Związek

Pary, które nie są ze sobą szczęśliwe mają te 10 nawyków

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
26 czerwca 2020
Fot. iStock/martin-dm
 

Nie lubimy tego przyznawać, ale praca nad związkiem to naprawdę spory wysiłek. Romantyczne uniesienia, radość z bycia kochanym i zrozumianym to przecież tylko jedna strona medalu. Związek to także odpowiedzialność, obowiązki i podejmowanie decyzji, które sprawiają, że wciąż rozwijamy się jako para, ale także jako indywidualne byty… Samo, nawet bardzo silne uczucie nie wystarcza, bo miłość to przede wszystkim akt woli i działanie.

Pary, którym się nie udało wytrwać ze sobą na dobre i na złe mają kilka przyzwyczajeń, które skutecznie utrudniają im wspólną drogę ku szczęściu. I nie zawsze zdają sobie z tego sprawę, bo niekoniecznie są to rzeczy bardzo oczywiste…

Co zatem wpływa negatywnie na związek?

Pasywna agresja

Zachowania, które wyczuwamy intuicyjnie, ale nie potrafimy ich nawet nazwać. Ironiczne uśmiechy, wiele mówiące gesty, drobne uszczypliwości, ignorowanie naszej obecności… Nie jest komfortowo, gdy traktuje nas tak najbliższa osoba.

Brak nowych doświadczeń

Kiedy tkwimy w relacji trzymając się kurczowo partnera, nie mamy swojej przestrzeni, w której dalej możemy się rozwijać, zdobywać doświadczenia, nasza relacja staje się toksyczna, a miłość – uzależniająca.

Częste analizowanie przeszłości

Cóż, każdy z nas wchodzi w związek z jakąś historią. Większość była już w jakichś innych relacjach, kochała, ma swoje doświadczenia. Partner, który tego nie rozumie i zazdrośnie analizuje przeszłość drugiej strony, tak samo jak partner, który żyje przeszłością niszczy związek.

Szukanie silnych, nowych wrażeń poza związkiem

Potrzeba adrenaliny, strach przed stabilizacją, flirty, zdrady, ekstremalne pasje, które zdają się być ważniejsze niż partner? Może jedno z was (lub oboje) zbyt szybko podjęło decyzję o zaangażowaniu się w poważny związek?

Brak spędzonego wspólnie czasu

Bo skoro już razem jesteśmy, razem mieszkamy, razem wychowujemy dzieci, to przecież i tak stale przebywamy obok siebie… A przecież nie o samą obecność chodzi, ale również o to, jak i czy wykorzystujemy czas, w którym możemy skupić się jedynie na nas obojgu…

Częste kłótnie o to, kto ma rację, a kto się myli

Udowadnianie ukochanej osobie (tylko po to by poczuć się lepiej),  że jesteśmy od niej mądrzejsi, że wiemy lepiej i że mamy (jak zwykle) rację, niewiele ma wspólnego z myśleniem „my”… Jeśli żadne z was nie chce ustąpić, jak można mówić o przyszłości, decyzjach, które służyłyby temu związkowi?

Brak zainteresowania tym, czym się partner zajmuje

Jeśli nie jesteśmy siebie ciekawi, jeśli nie interesuje nas to kim jest nasz partner i jaki jest poza związkiem, w kontekście zawodowym czy towarzyskim, oddalamy się od siebie. Czas pokazuje, że najlepsze pary to takie, w którym partnerzy są także przyjaciółmi, którzy dobrze się znają, szanują wzajemnie i cenią swoje osiągnięcia.

Brak flirtu i uwodzenia

To nieprawda, że one służą jedynie na początku związku, żeby się wzajemnie przyciągnąć, zakochać. Umiejętne podtrzymywanie temperatury w związku jest bardzo ważne przez cały czas jego trwania. Oczywiście, dynamika każdej relacji się zmienia. Ale w dobrych związkach to „coś” niedopowiedzianego zostaje do końca.

