Związek

Albo chcesz mnie w swoim życiu, albo po prostu z niego zniknij. Nie ma nic „pomiędzy”

Redakcja
Redakcja
9 stycznia 2022
fot. nd3000/iStock
 

Mam dość tych dziecinnych i niedojrzałych podchodów. Nie interesuje mnie manipulowanie uczuciami. Mam już dość ludzi działających dwulicowo; ludzi zawsze mających ukryte motywy. Chciałabym, żeby wszyscy jasno wiedzieli, czego chcą i co czują. Nie decydowali się na związki tylko po to, by nie żyć w pojedynkę. Tylko do czasu, aż znajdą „coś lepszego”.

Nie toleruję półśrodków w miłości. Kiedy kocham, naprawdę daję z siebie wszystko. Zawsze dążę do bezwarunkowej miłości. Nie lubię „bylejakości”. Nie umiem być pocieszycielką dla kogoś, komu związek nie wyszedł i kto traktuje relacje ze mną jak leczenie miłosnego dramatu.

Dla mnie jest to dość proste. Albo chcesz mnie w swoim życiu, więc zrobisz wszystko, co w twojej mocy, aby mnie tam zatrzymać, albo po prostu zniknij. To wcale nie jest takie skomplikowane. Nie chcę być chwilową rozrywką. Nie jestem czymś zastępczym.

Dla mnie miłość zawsze będzie najświętszą i piękniejszą rzeczą na całym świecie. To bardzo głębokie doświadczenie, dzięki któremu możesz dzielić życie z drugim człowiekiem. Nie jestem zainteresowana zakochiwaniem się w kimś, kto nie potraktuje tego poważnie. Nie interesuje mnie ktoś, kto zadowoli się połowicznymi wysiłkami i półśrodkami. Nie interesuje mnie „może”, „zobaczymy”.

Zwodzenie kogoś miesiącami, zatrzymywanie go przy sobie „na wszelki wypadek” to nie jest miłość. Kiedy kochasz – wiesz co czujesz. Możesz być w trudnej sytuacji, w innym związku i nie umiesz odejść. Ale jeśli kochasz – wiesz co czujesz. W końcu podejmiesz decyzję. Nikt nie chce trwać w relacji bez uczuć. A jednak zdarza się, że oszukujemy samych siebie i nie odchodzimy myśląc, że te iluzje są ważne, a nasze powody szlachetne.

Powiesz: „to nie takie proste”. Mylisz się. Dobre miłości są proste. Więc tylko takie wybieraj. W miłości nie ma miejsca na odgadywanie, żebranie o uczucia, na niepewność. Więc kochaj mnie. Kochaj mnie całym swoim sercem. Kochaj mnie całą swoją mocą. Kochaj mnie ze wszystkim, co masz. Lub w ogóle mnie nie kochaj. I zostaw mnie. Nie jestem radykalna. Jestem tylko zmęczona. Umiem być sama, sama potrafię być szczęśliwa. Nie dążę do związku za wszelką cenę. Nie ma dla mnie nic „pomiędzy”.  Nie potrzebuję przyjaciela do łóżka, choć mam kilka znajomych, które tak właśnie żyją. Nie są szczęśliwe.

Więc jeśli nie jesteś pewien, jeśli się wahasz – zostaw mnie. Nic z tego nie będzie.


Na podstawie: relrules.com


Związek

Jej życie to balansowanie na granicy prywatności i ciągłego bycia na świeczniku. Kate kończy 40 lat

Redakcja
Redakcja
10 stycznia 2022
fot. Paolo Roversi
 

Księżna Cambridge uczciła swoje 40. urodziny, publikując trzy nowe zdjęcia. Wspaniałe portrety, nieco retro, wykonane przez fotografa mody Paolo Roversiego, pokazują ją ubraną w suknie Aleksandra McQueena, a także kolczyki należące do Diany, księżnej Walii. Urodziny, jak sama przyznaje, są dla niej okazją do refleksji i nastrajają ją nostalgicznie.

