Psychologia Zdrowie

Żeby zapełnić pustkę w swoim życiu, pozwól jej najpierw zaistnieć. Jak nauczyć się kochać i rozumieć siebie?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
4 stycznia 2016
Fot. iStock / FilippoBacci
 

Znacie to uczucie? Czegoś w życiu brak, ale nie potrafimy sprecyzować co to dokładnie jest. Taka bliżej nieokreślona pustka pojawia się w codzienności, niezależnie od tego jak prezentuje się nasza sytuacja rodzinna czy materialna. I zarówno ci, którzy właśnie stracili kogoś bliskiego lub coś drogiego ich sercu, jak i ci, którzy „mają wszystko” stają nagle przed tym samym wyzwaniem: odnaleźć to, co sprawia, znów poczują radość z życia.

Chaos, ciągłe podenerwowanie, poczucie samotności i braku wsparcia ze strony przyjaciół to emocje, które pewnie na jakimś etapie życia towarzyszyły każdemu z nas. Jeśli czujecie, że nie wiecie, o co wam właściwie chodzi, nie pomogą wam kolorowe poradniki zakupione w pośpiechu w hipermarkecie. One mówią nam  tylko o tym, jak uzyskać to, czego pragniemy. A my przecież właśnie tego nie potrafimy zidentyfikować… Zamiast więc „na ślepo” łatać te „dziury”, zamiast gromadzić to, co materialne albo rzucać się w wir miłostek i nietrafionych związków, spróbujcie zrobić coś, co przyniesie wam prawdziwą ulgę. Krok po kroku zapełnicie swoje pustki i odzyskacie radość.

1. Daj sobie czas i wsłuchaj się w siebie, by zrozumieć swoje uczucia

Nie rozwiążesz problemu, jeśli go nie zidentyfikujesz. Szukaj odpowiedzi na pytanie: Skąd ta pustka w moim życiu? Utrata bliskiej osoby, traumatyczne przeżycia to zrozumiałe czynniki, ale jeśli uczucie pustki jest czymś stałym, jeśli nie mija, to znaczy, że problem leży „ głębiej”. Czy przed tymi dramatycznymi wydarzeniami czułaś się dobrze sama ze sobą? Czy może już wtedy szukałaś jakiegoś brakującego „dopełnienia siebie”, ciągle odczuwałaś niedosyt? Niektórzy psycholodzy uważają, że jeśli nie wiemy o co nam chodzi, najlepiej zamknąć oczy i wyobrazić sobie swoje idealne życie. Niektórzy mówią: „Po kiego? To i tak nie zmieni niczego”. I to jest duży błąd, bo tylko wyobrażając sobie jakbyś chciała, dojdziesz do wniosku czego nie masz. Jaki aspekt najbardziej ci przeszkadza, jaki brak odczuwasz najsilniej. Przeanalizuj to, wyciągnij wnioski.

2. Dawaj upust temu, co trudne, co cię dusi „od środka”

Niepotrzebne emocje, „doły”, złe uczucia, rozczarowania, wyrzuty, to, co powoduje napięcia odsuwaj od siebie. Próbuj. Nie możesz iść przez życie, trzymając taki ciężar wewnątrz. To nie tylko niezdrowe, ale i nienaturalne. Wiem, nasze otoczenie, normy kulturowe, dobre obyczaje, wszystko to sprawia, że trudno nam się „uzewnętrzniać”, mówić wprost o tym, co boli. Znajdź więc metodę by inaczej wyrazić siebie i to, co cię niszczy od środka. Rysuj, pisz, maluj, śpiewaj, tańcz, zrób coś co jest dla ciebie naturalne. Nie tylko zajmiesz się czymś kreatywnym, rozwiniesz swoje umiejętności, ale również zachowasz higienę psychiczną i jakże potrzebną nam wszystkim, równowagę.

3. Zaakceptuj i siebie i tę twoją pustkę

To zapewne najtrudniejszy krok. Wymaga odwagi, determinacji, pewnej dojrzałości i bardzo dużo dobrych chęci. Nastawienia na zmiany, które przyniosą ze sobą pełną świadomość tego, kim  jesteś, ze swoimi wadami i zaletami. Nauka akceptacji tego, jaka jesteś, a nie tego jaką siebie sobie wyobrażasz potrwa dłuższą chwilę. Staniesz oko w oko z własnymi słabościami, być może rozczarujesz się, ale i nieraz zachwycisz tym, ile w tobie siły i potencjału. A kiedy już ci się uda, przestaniesz szukać tego, co w teorii ma cię „dopełnić”, ulepszyć. Zrozumiesz, że niepotrzebnie stale czułaś się „nie dość dobra”, że nie potrzebnie porównywałaś się z innymi, dążyłaś do spełniania oczekiwań. Ktoś umniejszał twoje sukcesy? Teraz umiałabyś już położyć temu kres. Widzisz, że wcale nie potrzebujesz do szczęścia tak wiele?

