Seks

Seks nasz powszedni. Średnio jesteśmy z niego zadowoleni

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
13 lutego 2017
Fot. iStock/nd3000
 

Seks tu, seks tam. Miewam wrażenie, że seks na stałe zagościł w naszym dniu. Coraz go więcej, coraz częściej się o nim pisze i mówi. To w końcu nie czasy Michaliny Wisłockiej, kiedy to rewolucyjnym było wydanie samej książki o seksie. Teraz mamy szeroki dostęp do lektury, a także samych seksuologów, ekspertów, możemy z uch wiedzy czerpać garściami.

I wydawałoby się, że zatem w kwestii seksu powinniśmy zmierzać w coraz lepszym kierunku. Rozwijać się, edukować, doświadczać nowego – w końcu seks przestaje być tematem tabu, możemy o nim rozmawiać, czytać właściwie wszystko, co się nam spodoba.

Czy korzystamy z tych dobrodziejstw współczesności? Czy nasze życie seksualne kwitnie? Otóż… nie.

Profesor Zbigniew Izdebski kilka dni temu przedstawił już po raz piąty raport na temat seksualności Polaków. Co by nie powiedzieć, dobrze nie jest.

Okazuje się, że tylko 42% Polaków jest zadowolonych ze swojego życia seksualnego, przy czym mężczyźni stanowią 55% a kobiety 49%. Mówi się o tym, że seks jest istotną składową naszych związków, a tymczasem w ciągu ostatnich 20 lat nasza aktywność seksualna spadła o 10% (z 86% do 76%). I nie ma to związku z naszą pruderyjnością, czy zawstydzeniem – no tego nikt mi nie wmówić. Okazuje się, że najczęstszą przyczyną braku seksu w związku jest stres i zmęczenie.

Paradoks. Pracujemy, spieszymy się, zarabiamy kasę po to, by niczego sobie nie odmawiać, by żyć spokojnie, a tymczasem, to właśnie praca i stres z nią związany zabiera nam to co najcenniejsze – bliskość, intymność. Warto się nad tym zastanowić – co jest dla nas ważniejsze, jeszcze jeden wysłany mail, wykonany telefon, czy nasz związek, najbliższe nam osoby?

Pamiętam, jak czytając jedną z książek Pauliny Młynarskiej oburzałam się, że kobiety zmuszają się do seksu. Rozkładają nogi chcąc mieć święty spokój, czy nawet coś dla siebie załatwić. W jakim świecie my żyjemy, żeby uprawiać seks, bo ON chce. Raport profesora Izdebskiego rozwiewa moje wątpliwości. Otóż żyjemy w kraju, w którym 30% kobiet przyznaje się, że uprawiało seks, chociaż nie miało na niego ochoty. Aż ciśnie mi się na usta – ile z nich zostało zgwałconych kompletnie nie zdając sobie z tego sprawy? Smutny to obraz.

Seks wygląda trochę tak jak nasze życie. Poświęcamy czas na wiele nieistotnych rzeczy, zapominając o tym, co ważne. Nawet gra wstępna skróciła się z 20 do 15 minut. Może stąd chociażby po stronie kobiet tak wysokie niezadowolenie z seksu?

Profesor Izdebski w swoim raporcie porusza także kwestię zdrady. Co piąty mężczyzna uważa, że w zdradzie nie ma nic złego, tego samego zdania było 14% biorących w badaniu kobiet. To może nie jest aż tak zaskakujące jak, fakt, że z 29% tych, którzy przyznają się do zdrady, niemal 60% związków się nie rozpada. Ma to się nijak do głoszonych przez kobiety: zdrady bym nigdy nie wybaczyła, odeszłabym. Tu jest wybór, albo żyjesz w błogiej nieświadomości, albo na szczerości, choć bolesnej budujesz od nowa związek. Może to naiwne myślenie, bo zaraz ktoś powie: bo boją się zostać same, to co mają zrobić. Może i tak.

Co ciekawe, zdrada jest ściśle związana z wykonywanym zawodem. Zdradzamy najczęściej na wyjazdach służbowych, w delegacjach, na imprezach integracyjnych, a nawet w biurze.

Badania nie napawają optymizmem, cały czas seks spychany jest jako dodatkowy, a nie podstawowy element związku. Nieustannie bywa demonizowany, często traktowany zbyt poważnie. A przecież to najprzyjemniejszy sposób na rozładowanie stresu, na pobycie tak naprawdę razem, zatrzymanie się i czerpanie radości z tego, co dla nas zupełnie naturalne. Smutny ten raport… Bo mam wrażenie, że się od siebie oddalamy, że pochłania nas coś, co nie przytuli, nie wesprze, nie pocieszy, coś, co tak naprawdę nie jest dla nas w życiu najważniejsze.


