Lifestyle Związek

Marzę, że zasypiam przy właściwej kobiecie…

Listy do redakcji
Listy do redakcji
27 stycznia 2017
Fot. iStock / Choreograph
 

Lubię te poranki, gdy wpadający przez niezasłonięte okno świt, sprawia, że marszczysz nos. Otwierasz oczy, wzdychasz, a zaraz potem, wtulasz we mnie i mówisz, że tak strasznie ci się nie chcę. Że biuro cię męczy i ciągle te same twarze, że najchętniej zostałabyś tu. I śmiejesz się ze mnie, że znasz na pamięć moje myśli, dlatego wiesz, co zaraz powiem. Głaszcząc twoje aksamitne plecy, będę obiecywał, że zabiorę cię na koniec świata, jak tylko przyjdzie weekend. Ale najpierw, przygarnę cię do siebie jeszcze bardziej, żeby usłyszeć twoją cichą prośbę. I będę słuchał, przyspieszonego bicia serca, gdy ściągam z ciebie resztki nocy. Tak to sobie, zawsze wyobrażałem…

A potem zjemy szybkie śniadanie. I jak zwykle, pokłócimy o nieumyte naczynia i o to, że wczoraj to ty, wychodziłaś z psem.

Przestaniesz się boczyć dopiero w samochodzie, gdy przypadkiem znajdziesz bilety na wieczór. Na ten spektakl, o którym słyszę od dwóch tygodni. I będziesz udawać, swoje zaskoczenie, chociaż wiesz, że nigdy nie zapominam. O żadnej naszej rocznicy, bo szczęście nie pozwala na niepamięć. Po kolacji, znikniesz u mamy, a potem u koleżanki. Pewnie siedzicie, pijecie wino i narzekacie na swoich mężów. Tylko po to, żeby wrócić późnym wieczorem i powiedzieć – tak dobrze, że jesteś. Wiem, bo też tak wracam z każdej delegacji, z każdej podróży, gdzie dzielą nas setki kilometrów. Bo wiem, że gdy otworzę drzwi, twój zapach przypomni mi, że dotarłem do domu. Tak to zawsze widzę, gdy tylko zamknę oczy…

A gdy zniknę gdzieś, bo szef dał w kość. Zaszyję się w prawie pustym barze, a ty będziesz dzwonić. Pisać, że się martwisz, że cokolwiek się nie wydarzyło, to chcesz, żebym już wrócił. I wykrzyczysz mi potem, że mam serce z kamienia, że gówno mnie obchodzi co czujesz, kiedy się o mnie boisz. Że alkohol to żadne rozwiązanie, że zachowuje się jak rozpuszczony dzieciak. A ja trzaskając drzwiami, powiem tylko, żebyś poszła się leczyć, bo twoje pretensje nie mają sensu. Bo przecież nic się nie stało, a ty jak zwykle wszystko wyolbrzymiasz i niepotrzebnie, dramatyzujesz.

I gdy będę cię usiłował przeprosić, usłyszę, że czasem masz wrażenie, jakbyś mnie nie znała. I nic, o mnie nie wiedziała. Słowa, które bolą i wzbudzają strach. A po południu napiszesz, że tęsknisz, że miałem racje, że niepotrzebne to było. I zapytasz czy ci wybaczę, a przecież nie musisz tego robić, bo wiesz. Że ta prawdziwa miłość, nie karmi się gniewem, tylko pokorą i cierpliwością. I nie mogą jej pokonać, wypowiedziane w złości zdania. Te, których wieczorem, już żadne z nas nie będzie pamiętać. Takie obrazy, przewijają się w mojej głowie…

