Lifestyle Związek

Zakazany owoc smakuje najlepiej, czyli krótka historia pocałunku

Karolina Krause
Karolina Krause
16 lutego 2017
Fot. iStock/Halfpoint
 

Kojarzycie to uczucie? Ten moment. Chwila, gdy serce nagle zaczyna przyspieszać, naczynia krwionośne się rozszerzają, wywołując na twarzy soczyste rumieńce. Mnożące się w mózgu neurotransmitery serwując nam istną hormonalną eksplozję: dopamina zalewa nas falą przyjemności, oksytocyna, wzmaga uczucie przywiązania, serotonina podnosi nasz nastrój do poziomu podobnego obsesyjno-kompulsywnym osobom. Noradrenalina sprawia, że kolana same się uginają, a adrenalina obniża poziom stresu przygotowując nasze ciało na jeszcze więcej intymności. A to wszystko tylko za sprawą jednego pocałunku. W trakcie tej krótkiej wymiany, przekazujemy sobie nie tylko uczucia, ale też miliony bakterii. Niektóre z nich, mogą być dla nas potencjalnie groźne. Dlaczego więc narażamy się na takie ryzyko?

Zwis męski ozdobny

Jeśli spojrzymy na to z perspektywy ewolucji (czy raczej reprodukcji) pocałunek odgrywa tu taką samą rolę, jak krawat w męskim ubiorze. Czyli generalnie fajnie, że jest, ale nie bardzo wiadomo czemu ma służyć. Badacze zastanawiający się nad tym, jak pocałunek przeniknął do naszego gatunku zaczęli, więc od obserwowania małp. W ten sposób odkryli, że na przykład szympansy całują się na zgodę, by rozładować napięcie powstałe w wyniku konfliktu.

Inna teoria głosi, że pocałunek u człowieka ma swoje źródło, w karmieniu młodych przez matkę. Prawdopodobnie jeszcze kilka pokoleń temu matki karmiły swoje dzieci na zasadzie „z ust to ust” – najpierw same przeżuwały pokarm, a potem przekazywały go wprost do ust dziecka. Choć wielu z nas może wydać się to (delikatnie mówiąc) niesmaczne, takie praktyki do dziś można zaobserwować wśród niektórych społeczności, jak na przykład w Papui-Nowej Gwinei.

Jeszcze inni badacze są zdania, że całowanie wzięło się ze wzajemnego obwąchiwania. Nasz zapach ale także i smak wiele mówią o naszym materiale genetycznym. Podświadomie więc wybieramy na swego partnera taką osobę, z którą możemy mieć zdrowe potomstwo. Pocałunek miałby więc być dla nas czymś na zasadzie nieświadomego testu płodności, podczas którego, kobiety mogą sprawdzić poziom testosteronu, a mężczyźni – estrogenu. Warunkiem gwarantującym dalsze zbliżenie miałaby być tutaj przyjemność, którą odczuwamy podczas pocałunku.

Może właśnie dlatego nic tak nie powstrzymuje nas przed nawiązaniem bliższej relacji, jak nieudany pocałunek?

Wytwór kulturowy

Zanim pocałunek stał się dla nas symbolem romantycznej miłości, funkcjonował w naszej kulturze pod postacią wielu różnych form i znaczeń. Jak tłumaczy dr Karol Jachymek, kulturoznawca Uniwersytetu SWPS:„Nasza perspektywa postrzegania pocałunku jest zakorzeniona w zachodnim kręgu cywilizacyjnym. W innych kulturach takimi wyrazami bliskości i intymności, jaką dla nas jest pocałunek, jest np. trzymanie za łokieć czy – jak w przypadku Innuitów – pocieranie policzków”.

Fot. iStock/maki_shmaki

Fot. iStock/maki_shmaki

Co ciekawe romantycznych początków pocałunku możemy upatrywać się także w chrześcijaństwie. Gdzie pocałunek między kobietą a mężczyzną rozumiany jest jako wymiana dusz. Do pewnego momentu „pocałunek pokoju” był także składowym elementem mszy świętej! Jednak z obawy przed jego „grzesznym”, cielesnym wymiarem, ostatecznie zastąpiono go dzisiejszym „bezpiecznym” znakiem pokoju.

