Macierzyństwo Seks

Seks po dzieciach… Tata po prostu opowiadał mamie bajkę. Na ucho. Pod kołdrą

Michalina Grzesiak
Michalina Grzesiak
18 października 2016
Seks po dzieciach. Temat równie nurtujący społeczeństwo, co seks przed dziećmi, a jednak odrobinę mocniej skomplikowany,
Fot. iStock / VikaValter
 

Seks po dzieciach. Temat równie nurtujący społeczeństwo, co seks przed dziećmi, a jednak odrobinę mocniej skomplikowany, żeby nie powiedzieć zabawny. Zbliżenie się do siebie dwojga ludzi, z których jedno ostatnimi czasy wypchnęło życie wielkości dojrzałej dyni przez otwór rozmiaru oczka w rajstopach, a drugie na przemiennie wchłaniało stękanie, zgagę i permanentne zatwardzenie drugiej połówki, może nie należeć do prostych. Zanim jednak poddacie się na długie miesiące i uschniecie z tęsknoty za ciepłem dotyku, zastosujcie się do tych kilku prostych porad.

Czas leczy rany

W tym przypadku dosłownie. Poród to taka magiczna chwila, która na czas jego trwania odbiera zdolność racjonalnego myślenia, pojmowania miłości i przywiązania do osób, które potencjalnie będą najważniejszymi uczestnikami dalszego życia. Dlatego obecność męża na porodówce praktycznie zawsze odbija się od szczerego: „spróbuj mi to zrobić jeszcze raz, a osobiście cię zabiję”, albo „jak staniesz przede mną nago, wiedz, że w kieszeni noszę nożyczki. Tępe!” Panowie nie poddawajcie się. Z chwilą zobaczenia małego zawiniątka w oddziałowej tetrze, serce matki mięknie jak ugotowany na parze pampuch, a zapomniane uczucie miłości wraca niczym bumerang. Gorzej z bólem fizycznym, który jeszcze chwile da o sobie znać. Pamiętajcie, że z każdym dniem, z każdą nową umiejętnością kobiety nabytą na drodze usilnych starań (np. samodzielne wiązanie adidasów, siad na klozecie w trzydzieści sekund, nie w trzy minuty, depilacja muszelki z możliwością podglądania ruchów maszynki do golenia) wszystko wróci do normy. Cierpliwości, nie od razu Rzym zbudowano.

Czas dla siebie

I tutaj nadchodzi „fun part”. Leżycie w łóżku, narządy kipią w gotowości, spodnie same się zdejmują. Patrzyliście na siebie cały dzień w „ten” sposób, a świeczka na komary niewykorzystana na wakacjach pod namiotem w Mielnie idealnie buduje nastrój podskakując ogniem na szerokim parapecie. Zapach cytronelli w całym mieszkaniu zupełnie wam nie przeszkadza, bo od dwóch minut napawacie się ciszą po uśpieniu dzieci i ostrzycie na siebie zęby. Całodniowe polowanie idealnie podkreśliło głód zdobycia, a fakt odśpiewania ostatnich, nokautujących potomstwo kotków dwóch najlepiej się do tego nadaje. Rzucacie się na siebie w szale jak psy rasy amstaff, zdrapujecie ciuchy, pod ciepłą flanelowa koszulą stanik do karmienia i wkładki laktacyjne, które latają już po całej chałupie. Tu się coś naddarło, tam się coś urwało – nieważne. Wróg spacyfikowany, można działać. I kiedy już miło pocieracie się ciało o ciało, ty przypominasz sobie najlepsze zapachy męża, głowa zwisa ci wiotko poza łóżkiem, krew spływa do mózgu, na horyzoncie wyłania się twarz dwulatki nosem stykająca się z twoim: – No cieś! Cio lobisz!? W ułamek sekundy prostujesz się jak kłoda, mąż wiotczeje, wiadomo, ogarniasz włosy, zdejmujesz z buzi rozanieloną poświatę i niczym dziewuszka na stancji zaczynasz tłumaczyć się dwuletniemu terroryście, że tata po prostu opowiadał mamie bajkę. Na ucho. Pod kołdrą. Korzystajcie z każdej minuty, bo mogą to być najkrótsze chwile, jakich doświadczyliście w życiu 😉

