Związek

Cycki możesz zatrzymać. Resztę ODDAWAJ!

Redakcja
Redakcja
23 października 2015
Fot. Pixabay / JESHOOTS / CC0 Public Domain
 

Aniu,

Chcę, abyś zwróciła mi jak najszybciej: iPhone’a którego Ci kupiłem w zeszłym roku, 5 tysięcy za wyjazd do Hiszpanii z tych wakacji, kolczyki i bransoletkę Kruka, które dałem ci dwa lata temu, lampki na choinkę z Duki, które zwieźliśmy Twojej mamie na święta, 3 sezony House’a (czwartego sezonu na szczęście nie zdążyłem Ci przekazać), kamelowy płaszcz z kaszmiru, który kupiłem Ci w Mediolanie, (…), srebrny czajnik elektryczny Bosch’a i pierwsze wydanie „Psychologii miłości” z dedykacją Wojciszke oraz zestaw kubków z reniferami, które przywieźliśmy z Aspen. Resztę Ci daruje. Powyższe rzeczy wyślij na adres mojego biura.

K.
PS. Cycki masz w gratisie.

Zredagowany, urozmaicony ale prawdziwy – list podobny do tego wskoczył do skrzynki naszej koleżanki kilka miesięcy temu. Po odejściu od Pana K., z którym była dobre 7 lat, dostała listę rzeczy do zwrócenia. W opowiadaniach innych naszych przyjaciółek krąży jeszcze jedna historia, w której dziewczyna została podliczona w określonej kwocie do zwrócenia za wszystkie przyjemności, które były jej udziałem (wyjazdy, zabiegi spa, nauka języka). Rozmawiamy o tym, gdzie jest granica, za którą zwrot symbolicznego pierścionka nie jest wyrazem sentymentu do biżuterii rodzinnej, ale zwykłym brakiem klasy. I czym jest „prezent” od ukochanego/ukochanej? Depozytem za miłość i trwanie w związku? Pożyczką? Czy może niektórzy inaczej rozumieją słowo „dawać”?

A co z remontami? – pyta znajomy, który urządzał z ukochaną jej mieszkanie, w którym mieli żyć razem. Gdy ktoś był przekonany, że inwestuje w „swoje gniazdko”? Czy ona powinna mu zwrócić koszty, które poniósł, mimo iż wiązałoby się to ze sprzedażą mieszkania? Miłość była autentyczna, wiara w bycie razem też, ale związek nie przetrwał. – Ale weźcie pod uwagę, że to ona mnie zostawiła. – tłumaczy – Teraz nie mam ani związku, ani pieniędzy.

Biżuteria? Meble? Sprzęty? Wreszcie operacje plastyczne (bywa, że panowie partycypują w kosztach), czy wspieranie finansowe biznesu partnerki? Co z tego powinnyśmy oddać, gdy związek się rozpada? I czy fakt w jakich okolicznościach to się dzieje, powinien mieć na to wpływ? Gdy odchodzimy? Czy  fakt, że jest się porzuconym przez partnera daje nam usprawiedliwienie dla potrzeby odzyskania wszystkiego, co zainwestowaliśmy w związek?

Nie lubię słowa „inwestycja”, gdy mówimy o relacjach. Znacznie lepiej mówić o zaangażowaniu, które zawiera w sobie rodzaj inwestowania różnych zasobów, które mamy, w relację. Im dłużej związek trwa, tym więcej tych zasobów zostawiamy. Każdych. Tych materialnych i tych niematerialnych. Miłość wiąże się z ryzykiem. Zawsze. Ryzykiem, że nam nie wyjdzie. Ryzykiem też takim, że to komuś nie wyjdzie i nas zostawi w żalu i smutku. Ryzykiem nawet takim, że ktoś nas zdradzi, oszuka, zawiedzie. Takich ludzi też kochamy. To ryzyko jest znacznie mniej kontrolowalne niż aspekty materialne.

Ludzie w miłości chcą jednak przenosić góry. Wyłączają rozum i ładują wszystko, co mają w związek. Z jednej strony to przecież magia uczucia, które jak żadne inne pozbawia nas racjonalnego myślenia, z drugiej dziecięca wiara, że to, co dobre, trwa wiecznie (czasami tak bywa, ale nie zawsze niestety).