A nocą, będę się uczył na pamięć, każdego centymetra twojego ciała. Słuchał przyspieszonego oddechu i kochał, do utraty tchu. I do łez, kiedy mówię ci, że jesteś wszystkim co mam, a ty całując moje dłonie, dziękujesz. Za każdy nasz wspólny poranek i rozbity w nerwach talerz. Za każdą rozłąkę, którą kończy wyczekany powrót. Za te lata, gdy zwątpienie rozwiewał bukiet kwiatów i pytanie, czy zostaniesz ze mną, na zawsze. I będę cię zapewniał, że nigdy nie będzie inaczej, bo nie umiem i nie chcę, wyobrażać sobie twojej nieobecności. Bo całe swoje życie, właśnie na ciebie czekałem, bo nigdy nie byłem bardziej pewny. A do snu, ukołysze nas poczucie bezpieczeństwa i przynależności do siebie. I spokój, który przynosi tylko dobre poranki. Bo nawet, jeśli rozpęta się burza, to nigdy taka, żeby nie można było wszystkiego od nowa odbudować. I znowu mi powiesz, że to nieprawda, że zachody słońca lubi się tylko wtedy, gdy jest się smutnym. Bo ty je kochasz, odkąd oglądasz je ze mną. A ja kolejny raz odetchnę z ulgą, że zasypiam przy właściwej kobiecie. Tylko o tym marzę, od ponad roku…

Mijałem cię dziś, na długim korytarzu. Odpowiedziałaś uśmiechem na moje „dzień dobry”, nawet zapytałaś, co słychać. Jak zwykle skłamałem, że wszystko się układa, że mnóstwo zajęć, ale da się żyć. Patrzyłem, jak znikasz za drzwiami gabinetu i przez moment przeszło mi przez myśl, żeby cię zatrzymać. Ale gdy widzę cię taką rozpromienioną, gdy rzucasz się mu na szyję, to wiem, że nigdy nie wyślę tego listu. Widzę was, gdy razem wychodzicie, a ty tak mocno ściskasz jego dłoń. Jego usta zawsze lądują na twoim karku, gdy wsiadasz do samochodu.

Bo z nią tak czasem jest, z tą najważniejszą i upragnioną, że w pośpiechu się pomyli. I zapuka tylko do jednych drzwi. I pozwala kochać, ale tylko w sobie. Tylko w ukryciu, tylko zmysłami i wyobraźnią. Nie zdradza się gestem ani spojrzeniem. Nie zmienia barwy głosu, nie pozwala wyznaniom wydostać się na zewnątrz. Trwa w ciszy i niemej zgodzie. I nadziei, że kiedy odejdzie, to tylko po to, żeby wrócić.  Tym razem, już z właściwym adresem…


Lifestyle Związek

6 codziennych trudności, które dobrze znają wysoce inteligentni ludzie

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
28 stycznia 2017
6 codziennych trudności, które dobrze znają wysoce inteligentni ludzie
Fot. iStock / Astarot
 

Myśląc o bardzo inteligentnych ludziach wielu ma w głowie obraz nadczłowieka, który zna odpowiedź na każde pytania, „Milionerów” wygrałby z palcem w nosie, a dla rozrywki zamiast kinowej komedii ogląda film dokumentalny i czyta książki o dziwnie brzmiących tytułach. Czy ci, których poziom IQ jest ponad normę, mają jakieś problemy, z którymi niekoniecznie radzą sobie łatwo i bez trudu?

Wiele mówi się na temat trudności, z którymi każdego dnia zmagają się osoby wrażliwe, z lękami, z depresją, ale co z tymi, którzy od przeciętnego Kowalskiego są nieco bardziej inteligentni? Może dla wielu ich problemy będą nieco dziwne i spotkają się z brakiem wyrozumiałości, ale nie znaczy to, że są mniej dotkliwe i łatwiejsze do pokonania. Dla wysoce inteligentnych potrafią być prawdziwą bolączką ich codziennego życia,  źródłem niezrozumienia i lekceważenia przez ich bliskich.

Rozmowy o wszystkim i o niczym wykańczają ich

Znacie to powiedzenie, że głupi ludzie dyskutują o innych, przeciętni o wydarzeniach, a mądrzy o ideach i problemach? Dla normalnych ludzi takie small talk to nic trudnego, ot zwykłe pogaduchy, ploteczki, wymiana myśli, ale dla wysoce inteligentnych to nie lada wyzwanie. Ich nie interesuje kto i z kim, co powiedzieli w telewizji, jakie filmy w kinach są popularne – oni mają głowy zaprzątnięte innymi tematami, a rozmowa o błahostkach to często dla nich strata czasu i najnormalniej w świecie nie umieją się w tym odnaleźć i dostosować do społecznie przyjętych norm.