Brak głębszej komunikacji

Rozmowy zdawkowe, prozaiczne, wymiana informacji – owszem są ważne. Ale ludzie, którym na sobie zależy potrzebują czegoś więcej. Rozwijającej wymiany zdań, zaangażowania, zainteresowania swoimi opiniami.

Ciągłe używanie telefonu w obecności partnera

To trochę taki „znak czasu”. Całą naszą uwagę przykuwają relacje on-line, a żywy, wciąż najbliższy nam człowiek. Jak to możliwe? Jesteśmy obok siebie fizycznie, ale coraz dalej emocjonalnie. Rozpraszają nas wyskakujące na ekranie telefonu powiadomienia, wydaje nam się, że musimy odebrać każde połączenie. Tymczasem to, co naprawdę ważne musi poczekać…

Dbajmy o siebie, o nasze uczucia, o najbliższych. Nie zapominajmy, że czas i uwaga poświęcone ukochanej osobie potrafią uratować najbardziej skomplikowaną sytuację.


Związek

6 przykazań dla posiadaczek suchej skóry

Redakcja
Redakcja
29 czerwca 2020
Fot. Materiały prasowe
 

Masz suchą skórę i nie wiesz, jak z nią postępować? Włączyłaś do swojej pielęgnacji zachwalane oleje, ale nie dają one oczekiwanych rezultatów? A może zbyt intensywnie pocierasz twarz wacikiem podczas demakijażu nie wiedząc, że w ten sposób niszczysz barierę ochronną skóry? Jeśli potrzebujesz sprawdzić, czy dobrze o nią dbasz, mamy dla ciebie małe kompedium wiedzy na temat pielęgnacji skóry suchej.

Poznaj swoją skórę

Wiele z nas myli skórę suchą z odwodnioną, a przez to nie wie, jak należy prawidłowo pielęgnować swoją cerę. Jakie są różnice pomiędzy nimi?

Skóra odwodniona to taka, która ma problemy z utrzymywaniem prawidłowej ilości wody w naskórku. W momencie gdy jest odwodniona staje się napięta, ściągnięta, co daje uczucie dyskomfortu. Zmiany te dotyczą przede wszystkim twarzy i mogą występować w przypadku każdego rodzaju cery, także tłustej. Aby usunąć problem, konieczne jest nawilżenie i zatrzymanie odparowywania wody w górnych warstw naskórka.

Skóra sucha powstaje na skutek zaburzeń funkcjonowania płaszcza hydrolipidowego. Często problem dotyczy całej powierzchni skóry, ze szczególnym uwzględnieniem stóp, łokci, dłoni i ust. Taka skóra jest w dotyku szorstka, często się łuszczy i jest matowa. Uczucie ściągnięcia towarzyszy jej cały czas, a po umyciu wodą potrafi być czerwona i swędząca. W tym przypadku nie tylko należy nawilżać, ale również natłuszczać jej powierzchnię.

Bądź delikatna

Skóra sucha jest zwykle nadmiernie wrażliwa. Szkodzą jej przede wszystkim:

  • alkohol, także ten w kosmetykach
  • warunki atmosferyczne, takie jak słońce, wiatr, mróz
  • klimatyzacja
  • materiały podrażniające skórę, przede wszystkim sztuczne, ale także np. wełna
  • peelingi mechaniczne
  • zbyt długie przebywanie w wodzie, przede wszystkim kąpiele, ale też basen

Dlatego należy szczególnie zadbać o unikanie rzeczy, które ją narażają na podrażnienia, a także zbudowanie bariery ochronnej, która pomoże skórze poradzić sobie z czynnikami podrażniającymi, których nie da się uniknąć, jak np. pogoda. Barierą ochronną dla skóry  są oczywiście odpowiednie kosmetyki, które nawilżają i natłuszczają skórę.