Oczywiście bywa i na odwrót. Kobiety żądają zwrotów. Ale zważywszy na przewagę finansową panów nadal jest to wyjątek od reguły. Kobiety mogą żądać raczej: zainwestowanego czasu, uczuć, opieki, uwagi i stopnia poświęcenie swoich potrzeb dla niego, związku czy rodziny. Czy to jest zatem przeliczalne? Jak zrobić taką listę oczekiwanych zwrotów?

Ania mogłaby odpisać Panu K. tak:

Drogi K.,

Dziękuję za listę, postaram się jak najszybciej przygotować paczkę. Ze swojej strony prosiłabym o zwrot: 2555 godzin, które poświęciłam na wysłuchiwanie Twoich żalów na Twoją matkę i wszystkie Ex (przeliczam 1 godzinę dziennie), 756 godzin terapii (2 godziny tygodniowo) zbierania Cię z podłogi po Twoich wizytach u szefa na dywaniku, kolejne 1277 godzin pompowania Twojego ego (pół godziny każdego ranka zanim wyjdziesz z domu), 15333 minut podawania Ci a) kawy, b) obiadu, c) piwka, 5110 minut zbierania brudnych skarpet z podłogi, 567 godzin udawania idealnej partnerki przy Twoich kontrahentach z zagranicy, 189 godzin na telefonie z Twoją mamusią (do której nie chciało Ci się zadzwonić), pranie prasowanie, gotowanie to kolejne 6387 godzin. Nie wiem, jaka jest średnia krajowa stawka za godzinę, ale zapewne uda Ci się to ustalić ze swoimi doradcami biznesowymi. Numer konta znasz.

Ania
PS. Seks masz w gratisie.

Ciekawi jesteśmy, jakie macie zdanie na ten temat? Znacie podobne historie? Inne? Piszcie.


Związek

„Człowiek nie jest stworzony do tego, by zamawiać samotnie taksówkę i wracać do pustego domu…”. Choć tak często próbuje się oszukać

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
23 października 2015
Fot. iStock
 

Napisz o mnie– mówi Julia. – Mam dość słuchania, że samotność jest fajna, my kobiety samotne;  niezależne, samowystarczalne. Mam 37 lat, od czterech jestem sama, każdy widok rodziny z dzieckiem doprowadza moje serce do drgań, tak zazdroszczę.

Julia na niby: Zarzeka się: „Nie szukam związku, faceci to dranie, myślą tylko o sobie, a ja bawię się życiem”. Ubrania nosi kolorowe i markowe, bardzo pewna siebie. Ciekawa praca, dużo wyjazdów. Od czasu do czasu nowy kochanek.

Julia prawdziwsza: Często pije wino – żeby spać. Nocami wtula się w sweter i sama do siebie mówi: „Moja kochana Juleczka”.

Częsta scena z życia Juli. Powroty. Na dworcu, na lotnisku, późnym wieczorem. Na innych pasażerów czeka rodzina, partner. Ona zamawia taksówkę, wraca do pustego mieszkania. Nawet nie zapala światła. Podchodzi do okna i obserwuje, co się dzieje w domach sąsiadów. Ktoś wspólnie z partnerem ogląda telewizję, ktoś się kłóci, inni szykują się do snu– razem. – To taki mój masochizm – mówi Julia.

ŻYCIE WEDŁUG JULII

„Ależ ja ci zazdroszczę seksualnych doświadczeń”, mówi przyjaciółka mężatka. Nie wiem, czego tu zazdrościć. Z każdym kolejnym mężczyzną masz coraz mniej wiary, że to może być coś na dłużej. A seks? Kochanków odróżniają od siebie detale, a nawet jeśli ktoś jest świetny– to nie macie więzi. Noc bywa upojna, ale potem się kończy. Kiedyś pomyślałam: „Biorę z życia co jest, nauczę się oddzielać seks od emocji”, nie potrafię. Spotykam się z kimś kilka tygodni, zaczyna być intymnie, angażuję się.