Pomysłowość bez barier

Nie dajcie się spłoszyć brakiem drzwi w pokoju, albo mieszkaniem w kawalerce, w której na przeciwnej ścianie połyskują fluorescencyjne misie lub kręci się właśnie pluszowa karuzela z „Twinkle, twinkle, little star” w podkładzie. To jest zmyłka losu. Pułapka taka, żeby się zasuszyć w życzeniach o nagim ciele do osiemnastki dzieci. Potrzeba matką wynalazku, a chęć zatopienia paznokci w plecach żony powinna być silniejsza niż niesprzyjające warunki mieszkaniowe. W ruch idą ręczniki, koce zawieszone na ościeżnicach, dmuchane, turystyczne materace stawiane na sztorc w dziurę po drzwiach i nagła potrzeba wyjścia do łazienki, w której i mamusia i tatuś „segregują” pranie o dwudziestej trzeciej dwadzieścia. I wszystko pięknie, wszystko się liczy, bo oprócz tego, że urodziły wam się dzieci nadal powinniście dbać o relacje ona – on. Wy też jesteście w tym wszystkim ważni.

Może być inaczej

Dotychczasowe nawyki  łóżkowe i rozszyfrowane mapy mogą już nie prowadzić do tego samego skarbu, który razem zakopaliście przed pierwszym dzieckiem. Niech was to broń Boże nie zraża, bo o ile tamte wytyczne mogą być już nieaktualne, o tyle perspektywa nowych eskapad z woreczkiem na patyku, na Włóczykija, powinna być równie ekscytująca.  Tu chodzi o sam fakt świadomości, starannie pielęgnowane w głowie przeświadczenie, że trzeba się będzie starać, dopasować do nowej rzeczywistości. Nie wyklucza to natomiast opcji inaczej czyli dużo lepiej. Zanim nastawicie się pesymistycznie na ponowne chwile zapomnienia pamiętajcie, że są tacy, którzy chwalą sobie zmiany i kształt odrestaurowanego pożycia.  Niech moc będzie z wami mamo i tato!

Oprócz tego że wejdziecie w nową rolę, a zamiast seks gadżetów pod poduszką zamieszka krem na odparzenia i grzechotka, pamiętajcie zadbać o siebie. Dajcie sobie czas i morze zrozumienia, bo nikt nie zmusza do tytułu profesorskiego z „seksu po dzieciach” od razu po powrocie z porodówki. Nowa jakość zbliżenia może też stać się odważniejsza i bardziej kreatywna. Kto widział ten wie, że po doświadczeniach jakimi są ciąża i bóle parte już niewiele może was zawstydzić i zaskoczyć. Będzie też śmiesznie, czasami krępująco, gdy pod kocyk wpakuje się dziecko, ale to nadal wy. Ci sami, którzy postanowili powiększyć rodzinę i trwać w niej do końca.

Trzymam kciuki Indiano Jones’ie.


Macierzyństwo Seks

„Ja chodziłem kiedyś do pracy, mówię ci, szok!”. Bajka o trzech muszkieterach… jak z obrazka

Anika Zadylak
Anika Zadylak
18 października 2016
Fot. iStock / AleksandarNakic
 

Jeżeli wydaje ci się, że w swoim życiu przerobiłeś lub widziałeś już wszystko, może okazać się, że jesteś w dużym błędzie. Bo oto istnieje pewna grupa ludzi i  niestety w większości są to faceci (o ile powinnam  tak o nich mówić…), których śmiało mogę nazwać nierobami. Moja niewątpliwie świętej pamięci, babcia Marianna zawsze powtarzała: „Drogie dziecko, niech on sobie będzie mizernej raczej urody, o rozum też się szczególnie nie martw, jesteś mądra za was dwoje, ale pilnuj, żeby się do roboty garnął! Inaczej, całe życie będziesz miała pod dachem dziecko a nie chłopa. A jeśli los obdarzy cię synem, to nie tylko ręka boska niech cię broni przed tym, żeby mu matkować i darmozjada utrzymywać do 40-tki! Bo i zresztą dłużej z takim ananaskiem, nie wytrzymasz”. 

Przez całe swoje dotychczasowe życie nigdy takiego osobnika na swej drodze nie spotkałam, skłonna byłam nawet myśleć, że babunia ma lekko przesadzała, albo gatunek ów wymarł po prostu. Ale nie! O zgrozo, doświadczyłam spotkania pierwszego stopnia z wymienionym wyżej tworem, który to przy mamusinej spódnicy całkiem nieźle sobie radzi. Życie słodko i bez większych przeszkód mu płynie, na oglądaniu tv i spaniu. I na jeszcze jednej, bardzo ważnej czynności, którą kombinator delikwent się jednak pała. Mowa wszak o polowaniu na jelenice, która przejmie biedaka, gdy wieko trumienki nad szanowną mamusią się zamknie. Zapraszam na jedną z najbardziej absurdalnych rozmów, jakie przeszłam w swoim życiu. Bo zdziwienie na mej twarzy, a raczej stan szoku pourazowego, będzie mi doskwierał jeszcze długo.