Nie myl natłuszczania z nawilżaniem

Zadanie olejów polega na natłuszczeniu, przywróceniu równowagi kwasowo-wodno-lipidowej, ochronie skóry przed odwodnieniem oraz stworzeniu bariery ochronnej przed czynnikami szkodzącymi jej.

Hitem wśród posiadaczek cer suchych jest używanie olejów w pielęgnacji. Zwłaszcza zwolenniczki naturalnej pielęgnacji traktują oleje jak remedium na każdy problem skórny – niestety nie do końca jest to prawda. Przede wszystkim, nie każdy olej nadaje się do każdego rodzaju cery. Skórze suchej sprawdzi się przede wszystkim takie z dużą ilością nienasyconych kwasów tłuszczowych. Aby zaoszczędzić ci analizę składów poszczególnych olejów, proponujemy przetestować na swojej skórze takie oleje:

  • jojoba
  • z dzikiej róży
  • śliwkowy
  • arganowy
  • z pestek malin
  • konopny
  • skwalan

Pamiętaj, że nie każdy olej polubi się z twoją skórą – najlepiej jest więc kupować małe ilości olejów, które bez wyrzutów sumienia zużyjemy do pielęgnacji ciała lub włosów.

Domykaj nawilżenie

Wiele posiadaczek cer suchych bardzo chętnie korzysta z kwasu hialuronowego. Odkąd wiele firm z półproduktami posiada go w swojej ofercie, często sięgają po czysty kwas. I o ile mieszanie go z kremem lub olejem i tworzenie w ten sposób dwufazowego kosmetyku jest dobrym kierunkiem, to niektóre z nas nakładają go na twarz solo – to błąd! Po pierwsze, kwas hialuronowy zawsze nakładamy na wilgotną skórę – nie może ona być sucha. Najlepiej spryskać ją wcześniej wybranym hydrolatem lub tonikiem. Po drugie, nie wolno dopuścić do wyschnięcia preparatu na skórze, ponieważ w ten sposób jeszcze bardziej ją odwodnimy. Należy natychmiast po aplikacji domknąć nawilżenie wybranym olejem, ewentualnie kremem. Podobnie warto postępować w przypadku kremów nawilżających, zwłaszcza zimą: domknięcie ich kropelką oleju zabezpieczy skórę suchą przed parowaniem i utratą wilgoci.

Nie sabotuj swojej pielęgnacji

Dbasz o swoją skórę i chcesz dla niej jak najlepiej, ale czy twoje działania nie przynoszą czasem odwrotnych efektów? Bywa, że proste i z pozoru niewinne czynności przyczyniają się do podrażnienia lub pogorszenia stanu cery.

  • Pocieranie ręcznikiem – która z nas po wyjściu z kąpieli nie przetarła energicznie twarzy ręcznikiem? Jeśli zdarza się to często, może prowadzić do podrażnień skóry. Cera sucha potrzebuje delikatnego osuszania, najlepiej jednorazowym lub bardzo miękkim ręczniczkiem do twarzy – przykładamy go do twarzy miejsce przy miejscu, by wchłonął nadmiar wilgoci.
  • Aplikacja toniku wacikiem – odkładając na bok aspekt ekologiczny (stosowanie wacików jednorazowych to obciążenie dla środowiska) takie pocieranie twarzy dwa razy dziennie to istna zbrodnia dla każdej cery, a szczególnie suchej i wrażliwej. W ten sposób fundujemy swojej skórze niechciany codzienny peeling. Jak więc aplikować tonik? Masz dwa wyjścia: nakładasz na dłoń, a potem delikatnie oklepujesz skórę lub korzystasz z pojemnika z atomizerem.
  • Długie kąpiele – choć odprężająca kąpiel w wannie może być zbawieniem dla naszych obolałych mięśni, działa również wysuszająco na skórę twarzy. Z drugiej strony, kto z nas nie lubi kąpieli? Nasza rada, by zminimalizować negatywny wpływ na skórę: kąpiel nie powinna trwać więcej niż 20 – 30 minut, a na twarz nałóżmy w tym czasie nawilżającą lub odżywczą maseczkę. Rozpulchniona skóra lepiej wchłonie wartości odżywcze kosmetyku. A po wyjściu z kąpieli natychmiast nałóż na całe ciało balsam, krem lub masło (oferta rynkowa tego typu produktów jest obecnie bardzo szeroka, sprawdź: https://allegro.pl/kategoria/cialo-balsamy-masla-kremy-5351).

