Związek

11 mitów, w które wierzymy, kiedy decydujemy się wrócić do byłego partnera

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
8 maja 2017
Fot. iStock/PeopleImages
 

Spróbować jeszcze raz? Zacząć wszystko od początku ze swoim „byłym?”. Miłość, przywiązanie, a może lęk przed samotnością? Co popycha nas ku temu, by wejść jeszcze raz do tej samej rzeki? Dlaczego, nie mając najmniejszych powodów w to, by wierzyć, że to się może udać, wracamy do związkowego punktu wyjścia?…

11 najczęstszych mitów, w które wierzymy wracając do swojego byłego partnera

1. Tym razem wszystko będzie inaczej

Tak, prawdopodobnie… gorzej. Zdaniem naukowców, partnerzy, którzy do siebie wracają, koncentrują się częściej na negatywnych stronach swojego „reanimowanego” związku, niż na tych pozytywnych.

2. On się zmienił, jest teraz zupełnie inną osobą

Ludzie się nie zmieniają. Przynajmniej nie z dnia na dzień i nie bez wyraźnej, silnej, motywacji, szybko i bez szczerego, płynącego z serca powodu.

3. Nikt nie zna mnie lepiej niż on

To jasne, spędziliście ze sobą bardzo dużo czasu. Jednak fakt, że tak dobrze się znacie, nie zapobiegł waszemu rozstaniu, prawda?

4. Nie znajdę nikogo „lepszego”

Trawa jest zawsze bardziej zielona po drugiej stronie płotu – mówi przysłowie. Nie chcesz się angażować w związek z kimś innym, bo boisz się wyjścia ze strefy komfortu, zaczynania wszystkiego „od początku”.

5. Może nie jest ideałem, ale jest ze mną

Ludzki mózg jest bardziej wrażliwy na porażki niż na zwycięstwa. To samo dotyczy relacji. Zadaj sobie pytanie co wolisz: nieszczęśliwe życie u boku kogoś, kto „należy do ciebie”, czy możliwość odnalezienia prawdziwego szczęścia?

6. Nie mam czasu na szukanie

To nie szukaj. Desperacja to w miłości najgorszy doradca. Miłość, ta największa, przychodzi nieproszona…

7. Przyjaźnimy się, więc może się „uda”

Co do zasady, przyjaźń między byłymi partnerami jest dość ryzykownym rozwiązaniem, a czasem nawet oznaką zaburzeń psychicznych (tak!).

8. Spaliśmy ze sobą, więc możemy do siebie wrócić

Nie. To nie jest powód, aby rozpocząć od nowa.

9. Nikt nie jest doskonały

Wystarczy, że będziecie się ze sobą świetnie czuli. Przecież tego właśnie szukasz, prawda? Rozstaliście się ze sobą nie dlatego, że on nie był ideałem.

10. Mój były nie zostawi mnie w spokoju

Nie myl nagłego wybuchu zainteresowania z jego strony z miłością. To raczej konieczność kontrolowania czegoś, co właśnie wymknęło mu się z rąk.

11. Może przesadzam

Jeśli twój związek rozpadł się z powodu twoich bliskich, przez pracę lub złożyły się na to jakieś inne, zewnętrzne przyczyny, powrót może zakończyć się powodzeniem. Najczęściej jednak przyczyna rozpadu jest dużo poważniejsza: zdrada, przemoc, oszustwo. Nie przesadzasz.


 

Na podstawie: brightside.me


Związek

„Stało się, odszedł mówiąc, iż boi się być uwiązany w przyszłości”. Akcja „Kwiecień-plecień, czyli upleć nam ciekawą historię

Listy do redakcji
Listy do redakcji
8 maja 2017
Cztery słowa, które potrafią zrujnować każdy związek
Fot. Flickr / Matteo Paciotti / CC BY
 

