Związek

Miłość nie jest manipulacją. Czy ty, w twoim związku, nie stajesz się ofiarą manipulatora?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
8 kwietnia 2017
Fot. istock/CSA-Printstock
 

Miłość jest często dla nas najwyższą wartością, na nią czekamy, jej oczekujemy. Bardzo często romantyczny i złudny obraz miłości bardziej szkodzi niż pomaga w naszych relacjach. Bo miłość musi być tą jedyną, bo musi być na zawsze i do grobowej deski. Jak często mówimy: „ty w ogóle mnie nie kochasz, bo nawet nie jesteś o mnie zazdrosny!”. Ile razy słyszmy: „Jeśli mnie kochasz, musisz chcieć spędzać ze mną jak najwięcej czasu”. Choć zaprzeczamy, to nadal jest gdzieś w nas zakorzenione przekonanie, że jeśli ktoś kocha, to czyta nam w myślach, to wie, czego potrzebujemy, to rozumie nas bez słów.I choć ukazało się wiele publikacji, że miłość nie na tym polega, choć tak często powtarza się, że mity na temat miłości należy piętnować i tłumaczyć, jak wiele krzywdy nam robią. Bo miłości powinno się nauczyć, tak jak wszystkiego innego w naszym życiu, tymczasem my stawiamy jej wygórowane oczekiwania i pewnie dlatego tak często miłość pada ofiarą manipulacji.

Bo manipulacja w miłości to:

– chęć kontrolowania drugiej osoby

– ograniczanie wolności i niezależności tego, kogo kochamy

– szantaż emocjonalny: „ty to już mnie w ogóle nie kochasz”

– straszenie odejściem

– kłamstwa, których używa się do zatrzymania osoby przy sobie

– przemoc psychiczna: „beze mnie będziesz nikim” – jakby ten związek, ta miłość stanowiła o naszej wartości

Manipulacja w miłości to szczególna forma egoizmu, tego niezdrowego, kiedy to obecność tej drugiej osoby wykorzystywana jest do budowania własnej pewności siebie, dowartościowania własnej osoby, kosztem kogoś o kim mówi, że kocha…

Manipulatorzy w miłości bardzo często posługują się swoimi partnerami, aby osiągnąć korzyści dla siebie.

Nie masz poczucia, że w tym związku stanowisz jedynie tło?

Nie ma w tobie niepokoju przed tym, by mówić, co naprawdę myślisz?

Nie czujesz się niekomfortowo, kiedy to on w towarzystwie mówi tylko o sobie i swoich sukcesach?

Czy nie jest tak, że przedkładasz czas poświęcony jemu nad tym dla siebie?

Czy dla niego zrezygnowałaś ze tego, co lubisz? Chodzenia na fitness? Spotkań z przyjaciółkami? Tylko dlatego, że on tego nie lubi?

Czujesz się winna, kiedy on oskarża cię, że za mało w tej miłości mu dajesz? Za mało się starasz?

Odpowiedz sobie na te pytania? Zastanów się, co myślisz o sobie, jak widzisz siebie, gdyby jego zabrakło w twoim życiu? Czy nie jest tak, że ten związek obniża twoje poczucie wartości, powoli odbiera ci pewność siebie, sprawia, że nie umiesz już podjąć żadnej decyzji, bo to on o wszystkim decyduje?

Jak rozpoznać manipulatora?

Warto sobie zdać sprawę z tego, że pada się ofiarą manipulacji. I tu wcale nie chodzi o to, żeby uciekać gdzie pieprz rośnie. Wcale nie, często to pierwszy krok do postawienia granicy, do przyjrzenia się sobie i zadbania o siebie. Bywa, że kochający manipulator nie zdaje sobie sprawy z tego, jak wielką krzywdę ci robi. A jeśli kocha… być może się zmieni, być może…

Jeśli związałaś się z manipulatorem, to z pewnością:

– on niechętnie przyjmuje jakąkolwiek odmowę i sprzeciw, twoje „nie” budzi w nim irytację

– musi wiedzieć, gdzie jesteś, co robisz, z kim się spotykasz – chce całkowicie kontrolować twój czas, doprowadzając do tego, że wolisz wrócić do domu, niż mu się tłumaczyć i znosić kolejną awanturę

– wini ciebie za nieporozumienia w związku, to ty jesteś winna kłótniom, to ty sprawiasz, że nie możecie się dogadać

– skupia się na sobie – zrób prosty rachunek, pomyśl, ile ty jemu dajesz, a ile dostajesz od niego?

