Lifestyle Macierzyństwo

W imieniu matek walczących o alimenty, dziękujemy Ci Celebryto. Właśnie rozpętała się wojna z alimenciarzami!

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
8 maja 2022
Sad mother and son at home. Quarantine, lockdown.
 

Jedna z najpopularniejszych par w polskim showbiznesie. A raczej była para. Od lat obserwujemy toczącą się między nimi wojnę o dzieci. Teraz media oskarżają mężczyznę o to, że swojej byłej partnerce jest winien 170 tysięcy złotych alimentów. Rozpętało się piekło.

Post na ten temat udostępniła w piątek 6 maja Karolina Korwin Piotrowska, dziennikarka. Od tego czasu dostaje setki wiadomości od innych kobiet w podobnej sytuacji. Wśród nich są również znane matki z pierwszych stron gazet, których eks (alimenciarze) są dobrze zarabiający aktorami i biznesmenami.

„Polskie prawo to jakiś żart, jeśli chodzi o ściąganie alimentów, mój były zalega już 100.000 tysiące, prokuratura ciągle umarza, on niewypłacalny, biznesy robi na swoją ukochaną! (…) Wstyd i gdzie tu sprawiedliwość w naszym kraju i dobro dziecka”.

„Zaległość wynosi 80.00 plus odsetki koszty. Wierzyciel jedzie oficjalnie na 1/2 etatu. Albo na czarno. Albo komornik mówi, żeby wpłacił 20 złotych i będzie okej. Nowa żona namawia, żeby nie płacił”.

Mój były wisi mi 200 tysięcy, a że wszystko jest na nową kobietę to tylko mogę powąchać. Szkoda gadać, a w domu trójka dzieci niepełnosprawne”.

Do Karoliny napisała również komornik sądowa

„Masa celebrytów jest zadłużona, jest to wręcz nagminne. Nie mają nic na siebie, wynagrodzenie pobierane w gotówce albo przelewem bankowym na rachunek bankowy partnerki, rachunki w revolut czy zagranicznych bankach, gdzie nie ma dostępu komornik sądowy, umowy zawierane w imieniu spółki a nie aktora (zarabia wtedy spółka, nie aktor, nie jest to jego majątek, który można zająć) i funkcjonują dalej w przestrzeni publicznej. Jestem komornikiem sądowym, nie przestaje mnie to zadziwiać”.

Mój alimenciarz mówi spier****j

– Czytam to i jest mi niedobrze. Walczyłam o alimenty na swoją córkę prawie całe jej życie – mówi Aneta (została sama, gdy jej córka nie miała trzech lat). – Dziś Iga ma 18 lat, nie chce mieć z ojcem nic wspólnego. A ja? Chciałabym, żeby jak najszybciej umarł, bo boję się, że odziedziczy po nim wszystkie długi. Czuję się też wyrolowana przez państwa, bo w większości krajów europejskich długi alimentacyjne przejmuje państwo, a dłużnik staje się dłużnikiem państwa, a nie dziecka.
Najgorsze jest to, że jego nieodpowiedzialność wspierała rodzina, najpierw matka, potem siostra. „On jest chory”, tłumaczyli. Miałam zrozumieć, że jest alkoholikiem, traci kolejne prace. Teraz sprzedał mieszkanie, pieniądze za dwa lata zaległości wybłagałam w końcu od jego siostry, która trzyma też jego część ze sprzedaży (bo przecież on je przepije). Od ojca mojej córki usłyszałam: „spierdalaj”.
Dopiero niedawno zdałam sobie sprawę, że to jest jak z przemocą. Na początku jeszcze wiesz, że to, co się wokół ciebie jest złe. Ale potem wpadasz pułapkę i myślisz, że to twoja wina, wybrałaś złego faceta na ojca swojego dziecka, nie potrafiłaś utrzymać związku, nic się nie należy. Bo na co ty wydajesz ten hajs? Te odczucia potęguje fakt, że zwykle cała rodzina ukrywa pieniądze. Mówią, że jesteś złodziejką. Albo roszczeniową kurwą. Tak jakbyś chciała kasę na paznokcie, podróże dla siebie, a na podstawowe rzeczy rzeczy dla waszego wspólnego dziecka. Zaczyna ci wydawać, że żyjesz w matrixie. Do tego kilka razy słyszałam od swoich koleżanek: widziały gały, co brały.

