Seks

„To tylko seks”. Serio?! O tym, w co gramy w łóżku i jak seks służy nam do osiągania celów

Seksualnie
Seksualnie
24 maja 2016
W co gramy w łóżku
Fot. iStock / AleksandarNakic
 

Pogrywamy ze sobą w codziennym życiu. O tym się pisze i mówi się wciąż. Niewiele z nas wie, co to znaczy prawdziwe porozumienie bez przemocy, rozmowy o faktach, a nie o emocjach. A nawet jeśli wiemy i tak czasem lądujemy na planecie „manipulacja”. Bo to są tak silne mechanizmy w nas, że trudno zmienić je tylko dzięki wiedzy. Choć wiedza to już na pewno bardzo dużo, bo możemy – po fakcie – zobaczyć, kiedy manipulowaliśmy.

Wciąż za mało pisze się o tym, że w relacjach męsko-damskich, a nawet (bardzo często) w relacjach seksualnych też ze sobą gramy. Tylko tutaj nie ma nawet świadomości. Dla większości z nas seks to seks. Bzykamy się, kochamy, dziękuję, do widzenia. Co tu w ogóle analizować? Otóż nie, w łóżku też stosujemy różne gry. Po co to robimy?

Z różnych powodów. Na przykład dlatego, że nie potrafimy być blisko. Gry seksualne to unikanie prawdziwej intymności. Chronią nas też przed spontanicznością, świadomością siebie, otwartością wobec drugiej osoby, wzięciem odpowiedzialności za siebie i swoje wybory.

Ten lęk jest lękiem przed przeżywaniem miłości. Poddanie się miłości, otwarcie  niesie ze sobą ryzyko zranienia.  To właśnie brak wiary w miłość jest podstawowym powodem gier seksualnych. Nie wierzę, że ktoś będzie mnie kochał po prostu – gram, bo dzięki temu jest szansa na odrobinę akceptacji, poczucie bycia kochanym.

Ktoś fajnie powiedział – nasze gry seksualne są niczym innym tylko walką ze sobą. A poniżej te najpopularniejsze. Zobacz, czy nie stosujesz którejś z nich:)

„Ale nie myśl, że się po tym w tobie zakocham”

Jest ona i on. Prowadzą grę erotyczną, flirt, który ma doprowadzić do seksualnego zbliżenia. Gdy cel jest zrealizowany (idą do łóżka) zaczynają bagatelizować to, co się między nimi zdarzyło. On mówi: „To był tylko seks” albo „Nie przywiązujmy się do tego”, ona: „Luz, to nic takiego”. Czytaj. Nie myśl sobie, że jestem jak inne kobiety, że zaraz będę czegoś oczekiwać”.

Odrzucają się wzajemnie, żeby mieć kontrolę. Ponieważ każde z nich chce tę kontrolę mieć, żadne nie okazuje prawdziwych uczuć. On nie przyznaje, że liczy na coś więcej, ona nie mówi, że nie pasuje jej to, że on to bagatelizuje.

Zobacz, do czego mnie zmusiłaś/ zmusiłeś…

Mistrzyniami są w tym kobiety. „Nie chciałam, ale mnie zbałamuciłeś”. „Tak mnie uwodziłeś. Twoja wina”. Często robią to kochanki. Nie chciałam być nie w porządku do innej kobiety, ale po prostu nie potrafiłam się oprzeć.  Ponosisz za to odpowiedzialność. Albo: „Nie chciałam uprawiać seksu bez zabezpieczenia, ale zrobiłeś to, więc teraz jestem w ciąży.

Osoba, która to mówi gra ofiarę– porwały mnie instynkty, nie miałam na to wpływu, teraz ty weź za to odpowiedzialność.

Nic nie pamiętam, byłem pijany/ byłam pijana

Podobne do „zobacz, do czego mnie zmusiłaś”. Przykład ona mówi: jestem w ciąży, on: ale jak to, nie pamiętam, nie byłem trzeźwy.