– choć pyta, jak się czujesz, czego potrzebujesz, to tak naprawdę kompletnie nie jest tym zainteresowany

– stara się nad tobą dominować, podkreślać, że jest mądrzejszy, silniejszy i bardziej decyzyjny od ciebie

– jeśli o coś prosi, to zawsze „naokoło”, nigdy nie mówi wprost o co, mu chodzi

– w sytuacji zagrożenia, gdy nie ma nad tobą kontroli – atakuje albo wprost, albo wychodzi i karze cię milczeniem.

Jeśli zdasz sobie sprawę, że jesteś ofiarą manipulacji w miłości, marionetką, którą ktoś wykorzystując twoje pragnienie miłości używa dla własnych korzyści, możesz się temu przeciwstawić. Nie bój się, że stracisz miłość, że ktoś odejdzie, że się obrazi. Spytaj siebie, czy naprawdę w TAKIM związku jesteś szczęśliwa? Czy nie zasługujesz jednak na więcej?


Związek

5 sygnałów, że twój partner cię nie szanuje

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
8 kwietnia 2017
Fot. iStock/Xsandra
Następny

Szacunek to kluczowy związek każdej relacji opartej na miłości, przyjaźni czy sympatii. Trudno mówić o udanym związku, gdy brak w nas poszanowania uczuć, praw i godności naszego partnera. Trudno budować przyszłość i codzienność z kimś, kto nie szanuje nas. Większość z nas dość szybko orientuje się, gdy jest przez ukochaną osobą lekceważonym. Ale są takie aspekty każdej relacji, gdzie pojęcie szacunku możemy rozumieć zupełnie inaczej niż nasz partner.

Jeśli wiesz, co sprawia, że czujesz się nieszanowany w swoim związku, koniecznie przekonaj się, czy twoja druga połówka dostrzega swoje błędy i rozumie twoje zastrzeżenia. Zdaniem naukowców, na związkową definicję szacunku składa się osiem elementów: miłość, opiekuńczość, zrozumienie, uczciwość, lojalność, aktywne słuchanie, brak oceniania i obrażania drugiej strony oraz takt.

A co na pewno szacunkiem nie jest?…

Związek

Liczyła, że on sobie nagle zrobi dziarę z jej imieniem na klacie. Dlaczego nie jesteśmy w stanie zaakceptować rutyny?

Listy do redakcji
Listy do redakcji
8 kwietnia 2017
Fot. iStock/Archv

Wczoraj odwiedziła mnie dawno niewidziana koleżanka ze szkoły. Kiedy jeszcze chodziliśmy do liceum związała się z naszym klasowym kolegą. Stanowili przez lata – jak mi się wydawało, dość zgodny związek… Aż tu wczoraj… rzuciłam go, bo on nie był w stanie niczym mnie już zaskoczyć. O ironio tego typu uzasadnienia rozstań słyszę ostatnimi czasy coraz częściej i nie jestem w stanie tego pojąć. O co ci chodzi? Jakie to miałoby być zaskoczenie? Dopytuję za każdym razem i nikt nie dał mi konkretnej odpowiedzi. Czego ona oczekiwała? Liczyła, że on sobie nagle zrobi dziarę z jej imieniem na klacie, albo przyjdzie pod biuro, w którym pracuje z biletami lotniczymi do do Tokio, albo odezwie się po baskijsku, żeby nagle wydało się, że po pracy wcale nie chodził z kumplami na browara, wcale nie wypacał się grając w squasha, tylko zgłębiał tajniki baskijskiego?

Albo rzuci się na nią w erotycznym szale, gdy właśnie kończy wypełniać PIT-y? Czy takie zaskoczenia nie wydają się wam infantylne, przesadzone, teatralne? A może jest to próba wyjścia naprzeciw jakimś wyobrażeniom z dzieciństwa, z bajek o pełnych werwy rycerzach na białym koniu, próba inscenizowania hollowoodzkich filmów?

Dlaczego tak wiele osób liczy, że ich partner, nagle będzie wykonywał magiczne triki, będzie wyciągał raz po raz asy z rękawa, kolejne króliki z kapelusza i będzie ich prywatnym rozbawiaczem? Czy tylko mi się wydawało, że gdy ludziom jest ze sobą dobrze, tak naprawdę dobrze, to wcale nie muszą tańczyć na linie, nie muszą próbować się niczym na siłę zaskakiwać, bo nawet, gdy wkradła się codzienność, gdy nie dzieje się nic specjalnego, to jest im razem dobrze? Po prostu dobrze… A łączące ich uczucie, chemia w związku sprawiają, że nawet ta codzienność wydaje nam się niecodzienna, wyjątkowa? Z kolei, gdy uczucie gaśnie, to nawet gdyby partnerka przywdziała krwistoczerwony jedwabny gorset i znała się na uranie lepiej od Richarda Feynmanna, to i tak związek skazany jest na niepowodzenie.

