Zdrowie Związek

Złamane serce, to nie tylko metafora. Zespół Takotsubo, czyli syndrom złamanego serca może doprowadzić nawet do śmierci

Redakcja
Redakcja
16 kwietnia 2017
Fot. iStock
 

Każda z nas choć raz w życiu czuła, że zaraz pęknie jej serce. Mogło być to spowodowane przykrym rozstaniem, bądź tęsknotą za kimś bliskim. To, co wtedy czujemy, czyli ogromny smutek i żal, mogą wpłynąć negatywnie na nasze zdrowie. Znane są także przypadki śmierci, kiedy matka po stracie córki, nie potrafiła sobie z tym poradzić i zmarła. Zobacz, na czym polega stan złamanego serca i jak sobie z nim poradzić, aby ochronić swoje zdrowie i życie.

„Syndrom złamanego serca” został nazwany zespołem Takotsubo. Występuje u osób, które doświadczyły mocnego przeżycia emocjonalnego np. śmierci bliskiej osoby, rozstały się z partnerem lub cierpią z powodu tęsknoty. Jednak może pojawić się także po wystąpieniu pozytywnych zdarzeń np. po wygraniu w grze pieniężnej. Najczęściej dotyka kobiety (90 proc.).

Jego objawy imitują zawał serca, jednak nie mają one nic wspólnego ze zmianami miażdżycowymi. Jak rozpoznać, że mamy złamane serce? Jednym z podstawowych objawów jest ból w klatce piersiowej i zakłócenie rytmu serca. Mogą pojawić się także duszności. Wzrasta także poziom hormonu stresu we krwi. Możemy także odczuwać spadek temperatury ciała i zauważyć obniżenie nastroju, który może doprowadzić do apatii lub nawet depresji.

Poza tym może pojawić się obrzęk płuc oraz powiększenie lewej komory serca.

Objawy te mogą zniknąć samoistnie. Przewidywany czas ich występowania to tydzień. Jeśli jednak nie widzimy poprawy naszego stanu, powinniśmy udać się do lekarza.

Możemy zostać skierowani do szpitala, gdzie specjaliści będą kontrolować i leczyć pojawiające się zaburzenia rytmu serca, jego niewydolność i inne mechaniczne powikłania.

Prawdopodobnie zostaniemy także poddani leczeniu terapeutycznemu, które polega na podawanie beta-adrenolityków, inhibitorów konwertazy angiotensyny, aspiryny i leków moczopędnych.

Nie powinniśmy lekceważyć objawów zespołu Takotsubo, ponieważ możemy doznać wstrząsu kardiogennego lub doprowadzić do zablokowania odpływu lewej komory serca,. Poza tym może wystąpić udar.


Źródło: poradnikzdrowie.plems12lead.com


Zdrowie Związek

Panowie – do ołtarza marsz! Żonaci mają lepiej niż single, potwierdzają to naukowcy

Redakcja
Redakcja
16 kwietnia 2017
Fot. iStock /aldomurillo
 

—Drogie panie, jeśli dotychczas wasi partnerzy kręcili nosem na myśl o ożenku, nie musicie dłużej kombinować. Wystarczy przytoczyć każdemu niezdecydowanemu mężczyźnie garść faktów, które ustalili badacze. Żonaci mają lepiej niż single, to zostało potwierdzone!

Według naukowców z Uniwersytetu w Utah w USA ożenek to dobry wybór dla dotychczasowych zatwardziałych kawalerów. Okazało się, że małżeństwo daje nieocenione korzyści w trzech najważniejszych (nie tylko dla facetów) strefach życia.

Po pierwsze, lepsze zarobki

Żonaci cieszą się wyższym poziomem życia, ponieważ zarabiają więcej on nieżonatych kolegów. Różnice, które stwierdzono w badaniu wykazują, że zaobrączkowani mogą liczyć na od 10 do 40% wyższe pensje. Sami żonaci inaczej zarządzają zarobkami i majątkiem, są nastawieni bardziej na gromadzenie niż wydawanie zarobionych zasobów finansowych. Wynika to z poczucia odpowiedzialności za rodzinę.