Catherine podziękowała za „bardzo miłe życzenia urodzinowe”, a Roversiemu za „te trzy wyjątkowe portrety”. Okrągłe urodziny to zawsze dobry pretekst do nostalgii i refleksji – a ona ma nad czym się zastanawiać.

Jej życie zmieniło się diametralnie od czasu jej małżeństwa z następcą brytyjskiego tronu. Ślub wzięła nie tylko z księciem, ale, symbolicznie, z całą jego rodziną. Musiała także odnaleźć się praktycznie z dnia na dzień w roli osoby publicznej. Przechodząc od prywatnej Kate Middleton do „publicznej” księżnej Cambridge musiało być nie lada wyzwaniem i na pewno kosztowało ją wiele.

Zdjęcia zostały zrobione w Kew Gardens w listopadzie i będą częścią projektu Narodowej Galerii Portretów, której patronką jest księżna. Będą wystawiane w trzech wybranych przez nią miejscach, które mają dla niej szczególne znaczenie. Zdjęcia zostaną następnie umieszczone w stałej kolekcji Narodowej Galerii Portretów. To nie są królewskie wybory. Są to rzeczy osobiste dla księżnej, której szczęśliwe i spokojne dzieciństwo było podstawą tego, jak zarządza życiem, które teraz prowadzi. Berkshire to hrabstwo jej dzieciństwa, w którym się wychowała. St Andrews to miejsce, w którym poszła na uniwersytet i rozpoczęła związek z mężem. Anglesey to miejsce, w którym para mieszkała razem tuż przed i na początku małżeństwa.

Księżna Kate obchodzi 40. urodziny

Z wiekiem księżna Kate wydaje się być coraz bardziej pogodzona ze ścieżką, którą zdecydowała się podążać, wychodząc za Williama. Na przestrzeni lat jej spokojne, czasem nieśmiałe usposobienie nie zniknęło, ale dziś jest w sposób bardzo widoczny bardziej pewna siebie w jej pracy publicznej. Jeśli cofnąć się do jej pierwszej publicznej przemowy w 2012 roku dla Hospicjum Dziecięcego w Anglii Wschodniej, wyglądała i brzmiała na zdenerwowaną. To nie była jej strefa komfortu. Ale już jej wystąpienie z 2021 r. dla Action on Addiction to manifestacja bezpośredniości i pewności siebie.

Przed księżną Kate kolejna dekada znaczących zmian. Ponieważ królowa pracuje coraz mniej lub po prostu inaczej, co związane jest oczywiście z jej wiekiem, to właśnie na Cambridge’ów spada coraz więcej obowiązków. Dla księżnej będzie to oznaczać skupienie się na poruszaniu problemów związanych ze zdrowiem psychicznym, uzależnieniami i wczesnym dzieciństwem.

Poza pracą ma jeszcze trójkę dzieci – ośmioletniego księcia Jerzego, sześcioletniej księżniczki Charlotte i trzyletniego księcia Ludwika. W wieku 40 lat życie księżnej, która pewnego dnia zostanie królową, jest teraz żonglowaniem między prywatnym a publicznym.

 

Wraz z tym co wewnątrz, ewoluował również wygląd księżnej. Choć zawsze stylowa i podziwiana, to właśnie dziś naprawdę błyszczy. Dość przypomnieć jej złotą suknię Jenny Packham, w której pojawiła się na premierze nowego Bonda. Daniel Craig nie wiedział, gdzie oczy podziać!

Po dziesięciu latach życia publicznego Kate nie tylko objęła swoje oficjalne obowiązki i patronaty, ale poszła o krok dalej, skupiając się na rozwijaniu pasji, które miała jeszcze w „poprzednim życiu”.  A kiedy usiadła do fortepianu, by towarzyszyć Tomowi Walkerowi w Abbey w zeszłym miesiącu, wyglądała i zachowywała się jak doświadczona artystka.