„Pocałunkowa rewolucja”

Same dobrze wiecie, jak ogromne znaczenie ma każdy „pierwszy pocałunek”. A już szczególnie ten pierwszy w życiu. Badania pokazują, że większość z nas pamięta go lepiej niż swój pierwszy seks, nawet jeśli było to kilka dekad temu!

Ciężko jednak określić kiedy tak zaczęliśmy więc traktować całusy, jako wyraz romantycznej miłości. Choć szacuje się, że było to gdzieś w okolicach średniowiecza, kiedy to za sprawą trubadurów rozsławiały go romantyczne pieśni o rycerzach i „damach ich serc”. W tamtych czasach „pocałunek prawdziwej miłości”, był swego rodzaju buntem, czy swoistą rewolucją przeciw obowiązującym standardom. W końcu małżeństwa były tam zawierane głównie w ramach dobrego interesu, a nie z „jakiejś tam” miłości.

I pewnie dlatego ten „zakazany owoc” do dziś tak dobrze nam smakuje. 😉


Źródło: wysokieobcasy.pl


Lifestyle Związek

Wyjdź i się rozejrzyj. Bo żyć zaczniesz wtedy, kiedy zrozumiesz, że tylko z ludźmi

Anika Zadylak
Anika Zadylak
16 lutego 2017
Fot. iStock / robertiez
 

Cześć Człowieku!

Zastanawiałeś się kiedyś nad tym, że mógłbyś być zupełnie sam? Że nagle zwalniasz w tej ciągłej pogoni za pieniędzmi, za lepszym i większym domem, za droższym autem i wakacjami w pięknym kurorcie. Stajesz, rozglądasz się i nic. Tylko ty i twoje dobra. Bez serca i duszy, bez uśmiechu w szary dzień, bez zwykłego gestu, który tak często oznacza wszystko.

Tylko ty i nikt poza tym.

Budzisz się i zasypiasz sam. Idziesz do pracy, gdzie w ogromnym biurze, tylko jedno twoje biurko. Nie ma do kogo zadzwonić, nie ma komu powiedzieć o kiepskim śnie i równie złym poranku. Potem, idziesz pustą ulicą i wstępujesz do sklepu, gdzie półki aż się uginają, ale nikt cię nie pyta, czy coś podać i doradzić. W pustym domu, też nikt na ciebie nie czeka, a po klatce schodowej roznosi się tylko echo głuchej ciszy. Stajesz wieczorem w oknie i nikogo nie widzisz poza swoim odbiciem w szybie. I tak każdego dnia. Masz wszystko, a tak naprawdę nie masz nic.

Zapierasz się. Mówisz, że poradzisz sobie sam, że nikogo nie potrzebujesz, że stały związek, to stały kłopot, a przyjaciele czy koleżanki zawodzą, kłamią i oszukują. Że nie warto zaufać i uwierzyć, że ludzie w twoim życiu przychodzą i odchodzą.

I nie ma żadnej różnicy, czy żyjesz w pojedynkę czy z kimś.

A przecież drugi człowiek to nie tylko związek, małżeństwo czy dozgonna przyjaźń. To zwykłe, codzienne gesty, nieoczekiwana pomoc, dobre słowo i życzliwość. To każdy dzień i życie, które cię otacza.

Pomyśl. Kim byłbyś bez swojej sąsiadki? Tej samej, która notorycznie cię wkurza ciągłymi pretensjami o zbyt głośną muzykę. I tej, która gdy tylko zachorujesz, puka do drzwi z talerzem pożywnego rosołu. A ekspedientka w osiedlowym sklepie? Ta, co marudzi, że znowu na czynsz nie zarobi i podnosi ceny, żeby jakoś się ratować. A gdy masz gorszy miesiąc, pakuje ci zakupy do torby, mruga okiem i mówi, że oddasz, jak już będziesz mógł.