Sprawdź, czy twój makijaż nie szkodzi twojej skórze

Długotrwałe podkłady z alkoholem w składzie, wysuszające, mocno kryjące korektory pod oczy, pomadki typu long lasting – wszystkie tego typu produkty szkodzą twojej cerze. Przede wszystkim musisz przyjrzeć się następującym kosmetykom:

  • Baza pod makijaż – odłóż na bok wszystkie kosmetyki matujące, które dodatkowo przesuszą twoją cerę. Dla skóry suchej polecane są kosmetyki rozświetlające, dodające blasku, a także delikatne bezy silikonowe – tworzą na skórze barierę ochronną, są więc idealne zwłaszcza w wietrzne i mroźne dni.
  • Podkład –sprawdź, czy nie zawiera w składzie alkoholu. Niepolecane są na co dzień wszelkie formuły zastygające, o przedłużonej trwałości, ponieważ zbyt obciążają skórę suchą, a także mogą ją wysuszać. Zamiast tego wybieraj nawilżające, rozświetlające kosmetyki.
  • Korektor – podobnie jak w przypadku podkładu, ciężko kryjące, zastygające kosmetyki mogą nadmiernie wysuszać twoją cerę. Nie polecamy ich stosowania na co dzień.
  • Puder – ten kosmetyk, zwłaszcza w wersji matującej, może wysuszyć skórę suchą. Unikaj przede wszystkim tych, które mają w opisie hasła typu „pochłaniają nadmiar sebum”. Także naturalne pudry, które nie są wskazane dla cery suchej to przede wszystkim ryżowy, ze względu na swoje mocne właściwości wysuszające oraz bambusowy. Zamiast tego wybieraj kosmetyki delikatnie rozświetlające, jak jedwabny czy diamentowy.

Mamy jednak dla was dobrą wiadomość: posiadaczki cery suchej mogą pocieszyć się faktem, że jako jedyne mogą do woli korzystać z rozświetlaczy i rozświetlających róży. Ich cerze naturalnie brakuje blasku, który warto dodać sobie za pomocą makijażu.


 Artykuł sponsorowany


Związek

7 rzeczy, których możemy (i musimy) nauczyć się od dzieci

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
26 czerwca 2020
Fot. iStock

Zdecydowanie zbyt często mówimy o edukacji w kontekście przekazywania wiedzy o świecie dzieciom przez dorosłych, a zbyt mało o procesie zachodzącym w drugą stronę. A przecież od dzieci możemy –  a nawet musimy ­– każdego dnia uczyć się wielu cennych rzeczy.

Czas więc wyjść z powszechnej roli wszystkowiedzącego dorosłego i nieomylnego nauczyciela, a w zamian wejść w rolę ucznia i otworzyć się na to, co możemy zyskać naśladując w niektórych kwestiach nasze pociechy.

Beztroska

Dzieciaki cieszą się tym, co dzieje się tu i teraz, nie hamują swojej radości roztrząsając minione wydarzenia, nie układają w głowie planów i list rzeczy, które trzeba zrobić kolejnego dnia (bo inaczej świat się zawali). Są pełne beztroski, o której dorośli już dawno zapomnieli i która… wielu z nas przeraża! Bo jakże to tak, dać się ponieść zabawie i radości, przestać kontrolować wszystko dookoła? A może właśnie trzeba, może powinniśmy czasami zapomnieć o byciu statecznym, ważnym i poważnym i po prostu cieszyć się życiem?

