Psychologia Związek

Zazdrosny czy zaborczy? Granica bywa cienka, jak ją dostrzec w porę?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
19 maja 2016
Fot. iStock / teksomolika
 

Odrobina zazdrości jeszcze żadnemu związkowi nie zaszkodziła. Właściwie to nawet naturalne uczucie, jeśli dwoje ludzi się kocha i zależy im na sobie. Problem w tym, że nie zawsze łatwo nam odróżnić zazdrość od bycia zaborczym, próby „zawłaszczenia sobie” drugiej osoby. Na początku związku tak bardzo „zachłystujemy” się tą miłością, że pragniemy ciągłych potwierdzeń, że jest ona wyjątkowo silna i najlepsza. Zazdrość partnera, która  może wydawać się na ekscytującym dodatkiem do relacji przekształca się tymczasem w obsesję i nie ma już nic wspólnego ze zdrowym podejściem do związku. Z resztą, pamiętajcie, że ekscytujące jest także skakanie ze spadochronem, a również może przyprawić się o atak serca.

Jak odróżnić zazdrosnego partnera od partnera zaborczego?

Ważne są przede wszystkim motywy. Zazdrość kieruje tobą wtedy, kiedy nie chcesz by twój partner utrzymywał relacje ze swoją byłą, bo boisz się zdrady. Nie czujesz się pewnie i chcesz „trzymać rękę na pulsie”. Taka postawa nie gwarantuje ci oczywiście, że nie zostaniesz zdradzona. Ale tu nie ma racjonalnego myślenia, bo główną przyczyną zazdrości jest zawsze strach oraz, bardzo często, niska samoocena. Bywamy zazdrośni, bo obawiamy się, że nasz partner znajdzie sobie kogoś „lepszego od nas”. Więc to nasze wewnętrzne lęki i brak przekonania o swojej wartości sprawiają, że odczuwamy tę trudną emocję.

Czy takie pytania są wam znajome?

A co jeśli on/ona mnie zdradza?

A jeśli nie chce spędzać ze mną czasu?

Jeśli nie jestem wystarczająco atrakcyjny/a?

Jeśli on/ona tak naprawdę mnie nie kocha?

Jeśli jest ze mną tylko dlatego, że nie znalazł/a jeszcze tego kogoś „wyjątkowego”?

Przez każdą z tych wątpliwości przemawia bardzo osobisty, ukryty głęboko strach oraz ciągła niepewność, niepokój. Zwątpienie, czy aby na pewno zasługujemy na szczęście.

Oprócz tego, zazdrość w związku często wynika z błędów w komunikacji. Zazdrosna osoba zawsze chce czytać między wierszami i z reguły robi to źle. Wyobraźnia dodatkowo podsuwa jej obrazy, które tylko podsycają negatywne emocje.

Zazdrość nie zawsze jest manifestowana wprost, często zazdrosny partner „cierpi” i przeżywa w ukryciu.

Czasem „źle zarządzana”, nie opanowana w porę i nie zracjonalizowana (zdrowo skonfrontowana z rzeczywistością) zazdrość przemienia się w zaborczość, czyli, między innymi, obsesyjną skłonność do kontrolowania partnera. Zaborczość to postawa, która dużo częściej objawia się gwałtownym działaniem i wynika z potrzeby sprawowania kontroli nad ukochaną osobą. Osoba zaborcza będzie sabotować wszystkie twoje relacje z ludźmi, które uważa za zagrożenie dla swojego związku. Zaborczy partner uważa, że jego „druga połówka” jest jego własnością i manifestuje to przekonanie na różne sposoby.

Najczęściej są nimi:

– ograniczanie kontaktów z bliskimi osobami

– ograniczenie „wyjść” na spotkania towarzyskie

– dążenie do pełnej kontroli nad partnerem.