Powód: niechęć do wzięcia odpowiedzialności za swoje decyzje, wchodzenie w rolę ofiary. No sorry, ktoś inny jest temu winny. Nie ja przecież.

„Wciąż mnie pociągasz”

Gra, którą kochają mężczyźni w stałych związkach. Mężczyźni (ale w sumie kobiety też) udają niesłabnące zainteresowanie drugą osobą. „Tak, wciąż cię pragnę”, „pożądam” mówią– choć każde ich zachowanie pokazuje, że jest inaczej.

On jej nie dotyka, potrafi spać oddzielnie, ona mówi: „coś jest nie tak, nie ma między nami już chemii”. On: „Ależ skąd. Jest” (choć przecież doskonale wie, że nie ma).

Dlaczego to robią? To na ogół lęk przed konfrontacją z własnymi, trudnymi uczuciami. Ktoś mnie nie pociąga, to minęło. Wolę powiedzieć: „nic się nie zmieniło” niż skonfrontować z trudnymi emocjami. I być może je zmienić.

„Seks nie jest ważny”

Druga strona punktu powyżej. Nie jest między nami w seksie dobrze. Nie skonfrontuję się z tym jednak, wolę zbagatelizować rolę seksu. „O co ci w ogóle chodzi?! Czego oczekujesz?! Dlaczego koncentrujesz się na sferze fizycznej?! Przecież to tylko dodatek do życia”.

To odciąga uwagę od tego co w relacji nie gra. Skoro seks nie jest taki ważny, to może ja się czepiam?– myśli ona (on). Nie, jest ważny, po prostu ktoś tobą manipuluje.

„Nie starasz się”

Z namiętnością używane przez żony, które mają problem z libido. „To twoja wina” grzmią. To samo zresztą robią mężczyźni. No cóż, nie jestem nam dobrze w łóżku, bo się nie starasz (mówi prześladowca). Ofiara idealnie wchodzi w swoją rolę. Zamiast powiedzieć: okej, porozmawiamy o tym, co nam nie pasuje, mówi  myśli): Tak, powinnam starać się bardziej.

I stara się. I nie wie, że nie o staranie chodzi tylko o przerzucenie odpowiedzialności plus poczucie władzy. Ja uważam, że się nie starasz, zmieniaj się więc.

„Gdybym nie miał żony/ nie miała męża”

Przystojny szef (żonaty) doprowadza swoją asystentkę (koleżankę) do czerwoności. Ach te gesty, flirty, spojrzenia. Gdy już widzi, że efekt został osiągnięty (ona jest gotowa posunąć się dalej), on mówi: „Jesteś wspaniała, gdybym tylko nie miał żony”.

Hmm, a wcześniej gdy ja uwodziłeś, nie miałeś żony?

W grze chodzi o poczucie akceptacji i wyjątkowości. Druga osoba jest tylko i wyłącznie narzędziem  do osiągania celu. Ten sam zabieg można zastosować po seksie( no byłbym z tobą, ale wiesz, mam żonę).

W tej grze doskonałe są też mężatki. Uwodzą innego mężczyznę, a w ostatnim momencie mówią. „Ups, nie wiedziałeś, mam męża”. Chciałoby się rzecz: to po kiego uwodziłaś?

„Pójdę z tobą do łóżka, ale….”

W tym przodują z pozoru niewinne dziewczęta. Ale też często kobiety w długich związkach. Pójdę do łóżka, ale. a.) jeśli mi coś kupisz, b.) jeśli odpowiednio o mnie zadbasz, c.) jeśli wyznasz swoje uczucia. d.) jeśli się ze mną ożenisz.

Czyli seks nie jest przyjemnością samą w sobie. Jest narzędziem, środkiem do osiągania celu.

Kto stosuje najczęściej? Córki matek, które mówiły: musisz się szanować, mężczyznom chodzi tylko o jedno, chodź do łóżka tylko z właściwym mężczyzną.

