Związek

Jesteś nieszczęśliwa w swoim małżeństwie? Zastanawiałaś się kiedyś, gdzie tkwi przyczyna?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
20 sierpnia 2018
Fot. iStock/domoyega
 

Znam wiele kobiet, które są nieszczęśliwe w swoich związkach. Na pozór wydawałoby się, że niczego im do szczęścia nie brakuje. Mają fajnego męża, zdrowe dzieci, dom, pracę, przestrzeń do tego, żeby się rozwijać, ale one nieustannie o czymś marzą, dążą do celów, których nie mają tak naprawdę zamiaru zrealizować.

Czasami zastanawia mnie, skąd bierze się ich niezadowolenie. Gdy pytam: „Kochasz go?”, słyszę wahanie w głosie, nim powiedzą, że tak. I nie rozumiem. Być może źródłem nieszczęścia takich kobiet wcale nie jest związek, ale one same? Może tkwią w nich jakieś niezdrowe przekonania, które odbierają im zdolność czerpania ze szczęścia, które mają? Myślę, że najważniejsze, to zdać sobie sprawę, co takiego się z nami dzieje i zwalczyć o to, by być szczęśliwą.

Jeśli należysz do tych kobiet, które są nieszczęśliwe, które nie potrafią odnaleźć radości w swoim związku, sprawdź czy nie blokuje cię tych kilka rzeczy.

Chcesz odzyskać stare uczucie

Często myślisz o tym, jak było na początku waszego związku? Ile w nim było romantyzmu, namiętności i wspólnego oddania? Zaangażowania obu stron i upewniania się w tej miłości? Ile gestów, rozmów? To za tym tęsknisz? Mówisz: „Dlaczego nie może być tak, jak kiedyś, wszystko się zmieniło”. Tyle tylko, że zmiana jest naturalna. Każdy związek ewaluuje, każdy przechodzi fazę zakochania, zachwytu, a później mierzy się z rutyną codzienności. Zamiast myśleć o tym, co było, skup się na dobrych rzeczach w waszym związku, które dzieją się tutaj i teraz. Nie przegap ich.

Masz trudne do spełnienia oczekiwania

Bardzo często oczekujemy od naszych partnerów, by byli tacy, jakich ich sobie wymarzyłyśmy. Niestety życie bardzo szybko weryfikuje nasze oczekiwania i nagle okrywamy, że on nie jest taki jak mąż przyjaciółki albo jak kolega naszego męża i w ogóle nie takim, jakim byśmy chciały, żeby był.

Nie chcę być źle zrozumiana – niektóre z oczekiwań są dobre i odpowiednie, bo na przykład dają nam poczucie bezpieczeństwa czy potrzebę czułości. Ale co, gdy nieustannie jesteśmy niezadowolone? Gdy go cały czas krytykujemy? Myślimy: „Powinien być bardziej romantyczny” i „Gdyby mnie kochał, pomagałby mi sprzątać mieszkanie”, ale nie zauważmy, że wymienił nam olej w samochodzie, że zabrał dzieci na basen, że zrobił kawę rano – i wiele innych rzeczy, które świadczą o jego trosce i miłości.

Dlatego warto ocenić swoje oczekiwania. Rozpoznać te, które sprawiają, że jesteśmy rozczarowane, których braku nie możemy zaakceptować i porozmawiać o tym wszystkim z naszym partnerem. Na spokojnie, nie atakując go. Uważaj, by to, co on twoim zdaniem „powinien” nie sprowadzało się do wyimaginowanego ideału, który nie istnieje.

Zakładasz, że będziesz szczęśliwa, gdy coś się zmieni

Gdyby on zmienił pracę, zarabiał więcej albo mniej wydawał, panował nad swoimi emocjami… To wtedy bylibyście szczęśliwym małżeństwem. Tak uważasz? Gdyby tylko on miał mniej problemów, żyłoby się wam lepiej?

Tyle, że to nieprawda. Mąż, partner, kochanek – nie mają obowiązku dbać o to, żeby nasze życie było szczęśliwsze. Nikt nie postawił ich na naszej drodze, żeby uzupełnili te braki, które my odczuwamy. To my odpowiadamy za nasze własne emocje i samopoczucie. Odpuść. Skup się na tym, co ty czujesz, przestań szukać usprawiedliwienia dla swoich niepowodzeń, być może wtedy zaczniesz dostrzegać to, co warto zmienić w sobie.

