Lifestyle Związek

Najtrudniejszy moment to ten, w którym orientujesz się, że bez jego pieniędzy możesz jednak nie dać rady

Listy do redakcji
Listy do redakcji
4 lutego 2019
Fot. iStock / martin-dm
 

Kiedy decydujesz odejść, boisz się, ale jesteś też pełna wiary i nadziei, że sobie poradzisz. Najtrudniejsze masz przecież już za sobą. Zabierasz dzieci. Nie, nie dlatego, żeby mu dopiec, oddzielić, zadać komuś ból. Bierzesz je ze sobą, bo jesteś odpowiedzialna. Bo chcesz być pewna, że są spokojne, bezpieczne. Bo chcesz im dać ciepły dom. Zabierasz je, bo to dla ciebie naturalne. Zresztą, on nie oponuje, bo tak mu jest wygodnie. Na początku owszem – wygraża ci, bo „ma prawo”, bo „nigdy się nie zgodzi”, żeby dzieci mieszkały oddzielnie. Ale mija trochę czasu i okazuje się, że tak naprawdę zrobiłaś mu przysługę. Dzięki tobie ma teraz całkowicie wolne wieczory i wymarzoną ciszę w domu. Dzieci co drugi weekend to dla niego najlepsza możliwa opcja. Teraz ma wreszcie czas, żeby realizować swoje pasje albo godzinami grać na swojej konsoli. Odpoczywa, żyje pełnią życia – taką, jak on ją pojmuje.

To tobie jest bardzo ciężko. Ale mimo, że doszliście do jakiegoś porozumienia po rozstaniu, nie łudź się, że on ci współczuje, lub też że jest w stanie zrozumieć, że bywasz wykończona. Przecież sama tego chciałaś – odejść, zostawić go. Chciałaś tego, więc sobie radź. Powinnaś być szczęśliwa, zadowolona, prawda? Paradoks polega na tym, że musisz przypomnieć sobie jak to jest być sama, mimo że byłaś samotna w tym związku. Więc może raczej – nauczyć się jak to jest być samą, bez złudzeń, bez iluzji. I jeszcze – wziąć na siebie pełną odpowiedzialność za dzieci. Nie dzielić jej na dwoje. Być matką i ojcem. Cały czas, a nie raz na dwa tygodnie przez dwa dni.

Nie licz na teściów, na ich pomoc finansową, fizyczną. Zapomnij o tym od razu. Jest jasne, że staną po jego stronie, że to jemu będą pomagać. Zwłaszcza przez te dwa weekendy w miesiącu, kiedy powinien zająć się dziećmi. Teściowa ugotuje obiad, przywiezie w plastikowych pudełeczkach albo weźmie wnuki do siebie, żeby on mógł odpocząć . Nie denerwuj się, odpuść, staraj się widzieć w tym pozytywy. Przynajmniej dobrze zjedzą. Nie myśl o tym jak o czymś przeciw tobie.

Co jest najgorsze? Wcale nie chwila, w której okaże się, że ok kogoś ma. To będzie moment, w którym orientujesz się, że sama z dwójką dzieci możesz jednak nie dać rady. Że potrzebujesz JEGO pieniędzy. Tak wiem, zawsze były JEGO pieniądze i ta garstka twoich, nigdy WASZYCH. Ale teraz one są naprawdę JEGO. I czujesz się cholernie źle z tym, że musisz mu co miesiąc przypominać o przelewie, a potem na ten przelew czekasz co chwila sprawdzając konto.  Że się pilnujesz, żeby nie powiedzieć nic, co mogłoby go zdenerwować, bo znasz wariata i wiesz, że może ci przez złośliwość ten przelew wysłać z opóźnieniem.

Czynsz trzeba opłacić, przedszkole, szkołę. Póki co nie myślisz o swoich potrzebach. Odkładasz je gdzieś na bok, bo wiesz, że przyjdzie moment, w którym będzie można je zrealizować. Może nie wszystkie od razu, pewnie raczej krok po kroku. Ale i to w końcu się uda.

