Zdrowie

„Żywe i witalne…”. Czyli probiotyk probiotykowi nierówny

Redakcja
Redakcja
22 listopada 2016
Fot. iStock / StudioThreeDots
 

Z wyborem probiotyku jest jak z wyborem czekolady, nazwa i zawartość zachęca do zakupu, za to jakość okazuje się mizerna a z prawdziwą i smaczną czekoladą ma wspólną tylko nazwę. Na początek powinniśmy rozróżnić produkty probiotyczne od produktów zawierających w swoim składzie probiotyki. Kefiry, maślanki, jogurty i inne mleczne przetwory, to produkty zawierające, co prawda „jakieś” bakterie, aczkolwiek tylko w niewielkiej ilości i bioróżnorodności, o czym nie zawsze informują producenci.

Probiotyki są definiowane przez Światową Organizację Zdrowia jako „żywe drobnoustroje, które po podaniu we właściwych ilościach przynoszą korzyści zdrowotne gospodarzowi”.

Dlatego produkty probiotyczne, to kompozycja odpowiednich szczepów bakterii probiotycznych wykazujących na tyle silne działanie, by dotrzeć do jelit, zasiedlając je w całości na wysokim poziomie.

Probiotyki – czym się różnią?

Warto rozróżnić probiotyki ze względu na jakość i formę podanych do organizmu bakterii, naszych pożytecznych sprzymierzeńców. Jesteśmy przyzwyczajeni do probiotyków liofilizowanych w fiołkach, kapsułkach i saszetkach, które są produkowane w warunkach przemysłowych, gdzie liczy się największy przyrost masy, w jak najkrótszym czasie i jak najniższym kosztem. Te drobnoustroje (bakterie prozdrowotne) rozwijają się w procesach kilkudziesięciogodzinnych i jest to przyczyną braku ich witalności. A to z kolei przyczynia się do osłabionego działania i krótszej żywotności w drodze do jelita grubego.

Z założenia bakterie prozdrowotne powinny rozwijać się w jelicie grubym, niestety często tam nie docierają ponieważ są niszczone przez kwasy i sole żółciowe. Tylko nieliczne potrafią przeżyć atak kwasów żołądkowych i oprzeć się procesom trawiennym.

Zażywanie probiotyków staje się popularne, jednakże niejednokrotnie okazuje się bezskuteczne, ponieważ probiotyk probiotykowi nierówny. Duży wpływ na to ma nie tylko reklama, ale i wzrost świadomości konsumenta dbającego o własne zdrowie i równowagę.

Stan dysbiozy

Niedobór bakterii w naszych jelitach oznacza, że możemy nie przyswajać większości witamin, mikro i makroelementów nawet pomimo stosowania bardzo zdrowej diety. W tak wspaniałym narządzie jakim są jelita następuje wstępny i całkowity rozkład pokarmu wraz z przyswajaniem substancji odżywczych, jednakże ten złożony proces nie może odbyć się prawidłowo bez odpowiedniego wsparcia bakterii probiotycznych, które odpowiadają za szczelność jelit.

Fot. iStock / Kowalska-art

Fot. iStock / Kowalska-art

Stan dysbiozy, to stan gdy organizm jest osłabiony i bardziej podatny na infekcje, spowodowany najczęściej nieszczelnością jelit, w których kosmki nabłonka wychwytują niepożądane bakterie chorobotwórcze (patogeny) i wyrzucają je z naszego organizmu. Żeby temu zapobiec i cieszyć się zdrowiem, wystarczy zadbać o jelita dostarczając jakże ważnych drobnoustrojów.

Szczególnie ważne jest stosowanie probiotyków w trakcie i po antybiotykoterapii. Działanie antybiotyków doprowadza do dziesiątkowania drobnoustrojów, nie tylko tych będących przyczyną choroby, ale i tych prozdrowotnych, które mogą przeciwstawić się wirusom i niebezpiecznym bakteriom. Coraz częściej nadgorliwie stosuje się  antybiotyki, leki niesteroidowe, które doprowadzają wręcz do odwrotnych korzyści niż zamierzone. Nasze usta, gardło, nasz przełyk i żołądek, nasze aksamitne jelita, nasz cały organizm podziękują za silną i naturalną odżywkę.

