Lifestyle

40 rzeczy, których się nauczyłam przez 40 lat mojego życia

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
7 grudnia 2018
Fot. iStock/gruizza
 

Pamiętam, jak kiedyś myślałam, że 40 lat, to już właściwie po życiu, bo co można w tym wieku jeszcze robić. Dzisiaj myślę, że za chwilę, czeka mnie najlepszy czas mojego życia. Bo w końcu z pełną świadomością mogę je przeżyć, dzięki temu wszystkiemu, czego nauczyłam się przez te lata.

Często nie zdajemy sobie sprawy, ile wiemy, co myślimy, jakimi zasadami się kierujemy. Warto je spisać, żeby zobaczyć, jaki ogrom pracy wykonałyśmy, jaki wpływ możemy mieć na to, jak wyglądać będzie nasze życie i w końcu, by przypomnieć sobie to, co dla nas najważniejsze.

Szczerość nie zawsze popłaca

Pamiętaj, kogo masz za rozmówcę. Bywają tacy, którzy każde wypowiedziane przez ciebie słowo, użyją przeciw tobie.

Dbaj o ludzi, na których naprawdę ci zależy

Nie zapominaj, kto jest dla ciebie ważny. Czasami wydaje się nam, że niektórzy będą przy nas zawsze. Jeśli o to nie zadbamy, może być zupełnie inaczej.

Rozglądaj się za szansą, bo ona nadejdzie

Przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie i okolicznościach, ale pojawia się zawsze, trzeba tylko uważnie się rozglądać.

Idź za swoim wewnętrznym głosem

Kieruj się tym, co podpowiada ci intuicja, choćby czasami podpowiedź wydawała się tobie irracjonalna.

Nie daj się stłamsić wewnętrznemu krytykowi

Każdy z nas go ma, on podszeptuje, że nie jesteśmy zbyt dobre, mądre, ładne, miłe. On to mówi, bo boi się zmian, ty nie musisz się ich bać.

Każdej zmianie towarzyszy olbrzymi strach

Właśnie – bo każdej zmianie towarzyszy strach, to on często nas ogranicza, stawia pod ścianą, ale uwaga – strach nie zabija, nie pozwól, by rządził tobą i twoim życiem.

Nie porzucaj dziecka w sobie

Nie zdradzaj go, zachwycaj się światem jak dziecko nieustannie.

Nie bierz wszystkiego na poważnie

Gdyby życie było tylko poważne, zwariowalibyśmy. Miej dystans do siebie, do świata, do innych.

Ty też jesteś ważna

Powiedziałabym nawet, że najważniejsza. Nigdy o tym nie zapominaj, to jedyny pewny związek na całe życie, dbaj o to.

Nie rób niczego na siłę

Nie zmuszaj się do niczego, nikt od ciebie nie może tego wymagać.

Nie rób niczego wbrew sobie

Zawsze kieruj się sercem i tym, co masz w głowie – swoimi priorytetami.

Uśmiechaj się do innych

Bo inni będą uśmiechać się do ciebie, dzięki temu świat jest piękniejszy.

Nie bierz wszystkiego do siebie

Nie wszystko, co mówią inni, jest o tobie. Oni często mówią o sobie używając ciebie jak lustra.

Dbaj o swoje zdrowie

Drugiego mieć nie będziesz. Badaj się regularnie.

Nie rezygnuj z marzeń – nigdy

Marzenia są po to, by je spełniać. Wypowiedziane na głos stają się realne do osiągnięcia.

Miłość jest wyborem

Każdego dnia wybierasz, czy chcesz z nim być, jeśli chcesz, pracuj nad tą miłością, ona zaniedbana nie zostanie z wami na zawsze.

Nie ma niczego „na zawsze” i „nigdy”

No właśnie, bo nie ma niczego na zawsze. Słowa nigdy też nie powinniśmy nadużywać, bo często życie weryfikuje to, co czym mówiliśmy z pełnym przekonaniem.