Kolega lat 29, co to sobie sam wyprać i uprasować potrafi

„Do pracy? No ale ja przecież, w domu mamie pomagam!  Wiesz, ona to dopiero ciężko pracuje, bidula. Że się też ci ludzie tak się narabiają po łokcie i dlaczego? Dla tej emeryturki?  Gdzie parę stówek ledwo  na rachunki starcza i nawet na wakacje nie będzie za co wyjechać. Szkoła? No skończyłem tam jakieś liceum, bo ojciec jeszcze jak żył, to się strasznie o to ciskał. Nawet na studia poszedłem. Ale wiesz Krosno, co to za miasto do studiowania!”. 

Patrzę i chyba czegoś nie rozumiem, bo co ma miasto do chęci nauki. Zresztą jest jakiś przymus studiowania w danym miejscu? Przepisy się zmieniły, weszły nowe rozporządzenia? Dlaczego ja nic o tym nie wiem?!

„Przerwałem te naukę, bo tak jak mówiłem, sensu tego nie widziałem. Jeszcze jeździć trzeba było codziennie tymi busami, męczyć się. A potem co? Na kasę w Biedronce, czy ulice zamiatać? To nie dla mnie, trochę większe mam ambicje. Ja bardzo dobrze gotuję, przetwory robię, coś swojego lepiej mieć, po co państwu kieszeń nabijać”.

Oho! Biznesmen jednak, myślę sobie i pytam, jaka to branża dokładnie. Czy zatrudnia kogoś, czy sam tylko pracuje. Pewnie też jakiegoś bloga czy stronę internetową prowadzi, więc zapytuję o to wszystko i słyszę:

Nie, no ja dla mamy gotuję i dla siebie, wiesz ile to zachodu z własną działalnością? A potem i tak cię ZUS-y okradną, nie warte to niczego. Czasem trawnik skoszę, po zakupy pójdę jak mamunia kaskę zostawi. Tak mi jej żal, bo to od świtu do późnego południa pracuje, dlatego się staram pomagać. Bo ja nie jestem pierwszy lepszy, co to tylko leży. I wyprać, w sensie pralkę nastawić potrafię, i wyprasować coś lżejszego. No co, zdziwiona co? Żeby facet, rosły, młody taki, a ogarnięty jak mało kto i żelazka się nie wstydzi. Niezła partia jestem, wiem o tym dobrze, ale byle komu serca nie oddam. Lubię pracowite dziewczyny, ambitne, jak ja.  A znasz ten serial, kurczę tytuł mi wypadł. Nie oglądasz? A widzisz, bo za dużo pracujesz dziewczyno!”. No tak…

Kolega 27 lat, co to artystą jest i tylko z tego żyć potrafi. Tzn. będzie potrafił, jak już tylko na Pudelka się dopcha

„Ja piszę i komponuję, takie wiesz kawałki fajne, melodyjne, może ci puszczę?”.

Słucham więc i myślę sobie. Nie będę chłopakowi mówić, że najwyższych lotów to nie jest, skoro ktoś tego słucha i kupuje. Może się nie znam. Interes się kręci, on zarabia, ktoś się bawi, wszystko gra. Zagaduje więc, gdzie można go na żywo usłyszeć, i z którą wytwórnią współpracuje. 

„Ty chyba nie wiesz o czym mówisz, kobieto. A kto by tego chciał słuchać, a jeszcze kupić. Zresztą, by trzeba było gdzieś to rozesłać, może pochodzić z tym. A dzień za dniem goni, czasu nie ma”.

Czyli uczy się, myślę i pewnie, dorabia w knajpie gdzieś. No to ciągnę dalej, jaki kierunek i że jakby czegoś dodatkowo szukał, to może bym coś miała.

„Dodatkowo do czego? Ja chodziłem kiedyś do pracy, mówię ci, szok! Codziennie na siódmą rano trzeba było wstawać, a przecież ja młody jestem, jeszcze się nawet nie wyszalałem, a tu skoro świt człowieka nieludzko z łóżka ściągają. Aż się wzdrygam na samo wspomnienie. I jeszcze ci ludzie tam, wiesz tacy prości, bo taki zakład był, co uszczelki produkuje. Rodzice mnie zmusili, żebym tam do roboty poszedł. Ja, z moja wrażliwą duszą artysty!”.