Siedziała na tarasie wiejskiego domu swojej matki, wolno paliła papierosa, była noc, a ona mimowolnie wpatrywała się w gwiazdy na ciemnym niebie. Lekki wiatr przyniósł jej wspomnienia ostatniej nocy. Została sama po pięciu latach wspólnego życia z mężczyzną, który według niej był ideałem i spełnieniem marzeń każdej kobiety, a przede wszystkim był miłością jej życia. Była z nim niezwykle szczęśliwa, rozumieli się bez słów, mieli swoje ulubione piosenki, potrawy, mieli grono wspólnych znajomych, a przede wszystkim na swoim koncie mieli mnóstwo podróży, ponieważ ona pracowała w branży turystycznej i podróże były częścią jej pracy. Spędzili ze sobą mnóstwo przecudownych chwil, zwiedzili wiele miejsc na świecie i nic nie zapowiadało tego, iż ona jego jedyna, najwspanialsza kobieta w życiu, przestanie zajmować pierwsze miejsce w jego sercu. Stało się, odszedł mówiąc, iż boi się być uwiązany w przyszłości… Na początku odczuwała ból, szukała w sobie winy, później gniew, rozczarowanie, żal, a na koniec złość!! Prysły marzenia o ślubie jak z bajki, wspólnym życiu, gromadce uśmiechniętych, biegających dzieci i biszkoptowym labradorze szczekającym w ich pięknym ogrodzie!

Siedząc w tę noc czuła się bezpiecznie na tarasie rodzinnego domu, miejscu znanym jej od najmłodszych lat, jednak targały nią skrajne emocje, a przede wszystkim czuła ogromną pustkę. Mimo wszystko postanowiła sobie, iż się nie podda, nie załamie, nie będzie rozpaczała, to nie było w jej stylu. Ona, jak nikt inny, z każdej porażki i trudności potrafiła się podnieść. Umiała w tylko sobie znany sposób, w każdej porażce i niepowodzeniu znaleźć choćby odrobinę pozytywu. Tak było i tym razem, postanowiła sobie, że będzie silna, pójdzie do przodu, będzie realizowała się w swoich planach i nie będzie oglądała się za siebie. W końcu jak by nie było będzie miała dla siebie o „ druga połowę” więcej czasu.

Uczyła się życia solo. Na początku nie było jej łatwo, bo jak by nie patrzeć to jednak przeżyła pięć fascynujących, niezwykłych i beztroskich lat życia, życia we dwoje. Rzuciła się w wir pracy, dopinała umowy, realizowała projekty, rozmawiała z klientami i zawodowo poświęcała się w całości. Po pracy spotykała się z przyjaciółmi. Czytała książki, na które zawsze brakowało jej czasu, szlifowała języki obce, oglądną filmy, które od lat czekały na swój czas. Często jeździła na rowerze, uwielbiała obserwować miasto, przechodniów, podpatrywała jak inni spędzają czas, na co dzień. Chodziła na fitness, basen, niekiedy biegała słuchając swoich ulubionych kawałków muzycznych. Więcej czasu spędzała również ze swoja mamą, w jej wiejskiej posiadłości, kochała ją z całego serca i wiedziała, że zawsze może na nią liczyć. Mama znała jej troski, była jej najwierniejszą przyjaciółką, a także wzorem dobra i oddania. Potrafiła przegadać z mamą niejedną noc, razem śmiać się i płakać z tego, co za nią i przed nią. Z każdym dniem coraz częściej zdarzało jej się zapominać o tym, iż doskwiera jej samotność. W zasadzie czuła się szczęśliwa, wolna i spełniona, ale stanowczo nie chciała i nie była gotowa na nową miłość.