Rywalizujesz

Zastanów się czy związek nie jest dla ciebie polem bitwy. Być może nieustannie chcesz udowadniać, kto jest lepszy. Kto lepiej zajmuje się dziećmi, kto lepiej sprząta, gotuje, kto ma więcej przyjaciół, kto bardziej dba o to, żebyście razem spędzali czas. Pozwól temu odejść. Rób swoje, dawaj tyle, ile ty chcesz. W związku nigdy nic nie jest równe i sprawiedliwe, jeśli nie będziemy chcieli tego takim zobaczyć.

Nie dbasz o siebie

I wcale nie chodzi mi o to, że masz dla niego wyglądać jak milion dolarów. Każdy związek wymaga poświęcenia i kompromisów, ale także dbania o siebie – egzekwowania swoich granic, znajdowania czasu na zajęcia, które sprawiają nam radość, ustalania priorytetów własnych potrzeb. I to wcale nie jest oznaką egoizmu, jak niektórzy próbują nam to wmówić.

Ktoś kiedyś powiedział, że największym darem, jaki możesz dać drugiej osobie, jest twój rozwój osobisty. Zaopiekuj się sobą dla was, bo jeśli zadbasz o siebie, zadbasz także o wasz związek i swoje w nim szczęście.

Unikasz trudnych tematów

Łatwiej udawać, że wasze małżeństwo jest świetne licząc na to, że w końcu wszystko się ułoży i będzie dobrze. Tyle tylko, że nie mierzenie się z problemami nie sprawi, że one w cudowny sposób znikną. Czasami w imię bycia dobrą żoną tolerujemy zachowania, które nas krzywdzą, nie sygnalizujemy, że pewne rzeczy sprawiają nam przykrość, ranią nas, smucą. Pamiętaj proszę, że w związku mamy prawo do wszystkich uczuć – od miłości, przez rozczarowanie, po smutek i złość. Tyle tylko, że o wszystkich powinniśmy mówić, rozmawiać z partnerem, a nie udawać, że ich nie ma. Tak na dłuższą metę się nie da, to niszczy cię od środka. A kiedy czara goryczy się przeleje, nie będzie już czego po waszym związku zbierać.

Pewnie część z was się obruszy, pomyśli: „Co za brednie”. Okej – nie każdego stać na szczerość wobec siebie, trudno się przed sobą przyznać, że problem tkwi we mnie. Ale jeśli zależy nam na tej miłości, na tym związku, powinniśmy pomału dokonywać niewielkich zmian naszych nawykowych zachowań i przekonań. Przejmijcie odpowiedzialność za własne szczęście i dla siebie zróbcie kilka małych kroczków, by zmienić myślenie o waszej roli w małżeństwie. Myślę, że warto. Naprawdę.


Związek

Kochać i puścić tę miłość wolno. Kiedy nie powinniście być razem, mimo że się kochacie

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
21 sierpnia 2018
Następny

Znaleźć miłość i puścić ją wolno… Brzmi jak szaleństwo? Czasem nie ma innego wyjścia, czasem to po prostu najlepsze rozwiązanie, dla obu stron. Gdybyśmy tylko przestali wierzyć w to, że uczucie „wystarczy”, by związek dał nam szczęście, wszystko byłoby prostsze. Czasami trzeba rozstać się z tym, kogo kochasz, nawet jeśli twoja miłość jest mocna. Nie wystarczy wmówić sobie, że ona wszystko pokona, wyeliminuje wszelkie trudności. Miłość nie jest jedynym rozwiązaniem na wszystkie twoje problemy. Czasami po prostu musisz uznać, że ty i twoje życie jesteście priorytetem większym niż ona.

Kiedy nie powinieneś być z tym, kogo kochasz

Kiedy wasze plany na przyszłość są zupełnie inne i wiesz, że nie znajdziecie kompromisu lub byłby on dla jednego z was szkodliwy

Bywa, że nie jest łatwo pójść na kompromis w niektórych sprawach, bez względu na to, jak bardzo kochasz. On chce domu i dzieci, ty jesteś przekonana, że nie chcesz być matką. Jesteś w stanie poświęcić się dla niego, spełnić jego marzenie kosztem swoich przekonań, tego wszystkiego, co mówi ci twoje ciało i dusza? Dzieci nie są „na chwilę”, rodzina nie jest chwilową zabawą „na próbę”, z której można się wypisać, jeśli nie wyjdzie (choć oczywiście, są tacy, którzy tak właśnie do niej podchodzą). Zajdziesz w ciążę i urodzisz dziecko, choć wszystko w tobie mówi ci, że to „nie jest dla ciebie”, że postępujesz wbrew swoim przekonaniom, że nie tego nie chcesz? Czy w takiej sytuacji w ogóle będziesz szczęśliwa? Czy będziesz w stanie pokochać swoje dziecko? Nie, miłość do dziecka nie zawsze przychodzi „z automatu”, pamiętaj o tym. Ryzykujesz zdrowiem psychicznym i z dużym prawdopodobieństwem ten związek i tak się rozpadnie, bo nie uniesiesz życia „wbrew sobie”.

