Seks Związek

„Lubię jego awantury o jogurt i to, że bywa kiepski w łóżku”. Miłość spełniona. Czy na pewno takiej szukasz?

Seksualnie
Seksualnie
9 lutego 2016
Fot. Unsplash / Scott Webb / CC0 Public Domain
 

Czy miłość może być po prostu dobra? – pytasz. Czy ty się nudzisz? No wiesz, z tym samym facetem.

Czy ty nie myślisz o innych? Czy ty… Och, jakże ja bym chciała mieć miłość stabilną – wyznajesz.

Wiem, też czasem pytam ciebie. Chociaż w zasadzie pytam mniej, bo już wiem, że żyjesz tylko w stanie ekstazy albo w stanie rozpaczy. Znam te rytmy. Akceptuję.

Chociaż dziś, gdy mówiłaś o A. która od 11 lat żyje bez seksu z ojcem swojego dziecka, to trochę się zdziwiłam. Spytałam nawet: A ona nie chciałaby odejść?

Usłyszałam: Ona boi się odejść. Aha.

Twój związek też analizujemy bez końca. Oczywiście w twojej rozpaczy, bo kiedy jest ekstaza to mówisz tylko „okej” i skupiasz się na pracy. Lubisz zapominać jak on cię rani, nie zauważa, bo przecież też jesteś DDA, a ktoś kto miał trudne dzieciństwo ma przedziwną umiejętność zapominania, dostosowywania się i nie rozmawiajmy o tym więcej, bo żyć i zapominać trzeba.

Ale nie trzeba, wiesz?

Patrzę wtedy na swoje spokojne życie, myślę o tym, że dziś On chrapał i nawet pomyślałam o drugiej w nocy ze wstrętem, że tego się da nie znieść po prostu i to potworne, że On wciąż nie zoperował sobie przegrody. Że to egoizm i nieuwaga. Bo przecież nie śpię i może się, do diabła, przeniosę na kanapę.

Ale nie bardzo mogę na tę kanapę, bo to właśnie przy Nim odnajduję  spokój.

No wiesz, miłość stabilna, miłość nudna, przewidywalna, nie targana żadną złością poza tą, że on chrapie, nie napisał SMS–a, nie odłożył.

Niektórzy z powodu „nie odłożył” nawet się rozwodzą, ale za dużo w życiu przeszłam, żebym mogła pomyśleć o rozstaniu z powodu skarpetek, jogurtu, czy łyżki. Ziew straszliwy, co?

Ale wybacz, kochanie, lubię tę pewność, którą daje stabilna miłość…

Że on obudzi się i kątem oka obserwuje jak wstaje. Sunie do łazienki, żeby umyć zęby. Takie śmieszne ludzkie nawyki, że oni nie zrobią czegoś bez czegoś. On nie zrobi kawy bez tych zębów, więc mogę nawet napisać plan tego poranka. Potem naleje wody, zapali papierosa, nie cierpię tego, zacznie sypać ziarna do ekspresu. Przepraszam, wiem, że wolisz szybciej, ale miłość stabilna ma swoją powolność.

Jeśli mówisz, że jej chcesz – zastanów się czy na pewno.

Lubię jego pośpiech w zbieraniu się do pracy…

„Zapłaciłaś rachunki?” „A co z bankiem, a gazem?”. Niektórzy nazywają to nudą, ale ja lubię patrzeć na niego w tym momencie przemiany. Z nocnej bezradności w siłę, inaczej patrzy, ton nabiera mocniejszej nuty. Wciąga na siebie spodnie, opakowuje się w rzeczy, w które opakowujemy się wszyscy. Ale ja jestem świadkiem jego przemiany co bywa intymniejsze niż seks. „No to hej”rzuca. Wiem, że powiesz, że „hej” jest nudne. Ale ja jestem wdzięczna za te same poranki przez lata, bo one są moją życiową pewnością. To przekleństwo albo dar. Wolę patrzeć na to jak na dar, sama rozumiesz.

Lubię nawet tę jego nieobecność w ciągu dnia…

Bo zawsze jest zapowiedzią powrotu. Nie boję się, gdy mówi: „spóźnię się”, „umówiłem się z T”. Bo wiem, że on mówi co czuje i nigdy nie oszukuje – naprawdę można mieć takiego mężczyznę. Ale ty przecież czasem mówisz, że lubisz się bać. 

Kroję marchewkę i tłukę kotlety. Jestem mieszczańska i taka przewidywalna w tych  kilku kulinarnych hitach. A on zawsze mówi, że dobre, wyśmienite.

