Związek

Toksyczni partnerzy – z nimi nigdy nie powinniśmy się wiązać

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
13 lipca 2016
Toksyczni partnerzy
Fot. iStock/StudioThreeDots
 

Tak, łatwo powiedzieć: „Od tego faceta, uciekaj jak od ognia”. Gdyby to było takie proste, to wszyscy żylibyśmy w szczęśliwych związkach. Oczywiście rzecz dotyczy tak samo kobiet, jak i mężczyzn. Oni przecież też trafiają na zołzy, które niszczą im życie. Taka prawda, nie ma co się korygować.

I gdyby zamiast bajek o rycerzach budzących ze snu królewny i o księżniczkach, które w zaklętej wieży czekają na swojego bohatera, opowiadano nam historie o tym, że faceci są różni, a kobiety nie zawsze są królewnami, to żyłoby się nam wspólnie łatwiej.

Tymczasem pozostaje nam pamiętać w dorosłym życiu, że są partnerzy, z którymi wiązać się nie powinniśmy, gdyż związek z nimi nie przyniesie nam raczej więcej złego, niż dobrego.

Partner zazdrosny

Oczywiście, że odrobiny zazdrości nie może zaszkodzić związkowi, ale już zazdrość zaborcza i ograniczająca swobodę nie jest niczym przyjemnym. Tę zazdrość można dość szybko zauważyć. Jej sygnały są bardzo czytelne. Za krótka sukienka, bluzka ze zbyt dużym dekoltem, przesadne podkreślanie w towarzystwie, że należysz właśnie do niego/do niej – to powinno zwrócić twoją uwagę i zapalić czerwoną lampkę ostrzegawczą w głowie.

Partner kontrolująco-dominujący

To taki z którym po jakimś czasie czujesz się jak w klatce. Co chwilę musisz się z czegoś tłumaczyć, nie masz za bardzo prawa głosu. Na początku może ci imponować, że on wszystko organizuje, załatwia, ale z czasem zauważasz, że ty na nic nie masz wpływu. Co więcej, gdy coś proponujesz, to nigdy nie jest to wystarczająco dobre, czy odpowiednie.

Partner manipulujący

Niebezpieczny typ, ale gdy zaczynasz dostrzegać, że twoi znajomi się od ciebie odsunęli, że brakuje ci czasu na spotkania z przyjaciółmi, bo na każde: „Umówiłam się z Elką”, on ma kontrpropozycję, że już kupił bilety na koncert, zarezerwował stolik w restauracji, chciał zabrać cię na spacer. Manipulatorzy często stosują przemoc psychiczną wobec swoich partnerów. Kiedy czujesz, ze tracisz pewność siebie, gdy nie ufasz sobie – własnym decyzjom i wyborom, warto zastanowić się, czy przyczyna nie leży w związku, w którym jesteś.

Partner perfekcjonista

Związek powinien rozwijać, ciągnąć nas w górę, sprawiać, żebyśmy byli lepsi. Są jednak tego granice, zwłaszcza, gdy wiążemy się z kimś kto jest perfekcjonistą. Wprowadza w nasze życie nieustanne napięcie, że coś nie zostało zrobione dostatecznie dobrze, że ty jesteś cały czas niedostatecznie dobrze. Słyszysz nieustanne uwagi na swój temat, wskazówki, jak powinnaś się zmienić, zachować. Wygładzasz przy nim nerwowo sukienkę, która lekko pogniotła się w aucie, bo obawiasz się, że zaraz się do tego przyczepi? Zastanów się nad tym związkiem.

Fot. iStock/ gilaxia

Fot. iStock/ gilaxia

Partner narcystyczny

To taki, który kocha i wielbi tylko siebie, ciebie natomiast używa jako swojej ozdoby, potrzebuje do podkreślenia swojej wyjątkowości. Uwielbia, gdy się nim zachwycasz, kocha zachwyt w twoich oczach, gdy na niego patrzysz. Puszy się jak paw przy tobie, jednocześnie twoje potrzeby mając w głębokim poważaniu. Liczy się on i to czego on aktualnie chce. Nie daj się omamić. Szybko mu się znudzisz, wystarczy, że zaczniesz mówić o jego wadach – wymieni cię na inny model.

Partner obwiniający

Gdy usłyszysz: „Wszystko, to twoja wina”, „Przez ciebie marnuję swoje życie” – spakuj się i wyjdź. To ten typ, który będzie wiecznie wpędzał cię w poczucie winy na tobie wyładowując swoje frustracje za złe wybory, za porażki, za nieudane próby. Będziesz jak worek treningowy, na którym wyżywać się będzie za to, co w życiu mu nie wyszło, a z czym ty – realnie patrząc – nie masz nic wspólnego.

