Związek

10 innych sposobów na to, by powiedzieć kocham

Karolina Krause
Karolina Krause
28 stycznia 2017
Jak inaczej powiedzieć kocham?
Fot. iStock/wundervisuals
 

„Kocham cię” – tych słów chyba nigdy nie może być za wiele. Ale po pewnym czasie, zwłaszcza w w długotrwałym związku, chcemy powiedzieć coś więcej. Dać tej drugiej osobie znać, jak wiele dla nas znaczy, że może na nas polegać, że jesteśmy blisko. To znak. Sygnał, że wasza relacja się rozwija i zmierza w dobrą stronę. Jeśli jednak zastanawiacie się nad bardziej konstruktywnym sposobem wyrażenia swoich uczuć. Spróbujcie, któregoś z naszej listy.

10 innych sposobów na to, by powiedzieć kocham:

1. Zrób mu kolację-niespodziankę

Od tak po prostu, tylko dla tego, że możesz. Spraw, by w tygodniu poczuł się, jak od święta. Dzięki temu pokażesz mu, że nadal ci zależy i chcesz dać coś od siebie dla dobra tego związku.

2. Zostaw mu ukrytą wiadomość

Schowaj gdzieś liścik, który odczyta dopiero w pracy. Albo wyślij mu krótką wiadomość, o tej porze dnia, gdzie normalnie nie masz na to czasu. Po prostu pokaż mu, że o nim myślisz, kiedy najmniej się tego po tobie spodziewa.

3. Podaruj mu jakiś drobiazg

To może być wszystko: od ulubionej czekolady po jakiegoś małego wypchanego zwierzaka. Cokolwiek co wywoła na jego twarzy uśmiech.

4. Potrzymaj go za rękę kiedy prowadzi

Połóż głowę na jego ramieniu. Czasem mały dotyk może wiele dla kogoś znaczyć.

5. Pochwal go w towarzystwie

Tak, żeby wszyscy słyszeli. To sprawi, że choć przez chwile poczuje się wyjątkowo. I na pewno ci tego nie zapomni.

Jak inaczej powiedzieć kocham?

Fot. iStock/AleksandarNakic

6. Zadzwoń do niego bez większego powodu

Tylko po by z nim porozmawiać.

7. Odrób za niego zadanie domowe

Nikt nie lubi uganiać się za sprawami, które mamy do załatwienia. Dlatego bardzo doceniamy, gdy ktoś zrobić coś za nas. Postaraj się zrobić to w wolnej chwili. Zanieść za niego papier do urzędu, wywiesić pranie (jeśli to do niego należy ten obowiązek).

8. Zabierz go na spotkanie z przyjaciółmi

Jeśli w najbliższym czasie masz zamiar spotkać się ze swoimi przyjaciółmi, weź go ze sobą lub przynajmniej zaproponuj, by poszedł z wami. Dzięki temu pokażesz, że nie tylko kochasz swojego partnera, ale także zaliczasz go do grona swoich najbliższych przyjaciół

9. Zaplanuj coś niezwykłego

Wymyśl coś nowego co moglibyście robić razem. Przerwij rutynę jaka mimochodem wdarła się do waszego związku. Opowiedz mu swoim nowym pomyśle i zaraź go swoim entuzjazmem.

10. Powiedz mu, że w niego wierzysz

Zwłaszcza wtedy, gdy dąży do osiągnięcia jakiegoś celu. To coś, co każdy z nas chciałby usłyszeć od swoich najbliższych i ciężko przecenić jego znaczenie. 

Źródło: dailyvibes.org


Związek

Jedynaczka, najstarsza czy najmłodsza? Od tego zależy… jak kochasz!

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
28 stycznia 2017
Jedynaczka, najstarsza czy najmłodsza? Od tego zależy... jak kochasz!
fot. iStock/ DzoPhotography
 

Nie od dziś wiadomo, że rodzina ma na nas ogromny wpływ i od naszych bliskich zależy między innymi to, jakimi staniemy się ludźmi i jak będziemy odnosić się do innych, także i w życiu miłosnym. Ale czy wiecie, że nie tylko od panujących w rodzinie relacji zależy jak kochamy, ale także od kolejności w jakiej przyszłyśmy na świat? Jesteś jedynaczką, najstarszą czy najmłodszą z rodzeństwa? Zobacz, co na temat twojego życia miłosnego mają do powiedzenia eksperci.

Najstarsze dziecko

Starsze dzieci często są inteligentne, odpowiedzialne i mogą pochwalić się dużymi osiągnięciami. Te cechy mają swoje odbicie także i w ich życiu uczuciowym, gdy zakochują się i wchodzą w związek, są opiekuńczy, potrafią okazać partnerowi troskę i wsparcie, można na nich polegać jak na Zawiszy. Jak każdy, mają też i swoje niedoskonałości – są wobec siebie bardzo krytyczni, mają skłonność do perfekcji i zamiłowanie do dążenia do ideału, a przy tym nie lubią podejmować ryzyka, o wiele lepiej czują się mając nad wszystkim kontrolę. Ta cecha może doprowadzać do szału osoby urodzone jako środkowe lub najmłodsze i utrudniać miłosne relacje między nimi.