Miłość stabilna jest czasem taka czułostkowa, zupełnie bez potrzeby. Z tym „misiu”, „kotku” i innymi zdrobnieniami, które żenują prawie każdego poza związkiem. Nas nie, bo nawet nie zauważamy. Jeśli mówisz, że chcesz tej miłości dobrej, zastanów się czy na pewno – przecież lubisz twardzieli.

A i seks. Ludzie tak czasem o to pytają. O ten seks w bardzo stałych związkach. Czy on jest boski, czy żaden. Istnieje czy ze świecą go szukać.

Lubię nasz seks…

Gdy on tym w sumie zawsze dość podobnym językiem i słowami, o których wiem, że je uwielbiam – doprowadza mnie gdzie chce. Albo raczej zabiera. Gdzie chcemy oboje.  I w tym seksie jest wszystko za czym tęsknią ludzie, bo i czułość, i prowokacja jest, przewidywalność i nieprzewidywalność. I absolutne poczucie, że to nasze.

No ale w gruncie rzeczy dotyka cię wciąż ten sam facet.

Jeśli mówisz, że chcesz stabilnej miłości, zastanów się, bo jednak to ten sam, a nie wciąż inny.

I seks nie jest narzędziem, ani uniesieniem, ani szaleństwem. Nie zawsze w każdym razie.

No i te wieczory.

Lubię, gdy on opowiada mi o sobie, gdy mości się na kanapie.

I w tej kanapie nie wieszczę końca miłości tylko raczej widzę jej siłę. Że oni dwoje ze sobą, bezpiecznie. Po prostu. Bez ciśnienia na jakąś oryginalność. Ale czy ty byś się w tym odnalazła? Na tej kanapie. Ona jest takim spektakularnym obiektem żartów, a obiecuję, że na tej kanapie jest przepięknie– jeśli kochasz.

Czy ludzie, którzy tak krzyczą, że brakuje im spokojniej miłości są w stanie znieść jej zwyczajność? Czasem– moim zdaniem– nie są i dlatego wciąż szukają innej. Groźnej, gorącej, niepokojącej. Albo chociaż namiętnej, kiedy kanapa służy tylko do bzykania.

Moja kochana przyjaciółko, jest mi smutno, że nie czujesz się w miłości pewnie i dobrze, że musisz wciąż zasługiwać. Że płaczesz i wciąż uczysz się odraczać emocje. Nie zadzwonię, nie napiszę, nie powiem.

Nie, ostatnio w ogóle nie myślę o tym, że mogłabym inaczej.

Tak, miłość może być po prostu dobra.

Ale nie wszyscy dobrą miłość potrafią w swoim życiu znieść.


Seks Związek

„Tak, wiem, dla ciebie będzie inny. Każda tak myśli”. Pięć faz życia z egoistą. Słowo do wszystkich kobiet

Seksualnie
Seksualnie
15 lutego 2016
Fot. iStock / hjalmeida
 

Moja kochana,

Właściwie nie powinnam nic pisać, bo to zupełnie bez sensu. Brak klasy i takie tam. Zresztą i tak uważasz, że jestem idiotką, wiadomo. Powiesz, że złość jest we mnie straszna, bo on mnie zostawił i pewnie tak też jest, choć wybacz bez przesady. Mam grubo (gruboooo) po trzydziestce. On karmi cię kłamstwami na mój temat. Jak kiedyś kłamstwami karmił mnie. Wiem, że wierzysz, nie mam pretensji.

Trochę szkoda, że nie pomyślałaś, że facet z którym się wiążesz ma dwoje małych dzieci. Czekaj jak to było: nie uprawiamy seksu od lat. No tak, dzieci to pewnie jakieś niepokalane poczęcie. Wiem, wiem, cuda się zdarzają.

Żadna kobieta nie uwierzy, że istnieje typ faceta od którego należy trzymać się z daleka. Dopóki dopóty go nie spotka, oczywiście. Ja też nie wiedziałam. Ale po 8 latach życia z największym egoistą mogę z całą pewnością powiedzieć – mogłabym napisać przewodnik. Nie przejmuj się, nie jestem aż tak egocentryczna, żeby opierać się tylko na swojej historii. Ale jest nas trochę. Kobiet egoistów i narcyzów.  Byłych i aktualnych.

