Związek

Kilka kłamstw, które opowiadasz matce o swoim facecie (a od których twojemu terapeucie eksplodowałaby głowa)

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
30 marca 2018
Następny

Jeśli chodzi o nieudane związki, jesteśmy mistrzyniami w okłamywaniu samych siebie. Żyjemy iluzją, wypieramy rzeczywistość, opowiadamy sobie i innym bajki na temat wspaniałej relacji, która łączy nas z partnerem. Aż w końcu same zaczynamy wierzyć w to cudowne życie, które wiedziemy. A jednak coś się do końca nie zgadza. Kiedy maska opadnie, popłyną łzy.

Najczęściej okłamujemy się na 8 sposobów. A naszym mamom powtarzamy ze sztucznym uśmiechem:

1. „Wiesz, że on jest świetny. Z wyjątkiem oczywiście tych momentów, kiedy nie jest.”

Czy zawsze trzymasz się dobrych momentów i próbujesz zapomnieć o złych?

2. „Jest tyle rzeczy w nim, które mi się podobają, tylko czasem nie dotrzymuje obietnic”.

Czy nadal masz nadzieję, że jego zachowanie się polepszy, że uchybienia są wyjątkiem, a nie regułą?

3. „Myślę, że ostatnio ma za dużo na głowie, stąd jego zdenerowowanie”.

Czy zawsze znajdujesz dla niego wymówki i usprawiedliwiasz to, co nie powinno się wydarzyć?

4. „Chciałabym, żeby z kimś porozmawiał, żeby mu ulżyło.”

Czy jego problemy są dla ciebie zawsze najważniejsze? Czy twoje uczucia się dla was, jako pary nie liczą?

5. „Zamierzam poświęcić mu jeszcze trochę czasu i zobaczyć, jak sprawy się potoczą.”

Czas nie naprawi tego, co należałoby zmienić w twoim związku, a jedynie przedłuży twoje cierpienie.

6. „Wiem, że nikt nie jest doskonały”.

To prawda, że ​​nikt nie jest doskonały, ale czy twój partner jest rzetelny, uczciwy i godny zaufania?

7. „Nie jestem pewna, czy powinnam coś mu powiedzieć, czy nie. Nie chcę być natarczywa, ani zbyt wymagająca”.

Rezygnujesz z siebie, obwiniasz się za problemy w waszym związku, zamiast zostawić go i pójść dalej?

8. „ Ja  naprawdę nie chcę teraz zaczynać wszystkiego od początku. Po prostu nie wiesz, jakie to byłoby trudne. Zresztą, nie znajdę nikogo lepszego niż on. „

Czy to jest dobry powód, by z nim zostać?

W takiej, czy w innej formie wszystkie te zdania oznaczają to samo : „Nie wiem, co zrobić z  moimi potrzebami  w związku.” Taka postawa skutecznie sabotuje każdą próbę odnalezienia trwałego szczęścia w relacjiz partnerem.

Córki narcystycznych lub „trudnych” matek są dodatkowo nieświadomie obciążone przeświadczeniem, że muszą sobie nadrobić złe dzieciństwo idealnym związkiem. Oczywiście, nic z tego nie wyjdzie, bo od małego przyzwyczajono je, że ich potrzeby są nieważne, że nie liczy się to, czego pragną. To one mają zaspokajać potrzeby i pragnienia innych. Mają postępować dokładnie tak, jak tego się od nich oczekuje.

Co się więc z nimi dzieje? Są dwie możliwości. Udoskonalają sztukę manipulowania  mężczyzną, zamiast budować dobrą relację, będąc autentyczną i pozwalając na rozwój rzeczy we właściwym czasie. Wiążą się z kimś, kto nie ma poczucia wartości i wykorzystują to, tak jak zostały tego nauczone.

Lub też kończą nieszczęśliwe w związku z kimś, kto daje im o wiele mniej niż na to zasługują. Wówczas milczą, nie mówiąc nikomu o krzywdzie , cierpieniu, którego doświadczają. A potem po prostu czekają na to, co będzie dalej, bo narcystyczna matka uczy swoją córkę, że aby być kochaną powinna się przystosować.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

Związek

A ty? Czym się w życiu kierujesz – sercem czy rozumem? Fantastyczny filmik

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
31 marca 2018
Fot. Facebook /Walt Disney
 

Odnoszę wrażenie, że to odwieczny dylemat – serce czy rozum? Mędrca szkiełko i oko czy emocje, intuicja? Usłyszałam kiedyś, że z wiekiem zatracamy zdolność słuchania tego, co nam podpowiada serce. Stajemy się racjonalni, poważni. Wyliczeni w swoich planach i ambicjach. Na dalszy plan odkładamy wiele naszym zdaniem – przyjemnych, ale w tym momencie zbędnych rzeczy, bo jeszcze przyjdzie na nie czas. Czas, który ucieka nam przez palce i pewnych chwil nie da się już cofnąć.