I koleżanka, która dzwoni wiecznie zasmarkana, bo mąż zapomniał o kolejnej rocznicy. Za to o meczu z kolegami już nie. Tylko gdy tobie trzeba nagle w nocy przy kimś pomilczeć, zjawia się pierwsza i o nic nie pyta. A ten facet, przez którego wyjesz trzecią noc, bo znowu cię wystawił, bo kolejny raz spotkanie służbowe było ważniejsze? Tak, ten, który na rękach niósł cię na pogotowie, kiedy skręcało cię z bólu. I siedział przy łóżku całą noc, choć na siódmą rano miał do pracy.

Albo pan, co sprząta osiedlowe śmietniki i grabi śmieci spod resztek śniegu? Wiecznie podcięty i ze śmierdzącym papierosem. Ale gdy zapchał ci się zlew, był pierwszy, ze wszystkimi narzędziami i uszczelką, o której pojęcia nie miałeś.

Mama i tata, ci ciągle niezadowoleni rodzice, na okrągło zamartwiający się o twoją przyszłość i wydzwaniający trzy razy dziennie. Ci sami, do których możesz wrócić w każdej chwili, zamknąć się w swoim dawnym pokoju i liczyć na ciepłą herbatę. I rękaw, do wypłakania. I dobrą radę i wskazówki, żeby znowu nie błądzić.

Widzisz człowieku, mówisz, że samodzielny jesteś, że najważniejsze to mieć na opłaty, zaległą ratę w banku, na nowe ciuchy i drinka w sobotę. I z kim go wypijesz, gdy twoje puste gadanie się spełni i sam będziesz jak palec?

W życiu wszystko jest ważne. Musi mieć swoje miejsce i czas. Szkoła, studia, jakaś robota. Kąt, żeby było gdzie głowę do świtu położyć, miejsce, w którym można się schować. Ale bez drugiego człowieka nic nie jest warte, nic nie cieszy, nic nie motywuje. Gdy nie ma komu powiedzieć „dobranoc”, gdy nie ma do kogo iść i na kogo liczyć, cała reszta przestaje mieć sens.

Z kim, będziesz dzielił te swoje sukcesy? Komu opowiesz o kolejnej wygranej? Komu się pochwalisz, że znowu dałeś radę? Kto cię poklepie po ramieniu, gdy nadejdzie zły czas?

Dlatego już przestań się wypierać, zastawiać rozsądkiem, krzywdą i strachem. Przestań tłumaczyć, że samodzielność, że taka dobra ta samotność.

Wyjdź i się rozejrzyj.

Bo żyć zaczniesz wtedy, kiedy zrozumiesz, że tylko z ludźmi. Że tylko wtedy, kiedy jest komu podać rękę i odwzajemnić uśmiech. Że tylko wtedy, gdy zauważasz kogoś jeszcze, nie tylko siebie.

Drugi Człowiek.

 


Lifestyle Związek

Trendy w kosmetyce zmieniają się, jak w kalejdoskopie. Bądź na bieżąco z tym, co nowe

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
16 lutego 2017
Fot. iStock / Anna Omelchenko

Jeszcze w zeszłym roku goniłyśmy jak króliczki za idealnymi kosmetykami do konturowania twarzy, dziś oddychamy z ulgą i łapiemy po prostu za porządny rozświetlacz, a pewni za jakiś czas, uznamy, że pora na coś zupełnie innego. Podobnie dzieje się w bardziej zaawansowanych branżach urodowych – wczoraj szał na wampirzy lifting – dziś fototerapia. I nic w tym dziwnego. Trendy w kosmetyce zmieniają się, jak w kalejdoskopie. Co z tego wynika dla nas, kobiet?

Tak naprawdę nie powinnyśmy się tym szczególnie przejmować, to że coś nie jest chwilowo modne – nie znaczy przecież, że przestało działać. Z drugiej strony trendy i mody mają swoją ogromną zaletę – dzięki nim i towarzyszącemu im rozgłosowi, często udaje nam się spróbować czegoś nowego, odkryć swoje perełki, które zostaną z nami o wiele dłużej – niż ten jeden sezon w świetle jupiterów.

No i pamiętajcie, że są pewne „trendy”, które nigdy z mody nie wychodzą. Zazwyczaj dlatego, że ich sekret tkwi w naturalności i prostocie.

Dzisiaj na tapetę bierzemy trend wiecznie żywy, czyli zdrową i piękną skórę! Bo 2017 rok przede wszystkim upłynie nam pod znakiem „wellness”.