Dla tych, którzy ją dobrze znają, był to moment, na który szykowała się latami. Miała niezwykły rok, zbudowany na latach planowania. Nie spieszyła się i naprawdę robiła wszystko po swojemu. Pewnie sama powiedziałaby, że nie urodziła się, by być osobą publiczną. Jest osobą powściągliwą i niesamowicie troskliwą, ale nigdy nie szukałaby roli publicznej, gdyby nie mężczyzna, którego poślubiła.

Jeśli chodzi o wystąpienia publiczne, to wcale nie jest coś, co Kate lubi robić. Nie jest osobą ekstrawertyczną, ale wie, że otwartość to sposób na czynienie dobra i czasami trzeba wyjść i mówić o rzeczach, w które się wierzy.

Obserwatorzy królewskiego dworu zaobserwowali u księżnej również większą gotowość do używania głosu i to, jak przezwyciężyła nerwowość związaną z wystąpieniami publicznymi bez żadnego formalnego szkolenia.

– Ona naprawdę ciężko pracuje, aby słowa były jej słowami i naprawdę się przygotowuje – mówi osoba bliska królewskiego dworu. – Więc kiedy ludzie słyszą, jak mówi, jest to naprawdę to, w co wierzy. To, co widzisz, jest prawdą.

Kiedy więc jej mąż, książę William, poprosił ją o wręczenie jednej z nagród Earthshot we wrześniu, Kate natychmiast się zgodziła. To był wielki telewizyjny moment, miliony widzów. Kilka lat temu byłoby to dla niej o wiele bardziej stresujące. Ale ponieważ podjęła ryzyko i zaangażowała się w inne rzeczy, na których jej zależy, i widzi, że może to zrobić, jest po prostu o wiele bardziej pewna siebie.

„Oczywiście były. Ale ludzie to szanują i podobają im się to, że nie jest krzykliwa i widzą autentyczną osobę, która próbuje wykonać dobrą robotę”.

Dobra i opiekuńcza księżna Kate

W ostatnich latach Kate była bardziej zrelaksowana i otwarta w rozmowach o swoim życiu rodzinnym – przemawiając w imieniu milionów wyczerpanych rodziców, kiedy dzieliła się wyzwaniami związanymi z nauczaniem w domu trójki swoich dzieci podczas lockdownu. Kolejny przykład z zeszłego roku przypomina normalne życie Kate przed ślubem z rodziną królewską.

W obliczu fali żałoby i protestów po zamordowaniu młodej kobiety, Sarah Everard, przez funkcjonariusza policji, księżna po cichu wzięła udział w czuwaniu i złożyła kwiaty, a później napisała do rodziny Sary, aby wyrazić swój smutek. W tym czasie”HELLO!” pisał: „Pamięta, jak to jest spacerować nocą po Londynie”. Dla młodych kobiet w całym kraju był to niezwykle bliski moment i Kate czuła, że musi być z nimi.

Po prostu działała. Uznała, że ​​to naprawdę ważne, aby być częścią tej chwili, ponieważ sama czuła się niezwykle poruszona tymi wydarzeniami. Był to rzadki publiczny przejaw spontaniczności ze strony księżnej, której podejście do jej życia publicznego jest zawsze bardzo przemyślane.

– Ona ma naprawdę dalekosiężną wizję – mówi źródło bliskie dworu w rozmowie z „HELLO!”.  – Myśli o swoich projektach i swojej roli w rodzinie królewskiej i patrzy na wszystko przez pryzmat 20-30 lat. Jest z natury strategiczna. Jej ambicją jest wywieranie realnego wpływu na społeczeństwo.

Tymczasem również jej pozycja na międzynarodowej scenie wzrasta. Niezależnie od tego, czy zabawia światowych przywódców w Pałacu Buckingham, czy odwiedza szkołę z pierwszą damą Jill Biden, jest w dużym stopniu przyszłą królową. Jej obecność jest niedoceniana, ale po cichu nabiera pewności siebie. Nadal uważa, że ​​”zadawanie” się z takimi graczami jest dość trudne, ponieważ jest naturalnym introwertykiem. Ale naprawdę widać progres i to, że jest w tych relacjach coraz bardziej pewna siebie.

