są wakacje, prawda? Jesteś rok na urlopie macierzyńskim (już sama nazwa URLOP – brzmi odpoczynkowo), do tego dostajesz pieniądze – żyć nie umierać! Normalnie Hawaje! Tylko gdzie te drinki z palemką? 

Większość matek zajmuje się dzieckiem, domem, jednocześnie kontroluje sprawy „administracyjne domu”, czyli mówiąc po ludzku – płaci rachunki, kontroluje domowe wydatki, pomaga mężom w pracy, księgowości i Bóg wie czym. Niektóre jednocześnie prowadzą swoje biznesy lub pracują zdalnie.

Jednak same nie biorą teczki do ręki i nie wychodzą z domu, żeby spędzić 8 godzin w biurze i 2 godziny w korkach, tylko SIEDZĄ W DOMU. A jak siedzą w domu, to znaczy, że nic nie robią. Leżą i pachną. Do tego zawsze to zaskoczenie, że już nie są takie spontaniczne i nie chcą bzykać się co noc, bo wiedzą, że za 3 godziny mały ssak obudzi się na jedzenie.

Gdyby tylko zamienić się rolami… Ciekawe czy nadal to siedzenie w domu byłoby takim NIC-NIE-ROBIENIEM?