Probiotyki intymnie

Zarówno kobiety jak i mężczyźni potrzebują równowagi flory bakteryjnej, ale dla kobiet jest to szczególnie ważne, gdyż często patogeny z jelita grubego mogą przedostać się do dróg rodnych i doprowadzić do infekcji mającej niestety tendencje do nawrotów. Czasem bardzo ciężko je wyleczyć.  Przyczyną schorzeń są problemy z florą bakteryjną pochwy, która w większości składa się z bakterii probiotycznych z gatunku Lactobacillus. To dzięki ich obecności utrzymuje się równowaga pH (poniżej 4,5), która zapobiega zasiedlaniu się szkodliwych mikroorganizmów, jednakże zbyt częste stosowanie antybiotyków doprowadza do osłabienia i zachwiania równowagi mikrobiologicznej.

Nasze tempo życia zmusza nas do ciągłej organizacji czasu, z którą wiąże się często stres – wynikający z natłoku spraw. Stres jak już wiadomo ma negatywny wpływ na nasz organizm, ponieważ doprowadza do zaburzenia równowagi mikrobiologicznej. Konsekwencją ogromnego nacisku spraw codziennych mogą być zaburzenia o podłożu fizycznym jak i psychicznym, które doprowadzają do dysfunkcji organizmu.

Problemy są niejednokrotnie poważniejsze niż na ogół się wydaje, spada nasza odporność, witalność, aktywność umysłowa i powstają problemy z funkcjonowaniem układu pokarmowego. Wiele badań naukowych udowodniło znaczenie prozdrowotnej flory bakteryjnej jelit na przeciwdziałanie konsekwencjom przewlekłego stresu, zmęczenia i wysiłku fizycznego, przyczyniając się do poprawy relacji z warunkami życia.

„Żywe i witalne”

JOY DAY to konsorcjum szczepów bakterii żywych i witalnych, zdolnych do zasiedlenia przewodu pokarmowego na całej jego długości, na wysokim poziomie. Witalność produktów JOY DAY polega na wyjątkowej dbałości o rozwój dobroczynnych bakterii, wraz z odpowiednim stadium ich kompozycji.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

JOY DAY to „rękodzieło” a nie „mechaniczny majstersztyk”. Dzięki żywotności i witalności, bakterie probiotyczne gotowe są na działanie na naszą korzyść. Szczepy bakterii wchodzących w skład koncentratów napojów probiotycznych JOY DAY hodowane są zespołowo w kaskadowym procesie hodowli, który trwa kilka tygodni. W tym czasie nabywają one swej naturalnej witalności, doświadczają synergicznego współdziałania i produkują cenne, prozdrowotne metabolity, w tym: witaminy, kwasy organiczne, mikroelementy i jakże ważne antyoksydanty.

JOY DAY zawiera żywe i witalne drobnoustroje, które wspierają procesy zachodzące w naszym organizmie, zaczynając od przełyku aż po jelito grube. Są to procesy odpowiedzialne za odżywianie, oczyszczanie a także ochronę organizmu.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe


Artykuł powstał we współpracy z JOY DAY

 


Zdrowie

Naucz się doceniać cudze sukcesy bo…

Michalina Grzesiak
Michalina Grzesiak
22 listopada 2016
Naucz się doceniać cudze sukcesy bo...
Fot. iStock / jeffbergen
 

Zanim kolejny raz wstrzymasz przez telefon łamiący się oddech i łzy, kiedy siostra oznajmi zakup nowego, dwustumetrowego domu w podwarszawskim Konstancinie, nie daj się zdołować. To nie ważne, że w twoim mieszkaniu kiedy się poślizgniesz pod prysznicem głową prawdopodobnie przyłożysz o kaloryfer w dużym pokoju. Nic z tego, że od dwudziestu lat nie masz nawet zdolności kredytowej, kiedy ona dostała już osobiste biurko i wytarty od trzymania firmowy długopis w każdym oddziale. Powinnaś zacząć się uczyć cieszyć z jej sukcesów, bo ten niewielki krok może przyłożyć się do większych powodzeń na twoim prywatnym podwórku.

Zamiast ukrywać posty przyjaciela na socialowym salonie, który jeszcze wczoraj kitesurfował na wodach Nowej Zelandii, a dzisiaj karmi bananem żółwie na Galapagos, czerp z jego doświadczeń wibracje do działania. Z rolowania oczu, wywlekania ich na lewa stronę w bólu i zazdrości nie wyniesiesz nic, a ze szczerych gratulacji prawdopodobnie dużo więcej. Tylko jak to zrobić zanim popadniesz w depresję, a sukcesy twoich bliskich przyjaciół zamiast dmuchać w skrzydła porywistym wiatrem złożą żagiel i każą dryfować na oślep? Po pierwsze i najważniejsze – podnieś tyłek z kanapy, uwierz w siebie i zacznij robić cokolwiek co przybliży cię do sukcesu, zamiast jedynie bajać o jego potrzebie. Ten milion sam się nie zarobi! Zrozumiano?