źródło: dane za WPROST


Seks

Dodatki do wnętrza z efektem WOW! Tak, możesz je kupić w Polsce

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
13 lutego 2017
Następny

Piękne, zachwycające, dizajnerskie… Miło poprzeglądać katalogi, nawet wyobrazić sobie w swoim salonie kanapę, jak z okładki. Ale, żeby tak od razu kupować, przecież na pewno się nie opłaca, nie ma, drogie, niepraktyczne. O nie!

Zobaczcie koniecznie, najpiękniejsze dodatki i meble, które robią efekt WOW, które można kupić w polskim sklepie i nie kosztują tyle, co nowy samochód! Zdecydowanie warto trochę poszperać w sieci, bo nawet kupując całe umeblowanie z „sieciówki” można wyczarować wnętrza niepowtarzalne, jednym wyjątkowym i przykuwającym uwagę przedmiotem.

Seks

Odważyła się stanąć na scenie ze swoim gwałcicielem. Dla wielu kobiet jest dziś bohaterką

Karolina Krause
Karolina Krause
13 lutego 2017
Fot. Screen z Youtube Maikel Akkermans

Jest grudzień 1996 roku, 16-letnia Thordis Elva wybrała się właśnie ze swoim o 2 lata starszym chłopakiem Tomem Strangerem na szkolną potańcówkę. Thordis jest najszczęśliwszą dziewczyną na ziemi – ich wspólne wyjście na bal to nieformalne oświadczenie przed całą szkołą, że ona i Tom oficjalnie są parą. I choć wszystko w tym momencie wydaje się być idealne, ten wieczór nie przejdzie do ich pamięci, jako radosne wspomnienie. Raczej jako coś, o czym obydwoje chcieliby zapomnieć. Tylko, że jedno z nich przez długie lata nie będzie potrafiło tego zrobić…

Dzień, w którym Thordis i Tom wybrali się na szkolny bal bożonarodzeniowy, był dla niej także pierwszą okazja do spróbowania alkoholu. Padło na rum. Zdecydowanie za dużo rumu. Thordis była w bardzo złym stanie – kilkakrotnie wymiotowała, więc ochroniarze już chcieli wzywać pogotowie. Wtedy Tom zaproponował, że ją odwiezie.

To było, jak w bajce – leżałam bezpiecznie w jego ramionach, które delikatnie ułożyły mnie na łóżku. Tylko, że wtedy cały ten miłosny obrazek przeobraził się w horror.”

Gdy Tom zaczął zdejmować z niej ubrania, dziewczyna natychmiast oprzytomniała. Była jednak zbyt słaba, żeby mu się przeciwstawić. Ból jakiego wtedy doświadczyła był tak rozrywający, że prawie całkowicie ją otumanił.

Żeby nie zwariować, zaczęłam wpatrywać się w mój budzik. Tamtej nocy nauczyłam się, że w dwóch godzinach mieści się aż 7200 długich sekund.” – wyznaje dorosła dziś kobieta, stając ramię w ramię ze swym oprawcą.

Zanim jednak Thordis odważyła się opowiedzieć o tym razem z Tomem, na konferencji Ted Women w październiku 2016 r., musiała przejść przez wieloletni proces. A jednym z jego etapów, było przebaczenie tego co, jej zrobił.

Kilka dni po szkolnym balu, Thordis i Tom zerwali ze sobą. Przez wiele miesięcy dziewczyna zanosiła się łzami, starając się zrozumieć, co właściwie zaszło tamtej nocy. Gdy w końcu zidentyfikowała całe zdarzenie jako gwałt, on zdążył wrócić już do swojej ojczystej Australii, zostawiając przeszłość za sobą.

Tom Stranger: „Moje wspomnienia na temat wydarzeń z następnego dnia są raczej mgliste. Pamiętam, że za dużo wypiłem i to dziwne uczucie pustki, którą za wszelką cenę starałem się jakoś zapełnić.[…] Ale nie chciałem zobaczyć się z Thordis. […] Gdzieś w środku czułem, że zrobiłem coś złego, ale nie mogłem się do tego przed sobą przyznać. Tak jakby prawda, o tym, co zrobiłem nie była możliwa do przyjęcia. […] Wytłumaczyłem więc sobie, że to był po prostu seks i to pozwoliło mi iść dalej. Mimo to, podświadomie wiedziałem, że to kłamstwo. I przez wiele lat ciążyło mi to na sercu.”