– Ma bardzo kreatywny umysł i idzie na spotkania z pomysłami w pełni ukształtowanymi. Jest we wszystkich szczegółach i jest bardzo częścią zespołu. To naprawdę ekscytująca praca z kimś takim. Nie tego oczekujesz od przyszłej królowej – mówią osoby, które miały okazję z nią pracować.  – Jest bardzo skoncentrowana – zawsze przychodzi z mnóstwem notatek, pomysłów i artykułów, które widziała, jest też zabawna.

Bardzo osobiste podejście Kate sprawiło, że zaprzyjaźniła się z osobami, które przeżyły Holokaust, w tym z Yvonne Bernstein i Stephenem Frankiem, których portrety, autorstwa księżnej, można oglądać do 9 stycznia na wystawie w Imperial War Museum Pokolenia: Portret ocalonych z Holokaustu.

– Chciała nie tylko spotkać ocalałych i zrobić im zdjęcia, ale także poznać ich i ich doświadczenia – mówi Olivia-Marks-Woldman, dyrektor generalna Holocaust Memorial Day Trust.

– Pisała do nich, wysyłała im kartki świąteczne, zapraszała na inne imprezy. Okazywała im i ich rodzinom empatię i ciepło. I na tej podstawie chciała w odpowiedni sposób opowiedzieć własnej rodzinie o Holokauście. Cóż za przykład dla innych rodziców. To naprawdę rzuca wyzwanie uprzedzeniom – dodaje.

Królewski informator wyjaśnia, w jaki sposób większe skupienie Kate na swojej pracy wynika z lat przygotowań, mówiąc: – Jest naprawdę wdzięczna za tę szansę, ale musiała poświęcić swój czas na wytyczenie własnej ścieżki. Nie spieszyła się. Szybkie sukcesy po prostu jej nie motywują. – Nie jest zainteresowana codziennymi relacjami w prasie. Jest bardzo skoncentrowana na perspektywie długoterminowej. Wie, że jej rolą jest wspieranie Williama, Firmy i jej rodziny przez długi czas. Dekady, a nie lata, nie miesiące, nie cykle kwartalne.

Moc Kate, która łączy ludzi

Jej praca sprawiła, że ​​z pasją uwierzyła w zapewnienie wszystkim dzieciom jak najlepszego startu w życiu, a w czerwcu uruchomiła Royal Foundation Centre for Early Childhood, która skupia ekspertów do współpracy przy rozwiązywaniu problemów rodzinnych, które mogą prowadzić do problemów takich jak uzależnienia, bezdomność i przemoc domowa w późniejszym życiu.

 

Dzięki swojej pracy w tych dziedzinach zdała sobie sprawę, że wszystko wywodzi się z tamtych lat formacyjnych i czy były dobre, czy nie. To kulminacja jej dziesięcioletniej pracy, która doprowadziła ją do miejsca, w którym może wykorzystać swoją rolę, swoją moc łączenia ludzi w celu znalezienia rozwiązań.

– Ona nie musi tego robić, ale robi. I to pokazuje, jak wiele to dla niej znaczy – mówi dr Guddi Singh, konsultant w dziedzinie neurorozwoju i pediatrii społecznej, który pracował z księżną. – Zastanawiała się, w jaki sposób może wykorzystać swoją rolę do wprowadzenia znaczących i trwałych zmian. Nie każdy, kto ma władzę, to robi.

Dr Guddi dodaje: – Aby zjednoczyć wszystkich tych ludzi, musisz być osobą wyjątkową. Ona potrafi zjednoczyć ludzi. To jej moc. Tym, co odróżnia Księżną od każdego polityka, jest to, ma cykl krótkoterminowy, ona nie szuka twojego głosu, nie musi reagować na to, co modne. Wie, że to nie stanie się z dnia na dzień, ale chodzi o wprowadzenie w życie rzeczy, które pomogą dzieciom w przyszłości. Takie myślenie zmienia zasady gry. Cieszę się, że jest po naszej stronie. Jej wpływ w tej przestrzeni jest ogromny.