4. Zacznij robić to, co naprawdę lubisz

Teraz już potrafisz zajrzeć w głąb siebie i zrozumieć, czego ci trzeba. Swoją „pustkę” wypełniaj więc tym, co daje ci prawdziwą satysfakcję. Ty podejmujesz decyzje, wybieraj to, co kochasz. Zapełniaj swój wolny czas dbając o to, by twoje były twórcze: jeśli zobaczysz jakiś wymierny efekt, łatwiej będzie ci odnaleźć sens tych działań. Wspinaj się, ucz nowych języków, zapisz się na kurs rysunku, trening umiejętności interpersonalnych. Czytaj książki, które dają ci wiedzę i rozwijają zdolności. Kieruj się instynktem. Pewnego dnia poczujesz, że życie jest znowu pełne. Pustka znikła.

Kluczem do poczucia satysfakcji z życia jest zawsze pozytywne, dobre nastawienie i miłość. Do siebie i do innych. Ale do siebie przede wszystkim. Większość życia przeżywasz sama ze sobą. Musisz choć trochę siebie lubić, by nie czuć się ze sobą samotnie. Tylko wsłuchując się w swoje pragnienia i uczucia, szanując je i dążąc do samospełnienia wypełnisz to uczucie pustki. I przestaniesz szukać sztucznych „dopełnień”.


Psychologia Zdrowie

„Kocham moją mastektomię”. Aktorka pokazuje, jak oswoić raka piersi

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
4 stycznia 2016
Fot. Screen z Instagrama / anielamcg
 

Aniela McGuiness dowiedziała się, że jest nosicielem mutacji genu, przez który może zachorować na raka. Zdecydowała się na mastektomię, jednak trzy dni przed operacją zdiagnozowano u niej nowotwór piersi.


Ma 32 lata. Jest aktorką mieszkającą na Florydzie, związaną z trupą komediową. Z humorem postanowiła potraktować swoją chorobę. Pokazać, że mastektomia nie musi być straszna, że można ją zaakceptować, a nawet pokochać. Kobieta do dziś nie zdecydowała się na rekonstrukcję sutków.
Obejrzyjcie te wymowne zdjęcia


 

Źródło: Instagram


Psychologia Zdrowie

Zabierają kobietom na działalności nie oferując nic w zamian. Nowe naliczanie zasiłku macierzyńskiego

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
4 stycznia 2016
Fot. iStock / freemixer

Weszła w życie kontrowersyjna ustawa, która zdaniem rządu miała ukrócić proceder „masowego” wyłudzania wysokiego zasiłku macierzyńskiego przez kobiety w ciąży.

Z projektem nowej ustawy i jej krzywdzącymi zapisami walczyły Matki Na Działalności Gospodarczej. I nie walczyły dlatego, że są naciągaczkami i obawiały się, że państwo dojrzało do zamknięcia furtki, która dawała możliwość uzyskania wysokiego zasiłku macierzyńskiego.

Dzięki obowiązującym dotychczas przepisom kobieta, która zaszła w ciążę, mogła założyć własną działalność choćby trzy miesiące przed porodem. Dodatkowo wystarczyło opłacić jednorazowo wyższą niż minimalna składkę ZUS, np. 3,5 tysiąca i tym samym otrzymać zasiłek macierzyński w wysokości około pięciu tysięcy złotych przez kolejne 12 miesięcy. Opcja świetna. Nie ma co ukrywać. Nie pracuję,. Zachodzę w ciąże, koszty założenia firmy są właściwie żadne. Raz tylko się spiąć, wydać kilka tysięcy na ZUS i można spać spokojnie z dzieckiem przez rok z odpowiednio wysokim zasiłkiem macierzyńskim.

O takich nadużyciach mówiono „masowe”. „Trzeba skończyć z naciągaczkami i oszustkami” – powtarzano przy okazji dyskusji nad ustawą. Problem jednak polegał na tym, że owo masowe nigdy nie zamknęło się w żadnych cyfrach. Nie podano, ile dokładnie kobiet w ten sposób oszukuje państwo, jakiego rzędu kwoty są wydawane na wyśrubowany sztucznie zasiłek. Cisza. Chciałoby się powiedzieć: „Zabierzmy przedsiębiorczym kobietom wrzucając je wszystkie do jednego worka naciągaczek”.