Czasem głupio marzysz o wygranej w totolotka. Nawet nie jakiejś olbrzymiej, ale takiej, która pozwoli ci nie martwić się o pieniądze dopóki nie znajdziesz lepiej płatnej pracy, dopóki twoja sytuacja się nie ustabilizuje. Wierzysz, że się ustabilizuje. Inaczej nic nie miałoby sensu. Ale wiesz, że jak się życie zaczyna od początku, to trzeba ten swój kamień spod samego dołu znów wtoczyć na górę. Tu nie ma skrótów.

Czas mija i to uczucie upokorzenia też mija. Zdołałaś wytłumaczyć sobie, oddzielić jakoś w głowie tę zależność: jego pieniądze są przecież na dzieci.

Są też takie momenty, kiedy mimo wszystkich tych lęków o przyszłość, mimo łez wypłakanych w poduszkę tuż przed zaśnięciem, odnajdujesz na nowo dawną siebie. Tę pełną optymizmu i radości. Tę marzącą o szczęściu nie tylko dla dzieci. Tę planującą podróże i naukę nowego języka. Tę, która wie, że los się w końcu odmienił. A raczej, że to ty sama go odmieniłaś. Tą jedną, najważniejszą decyzją. Decyzją o rozstaniu. Smutny koniec stał się początkiem czegoś pięknego. Ty już to czujesz.


Lifestyle Związek

Kult brandowanej gumy – majtki to lifestyle

Redakcja
Redakcja
4 lutego 2019
Fot. Materiały prasowe
 

Kiedy w 1992 roku w reklamie Calvina Kleina pojawiła się półnaga, siedemnastoletnia Kate Moss i Mark Wahlberg o ciele greckiego boga, świat oszalał. W jednym momencie debiutantka stała się top modelką, Mark bożyszczem, a promowana przez nich bielizna najbardziej pożądaną. Kultowy stał się jeszcze jeden element tej reklamy – guma z logotypem Calvin Klein. Dziś możemy wybierać z wielu różnych marek bielizny z motywem brandowanej gumy. Jak się bowiem okazuje to nadal obiekt westchnień i symbol lifestyle’u. Dlaczego? Sprawdziła to marka SAXX.

Kontrowersyjny kult

Reklamy Calvina Kleina słyną z kontrowersji, nawiązań do seksualności, a nawet soft porno. Prezentowanie seksualnych trój-czy czworokątów to tylko wybrane przykłady z historycznych kampanii marki. Z pewnością nie można odebrać im waloru sprzedażowego – kontrowersja jest przecież w cenie. Ale też faktu, że dzięki nim bielizna z logo CK stała się prawdziwym obiektem kultu, pożądanym przez miliony i synonimem dobrej, seksownej bielizny. Wybieranie do kolejnych kampanii wyjątkowo atrakcyjnych modeli i największych światowych gwiazd ma ten kult podgrzewać, tak aby fani i fanki gwiazd rozpływały się w seksapilu Lary Stone, Davida Beckhama czy, co było mocno komentowane, wyretuszowanego idola nastolatek Justina Biebera. Dzięki tym kampaniom bielizna z logotypem Calvin Klein umieszczonym na gumce już w latach 90’ stała się pożądana i wręcz fetyszyzowana. Modne stało się pokazywanie wystających znad spodni majtek. Dziewczyny nosiły jakby męskie slipy, a faceci spodnie opuszczone do połowy tyłka, tak, aby znad nich wystawały Kleiny. Po latach szał na brandowaną gumę zmienił znaczenie, jak?

Fot. Materiały prasowe

Logo = jakość

Obecnie nadal panuje kult brandowanej gumy. Ten element bielizny nie jest już może traktowany jako must-have i wyznacznik tego, że jesteśmy cool. Powrót mody na lata 90’ sprawił, że logo na ubraniach znowu musi być widoczne. W bieliźnie osiągamy ten efekt dzięki brandowanej gumie, która  nadal jest seksi i pożądana, jednak z nieco innej przyczyny, niż w latach 90’. Współcześnie logotyp = jakość. Jeśli mamy na sobie majtki z logotypem, to nie po to, żeby wszyscy widzieli, że mamy najmodniejsze majtki, ale dlatego, że daje nam to pewność jakości.

