Seks Związek

Zdrada w trzech aktach. Ty i mąż. Ty i on. Ty i twoje decyzje…

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
12 marca 2020
Fot. iStock/CoffeeAndMilk
 

Akt pierwszy

Miejsce: twój dom

Aktorzy: ty i mąż

Czas: tu i teraz

Myślisz o sobie: mężatka z dwójką dzieci, po przejściach, ale szczęśliwa z tym kim jest i gdzie jest w swoim życiu; która wie, czego chce, zna swoje potrzeby; słucha bardzo, bo ufa swojej intuicji. Zbliżasz się do 40-tki i śmieszą cię miłostki, błahe problemy. Choć nigdy nie myślałaś, że to powiesz, ale cenisz sobie ten swój spokój, tę pewność, stabilność. Już cię nie gna tak, jak kiedyś, już jesteś w innym miejscu – dojrzała. O – tak lubisz o sobie myśleć, że jesteś dojrzała i choć weźmiesz, co życie ci przyniesie, to jednak już nie na hura i bez refleksji.

Ubierasz jedną ze swoich ulubionych sukienek na imprezę do znajomych. 40-tka męża przyjaciółki. Macie się spotkać całą paczką, rzadko macie ku temu okazję. Banda przyjaciół od czasów studiów. Fajnie. Nie możesz się doczekać tego spotkania, choć martwisz się, że czasu na gadanie zabraknie. Patrzysz na męża jak nago prosto spod prysznica wpada do sypialni się ubrać. Żartujecie, jak starzy przyjaciele. Ile to już lat? Przez chwilę myślisz, ile razem przeszliście, żeby być w tym miejscu. I jasne, że można by się skupić na brakach, myśleć o tym, że bliżej wam do super przyjaciół, którzy chodzą ze sobą do łóżka, niż do tej namiętności, pożądania z bardzo odległego czasu. Ale może to naturalne, może to kolejny etap miłości. Przecież wiesz, że motyle w brzuchu, to już nie teraz, że to ściema.

On ci mówi, że super wyglądasz, ty zapinasz mu koszulę. Buziak. Jeszcze tylko dzieciaki ustawić, żeby nie siedziały za długo przed x boxem. Zamawiacie taksówkę, bo macie ochotę oboje na sporą ilość alkoholu. Zerkasz w lustro – fajnie wyglądasz, uśmiechasz się do siebie. Jesteś w świetnym nastroju.

Akt drugi

Miejsce: knajpa – impreza znajomych

Aktorzy: ty i on, reszta nieważna

Czas: tu i teraz

Wchodzicie, lekko spóźnieni. Ale zamieszanie, życzenia. Super jest się bawić w towarzystwie dobrych znajomych i w ogóle ludzi, którzy lubią się zabawić. A na to właśnie masz ochotę. Ogarniasz wzrokiem salę, jest kilka osób, których nie znasz. Pewnie z pracy męża przyjaciółki. Mówiła, że będzie trochę „nowych”. Śmiałyście się, że ciekawe co to za ludzie, czy dotrzymają wam kroku w zabawie. Uśmiechasz się szeroko, lubisz, jak coś się dzieje. Mąż łapie cię za rękę i idziecie do stoliku, na wskazane przez przyjaciółkę miejsce. Na razie obok ciebie nikt nie siedzi. Mąż nalewa ci wina. Jak zabawa to zabawa. Czujesz ten luz, łapiesz oddech, chce ci się tańczyć wiesz, że zawsze (no prawie) świetnie się razem bawicie. Krzesło obok ciebie się odsuwa, kątem oka widzisz, że to mężczyzna. Uśmiecha się do ciebie, podaje rękę: „Adam” – mówi. Nie znacie się. Jakieś zamieszanie, podają kolację, toasty. Ale ty już nie bardzo zwracasz na to uwagę. Jest coś… Na początku nie wiesz, co takiego. Jakiś taki niepokój, spinasz mięśnie karku – czujesz to. Przecież nic się nie dzieje. Zerkasz na niego. Mówisz coś (masz wrażenie, że od rzeczy) do znajomej z naprzeciwka. Znasz to, już kiedyś tak się czułaś. Wystarczyło, że on usiadł obok ciebie. Ale to było tak dawno, zostało takim wspomnieniem, do którego, gdy czasami tęsknisz za czymś więcej niż przyjaźnią w małżeństwie, wracasz myślami. I byłaś pewna, że to już za tobą, że przecież jesteś świadoma siebie i swoich uczuć. Ale ciało daje znać zupełnie coś innego.