ODPOWIEDZIALNOŚĆ

Pięć lat byłam mężatką, wcześniej pięć narzeczoną. Eks odszedł do innej. Znalazłam ich korespondencję, sms–y, próbowałam jeszcze coś ratować, ale on nie chciał. Przeszłam wszystko: odrętwienie, nienawiść, rozpacz. Dziś to już za mną.  Ale życie z nim to było dziesięć lat stałości. Tęsknię za poczuciem, że jesteś z kimś, że ktoś jest z tobą za coś współodpowiedzialny. Teraz odpowiedzialność mnie osacza, jest potrzebna w każdym momencie mojego życia. Gdy biorę kredyt – to jedno, ale nie chodzi tylko o rzeczy wielkie. Rachunki, ogarnianie samochodu, zakupy– dla ludzi w związkach drobiazgi, bo dzielą się tym, dla nas, kobiet samotnych– czasem góra do pokonania.

Kilka tygodni temu. Mój przyjaciel pyta: „Kiedy ostatnio wymieniałaś olej?”. Nie pamiętałam, prawie zatarłam silnik. Albo wczoraj. Zbiła mi się żarówka w kuchennym okapie. Przez godzinę próbowałam wykręcić gwint, w końcu cały okap się przepalił, połamałam paznokcie. Tak, wiem, są kobiety, które ogarniają takie sprawy– ja też ogarniam. Ale jest mi smutno, że nie mogę komuś powiedzieć: „Kur…, spierdolił nam się okap. Co robimy?”. I ten ktoś jakoś zareaguje. Powie: „Luz, coś wymyślimy”, albo się wścieknie: „Ale cholerny pech!”.

Problemem stają się pieniądze. Rozstanie z mężem to obniżenie standardu życia, szczególnie jeśli on dobrze zarabiał– u mnie tak było. Kiedyś w ogóle nie patrzyłam w sklepie na ceny, dziś potrafię stać przed półką z chrupkim pieczywem i szukać najtańszego – nauczyłam się, że nawet 29 groszy  ma znaczenie. Bo jeśli na setce kupionych rzeczy oszczędzisz 29 groszy, to to jest już spora kwota.

TĘSKNOTA

Czujesz ją za często. „Nie mam dla kogo kupować ubrań, nie mam komu wybierać płyt”, myślałam. Zaraz po rozstaniu z mężem nie lubiłam słońca. „To jest piękny dzień, którego nie mam z kim dzielić”, myślałam.  Przypominałam sobie, jak świętowaliśmy takie dni– wyjazdy w góry, nad jezioro, kajaki. Każdy taki dzień kończył się kolacją, bo wspólnie gotować też lubiliśmy. Wszystko mnie bolało, że już tak nie mam. Nie, nie z nim. W ogóle.

Najważniejszy jest jednak dotyk. Człowiek dopóki dopóty nie zostanie sam, nie rozumie, jak ciężko żyje się bez dotyku i fizycznej bliskości partnera.

DOM

Po rozstaniu tonęłam w bałaganie: porozrzucane rzeczy, brudne naczynia. „Nie mam się dla kogo starać”, myślałam. Któregoś dnia wróciłam do domu, zobaczyłam syf i przysięgłam sobie: „Koniec tego”. Wywalałam stare książki, albumy, pomalowałam ściany. Czyste wnętrze przyniosło ulgę. Trochę na siłę zaczęłam więc dbać o dom. Robiłam weki, powidła, piekłam ciasta, na które zapraszałam znajomych, przyjaciółki– namiastka rodzinności w innej formie. Bardzo pomagało.

ROZCZAROWANIE

Po jakimś czasie samotności zaczynasz się rozglądać, szukać. Najpierw w swoim środowisku, wśród znajomych. Jeden romans z kolegą z biura, drugi z klientem, z którym współpracujesz. Mega zapowiadający się początek, a potem wszystko pęka jak bańka mydlana. Rozglądasz się i stwierdzasz: „Boże, czy są gdzieś odpowiedzialni faceci?”. Wtedy jeszcze bardzo dużo oczekujesz, wyobrażasz sobie, każdy do którego się zbliżasz, wydaje się potencjalnym partnerem.