Partner rywalizujący

Zawsze chce być lepszy od ciebie. Biegasz? On też zacznie i będzie mówić, ile kilometrów więcej przebiegł, i o ile szybciej. To, że zarabiasz więcej – jest dla niego nie do przyjęcia i zaakceptowania. Masz więcej przyjaciół? On zrobi wszystko, by mieć jeszcze więcej. Nawet ulubioną przez znajomych twoją sałatkę też zrobi lepiej. Jak długo można to znieść… Pewnie są tacy, którzy powiedzą, że bardzo długo… niestety.

Partner kłamca

Najpierw rozkochuje cię w sobie kłamiąc na swój temat, by być bardziej atrakcyjnym. Później łapiesz go na drobnych kłamstwach. Mówił, że się spóźni, bo jedzie na myjnię, a auto brudne. Tłumaczy, że wróci później, bo pojechał kupić koszulę, ale gdy pytasz o nią, tłumaczy, że żadna mu się nie podobała. Nie pozna cię z rodzicami, bo akurat wyjechali, a później rozmawia z matką mówiąc, że wpadnie do niej wieczorem. Jak zaufać komuś kto kłamie? Nie da się, chyba, że można zbudować związek bez zaufania… Kto się odważy?


Związek

Syndrom pustego gniazda – zmora matek i… ojców

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
13 lipca 2016
Syndrom pustego gniazda
Fot. iStock/ AleksandarNakic
 

Smutek, depresja, uczucie żalu i strach przed przemijaniem – to emocje rodziców, których dzieci opuszczają rodzinny dom i zaczynają życie na własny rachunek, po swojemu. Syndrom pustego gniazda dotyka w większym stopniu kobiety niż mężczyzn, choć i im zdarza się cierpieć. Jednak to kobiety podwójnie przeżywają tę sytuację, bo często moment, w którym dorosłe dziecko wyprowadza się, zbiega się z menopauzą matki, ze starzeniem się i odchodzeniem jej rodziców. 

Sprawy nie ułatwia przedłużenie etapu „gniazdowania” dzieci przy swoich rodzicach. Bywa, że dorosłe już dzieci prowadzą wygodne życie, a rodzinny dom traktują jak bezpłatną stołówkę. Trzydziestolatkowie bojący się wziąć odpowiedzialność za swoje życie i w pełni korzystać z przywilejów, ale i obowiązków dorosłości, odchodzą potem nagle, z dnia na dzień, zazwyczaj wtedy, kiedy znajdują kogoś „na życie”, a rodzice zostają z pustką, którą często trudno wypełnić.

Co ciekawe, często kobiety nie zdają sobie sprawy, że ich problemy zdrowotne, obniżony nastrój, poczucie smutku – to właśnie syndrom opuszczonego gniazda. Warto wiedzieć, jakie są jego symptomy, bo móc w przyszłości – dla jednych dalszej, dla innych bliższej – sobie z nim poradzić.

Jak rozpoznać syndrom pustego gniazda

Uczucie pustki i ciekawość, jak radzi sobie nasze dorosłe dziecko nie świadczą jeszcze o tym, że mamy z tą nową sytuacją problem. Niepokojące są natomiast:

Poczucie utraty tożsamości na rzecz swojego rodzicielstwa (zwłaszcza u pań)

Występuje wtedy, kiedy trudno nam na nowo zorganizować sobie czas i kiedy nie potrafimy zdefiniować swoich potrzeb. Jeśli dotyczy nas problem syndromu pustego gniazda oznacza to, że do tej pory nasze życie kręciło się zbyt mocno wokół dzieci, że żyliśmy głównie ich sprawami. Gdy znikają nam z pola widzenia zaczynamy mieć problem z identyfikacją swojej roli w rodzinie. Nadal czujemy się odpowiedzialnymi rodzicami, ale odbiera nam się możliwości realizowania się w rej funkcji. Kim więc jesteśmy?

Uczucie utraty kontroli nad życiem dzieci (szczególnie panowie)

Do tej pory mocno odczuwaliśmy, że jesteśmy w miarę „na bieżąco” z tym, co wydarza się w życiu członków rodziny. Ważne sprawy prawdopodobnie omawialiśmy razem, w rodzinnym gronie. Teraz, nagle wszystko się zmienia. Jeśli w grę wchodzi miłość, obok naszego dziecka pojawia się ktoś NAJWAŻNIEJSZY, musimy liczyć się z tym, że to właśnie opinia partnera jest (i tak jest prawidłowo) dla niego najważniejsza. Jeśli decydują o swoim życiu, nic nam do tego. Ten fakt szczególnie trudno zaakceptować rodzicom, którzy nadal „nie odcięli pępowiny”. Jeśli wyfruwanie z gniazda nie następowało stopniowo, w naturalny sposób, poprzez stopniowe rozluźnianie więzi – może być naprawdę ciężko. W takich sytuacjach rodzą się konflikty, a rodzice mają tendencję do obwiniania partnera swojego dziecka za „odsuwanie” ich od jego życia i jego spraw.