Masz logo, jesteś seksi

W modzie damskiej istnieje coraz więcej marek z tzw. brandowaną gumą. Projektanci bielizny często łączą ten element charakterystyczny dla street style’u np. z koronowymi, klasycznymi modelami biustonosza czy koronkowymi figami i stringami. W przypadku bielizny męskiej nadal królują tzw. wielopaki z sieciówek, które owszem mają brandowaną gumę, ale ich jakość pozostawia wiele do życzenia. Kto więc sięga po taką bieliznę? Na pewno nie ktoś, kto wychował się na zdjęciach umięśnionego Marka Wahlberga i kto marzy o Kate Moss. Taki facet wybierze bieliznę, w której logotyp=jakość, a więc stworzoną specjalnie dla niego, z myślą o jego zdrowiu, bezpieczeństwie i komforcie. Wybierze bieliznę wykonaną z najlepszych materiałów. A jeśli postawi na brandowaną gumę, to tylko taką, która nie będzie mu się wrzynać i rolować podczas noszenia. Na rynku polskim pojawiła się marka, której bielizna spełnia te warunki, a brandowana guma z napisem SAXX już jest kultowa na świecie! Jej dodatkowym atutem jest nowatorskie rozwiązanie – BallPark Pouch, a więc hamak na męskie narządy. Dzięki temu faceci unikną obtarć, przegrzania jąder czy obtłuczeń. No i bez pomocy retuszera będą wyglądać seksowniej od Justina Biebera.

Aby być seksi, nie wystarczy założyć brandowanej bielizny. Za nazwą nadrukowaną na gumce musi stać najwyższa jakość, komfort i oczywiście najnowsze i najgorętsze trendy. Bo jak głosi pewne kultowe już hasło: Masz jaja, masz mieć Saxxy!

Więcej informacji na stronie www.saxx.pl o www.meskarzecz.com

Fot. Materiały prasowe


Artykuł powstał we współpracy z marką Saxx


Lifestyle Związek

Zakochani cały rok, czyli jak dobrze wybrać prezent dla niego

Redakcja
Redakcja
4 lutego 2019
Fot. Materiały prasowe

Zwolennicy Dnia Zakochanych na długo przed 14 lutego szukają prezentów i wymyślają sposoby na spędzenie tego uroczego dnia ze swoją drugą połówką. Wykorzystują to nie tylko sklepy, kwiaciarnie, restauracje czy biura podróży, ale też producenci wszelkich gadżetów. Dla osób, które Walentynki uważają za absurdalny, amerykański wymysł, jest to kolejny powód do narzekania lub głoszenia tezy, że kochać należy cały rok, nie tylko od święta.

Jednak statystyki nie kłamią, lubimy Dzień Zakochanych i chętnie spędzamy ten czas z najbliższymi naszym sercom osobami. Chętnie też w tym dniu wyznajemy miłość. Okazuje się, że zwłaszcza kobiety znacznie bardziej pałają chęcią do obdarowania ukochanego czymś szczególnym w ten dzień. Podpowiadamy, jak zaskoczyć mężczyznę swojego życia 14 lutego.

DIY zawsze się sprawdzi

Moda na DIY (Do It Yourself – Zrób to sam) nie przemija. Trend ten podejrzeć możemy na wielu blogach, artykułach czy też portalach społecznościowych (np. Pinterest). Szukając inspiracji na własnoręcznie robiony upominek, warto sięgnąć nie tylko po klasykę (np. album ze zdjęciami, wykonany w technice decupage), ale też nieco bardziej wyrafinowane formy. Wielkim powodzeniem cieszą się chociażby dziergane na drutach… sweterki na kubek, pomysłowe zakładki do książek, „okładki” czasopism z gorącymi tematami związanymi z ukochanym mężczyzną oprawione w antyramę itp. Wiele kobiet decyduje się również na wykonanie koszy upominkowych, zawierających ulubione smakołyki ukochanego.