Zbliżał się gorący sezon w jej pracy i wir przygotowań do przyjęcia zmasowanego ataku klientów sięgających po spełnianie swoich wyjazdowych marzeń. Kierownictwo i pracownicy firmy zostali wysłani do stolicy, by, jak co roku szkolić się i móc sięgać po nieosiągalnie, proponować, co nieprzewidywalne. Po intensywnych dozach nauki i cennych wskazówkach jak postępować by było jeszcze lepiej niż jest wraz z pracownikami udała się do lokalu, na późną kolację. Była bardzo zmęczona i nie miała ochoty na spotkania po pracy. Postanowiła udać się do pokoju hotelowego na odpoczynek. Zawsze odczuwała zmęczenie po wyjazdowych intensywnych szkoleniach. Zazwyczaj jednak nie wychodziła z innymi, by skorzystać z uroków nocnego życia w mieście. Koleżanki i koledzy z jej pracy namówili ją jednak, by została razem z nimi. Nie dała się długo prosić, bo w zasadzie nie miała nic do stracenia, nikt na nią nie czekał i perspektywa kolejnego samotnego wieczoru utwierdziła ją w przekonaniu, że powinna sie temu poddać. Po pysznej kolacji w niezwykle rozbawionym gronie współpracowników udali się potańczyć do pobliskiego klubu. W zasadzie nie protestowała wiedziała, że nie ma tylu argumentów, ile reszta ekipy, która wręcz zabroniła jej oddalić się do swego pokoju hotelowego. Klub był bardzo przytulny, tłum ludzi tańczył w rytm idealnie dobranych rytmów, sama była zdziwiona, że muzyka porywa ją do tańca. Była szczęśliwa, całodzienne zmęczenie poszło w niepamięć, gdy porywały ją do tańca znajome jej piosenki. Bawiła się wyśmienicie, piła drinki z ulubioną szkocką i była szęśliwa. W chwili wytchnienia usiadła w pokoju przeznaczonym do palenia i zapaliła papierosa. Obok niej siedział młody chłopak. Miała wrażenie, że siedzi on bez ruchu wpatruje się w jeden punkt, trzymając w ręce nieodpalonego papierosa. Nie patrząc na niego ruchem jednej ręki podała mu ogień. Odpalił papierosa i nadal wpatrywał się w dal przed siebie. Siedzieli tak przez długi czas. Usłyszała jeden ze swoich ulubionych kawałów, pobiegła na parkiet tańczyć, szalała ile sił. Kiedy po raz kolejny udała się na papierosa nieznajomy nadal siedział w tym samym miejscu jednakowo wpatrując się przed siebie. Podała mu ogień i ty razem go zagadnęła.

– Cześć, jak Ci mija wieczór?

Nieznajomy milczał.

– Ja się bawię całkiem dobrze, mimo iż miało mnie tu nie być.

-Nieznajomy milczy, pali papierosa zamyślony.

– A mnie rzuciła dziewczyna po pięciu latach związku – odpowiada.

Zaczęła się śmiać w głos. Nie obraź się, znam ten ból i wiem, że nie jest wart ani chwili twego smutku.

– Nieznajomy zaciekawił się jej odpowiedzią.

Po krótce opowiedziała mu swoją historię, słuchał z zaciekawieniem. Na koniec powiedziała mu wyobraź sobie, że nic nie dzieje się bez przyczyny i przypadku. Miało mnie tu nie być, a pojawiłam się w tym miejscu. Więc spróbuj żyć tak jak ja – tu i teraz. Nie rozpamiętuj tego, co było, ani tego, co ma nastąpić. Żyj chwilą, poddaj się jej, nie szukaj winy w sobie, a przede wszystkim się uśmiechaj, to jest klucz do następnego dnia. A najważniejsze, że liczy się tu i teraz, więc weź się w garść i głowa do góry… czas mija!

Nieznajomy uśmiechnął się

-Jesteś pozytywną wariatką

– Wiem. Odpowiedziała

Wyobraź sobie, że jestem aniołem, bo miało mnie, tu nie być, a jestem rozmawiam z Tobą i znam Twój ból, i pomyśl, że jestem tu tylko po to, aby ci powiedzieć, że twój smutek nie ma sensu. Liczy się tu i teraz, łap chwilę, baw się, a mnie za chwilę tu nie będzie i zapewne już nigdy się nie zobaczymy.

Udała się do swoich znajomych, jeszcze chwilę potańczyli i udali się w kierunku wyjścia na zasłużony odpoczynek. Kiedy wychodziła z klubu, kątem oka zobaczyła nieznajomego, który bawił się na parkiecie. Sama nie wiedziała, dlaczego tak wzruszył ją ten widok, ale utwierdził ją w przekonaniu, że dobrze zrobiła dając się namówić na przyjście do tego miejsca.

Był piękny letni dzień, wypoczywała w pięknym kolorowym, ogrodzie mamy, opalała się na leżaku czytając z zaciekawieniem książkę. W tle słychać było radio i odgłosy mamy krzątającej się po kuchni. Była zrelaksowana i szczęśliwa. Wiedziała, że znalazła swój spokój i odzyskała całkowitą równowagę. Życie jest piękne pomyślała. Nagle usłyszała szczekanie psa, wstała z leżaka, podeszła do bramy i zobaczyła mężczyznę na rowerze, który pytał o drogą na wiejskich bezdrożach. Kiedy mu się przyjrzała, zobaczyła w nim chłopaka, z którym rozmawiała w klubie o życiu…

Niedowierzała, że to mógłby być on. On spojrzał na nią badawczo i powiedział, myślałem że nigdy Ciebie nie spotkam , mojego anioła….

