Lifestyle Seks

Kiedy dziewczynka zajdzie w ciążę, jej dzieciństwo się kończy. Poruszająca kampania 

Anna Wójtowicz
Anna Wójtowicz
4 lipca 2017
Fot. Screen z YouTube/ Save the Children USA
 

Na świecie co dwie sekundy nastolatka rodzi dziecko. Z powodu powikłań i komplikacji związanych z ciążą lub porodem każdego roku umiera ok. 70 tysięcy z nich. Jest to problem, na który uwagę chce zwrócić międzynarodowa organizacja Save the Children. 

To właśnie oni przygotowali spot, w którym dziewczynka zamiast lalki w pudełku znajduje test ciążowy i kartkę z informacją: „na świecie co dwie sekundy nastolatka rodzi dziecko”.  Podstawę kampanii stanowią badania, w których starano się zebrać informacje na temat tego, w jakich warunkach żyją dziewczęta w wieku od 10 do 19 lat i dlaczego liczba ciąż u nieletnich oraz ich zgonów jest tak wysoka.

Zobaczcie film:

Kampania wywołała w Polsce dyskusję. Oczywiście głos zabrali internauci podnosząc problem braku edukacji seksualnej i szukając winnych całej sytuacji. Bo kto może być winny? Szkoła, która nie mówi dzieciom o odpowiedzialności w przypadku współżycia, która nie zabiera głosu w budowaniu świadomości wśród nastolatków mówiąc o antykoncepcji? A może wina leży po stronie rodziców, którym łatwiej jest zrzucić odpowiedzialność na szkołę niż szukać błędów w wychowaniu własnych dzieci? Rodzice nie rozmawiają z dziećmi o seksie, cały czas im się wydaje, że są jeszcze za małe, za głupi na „te” sprawy. Nic bardziej mylnego! 

Dzieci bardzo często we współczesnym zabieganiu pozostawione same sobie szukają bliskości drugiego człowieka. Może warto zastanowić się, czy nie dlatego tak szybko i łatwo idą do łóżka z kimś, kto da im namiastkę uczucia oraz  okaże swoje zainteresowanie.

Save the Children to międzynarodowa organizacja non-profit, prowadząca działalność humanitarną bazującą na Konwencji Praw Dziecka. Powstała w 1919 roku w odpowiedzi na wydarzenia pierwszej wojny światowej. Jej celem jest pomoc dzieciom na całym świecie.

Źródło: savethechildren


Lifestyle Seks

Droga mamo, zabawianie dziecka 24/7 nie jest twoim zadaniem! I nie powinnaś mieć wyrzutów sumienia, że masz inne obowiązki

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
4 lipca 2017
fot. iStock/ Geber86
 

Wakacje to trudny czas dla rodziców – gdy przedszkola i szkoły są zamknięte, stają oni przed koniecznością zapewnienia opieki swoim pociechom. Często dwoją się i troją, by letni czas był atrakcyjny, wymyślają przeróżne rozrywki, planują zabawy, rozmaite zajęcia i… mają wyrzuty sumienia, że są nie dość kreatywni i nie poświęcają się wystarczająco. Tymczasem zabawianie dzieci to nie jest zadanie rodziców – przekonuje popularna blogerka. Uff, można odetchnąć, w końcu jakiś głos rozsądku!

Meredith Masony, matka trójki dzieciaków i autorka popularnego bloga That’s Inappropriate , podzieliła się na Facebooku filmem, w którym przekonuje, że zabawianie dzieci nie jest zadaniem matek i nie muszą one dbać o to, by w wakacje (czy kiedykolwiek indziej) miały one zapewnione atrakcje przez cały czas.

„Nie jest moim obowiązkiem zabawianie moich dzieci. To ich zadanie. Nie twierdzę, że nie bawię się z nimi czasami […]ale jeśli pracuję, gotuję, czy robię pranie – albo jestem zajęta wykonywaniem jednej dziewięciu milionów zajęć, które mam jako rodzic i pracownik – to nie jest moje zadanie, aby je zabawiać”

Masony przekonuje, że nie ma nic złego w zostawieniu dzieciaków samym sobie, przeciwnie – to pozwala im na rozwijanie kreatywności i twórcze podejście, poznanie samych siebie.  Mówi też, że wyrzuty sumienia są niepotrzebne, a rodzice nie powinni czuć się winni, jeśli każą najmłodszym pobawić się samemu lub samodzielnie zorganizować czas wolny – nic im nie będzie, nie dzieje się im krzywda i z pewnością świetnie sobie poradzą.

„Nie musisz być z nimi 24 godziny na dobę, aby je zabawić. Masz inne rzeczy do zrobienia i nie musisz się czuć się z tego powodu winna. Nie musisz pilnować swoich dzieci w każdym momencie dnia. Pozwól im odkryć, kim są.”

Psychologowie i pedagodzy od dawna podkreślają, że nuda jest dzieciakom potrzebna i wbrew pozorom nie szkodzi maluchom, ale pozwala im na nowe odkrycia i rozwój osobisty. Mimo tego wciąż wielu rodziców czuje się w obowiązku, by zaplanować każdą wolną chwilę swojej pociechy – być może apel blogerki, który obejrzało już prawie 700 tysięcy osób, pozwoli niektórym odetchnąć z ulgą i zmieni ich nastawienie.

Na podstawie: www.scarymommy.com


Lifestyle Seks

Życie z cichym złośnikiem. Kim jest bierno-agresywny parter?