Prawda jednak nie pozwoliła mu sobie zapomnieć. 9 lat później otrzymał list, w którym Thordis konfrontuje go z krzywdą, jaką jej wyrządził.

Thordis miała wówczas 25 lat i przechłodziła załamanie nerwowe. Lata obwiniała się o to, co zaszło między nimi tamtej nocy i trzymanie tego w sekrecie doprowadziły jej samoocenę do ruiny. Została bowiem wychowana w przekonaniu, że to kobiety ponoszą odpowiedzialność za gwałt. „Bo mają za krótkie spódniczki, bo zbyt szeroko się uśmiechają, bo ich oddech pachnie alkoholem” – a ona tego wieczora była „winna” każdej z tych rzeczy.

Ale tego dnia coś w niej pękło. Przelała wtedy całą gorycz na papier i ku swojemu zaskoczeniu, zamiast listy oskarżeń, z pomiętej kartki spoglądały na nią jej własne słowa – „Chciałabym Ci wybaczyć”. Przeanalizowała w swojej głowie wszystkie możliwe scenariusze: A co jeśli odpowie, że sobie coś ubzdurałam? Jeśli wszystkiemu zaprzeczy? Albo co gorsza – jeśli nic nie odpowie? Gdy uznała, że jest już gotowa na wszystko, zdecydowała się wysłać list. Nie tylko dlatego, że on zasługiwał na przebaczenie, ale przede wszystkim dlatego, że ona potrzebowała odnaleźć swój spokój.

Jednego jednak nie przewidziała – Tom odpisał, a jego odpowiedź przepełniona była ogromnym, żalem. A był to dopiero początek drogi, która miała ich czekać. Po 8 latach trudnej, wymagającej, ale na wskroś szczerej mailowej konwersacji, Thordis i Tom postanowili się spotkać. Zdecydowali, że zobaczą się ze sobą w Kapsztadzie, w połowie drogi między Australią, a Islandią – gdzie znajduje się rodzinny dom Thordis. Tom miał wówczas 35 lat i wreszcie nazwał gwałt, gwałtem.

To co wynieśli z tego doświadczenia to nie tylko, przebaczenie, które potrzebne było im obojgu, ale także chęć podzielenia się nim ze światem. Ponieważ, jak mówi Thordis „zbyt długo już traktujemy przemoc seksualną, jako problem kobiet”, czas byśmy do tej dyskusji wprowadziły także mężczyzn. Bo to właśnie do nich należy odpowiedzialność za to, co się dzieje. I decyzja o tym, by się zatrzymać.

Thordis zwraca także uwagę na język, którego używamy mówiąc o „ofiarach przemocy”. O wstydzie, którego doświadczają kobiety.

Szacuje się, że jedynie 10% kobiet zgwałconych w Polsce zgłasza się na policję. Wiele z nich zostaje zgwałconych w ich własnych domach, przez osoby, które miały je kochać. W miejscu, w którym miały być bezpieczne. Te kobiety nie chcą jednak o tym mówić. Boją się stygmatyzacji, postrzegania ich jako „ta, która została zgwałcona”. Nazywanie kogoś „ofiarą gwałtu” odbiera im bowiem pewnej mocy, odziera z godności, szacunku.

Łatwo nam także postrzegać gwałcicieli, jako tych „nieludzkich”, „potworów”. „Jak jednak możemy starać się zrozumieć społeczny problem, jakim jest przemoc, jeśli przestaniemy postrzegać sprawców, jako ludzi?”

Dlatego Thordis zebrała w sobie odwagę, by wystąpić na scenie wraz ze swoim oprawcą. By pokazać, że po tym traumatycznym wydarzeniu, jakim jest gwałt, można odnaleźć spokój, że można normalnie żyć, że można wybaczyć. I dlatego wielu kobiet jest dziś bohaterką.


Źródło: ted.com


Zobacz także

Afrodyzjaki

Afrodyzjaki od kuchni. Po jakie produkty warto sięgnąć, by mieć lepszy seks?

Boimy się menopauzy, bo ubywa nam kobiecości. Być może jest w tym jakiś błąd natury - kobiecość, to przecież o wiele więcej

Menopauza a seks. Czy są jakieś skutki uboczne?

Kinky seks – czy jesteś gotowa na perwersję?