Psychologia

Córki trudnych matek są uwięzione w roli grzecznych dziewczynek

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
19 marca 2018
Fot. iStock / kieferpix
Następny

Co się dzieje wtedy, gdy to, co dobre dla mamy, jest zdecydowanie złe dla jej córki? Kiedy potrzeby matki stawiane są na pierwszym miejscu, w taki sposób, że dziewczynka ponosi związane z tym olbrzymie koszty emocjonalne? Jest uwięziona w uczuciowej pułapce, która ją niszczy od środka?

Kiedy matka dziewczynki cierpi na zaburzenia osobowości lub ma skłonności narcystyczne, jej córka cierpi. Staje się córką dobra za wszelką cenę, wbrew sobie, wbrew rozsądkowi, wbrew uczuciom. Dobrą córką.

To ona widzi i czuje, gdy mama jest zmartwiona

Jej bliskość z mamą i nieprzewidywalność nastrojów matki są jedynym, czego zaznała. Przywykła do tego, to, paradoskalnie, daje jej poczucie bezpieczeństwa. Jeśli mama jest zdenerwowana, dobra córka uważa, że jej zadaniem jest zaradzenie temu. Jest to nawyk, głęboko zakorzeniony w dziecku. Ponieważ jej własne potrzeby przeplatały się z potrzebami jej matki, dobrej córce trudno jest odtrącić mamę nie mają przy tym poczucia, że jej własne bezpieczeństwo jest zagrożone.

Czuje się odpowiedzialna za dobre samopoczucie matki

Dorastając, dobra córka dowiaduje się, że opieka, jaką otacza matkę, jest jedynym sposobem, aby i ona sama poczuła się emocjonalnie bezpieczna. Upewnienie się, że mama jest zadowolona i spokojna, jest dla niej najważniejsze. Wtedy i tylko wtedy może czuć się bezpiecznie. Nauczyła się lekceważyć własne uczucia, aby chronić delikatną samoocenę matki. Jest od tego zależna.

Dobra córka nie wie, jak powinna wyglądać zdrowa relacja z matką

Zaspokajanie potrzeb matki dzieje się kosztem potrzeb rozwojowych córki. To wokół matki i jej uczuć kręci się całe jej życie.  Aby przeżyć „emocjonalnie”, uczy się odłączać od swoich potrzeb i dopasowywać się do potrzeb matki. Ale córka myśli, że tak właśnie powinno być, bo nie doświadczyła w swoim życiu innej relacji.

Ile to kosztuje, być „dobrą” dla mamy, ale nie dla siebie?

Dzieciństwo spędzone na opiece nad matką i w poczuciu, że musisz być lepsza niż ona, sprawia, że nie jesteś emocjonalnie odporna. Nie czujesz się przywiązana sama do siebie ani do swoich potrzeb.  woja zdolność do wejścia w intymną relację z drugą osobą jest poważnie zagrożona. Odosobniona i samotna, dobra córka odczuwa pustkę, której nie rozumie. Akceptacja, za którą tęskni, zdaje się być poza jej zasięgiem i nie wie, dlaczego tak jest. Uważa, że lekiem na wszystko jest perfekcjonizm.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

Psychologia

Apatia, dystans, brak szacunku – to jeszcze miłość czy już tylko „bycie zajętym”?

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
19 marca 2018
Fot. iStock/iTref
Następny

„Jesteśmy ze sobą przez zasiedzenie” rzekła niedawno moja znajoma z 20-letnim stażem małżeńskim. Pomyślałam sobie, że po tylu latach razem rutyna nie powinna być niczym niezwykłym czy też niepokojącym. Te wszystkie motyle w brzuchu i inne objawy „zakochania” muszą przecież w końcu minąć. Co nie oznacza oczywiście, że w to miejsce nie wkroczyła zwykła, dojrzała miłość. Bywa jednak, że miłością nazywamy zwykłe przyzwyczajenie i z tego właśnie niedawno zdała sobie sprawę moja znajoma. 

„Wiesz, my przeszliśmy razem w życiu bardzo wiele. Szybki ślub, bo wcześnie zaszłam w ciążę, moje i jego studia, pierwsze prace, drugie dziecko, kredyt hipoteczny, poważna choroba w rodzinie, śmierć jego ojca… Na przestrzeni tych 20. lat zaliczyliśmy mnóstwo wzlotów i upadków. Były awantury, rzucanie obrączkami, groźby odejścia, potem znów szczęśliwe chwile… Ale dzisiaj, gdy tak się zastanawiam, czy my się jeszcze kochamy, to powiedziałabym, że nie. Jesteśmy razem, bo mamy dzieci, wspólne zobowiązania, przyzwyczailiśmy się do wygodnego, stabilnego życia we dwoje. Brzmi całkiem nieźle, prawda? Są też niestety ciemne strony takiego układu, bo kiedy gdzieś znika prawdziwa miłość i silne zauroczenie, nietrudno się od siebie oddalić. A to bywa naprawdę bolesne” – opowiada.

Takich związków jak Gośki jest całe mnóstwo. Partnerzy ranią się na różne sposoby często zupełnie nieświadomie. Próżno szukać to działań z premedytacją. Po prostu jakoś tak z czasem się dzieje, że ze wszystkich charakterystycznych założeń bycia w związku z drugim człowiekiem pozostaje jedynie… „bycie zajętym”. A to za mało, by móc powiedzieć o związku, że jest udany i szczęśliwy.