Na podstawie książki Erica Berne’a „Seks i kochanie”


Seks

„Kotku, już cię nie pragnę…”. Wszystko o tym, co zabija namiętność

Seksualnie
Seksualnie
7 czerwca 2016
Fot. iStock / oleg66
 

I żyli długo, i szczęśliwie. Wciąż pożądając się tak samo. Tak się kończy bajka dla grzecznych, dopiero wchodzących w dorosłe życie, dziewczynek. Hahahahaha, to ja może się pośmieję. Bywają namiętności wielkie, miłości wielkie. Bywają związki świetnie i mniej świetne. W zdecydowanej większości nawet największa miłość przeżyje seksualny kryzys.

„Co ona pier**li” myślisz… Dobra, to zaoszczędźmy sobie czasu, okej? Jeśli jesteś w tej grupie, która po 20 latach małżeństwa ma tak samo świetny seks– gratuluję, cieszę się, uśmiecham, jestem szczęśliwa. Nie czytaj tego tekstu.

Jeśli ze swoim partnerem jesteś rok, dwa lata, trzy, pięć – to też nie musi być tekst dla ciebie. Ciesz się i nie czytaj tego tekstu.

Jeśli nic nie zabija namiętności w twoim związku – nie czytaj tego tekstu. Szkoda czasu.

Tekst jest dla ludzi, którzy – choć kochają – podświadomie czują, że nie jest już tak samo. Gorąco, namiętnie, wspaniale. Wykluczamy sprawy biologiczne. Feromony i tak dalej. Są zupełnie inne rzeczy, które zabijają namiętność…. oto one.

Brak adrenaliny i wyzwań

To jest paradoks, ale w zdecydowanej większości pragniemy rzeczy, których nie możemy mieć. Rzeczy, które są trudne, o które musimy się postarać. Zarzuca się to mężczyznom, ale to niesprawiedliwe. Wiele kobiet też tak ma.

Brak starań

Jest różnica między facetem, który przemierzy tysiące kilometrów, żeby z tobą być (kochać się), a facetem, który ściągnie majtki i powie: „no, dawaj mała, wskakuj” (w dużym skrócie). Seks wymaga pracy, jeśli nawet nie seks (kochać się można szybko na pralce) to namiętność. Ona, szczególnie po jakimś czasie, wymaga minimum poświęcenia.

Warto zadać sobie pytanie: co mogę zrobić, żeby ona poczuła się lepiej? On? Co mogę zrobić dla drugiej osoby? Co ona lubi? I JAK lubi.

To się tyczy dwóch stron.

Brak rozmów

To, pewnie, kontrowersyjne co powiem. Ludzie bez dialogu mogą mieć dobry seks raz, może dwa, góra trzy. Może kilka miesięcy. Dłużej nie. A nawet jeśli dobrze się bzykają to wszystko poza tym nie gra – prędzej czy później poczują się nieszczęśliwi.

Brak czasu

Pewnie, można mieć boski seks przez minut. W łazience na stacji benzynowej. Można. Na początku związku. Albo jako urozmaicenie seksu. Jeśli mąż będzie chciał cię przelecieć na stacji benzynowej i to będzie jego jedyna forma współżycia – dostaniesz szału.

Namiętność potrzebuje czasu.   

Brak (samo)akceptacji

Ty pełna pretensji do niego, on do ciebie. Ej, powinnaś schudnąć. Ej, powinnam schudnąć. Ej, źle to robię. Ej, źle to robisz.

Jeśli chcemy mieć dobry seks, musimy puścić kontrolę. Nieważne jak wyglądamy, jak się czujemy. Seks to energia. Zmysłowość, czułość, brak ograniczeń. Po prostu.

Pośpiech

Bywa świetny (na stacji benzynowej). Częściej niszczy. Nie teraz, nie tak, czekaj muszę skończyć projekt, czekaj, czekaj. Czekaj.

Praca

Patrz punkt wyżej. To znaczy: jeśli serio wierzysz, że możesz wrócić do domu styrany, a potem bzykać się pół nocy – to tak.

Po pierwsze: na początku związku

Po drugie: z nową kochanką

Po trzecie: gdy jest młody.

Cała reszta: no średnio i tylko przez chwilę. Serio musisz tyle pracować?