Słucham tego i myślę, że za chwile kompletnie nieartystycznie, kopnę go w tę jego arystokratyczną dupę. Pieprzony Pan Uszczelka się znalazł.

„Ja jestem stworzony do wyższych celów, na scenę, do światłych ludzi. Mieszkam z rodzicami, w końcu po to ich mam, żeby pomogli. O co ty pytasz? Że jak to ich zabraknie? No co ty, młodzi są, jeszcze pożyją zanim ja już będę gwiazdą”.

Chyba wigilijną, wątpliwej wartości myślę sobie i raczej mało oczekiwaną. Na koniec pytam, jaki ma plan na to gwiazdorstwo, jak w ogóle wygląda to jego tworzenie arcydzieł na skalę światową, skoro ma być idolem i bożyszczem tłumów.

No jak się już wyśpię koło południa, bo każdy kto pracuje umysłem, wypoczęty być musi, to sklejam parę bitów. Potem obiadek zaliczę, parę piw u znajomych, jak się uda jakiś hajs matce wyciągnąć. Cały dzień zbieram tę,  jak to się nazywa? O! wenę i  kolejny dzień znowu robota. Lekko nie ma kochana, ale jak się ma trochę większe oczekiwania od życia, niż 8 godzin w biurze czy markecie, to trzeba zasuwać”.

Milczę ze łzami w oczach, i w nerwach piszę SMS-a do szefowej z zapytaniem, czy jak człowiek umysłem pracuje, to redakcja nie mogłaby być otwarta od 12.00 a nie 8.00 rano? Przecież ja się cholera jasna nie wysypiam i pewnie dlatego, nadal Pulitzera nie zgarnęłam! 

Kolega, wiosen już 31, nadal czeka na swoją ogromną szansę na sukces

„Jestem poetą, liryczne wiersze piszę czasem prozy trochę, zależy od nastroju. Skończyłem dwa kierunki studiów, jak sobie mamunia życzyła, niestety z moją wrażliwością nadprzeciętną za biurkiem się męczyłem i dusiłem okrutnie”.

Czekam normalnie, aż mi oznajmi, że globusa właśnie dostał niczym Emilka w Nad Niemnem.

„Więc mieszkam w domu rodzinnym, mam spokój i pokój swój duży, jasny żebym warunki miał odpowiednie do rozwijania talentu mego. Nijak tylko pojąć nie umiem, dlaczego wszędzie tylko z krytyką się zderzam, jak z serca przecież mego piszę, szczerze i otwarcie”.

Boję się jak cholera, ale ryzykuję i proszę o kawałek twórczości tejże, jego wybitnej i słyszę. „O mój Boże, Boże mój, Czemuś w swej dobroci wyłożył na mnie ch*j”. Wstaję i prawie krzyczę, że wystarczy, bo jednak dusza ma zbyt delikatna tego słuchać. 

„No właśnie, ludzie boją się prawdziwej sztuki, chowają się za tą cholerną tandetą lub czasami zamierzchłymi, Mickiewicza czy innego nudziarza. A ja o życiu piszę, o zmaganiu się z nim, o znojach i trudach”.

Zapewne masz ich od cholery!  W końcu kto by tam chciał, nic nie robić, ciepło mieć, ugotowane na czas, zapłacone bez wyrzutów i większego zachodu. Kto by tam chciał męczarni takich. Schodzę z tematu, żeby wybrnąć jakoś i o dziewczynę pytam, czy posiada w sensie.

No właśnie tu jest pies pogrzebany, bo niczego mi nie brakuje przecież, oczytany jestem, sam tworzę i nawet wiersze recytuje”.

Chryste Panie, wołam, swoje wiersze?!

„Tak, mam taki jeden, na podryw. Zacytować? Nie trzeba? No trudno.  A pani, co jutro robi? Może byśmy dajmy na to, Herberta poczytali?”.

Tak, zwłaszcza utwór ” Kura” ci polecam gościu, klnę w duchu i wymawiam pracą.

„No tak, człowieczeństwo już całkiem się zatraca, bo tylko praca, a gdzie dusza twa człowiecze? Toć praca nie zając, nie uciecze”,

słyszę już gdzieś echem w oddali.