Żeby nie zostać jednym z takich przygłupich, osiedlowych gołębi, który jest w stanie przybić kumplowi piątkę kiedy ten trafia z zamkniętymi oczami orzeszkiem do własnej buzi, ale nie potrafi powiedzieć „gratuluję”, kiedy długo wyczekany awans otworzył mu furtkę do podróżowania po świecie zupełnie za darmo, przeczytaj, co da ci szczere zrozumienie i poparcie. Możesz być po tym szczęśliwsza, otwarta i przy okazji sama napędzisz się do twórczego działania. Nie zakopuj się jedynie w marzeniach. Zrób rachunek sumienia, postaw sobie realne cele i działaj.

Nastawiasz się na przegraną. Po co?

Pogrążając się w niezdrowej frustracji i wyrzutach sumienia, że nie spożytkowałaś czasu na tyle dobrze jak ona, koleżanka z bloku obok, przyjaciółka od dziecka pamiętaj, że podświadomie programujesz umysł na porażkę. Im dłużej dołujesz się „wygraną” przyjaciółki tym mniej poświęcasz czasu na swoje potrzeby i budowanie muru pewności siebie. Otaczanie się malkontenctwem jeszcze nikomu nie przyniosło nic dobrego, a ty raczysz siebie tym zabiegiem zupełnie na własne życzenie. Takim zachowaniem udowadniasz, że jesteś małostkowa, i głośno deklamujesz strach przed brakiem osiągów. Rozumiesz już? Zamiast płakać w poduszkę wykorzystaj cudze doświadczenie i zacznij swoją historię.

Odsuwasz się od znajomych, którzy są wiele warci

Opcje są dwie. Albo ty sama zrezygnujesz z towarzystwa ludzi odnoszących sukcesy, bo nie będziesz w stanie znieść głośnych peanów na ich cześć przy wspólnych spotkaniach, albo oni podziękują tobie. Ile można w pozornie przychylnym towarzystwie powstrzymywać się od głośnego przyznawania do sukcesu? Ile  razy musi sobie przysłowiowo dać po łapach ktoś, żeby nie urazić twojego rozbuchanego ego? Męczące relacje prędzej czy później będą skracane do niezbędnego minimum i zanim się obejrzysz usuniesz ze swojego towarzystwa naprawdę wartościowych ludzi. Ty się powinnaś od nich uczyć, a nie szlochać w kątku nad marnym poziomem własnego życia. Skoro tyle osiągnęli, dlaczego nie skorzystać z przetartego już szlaku i nie zacząć biec w tym samym kierunku?

Takim zachowaniem nie przyciągniesz do siebie dobrych zmian

Nie od dzisiaj wiadomo, że dłuższe przebywanie z ludźmi o konkretnych cechach charakteru, z konkretnymi zainteresowaniami sprawi, że prędzej czy później zaczniesz się z nimi utożsamiać. Mało tego, zaczniesz się zmieniać chcąc wejść w społeczeństwo, które sama uznajesz za atrakcyjne. Pozostając w totalnej opozycji do przypadków, które zrobiły coś ponad przeciętną i chwalą się tym głośno, tworzysz środowisko niezdolne do zmian i postępu. Zamykasz się w małym pudełeczku strefy komfortu i ani myślisz wyściubić nosa przez szparki. Trochę słabo zważywszy na to, że taka postawa nie będzie matką sukcesu, a ty dostaniesz tytuł samonakręcającego się nieudacznika.

Łap za telefon, dzwoń i gratuluj. Jutro należy tylko do ciebie

Umiejętność podania ręki i docenienie trudu pracy drugiego człowieka świadczy o twojej inteligencji. Nie musisz czuć się głupio, kiedy poczujesz denerwujące mrowienie zazdrości między żebrami, bo to zdrowy objaw, ale tylko od ciebie zależy co z nim dalej zrobisz. Przepuścisz przez płuca dwa głębokie oddechy i docenisz skalę wydarzenia obiektywnie, albo zgnuśniejesz do reszty, zalejesz się żółcią i odbierzesz sobie szansę na spontaniczne poderwanie się do działania. Umiejętność gratulowania oprócz oczywistego – otwarcia się na ludzi i świat, oznacza jeszcze, że doceniasz drugiego człowieka, jesteś pozytywnym przypadkiem, a taka cecha charakteru pozwoli ci osiągnąć co tylko zechcesz. Do dzieła. Łap za telefon, dzwoń i gratuluj. Jutro należy tylko do ciebie.