Środkowe dziecko

Środkowe dzieci to urodzeni rozjemcy i mediatorzy. Ponieważ od najmłodszych lat muszą się dostosowywać zarówno do starszego, jak i młodszego rodzeństwa, naturalnie i z łatwością zdobywają zdolności dyplomatyczne i negocjacyjne. Bardzo ważna jest dla nich uczciwość i jasność sytuacji, dlatego w związku ze środkowym dzieckiem dobrze jest grać w otwarte karty i głośno mówić o tym, co w relacji zgrzyta i nam przeszkadza. Środkowi charakteryzują się też bardzo realistycznym podejściem do swoich zdolności i możliwości, ale niekiedy nie do końca wiedzą, czego konkretnie chcą od życia, mogą mieć trudności z podjęciem decyzji. Bywa też, że są bardzo wrażliwi na opinie innych osób i mogą im łatwo ulegać.

Jedynaczka, najstarsza czy najmłodsza? Od tego zależy... jak kochasz!

fot. iStock/ SanneBerg

Najmłodsze dziecko

Najmłodsi w rodzinie to często poszukiwacze atencji i uwagi, skłonni do ryzyka i charyzmatyczni. W związkach wydają się być zabawni, spontaniczni, przyciągający do siebie innych. Zazwyczaj posiadają wysokie umiejętności interpersonalne – wszak od urodzenia uczyli się odczytywać sygnały ze strony starszego rodzeństwa i rodziców.  Ich wadą bywa kapryśność i oczekiwanie, że partner podejmie niektóre decyzje za nich i dla nich, zaopiekuje się nimi i zatroszczy o ich potrzeby. W relacji z poważnym i odpowiedzialnym najstarszym dzieckiem, charyzmatyczny najmłodszy może  być na dłuższą metę nieco irytujący, choć z drugiej strony to właśnie przy tym czarusiu pierworodny najlepiej się rozluźni i porzuci swój pancerz perfekcji.

Jedynak

Jedynacy nigdy nie musieli zabiegać o uwagę swoich rodziców, konkurować o nich z rodzeństwem, dlatego w związku potrafią być czasami wymagający i potrzebujący dużej atencji ze strony partnera. Z drugiej strony, jedynacy to osoby, ma których można polegać, odpowiedzialni i konwencjonalni – te cechy sprawiają, że świetnie sprawdzą się jako towarzysze życia dla najstarszego dziecka.  Jeśli jedynak zechce związać się jednak z najmłodszym dzieckiem, musi uzbroić się w cierpliwość i przygotować na czekające go trudności – zabawny, spontaniczny i charyzmatyczny junior będzie bowiem dla niego sporym wyzwaniem, a dopasowywanie się może rodzić frustrację i wymaga czasu.

Pamiętajmy jednak, by na powyższą charakterystykę patrzeć z dystansem i nie przenosić na własne życie w stu procentach. Nie wszystko zależy od kolejności urodzenia – ważne jest też to, jakimi partnerami byli nas rodzice, czy tworzyli silny, zdrowy związek, czy może się rozstali, jak wyglądały relacje w rodzinie. W psychologii człowieka nie ma stałych, uniwersalnych zasad i pasujących do każdego cech – nasz charakter i sposób bycia, tego, jak dajemy i co otrzymujemy w miłości, zależy od bardzo wielu indywidualnych czynników.


Na podstawie: www.huffingtonpost.com

Zapisz

Zapisz


Związek

Marzę, że zasypiam przy właściwej kobiecie…

Listy do redakcji
Listy do redakcji
27 stycznia 2017
Fot. iStock / Choreograph

Lubię te poranki, gdy wpadający przez niezasłonięte okno świt, sprawia, że marszczysz nos. Otwierasz oczy, wzdychasz, a zaraz potem, wtulasz we mnie i mówisz, że tak strasznie ci się nie chcę. Że biuro cię męczy i ciągle te same twarze, że najchętniej zostałabyś tu. I śmiejesz się ze mnie, że znasz na pamięć moje myśli, dlatego wiesz, co zaraz powiem. Głaszcząc twoje aksamitne plecy, będę obiecywał, że zabiorę cię na koniec świata, jak tylko przyjdzie weekend. Ale najpierw, przygarnę cię do siebie jeszcze bardziej, żeby usłyszeć twoją cichą prośbę. I będę słuchał, przyspieszonego bicia serca, gdy ściągam z ciebie resztki nocy. Tak to sobie, zawsze wyobrażałem…

A potem zjemy szybkie śniadanie. I jak zwykle, pokłócimy o nieumyte naczynia i o to, że wczoraj to ty, wychodziłaś z psem.