Alkohol

Na początku jest afrodyzjakiem, na dłuższą metę nie działa. Stępia umysł, stępia wszystko.

– On w ogóle nie chce seksu – mówi ona, żona alkoholika

– Bo on chce tylko pić – mówi osoba, która wie cokolwiek o alkoholu.

Więc jeśli on/ona piją zapomnij o prawdziwej bliskości.

Ograniczenia

Nasze. Wstyd. Smutek. Żal. Tęsknota za eks. Jeśli żyjesz w innym świecie, nie możesz mieć prawdziwego: „ tu i teraz”. Wiesz to?


Seks

Jak mieć dobry seks? Odrzuć „fast”, wrzuć „slow”. Oj, nie udawaj, że tego nie chcesz

Seksualnie
Seksualnie
7 maja 2016
Slow sex... W łóżku nie ma przyzwoitości. Nie istnieje w ogóle coś takiego. Można wszystko
Fot. iStock/oleg66

Gdy przeczytałam tytuł książki „Slow sex. Uwolnij miłość” trochę zwątpiłam. Nienawidzę poradników seksualnych, nienawidzę tego, co dziś z seksem robimy.

Nie znoszę tekstów o seksie w gazecie, choć sama ich wiele napisałam. „Jak zrobić mu dobrze?”, „jak zrobić jej dobrze”, „dziesięć pomysłów na mega seks”. Ble i ble, ble. Nie znosiłam też długi tej drugiej strony– książek o Kamasutrze, długim, powolnym tantrycznym odlocie.

My w ogóle nie specjalnie lubimy o TYM rozmawiać. Robimy to wszyscy. Żyjemy w czasach, gdy podobno nie ma żadnego tabu. Otwartość seksualne jest modna i oczywista. Ci, którzy „otwarci” nie są – siedzą cicho. No dobra, nie tak cicho, bo są pierwsi do wyśmiewania książek i tekstów o seksie. Problem w tym, że niewielu z nas wie, co to jest DOBRY seks . Nie, dobrego seksu nie mierzy się ilością seksualnych partnerów, czasem trwania stosunku, ilością pozycji czy nawet liczbą granic, które przekroczyć potrafimy.

Dobry seks to zadowolenie, poczucie bliskości z drugą osobą, satysfakcja. Nawet bez orgazmu. To nieudawanie, mówienie szczerze i oddanie kontroli. Ilu z nas to umie? Podobno gwarancją dobrego seksu jest tzw. slow sex. Slow to odwrócenie „pośpiechu”, „bylejakości”.

Nasz przeciętny stosunek seksualny trwa około 20 minut. Najczęściej właśnie w sobotę wieczorem. Mało kto z nas jest wtedy z tą drugą osobą NAPRAWDĘ.

Chcesz być w łóżku szczęśliwy w łóżku? Przeczytaj… Slow sex i…

Nie ma chemii…

Albo inaczej: chemia to iluzja, moment. Jeśli myślisz, że można ja mieć wciąż od nowa– to tak. Ale z nowymi partnerami. Czy to cię zbliża do prawdziwej bliskości? Nie. To bzdury, że jest zauroczenia, a potem to wszystko mija. Do łóżka wkrada się nuda. Jeśli dwoje ludzi nie czuje do siebie pożądania, to jest to wynik tylko tego, że żadne z nich nie inwestuje w relację. Ja nie inwestuję, ty nie inwestujesz. Nie ma pożądania. To nie brak chemii, to tylko brak zainteresowania.

Dopóki wciąż coś do siebie czujecie, możecie nad tym pracować.

Jeśli chcesz mieć dobry seks, zrozum, że chemia na dłużej nie istnieje

Udawanie…

Przyznanie się, że nie mamy dobrego seksu, jest podobno bardzo trudne. Lepiej zaszyć się pod kołdrę. Mówić o bólu głowy i dużej ilości pracy zawodowej. Dlaczego nie przyznajemy się przed sobą, że mamy słaby seks?