Nie możesz się skupić, on z tobą rozmawia, nie wiesz, czy jest sam, czy z kimś. „Co cię to obchodzi” – wyrzucasz sobie. Idziesz tańczyć, świetna impreza. Wychodzisz na papierosa złapać oddech i dystans do własnych myśli. On tam jest. Przesuwa się, żebyś mogła usiąść obok na ławce. Rozmawiacie, skąd znacie sprawców imprezy, pytasz o jego pracę, on o twoją. „Nic się nie dzieje, fajny gość” – krzyczysz do siebie w głowie. Ale coś wisi między wami.

Wracacie po dłuższym czasie. Kiedy odsuwa ci krzesło lekko muska twoje plecy. Drętwiejesz, dosłownie i przez chwilę marzysz o tym, żeby nie zabierał ręki, przez chwilę chcesz to czuć, to że kogoś pożądasz, że chemia, która jest między wami jest czymś tak nierealnym, że do bólu prawdziwym. „Wszystko okej” – mąż wyrywa cię z zamyślenia. Uśmiechasz się. Bo przecież nic się nie dzieje. Może ci się wydaje. Dzwonią dzieci spytać, o której wrócicie. Wiesz, że to z ich strony próba na wydłużenie czasu przed telewizorem. Trochę cię to sprowadza na ziemię. Ale gdy się mijacie, on patrzy ci w oczy, zatrzymuje twój wzrok na chwilę, przyciąga.

I wtedy już wiesz, że nic nie miałoby znaczenia. Że dla tej jednej chwili zapomnienia tu i teraz oddałabyś wiele. Że chciałabyś, żeby się wydarzyła. By wszyscy zniknęli i został tylko on. Żeby cię dotykał, żebyś mogła w tych oczach utonąć i zapomnieć o wszystkim. Kręci ci się w głowie… Zamykasz się w toalecie zastanawiając się, czy uciec z tej imprezy… Ale wiesz, że to niemożliwe, że zostaniesz tak długo, jak on. Że on wie, że też czuje… Ale jesteście dorośli. Dużo rozmawiacie, wychodzicie wspólnie na papierosa udając, że nie zauważacie tego, co się między wam dzieje. „Ile ty dzisiaj palisz, jak długo na tym papierosie można siedzieć” – żartuje twój mąż. On nie pali, świetnie się bawi tańcząc ze wszystkimi kobietami na imprezie – tak ma i tak lubi. A dla ciebie czas i przestrzeń zamyka się wokół was.

Zostajesz dłużej. Mąż ma dosyć, wraca do domu. „Niech się dzieje, co chce” – myślisz, ale chcesz jeszcze chwilę te emocje zatrzymać, jeszcze chwilę poczuć to, co tak dawno nie było twoim udziałem… Wychodzicie z innymi znajomymi. Zamawiacie taksówki. On jedzie w drugą stronę. Całuje cię w policzek. „Do zobaczenia” – mówi.

Wsiadasz do taksówki i nie możesz pozbierać myśli. Masz wrażenie, jakbyś odgrywała jedną z głównych ról w jakieś cholernej komedii romantycznej. I masz nadzieję, że ktoś napisał scenariusz, na który nie masz wpływu, że za chwilę wysiądziesz z tego auta, a on będzie na ciebie czekał. Albo, że zadzwoni, żebyś wróciła, wyśle ci adres swojego mieszkania. Tu i teraz odrzuciłabyś wszystko, co próbuje zracjonalizować tę sytuację. Wiesz, że byś w to poszła, że za tym tak bardzo tęsknisz… „Boże, jaki banał” – myślisz, ale chciałabyś, by ten banał trwał.