 


Związek

8 toksycznych zagrywek w związkach. Najgorzej, że tę walkę uważamy za normalną…

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
8 stycznia 2022
fot. skynesher/iStock

Z czasem, kiedy nie czuć już tak wyraźnie „motyli w brzuchu” i gdy zderzamy się z prawdą o partnerze, zaczynają się próby negocjowania. Rozgrywamy między sobą wiele rzeczy, próbując świadomie, czy też nieświadomie, ustalić hierarchię w związku. Sprawdzamy, jak daleko możemy się posunąć i gdzie jest granica partnera. Ustalamy sposoby negocjacji i rozwiązywania konfliktów. Wtedy też kształtują się różne strategie walczenia o swoje. Wiele z nich jest toksyczna i na dłuższą metę nieskuteczna.

1. Punktowanie

„Bo ty zawsze…”, „Bo ty nigdy…”, „Jak zwykle coś ci się nie udało”, „Nawet tego nie potrafisz załatwić”. Takie słowa bolą i godzą w najczulszy punkt – poczucie własnej wartości. Jeśli partner nie jest osobą pewną siebie, łatwo go ugodzić. Jeśli w dodatku on nie potrafi czerpać dowartościowania z innych źródeł poza rodziną, będzie w dużym kłopocie. Pamiętaj, że ocenianie siebie nawzajem, punktowanie wad, dogryzanie sobie – zawsze jest destrukcyjne. Lepiej działają słowa, które wzmacniają motywację: „Lubię, kiedy…”, „Dziękuję ci..”, „Pięknie to zrobiłeś.” To nie jest manipulacja. Tak wygląda bycie miłym.

Sześć prostych, choć nieoczywistych rytuałów, które wzmocnią wasz związek. Ile to kosztuje? 6 godzin tygodniowo

2. Branie zakładników

Wciąganie osób trzecich do sporów w związkach zazwyczaj kończy się źle. Chyba, że tą osobą trzecią jest profesjonalista, czyli psycholog lub terapeuta. Oczywiście w pewnych spornych kwestiach możemy poradzić się przyjaciółki, wygadać się jej, wypłakać w rękaw. To nasze prawo! Ale proszenie np. o interwencję teściową lub o ocenę sytuacji swojego dziecka – jest słabym pomysłem. Teściowa owszem, może wziąć stronę kobiety, ale jednak syn dla niej zawsze będzie na pierwszym miejscu. Dlatego ta strategia raczej się nie sprawdza. Natomiast wikłanie dziecka w problemy dorosłych jest wybitnie toksycznym zachowaniem i z całą pewnością kiedyś odbije się na jego zdrowiu psychicznym. Wspomaganie jednego rodzica w konflikcie z drugim – to nie jest zadanie dziecka. To nie jest fair wobec niego!

3. Zawstydzanie przy znajomych

To toksyczny pomysł, by mówić na imprezie przy kumplach męża: „Mój Marek to chyba nigdy nie będzie miał prawa jazdy. Po trzeciej próbie podejścia do egzaminów już się chłopak poddał”. Choć pozornie może to wydawać się skutecznym sposobem brania pod włos i budzenia motywacji, nigdy się nie sprawdza. Może ci się wydawać, że jak publicznie zawstydzisz męża, to w końcu dotrze do niego, jak głupio postępuje i wstyd go zmobilizuje. Zwłaszcza, kiedy zobaczy pełne oburzenia reakcje innych osób. Jednak takie działania raczej rodzą: bunt, opór, złość i poczucie twojej zdrady. Czy partner będzie miał do ciebie jeszcze zaufanie? Odbudowanie go zajmie wam sporo czasu.