Po drugie, lepszy seks

Jeśli komuś do tej pory wydawało się, że seks po ślubie zamiera, pora zmienić myślenie. Ponad 50% przebadanych mężczyzn deklaruje, że zbliżenia z żoną gwarantują im satysfakcję, podczas gdy ich nieżonaci koledzy takie samo zadowolenie deklarowali jedynie w 36-39%.

Po trzecie, dłuższe i szczęśliwsze życie

Różnica pomiędzy długością życia między żonatymi a kawalerami jest spora — aż 10 lat! To dużo, a naukowcy przekonują, że żonkosie są również bardzo szczęśliwi, co potwierdziło 43% z nich, a takich samych odpowiedzi u nieżonatych udzieliło zaledwie 20% singli i 24% mężczyzn pozostających w nieformalnym związku. Żonaci cieszą się również lepszym zdrowiem psychicznym, jak i fizycznym.


 

źródło: www.focus.pl/czlowiek


Zdrowie Związek

Cierpisz na wzdęcia i zaparcia? Wypij koktajl od Ani Lewandowskiej i dalej ciesz się świętami

Redakcja
Redakcja
16 kwietnia 2017
Fot. iStock/elenaleonova

Święta to czas, kiedy ciężko jest sobie odmówić jedzenia. Znajdujące się na stole potrawy zjadamy w dużych ilościach i ciężko nam powstrzymać się przed wzięciem kolejnej porcji. Jest to czas, kiedy możemy troszkę przymknąć oko na dietę. Jednak taka ilość jedzenia, mieszanie różnych smaków i krótki czas przyjmowania pokarmów mogą spowodować, że pojawią się wzdęcia i zaparcia. Jak sobie pomóc? Naprzeciw wychodzi Anna Lewandowska, która na swoim blogu umieściła przepis na koktajl „na trudne sprawy”.

Napój zaproponowany przez Lewandowską bazuje na kaszy jaglanej, która jest doskonałym produktem na zaparcia. Powinna się ona znaleźć w diecie osób, które cierpią na problemy trawienne, wzdęcia i zaparcia.

Spokojnie możesz ją teraz spożyć, ponieważ jest lekkostrawna, dlatego nie obciąża dodatkowo układu pokarmowego. Dzięki zawartości krzemu wpływa na poprawę przemiany materii. Ponadto w swoim składzie zawiera cynk, żelazo, wapń, sód, selen, potas i miedź, fosfor oraz witaminę E i te z grupy B.

Za sprawą swoich właściwości, Anna Lewandowska wykorzystała ją do przygotowania koktajlu, który pomoże i ulży przy świątecznym przejedzeniu.

Aby przygotować napój dla jednej osoby, potrzebujesz: 1/2 szklanki ugotowanej kaszy jaglanej, 1 łyżki siemienia lnianego, 1 jabłka bądź gruszki, ok. 5 cm startego imbiru, 1 szklanki mleka roślinnego bądź wody mineralnej, 2 łyżek oleju lnianego, szczypty cynamonu.

Najpierw ugotuj kaszę z wodą, dodaj siemię i odczekaj, aż wystygnie. Dorzuć obrany i pokrojony wybrany owoc oczyszczony z pestek. Składniki zblenduj do uzyskania jednolitej masy. Na wierzch dodaj olej.

Dzięki takiemu koktajlowi powinnaś poczuć się lepiej i bardziej komfortowo.


Zobacz także

Wątroba choruje po cichu. Zrób dla niej sześć dobrych uczynków, by cieszyć się zdrowiem

Manipulator, czy kochający partner? Z którym masz do czynienia?

11 mitów, w które wierzymy, kiedy decydujemy się wrócić do byłego partnera