Po jakimś czasie logujesz się na portalach randkowych– bo tak robią wszystkie wolne koleżanki. Zrobiłam to. Kilka fajnych wieczorów z winem, sporo komplementów, trochę dobrze zapowiadających się znajomości, a potem zawsze coś– albo okazywało  się, że on ma żonę, albo że jest lekkoduchem i flirtuje też z innymi. Albo nagle znikał. Albo ja znikałam po randce.

W końcu się wylogowałam z miłości online: „Wolę być sama, niż brać udział w tym targowisku” – stwierdziłam.

Ale poznawałam innych mężczyzn– w ciągu tych czterech lat samotności nie było ich tak wielu, ale każde rozstanie bolało. Nawet jeśli to ja decydowałam o rozstaniu. Z każdym z nich odchodziło marzenie o dziecku.

KOBIECOŚĆ

Na początku kobiecość umiera. Nie masz ciała, nienawidzisz go. Nie lubisz widoku, swoich piersi, nóg. Wszystko było odrzucone przez kogoś kogo kochałaś, więc i ty to odrzucasz. Ja przestałam mieć nawet okres. Siłę daje adoracja innych mężczyzn. Nawet jak są iluzją, są na chwilę to, przez tę właśnie chwilę czujesz motyle, drży ci trochę głos, czekasz, ubierasz się z myślą o kimś.

PRZYJACIÓŁKI

Nie wyobrażasz sobie bez nich życia. Nie oceniają cię, pocieszają, są. Myślę, że tak naprawdę to jest ogromna moc samotnej kobiety – inne kobiety.

Wiesz co najbardziej chciałabym powiedzieć? Że mimo, iż jestem silna, niezależna, mądra i pewnie piękna, szukam bliskości i miłości, choć czasem samą siebie oszukuję,  że nie. Ale człowiek nie jest stworzony do tego, by zamawiać samotnie taksówkę i wracać do pustego domu, patrzeć na życie rodzinne sąsiadów i zazdrościć rodzinom z dziećmi. Do niedziel samotnych, kaw i do samotnego chorowania, gdzie ma tylko serial i kaszel… nic więcej.


Związek

Jakie działanie mają suplementy na poprawę stanu włosów? Chcesz wiedzieć, zapytaj kobietę

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
23 października 2015
Fot. Flickr / Tenderness / CC BY

Jeśli zależy Ci na uczciwej opinii zawsze warto spróbować z najlepszej rekomendacji. I wcale nie chodzi mi o dziesiątki certyfikatów czy sloganów stworzonych z przeprowadzonych badań. Zapytaj ludzi, jeśli chcesz wiedzieć, czy cos działa naprawdę.

Dlatego dziś bierzemy pod lupę suplement Vitapil  i sprawdzamy, co mówią Polki.

Doskonale wiemy już co jest potrzebne, aby mieć piękne włosy. Wiemy też wiele o samym Vitapilu, jego składzie i działaniu (przeczytajcie koniecznie artykuł Moniki Głuskiej-Bagan – „5 rzeczy, które powinnaś wiedzieć o włosach. Teraz pora sprawdzić na żywym organizmie, jak poradził sobie w terenie.

Podczas przeprowadzonych badań „Polki o włosach”, 247 pań, przetestowało produkt Vitapil. Ale zanim przejdziemy jego oceny, zobaczymy jakie problemy nękają najczęściej nasze głowy.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Hmm, zdecydowanie w naszych włosach zawsze jest coś, co chciałybyśmy poprawić. Ale nie trzeba daleko szukać skutków przemęczenia, pośpiechu i złego odżywiania. Do tego ciąża, karmienie piersią i efekty gotowe. Największym problemem Polek jest wypadanie włosów i ich łamliwość (rozdwajanie końcówek). Większość z nas przypomina sobie o tym, przy każdym szczotkowaniu i myciu.