Aguszu .


Akcja „Kwiecień-plecień, czyli upleć nam ciekawą historię”

Zadanie konkursowe: jeśli chcesz wziąć udział w akcji „Kwiecień-plecień, czyli upleć nam ciekawą historię” prześlij do nas swoje opowiadanie, nie narzucamy formy, tematyki – napiszcie o tym, co wam w duszy od dawna, a może właśnie w kwietniu gra. Na wasze prace czekamy pod adresem: [email protected]. Najciekawsze z nich opublikujemy i nagrodzimy.

Prosimy o dołączenie do wiadomości poniższego oświadczenia:

Oświadczam, że jestem autorem nadesłanej pracy konkursowej oraz wyrażam zgodę na jej publikację przez portal Oh!me.
Wyrażam zgodę na wykorzystanie i przetwarzanie przez Organizatora swoich danych osobowych uzyskanych w związku z organizacją Konkursu, wyłącznie na potrzeby organizowanego Konkursu, zgodnie z przepisami Ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r., Nr 101, poz. 926 z późn. zm.).

Akcja potrwa od 12 kwietnia do 8 maja. Wyniki zostaną opublikowane do dnia 18 maja 2017 roku na stronie www.ohme.pl

Nagrody:

Foksal_logo WAB-nowe-logo_wab

10 x zestaw książek, skłądający się z:

Steczkowscy. Miłość wbrew regule

SteczkowskaSteczkowscy

Postawili wszystko na jedną kartę – sprzeciwili się tradycji, zasadom i kościelnej regule. Wybrali siebie i miłość. Nikt ich nie wspierał, wszyscy się odwrócili. Było ciężko, ale wygrali swoje życie.

W latach sześćdziesiątych młody Stanisław Steczkowski jest księdzem w Duląbce, niewielkiej wsi w województwie podkarpackim. Charyzmatycznym, tryskającym energią, uwielbianym przez wiernych, dyrygentem chóru przykościelnego aktywizującego parafian. Danusia Wyżkiewicz, młodsza od niego o siedem lat, mieszka w tej samej wsi i śpiewa w chórze przykościelnym. Od dawna jest zakochana w Stanisławie, okazuje się, że z wzajemnością.

Ta książka mówi o pięknej miłości, ale też o borykaniu się przez całe życie z bytem, akceptacją społeczną, Kościołem i aparatem władzy, o nieustannym życiu poza nawiasem. Jest to też opowieść o bezprzykładnej walce o uznanie tej miłości przez Kościół, o dyspensę od ślubów kapłańskich i ślub kościelny. Walce wygranej na trzy lata przed śmiercią Stanisława.

Costello. Przebudzenie

Hermez_Costello

Drapieżna, bardzo zmysłowa próba zmierzenia się z cielesnością. 

Czy w obecnych czasach możliwe jest pełna akceptacja własnego ciała? Czy przyjemność z własnej cielesności zarezerwowana jest dla pięknych i młodych? Co z ciałami ułomnymi, niedoskonałymi, starzejącymi się, które nasza kultura skazuje na niebyt?

Elizabeth Costello, postać wykreowana przez J.M. Coetzeego, jest znaną pisarką. Do tej pory w swoich wykładach, wygłaszanych w uniwersyteckich aulach i podczas spotkań autorskich koncentrowała się na prawach uciskanych mniejszości, słowa służyły jej do stawania w obronie Innego. Żarliwie walczyła również z zabijaniem zwierząt.

Teraz, gdy odbywa serię spotkań w Europie, odkrywa zupełnie nowy rys swojej osobowości. Zaczyna na nowo doświadczać własnej cielesności, emanuje erotyzmem, zaraża nim. Prowokuje i buntuje się przeciwko ograniczeniom, jakie w tej sferze narzuca ludziom kultura, religia, ale i język, zazwyczaj tak giętki i bogaty, a tak ubogi w opisywaniu ludzkiej seksualności.