Rodzinna zmowa alimenciarza

Ewa, matka 15 letniego syna, po rozstaniu 13 lat.
– Syn potrzebuje pieniędzy na rehabilitacje, trenuje piłkę nożna, podczas jednego meczu, przewrócił się, zerwał więzadło– operacja, a potem konieczność żmudnych ćwiczeń. Do tego kryzys psychiczny, bo syn jest wrażliwy. Długo radziłam sobie finansowo sama, ale w końcu dzwonię do eks – od lat płaci mi tylko 500 złotych alimentów. Z synem widuje się raz miesiącu, zabiera go na obiad. Na wspólnych wakacjach byli raz, w polskich górach. Sam podróżuje ze swoją obecną partnerką po całym świecie.
Telefon odbiera na lotnisku:
– Dopiero wylądowaliśmy, czego chcesz?
– Chcę, żebyś się dołożył do rehabilitacji i psychologa – mówię.
– Pojebało cię, po co zawracasz mi dupę, jak jestem po cudownym trzytygodniowym pobycie w RPA, uspokojony i zrelaksowany. Przez ciebie skoczyło mi ciśnienie.
– Chodzi o twoje dziecko – próbuję zachować spokój.
– Zapisz go na rehabilitację z NFZ, poza tym dostajesz alimenty, a w zeszłym roku wyciągnęłaś od mojej matki połowę kasy na obóz sportowy.
Potem zaczyna się seria inwektyw: dziwko, szmatko, pojebie, debilu. Miałam być spokojna, więc próbuję:
– Skończyłeś? W takim razie składam pozew o podwyższenie alimentów. Wyłączam się.
Dopiero po godzinie pisze – wysłałem ci 300 złotych. I wiem, że robi to tylko dlatego, że boi się sądu.
Nie potrafię pojąć. Ma dobrą pracę, mieszka z nową partnerką w pięknym apartamencie. Mój syn czasem kontaktuje się ze swoją babcią. Słyszy: mama wyciąga wciąż od taty pieniądze.
Jego aktualna partnerka mówi: no bez przesady, przecież twoja matka ma 500 plus. Czyli razem tysiąc złotych na miesiąc. Ona, która w knajpie na obiad potrafi wydać tysiąc złotych.
Kiedy mu to wszystko racjonalnie piszę, odpowiada:
– Trzeba było nie niszczyć rodziny.

Brak kobiecej lojalności

– Od ośmiu lat jestem ze wszystkim sama – mówi Karolina, matka dwóch nastolatek, 12– letniej Poli i 16 – letniej Leny. Płacę za jedzenie, zajęcia dodatkowe, obozy, wakacje, kosmetyki, daję kieszonkowe. Eks wysyła alimenty, jak chce. Owszem, potrafi zabrać je raz na pół roku i kupić im kurtki za 2 tysiące, czy inne drogie ubrania. Po co? Żeby jakoś je zdobyć. Jest i był tatą od prezentów. Poza tym nie był nigdy na żadnym zebraniu w szkole, nie załatwił niczego, co z nimi związane. Prowadzę nieustanną wojnę – ale komornik nie ma skąd ściągnąć pieniędzy. Mój były mąż ma agencję reklamową, ale wszystko zapisał na żonę… oficjalnie nie zarabia. To naprawdę cyrk jest. Jeździ bmw, ma najlepsze ciuchy, a jak proszę na dentystę dla córek mówi: zaniedbałaś im zęby, teraz płać.
Zobacz, jak to w ogóle brzmi! – denerwuje się Karolina. – Proszę go o pieniądze, które mi się najzwyczajniej w świecie należą. Cieszę się, że wypłynęła ta sprawa wśród celebrytów, niech mówią o tym i piszą, bo matki są bezradne. A wiesz dlaczego? Bo panowie przepisują majątki na nowe partnerki, żony. Bo to one mówią: co ona chce tyle hajsu? Gówno chce, niech spróbują same utrzymać dziecko.
Zresztą ja to przecież robią, ale dlaczego mam? To są też jego dzieci. Wciąż ma prawa rodzicielskie!
Karolina mówi, że to zresztą nie chodzi tylko o pieniądze, ale porażającą samotność w rodzicielstwie. Brak drugiego rodzica, z którym można porozmawiać o problemach emocjonalnych dzieci, ich wybrykach. Brak wsparcia na każdym polu.

 

Karolina Korwin Piotrowska dostaje wiadomości dotyczące nie tylko mężczyzn. Jedna z kobiet napisała, żeby podkreślać, że to ojcowie, ale też matki mogą zalegać z alimentami.
„Mój partner sam wychowuje syna, bo pani mama zajęła się innym życiem. Pani mama alimentów nie płaci, ale to pikuś, najgorsze, że mały chłopiec od 2 lat nie widział matki”.