Myślą więcej niż mówią

Zanim wysoce inteligentny wyrazi swoja opinię lub wypowie się na dany temat minie trochę czasu – a to dlatego, że mózg nastawiony jest na poszukiwanie różnych rozwiązań danego problemu i odpowiedzi na zadane pytania. Poza tym, jeśli nie są do końca pewni, wolą milczeć niż powiedzieć coś źle, a przez to mogą być odebrani jako niemili, niesympatyczni i mało towarzyscy lub nawet gburowaci. A przecież wiadomo, ze najpierw trzeba pomyśleć, a dopiero potem powiedzieć…

Praca może ich z łatwością znudzić

Ich umysł potrzebuje ciągle nowych, większych i bardziej wymagających projektów, nieustannej motywacji i innowacji. To wielka zaleta, ale też i wielka wada, bo przez to nawet najciekawsza praca z czasem może wydawać im się nudna, sztampowa i zbyt rutynowa. Na dodatek nie każdy szef jest na tyle wyrozumiały i tolerancyjny, by zgadzać się na ich wciąż nowe pomysły i wybuchy kreatywności – niektórzy chcą po prostu by zadanie zostało wykonane bez większych kombinacji.

Czasami dotyka ich paraliż działania

Trudno jest być myślicielem w świecie aktywistów i zdobywców, dla których idee są mniej ważne od dokonań. Czasami w głowie rodzi się tyle pomysłów, panuje taki natłok myśli, że na impuls do działania po prostu brakuje już miejsca! I choć ludzie inteligentni dobrze wiedzą, co i jak mogliby zrobić, to są niczym sparaliżowani tą mnogością własnych myśli, co może być odebrane przez innych jako lenistwo i brak zaangażowania.

W towarzystwie uchodzą za dziwnych

Wysoce inteligentni czuja się nieswojo podczas pogaduszek, mówią niewiele, czasami tracą zapał do działania – przez to wszystko wychodzą w towarzystwie na nieco dziwnych i sprawiają, że inni czują się przy nich nieswojo. Dla inteligentnych to dodatkowa presja i utrudnienie, by poczuć się pewnie w kontaktach społecznych i otworzyć na stare lub nowe znajomości.

Trudno jest im się zakochać

W swoim dążeniu do miłości i stworzenia związku ludzie z wyższym poziomem inteligencji są nieco bardziej wymagający i trudniej osiągnąć im stan zakochania się. Są z natury bardziej analityczni i niezależni, ostrożni w swoich działaniach, przez co mogą wydawać się nieczuli, niezainteresowani i zbyt pewni siebie. Nie pomaga im też brak spontaniczności i skłonności do szaleństwa – a przecież w miłości chodzi o to, by trochę zwariować.

Rozpoznałaś gdzieś samą siebie i swoje zmagania? Nie pozwól, by te codzienne trudności przeszkadzały ci cieszyć się życiem – wszak nie od dziś wiadomo, ze problemy są po to, by je rozwiązywać. Pracuj nad sobą i sposobami komunikacji, wyrażaniem swoich potrzeb i emocji – jesteś inteligentna, na pewno szybko  znajdziesz dobre rozwiązanie.