Noble Health logotyp kolor_jasne tło_CMYK

3 x Class A Collagen Complex

Zestaw Collagen COMPLEX

4 x Detox na Maxa 

zestaw Detox na Maxa

2 x Detox Tea + kubek

NH_zestaw_herbata+kubek

1 x Żelkowe love

NH_żelki

Regulamin akcji znajduje się tutaj.

 


Związek

„Byłaś idealna. Najważniejsze, że byłaś”. Akcja „Kwiecień-plecień, czyli upleć nam ciekawą historię”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
8 maja 2017
Jak być silną matką. 10 zasad, których warto nauczyć nasze córki
Fot. iStock/Rohappy

Spojrzałam na twoją twarz. Piękna. Duże niebieskie oczy, zgrabny nosek, zaróżowione poliki, słodko skrojone usteczka. Zębów brak. Jeszcze. Byłaś idealna. Nawet uszy miałaś zgrabne, przylegające do głowy, z zaokrąglonym płatkiem. Dziadkowi by się spodobały. Zawsze zwracał uwagę na kobiece uszy i według nich oceniał urodę danej niewiasty. 

Włosów niewiele, a szkoda, bo powinnaś mieć burzę loków. Za mną. Albo chociaż kilka „pierścionków”, które wskazywałyby na tę burzę w późniejszym czasie.

Byłaś drobna, ale nie koścista. Przez delikatną skórę prześwitywała siatka żył.  Bardzo długie nogi, które zdawały się obiecywać karierę modelki. Lekarz na badaniu USG już wtedy mówił, że twoja kość udowa daje nadzieję na długie kończyny. Brwi brak. Ku mojemu przerażeniu. Pojawiły się później. Na szczęście. Ale rzęsy były. Gęste, okalające te przenikliwe, niebieskie oczy. Tuszu nie będziesz musiała używać.

Główka kształtna, bo nie musiałaś się przecisnąć. Jedyny plus całego koszmaru. Stópki malusie, miękkie jak gąbeczki. Obyś miała łatwą drogę. Byłaś idealna. Najważniejsze, że byłaś. Choć mówili, że nie masz szans nawet się pojawić, że nie będę w stanie zajść w ciążę.

A potem, gdy okazało się, że jestem tak bardzo chora, że cię nie urodzę. Albo urodzę – chorą. Uparłam się. Dam radę – powtarzałam, choć łzy zamazywały obraz. Byłam sama. Szpital, badania, strach w oczach lekarzy, probówki krwi. Poddać się? Wykluczone. Uratowałaś mnie. Gdyby nie ty, w życiu nie zrobiłabym takich badań. Dzięki Tobie w tym koszmarze tliła się nadzieja. Otwierałaś mi wszystkie drzwi. Kobiety w ciąży miały bezwzględne pierwszeństwo. Badania robione na cito. Łóżko w szpitalu od zaraz. Jeszcze cię nie było, a już mnie ratowałaś. Dodawałaś sił. Lubiłam z Tobą rozmawiać, słuchać twojego tętna. Tak jakbyś mi powtarzała „jestem tu, jestem tu, jestem tu”. Byłaś, rosłaś. Ja mizerna, ale pozornie. Dzięki Tobie silniejsza. Mówili, że będzie chłopak, bo ładnie wyglądałam. Tyłam powoli. Odżywiałam się bardzo zdrowo, smak mi się zmienił. Na ulubioną dotąd czekoladę nie mogłam patrzeć. Lody zamieniłam na kwaskowate sorbety. I piłam sok naturalny z marchewki, byś miała ładną cerę.

Wiedziałam, że będziesz Nią, a nie Nim. Jak ja pokochasz taniec. Chciałam byś miała ładniejsze zęby i nie musiała nosić aparatu. Byś była lepsza z matmy i też lubiła języki obce. Byś miała taką pamięć jak ja. Absolutną. I była pewniejsza siebie. Dlatego od początku Ci powtarzałam, że jesteś idealna.

Pewien filozof powiedział, że najlepszym nauczycielem jest ucho. Z nami tak było. Bym mogła poznać mój skarb, musiałam słuchać, kiedy nie mogłam go zobaczyć. Dlatego pewnie musiałam zmienić perfumy. Od tamtych mnie odrzucało. Nie podobały Ci się. Słuchałam mojego ciała, bo ono było naszym łączem. Nauczyłam się, co lubisz jeść, jakiej muzyki słuchasz, jakie lubisz kosmetyki.