Jak można nas rozpoznać? No najczęściej w pierwszej fazie zakochania fruwamy, potem jest już znacznie gorzej. Jeśli zobaczysz gdzieś na imprezie dziewczynę, która próbuje uspokajać  partnera, a on mówi: „daj spokój, zostaw mnie”– to coś czuję, że właśnie ją znalazłaś. Podobnie, gdy on wychodzi, bo ma focha i nie przejmuje się nią, zostawia ją na środku ulicy, bo coś. Nie dzwoni do niej, bo tamto. I w ogóle nie ma dialogu tylko całe życie, to jest nieustający monolog. Oczywiście jego, bo ważne jest co on czuje, co on myśli, co on uważa. A ona się tłumaczy, tłumaczy i pląsa obok niego wierząc, że to w ogóle przyniesie jakiś skutek (ech, naiwna ona).

A teraz do dzieła. Związek z egoistą charakteryzuje się tym, że zawsze dzieli się na 5 charakterystycznych faz. Jeśli jesteś święta (tak to nazwijmy dla naszego dobrego samopoczucia)  masz szansę dotrwać z nim do późnych lat starości.

Ale jednak szczerze współczuję. Bo spokojnym życiem to tego nazwać nie można. To raczej nieustający rollercoaster, a ciebie trzyma przy nim jedno – pamięć tego co dobre. Tych uroczych chwil z początku (albo uroczych chwil, kiedy mu się akurat podoba).

Faza pierwsza: wrażenie

Oszałamiające. Ten błysk, to spojrzenie, ten gest. Jeśli jakieś związki zaczynają się trzęsieniem ziemi to właśnie z nim. Jakby wystrzeliło cię na inną planetę. Planetę szok i rozwibrowanie. On najczęściej jest przystojny albo sprawia, że wszyscy tak go odbierają, jest też czarujący. Od razu zwracasz na niego uwagę.

W korespondencji waszej którą znalazłam napisałaś: kiedy cię zobaczyłam, zrozumiałam, że… No pewnie. Też to miałam. Rozumiem.  Zgadzam się, mój eks jest czarujący:)

Faza druga: uwodzenie

Jeśli nie zwróciłaś, a on zwrócił na ciebie – to możesz być pewna, że nic nie będzie dla niego przeszkodą. Nawet piątka dzieci i mąż. Wiem, że gdzieś jesteś dumna. On cię kocha tak bardzo, że porzucił dla ciebie rodzinę, kobietę, która urodziła mu dzieci. To sprawia, że czujesz się wyjątkowa. Lepsza.

Kochanie, on to przede wszystkim kocha tak bardzo siebie, że nie potrafi zapanować nad impulsami. Dąży do celu taranując wszystko wokół. A co się stanie jak przestaniesz być jego celem?

Wiem, że trudno ci w to uwierzyć, ale też byłam jego celem. 🙂

Też kupował bilety za ostatnie pieniądze, żeby dotrzeć gdzieś do mnie. Też nie liczyło się nic i nikt, żadne jego zobowiązania i obietnice dane komuś innemu. Wtedy myślałam: ależ on umie zawalczyć. Teraz myślę: ależ on umie zawalczyć o siebie.

Dziś powiedziałabym: to powinien być sygnał ostrzegawczy, gdy on chce poświęcić WSZYSTKO, żeby z tobą być, spędzić noc, wyjechać. Nieważne jest jego życie, twoje życie. Praca, zobowiązania, cokolwiek. On CHCE. Teraz chce ciebie, więc jesteś zachwycona. Jeszcze nie łapiesz, że on kiedyś będzie chciał czegoś innego i tak samo ochoczo pójdzie w to. No w każdym razie jesteś w raju, dryfujesz w ekstazie i miłości. Wspaniale. Potrzebujesz dużo siły na potem.

Faza trzecia: on cię ma

Wiesz, myślałam, że on po prostu chce bliskości. No cóż, wielu ludzi chce bliskości.

Narcyz i egoista nie chce. Bo kiedy tylko wyjdziecie z fazy jeden, dwa – lądujecie twardo w trzeciej. Przepraszam, ty lądujesz, bo on ma się wciąż dobrze.

Cechy charakterystyczne tej fazy

– pojawiają się pierwsze fochy (w ogóle najczęściej nie wiesz o co chodzi)

– on lubi karać cię milczeniem (w ogóle nie wiesz o co chodzi)

– rzadko wyciąga rękę do zgody (jeśli już to po jakimś czasie)

– gdy mówisz: porozmawiajmy on mówi: ale o czym?– to zawsze on decyduje, gdy chce pojednania.

– W ogóle on decyduje. Gdzie chcecie wyjść, co zjeść, co robić wieczorem, do kogo pojechać. To robi się jakoś tak niezauważalnie

W ogóle masz poczucie jakby ktoś spuścił z niego powietrze. Tak, tak. Myślisz sobie: ale jak to? To ten co tak się o mnie starał. Tak, to ten, kochana.