 

 

 

 

 

 

 

 

 



Lifestyle Macierzyństwo

Morderstwo? Złamane serce? Zemsta? Po 60. latach zagadka śmierci Marilyn Monroe w końcu rozwiązana

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
6 maja 2022

Nowy film dokumentalny „Tajemnice Marilyn Monroe: Nieznane nagrania” stara się wyjaśnić tajemnice związaną ze śmiercią aktorki w 1962 roku. Sześćdziesiąt lat później dokument Netflixa ujawnia nowe szczegóły dotyczące nocy, w której Monroe rzekomo przedawkowała tabletki nasenne. Dokument od razu stał się hitem. Obecnie zajmuje 9. miejsce w rankingu najchętniej oglądanych pozycji na świecie. Czy to było samobójstwo? Morderstwo? A może Marilyn zachorowała na schizofrenię jak jej matka?

Od sześćdziesięciu lat teorie spiskowe na temat śmierci wielkiej gwiazdy mnożą się jak grzyby po deszczu. Nowy dokument zawiera wiele do tej pory niepublikowanych rozmów dziennikarza Anthonego Summersa, który sugeruje, że okoliczności śmierci aktorki zostały zatuszowane. Summers przeprowadził trzyletnie śledztwo i nagrał 650 rozmów ze znajomymi i przyjaciółmi gwiazdy, m.in. z żoną i dziećmi psychiatry, który leczył Monroe oraz z kilkoma agentami FBI. Dotarał do nowych niesamowitych informacji!

Z notatek psychiatry Marilyn

Od zawsze miała skłonności autodestrukcyjne – zanotował jej psychiatra Ralph Greenson. Gwiazda wyznała mu jednak, że jej mama leczyła się w szpitalu psychiatrycznym z powodu schizofrenii paranoidalnej i dlatego ona – jako mała dziewczynka – trafiła do domu dziecka, a potem była przekazywana od rodziny zastępczej do kolejnej. „Płakałam i krzyczałam, że przecież nie jestem sierotą. Do każdej napotkanej kobiety mówiłam mamo. Do każdego mężczyzny tato”, wyznała Marilyn. Miała wówczas tylko osiem lat. W sumie wychowywała się w dziesięciu rodzinach i nigdy nie miała poczucia bezpieczeństwa. Dlatego potem, jako dorosła już kobieta, szukała miłości na oślep i oparcia w silnych mężczyznach, którzy mieli władzę. Pierwszym jej mężem był policjant, drugim Joe DiMaggio (sławny baseballista), trzecim Arthur Miller (najbardziej uznany i wpływowy w Hollywood dramaturg i laureat Nagrody Pulitzera). A potem już w jej życiu rządzili tylko bracia Kennedy – Bobby (prokurator generalny) i John (prezydent Stanów Zjednoczonych).

 

Małżeństwa Monroe nie były szczęśliwe

Dlaczego jej relacje z mężczyznami zawsze były trudne? Z notatek psychiatry Monroe wynika też, że gwiazda była molestowana seksualnie w dzieciństwie. Szczegóły tego traumatycznego wydarzenia nie są znane. Psychiatra zapisał, że aktorka godziła się na to z ciekawości i nie przywiązywała znaczenia do tych wydarzeń. Jednak to z całą pewnością nie było obojętne dla jej psychiki. Jedna z jej znajomych zdradziła dziennikarzowi, że pamięta hollywoodzkie przyjęcie, podczas którego goście opowiadali sobie swoje największe marzenia. Monroe wyznała wtedy coś szokującego. Powiedziała, że chciałaby w barze poderwać swojego ojca (którego przecież nie znała!) i uprawiać z nim seks, a potem powiedzieć mu: ”Jak się czujesz, wiedząc, że kochałeś się z własną córką?”

Jej wszystkie małżeństwa okazały się fiaskiem. Jedna z fryzjerek, która pracowała z Marilyn przy filmie „Książę i aktoreczka”, wyznała Summersowi, że po słynnych dziś już zdjęciach, kiedy gwiazda pozowała w białej sukience, która unosiła się do góry od podmuchu z metra (zna tę scenę każdy) Joe DiMaggio pobił żonę. Był o nią okropnie zazdrosny. Marilyn podobno krzyczała i wzywała pomocy w wynajmowanym apartamencie, ale nikt jej nie usłyszał. Następnego nią przyszła z posiniaczonymi rękoma do pracy. Dlatego to małżeństwo przetrwało tylko… 9 miesięcy.

Kiedy Marilyn zaczęła romansować z Arthurem Millerem, miała zaledwie 29 lat, a on 40. Słynny dramaturg na początku uważał, że gwiazda jest inteligentną, ale nieoszlifowaną jak nieobrobiony kryształ osobą. Ich ślub był kameralny. On dał ukochanej obrączkę z napisem: „Tym razem na zawsze”. A ona jedno ze ślubnych zdjęć podpisała: ”Nadzieja, nadzieja, nadzieja”. Niedługo po weselu gwiazda przez przypadek przeczytała w notatkach męża, że ten uważa, że biorąc z nią ślub, popełnił jednak błąd, bo Monroe okazała się równie płytka, co jego poprzednia żona i nazwał ją, cytujemy: „dziwką”.