Poczucie braku celu

Znajoma z pracy powiedziała mi kiedyś „ Nie mam już po co wracać do domu, skoro jego (35-letniego syna – przyp. red.) już tam nie ma i nie możemy wieczorem pogadać, popijając herbatę w kuchni.”. Nie widziała możliwości, pozytywnych stron tej sytuacji, zapomniała nawet, że nie jest w tym domu sama, bo czeka na nią mąż, z którym naprawdę dobrze się rozumie. To częsty błąd matek cierpiących na syndrom opuszczonego gniazda. Odejście dorosłego dziecka traktują jako koniec najważniejszego etapu w ich życiu, a nie jako koniec JEDNEGO z WAŻNYCH etapów w ich życiu. Jeśli przed wyprowadzką syna czy córki ich cele i marzenia dotyczyły jedynie tego, co związane z dziećmi – teraz będzie im bardzo trudno snuć plany dotyczące realizacji osobistych zamierzeń.

Ciągłe próby ingerencji w życie dorosłego dziecka

Teoretycznie żyjecie oddzielnie. On ma własne mieszkanie, pewni zaraz się ożeni, ma dobrą pracę i spotkania z przyjaciółmi. Ty nadal traktujesz go jak małe dziecko. Planujesz wspólny niedzielny obiad, wspólne zakupy, może nawet wakacje (!), zupełnie tak, jak gdyby nic się nie zmieniło. Dzwonisz, żeby przypomnieć o telefonach z życzeniami dla pozostałych członków rodziny, sprawdzasz, czy dopełnił urzędowych formalności. Próbujesz cały czas mieć kontrolę, nieproszony udzielasz porad i wskazówek. Strofujesz i krytykujesz, niezadowolony oznajmiasz, że powinien postąpić inaczej, że ty byś to załatwił „tak, a tak”.  Odpuść. Tamten etap już minął. Naprawdę pora na zmianę relacji, to wszystkim wyjdzie na dobre.

Brak akceptacji dla decyzji podejmowanych przez dorosłe dziecko samodzielnie, bez konsultacji z rodzicami

Do tej pory dziecko pytało cię o opinie w różnych sprawach. Może nawet traktowało jak powiernika. Jeśli nadal chcesz być dla niego autorytetem, szanuj jego decyzje. Nie narzucaj swoich rozwiązań – to, co było dobre dla ciebie, niekoniecznie sprawdzi się w sytuacji twojego dziecka. Mimo, że w jego żyłach płynie ta sama krew to całkiem odrębna osoba, inny człowiek.

Tego nie rób:

Nie wzbudzaj wyrzutów sumienia: za mało dzwoni, za rzadko cię odwiedza

Jesteś jedyną osobą, którą te wyrzuty naprawdę zabolą. Postawisz się w roli ofiary, która „tyle poświęciła” dla niewdzięcznego dziecka i w efekcie tylko poczujesz się gorzej. Postaw się raczej w sytuacji twojej córki czy syna. Przypomnij sobie, jak to było, gdy marzyłeś o chwili spokoju od stęsknionych rodziców…

Nie udawaj, że nic się nie zmieniło

To nie prawda, że wszystko będzie jak dawniej. Wyprowadzka z domu to naprawdę milowy krok w życiu każdego człowieka. Ciągłe odwiedziny, telefony, próby narzucania sposobu spędzania wolnego czasu tylko znacznie utrudnią ułożenie sobie życia po swojemu i wzięcie za nie odpowiedzialności.

Przestań się ciągle martwić o bezpieczeństwo i dobre samopoczucie twojego dorosłego dziecka

Dorosłość polega na tym, że człowiek sam sobie ze sobą musi sobie czasem poradzić, sam wpaść w tarapaty i sam z nich wykaraskać. I już.

Co możesz zrobić dla siebie:

Odsuwaj od siebie wszelkie negatywne myśli i koncentruj się na pozytywnych stronach wyprowadzki (wolna łazienka!)