Zaborczy partner rzadko kiedy respektuje wyznaczone przez ciebie granice. Uważa, że w związku one nie istnieją.  Pojęcie „osobistej przestrzeni” w miłosnej relacji dwojga ludzi dla niego nie funkcjonuje. Chce dosłownej „jedności” i to na jego zasadach. Tak bardzo boi się stracić nad tobą kontrolę (nawet jeśli to uczucie jest złudne), że uparcie dąży do tego by mieć wpływ na wszystkie twoje decyzje, a każde takie działanie usprawiedliwia głębokim uczuciem i troską o ciebie.

Oczekiwania zaborczego partnera rzadko kiedy są realne do spełnienia, a jego zachowania niszczą partnerstwo z związku. Potrzeba posiadania drugiej osoby na własność zabije najszczersze uczucie.

Odrobina zazdrości w związku świadczy o naszej miłości dobrze. Kiedy jednak zazdrość wymyka nam się spod kontroli i zaczynamy być zaborczy, pora powiedzieć „stop!” i się opamiętać. Ta droga wystawi na próbę każdy związek, a większość poprowadzi ku końcowi. Przede wszystkim zaś sprawi, że zaczniemy niszczyć tych, którzy są nam tak bardzo bliscy.


Psychologia Związek

„Chciałabym ci podziękować za te wszystkie lata spędzone razem”. Akcja „List do mamy”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
19 maja 2016
Fot. iStock / fotomontaż
 

Kochana Mamo!

W tym liście chciałabym ci podziękować za te wszystkie lata spędzone razem. Pomagałaś mi w lekcjach, wspierałaś mnie i wiele więcej. Jeździliśmy na basen, do kina, kręgle.. Kiedy chciałam jechać na wycieczkę czy do babci, ty się zawsze zgadzałaś. Dziękuje,że dbasz o to abyśmy się wszyscy dogadywali i choć są ciężkie dni dla rodziny ty sobie z tym radzisz. Podziwiam Cię za cierpliwość do nas, za to, że gotujesz codziennie, sprzątasz i nie masz dosyć. Teraz będę Ci już pomagać regularnie. Mimo, że nie zawsze się dogadujemy bardzo cię kocham i dziękuje.

Twoja Córka
autorka: martyna7125

linia 2px

Weź udział w naszej akcji!

Napisz list do swojej mamy, my wyślemy go do niej z upominkiem. Nasza nowa akcja na Dzień Matki

Fot. iStock

Fot. iStock

Specjalnie dla naszych czytelniczek przygotowałyśmy akcję „List do Mamy”. Napisz list do swojej mamy i prześlij go do nas. To może być podziękowanie, prośba o zrozumienie, a może powiedzenie tego, co nie przechodzi przez gardło. Wszystko, co tylko chcesz i czujesz. Miłość matki i córki bywa trudna, pełna wzniesień i upadków, ale zawsze zajmuje ogromny kawałek serca, fragment nas samych, naszego życia. Czasem taki list do bliskiej osoby pomoże nie tylko jej, ale też tobie.

Wszystkie listy opublikujemy. Wybrane nagrodzimy w wyjątkowy sposób – wydrukujemy i razem z drobnym upominkiem, prześlemy twojej mamie!

Czas trwania akcji: 17.05 – 23.05.2016 roku.

Przejdź do wpisu konkursowego

Przeczytaj wszystkie listy biorące udział w akcji


Psychologia Związek

16 myśli na temat naszych dzieci, których nigdy nie wypowiemy głośno…

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
19 maja 2016
16 myśli na temat naszych dzieci, których nigdy nie wypowiemy głośno…
Fot. iStock / AleksandarNakic

Tak, tak kochamy nasze dzieci, jesteśmy świetnymi, dobrymi, mądrymi matkami. Ale czy któraś z nas nie miałaby ochoty czasem udusić? Albo przez głowę nie przebiegły jej myśli niecenzuralne, okrutne, podłe. Albo wścibskie. Takie do których nie przyznałybyśmy się nigdy głośno, a przecież…

Zrobiłam krótką sondę wśród koleżanek z redakcji i nie tylko. Okazuje się, że PRAWIE WSZYSTKIE mamy takie myśli. Cytuję te najpopularniejsze. I przy okazji oddycham z ulgą. Nie jestem wyrodna, jestem ludzka.