Dziś powiedziałabym: kiedy rozpoznajesz choć jeden z wymienionych symptomów– uciekaj. Szczególnie jeśli mówisz mu o tym, a on się nie zmienia.

Tak, wiem, uważasz jeszcze, że on fochy ma tylko w stosunku do mnie, naszych dzieci, swojej mamy, współpracowników i…. To cały świat jest zły, z wami będzie inaczej.

Faza czwarta: on czuje się – trochę – zmęczony (wami, hmm, tobą)

Nagle czujesz się jak petentka w relacji. Ale o co chodzi, co się stało, porozmawiajmy. On patrzy na ciebie jak na (nie)szkodliwe zwierzątko, upierdliwą babę, nudną babę, męczącą osobę. Jezu, nie męcz, ale o co ci chodzi, nie dzwonię, bo nie mam ochoty, nie pomyślałem. Jezu, no tak nie będziemy rozmawiać. Nie lubię jak ktoś ogranicza moją wolność. Hmm, dlaczego nie widzisz już w nim zachwytu. Wydaje ci się, że jesteś taka dobra, rozumiejąca, tyle dajesz. Przecież normalny facet byłby zachwycony. Właśnie, NORMALNY. Ty jesteś z narcyzem/egoistą.

Więc pozwól, że dam ci radę, choć wiem, że jej ode mnie nie chcesz. Ale ja wolałabym, żeby nigdy już nie było nowej pani. Tak, dla dobra moich dzieci. Więc proszę, posłuchaj. Nie możesz być dla niego dobra. Nie możesz pokazać słabości, bo zje cię żywcem. Jeśli masz ogromną potrzebę bycia z nim– wracaj wciąż do fazy uwiedzenia.Uciekaj i znów wracaj.

Nie, nie sprawdził się podczas ciąży i porodu zanadto. Ale mógł być młody. Nie, nie wstawał do dzieci. Nie, nie poświęcał zbyt wiele. Oczywiście, z wami będzie inaczej. Chciałam tylko, żebyś wiedziała. Żeby potem nie było, że nie ostrzegałam.

Faza piąta: rozstanie

Nie chciej się z nim rozstawać, bo jeśli ktoś zapomina przeszłość to właśnie narcyz i egoista. To jest typ faceta, który znika z twojego życia z dnia na dzień albo z dnia na dzień masz poczucie, że jego miłość ci się śniła. Nie ma żalu, współczucia, niczego. No, zresztą powinnaś to wiedzieć, bo rozstawał się ze mną. Wiesz co mówił. Dziś rozumiem przyjaciółkę, która nie związała się z kimś, kto bez słowa porzucił byłą: „Ty chyba żartujesz, to samo zrobi kiedyś mi”. Przyjaciółka ma głowę na karku, twardy tyłek, żelazny charakter. I nie cierpi – bo umie wybierać. Że ty się nie zaniepokoiłaś.

A tak, to ja jestem ta zła, ta podła i nieczuła. Przecież nie opowie ci o wszystkich naszych fazach związku. Sami je musicie przeżyć.

Czy ja widzę jakąś dobrą stronę naszego związku – prychasz oburzona.  Kochana, oczywiście, że widzę. Kobieta przeczołgana przez narcyza i egoistę spokój odnajduje u boku normalnego, dobrego i kochającego faceta. To się da odróżnić. Często nie ma aż takich fajerwerków na początku, za to rozkręca się z czasem.  I jest prawdziwie i dobrze. Bez fochów i stresów.

Więc cieszę się, że go sobie wzięłaś. Zostaje mi życzyć ci powodzenia.

Była (Była Zła, oczywiście)


Seks Związek

„Zostanę u ciebie na noc”. Jak wolna kobieta bierze sobie seks

Seksualnie
Seksualnie
5 lutego 2016
Fot. iStock / Zhenikeyev

Przeczytałam dziś przypadkowo wpis jednego z blogerów. Znany. Prawie oplułam ze śmiechu klawiaturę. Nigdy nie usłyszał od kobiety: „Zostanę u ciebie na noc”. Marzy, żeby usłyszeć to od dziewczyny, to kręci i podnieca. Hmm, w innych wpisach chwalił się, że miał kilkaset kobiet. Mówił, że kazały się ze sobą flirtować i się zdobywać. Żadna, naprawdę żadna nie powiedziała: „zostaję?”. Trochę mnie to bawi, bo od swoich rówieśników słyszę zarzut, że kobiety są dziś łatwe. Kiedyś znany muzyk hip hopowy wyznał,  że laski chcą, żeby dawał im autografy na piersiach. Podchodzi dziewczyna do niego, odpina bluzkę i mówi: proszęęęę, daj.