Odpuszczaj to, na co nie masz wpływu

Szkoda czasu i twojej energii, czasami trzeba odpuścić, żeby móc pójść dalej.

Dużo czytaj

Książki to nasza zadanie domowe dla naszej wyobraźni, to relaks, nauka dystansu, miłości i własnych emocji.

Nie bój się podejmować wyzwań

Boisz się, że się nie uda? Możesz być tego pewna? A gdyby nawet – świat się nie zawali, a ty zyskasz kolejne doświadczenie.

Bądź otwarta na innych

To ludzie, których spotykamy w naszym życiu uczą nas najwięcej, są naszą lekcją do odrobienia na nasz własny temat.

Akceptuj siebie taką, jaką jesteś

Przestań się odchudzać, wytykać sobie swoje mankamenty. Taka jesteś i jesteś piękna.

To, co inni myślą, nie musi być prawda o tobie

Nie masz wpływu na to, co myślą inni. Jeśli ciebie nie znają i nie chcą poznać, odpuść, nie warto zajmować tym sobie głowy. Może budzisz w kimś jego własne demony.

Spędzaj czas na świeżym powietrzu, dużo czasu

Wydawałoby się, że to taka bzdura, a tak ważna w naszym życiu. Źle ci – idź na spacer. Serio.

Baw się, bo życie to bal

Spotykaj się ze znajomymi, chodź na imprezy, tańcz, śmiej się, korzystaj. Życie powinno być dla nas zabawą.

Słuchaj muzyki

Tej, którą lubisz i tej, którą odkrywasz. Muzyka łagodzi emocje, nerwy, daje pozytywnego kopa do działania.

Biegaj, ruszaj się

Nie ma lepszego sposobu na stres i lęk niż aktywność fizyczna. Już nie mówię o zdrowiu. Zamiast siedzieć na kanapie, rusz się, idź na fitness, siłownie, rower. Podaruj sobie dawkę endorfin.

Mów, że kochasz, bo za chwilę możesz nie mieć już takiej okazji

Ci, których kochamy, odchodzą, dlatego nie zapominaj powiedzieć, że ich kochasz.

Nie chomikuj

Nie odkładaj na potem, na później, na za -10 kilogramów. To co stare, czego nie używasz, nie nosisz – wyrzucaj, oddawaj innym (jeśli się nadaje). Nie torturuj się tym, co było.

Pamiętaj, że nie masz wpływu na to, co było

Bo na to, co było, nie masz wpływu. Decydujesz jedynie o tym, jak chcesz przeżyć kolejny dzień, następną godzinę.

Ciesz się tym, co tu i teraz

Przestań się oglądać za siebie i zastanawiać nad tym, co się wydarzy. Skup się na tym, gdzie jesteś, co robisz.

Bądź uważna

Na siebie, na innych, na ludzką krzywdę, na rzeczy warte zachwytu. Nie zamieniaj swojego życia w obojętność.

Pij wino, jedz słodycze

Jak nie teraz, to kiedy będziesz to robić?

Nie przejmuj się brudnymi oknami

One są wyznacznikiem twojego szczęścia? Serio? Umyjesz, jak będziesz miała na to ochotę.

Spędzaj jak najwięcej czasu z tymi, których kochasz

Oszukujemy się, że w dzisiejszych czasach jakość jest ważna, nie ilość. Nieprawda. Spędzaj jak najwięcej czasu z tymi, których kochasz.

Mów „nie”, to nie boli

Bynajmniej dla mnie była to sztuka trudna do opanowania. Ale jak już raz powiesz „nie” i naprawdę nie czujesz pod stopami trzęsienia ziemi, to później jest już tylko łatwiej.

Pomagaj

Pomaganie uszlachetnia, uczy pokory, każe dostrzegać nam rzeczy ważne i doceniać to, czego na co dzień nie widzimy.

Rób to, co kochasz

Pamiętam słynne już pytanie mojej mamy: „Dlaczego nie robisz tego, co kochasz?”. To ono wywróciło moje życie do góry nogami. Trzeba tylko wiedzieć, co się kocha, prawda?