Nadzieja i obłęd

Gwiazda przyznała, że kiedy kręciła zdjęcia do „Pół żartem pół serio” była w ciąży z Arthurem. Od dawna marzyła o dziecku i opowiadała przyjaciołom, że to był najszczęśliwszy moment w jej życiu. Faktycznie promieniała! Ale kiedy poroniła, wszystko w niej się załamało. Zaczęły się kłopoty z narkotykami i nadużywaniem lekarstw na receptę, zwłaszcza tych nasennych. Podobno brała na zmianę środki pobudzające i uspokajające. Jej przyjaciele alarmowali Arthura, że  – jak tak dalej pójdzie – Marilyn wyląduje na cmentarzu. Zaczęła też spóźniać się do pracy, czasem wcale nie pojawiała się na planie. Kiedy rozwiodła się z trzecim mężem… na scenie jej życia pojawili się bracia Kennedy. Najpierw spotykała się z Jackiem, potem z Bobbym, a potem z obydwoma na raz.

Czy bracia Kennedy mieli lepkie rączki?”, pyta w filmie przyjaciół Marilyn dziennikarz Summers. A wszyscy zgodnie odpowiadają, że tak. Podobno ojciec dał obu synom Kennedym radę, która brzmiała mniej więcej tak: „Korzystajcie z każdej okazji, by uprawiać seks”. Więc obaj korzystali i … mówiąc wprost – dzielili się Marilyn.

A ona, wchodząc w intymne relacje z prezydentem Stanów Zjednoczonych oraz jego bratem prokuratorem generalnym igrała z ogniem, bo tym samym „wchodziła w drogę” wszystkim ich politycznym wrogom. Dlatego w jej domu były zamontowane podsłuchy.

Summers twierdzi, że w FBI zapewne uznano, że niestabilna emocjonalnie, zażywająca kokainę i nadużywająca środków nasennych gwiazda, która cały czas była pod opieką psychiatry – nie jest odpowiednią partnerką dla tak wysokich urzędników państwowych. Pamiętajmy, że na początku lat 60. było realne zagrożenie konfliktu atomowego. Rosja wysyłała do Fidela Castro na Kubę głowice atomowe, a Marilyn miała zdecydowanie lewicowe poglądy. Mogła więc… np. przekazywać informacje przyjaciołom komunistom, którzy zostali deportowani  – właśnie z powodu swoich poglądów – ze Stanów.

Czy Marilyn miała złamane serce?

Na miesiąc przed śmiercią zdążyła jeszcze podekscytowana zaśpiewać zmysłowo prezydentowi Stanów Zjednoczonych: „Happy Birthday! Mr President”. Niedługo potem dostała oficjalny zakaz kontaktowania się braćmi. Była wściekła. John Kennedy nawet do niej nie zadzwonił. Ona jednak miała swoje dojścia i zadzwoniła sama do Białego Domu, robiąc okropną awanturę. Podobno dostała szału. „Czy miała złamane serce?”, pytał dziennikarz. Na co dostał odpowiedź od znajomych Marilyn: „Nie! Ona po prostu czuła się WYKORZYSTANA!” Przekazywana jak trofeum z rąk jednego – w ręce kolejnego faceta. Musiała czuć się zrozpaczona.

 

Dlatego znów szukała ukojenia w narkotykach i środkach nasennych. 5 sierpnia 1962 roku tuż po godzinie 3.00 nad ranem martwą Marilyn Monroe odnalazła jej gosposia. 36-letnia gwiazda srebrnego ekranu leżała twarzą do łóżka, a jej prawa dłoń była kurczowo zaciśnięta na słuchawce. Czy tak wyglądał jej koniec? Nie!

Summers twierdzi, że FBI starało się zatuszować wszelkie powiązania gwiazdy z braćmi Kennedy, dlatego dopiero w wyniku śledztwa dziennikarskiego dowiedzieliśmy się, że gwiazda zmarła nie w domu, a w karetce. Summers jest niemal pewien, że aktorka nie została zamordowana. Uważa, że popełniła samobójstwo lub nieświadomie przedawkowała lekarstwa. By poznać całość historii, obejrzyjcie ją na Netflix.

 


Zobacz także

Jak dobrać właściwy rower? Poradnik krok po kroku

7 pytań, które każdy z nas powinien chociaż raz w życiu sobie zadać i… szczerze na nie odpowiedzieć

15 małych rzeczy, które robi kochający facet, a których często nie dostrzegamy