Jedna z kobiet prowadzących własną działalność powiedziała mi: – To może 2% kobiet, które ZUS oszukały. Reszta to uczciwe kobiety posiadające własne firmy.

Owszem nawet kobiety będące na własnej działalności, przez ostatnie miesiące ciąży podnosiły składki ZUS. Tylko czemu się dziwić? ZUS wyciąga od nich co miesiąc kosmiczną kwotę, państwo zupełnie nie wspiera przedsiębiorczych matek. A te rodząc dziecko pozostają z firmą, z obowiązkiem opłacania składki zdrowotnej. Firmę muszą prowadzić nadal – tylko jak z małym berbeciem na rękach? Oczywiście mogą zatrudnić pracownika – tylko za co go opłacą? Jedynie wysoki zasiłek dawał im możliwość utrzymania firmy w czasie urlopu macierzyńskiego. Bo przecież mówimy o małych przedsiębiorstwach. Kobiety coraz częściej decydują się na prowadzenie jednoosobowych firm mając pomysł na własny biznes.

Przepisy obowiązujące od 1. stycznia mówią zdecydowane NIE tym kobietom, które liczyły, że uda im się wykorzystać możliwość naciągnięcia ZUS-u na wysoki zasiłek macierzyński. Obecnie jego wysokość będzie wyliczana na podstawie opłacanych przez ostatnie 12 miesięcy składek. Czyli – zachodzę w ciążę i prowadząc działalność mogę liczyć na zasiłek macierzyński wyliczony z wysokości moich ostatnich dwunastu składek.

I niby ok. Bo nikt nikogo nie naciągnie. Trzeba przez rok prowadzić działalność, nic nie da opłacenie wyższej od minimalnej ostatniej przed porodem składki ZUS, by dostać wyższy zasiłek. Tyle tylko, że przez wydumane „masowe” oszustwa ucierpiały te kobiety, które uczciwie prowadzą swój własny biznes. One nie dostaną od państwa przywilejów związanych z tym, że wspierają polską gospodarkę, że płacą podatki, że nie pozostają na państwowej zapomodze, tylko chcą pracować, chcą być niezależne finansowo, nie chcą dostawać żadnej jałmużny. No tak, drogie panie, tyle tylko, że władza ma was w głębokim poważaniu. Zachciało się firmy – proszę bardzo, ale praca i dziecko – co to, to nie. Dlaczego nie zaproponowano kobietom wsparcia, kiedy zachodzą w ciążę, rodzą dzieci. Rozumiem ukrócanie nadużyć, ale kiedy likwiduje się masowe oszustwa, to dlaczego z pieniędzy, które dzięki nowej ustawie zostaną w budżecie nie podzielić pomiędzy przedsiębiorcze matki? Te uczciwie pracujące.

Dlaczego kobietom, które prowadzą działalność przez rok nie wyliczać wysokości zasiłku macierzyńskiego na podstawie ostatnich sześciu miesięcy przed porodem? Co z kobietami, które mają firmę od dwóch., trzech lat? Mają na wyrost podnosić składki ZUS i liczyć na łut szczęścia, że w ciągu 12 miesięcy zajdą w ciąże i urodzą? Kogo wtedy finansują? Czyżby te wszystkie tysiąc złotych dla bezrobotnych i studentek?

Kobiety pracujące w swoich własnych firmach nadal zdają się być solą w oku dla wielu. Zwłaszcza dla tych, którzy nie mogą wyzbyć się stereotypowych poglądów, że miejsce kobiety jest w domu przy dzieciach. Nie mówią tego głośno, ale wszystkie działania (nawet obecne 500 złotych) chcą sprowadzić kobietę do roli kury domowej. A przecież mamy prawo wyboru, czy chcemy dzieci wychowywać nie pracując, czy być matką prowadzącą własny biznes. Tylko czy faktycznie ten wybór mamy?


Zobacz także

Detoks w trzy dni. Aaaa, jak zgubić świąteczne kilogramy przed Sylwestrem? Spokojnie, coś doradzimy

Co robi z nami wstyd

Powiedz mi czego się wstydzisz, a powiem ci kim jesteś. Co robi z nami wstyd?

Naprawdę nie rozumiesz, dlaczego wciąż przyciągasz facetów, którzy cię nie szanują?