4. Urządzanie szarad

Zamiast powiedzieć wprost: ”Kochanie wkurza mnie, że rozrzucasz po całym mieszkaniu brudne skarpetki i mokre ręczniki. Masz to po sobie sprzątać. Kropka”, urządzamy podchody. Skarpety wkładamy mu pod poduszkę, a mokre ręczniki rzucamy na łóżko pod jego stronie. Albo wszystko po cichu sprzątamy i zaczynamy etap karcącego milczenia. W głowie mamy jedną myśl: „Jak koleś pocierpi, to domyśli się i może w końcu do niego dotrze raz a dobrze”. Takie szarady to męczarnia. Lepiej powtórzyć coś dziesięć razy albo przestać sprzątać niż grać w skomplikowane gry, które jeszcze bardziej wyczerpują nas energetycznie.

5. Szantażowanie

„Jeśli nie pójdziesz ze mną na spotkanie wigilijne w pracy, znów nie dostanę podwyżki”, „Jeśli nie zadzwonisz z życzeniami do mojego ojca, nie będę się do ciebie odzywać”. Każdy z nas ma tendencje do stawiania ultimatum, gdy czuje opór partnera. Jeśli za pomocą szantażu złamiesz wolę drugiej osoby, ona rzadko będzie potrafiła cieszyć się z wymuszonej sytuacji. Na 99% będzie czuła się przegraną i intuicyjnie zacznie szukać sposobności do rewanżu. Błędne koło! A co by się stało, gdybyście odpuścili? Przecież partner ma prawo nie chcieć komuś składać życia, kto jest bliski twojemu sercu. Może też nie lubić dużych imprez itp.

6. To twoja wina

By poczuć się lepiej, zdarza nam się obarczać winą najbliższe osoby. Wystarczą niewinne teksty typu: „Ciągle tyję, bo pieczesz te pyszne ciasta”, „Nic dziwnego, że nie awansuję w biurze, bo w domu mamy tyle pracy, że jestem ekstremalnie przeciążona.” W takiej sytuacji ty na chwilę poczujesz się lepiej, bo odreagowałaś emocje na bliskiej osobie. Ale ona czuje się potraktowana niesprawiedliwie i może nawet upokorzona. Wtedy warto wrócić, by przeprosić i powiedzieć, że wcale tak nie myślałaś i zrobiłaś to na złość. Staraj się też brać swoje sprawy na swoją klatę. Jesteś już dorosła i odpowiedzialna za siebie. Jesz ciasto, bo chcesz. Nikt cię do tego nie zmusza.

7. Kupowanie rozwiązań

„Jeśli będziesz odwozić dzieci do przedszkola, wynagrodzę ci to. Pojedziemy na weekend do Rzymu”, „Nie miałam czasu dla ciebie, ale kupiłem ci za to w prezencie piękną bransoletkę”. Oczywiście, że takie działania mogą być miłe i na chwilę zwykle zamydlają oczy osobie poszkodowanej. Ale pamiętajcie, że nawet najpiękniejsze i najdroższe prezenty nie rozwiązują problemu. Jeśli ktoś przez kilkanaście miesięcy nie miał czasu dla żony, nie pomoże tu kupienie błyskotki na nadgarstek.

8. Wymierzanie kar

Milczenie, odmawianie seksu, gniewanie się, trzaskanie drzwiami, wychodzenie z domu i jednoznaczne odmawianie rozmowy na konfliktowy temat… Pomysłów na karanie partnera mogą być dziesiątki. Ale czy my jesteśmy w przedszkolu, by stawiać siebie do kąta? Owszem złość, smutek, zazdrość to są uczucia naturalnie pojawiające się w relacji pod wpływem różnicy zdań czy konfliktów. Ale jednak zawsze najzdrowiej jest o tych uczuciach ze sobą po prostu rozmawiać.


Zobacz także

Agnieszka Miezianko: Nie szukam zemsty ani dramy. Nikt nikogo nie pobił, nie zdradził, nie okradł

Intymność buduje się nie tylko w wieku dwudziestu i trzydziestu lat… za każdym razem jest tyle nowego do odkrycia

12 pytań, które chcielibyście zadać terapeucie małżeńskiemu