Akt trzeci

Miejsce: gdzieś

Aktorzy: ty

Czas: kilka dni później

Siedzisz w samochodzie. Sama. Głowę opierasz o zagłówek. Serce bije jak oszalałe, a głowę najchętniej byś wyłączyła. Chciałabyś dzisiaj powiedzieć o sobie, że jesteś niedojrzała, jesteś głupia, że nic nie wiesz o życiu, o uczuciach. Bo niewiedza zwolniłaby cię z odpowiedzialności za to, co zaraz zrobisz. Płaczesz, bo nie masz siły z tym walczyć, bo tak bardzo chcesz temu się poddać, zapomnieć się. Być nieodpowiedzialną gówniarą, która na chwilę chce znowu poczuć jak bardzo kogoś pragnie, jak ktoś pragnie jej… On tam czeka. „Kawa?” – napisał… Nawet nie pytałaś, skąd ma twój numer telefonu… A przecież wiesz, co jest po drugiej stronie, co się stanie, gdy wysiądziesz z tego samochodu…


Seks Związek

Wibrator dla par idealnym prezentem dla drugiej połówki [18+]

Redakcja
Redakcja
12 marca 2020
 

Wibratory to urządzenia, które już od dłuższego czasu cieszą się największym powodzeniem na łamach profesjonalnych sklepów z artykułami erotycznymi pokroju Świata-Doznań.pl. Popularność ta wcale jednak nie wynika z tego, że zwiększeniu uległa liczba zagorzałych singielek. Wzięła się raczej ze swoistej ewolucji tego akcesorium oraz idącym z nią poszerzeniem spektrum jego zastosowań. Wibratory dla par to obecnie nic zaskakującego, a partnerzy coraz chętniej sięgają po ten gadżet celem zwiększenia swojej przyjemności płynącej z uprawiania seksu. Co ciekawe, tyczy się ona nie tylko kobiet. Właśnie dlatego wibratory stały się najpopularniejszymi prezentami erotycznymi dostępnymi obecnie na rynku. Z czego dokładnie to wynika i gdzie można nabyć najlepsze gadżety erotyczne tego typu? To tylko niektóre pytania, na które zamierzamy odpowiedzieć w dalszej części artykułu.

Dlaczego gadżety erotyczne stały się tak popularnym rodzajem prezentu?

Któż nie lubi seksu? Od zawsze był on jedną z najlepszych uciech, a dla wielu wręcz używek, bez których nie mogli żyć. Nie inaczej jest i dzisiaj – z tym, że w czasach, w których żyjemy, jest całe mnóstwo sposobów na jego urozmaicenie i pozbycie się rutyny, która może się wkraść do życia erotycznego, w szczególności u wieloletnich par. To właśnie to jest głównym powodem popularności gadżetów erotycznych właśnie w kontekście prezentów – choć nie każdy się do tego przyzna, absolutnie wszyscy lubią być tutaj zaskakiwani. A cóż może być bardziej zaskakującego, niż wibrator pokroju We-Vibe Match, którym można sterować… zdalnie? Tego typu zabawki cieszą się sporym zainteresowaniem na łamach sklepów erotycznych i nie chodzi tylko o wspomnianą markę We-Vibe, ale też produkty takich znanych producentów, jak OVO, Satisfyer, Rocks-off czy Lelo.