Na podstawie: www.lifehack.org


Lifestyle Związek

12 filmów o pokonywaniu siebie, które musisz zobaczyć

Karolina Krause
Karolina Krause
27 stycznia 2017
12 filmów o pokonywaniu siebie, które musisz zobaczyć
Fot. iStock

Czasami tym, co stoi nam na przeszkodzie do osiągnięcia naszych celów jesteśmy wyłącznie my sami. Niezależnie od tego, czy zmagamy się z niepełnosprawnością („Teoria Wszystkiego”), psychicznym uwarunkowaniem („Forest Gump”), czy trudnościami wynikającymi z warunków społecznych („Wielki Mike”), to od nas zależy ostateczny wynik tej walki. Siła jaką w sobie mamy i wiara we własne możliwości, sprawia, że jesteśmy w stanie pokonać nasze własne granice. Nawet wtedy, gdy wydaje nam się to niemożliwe. Oto 12 filmów, które są tego dowodem:

„Whiplash” (2014)

Perkusista Andrew Neimann brawurowo zagrany przez Milesa Tellera jest utalentowanym młodym perkusistą. Uczniem konserwatorium muzycznego na Manhattanie. Chłopak marzy o wielkiej karierze. Aby zrealizować plany, postanawia dołączyć do szkolnej orkiestry jazzowej prowadzonej przez okrutnego nauczyciela Terence’a Fletchera (J.K. Simmons), który często wyładowuje swoje frustracje na uczniach. Dla dla niego staje się jednak największym mentorem, a od pewnego momentu nawet wrogiem. Pod kierunkiem bezwzględnego nauczyciela, Andrew zaczyna dążyć do doskonałości za wszelką cenę – nawet własnego zdrowia.

„Dzika droga” (2014)

Dzika Droga to  historia kobiety, która próbuje rozliczyć się ze swoją przeszłością, zajrzeć w głąb swojego umysłu, a w efekcie końcowym przeżyć swoiste „katharsis”. W tym celu postanawia przejść samotnych tysiąc mil, przekraczając granice swojego ciała, samotności – a  przede wszystkim psychiki.

„Billy Elliot” (2000)

Pochodzący z górniczej rodziny jedenastoletni Billy, na przekór ojcu, który wróży mu karierę bokserską, pragnie zostać tancerzem Królewskiej Akademii Tańca. Mały Billy nie wie jednak, jak się do tego przyznać – najpierw przed sobą, potem przed bliskimi. Ostatecznie pozwala sobie na rozwijanie talentu i pod okiem prowincjonalnej primadonny zyskuje coś więcej, niż tylko taneczne umiejętności. Przekonuje się, jak wspaniale jest zrobić coś dla siebie pokonując ograniczenia, które narzucają stereotypy i społeczne przyzwyczajenia.

„Teoria Wszystkiego” (2014)

Stephen Hawking to bezwątpienia jeden z najpotężniejszych umysłów naszych czasów. Studiował na Oksfordzie, wyróżniał się spośród kolegów. Plany pokrzyżowała mu natura. Mając dwadzieścia parę lat zachorował na stwardnienie zarodnikowe boczne. Mimo nieuleczalnej choroby i postępujących niedowładów nie zrezygnował z kariery akademickiej, a nawet więcej – stał się ikoną dzisiejszej nauki.

„Elizabethtown” (2005)

Po druzgocącej klęsce na gruncie zawodowym, Drew Baylor (Orlando Bloom) zostaje wyrzucony z pracy, a jego dziewczyna postanawia od niego odejść. Załamany chłopak stara się skończyć ze sobą, kiedy dowiaduje się o śmierci swego ojca. Drew musi pojechać do miasteczka Elizebethtown, gdzie ojciec przebywał w chwili śmierci, by sprowadzić jego ciało do domu. Podczas lotu poznaje Claire (Kirsten Dunst), nadgorliwą i uroczą stewardessę, która udowadnia mu, że niesamowite rzeczy naprawdę się zdarzają. I to w chwili, gdy najmniej się ich spodziewamy.

„Wielki Mike” (The Blind Side, 2009)

„Wielki Mike” to historia życia Michael’a Oher’a – gwiazdy amerykańskiego futbolu. Jednak wbrew temu, czego moglibyśmy się po tym spodziewać, głównym bohaterem filmu nie jest ambitny chłopiec z prowincji, czy wielki atleta, który dzięki sportowi pokonuje przeciwności losu. Jest nim za to zagubiony czarnoskóry chłopak nie zdający sobie sprawy z talentu, który posiada. Urodzony przez rozwiązłą narkomankę nigdy nie zaznał rodzinnego ciepła. Żyjąc na krawędzi, przez lata próbuje utrzymać się na powierzchni. Przygarnięty przez Leigh Anne Tuohy (Sandra Bullock), wrażliwą żona milionera, wreszcie ma szansę odbić się od dna. Odnajdując swoje miejsce w rodzinie i z jej ogromnym wsparciem nabiera wiarę we własne możliwości. Z czasem stając się wielką sportową gwiazdą.