Od kilku dni jadam śniadania w mojej ulubionej krakowskiej knajpce. Zaobserwowałem, że zawsze o tej samej porze pojawia się tu pewna dość sympatyczna para. Dziewczyna jest tak zakochana w swoim wybranku, że dosłownie nie jest w stanie się od niego odkleić – śniadania jada jedną ręką, bo drugą bez przerwy wsuwa mu pod koszulkę i głaszcze go po plecach, głowie, przytulała się do niego. Co by ten młody brunet popijający do śniadania piwo w ilościach hurtowych nie powiedział, a mówił m.in. o tym, że rowerzyści są szkodliwi, że stanowią zagrożenie na drogach, i że w Polsce brakuje przewodników głosowych w muzeach i on nie ma pojęcia, co to za technika w danym dziele jest, zanudzał mnie przysłuchującego się ich rozmowie szczegółami swoich treningów na siłowni. Ona spijała każde słowo z jego ust z wyrazem błogiego uwielbienia.

W sumie ten sympatyczny piwosz nie powiedział ani razu nic szczególnie odkrywczego. Urody też zdecydowanie nie miał Apolla – sylwetka zdradzała raczej zamiłowanie do browarów, a nie do siłowni. Ale to o czym mówił, to co pijał i jak wyglądał nie miało zupełnie żadnego znaczenia, bowiem uczucie dziewczęcia było ogromne. Gdyby była w stanie, to by się do niego na stałe przykleiła, przywarłaby do niego jak huba do pnia drzewa.

Zastanawiam się czy pewnego dnia i ona się z nim rozstanie, bo ten nie będzie w stanie jej niczym zaskoczyć? Czy jego rozważania o rowerzystach zaczną jej grać na nerwach i chwyci za telefon i napisze sms do przyjaciółki, albo nowo poznanego, ciekawszego kolegi: „Jemy obiad, a ten tylko o tych rowerzystach gada. Brzuchol od piwska mu tylko rośnie i rośnie.”

Dlaczego nie jesteśmy w stanie zaakceptować rutyny? Może to efekt filmów? Może daliśmy się nabrać na propagandę „nowe jest lepsze”- każdy facet ma być wiecznym jajkiem z niespodzianką? Nie lepiej wiedzieć czego możemy się spodziewać po drugiej osobie?

Nie wyobrażam sobie sytuacji, bym spędzał na dłuższą metę 24 godzin na dobę z jakąś kobietą. Lubię sam wyjeżdżać. Patrząc na mój obecny tryb życia nie byłoby szans żeby podczas obiadu się mną znudziła, bo obiady poza weekendem byłyby pewnie wydarzeniem specjalnym – nikt nie jest w stanie stwierdzić, kiedy się trafi, jakie będzie menu (czy fasolka po bretońsku czy może mule po prowansalsku). Zastanawiam się, czy utrzymywanie takiego dystansu wynika wyłącznie z mojego trybu życia? A może to ukryty, podświadomy lęk przed rutyną? Może jak już się w jakiejś kobiecie zakocham, powinienem spróbować jak ta dziewczyna – jadać śniadania jedną ręką i zdecydowanie bardziej zatapiać się w moim obiekcie westchnień. Zastanawiam się, co lepsze – brak dystansu, który może skutkować poczuciem nudy, czy zbyt duży dystans, który może skutkować poczuciem wyobcowania. Z każdym kolejnym samotnym wyjazdem, samotnym śniadaniem, człowiek przyzwyczaja się do samotności… Czy odzwyczaja od partnera? Podobno im mniej się je, tym mniejsze jest odczucie łaknienia. Nie wiem, nigdy tego nie przetestowałem


autor listu: Maciej Rębisz, list ukazał się na prywatnym profilu autora i został opublikowany za jego zgodą


Zobacz także

Jak rozpoznać związek karmiczny i czym on właściwie jest

Śnił ci się seks z twoim byłym lub najlepszym przyjacielem? Sprawdź, co to oznacza

Dlaczego zdradzamy, zamiast zakończyć związek