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
4 lipca 2017
Fot. iStock/Everste

Zdarzyło ci się kiedyś dostać cudzą złość w prezencie? Wyobraź sobie sytuację konfliktową, w której „agresor” jest oazą spokoju (przynajmniej pozornie) i swoim zachowaniem doprowadza cię do granic wytrzymałości? W twojej głowie już dawno pojawiły się obrazy rzezi (mniej lub bardziej realne), a on przecież tylko pyta: „Zdenerwowało cię to? Dlaczego cię to denerwuje? Nie rozumiem skąd ta złość…”. 

Wyobraź sobie, że się kłócicie o wakacje. Ty i On. Jakiegokolwiek argumentu byś nie użyła, czy kompromisu nie zaproponowała, efekt jest ten sam. Spór wygrywa On, na jego warunkach, ale i tak z tej potyczki wychodzicie z etykietami: On-ofiara, ty-oprawca. Brzmi znajomo? Masz wrażenie, że każde twoje słowo, zostało obrócone przeciw tobie, a manipulacja rozmową doprowadziła cię do wyrzutów sumienia pomimo tego, że nie ty w niej atakowałaś?

Takich przykładów jest mnóstwo, między innymi w ten sposób objawia się postawa bierno-agresywna. Czasem padamy jej ofiarą, innym razem sami ją prezentujemy.

Bierna agresja to stan,  w którym z jakiegoś powodu nie chcemy lub nie potrafimy okazać swojej złości. Pojawia się więc problem, co z takim niewygodnym bagażem emocjonalnym zrobić? Najłatwiej przenieść go na  kogoś innego. Ten mechanizm może być nieświadomy, są jednak osoby, którym bierna agresja się nie zdarza,  które żyją tak cały czas… i uwierzcie, w związku może się to okazać prawdziwą udręką.

Jak rozpoznać postawę bierno-agresywną?

Według klasyfikacji zaburzeń psychicznych ATP, aby stwierdzić bierną agresję, należy rozpoznać u kogoś minimum cztery kryteria opisane poniżej. Osoba bierno-agresywna:

  • stawia bierny opór (w bardzo różnych sytuacjach),
  • często narzeka na brak zrozumienia i niedocenienie,
  • jest ponura,
  • jest kłótliwa,
  • bez powodu krytykuje osoby postawione wyżej w hierarchii (społecznej, ekonomicznej, zawodowej),
  • jest zawistna i zazdrosna,
  • bez przerwy narzeka na swój marny los i pecha,
  • prezentuje dwie skrajne postawy, balansuje na granicy prowokacji i skruchy.

Kim jest bierno-agresywny parter?

Bierno-agresywny partner ma cały wachlarz technik i sposobów na to, by swoją złość sprytnie przenieść na drugą osobę.

  1. Zaprzeczanie. Często  podświadomie przenosi na kogoś innego odpowiedzialność za swoje zachowanie, decyzje, emocje („Co ja mogłem/am zrobić/Nie miałem innego wyjścia”). Bierno-agresywni zaprzeczają tak mocno, że gotowi są walczyć o to, że czarne jest białe (i próbować to udowodnić).
  2. Odwlekanie. Bierno-agresywni są mistrzami w prokrastynacji. Każde odłożenie decyzji czy obowiązku w czasie ma bardzo racjonalne uzasadnienie.
  3. Ślepy upór. Jeszcze nie znalazło się rozwiązanie, które by bierno-agresywnemu parterowi dogodziło. W każdej propozycji jest coś nie tak, ba! każde „nie tak” jest bardzo dobrze uzasadnione.
  4. Niezdecydowanie. Bierno-agresywni nie cierpią deklaracji. Ich stanowisko bardzo często się zmienia.
  5. Ambiwalencja. To sytuacja, w której ktoś głośno zgadza się na jakiś układ/propozycję/rozwiązanie, jednocześnie manifestując całym sobą, że jest wręcz odwrotnie. Nie mówi tego, co myśli. To dobrze znana sytuacja, w której osoba bierno-agresywna obwinia partnera o kontrolę czy manipulację – podczas, gdy sama tę kontrolę przejęła.
  6. Niekompetencja. Jeśli podejmie się jakiś działań, wyniki mogą być „niezadowalające”.  Mówiąc bardzo obrazowo, osoba bierno-agresywna „robi, żeby robić”, a nie by coś zostało zrobione.
  7. Świętość. Nie potrafią lub nie chcą wyrazić wprost swojej złości.
  8. Spóźnianie się. I to chroniczne. To cecha i oręż cichych złośników.
  9. Gra ofiarę. Czasem naprawdę się nią czuje. A gdy sytuacja jest trudna do obrócenia o 180 stopni, wychodzi z niej, jako zraniona oskarżeniami/złością innej osoby/ cudzymi oczekiwaniami („tak, wiem, jestem beznadziejny, naprawdę nie musisz mi tego jeszcze TY mówić…”).
  10. Brak niezależności. Taki partner z jednej strony obwinia o przejmowanie kontroli i dominację, z drugiej nie chce podejmować żadnych decyzji i brać za nie odpowiedzialności, ucieka przed nią. Nie odejdzie i nie porzuci, ale potrafi po mistrzowsku zgotować drugiej połówce samotność w związku.

To najbardziej popularne triki, jakie zastawia na nas bierna agresja w związkach. Aby zmienić tę postawę potrzeba sporo pracy. Przede wszystkim nad umiejętnością radzenia sobie z emocjami przez cichego złośnika.


Źródło: parkpsychologii.pl, charaktery.eu


Zobacz także

Konkurs "Kocham swoje zdrowe stópki"

Konkurs „Kocham swoje zdrowe stópki”

Zapytałam kilku znajomych panów, po czym rozpoznają, że udajemy orgazm

Kulki gejszy. 4 rzeczy, które musisz o nich wiedzieć