„Bez mojej zgody” (2009)

Film Nicka Cassavetesa to coś więcej niż tylko historia chorej na białaczkę dziewczyny i jej zmagania z chorobą. To opowieść o każdym z członków tej rodziny z osobna i razem. O miłości, poświęceniu, uporze w dążeniu do celu i samodzielności. To poszukiwanie odpowiedzi na to, ile w życiu jesteśmy w stanie poświęcić dla drugiego człowieka. I o odwadze do tego, by walczyć o swoje prawa. Mała Annie (Abigail Breslin) pokazuje nam, że nawet będąc dziećmi jesteśmy w stanie to zrobić.

„Everest. Przesunąć horyzont” (2007)

Ten film to nie tylko historia ekstremalnej wyprawy na najwyższą górę świata. To dokumentacja trudnej podróży w głąb siebie – trwającej dwa miesiące walki Martyny Wojciechowskiej z samą sobą i zdradliwym górskim żywiołem.W gruncie rzeczy jest to jednak opowieść o dziewczynie, która po ciężkim wypadku samochodowym, śmierci swojego przyjaciela i złamaniu kręgosłupa wyznaczyła sobie cel – zdobycie Mount Everestu. Półtora roku później, Martyna stanęła na Dachu Świata jako druga Polka w historii. Przesunęła swój horyzont. Udowodniając w ten sposób sobie i innym, że nie ma rzeczy niemożliwych.

„Temple Grandin” (2010)

Nagrodzona siedmioma statuetkami Emmy historia autystycznej kobiety, która mimo przeciwności losu osiągnęła w życiu sukces i spełniła swoje marzenia.

 „Motyl i Skafander” (2007)

To oparta na prawdziwej historii, opowieść o pokonaniu fizycznej niemocy, z jaką spotkał się Jean-Dominique Bauby redaktor francuskiego czasopisma „Elle”. Udar prawie całkowicie sparaliżował jego 43-letnie ciało odbierając mu, najważniejszą dla niego, zdolność pisania. Mimo to znajduje sposób, by za pomocą mrugnięć i asystentki przelać na papier swoje wspomnienia.

„Joy” (2015)

Nagrodzona Oscarem Jennifer Lawrence w roli zmagającej się z życiem samotnej matki, która nieoczekiwanie dokonuje wynalazku, okazującego się światowym fenomenem i staje na czele imperium finansowego wartego miliony dolarów.

„Forrest Gump” (1994)

I na końcu nasz ulubiony klasyk. Nie zrobiono jeszcze chyba bowiem filmu, który odniósłby równy sukces kasowy i artystyczny. Forrest jest małym chłopcem, o niskim ilorazie inteligencji. Jego matka pozostaje jednak nieustraszona w przekonaniu, że ma on takie same możliwości, jak każdy inny. To prawda – takie same, a nawet dużo większe. Chłopak przejawia bowiem niezwykłe zdolności do odnajdywania się w największych wydarzeniach w historii USA. Po dość niewiarygodnych doświadczeniach udaje mu się w końcu zostać szanowanym biznesmenem, do końca pozostaje jednak wierny swoim ideałom – wielkiemu sercu i bezwzględnej szczerości.


Zobacz także

11 wskazówek, które pozwolą określić, czy jesteś osobą nadwrażliwą emocjonalnie

To ojcowie są odpowiedzialni za podział ról w związku. Panowie, czas na zmiany! Nawet reklamy o tym mówią!

I kto tu rządzi? Czyli o przejmowaniu władzy w związku

I kto tu rządzi? Czyli o przejmowaniu władzy w związku