Kosmetyki stosowane „na włosy” nie rozwiązują jednak w pełni naszych problemów, bo aby było skutecznie i na dłużej należy zlikwidować nie tylko „efekt”, ale przyczynę. Polki bardzo często bagatelizują swoje urodowe problemy, zaledwie połowa kobiet uważa dermatologa za autorytet w tej dziedzinie, a na wizytę wybiera się tylko 12% badanych.

„ W momencie, gdy badane osoby zauważają u siebie problem z włosami, najczęściej pytają się o poradę fryzjera (34,2%), chętnie rozmawiają o włosach z koleżankami (18,3%) oraz przeszukują fora internetowe (17,5%). Część kobiet (12,5%) wybiera się na konsultację do lekarza dermatologa, którego aż 52,5% badanych uznało za największy autorytet w dziedzinie nadmiernego wypadania włosów. Jednak 35% woli zastosować się do wskazówek przekazanych przez fryzjera lub znajomych.”

Ale kiedy już nie da się nie widzieć problemu, trzeba wziąć sprawy w swoje ręce. Tylko na ile to pomoże? Z pomocą przychodzi VITAPIL®  – i tu dobra wiadomość dla mam, zazwyczaj ciężko o suplementy dla kobiet, które nie miałyby wielkiego napisu „nie stosować w okresie ciąży i karmienia piersią”, VITAPIL®   posiada oddzielny produkt specjalnie przygotowany właśnie dla pań w tym okresie życia.

„Tworząc markę VITAPIL® założyliśmy sobie za cel, aby oferowane produkty były najlepszym remedium na problemy z włosami, które dotykają Polek.  VITAPIL® jest marką ponadczasową, która nieustannie podąża za oczekiwaniami pacjentów.”

VITAPIL®  zawiera 16 składników aktywnych, w tym dużą ilość biotyny ( 300 µg), która poprzez poprzez utrzymanie prawidłowego metabolizmu energetycznego wpływa na procesy zachodzące w cebulce włosów – ich wzrost i zahamowanie nadmiernego wypadania.  A jak sprawdził się u badanych pań? Zobaczcie sami.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

        „91,9% badanych kobiet zauważyło korzystne zmiany w kondycji skóry głowy i włosów. Natomiast 94,7% osób po zastosowaniu preparatów VITAPIL® tabletki oraz VITAPIL Profesjonalny Lotion zaobserwowało, że włosy: wypadają w mniejszym stopniu lub przestały wypadać, wyraźnie wzmocniły się, zwiększyła się ich grubość, szybciej rosną oraz pojawiły się nowe włosy tzw. „baby hair”. Ponadto 76,2% kobiet zaobserwowało, że włosy przestały się kruszyć i rozdwajać, a także zmniejszyło się przetłuszczanie skóry głowy. Testerki zaraportowały również, że pierwsze efekty kuracji pojawiły się już po tygodniu od rozpoczęcia stosowania produktów  (7,7% badanych), po dwóch tygodniach u 42,5%, po miesiącu u 41,3% osób, natomiast po dwóch miesiącach u 2,4% badanych kobiet. Na zakończenie badania 97,5% osób zadeklarowało, że poleci produkty VITAPIL® innym osobom, które mają problemy ze zdrowiem i kondycją włosów”

Najwięcej kobiet zauważyło efekty po 2 tygodniach stosowanie preparatu. Brzmi cudownie, bo to naprawdę bardzo krótki okres (szczególnie, gdy na złą kondycję włosów pracujemy czasem intensywnie całymi latami).

2vitapil3

Fot. Materiały prasowe

Testerki przede wszystkim zauważyły poprawę wyglądu włosów i ich mniejsze wypadanie.

Opinie testerek

QuotesMagdalena, 31l. Krosno: 
Moje włosy stały się mocniejsze, zdecydowanie mniej ich wypada, wyglądają na zdrowsze i bardziej zadbane, a skóra głowy przestała mnie swędzieć.

 

QuotesMałgorzata 34l. Gliwice: 
Moim zdaniem włosy nabrały większej witalności , świeżości (również dzięki zapachowi lotionu, przestały wypadać na potęgę, są widocznie zdrowsze, bardziej lśniące, no i ku mojemu zaskoczeniu pojawiło się sporo „baby hair” na, które tak długo czekałam, więc myślę, że będę kontynuować kurację, aby utrzymać ten efekt 🙂 Pięknie dziękuję za możliwość przetestowania obu produktów.