Zdrowie

Szczęście to stan świadomości. Zobacz jak osiągają go ci, do których los stale się uśmiecha

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
22 listopada 2016
Fot. iStock/BraunS

Wierzysz, że niektórzy to po prostu „mają szczęście” i już, a od ciebie los się odwrócił? Nic bardziej mylnego. Szczęście to stan świadomości, a nie splot cudownych wydarzeń. Jeśli odczuwasz jego brak, pora wziąć sprawy w swoje ręce i zacząć kierować swoim życiem. Jest co najmniej 7 rzeczy, które możesz dla siebie zrobić, by poczuć że jesteś szczęśliwy.

1. Bądź świadomy

Uważność, o którą tu chodzi, dotyczy nie tylko tego, co na zewnątrz, ale również tego, co się dzieje się głęboko w twoim umyśle i sercu. Szczęśliwi ludzie potrafią słuchać samych siebie, wyciągać z tych spotkań ze sobą wnioski. Ten, kto działa bezrefleksyjnie, automatycznie, rzadko kiedy potrafi w pełni wykorzystać dane mu możliwości Jednym z ważnych kluczy do szczęścia jest rozwijanie swojej uważności.

2. Bądź aktywny

„Szczęście” sprzyja tym, którzy kreują swoją codzienność, którzy tworzą swoją przyszłość, czerpią z życia, a nie uciekają przed nim. Jak tego dokonać? Bierz odpowiedzialność za swoje słowa, czyny i zachowania, a zdobędziesz większą kontrolę nad swoim losem.

3. Bądź oportunistą – w dobrym tego słowa znaczeniu

Tylko nieliczni to potrafią, nie rezygnując z zasad moralnych. Zdolność do wykorzystywania z nowych możliwości, do „wyłapywania” szczęśliwych zrządzeń losu, ale uczciwie, a nie „po trupach do celu”, to rzadka i ważna umiejętność. Wielu z nas nie widzi możliwości, które stawia przed nami życie, albo nie jest w stanie się „nagiąć” by z nich skorzystać.

Naucz się rezygnować ze swoich planów, bez zbędnego żalu, gdy wymaga tego sytuacja.

4. Bądź wnikliwy

Istnieją dwa rodzaje wiedzy: jawna i ukryta (lub milcząca). Wiedza jawna to ta, którą znajdziesz w książkach, którą nabędziesz na uczelni. Niejawna, milcząca wiedza jest tym, co możemy osiągnąć poprzez obserwację i doświadczanie – emocji, trudnych i pięknych wydarzeń, spotkań z innymi ludźmi. Oba rodzaje wiedzy są ważne przy podejmowanych przez nas, życiowych decyzjach. Ci, którzy obserwują i analizują wnikliwie, potrafią połączyć wiedzę jawną z wiedzą związaną ze zrozumieniem sytuacji społecznych i emocji, mają wyższą inteligencję emocjonalną i społeczną. Są w stanie „czytać” ludzi i zrozumieć problemy bliskich, które nie zostały nazwane po imieniu.

5. Bądź elastyczny

Życie jest dynamiczne, ciągle się zmienia. Heraklit powiedział: „Nie można dwa razy wejść do tej samej rzeki.”. Doceniać dynamikę życia, płynąć z prądem – to umiejętność, która procentuje, przynosząc nam realne korzyści i możliwości. Szczęśliwcy są „elastyczni”.

6. Bądź optymistą.

Optymista wierzy, że jest to najlepszy z możliwych światów. Pesymista obawia się, że to może być prawda :).  Szczęście nie jest ograniczone do obiektywnych ustaleń, a to co szkodzi jednej osobie, dla innej może być osoby jest lekarstwem. Innymi słowy, jeśli optymista i pesymista wygrają taką samą nagrodę na loterii, tylko optymiście przyniesie ona szczęście. Optymizm pomaga zobaczyć korzyści w danej sytuacji.

7. Myśl, wychodząc poza konwenanse

W życiu nie wystarczy tylko akceptować zmiany, które następują nieustannie, gdzieś obok. W życiu trzeba się rozwijać, wychodzić poza to co znane, swojskie, zrozumiałe. Co to ma wspólnego ze szczęściem? Pozwala uniknąć szkodliwej rutyny, postawić na rozwój, który zawsze jest dla naszego poczucia satysfakcji osobistej, wartością dodaną.


Źródło: psychologytoday.com


Zobacz także

Nadczynność tarczycy - objawy, dieta, leczenie

Nadczynność tarczycy – choroba, która dotyka przede wszystkim kobiety

Barbara i Maciej Stuhrowie w poruszającym spocie o tym, jak mówić o potrzebach opiekuna osoby chorej

Chcesz lepiej dbać o swoje zdrowie intymne? Jedz te produkty