Urodziłam cię w piękny dzień. Mroźna zima. Wszyscy mówili, że mogłaś dzień poczekać. Masz cały rok do tyłu. Trudno. Fajerwerki są na twoją cześć. Nie wiem jak wygląda finał. Postanowiłaś postawić na swoim i siedzieć sobie w moim brzuchu. Chyba po turecku. Lekarz ładnie mnie zszył, brzuch prawie od razu zrobił się płaski. Dziś muszę szukać blizny. Byłaś bezproblemowa. Idealna.

Taki mały prezent, pakunek. Leżałaś obok, a ja nie mogłam się ruszyć. Oddychałaś miarowo, a ja, mimo że znałam cię od 9 miesięcy zastanawiałam się, skąd się tu wzięłaś. Byłaś moja, najważniejsza. Mój mały 2,5-kilogramowy świat. Mój cud, moje paliwo. Tyle mi dałaś, teraz moja kolej. Przeczytałam tyle poradników, ale na nic one w praktyce. Na nowo musiałam się ciebie uczyć.

Nie załączyli instrukcji obsługi, nie ma przycisku włącz/wyłącz, nie ma ładowarki. Ja musiałam być twoim zasilaniem, choć tak naprawdę ty nim byłaś. Musiałam uczyć się twojego głosu, płaczu, szlochu. Najpierw nie słyszałam różnicy. Czułam się z tym źle. Matka fatalna. Ty cierpliwie czekałaś aż odgadnę, który dźwięk oznacza głód, chłód, nudę, chorobę, ból. Aż nauczę się sprawnie zmieniać pieluszki, byś nie marzła. Aż będę wiedziała, w jakich warunkach Ci się najlepiej zasypia. Co z tego, że skończyłam 3 kierunki. Na nic ta wiedza. Nasz wspólny proces uczenia się był rozłożony w czasie. Dawałyśmy radę. Ja może najpierw nieudolnie, ale najważniejsze, że do przodu. Poziom trudności stale rósł, bo ty każdego dnia stawiałaś nowe wyzwania. Dziwne dźwięki dla ciebie tak proste musiałam w sekundę odszyfrować. Przyszła kolej na sylaby, potem wyrazy, śmiesznie poprzekręcane. Miałyśmy swój język. Codziennie nowe słowa, formy, potem czasy, tryby. Z czasem świetnie wiedziałaś kiedy czego użyć, choć nie miałaś pojęcia co to czas przeszły, czasownik, aspekt dokonania czy tryb rozkazujący. Słowotwórstwo też szło ci nieźle. Ja także czyniłam postępy. Wiedziałam co kryje się w różnych odcieniach słowa „mamusiu”. Niczym moja matka, która po moim „halo” wiedziała wszystko, czy jestem zła, smutna, radosna, zmęczona.

Zaczarowałam cię, nadając imię, które daje się silnym kobietom. Bo taka właśnie miałaś być. Silna, choć drobna. Moja Mała Niedźwiedzica. Ty odczarowałaś mnie. Twoje pojawienie odkryło koszmar, z którym miałam walczyć. Gdyby nie ty, nie dałabym rady. Każdy twój uśmiech, przytulenie, każde „kocham cię Mamusiu tak, że bym cię zdusiła na naleśnika”, daje siłę.

Dziś znów walczę. Dla siebie i ciebie. Jest łatwiej. Nie ma migreny, wymiotów, zastrzyków. Kilka czarodziejskich tabletek, których kolorów się nauczyłaś i z uśmiechem mówiłaś, jak brać, gdy dawałam chorą córeczkę, podczas gdy ty byłaś mamusią. Wychodzę na prostą. Idę do przodu. Ty też. Chodzisz do szkoły, jeździsz na rowerze i rolkach, masz już swoje sekrety, i małe wielkie problemy. Jesteś idealna. Pamiętaj.

autor: Anna Bałuta

Akcja „Kwiecień-plecień, czyli upleć nam ciekawą historię”

Zadanie konkursowe: jeśli chcesz wziąć udział w akcji „Kwiecień-plecień, czyli upleć nam ciekawą historię” prześlij do nas swoje opowiadanie, nie narzucamy formy, tematyki – napiszcie o tym, co wam w duszy od dawna, a może właśnie w kwietniu gra. Na wasze prace czekamy pod adresem: [email protected]. Najciekawsze z nich opublikujemy i nagrodzimy.