QuotesMonika, 29l, Gdynia: 
Włosy szybciej rosną (łatwo to zaobserwować przy krótkiej fryzurze), pojawiły się tzw. „baby hair” – póki co głownie przy linii grzywki, ale bardzo mnie to cieszy i zamierzam kontynuować kurację produktami Vitapil). Ponadto znajomi i rodzina widzą poprawę stanu moich włosów.

QuotesBożena, 35l, Stupsk: 
Wiem, że cudów nie ma i z takim nastawieniem poddałam się temu testowaniu. Zostałam bardzo mile zaskoczona, bo moje włosy, które sypały się z głowy jak jesienne liście z drzew, teraz wypadają znacznie rzadziej. Wiem, że to dopiero początek, bo nie wystarczy próbka lotionu, nie wystarczy 60 tabletek preparatu na wzmocnienie – należy regularnie dbać o piękne włosy każdego dnia. Dlatego w domu mam już zakupione drugie opakowanie Vitapilu i będę je łykała każdego dnia, bo widzę, że ta kuracja przynosi pozytywne efekty. Dzięki za możliwość poznania Vitapilu – będę polecała wszystkim znajomym!

 QuotesMartyna, 26l, Kraków:
 Włosy po zastosowaniu dwu miesięcznej kuracji stały się grubsze i bardziej lśniące, przy czesaniu zdecydowanie mniej ich pozostaje na szczotce. Są zdrowsze i ładniejsze.

 

Quotes Judyta, 27l, Biała Podlaska: 
Oba produkty wpłynęły pozytywnie na kondycję włosów. W ostatnim czasie miałam problemy z wypadaniem i ogólnym stanem włosów. Po stosowaniu preparatów pojawiło się mnóstwo „baby hair” co u mnie równa się z ogromnym uśmiechem na twarzy, ponieważ mam bardzo cienkie, delikatne włosy i brak im objętości. Lotion przy okazji fajnie utwardzał mi włosy sprawiając, że łatwiej mi się układały, były bardziej lśniące i trzymały objętość.

Piękne włosy (obojętnie czy krótkie czy długie, jasne czy ciemne, proste czy kręcone), to niesamowity atut kobiet. Warto o nie zadbać, tak na poważnie. Potrafimy bardzo skoncentrować się na ich wyglądzie podczas stylizacji i pielęgnacji – lekceważymy jednak źródło ich prawdziwego piękna i mocy – czyli zdrowie. A tymczasem rozwiązanie może okazać prostsze, niż myślimy.


*„Polki o włosach” – ogólnopolskie badanie konsumenckie przeprowadzone w dniach 23.07-16.09.2014. Selekcja kandydatek do testowania produktów, odbyła się w oparciu o wybrane kryteria demograficzne oraz pytania z kwestionariusza rekrutacyjnego. Z 2817 Testerek, które zgłosiły chęć uczestnictwa w badaniu, wybrano 300 z najlepszym wynikiem. Do wybranej grupy, zostały przesłane zestawy pełnowartościowych produktów: VITAPIL lotion oraz VITAPIL® tabletki. Testerki były w tym czasie na bieżąco informowane o zasadach testów. Badane osoby miały pełną niezależność w wyrażaniu swoich opinii, ich udział w testach nie wiązał się z honorarium. Zwrot ankiet otrzymaliśmy na poziomie 82%. Rzetelność i obiektywizm wyników można zweryfikować w pliku źródłowym, dostępnym na życzenie w Spółce Holbex. 


Artykuł powstał we współpracy z firmą Holbex


Zobacz także

Martwi cię, że on żyje przeszłością? Poprzednim związkiem? Pięć sygnałów, że faktycznie tak jest

„Wybaczam ci. Zamykam te drzwi”. List żony do kochanki męża

Nigdy nie wychodź za mąż za faceta, który ma jedną (lub kilka) z tych cech. Obrażalskim mówimy: nie