Każdy problem ma swoje rozwiązanie

Każdy jeden. Nie ma sytuacji bez wyjścia.

Zawsze możesz coś zmienić, choćby perspektywę

A jak ci się wydaje, że nic nie możesz zrobić, zmień perspektywę. Nienawidzisz swojej pracy? Ale to ona daje ci pieniądze. Nie cierpisz teściowej? Ale dzięki niej masz fajnego męża. Czasami zmiana punktu widzenia wystarczy. To też jest rozwiązanie.

Ciekawe, czego jeszcze nauczę się przez kolejne lata.


Lifestyle

4 powody, dla których drugie małżeństwa są szczęśliwsze i długotrwałe

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
7 grudnia 2018
Fot. iStock/olegbreslavtsev
 

Nie zawsze pierwsze małżeństwo zawierane z wielkiej miłości okazuje się związkiem trwałym. Nie zawsze słowa przysięgi są prorocze, a dobre chęci gwarantują powodzenie w związku młodych ludzi. Proces rozpadu małżeństwa zawsze jest bolesny i zostawia po sobie ślad w sercu. Niezależnie od przyczyny, odbierany jest jako porażka i jedyne, co w tej sytuacji można zrobić, to wyciągnąć odpowiednie wnioski na przyszłość.

Wszelkie doświadczenia i nauki płynące z pierwszego małżeństwa, zarówno takiego, które trwa kilka miesięcy, jak i trwającego  kilkanaście lat, są cenne. W dalszej perspektywie pozwalają unikać popełniania dotychczasowych błędów i zbudować nowy związek w znacznie lepszy sposób. I nie bez przyczyny właśnie drugie małżeństwo jest bardziej szczęśliwe i długotrwałe, niż to pierwsze.

4 powody, dla których drugie małżeństwa są trwalsze i szczęśliwe

1. Czerpanie z bezcennych doświadczeń

Drugie małżeństwo zyskuje, bo może czerpać z doświadczeń z poprzedniego związku. Trudno jest co prawda przełożyć wszelkie doświadczenia na nowy czas i nową osobę, ale zdobyta wiedza pozwala uniknąć wielu problemów, które zaistniały już wcześniej. Doświadczenie z pierwszego małżeństwa pozwala łatwiej przebrnąć przez codzienność, na której zawiodło się już wielu ludzi.  Poza tym wypracowana umiejętność skutecznej komunikacji i rozwiązywania konfliktów, której być może zabrakło w pierwszym małżeństwie, są receptą na prawdziwy sukces.

2. Większą świadomość potrzeb

Pierwsze małżeństwo bywa zawierane między niedoświadczonymi ludźmi, którzy dopiero poznają życie, dojrzewają, uczą się nowych rzeczy. W drugim małżeństwie para ma już pewne refleksje i doświadczenia. Małżonkowie wiedzą, czego pragną i wiedzą, do czego nie mogą dopuścić we wzajemnych relacjach. W drugim małżeństwie łatwiej jest być uczciwym wobec własnych potrzeb i potrzeb partnera. Pamiętając o poprzednich błędach, para stara się ich nie popełniać wcale, a przynajmniej popełniać jak najmniej.

3. Odkładają egoistyczne „ja” na półkę

Partnerzy w drugim małżeństwie są bardziej skłonni dążyć do kompromisu. Mają wielką motywację do zaangażowania i wspólnej troski o to, by ich wspólne dzieło było wartościowe i trwałe. Odkładają bez żalu egoistyczne pobudki, pielęgnują mądrze uczucie. Oni  bardzo dobrze pamiętają, że walka miedzy sobą i kierowanie się własnym interesem przyczynia się do rozpadu nawet dobrze rokujących związków.

4. Doceniają drugą szansę

W drugim, zapewne ostrożniej zawieranym małżeństwie, łatwiej jest docenić to, co się ma. Osoby w drugim małżeństwie mają głębsze poczucie wdzięczności za drugą szansę. Doskonale zdają sobie sprawę z tego, że miłość, nawet taka największa, jest bardzo delikatna. Ta wdzięczność za wspólne życie zmienia negacje pewnych rzeczy w akceptację, a chaos w porządek. Wdzięczność nadaje sens przeszłości i daje możliwości na piękną przyszłość.