Przestaniesz się boczyć dopiero w samochodzie, gdy przypadkiem znajdziesz bilety na wieczór. Na ten spektakl, o którym słyszę od dwóch tygodni. I będziesz udawać, swoje zaskoczenie, chociaż wiesz, że nigdy nie zapominam. O żadnej naszej rocznicy, bo szczęście nie pozwala na niepamięć. Po kolacji, znikniesz u mamy, a potem u koleżanki. Pewnie siedzicie, pijecie wino i narzekacie na swoich mężów. Tylko po to, żeby wrócić późnym wieczorem i powiedzieć – tak dobrze, że jesteś. Wiem, bo też tak wracam z każdej delegacji, z każdej podróży, gdzie dzielą nas setki kilometrów. Bo wiem, że gdy otworzę drzwi, twój zapach przypomni mi, że dotarłem do domu. Tak to zawsze widzę, gdy tylko zamknę oczy…

A gdy zniknę gdzieś, bo szef dał w kość. Zaszyję się w prawie pustym barze, a ty będziesz dzwonić. Pisać, że się martwisz, że cokolwiek się nie wydarzyło, to chcesz, żebym już wrócił. I wykrzyczysz mi potem, że mam serce z kamienia, że gówno mnie obchodzi co czujesz, kiedy się o mnie boisz. Że alkohol to żadne rozwiązanie, że zachowuje się jak rozpuszczony dzieciak. A ja trzaskając drzwiami, powiem tylko, żebyś poszła się leczyć, bo twoje pretensje nie mają sensu. Bo przecież nic się nie stało, a ty jak zwykle wszystko wyolbrzymiasz i niepotrzebnie, dramatyzujesz.

I gdy będę cię usiłował przeprosić, usłyszę, że czasem masz wrażenie, jakbyś mnie nie znała. I nic, o mnie nie wiedziała. Słowa, które bolą i wzbudzają strach. A po południu napiszesz, że tęsknisz, że miałem racje, że niepotrzebne to było. I zapytasz czy ci wybaczę, a przecież nie musisz tego robić, bo wiesz. Że ta prawdziwa miłość, nie karmi się gniewem, tylko pokorą i cierpliwością. I nie mogą jej pokonać, wypowiedziane w złości zdania. Te, których wieczorem, już żadne z nas nie będzie pamiętać. Takie obrazy, przewijają się w mojej głowie…

A nocą, będę się uczył na pamięć, każdego centymetra twojego ciała. Słuchał przyspieszonego oddechu i kochał, do utraty tchu. I do łez, kiedy mówię ci, że jesteś wszystkim co mam, a ty całując moje dłonie, dziękujesz. Za każdy nasz wspólny poranek i rozbity w nerwach talerz. Za każdą rozłąkę, którą kończy wyczekany powrót. Za te lata, gdy zwątpienie rozwiewał bukiet kwiatów i pytanie, czy zostaniesz ze mną, na zawsze. I będę cię zapewniał, że nigdy nie będzie inaczej, bo nie umiem i nie chcę, wyobrażać sobie twojej nieobecności. Bo całe swoje życie, właśnie na ciebie czekałem, bo nigdy nie byłem bardziej pewny. A do snu, ukołysze nas poczucie bezpieczeństwa i przynależności do siebie. I spokój, który przynosi tylko dobre poranki. Bo nawet, jeśli rozpęta się burza, to nigdy taka, żeby nie można było wszystkiego od nowa odbudować. I znowu mi powiesz, że to nieprawda, że zachody słońca lubi się tylko wtedy, gdy jest się smutnym. Bo ty je kochasz, odkąd oglądasz je ze mną. A ja kolejny raz odetchnę z ulgą, że zasypiam przy właściwej kobiecie. Tylko o tym marzę, od ponad roku…

Mijałem cię dziś, na długim korytarzu. Odpowiedziałaś uśmiechem na moje „dzień dobry”, nawet zapytałaś, co słychać. Jak zwykle skłamałem, że wszystko się układa, że mnóstwo zajęć, ale da się żyć. Patrzyłem, jak znikasz za drzwiami gabinetu i przez moment przeszło mi przez myśl, żeby cię zatrzymać. Ale gdy widzę cię taką rozpromienioną, gdy rzucasz się mu na szyję, to wiem, że nigdy nie wyślę tego listu. Widzę was, gdy razem wychodzicie, a ty tak mocno ściskasz jego dłoń. Jego usta zawsze lądują na twoim karku, gdy wsiadasz do samochodu.

Bo z nią tak czasem jest, z tą najważniejszą i upragnioną, że w pośpiechu się pomyli. I zapuka tylko do jednych drzwi. I pozwala kochać, ale tylko w sobie. Tylko w ukryciu, tylko zmysłami i wyobraźnią. Nie zdradza się gestem ani spojrzeniem. Nie zmienia barwy głosu, nie pozwala wyznaniom wydostać się na zewnątrz. Trwa w ciszy i niemej zgodzie. I nadziei, że kiedy odejdzie, to tylko po to, żeby wrócić.  Tym razem, już z właściwym adresem…


Zobacz także

Od księżniczki do śmiecia. Tak kocha ten typ mężczyzn

5 kroków do lepszego seksu i… częstszych orgazmów

„Kiedyś zrozumiesz” – list, który mój mąż zostawił mi odchodząc