Związek

Posiadać męża… a może być żoną?

Iwona W.
Iwona W.
3 marca 2016
Fot. Unsplash / Unsplash / CC0 Public Domain
 

Bardzo dobrze jest mieć oczekiwania względem mężczyzny, właściwie to nawet powinno się je mieć. Jednak w dzisiejszym świecie, w którym „mieć” znaczy często więcej niż „być” naturalne staje się to, że do wszystkiego (ups… i wszystkich) mamy listę oczekiwań. Oczywiście we własnych oczach uważamy się za takie, co to wolą „być”, ale czy na pewno takie jesteśmy?

W pewnym momencie swojego życia sama złapałam się na tym, że gdyby ktoś zadał mi pytanie: „Jakiego chcesz mieć męża?”, „o jakim mężczyźnie marzysz”?, „czego oczekujesz od człowieka, z którym jesteś w relacji?”, wiem że nie musiałabym długo dumać nad odpowiedzią.

Trochę trudniejsza okazała się dla mnie konfrontacja z pytaniem: „Jaką chcę być żoną?” lub „W jaki sposób będę wspierać mojego mężczyznę?” Wymagało to chwili zastanowienia i stworzenia planu, który realizuję do dziś.

Dorzucaj często do ogniska…

Relacja to coś, co powstaje z energii obu stron. Im więcej energii, tym lepiej. Wówczas związek zyska- będzie cieplej, będzie intensywniej, będzie wyraźniej. Gorzej, jeżeli więcej wynosisz, niż wnosisz. A kiedy więcej wynosimy? Kiedy prezentujemy wciąż swoje oczekiwania, dyktując warunki, ale również… wypominając. Wypominanie to wynoszenie chwilę po tym, jak już się wniosło. Tutaj działa święta zasada- lepiej nic nie rób, jeśli masz później wypomnieć.

Może i jednym, ale nie tym samym…

Może przekręcisz teraz oczami „no, jasne, że nie”, ale czy nie zdarza Ci się o tym zapominać?

Widzisz, że Twój ukochany pracuje, a Ty akurat zaczynasz opowiadać o tym, jak minął Ci dzień. Innym razem, on gotuje obiad, a Ty mówisz: „Kochanie, czy mógłbyś jeszcze wynieść śmieci, umyć podłogę, a potem skoczyć do sklepu po czekoladę, śmietanę do zupy i wiórki kokosowe do ciasta, wiesz które, prawda?”

Może to nic nadzwyczajnego dla kobiety, bo w naszym mózgu wszystko jest połączone ze sobą, ale zaufaj mi… dla mężczyzny, to kosmos.
Uniwersalna zasada: Jeden krótki i jasny komunikat, ale nie w momencie, kiedy już coś robi.

Wrzuć na luz…

Skarpety znowu leżą porozrzucane na podłodze a Ty czujesz, że zaraz coś Cię trafi? Mówiłaś mu o czymś 3 razy, a mimo to wciąż tego nie zrobił? Więcej luzu Kobieto! Pamiętaj, że nigdy nie będzie idealnie, poza tym szkoda Twoich nerwów. Oczywiście, że warto z nim o tym porozmawiać, w czasie, kiedy nie będzie niczym zajęty. Do tego czasu zwyczajnie odpuść, chyba że chcesz zamienić się w kłębek nerwów.

Zadawaj pytania, mów o swoich potrzebach…

Nie domyśli się, a Ty tylko będziesz coraz bardziej sfrustrowana. Mów jasno, co Ci leży „na sercu”, nawet jeśli według Ciebie to kompletnie nieromantyczne lub oczywiste. Pytaj go również o jego potrzeby i marzenia.

Bądź Kobietą…

…taką, jaka jesteś, ale też taką, o jakiej zawsze marzył, bo przecież wybrał Ciebie spośród naprawdę wielu innych kobiet, które spotkał w swoim życiu. Ciebie uznał za piękną, wyjątkową, cudowną i seksowną…nigdy nie pozwól mu zapomnieć, że taka przecież jesteś!

Daj mu przestrzeń…

…do pracy, męskich wypadów, do własnych pasji, nawet tych, które uważasz za bardzo niebezpieczne. Pozwól mu być sobą, pozwól mu być mężczyzną. Nie możesz go ograniczać, tak samo jak on nie powinien próbować ograniczać Ciebie.

Spróbuj zrozumieć jego pasje…

Jasne, że nie zawsze jest to coś, co kręci również Ciebie. Ważne jednak, żebyś dała mu jasno do zrozumienia, że wspierasz go w tym, co robi. Pytaj o to, co ciekawego wydarzyło się w pracy, nad czym obecnie pracuje jego zespół oraz w czym zamierza się rozwijać w najbliższym czasie. Oczywiście najlepiej by było, gdybyście mieli chociaż jedną wspólną pasję, dlatego…

…próbuj z nim nowych rzeczy…

Wtedy nie przestaniesz zaskakiwać siebie i jego, bo nie może być wam nudno, jeśli ciągle się rozwijacie, jeśli wspólnie czerpiecie radość z poznawania świata i siebie nawzajem.

Nie ma drugiego takiego i nie będzie…

Najważniejsza zasada, a jednocześnie coś, z czym kobiety w stałych związkach mają ogromny problem. Nieważne, że masz kolegę, który radzi sobie z czymś lepiej niż Twój wybranek. Dla Ciebie powinien być we wszystkim mistrzem świata. Codziennie chwal go za to, co zrobił, czego dokonał, w czym Ci pomógł i jak się zachował… Ktoś poza nim słyszał Twoje słowa pochwały, o tym jakiego genialnego masz męża…?