źródło:  themindsjournal.com 


Lifestyle

On nie rozumie albo nie chce. I nie widzi, że żyją praktycznie osobno. Tak wyglądaj codzienność większości związków

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
7 grudnia 2018
Fot. iStock/mammuth

Sobota

Dziś wróciła z pracy przed 17. On był z małym w domu. Zostaje z nim, gdy jej przypada weekend. Wzięła prysznic, zjadła szybki obiad. On się położył. Jedno pytanie, jak w pracy. W porządku, mu wystarczyło. Potem niezadowolony, bo poprosiła o ściszenie muzyki. Pracuje w hałasie. Lubi spokój. On tego nie rozumie. Ona jest taka nudna, prawda?

On kładzie się na drzemkę przed treningiem. Wstaje, idzie na trening. Ona bawi się z małym. Gdy dziecko rysuje, ona szybko odpowiada na maile. Kąpie je, robi kanapeczki. On wraca. Znów tylko pytanie, jak było. Mały daje mu laurkę. On się uśmiecha, dziękuje i idzie do sypialni, bo mecz. Gdy mały zasypia, ona go pyta czy może wino otworzą, pogadają. No nie bardzo, bo mecz – w międzyczasie on gra jeszcze na telefonie.

Ona leży obok, skulona w kłębek. Przezroczysta. Też sięga po telefon, tam przynajmniej ktoś jest i z nią rozmawia. To dziewczyny z pracy. Omawiają projekt. Potem jakieś plotki. Przezroczysta szybko padła.

Niedziela

Rano ona idzie do pracy. Robi im śniadanie, będzie czekać na SMS, że dobre. On ma przecież telefon ciągle w dłoni, ciekawe czy napisze. Nie napisał. No oczywiście, śniadanie przecież się należy. A on kiedy jej je zrobił? Nie do łóżka. Tylko tak po prostu, żeby było miło, żeby ją odciążyć?

Wróciła z pracy szybciej. Od razu usłyszała, że torebkę stawia nie tam, gdzie trzeba. No cholera, w domu będzie ją stawiać tam, gdzie chce. I nie schowała jeszcze od razu słoika z kawą. Straszny bałagan przez to. Jak mogła? On nie pyta jak w pracy. Czy był korek, czy coś zjadła lub wypiła. Grunt, że przyszła i zakłóciła jego harmonię. Dziś nie była Przezroczysta.

Poniedziałek

Szalony. Praca, szkoła. Wysłała mu SMS-aa w ciągu dnia. On ponoć nie miał czasu. Wieczorem położyła się o 20.30. Pytał o seks. Nie miała siły. Gdyby tak w ciągu dnia napisał kilka słów, że jej pragnie, tęskni, może i bym przezwyciężyła ogromne zmęczenie. Dziś Nieprzezroczysta nie była obowiązkowa.

Wtorek

Widzieli się dwie godziny. Popołudniu. Ona ogarniała dziecko, obiad. On dziecko wykąpał. Prawie nie rozmawiali. Zostawiła pustą reklamówkę na komodzie. Wcisnął jej ją do torebki, bo brzydko to wygląda. Czasem jej ręce opadają. Ma  tak dość tego jego pedantyzmu, że jej niedobrze.

Potem on idzie na siłownię. Ona o 21:00 już leży. Sama. Jego nie ma. Wróci, gdy ona będzie już zasypiać. I Przezroczysta znów nie wywiąże się z obowiązków małżeńskich.

Piątek

Każdy wieczór oddzielnie. On albo w pracy albo na siłowni. Dziś z kumplami piwo. U niej ciężki tydzień. Sporo pracy. Średnio śpi w nocy. On o tym nawet nie wie.