Rozmyślając nad sensem bycia wyżej opisanych przypadków, dostaję wiadomość od przyjaciela geodety: „Na cholerę ja się po tych studiach włóczyłem, na zmywakach na nie zarabiałem, psy wyprowadzałem, żeby na książki mieć.  Geodezji mi się k*rwa mać zachciało, a co mi źle u matki było?  Stoję w krzakach, jak ten zboczeniec, co pod płaszczem ma tylko gołe jaja.  Moknę, kaczki jakieś koło mnie chodzą, muchy mnie pogryzły, pies się czyjś zesrał niedaleko i smród. Jak żyć?”. No to mu kolegę cytuje, że nie zając, nie ucieknie i takie tam i czytam : „Jaki zając? Kaczki ci mówię tu łażą, bo koło stawu mierzymy i pies się sfajdolił. Weź ty się lepiej dziewczyno za robotę, a nie mi jakieś farmazony z internetów kopiujesz! Nie wstyd ci?!”.

Wstyd. Bo dochodzę do wniosku, że teorie o ludziach z innej planety, wcale nie są tylko spiskowe.  😉


Macierzyństwo Seks

Trądzikowa mapa twarzy

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
18 października 2016
Trądzikowa mapa twarzy
Fot. iStock

Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie te kilka krostek, które nieustannie pojawiają się na linii włosów. No i jeszcze te pojedyncze „diody” na policzku albo nad brwiami… Dlaczego u diabła pryszcze wyskakują w tym miejscu (zawsze w tym miejscu?!)? Ciekawe? Okazuje się, że często, to gdzie pojawi się krotka jest z góry przesądzone. A przyczyny pojawiania się wyprysków w niektórych strefach twarzy, bywają bardzo prozaiczne.

Podobnie jak w przypadku refleksologii, dzięki której wiemy, że objawy niektórych chorób wypisane są na twarzy, istnieje trądzikowa mapa twarzy – bo to, gdzie pojawią się krostki, może mieć swoją bardziej lub mniej złożoną przyczynę (wcale nie związaną ze skórą, jako taką).

Trądzikowa mapa twarzy

Z ludzkiej twarzy można naprawdę wiele wyczytać. I nie tylko o emocjach mowa, ponieważ bardzo często na naszej twarzy rysuje się obraz całego trybu życia. Od diety, przez kosmetyczne grzeszki, po problemy z niektórymi narządami wewnętrznymi.

Trądzikowa mapa twarzy obrazuje strefy charakterystyczne, dla pewnych zaburzeń czy zachowań. Sprawdź, dlaczego złośliwy pryszcz – wyskakuje akurat „tam”.

Trądzikowa mapa twarzy

Fot. iStock

 

Linia włosów

Tu przyczyna zazwyczaj jest do bólu banalna. Jeśli narzekasz na krostki powstające na czole lub przy skroniach/uszach na linii włosów – prawdopodobnie niedokładnie zmywasz makijaż. Myjąc twarz, zazwyczaj uważamy, żeby nie zamoczyć włosów i dotrzeć tylko do pewnej granicy (o ironio tej, na której cały ten brud i pozostałości doskonale się osadzają).

Niedoskonałości przy włosach pojawiają się częściej, gdy używamy fluidu (zatkane pory) lub mamy nawyk dotykania czoła lub poprawiania w tym miejscu włosów (złowieszcze grzywki). W ten sposób przerzucamy na skórę twarzy całkiem sporo szkodliwych bakterii.

Górna część czoła

Pryszcze pojawiające się na górnej części czoła, zazwyczaj sygnalizują problemy z układem trawiennym. Są spowodowane źle zbilansowaną dietą i problemami w obrębie jelita cienkiego i wątroby. Przede wszystkim chodzi o niekorzystne dla zdrowia i układu pokarmowego wysoko przetworzone jedzenie. Możecie usunąć wszystkie dowody waszych grzeszków, ale wina prawdopodobnie wypisze się sama na czole.

Dolna część czoła

Dolna połowa czoła, to obszar wrażliwy na stres, zbyt małą ilość snu oraz odwodnienie organizmu. Regularne nawadnianie znacznie poprawi kondycję skóry.

Okolice brwi i skóra nad brwiami

Tu najczęściej pojawiają się niedoskonałości, zwiastujące obniżoną odporność organizmu. Te strefę przypisuje się układowi immunologicznemu.

Przyczyną wyprysków nad brwiami oraz pomiędzy ich włoskami może być spożywany alkohol.