Żono, robisz to dobrze!


Związek

Dlaczego to musi tak boleć? Czy kiedykolwiek zapomnę o trudnej i bolesnej przeszłości?

Iwona W.
Iwona W.
7 marca 2016
Photo by Roberto Tumini
 

Wydarzyło się w Twoim życiu coś, co kompletnie Cię odmieniło? Odeszłaś od samej siebie i już nigdy naprawdę nie wróciłaś? „Tak”, odpowiadasz swemu sercu, bo przecież nie mi. To był moment, w którym zrozumiałaś, czym jest prawdziwe cierpienie, dramat „pustych czterech ścian”, zrozumiałaś, że świat naprawdę może się skończyć i zaiste, skończył się dla Ciebie. To był czas, przewartościowania, krótko mówiąc- dojrzałaś, przeżyłaś i teraz jesteś silniejsza, ale… no właśnie, czy kiedykolwiek ta rana całkiem się zagoi?

Wiem, że to, co boli najbardziej to…
…śmierć bliskiej osoby,
…odrzucenie,
…zdrada,
…kłamstwo,
…przemoc,
…upokorzenie,
…poważna choroba i/lub kalectwo,
…własne, błędne, często nieprzemyślane decyzje, które zaważyły na dalszym życiu (naszym lub cudzym).

Pewnie, jeżeli to czytasz, to już wiesz, że to o Tobie. Bardzo dobrze, bo piszę właśnie do Ciebie. Niezależnie od tego, czy dramat, który przeżyłaś, wydarzył się niedawno, czy to raczej tragedia sprzed kilku lat, a może nawet przekleństwo dzieciństwa. Nieważne ile lat liczy już Twoje cierpienie, a wiesz dlaczego?

W każdej chwili możesz wyłączyć przeżywanie cierpienia.

Ból jest reakcją obronną naszego organizmu, ale cierpienie możesz zakończyć, bo cierpienie to wyłącznie Twój wybór. Mówisz, że to nieprawda oraz, że to niemożliwe, a ja Ci mówię, że jednak prawda i jest to w zasięgu Twoich możliwości.

Co tak naprawdę Cię w tym boli?

Być może osoby, która Cię skrzywdziła nie ma dziś obok, ale Ty nadal nie możesz się pogodzić z tym, w jaki sposób zostałaś potraktowana.

Być może masz wrażenie, że wszyscy wokół upadają, podnoszą się i idą dalej, a Ty wciąż żyjesz minionym dramatem. Czujesz, jak z każdym dniem stajesz się coraz bardziej zgorzkniała, rozczarowana, jednocześnie marzysz o tym, jak mogłoby wyglądać Twoje życie, gdyby TO się nigdy nie wydarzyło.

W chwilach zupełnej pustki, uczucia samotności i niezrozumienia przeżywasz wszystko od nowa, czujesz żal do siebie i do losu, że akurat Tobie musiało się przytrafić coś takiego.

Rozmyślasz, przypominasz sobie te „przeklęte” godziny, dni, lata, twarze, miejsca, a może nawet jedną chwilę, która…tak, właśnie ta chwila wszystko odmieniła…
Nagle wyrywasz się z rozmyślań, ocierasz łzy i myślisz „koniec tego, trzeba się czymś zająć, nie myśleć o złej przeszłości i nie dołować się”.

Halo! Czy wiesz, co właśnie zrobiłaś?

Odrzuciłaś siebie po raz kolejny. Odrzuciłaś tą biedną, chorą, zasmarkaną część siebie, która przyszła żebyś ją przyjęła, uznała za swoją, godną szacunku i miłości. Po raz kolejny kazałaś jej wyjść i zdychać w najzimniejszych i najmroczniejszych zakamarkach swego serca. Problem w tym, że ona nigdy nie zniknie, może tam gnić, płakać i marznąć, a możesz ją zaprosić, ugościć herbatą i pozwolić zamieszkać w jedynym, słusznym miejscu: akceptacji.

Lecz się tym, co Cię boli i czego Ci brakuje…

…bo to, co Cię boli w Twojej przeszłości, to odrzucenie. Ktoś Cię odrzucił raz, jednak Ty odrzucasz siebie każdego dnia. Nie akceptujesz tego momentu w życiu, w którym zostałaś źle potraktowana, w którym okazałaś się słaba, popełniłaś błąd, wydarzyło się coś ,na co i tak nie masz już żadnego wpływu. A może w ogóle nie akceptujesz siebie?

Kocha się kogoś kompletnego, bez względu na to, jaka jest jego przeszłość, wady i niedoskonałości. Kochaj siebie kompletną.

Wracając do pytań z początku:

  1. Czy to musi tak boleć? Nie musi.
  2. Czy kiedykolwiek o tym zapomnę? Małe sprostowanie: chodzi tu oczywiście o przeżywanie cierpienia, bo zapominać nie musisz o czymś, z czym nie wiążesz negatywnych emocji. Odpowiedź: To zależy od Ciebie.

Jak to zrobić?

Powiedz cierpiącej części siebie: akceptuję Cię, możesz być ze mną od teraz już na zawsze. Nigdy więcej Cię nie odrzucę. Nie musisz już cierpieć, zapraszam Cię jak najbliżej. Jesteś moją przeszłością i chcę się z Tobą zaprzyjaźnić. Chcę obdarzyć Cię miłością, której nie zaznałaś wcześniej ode mnie. Nie wiążę już z Tobą negatywnych emocji, teraz razem patrzymy w przyszłość.

Tak, kocham Cię.