Prosimy o dołączenie do wiadomości poniższego oświadczenia:

Oświadczam, że jestem autorem nadesłanej pracy konkursowej oraz wyrażam zgodę na jej publikację przez portal Oh!me.
Wyrażam zgodę na wykorzystanie i przetwarzanie przez Organizatora swoich danych osobowych uzyskanych w związku z organizacją Konkursu, wyłącznie na potrzeby organizowanego Konkursu, zgodnie z przepisami Ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r., Nr 101, poz. 926 z późn. zm.).

Akcja potrwa od 12 kwietnia do 8 maja. Wyniki zostaną opublikowane do dnia 18 maja 2017 roku na stronie www.ohme.pl

Nagrody:

Foksal_logo WAB-nowe-logo_wab

10 x zestaw książek, skłądający się z:

Steczkowscy. Miłość wbrew regule

SteczkowskaSteczkowscy

Postawili wszystko na jedną kartę – sprzeciwili się tradycji, zasadom i kościelnej regule. Wybrali siebie i miłość. Nikt ich nie wspierał, wszyscy się odwrócili. Było ciężko, ale wygrali swoje życie.

W latach sześćdziesiątych młody Stanisław Steczkowski jest księdzem w Duląbce, niewielkiej wsi w województwie podkarpackim. Charyzmatycznym, tryskającym energią, uwielbianym przez wiernych, dyrygentem chóru przykościelnego aktywizującego parafian. Danusia Wyżkiewicz, młodsza od niego o siedem lat, mieszka w tej samej wsi i śpiewa w chórze przykościelnym. Od dawna jest zakochana w Stanisławie, okazuje się, że z wzajemnością.

Ta książka mówi o pięknej miłości, ale też o borykaniu się przez całe życie z bytem, akceptacją społeczną, Kościołem i aparatem władzy, o nieustannym życiu poza nawiasem. Jest to też opowieść o bezprzykładnej walce o uznanie tej miłości przez Kościół, o dyspensę od ślubów kapłańskich i ślub kościelny. Walce wygranej na trzy lata przed śmiercią Stanisława.

Costello. Przebudzenie

Hermez_Costello

Drapieżna, bardzo zmysłowa próba zmierzenia się z cielesnością. 

Czy w obecnych czasach możliwe jest pełna akceptacja własnego ciała? Czy przyjemność z własnej cielesności zarezerwowana jest dla pięknych i młodych? Co z ciałami ułomnymi, niedoskonałymi, starzejącymi się, które nasza kultura skazuje na niebyt?

Elizabeth Costello, postać wykreowana przez J.M. Coetzeego, jest znaną pisarką. Do tej pory w swoich wykładach, wygłaszanych w uniwersyteckich aulach i podczas spotkań autorskich koncentrowała się na prawach uciskanych mniejszości, słowa służyły jej do stawania w obronie Innego. Żarliwie walczyła również z zabijaniem zwierząt.

Teraz, gdy odbywa serię spotkań w Europie, odkrywa zupełnie nowy rys swojej osobowości. Zaczyna na nowo doświadczać własnej cielesności, emanuje erotyzmem, zaraża nim. Prowokuje i buntuje się przeciwko ograniczeniom, jakie w tej sferze narzuca ludziom kultura, religia, ale i język, zazwyczaj tak giętki i bogaty, a tak ubogi w opisywaniu ludzkiej seksualności.

Noble Health logotyp kolor_jasne tło_CMYK

3 x Class A Collagen Complex

Zestaw Collagen COMPLEX

4 x Detox na Maxa 

zestaw Detox na Maxa

2 x Detox Tea + kubek

NH_zestaw_herbata+kubek

1 x Żelkowe love

NH_żelki

Regulamin akcji znajduje się tutaj.


Zobacz także

„Zróbmy sobie przerwę” – słyszysz i wali ci się świat. Niepotrzebnie, to nie musi oznaczać rozstania

Czym jest zdrada dla mężczyzn, a czym dla kobiet? Są kwestie, w których bardzo się różnimy

Hej, dam Ci dobry seks, a ty co mi dasz? Dam ci nadzieję, Mała