Wasze życie intymne, delikatnie mówiąc, „kuleje”

Można iść do specjalisty, próbować je naprawić. Można i trzeba rozmawiać o tym, co jest „nie tak”. Ale czasem okazuje się, że nie pasujemy do siebie i nic na to nie poradzisz. W seksie nie wolno zmuszać się do czegoś tylko po to, by partner był zadowolony, to dość oczywiste. I możesz czuć się okropnie, zrywając relację z tego powodu, ale tak naprawdę ratujesz siebie i ukochaną osobą przed dalszym cierpieniem. Mimo, że otaczają media zalewają obrazy nagich ciał i wydaje nam się, że jesteśmy otwarci na rozmowy o seksie, wciąż nie doceniamy tego, jak ważne jest, by w miłości partnerzy byli zgodni seksualnie. Taki paradoks naszych czasów.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

Związek

Upoluj 5 rzeczy na wyprzedaży, które przydadzą ci się jesienią

Redakcja
Redakcja
20 sierpnia 2018
Fot. iStock/Geber86

Wszyscy wiemy, że to nie pieniądze, a zakupy uszczęśliwiają kobiety. Kochamy przebierać, wybierać, mieć coś nowego, choćby drobnostkę, która poprawi nam nastrój. A jeśli do tego kosztowała grosze wyszperana na wyprzedażach, to tylko serce się raduje.

I jedno, to robić zakupy dla siebie, ale co, gdy okazuje się, że pod koniec wakacji trzeba obkupić dziecko, bo wyrosło ze ubrań, które jeszcze wiosną (a to przecież nie tak dawno) były dobre. Przeglądamy szafy, sięgamy do jej najciemniejszych zakamarków i wyciągamy spodnie z dziurą na kolanie, za małą bluzę i przykrótką kurtkę. Eh… I co robić? Wydać majątek nie dość, że na przybory szkolne i przedszkolne, to jeszcze na ubrania?

Ale chwila, chwila. Warto wziąć głębszych oddech (w końcu dziecko na bank przez trzy dni ma w czym iść do szkoły) i poszukać rzeczy na wyprzedażach, które nie dotyczą przecież tylko garderoby dla dorosłych, ale także i dla dzieci. To właśnie wtedy możemy znaleźć fantastyczną kurtkę na jesień w połowie pierwotnej ceny, kupić spodnie dresowe, które kosztują zdecydowanie mniej, koszulki i bluzy. Co więcej zakup ubrań w obniżonych cenach, sprawia, że nie żal nam wydawać pieniędzy myśląc: „O rety ponosi trzy miesiące i znowu wyrośnie”. Przystępność ceny, wybór różnych rzeczy, to niewątpliwe zalety, które dostrzegą rodzice. Podczas wyprzedaży można tam znaleźć prawdziwe perełki.

Co warto upolować w czasie wyprzedaży?

Kurtka przejściowa dziewczęca; cena z 149,99 zł obniżona do 59,99 zł

Bluza dresowa cienka rozpinana – cena z 89,99 zł obniżona do 36 zł

Bluza dresowa dziewczęca; cena z 99,99 zł obniżona do 40 zł

Spodnie dresowe; cena z 59.99 zł obniżona do 24 zł

Legginsy dziewczęce; cena z 89,99 zł obniżona do 36 zł


Artykuł powstał przy współpracy z 5.10.15.

 


Zobacz także

Ciągle prosi i przeprasza? Jeśli rozważasz powrót, jest kilka rzeczy, które musisz przemyśleć

Rusz dupę i przestań się zastanawiać, jak twoja żona czy mąż cię unieszczęśliwia i ogranicza. Zrób coś w końcu dla siebie

Wstyd mi za to, jak się upokarzam dla tej miłości...

Wstyd mi za to, jak się upokarzam dla tej miłości…