Skóra pomiędzy brwiami

Najczęstszy winowajca krost między brwiami, to zbyt tłuste jedzenie. Tutaj daje o sobie znać wątroba. Wypryski pomiędzy brwiami lub w brwiach to sygnał o nadmiarze toksyn, z którymi wątroba sobie nie radzi. Oprócz alkoholu i zbyt tłustej diety, podobne reakcje mogą wywoływać leki.

Usta

Tu przyczyna zazwyczaj jest banalna – niedostateczna higiena podczas jedzenia! Pozastawianie resztek jedzenia po posiłku, brak wytarcia ust, czy spożywanie nieumytych produktów (lub o zgrozo tych, „z podłogi”).

Nos

Pryszcz wyskakujący na środku nosa, niczym wielka żarząca się żarówka, w przeddzień studniówki – to zdarzenie rodem z horroru, takiego powszedniego, które nie raz i nie dwa nam się przytrafiło. Dlaczego akurat TAM? w najbardziej widocznym miejscu (sic!). Cóż, niestety czubek naszego nosa lubi ilustrować poziom naszego stresu. Jest to trochę samospełniająca się przepowiednia ;).

Oprócz emocji nasz nos zmierzy również poziom cukru – oczywiście nie dosłownie. W tym miejscu możemy również odczuć zbliżające się kłopoty z sercem, ciśnieniem krwii, cholesterolem czy niedoborem witamin z grupy B.

Skóra wokół oczu

Jeżeli pod okiem wyskakuje krosta – pora uważniej zadbać o swój pęcherz moczowy. Takie pojedyncze krostki mogą zwiastować infekcje układu moczowego.

Policzki

Tutaj rysują się nasze alergie, reakcje na alergeny czy nietolerancje pokarmowe. Górna część policzków, granicząca ze skórą wokół oczu może również sygnalizować wypryskami nadmiar spożywanego nabiału, czyli zachwianie zbilansowanej i różnorodnej diety,.

Dolna część policzków to wizytówka naszych płuc. Jeśli lubisz puścić sobie dymka, pewnie znasz te nawracające (ciągle w tym samym miejscu!) sygnały ostrzegawcze. Taką reakcję może również wywołać przebywanie w nadmiernie zanieczyszczonym otoczeniu (również zadymionym).

Najbardziej banalny powód krost na policzkach – szczególnie rozmieszczonych w kierunku ucha – telefon. Siedlisko bakterii, które nieustannie przykładamy do twarzy, do tego ta milutka, ciepła temperaturka pracującego aparatu. Idealny czas na rozmnażanie (bakterii oczywiście).

Między nosem a ustami

Przed miesiączką lub w czasie owulacji znajdziesz tam co nieco. To strefa podatna na działanie hormonów.  Liczne, nawracające lub ropne zmiany w tym miejscu, mogą świadczyć o problemach z narządami rodnymi. Jeśli do tego dochodzą jakiekolwiek niepokojące lub odbiegające od twoje „normy” objawy czy zaburzenia w miesiączkowaniu – pora do ginekologa.

Broda

… i żuchwa – czyli witaj kapryśny świecie hormonów. Krosty upodobały sobie to miejsce, szczególnie w okresie dojrzewania, ale nie tylko. Okolice żuchwy uwielbiają nas zaskakiwać bardzo często – szczególnie przed miesiączką. Podczas różnych zaburzeń hormonalnych oraz stosowania leków i preparatów hormonalnych (np. antykoncepcji hormonalnej) możemy spodziewać się niedoskonałości na tej partii twarzy.

Oprócz hormonów, na tę okolicę wpływają również zaburzenia snu, nawodnienia i fast foody – czyli dieta bardzo nieodpowiednia.

Uszy

Krostki na małżowinie usznej – to kłopoty z nerkami. Nie muszą to być od razu spektakularne problemy, ale w ten sposób dają o sobie znać nerki, gdy dajemy im zadania nie do wykonania, np. gdy pijemy zbyt wiele kawy, używamy zbyt wiele soli czy nadużywamy alkoholu! Więcej wody i ograniczenie tych używek powinno rozwiązać problem.

Trądzikowa mapa twarzy

Fot. iStock

Refleksologia coraz częściej nas zaskakuje, a czy u was taka trądzikowa mapa twarzy potwierdza rzeczywistość?


Źródła: Psychologia wyglądusoinspiring.pl


Zobacz także

Dzieciństwo, to tylko etap przejściowy, nie przegap go!

9 najgorszych powodów decyzji o dziecku

Jak złagodzić nudności w ciąży?

Jak złagodzić nudności w ciąży?