Krótki film Walta Disneya pokazuje, gdzie może zaprowadzić nas rozum, a co podpowiada serce… W świątecznej atmosferze warto go obejrzeć, by zobaczyć, w jakim my miejscu się właśnie znajdujemy. 🙂

 


Związek

Chce mieć przyjaciółkę? Niech ma. 4 zasady, których on musi przestrzegać

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
30 marca 2018
Fot. iStock/mihailomilovanovic
Następny

Kaśka ostatnio gorzej śpi. Sen z powiek spędza jej Joanna. Kim ona jest i czego właściwie chce? Co takiego w sobie ma, że Piotrek tak za nią przepada. Czy przyjaźń między kobietą i mężczyzną w ogóle jest możliwa? Historia zna takie przypadki, kiedy to dwoje ludzi niby się przyjaźniło, a potem ona nagle zaszła w ciążę. Tak się te przyjacielskie spotkania skończyły. Trochę nie ma się co dziwić, że Kaśka czuje mrowienie na plecach.

W kwestii przyjaźni damsko-męskiej jesteśmy podzielone na dwa obozy. Te z nas, które przyjaźnią się z facetami, bronią tych relacji. Te, które mają nieprzyjemne doświadczenia, są przeciwne. Wszystkie jesteśmy natomiast zgodne w tym, że z przyjaźni może zrodzić się prawdziwa miłość. Ba! To nawet całkiem dobra kolejność. Takie związku często są o wiele bardziej udane, niż te, które rozpoczęły się od trzęsienia ziemi, ugodzenia strzałą amora czy innego, pierwszego wejrzenia. Idąc tym tropem, przyjaciółka męża faktycznie może okazać się zagrożeniem.

Kaśka wiedziała o istnieniu Joanny. Piotrek kontaktował się z nią regularnie, głównie przy okazji świąt, urodzin i imienin. Dzwonili do siebie z życzeniami i opowiadali, co słychać. Poznali się i zaprzyjaźnili jeszcze na studiach. Potem ona wróciła do rodzinnego miasta pod Lublinem, a Piotr przeniósł się do Warszawy.

Kilka miesięcy temu Joanna zadzwoniła z prośbą o pomoc. Potrzebowała pieniędzy, żeby odejść od męża i rozpocząć życie od nowa. Piotr ruszył jej na ratunek. Pożyczył kilka tysięcy, załatwił pracę w stolicy i pomógł wynająć kawalerkę. Zachował się jak prawdziwy przyjaciel. Wtedy Kaśka była jeszcze z niego dumna. Wszystko zmieniło się później. Ponieważ Joanna nikogo tutaj nie znała, często po pomoc w różnych sprawach dzwoniła do Piotrka. Jeździł do niej sam, bo w domu mieli małe dziecko, którymś ktoś (a właściwie Kaśka) musiał się zajmować. Po jakimś czasie zaczęło ją to irytować i zapragnęła poznać osobiście przyjaciółkę męża.

Przyjęła zaproszenie na kolację i już w progu podpadła Kaśce. Była piękna, zgrabna (nie miała dzieci) i uśmiechnięta. Przyniosła ze sobą ciasto i butelkę wina. Chciała pomóc w kuchni, ale Kaśka podziękowała. Dobiegały do niej jakiś fragmenty rozmowy, przeplatanej śmiechem. Generalnie usta im się nie zamykały. Inaczej było, gdy do nich dołączyła. Niestety paniom rozmowa się nie kleiła. Jedna i druga zachowywała dystans. Czuć było w powietrzu, że coś jest nie tak. Nie omieszkała później powiedzieć o swoich uczuciach mężowi. Ten nie był zaskoczony.

„Joanna powiedziała, że czuła od ciebie wrogość. Potraktowałaś ją jak intruza, a to moja przyjaciółka. Znam ją dłużej niż ciebie”. Zabolało. Od tej chwili Joanna stała się dla Kaśki wrogiem nr 1.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

Zobacz także

Jak zrobić z mężczyzny idiotę za pomocą 5 zdań

Jak zrobić z mężczyzny idiotę za pomocą 5 zdań

Co twój mąż chciałby, żebyś zmieniła, ale nie wie, jak ci o tym powiedzieć

Czy seks w sieci to już zdrada? Zanim odpowiesz, przeczytaj