Oczywiście nie każde akcesorium erotyczne sprawdzi się jako prezent i tak naprawdę na „szaleństwa” i wszelkiego rodzaju eksperymenty możemy sobie pozwolić wyłącznie wtedy, gdy bardzo dobrze znamy naszego partnera czy partnerkę. Zaznaczyć tu jednak trzeba, że nie wiedząc, czy jakakolwiek ekstrawagancja pod tym względem jest wskazana w przypadku naszego partnera, nie powinniśmy się wstydzić. To naturalne, że o tym się po prostu nie rozmawia. Zacząć można od wspomnianych wibratorów dla par, które są najbardziej uniwersalne. Nie ma możliwości, aby taki Lelo Lyla 2 czy jakikolwiek inny gadżet tego typu stworzony z myślą o wspólnym użyciu nie sprawdził się, czy to w trakcie stosunku, czy też przy grze wstępnej, tak istotnej w jego dalszym przebiegu.

Gdzie kupić erotyczny prezent dla swojego partnera?

Jeżeli chodzi zarówno o wibratory, jak i inne akcesoria erotyczne dla par, jedną z podstawowych rzeczy związanych z ich zakupem jest wybór właściwego sklepu, najlepiej internetowego – ta właśnie forma zakupów króluje w dzisiejszych czasach. Biorąc jako przykład wspomniany już Świat-Doznań.pl można wyszczególnić kilka podstawowych i najbardziej pożądanych cen takowego, wśród których znajduje się zaufanie ze strony odbiorców, dyskrecja w całym procesie zamawiania, szybkość realizacji zamówienia oraz niskie ceny, o których nie można zapominać. Ważna w miejscu zakupu jest także jego szeroka oferta – chcąc kupić jak najlepszy wibrator, jak Satisfyer Partner Plus czy We-Vibe Chorus, musimy po prostu mieć je do wyboru.

Podsumowanie

Rozważając zakup prezentów erotycznych dla własnego partnera, musimy postawić na coś sprawdzonego, pobudzającego zmysły. Coś, z czego korzystania satysfakcję seksualną osiągnie oboje partnerów. Właśnie z tego powodu idealnym prezentem tego typu będzie wibrator dla par, z którego zadowolony będzie każdy – zwłaszcza że korzysta się z niego wspólnie i po równi dzieli się płynącą z tego przyjemność między siebie. Aby jednak wybrać ten odpowiedni i po prostu najlepszy, zadbajmy o to, aby zakupy zrobić w godnym zaufania sklepie. Nie kierujmy się tutaj wyłącznie ceną (choć musi być ona adekwatna do konkretnego produktu), a raczej dyskrecją, zaufaniem ze strony klientów oraz oczywiście bogatą ofertą sprzętu. Jak już bowiem udowodniliśmy, potencjalnych materiałów na prezent erotyczny jest całkiem sporo.


Artykuł sponsorowany


Seks Związek

Strach jest naturalną emocją. Pozwólmy sobie na to, by się bać

Redakcja
Redakcja
12 marca 2020
Fot. iStock

Dziś rano dostaję wiadomości: “zaczynam się bać”, “boisz się?”. Dzwoni moja mama, która mówi, że już nie wie, co myśleć. Znajomi opowiadają, że masakra w sklepach, pan z ochrony mnie rano zaczepia opowiadając, jak nie mógł dostać płynu do mycia naczyń. A ja w głowie sobie powtarzam: “tylko spokój nas uratuje”. A nie – mówię to już też na głos. 

W ostatnim czasie przeprowadziłam sporo rozmów na temat strachu, paniki, o tym, co się z nami – ludźmi dzieje. 

Strach jest naturalną emocją i zawsze, ale to zawsze pojawia się w sytuacji kryzysu, a z pewnością w kryzysie się znaleźliśmy. Kryzysie zagrożenia, poczuciu katastrofy. Reagujemy emocjonalnie, bo tak jesteśmy skonstruowani. Nawet ci, którzy na początku wyśmiewali “cały ten koronawirus”, dziś miny mają nietęgie. Jeden ze specjalistów powiedział mi: “Wyobraź sobie, co by było, gdybyśmy się nie bali, nikt by nad tym nie zapanował”. I trudno mu nie przyznać racji. 