Gadżeciarze mają łatwiej

Luty to jeszcze czas wyprzedaży i promocji w sklepach RTV oraz AGD. Jeśli Twój mężczyzna jest zapalonym geekiem, uwielbia nowe technologie albo kolekcjonuje komiksy lub książki o konkretnej tematyce, masz bardzo ułatwione zadanie. Warto więc wybrać się na zakupy do centrum handlowego i upolować chociażby najnowszą grę, antologię ulubionego pisarza lub artysty, a w przypadku gdy nasz mężczyzna to zapalony gadżeciarz, warto skorzystać z ofert sklepów wydających limitowane edycje komiksów, figurek lub scyzoryków. Jednym z popularniejszych akcesoriów, które przypadną do gustu mężczyznom, są głośniki Bluetooth. Twój partner to dobrze wychowany, uprzejmy facet? Zatem możesz pomyśleć o zakupie głośnika, który odda wiernie wszystko to, co w prawdziwym mężczyźnie najlepsze – elegancję, doskonałość i niezawodność (np. Gentleman od marki Hama). Warto jednak podpatrzeć lub podpytać partnera, jaki upominek sprawiłby mu największą radość.

Fot. Materiały prasowe

Prezent Last Minute

Jeśli należysz do tych mniej zorganizowanych, możesz skorzystać z ofert last minute. Dotyczy to także osób, które niekoniecznie znają dobrze swojego partnera lub dopiero rozpoczęły związek. Świetnym prezentem jest… karta podarunkowa. Za niewielką kwotę możemy taką kupić praktycznie w każdym sklepie, ale opcja ta także dotyczy popularnych serwisów streamingowych, takich jak Netflix czy Spotify. Zakup karty to zaledwie kilka minut, a radość z niej ogromna!

Miłość cały rok

Są też tacy, którzy poza Dniem Zakochanych, chcą okazywać ukochanej osobie swoje oddanie oraz miłość na różne sposoby przez cały rok. Jeśli jesteś odważną kobietą, pomyśl o przygotowaniu dla swojego mężczyzny prywatnego kalendarza ściennego ze swoimi fotografiami, cytatami, zaznaczonymi ważnymi datami. Przydadzą się tutaj oczywiście umiejętności wykonywania grafik komputerowych i… zaufana drukarnia.

Adrenalina jak oksytocyna

Nic nie wprawia w euforię tak jak odrobina adrenaliny. Jeśli Twój mężczyzna uwielbia mocne doznania, a Ty chcesz pomóc mu spełnić jego marzenia, pomyśl o niestandardowym upominku: locie w tunelu aerobowym, przejażdżce sportowym autem, kolacji w pełnych ciemnościach lub wizycie w escape roomie to tylko niektóre propozycje. Warto też wspomnieć, że adrenalina wydzielana podczas ekstremalnych przeżyć może wprowadzić w stan euforii naszego partnera, a tym samym uwolnić potężne zasoby oksytocyny – hormonu odpowiedzialnego za szczęście, miłość i przywiązanie.

Planując Dzień Zakochanych warto przede wszystkim pamiętać o tym, że miłość należy wyrażać oraz pielęgnować cały rok. Namawiamy więc do świętowania bez okazji i dzielenia się sobą bez względu na datę w kalendarzu.


Artykuł powstał we współpracy z marką HAMA.


Zobacz także

To, jak będziemy żyć, zależy wyłącznie od nas. Nie wierzysz? Obejrzyj ten wyjątkowy filmik

„Tolerowałam homoseksualność pod warunkiem, że mnie ona w żadnej sposób nie dotyka. Aż syn spytał: Co byście zrobili, jakbym powiedział, że jestem gejem?”

O sile dotyku. 7 powodów, by jak najczęściej się przytulać