Już wcześniej pracuj nad akceptacją tego nieuniknionego etapu i zmian w waszych relacjach

Ustal zasady waszych kontaktów, żeby uniknąć napięć

Zajmij się rozpoznawaniem swoich potrzeb

Odkryj na nowo miłość swojego życia – skoncetruj się na relacji z partnerem

Zacznij „coś nowego”: zapisz się na kurs, zacznij pisać książę – zrób coś, co skutecznie zajmie twoje myśli

Każdy koniec jest początkiem czegoś nowego… Jeśli w tym momencie trudno ci jeszcze wyjść z roli, w której przeżyłeś ładny kawałek swojego życia, pomyśl o możliwościach, które właśnie się przed tobą otwierają. Pora odkurzyć marzenia „sprzed dzieci”…


Związek

Jak przygoda, to tylko z przyjacielem. Akcja „Prawdziwa przyjaźń”

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
13 lipca 2016
Fot. iStock / Imgorthand

Pamiętacie swoich przyjaciół z dzieciństwa, z którymi przeżywaliście niesamowite przygody? Tych, z którymi chodziliście zrywać jabłka u sąsiada, z którymi siedzieliście na trzepaku pod blokiem? A może byli też przyjaciele wakacyjni, których spotykaliście latem u babci czy wujka, a może na kolonii? Bawiliście się w Indian, budowaliście szałasy, spędzaliście noc w stodole? A może robiliście psikusy dorosłym?

Mamy dziś dla was taką propozycję: wyciągnijcie stare zdjęcia, ze szkoły, z wakacji, z jakiś podwórkowych wygłupów, a może z imprezy urodzinowej. Każdy z nas takie ma gdzieś zapomniane w szufladzie lub w okurzonym albumie. Usiądźcie ze swoim dzieckiem i przeglądając zdjęcia opowiedzcie o tych wszystkich przygodach, które ze swoimi przyjaciółmi przeżyliście. Ja z moją przyjaciółką z dzieciństwa do dziś wspominamy zgubione na łące sandały, które pogubiłyśmy uciekając przed sąsiadem – naszym wyimaginowanym wrogiem i naszą pierwszą noc przespaną w namiocie – prowizorycznym zrobionym przez naszych ojców. O i jeszcze podchody… Jak się nad tym skupić, to okazuje się, że przygód było bez liku. Może te wasze wspomnienia zachęca wasze dziecko do przeżywania przygód ze swoimi przyjaciółmi, niekoniecznie tych wyświetlanych na ekranie komputera.

Napiszcie w komentarzach, jak u was wyglądały te wspomnienia i jakie przygody w dzieciństwie przeżyliście ze swoimi przyjaciółmi. 

Akcja „Prawdziwa przyjaźń rodzi się w dzieciństwie”

Prawdziwe przyjaźnie rodzą się często w dziecięcych głowach, jeszcze na długo przed tym, gdy zmaterializują się w przedszkolu czy szkolnej ławce. Bądźcie z nami, od dziś będziemy wspierać was i wasze dzieci w poszukiwaniach prawdziwej przyjaźni w bardzo miłym towarzystwie BFG, czyli Bardzo Fajnego Giganta. Bo to właśnie tacy bohaterowie jak Sophie i BFG, zamieszkują w naszej wyobraźni, gdy jesteśmy mali i prowadzą nas trochę jak przyjaciel, trochę jak przewodnik do dorosłości. Sprawmy, by ta była wypełniona szczęściem – nie goryczą!

Co trzeba zrobić?

Trzy razy w tygodniu bedziemy przygotowywać dla was mapę naszej przyjacielskiej podróży, bądźcie z nami – piszcie w komentarzach do artykułów, jak udało wam się wspólnie pokonać kolejny jej odcinek! Jak szukacie z dzieckiem prawdziwej przyjaźni. Opowiedz nam, jak z wprowadzasz dziecko w świat przyjaźni. Najfajniejsze komentarze nagrodzimy.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Nagrody:

3 x razy zestaw 6 książek autorstwa Roalda Dahla, z urodzinowj edycji

Fot. Materiały prasowe

linia 2px

BFG – Najnowszy film od ludziołków, którzy stworzyli E.T. oraz od autora Charliego i fabryki czekolady i Matyldy. Bardzo Fajny Gigant nie jest takim sobie zwykłym olbrzymem. On jest aż nadto miły i w dodatku mocno zakręcony. Sophie doprawdy ma szczęście. Gdyby w środku nocy porwał ją inny gigant, szybko zostałaby jego śniadaniem. Gdy Sophie dowiaduje się, że olbrzymy knują niecny wypad, razem z BFG postanawiają raz na zawsze położyć temu kres.

Akcja trwa od 01.07.2016 – 14.07.2016 roku. Wyniki zostaną opublikowane do dnia 26.07.2016 roku.

 

 


Zobacz także

7 rytuałów szczęśliwych par. Czy w waszym związku są obecne?

Miłość od pierwszego wejrzenia

Jak radzić sobie z odrzuceniem i przezwyciężyć strach przed nim

Jak radzić sobie z odrzuceniem i przezwyciężyć strach przed nim