Strach jest emocją, która nas ogranicza, nie pozwala działać, myśleć racjonalnie. Zmusza nas do zachowań, o które byśmy się nie podejrzewali. 

Strach to grzech pierworodny. Niemal wszystko zło na świecie ma swe źródło w tym, że ktoś się czegoś boi. Jest to zimny, oślizgły wąż, który owija się wokół Ciebie. Nie ma nic okropniejszego ani bardziej poniżającego, jak żyć w bojaźni” pisała Lucy Mound Montgomery w “Błękitnym Zamku”. To jeden z cytatów, który towarzyszy mi od zawsze i przypomina, że życie w strachu nie jest rozwiązaniem, nie jest żadną metodą uleganie mu, wręcz przeciwnie – pomimo ogromu lęku powinniśmy stawić mu czoło. 

Dołóżmy do naszego dzisiejszego strachu racjonalność. Taką mocną, ugruntowaną. Pomyślmy, czy nasz strach nie jest irracjonalny, czy nie wpadamy w paranoję, panikę, nie ulegamy zbiorowej presji, która nakazuje nam wręcz żyć w strachu? 

Kiedy zastanawiam się, czego się boję, próbuję to nazwać – nie potrafię. Boję się, że zachoruję? Raczej nie, bo jakie jest prawdopodobieństwo, że mnie dotknie koronawirus. A jeśli zachoruję? Jestem w grupie niskiego ryzyka, jeśli chodzi o powikłania. Że zachorują moje dzieci? Wszystkie sensowne źródła mówią, że dzieci, nawet jeśli chorują, to przechodzą koronawirus lekko. Że zachoruje moja mama? Nie ma styczności z nikim, kto mógłby mieć kontakt z osobą zakażoną, mieszka w niedużej miejscowości, wie, że ma unikać skupisk ludzi. Że świat zginie? Że wszyscy zginiemy? Kiedy mówię to na głos, słyszę, jak absurdalnie to brzmi. 

Jesteśmy w kryzysie, boimy się – to naturalne. Ale czy sami nie karmimy naszego strachu słuchając przekazów od znajomego znajomych innych znajomych? Czy w swojej głowie mamy wiedzę na temat zagrożenia opartą naprawdę na solidnej wiedzy? Czy na paskach programów informacyjnych czytamy: “sklepy są puste” czy “nie ma powodów do paniki, nie zamykamy sklepów”. Czy zamknięte szkoły to już koniec świata, czy profilaktyka, która z pewnością odniesie zamierzony skutek i zmniejszy liczbę zakażonych?

Nie nakręcajmy się. Włączmy sobie z dzieciakami jakiś fajny serial albo film, pograjmy w karty, scrabble nie śledząc na bieżąco informacji, odkładając telefony, włączając muzykę, zamiast serwisów. Złapmy oddech, dystans. Przeżyjemy to, przetrwamy, nauczymy się na błędach, bo okazuje się, że nie jesteśmy cywilizacją, która błędów nie popełnia. Odpuśćmy analizowanie rzeczy, na które wpływu nie mamy. Zadbajmy, by nasze dzieci nie żył w cieniu naszego strachu. Rozmawiajmy o lęku, o obawach, wątpliwościach i zapanujmy nad strachem, by nie zaciskał nam swojej pętli na gardle. 

Jednego jestem pewna, z tego kryzysu wyjdziemy inni, odmienieni, bo każdy kryzys prowadzi do rozwoju, do zrozumienia, do refleksji. Teraz przeżywamy to wspólnie. 


Zobacz także

Dlaczego nie powinnaś śledzić byłego partnera na portalach społecznościowych, czyli kim do cholery jest ten facet?

Trzy największe mity na temat związku, w które wierzą kobiety. Czas najwyższy je obalić

Trzy największe mity na temat związku, w które wierzą kobiety. Czas najwyższy je obalić

Brzydka prawda o atrakcyjności – przystojny partner może być zagrożeniem dla kobiety