Wczoraj zrobił zakupy. Super. Naprawdę ona się cieszy, ale oczekuje więcej niż wzorowe zrobienie zakupów. Potrzebuje zaopiekowania, zrobienia kawy, przykrycia kocem, masażu stóp. Rola Przezroczystej jej się nie podoba  Może za wiele chce…

Sobota

Spieszą się. Ona do pracy, on też, dziecko podrzucają znajomym. Śniadanie jedzą oddzielnie. Ona już nie prosi, by wstać chwilę wcześniej i je celebrować. On tosty, ona płatki z mlekiem. Już nie chce się jej samej przygotowywać kanapek. Miło by było, gdyby robili to razem lub na zmianę, ale przecież nie ma na to czasu.

Po południu on się kładzie. Ona ogarnia dom i dziecko. Jest sfrustrowana, bo chciałaby też się położyć. Ale nie widziała dziecka cały dzień. Bawi się z nim. A on nie rozumie jej wk***u.

Dużo czasu spędza z telefonem w ręku. Gra w jakąś grę. Ona rozmawia z koleżankami na messengerze. Przyjaciółka ma problem, chce się doradzić. Ona z nim ustala jedynie logistykę i uprawia w nocy seks. Wtedy jakoś nie jest Przezroczysta. Próbuje się odblokować. Dba o siebie. Wygląda świetnie. Podnieca go, ale z jakiegoś powodu ta ich bliskość jest inna. On się stara ją rozgrzać. Ona niby przyspiesza, ale gaśnie szybko albo wcale nie płonie największym płomieniem.

Niedziela

Ona rano biega. Lubi tak z rana się zmęczyć. On nie czeka ze śniadaniem. Nie dziwi jej to już. Idą na spacer. Jest ładna pogoda. Rozmawiają. Tak rzadko to robią. Dziecko szczęśliwe, bo trzymają się za ręce. Jest w porządku.

Poniedziałek

Cyrk na całego. Ciężko wstać, w pracy dodatkowe obowiązki, dzieciak rano marudzi. On podnosi głos. W ciągu dnia pęd. Dziś nie napisał do niej nic. Ona  ma w pracy  duży problem. Wieczorem on nawet nie zapyta jak było. Ona wiec milczy. Gdy próbuje z nim rozmawiać, on się złości. O co jej chodzi, co znów wymyśla. Przecież jest dobrze. A że pęd, no takie życie. Ona czuje się nijaka. Przezroczysta.

Wtorek

Wziął wolne, by zawieźć małego do lekarza. Ona pisze mu wszystko na kartce. On ogarnia temat. Mały zachwycony, bo tata pół dnia jest obok. Gdy ona wraca, on już jest po siłowni. Mały miał wtedy piłkę, a on wykorzystał czas. Ona wraca do domu piekielnie zmęczona. Emocjonalnie ciężki dzień. A od niego słyszy, że posprzątał i miło by było, gdyby nie nabrudziła.

Jest zła. Za dużo na raz, a on siedzi na kanapie i włącza sobie film. Z efektami specjalnymi, aż mały podskakuje na krześle ze strachu i zatyka uszy. Każe im wyjść z salonu, skoro to przeszkadza. O nie. Łatwiej jej doglądać obiadu i dziecko jednocześnie. Kłótnia wisi w powietrzu. On robi sobie kolację. Małemu też. Ona jest Przezroczysta. Gdy pyta, czemu nawet jej nie zaproponował herbaty, on wzrusza ramionami. Jest jej cholernie przykro. Czemu on potrafi wbijać nóż nawet nie mając go w ręku i nic nie robiąc. Nie mówiąc ani słowa. Jego obojętność i lekceważenie, gdy ona  mówi są ostre jak brzytwa. A z niej – Przezroczystej, leci przezroczysta krew.

Środa

Rano. Nie ma ochoty się do niego odzywać. A jednocześnie się boi, że jeśli tego nie zrobi, on znów zbliży się do tamtej. Zachowuje się zresztą tak, jakby nadal coś ukrywał, tylko lepiej. Telefon ma jednak czysty. Z drugiej strony ona dziś jest pewniejsza siebie. Gotowa odejść. Chciałaby już tylko od niego szczerości i rozmowy. To wszystko, czego oczekuje. Musi chyba jednak być świadoma, że jego na to nie będzie stać.