„Nie wierzę! Jak można być aż tak głupim”

Koleżanka, w aucie, o córce, która drugi trzeci raz dostała jedynkę z przyrody, bo zapomniała zeszytu.

„Moje życie bez nich byłoby spokojne”

Zmęczona matka, po całym dniu pracy. Właśnie dopadła ją dwójka i zadaje milion pytań, każde ciągnie za jedną rękę. „Chodź, chodź”.

„Jezu, jest identyczny jak moja teściowa”

Zmęczona matka w samochodzie. Jej syn tymczasem nie przestaje mówić. Nadaje jak katarynka.

„Ratunku, gdzie moja wolność?”

Matka niemowlaka i dwulatka – średnio kilkanaście razy dziennie.

„Nie lubię go, serio go nie lubię”

Matka nastolatka, który kolejny raz trzasnął drzwiami.

„Osiągnęłabym sukces w życiu, gdyby nie oni”

Oj tak, oj tak. Matka zazdroszcząc bezdzietnej koleżance, która znów awansowała, rzuciła wszystko i napisała boską książkę z roku spędzonego w podróży.

„Rozstałabym się z tym palantem, gdyby nie oni”

Po kłótni z mężem. Tak, mija.

„Jezu, ona jest wolna jak On (ojciec). Zaraz zwariuję”

Matka wielozadaniowa, torpeda patrząc jak jej córka powoli wkłada buty i równie powoli wiążę sznurowadła.

„Pierdoła z niego, jak ojciec”

Gdy syn po raz kolejny zbił talerz, kubek, rozlał wodę.

„Nie, nic nie szkodzi, syneczku. Każdemu się zdarza” mówi głośno.

„Tyje, będzie gruba i będzie całe życie się odchudzała jak ja”

Matka widząc, że jej córka wcina kolejną czekoladę na imprezie urodzinowej.

„Ciekawe, kiedy będzie się pierwszy raz całował, i jaki będzie jego pierwszy raz”

Matka patrząc na śpiącego dwunastolatka.

„Boże, lata terapii psychoanalitycznej przed nią. I to wszystko przeze mnie”

Matka – psycholog, widząc, że popełnia jakieś wychowawcze błędy.

„A to, a tamto. Ciekawe, kiedy oni przestaną mnie o wszystko pytać”

Matka przedszkolaków, wykończona nieustannymi pytaniami

„Nienawidzę się bawić, gdzieś to mam”

Matka z uśmiechem na twarzy, gdy czterolatka prosi: „Pobawisz się ze mną?”.

Głośno mówi: „jasne, kochanie”, ewentualnie: „Po obiedzie, dobrze?”

„Oesu, jeśli ja też byłam taka tępa w szkole, to naprawdę rozumiem ojca, który się na mnie darł”

Matka przepytująca dziesięcioletniego syna z przyrody ( matematyki i polskiego zresztą też)

„I to jest sprzątanie? To chyba żart jest”

Matka, która wchodzi do pokoju. Dumne dzieci pokazują jej wysprzątany pokój. Głośno mówi: Super, kochani.

„Nigdy sobie nie ułoży życia, a jego dziewczyna urwie mi głowę. Ratunku, czy mogę to zmienić?”

Nadopiekuńcza matka, która widzi, że wyręczanie syneczka skończyło się dramatem. Młody człowiek pięć minut układa swoje rzeczy, i z trudem robi sobie sam kanapki.

I tak, są to tylko myśli, które mijają. I macierzyństwo to ta sfera życia, gdy teorie o szczerości, mówieniu co się myśli, otwieraniu się –  absolutnie są zakazane.

Ale kto powie, że nigdy, nigdy, nigdy nie pomyślał niczego w tym stylu?

Dajemy od razu medal.


Zobacz także

Skąd masz wiedzieć, że on cię kocha? Zobacz, jak to sprawdzić, zgodnie z jego znakiem zodiaku

12 rzeczy, których stulatkowie mogą nas nauczyć o miłości

3 maski narcyza, za którymi ukrywa swoje prawdziwe intencje