Wytrwałość

Wytrwałość w życiu dzieci jest ogromnie ważna – spójrzcie chociażby na malucha, który uczy się stawiać pierwsze kroki. Nieustannie przewraca się, potyka, potrzebuje wsparcia i pomocy, a pierwsze dystanse pokonuje krokiem chwiejnym i niepewnym. Mimo tego wszystkiego uparcie dąży do samodzielności i realizuje swój cel. Warto wziąć z dzieciaków przykład i nie poddawać się zbyt wcześnie – może nie od razu, może nie bardzo szybko, ale w końcu nasze wysiłki i starania przyniosą realne efekty.

Radość z małych rzeczy

Dzieci potrafią bawić się kawałkiem starego materiału lub znalezionym w parku patykiem niczym najdroższą zabawką. Uśmiech wywołuje u nich tęcza na niebie, skoki przez kałużę i napotkana przypadkiem biedronka. Nie szukają niczego więcej w danej chwili, nie myślą, że można lepiej, nie chcą udoskonalać czegoś, co jest wystarczające dobre i daje im satysfakcję. Ta umiejętność dzieci do tego, by cieszyć się nawet najmniejszymi drobiazgami, godna jest pozazdroszczenia i naśladowania.

Otwartość w wyrażaniu swoich potrzeb

Na pewno nie raz doświadczyliście zdecydowanego dziecięcego „NIE”, radosnego rzucenia się na szyję czy niepohamowanego wybuchu śmiechu. Najmłodsi nie odkładają swoich emocji na później, jeśli coś czują lub potrzebują w danym momencie, nie boją się wyraźnie poinformować o tym wszystkich dookoła. Są blisko tego, co w danym momencie odczuwają i czego chcą, choć nie zawsze potrafią to nazwać i dokładnie określić.

Szczerość

W dziecięcym wydaniu potrafi być wręcz brutalna i nie oszczędza nikogo, ale to niezwykle cenne i oczyszczające. Ile razy musisz gryźć się w język, by nie powiedzieć tego, co naprawdę myślisz? Jak często używasz utartych formułek, zamiast otwarcie podzielić się szczerymi przemyśleniami i odczuciami? Może zamiast nieustannie udawać i ubarwiać rzeczywistość, warto zdobyć się na odwagę i głosić prawdę?

Marzenie o tym, co małe i wielkie

Nie ma większych marzycieli od dzieciaków! Marzą o tym, by na drzewach rosły żelki, by święty Mikołaj przyniósł im wymarzony prezent, by w przyszłości zostać piratem, piosenkarką albo kierowcą Formuły 1. Te marzenia są piękne i niczym nieograniczone, mają szansę zamienić się w późniejsze pasje i konkretne cele (może poza tymi żelkami – niestety nie chcą rosnąć na drzewach). Nie bójmy się marzyć i dajmy ponieść się fantazji, to pierwszy krok do tego, by zdefiniować samych siebie i określić nasze potrzeby. Z marzeń wyrosnąć mogą przecież realne efekty.

Spontaniczność

Jest bodziec – jest reakcja. U dzieciaków to niezwykle proste. Nie ma kalkulacji, oglądania się na to, co powiedzą inni, czy wypada, czy można. Plany są po to, aby je zmieniać w zależności od tego, co życie przyniesie, nigdy odwrotnie. W nas także powinno być więcej takiej spontaniczności, elastyczności i zdolności do modyfikowania celów i codziennych obowiązków – pranie nie ucieknie, możliwość zdobycia wyjątkowych doświadczeń czy spotkania z interesującym człowiekiem może się nie powtórzyć!

FB/ohmepl


Zobacz także

Złamane serce, to nie tylko metafora. Zespół Takotsubo, czyli syndrom złamanego serca może doprowadzić nawet do śmierci

Romans z młodszą kobietą kosztuje. Koniec mitu o sukowatych naciągaczkach   

Przepraszam, że uciekłam. Czy mogę wrócić?