Zdrada lub decyzja o rozstaniu bardzo często poprzedzona jest kilkoma subtelnymi znakami, że w związku dzieje się coś bardzo złego. Często jednak nie dostrzegamy tych sygnałów, ponieważ wydaje nam się, że tak po prostu ewoluuje każdy związek i gdy przestajemy być w sobie zakochani, wkraczamy na inny poziom. Oto kilka złowrogich sygnałów, których nie wolno bagatelizować.

Apatia

Partnerzy, którzy są w sobie zakochani, chcą robić razem różne rzeczy. Czują podekscytowanie na myśl o wspólnych wycieczkach, zakupach, planach na przyszłość. Partner jest niejako siłą napędową do działania. Kiedy pojawia się apatia i obojętność, trudno mówić o radości z bycia razem.

Dystans

W zdrowych, pełnych miłości związkach cieszy nas bycie razem. Z przyjemnością wracamy z pracy do domu i cieszymy się, że razem spędzimy weekend. Owszem, mamy też swoich znajomych, swoje pasje, ale potrafimy zachować odpowiednie proporcje i nie dystansujemy się od partnera. Niepokojące jest natomiast, gdy partnerzy nagminnie szukają innej alternatywy i uciekają z domu.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

Psychologia

Porady małżeńskie z XIX wieku. „Pozwól mu podążać za kobietą, która go zainteresuje”

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
19 marca 2018
Fot. iStock/Halfpoint

Sto lat temu kobiety traktowano jak dzieci, a mężowie kontrolowali każdy krok żony, podejmując za nie wszystkie decyzje, nawet te najbardziej intymne. Dziś szukamy związków opartych na partnerstwie i wzajemnym szacunku, choć niepokojące trendy w postrzeganiu kobiecej roli w związku niebezpiecznie wracają… Przeczytajcie porady małżeńskie z XIX wieku, ku przestrodze!

1. Wychodząc za mąż, zachowaj swoją pozycję, inaczej stracisz przyjaciół

Znaczenie przynależności do klasy społecznej przy wyborze małżonka oznaczało dla kobiety „być albo nie być” w towarzystwie. Jeśli, idąc za głosem serca wybierała mężczyznę o niższej randze społecznej, nie miała prawa oczekiwać, że przyjaciele nadal będą ją traktować z takim samym szacunkiem jak przed zamążpójściem.

2. Przyjmij pierwszą propozycję małżeństwa

Bo jeśli tego nie zrobisz, druga może się już nie zdarzyć i skończysz w biedzie, samotna i wyśmiewana przez bliskich…

3. Powinnaś uprzedzić męża, jeśli chcesz mieć jakieś prawa w tym związku

Żeby nie było nieporozumień.

4. Nie narzekaj, jeśli nie jest świetny

Jest szansa, że jeśli zasłużysz na to swoją postawą, kiepski mąż „się wyrobi”. Bądź spokojna, niewzruszona i spełniaj swoje chrześcijańskie i domowe obowiązki. W ten sposób zyskasz jego szacunek, a może nawet odzyskasz jego serce.

5. Daj mu wygrywać każdą sprzeczkę

Bo roztropna kobieta, by zachować spokój i zapewnić sobie stałość uczuć męża, często poświęca się udając głupszą niż jest.

6. Nigdy się nie maluj

Makijaż jest zarezerwowany dla kobiet o wątpliwej reputacji.

7. Zawsze dobrze wyglądaj – ale nie za dobrze

Wystarczy, że będziesz wyglądać schludnie, czysto i nie nadwyrężysz zbyt mocno mężowskiego budżetu na nowe suknie.

8. Planuj posiłki z myślą o sypialni

Tak, by nie wywoływać niestrawności, wzdęć i innych, przykrych objawów przejedzenia.

9. Znajdź odpowiednią pozycję

Wielu lekarzy w XIX wieku, że życie kobiety podczas intymnego zbliżenia z mężem mogło być poważnie zagrożone, jeśli nie będzie ona przestrzegała pewnych zasad bezpieczeństwa…

10. Nie kochaj się pod wpływem alkoholu

Chociaż jest to zapewne dobra i dość aktualna rada, towarzyszyła jej nieco inna motywacja. W XIX wieku uważano, że dziecko poczęte przez kobietę znajdującą się pod wpływem nawet małej ilości alkoholu, urodzi cię dotknięte „idiotyzmem i licznymi chorobami nerwowymi”.

11. Pozwól mu podążać za kobietą, która go zainteresuje

W XIX wieku uznano, że „w męskiej naturze szukanie nowej wersji kobiety, którą byłaś, zanim urodziłaś mu siedmioro dzieci”.


Na podstawie: littlethings.com

 


Zobacz także

„Mówisz, że on w te święta odejdzie od żony. A ja ci mówię, żebyś w końcu oprzytomniała, droga przyjaciółko”

Jestem gruba, bo za swoimi kilogramami ukrywam swój dramat. Do dziś potwornie wstydzę się tego, co robili mi rodzice w dzieciństwie

„Nie rozumiem dlaczego nas, facetów obwinia się za to, że odchodzimy. Przestałem kochać, mam żyć w kłamstwie?”