Takie oto historie o dwudziestolatkach (niektórych).

Daleko mi do dwudziestolatek, ale też daleko do mojej mamy, która do łóżka poszła na randce którejś tam, ale przy okazji pozwoliła zjeść sobie duszę. I miała jednego mężczyznę przez całe życie. Dla której ciało to świętość i przespanie się z mężczyzną równa się długotrwały związek (i zjedzenie duszy). Aaaaa, mamo, to tylko seks. Całowanie, dotykanie, penetrowanie. Na miłość boską.

Śmieszą mnie też teorie o seksie na trzeciej randce. I w ogóle wszystkie teorie mnie śmieszą, bo godności i klasy kobiety nie mierzy się tym, kiedy pójdzie z kimś do łóżka. Niech sobie idzie nawet po pięciu minutach. Pod warunkiem, że to nie jest seks, który ma być żebraniem o miłość i uwagę, próbą zaciekawienia kogoś na dłużej czy demonstracją jakie jesteśmy wspaniałe.

Jeśli robisz teatr w łóżku – nie jesteś dojrzała, nawet jeśli jesteś dawno po trzydziestce.

Jeśli manipulujesz przez to mężczyzną – nie jesteś dojrzała, nawet jeśli jesteś grubo po trzydziestce.

Jeśli to narzędzie – też nie jesteś dojrzała nawet jeśli dawno skończyłaś czterdziestkę.

Seks po prostu jest. Jest mocą i siłą, energią. Czymś co mam, kiedy chcę, jak chcę i za co  ponoszę pełną odpowiedzialność.

Nie oszukuję się, że zbuduję po nim związek.

Nie oszukuję się, że nic nie poczuję.

Droga do pełnej świadomości jest, oczywiście, długa i trudno, żeby miała ją 17-latka. Jeśli takie są – to są darem tego świata, mocą swoich matek i ojców, ale to się zdarza rzadko.

Zostanę u ciebie na noc – świadoma kobieta mówi to mu po prostu. Jeśli chce, bo jak nie chce to nie mówi nic.  W „zostaję u ciebie na noc” kryje się właściwie wszystko o kobiecie. Jej moc, jej siła i jej pewność. I jej wybór.

Mądra kobieta mówi to, gdy…

– spotkała faceta, o którym wie, że chce spędzić z nim noc (wspaniale)

  gdy wie, że ten mężczyzna też chce spędzić z nią noc

– skąd to wie? Ze wszystkiego. Z jego spojrzenia, słów, które mówi, uwagi. Jeśli ma jakiekolwiek wątpliwości to on nie chce z nią spędzić nocy. I ona to wie, więc nic nie mówi. Bo świadomość nie równa się PAKOWANIE komuś do łóżka.

– jest pewna siebie. Nie zadufana w sobie, nie głupia, po prostu świadoma.

„Współczuję Ci, łatwa panno” pomyśli jakiś zadufany w sobie facet. Albo dziewczyna nie tak świadoma. A ja powiem tylko jedno.

Bzykaj się kiedy chcesz i z kim chcesz, ale nie zapominaj o kilku rzeczach:

– to może potem boleć, bo np. się zakochasz.  Albo pomyślisz, że on po tym seksie to ON musi chcieć czegoś więcej– nie, nie musi. Jeśli masz takie podejście– lepiej z seksu zrezygnuj

– zabezpiecz się

– nie rób tego z zemsty na kimś innym ( to może pomóc, ale nie musi). Okropne jest obudzić się w środku nocy, obok obcego faceta, z kacem często i pomyśleć: „Co ja tutaj, k…, robię”.

– skończ z tym jeśli widzisz, że relacja jest nie równa.

Poza tym jesteś wolna i naprawdę olej wszystkie teorie.

„Chcę zostać u ciebie na noc” powiedziałam do mojego aktualnego faceta.

I zostałam.

A on potem powiedział, że właśnie w tym się zakochał. W bezpośredniości, braku flirtu i przymusu.

Rano wstałam, wypiłam kawę i …. wyszłam, nie zostawiając telefonu. Naprawdę można być Kopciuszkiem jednocześnie mając wcześniej fajny seks.

Przestańcie wmawiać niezależnym kobietom co wypada, a czego nie wypada w łóżku. To jest śmieszne:)

Dziękuję.

Szczęśliwa trzydziestolatka