Jeśli przyjrzycie się rynkowi kosmetycznemu – doskonale widzimy, że nawet wśród tzw. „topów” mamy marki, które co rusz, oferują nowe i krzykliwe produkty; oraz te, które nierzadko świętują długoletni sukces kilku, dobrych produktów. Doskonalą je, dopieszczają, od czasu do czasu wprowadzają nową linię – bo przecież świat idzie naprzód, a technologia i nauka pozwalają poszerzać horyzonty.

Jeśli piękna i „idealna” skóra – to za pewne czekacie na naszą propozycję – kremu do pielęgnacji i podkładu lub pudru do korekty… a my mówimy figa z makiem. Propozycja będzie tylko jedna – choć zaskakująca w działaniu. W dodatku łącząca stałość (i jakość) – jaką jest marka Vichy z innowacyjną technologią – czyli Alliagel.

Zapraszamy, na nas Dermablend zrobił piorunujące wrażenie! Więc zanim zamarudzicie, że zaraz będzie „nudna” reklama, zobaczcie, co potrafi to cudeńko.

dermablend-metamorfozy (2) dermablend-metamorfozy (3) dermablend-metamorfozy (1)

Dermablend Korekta 3D, czyli co w nim jest takiego niesamowitego?

Po pierwsze to kosmetyk bardzo wysokiej jakości, nazywany podkładem aptecznym. Posiada badania kliniczne i zdecydowani potrafi więcej niż dobrze zakrywać. Vichy Dermablend w swojej formule posiada aktywne składniki, które dzień po dniu zmniejszają niedoskonałości skóry – a jak doskonale wiemy, Vichy doskonale na skórze się zna, i udowadnia to od lat.

Wśród podkładów aptecznych, Dermablend zdecydowanie wyprzedza konkurencję – jest numerem 1.

Pomyślicie za pewne, że tak dobrze kryjący podkład jest kosmetykiem ciężkiego kalibru – i tu znów czeka niespodzianka, bo dzięki innowacyjnej technologii Alliagel, korekta 3D przybiera zupełnie nowy wymiar. Bardzo mocne krycie bez efektu maski, do tego wyjątkowa, lekka konsystencja – to wszystko sprawia, że w nasze ręce Vichy oddało produkt, który pokrywa skórę wyjątkowo cienką i niewidoczną warstwą – jednocześnie wyrównując jej powierzchnię i kryjąc niedoskonałości.

Dermablend potrafi poradzić sobie praktycznie z każdym przeciwnikiem. Od drobnych problemów skórnych takich, jak rozszerzone pory, przez przebarwienia, plamy posłoneczne – aż po poważne trądzikowe zmiany czy blizny na skórze. W gamie kosmetyków znajdziemy również produkty bardzo, bardzo mocno kryjące – odpowiednie np. do zakrywania tatuaży.

Jest bardzo trwały i jednocześnie nieszkodliwy – można go używać do skóry wrażliwej!

Jak działa Dermablend Korekta 3D?

KORYGUJE KOLOR

Matuje i koryguje wygląd skóry, pozostawiając ją naturalną i nieskazitelną. Trwałość efektu do 16 h*.

WYRÓWNUJE POWIERZCHNIĘ SKÓRY

Rewolucyjna Technologia ALLIAGEL™ wyrównuje powierzchnię skóry, pozostawiając ją gładką.

REDUKUJE NIEDOSKONAŁOŚCI

Aktywna formuła z kwasem salicylowym i eperuliną dzień po dniu redukuje niedoskonałości i powstawanie blizn potrądzikowych.

Obejrzyjcie koniecznie kilka filmów od Vichy Polska – już nigdy nie spojrzycie na swój stary podkład tak, jak kiedyś 😉

Makijaż skóry trądzikowej

 

 


Artykuł powstał we współpracy z Vichy Polska


Zobacz także

Pięć rzeczy, które najbardziej irytują nas w partnerze. Co byś dopisała do tej listy?

Serek wiejski popijany piwem i niesamowity zapach kiełbasy. Droga do wegetarianizmu

Rozwód niejedno ma imię – rozstanie to coś znacznie więcej niż podpisanie dokumentu w sądzie