Dostała strasznego silnego okresu. Jak nigdy. Cała kołdra brudna. Krew płynęła strużką. Uda czerwone. Kołdrę zauważył. Ud, choć spała w szortach, nie. Jego jedyny komentarz, a Ty chcesz iść trening? Odpuść sobie.

No może była w tym troska. Kilka gramów. Dla niej zdecydowanie za mało. Kołdra się pierze. Zakrwawiona nie była, przezroczysta jak ona. On przychodzi z pracy. Wręcza jej róże. Nic nie mówi. Głupio prawda? Kwiaty piękne. Ona docenia. Chyba jednak wolałaby szczerą rozmowę.

Wieczorem on ogląda film. Ona usypia dziecko. Wraca do pustego łóżka. Zasypia Przezroczysta.

Czwartek

Dzień szalony. Praca. Zakupy. W domu pieką ciasto. Pomaga jej pod koniec. I wychodzi na trening. Ona sama ogarnia dom i kładzie dziecko do snu. Gdy on wraca, ona już śpi. Niewidoczna jak zwykle.

Piątek

Umówiła się z dziewczynami. U Gośki w domu na wino. Siedzą do 2=giej. Płaczą ze śmiechu. Gadają o wszystkim. Wyluzowała się. On jest tym razem zły, że poszła, bo akurat dziś chciał z nią spędzić wieczór… Dziś nie była dla niego Przezroczysta.

Sobota

Ona chce rozmawiać. Pyta jak u niego w pracy. Jak zwykle słyszy zdawkowe ok i widzi jego wzrok spuszczony w kierunku ekranu komórki. Czuje jak zalewa ją fala gorąca. Podnosi głos. Ma dość. Gra, mecze, aukcje na allegro są najważniejsze. Ona oczywiście też, nocą gdy on sobie o niej przypomni. To takie przykre. Gdy z prędkością karabinu mówi mu, co czuje, słyszy, że on potrzebuje ciszy, a ona ciągle gada i gada. I ma pretensje i fochy. I że to ona ma problem, bo on ciężko pracuje, a jej się wiecznie coś nie podoba. I nie, nie ma kochanki. Po co ona wraca do tego tematu. Nie ma ochoty z nią rozmawiać, skoro ona tylko krzyczy.

Wyszła z salonu. Poddała się. Nie chce błagać o uwagę. On nie rozumie albo nie chce. I nie widzi, że żyją praktycznie osobno. Najłatwiej powiedzieć, że ona histeryzuje, że przecież wszystko ok, a tylko jej się wiecznie nic nie podoba.

Ona ma swoje życie. Nie musi być częścią jego. Na razie czuje, że jest, bo kredyt, dziecko. To męczy.  Czuje się rozdarta. Z jednej strony wie, że pęd, że wszyscy tak żyją. Z drugiej strony potrzebuje znacznie więcej.

Dla wielu jest kolorowa, barwna, niesamowita. Wesoła, z poczuciem humoru.

Dla niego już nie. Jest blada, mdła, nudna i sfochowana. Czasem jej nie widzi. Jest meblem w jego poukładanym życiu, nawet stoi nie tak jakby sobie życzył. Jest kobietą. Człowiekiem. Matką i żoną. Dla niego tak bardzo przezroczysta. Nie dostrzega jej. Pytanie czy zauważy, jak całkowicie zniknie z jego życia bezpowrotnie, sama silna lub zakochana oparta o silne ramię tego, który widzi w niej tęczę…


Autorka Poli-An


Zobacz także

Znajdź najlepszą metodę leczenia dla twojego znaku zodiaku. Czyli medycyna holistyczna a astrologia, z przymrużeniem oka

Jak moja przyjaciółka – eko-wariatka – namówiła mnie na domowy antyperspirant

Zakazany owoc smakuje najlepiej, czyli krótka historia pocałunku