– bo się wstydzimy (nawet przed sobą)

– bo się boimy (tego co się za brakiem seksu kryje – na przykład totalnej samotności, pustki, bólu, braku miłości)

– bo nie chcemy konfrontacji (z tym co wyżej)

Dopóki będziesz udawać, nie masz nawet szans na prawdziwą intymność. A dobry seks, to no cóż…. jedna z najważniejszych rzeczy w życiu

Czym jest dla ciebie seks?

Ale tak szczerze, bez ściem. Jest wentylem bezpieczeństwa, sportem, potrzebą kontroli, poszukiwaniem bliskości? Zdobywaniem kogoś?

Wiele osób ma problemy z seksualnością, bo nigdy nie odpowiedziało sobie na pytanie czym dla nich jest seks. Seks uprawiamy z miliona powodów. Zaspokojenie seksualne jest tylko jednym z nich.

Musisz wiedzieć, czym jest dla ciebie seks, jeśli chcesz mieć dobry seks.

Czy umiesz o tym mówić? Co robisz, gdy czujesz się sfrustrowany?

Czy rozmawiasz o tym, czym jest dla ciebie seks. Czy umiesz to powiedzieć osobie z którą sypiasz. „ Jesteś jak kłoda”, „Gdybyś umiał, to byłabym w raju”. To są słowa przemocowe, jest w nich ocena. Jestem w łóżku mało aktywna, bo on nie umie sprawić, żebym była bardziej. Mam problemy z erekcją, bo ona mało się stara.

Nikt poza nami nie ponosi odpowiedzialności za nasze życie erotyczne….

Jeśli oceniasz – nie ma dialogu.

Jeśli proponujesz: „Popracujmy nad tym”, a on/ ona mają to gdzieś – to znaczy, że w jakimś sensie mają też gdzieś związek z tobą.

Jeśli kogoś kochamy – staramy się.

Robimy to nawet, gdy nie kochamy, ale nam zależy.

Jeśli chcesz mieć dobry seks, musisz mówić

Czy umiesz dotykać?

Dotyk to jedna z naszych najważniejszych potrzeb. Głaskanie, przytulanie, pieszczenie. Ludzie bez dotyku są nieszczęśliwi, a jednocześnie niewielu z nas potrafi dotykać. Dotykanie trwa długo, wymaga czasu, skupienia się na kimś.

Dotykanie to coś więcej poza ugniataniem pośladków czy machinalnym pieszczeniem. To poznawanie ciała drugiej osoby. Erotyczne, ale nie tylko.

W dotyku powinna być czułość, ciepło, troska.

Czy puszczasz kontrolę?

To jest największa zaleta slow sex. Puszczenie kontroli. Czyli nie gramy, nie myślimy jak kogoś zaspokoić, jak wyglądamy w łóżku, czy jesteśmy świetni, dobrzy. Czy się staramy. Nie musisz się starać. Jeśli coś musisz, to tylko się poddać.

Być dobrym w łóżku. A co to znaczy?

Może jedyną cechą dobrego kochanka jest otwartość. Przeczytałam piękne zdanie. „Młoda dziewczyna nie musi być doświadczona. Jej otwartość to zgoda na to, że może zdarzyć się wszystko. Zamiast machinalnych gestów czy ruchów, jest po prostu odpuszczenie i poddanie się chwili.

Dzieje się to, co się dzieje, może zdarzyć się wszystko.

Czy wiesz jakie masz przekonania i jak one wpływają na twój seks?

Grzeczna dziewczynka powinna”, „Seks analny to dziwactwo” , „BDSM to ohyda”. W łóżku nie ma przyzwoitości. Nie istnieje w ogóle coś takiego. Można wszystko. Jedyną granicą są potrzeby drugiej strony. Jego „nie”. Czy twoje nie.

Ale też dużo kobiet godzi się na seks analny czy przemoc, bo chcą pokazać, że są fajne i otwarte. Dobry seks to nie jest udawanie.

Jeśli czegoś nie chcesz – po prostu tego nie rób.


Na podstawie książki: „Slow sex. Uwolnij miłość”. Rozmowa Hanny Rydlewskiej z Martą Niedźwiecką