Macierzyństwo Zdrowie

Wszawa sprawa. Nie ma się czego wstydzić!

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
10 września 2017
Fot. iStock / Mypurgatoryyears
 

Choć towarzyszą nam od tysięcy lat, są współcześnie tematem tabu. Kojarzą się z biedą i nieprzestrzeganiem elementarnych zasad higieny. Nijak nie pasują do współczesnego nowoczesnego świata. Mimo to wszy mają się świetnie. Zwłaszcza w szkołach i przedszkolach w pierwszych tygodniach roku szkolnego. Jeśli już nas dopadną, trzeba się ich szybko i skutecznie pozbyć, co nie zawsze jest proste. Do walki z wszami niezbędne jest poznanie ich bionomii i zachowań behawioralnych. Jak unikać wszawicy i jak ją zwalczać – o to porady mgr Ewy Sady, entomologa z SGGW.

 Wesz osobista

Na całym świecie jest kilka tysięcy gatunków wszy. Każdy z nich specjalizuje się w piciu krwi innych zwierząt. W zasadzie można powiedzieć, że każdy gatunek ssaka ma swoją wesz, która jest przystosowana do poruszania się po określonym rodzaju sierści lub włosów. Żerują nawet na zwierzętach dużo czasu spędzających w wodzie, takich jak np. foki. W tym przypadku pasożyt chowa się głęboko w futrze, tam gdzie nie dociera chłód oraz woda. Na szczęście wszy nie mają zwyczaju przenosić się z jednego gatunku zwierzęcia na drugi – te, które żerują na kotach lub psach, zupełnie nie są zainteresowane ludźmi i odwrotnie.

Ludzką krwią żywią się trzy, nieznacznie się od siebie różniące, gatunki tych pasożytów – wesz głowowa, ubraniowa i łonowa. Ta ostatnia jest obecnie rzadko spotykana.

Fot. iStock

Fot. iStock

 Sekretne życie wszy

Ludzkie wszy są niewielkich rozmiarów – średnio 3-4 mm. Nie mają skrzydeł i w przeciwieństwie do pcheł nie potrafią skakać. Przechodzą z włosa na włos, więc żeby się „zarazić”, trzeba znaleźć się w bliskim kontakcie z nimi. Z tego powodu miejsca, w których wszy rozprzestrzeniają się najlepiej, to duże skupiska dzieci w wieku 4-13 lat. Szerzeniu się tych owadów sprzyja pożyczanie sobie akcesoriów do włosów, przebywanie blisko siebie (spanie w jednym łóżku, używanie tej samej pościeli) oraz brak higieny głowy w czasie grupowych wyjazdów wakacyjnych. Wszy najczęściej atakują dziewczynki z gęstymi, długimi włosami. Jeśli mają wyjątkowo sprzyjające warunki, na jednej ludzkiej głowie może ich być nawet kilka tysięcy.

„Złapać wszy” można także przez przeniesienie ich jaj, które potocznie nazywane są gnidami. Jeśli osoba, która ma te pasożyty, podrapie się, a potem tą ręką dotknie koca lub pluszowej maskotki, wówczas na tych przedmiotach może pozostawić jaja. Pojawienie się wszy u kolejnych osób jest już tylko kwestią czasu. Zainfekować się możemy też w środkach komunikacji publicznej i w każdym innym miejscu, w którym pojawi się posiadacz tych owadów.

Jeśli u któregoś z domowników pojawią się wszy, leczeniu musi poddać się także reszta rodziny. Pasożyty te mają bardzo sprytny sposób na przetrwanie, przez co nie tak łatwo się ich pozbyć.

Samica wszy przyczepia swoje jaja do włosów za pomocą substancji podobnej do keratyny włosa. Dzięki temu jajo jest odporne na spłukiwanie i wydrapywanie. Gnidy są wielkości główki szpilki, wraz z dojrzewaniem embrionów zmieniają kolor z jasnego przezroczystego po brązowy. Po 8-10 dniach wylęgają się z nich larwy podobne do osobników dorosłych, które od razu zaczynają żerować na swoim żywicielu. Co ciekawe, w zależności od temperatury otoczenia samica wszy przyczepia swoje jaja w różnej odległości od skóry głowy. W krajach tropikalnych może to być nawet 15 cm, w naszym klimacie umiarkowanym 3-8 mm. Wesz żyje 2-3 miesiące, w ciągu swojego życia może złożyć 150-300 jaj. Jednak bez żywiciela nie jest w stanie przetrwać dłużej niż 2 dni. Owad ten nie potrafi najeść się na zapas. Kłuje, kiedy jest głodny, 8-10 razy dziennie.

Jest to wiedza bardzo przydatna do zwalczania tych pasożytów. Leczenie powinno być przeprowadzone kompleksowo, musi obejmować całą rodzinę i bliskie otoczenie. Teoretycznie osobniki dorosłe wszy przez krótki czas mogą znajdować się poza organizmem żywiciela można je znaleźć na kocach, pościeli, ręcznikach czy akcesoriach do włosów. W tych miejscach przede wszystkim  znajdują się „wydrapane” uprzednio gnidy. Aby pozbyć się kłopotliwych lokatorów, trzeba kupić w aptece dowolny preparat zwalczający wszy oraz specjalny grzebień o bardzo gęstym rozstawie zębów. Nie trzeba obcinać włosów. Stosowanie preparatu zgodnie z instrukcją producenta oraz wyczesywanie gnid w  zupełności wystarczy. Należy też wyprać wszystkie tekstylia, najlepiej w temperaturze powyżej 60 st. C.

Wszystkie akcesoria do włosów należy porządnie wyczyścić w gorącej wodzie. Dywany warto uprać i wyparować. To, czego nie da się wyparzyć, można na dwa tygodnie zamknąć w foliowej, strunowej torbie na dwa tygodnie. Po tym czasie obumrą wszy, które wykluły się z najświeższych jaj. Odpowiednie zabiegi powinny także zostać przeprowadzone w szkołach i przedszkolach, w których u dzieci pojawiły się wszy. Niegdyś higienistki w szkołach przeprowadzały powakacyjną kontrolę głów, dziś ten proceder odchodzi w zapomnienie… a szkoda, bo w znacznym stopniu taka kontrola ograniczała rozprzestrzenienia się wszy w szkołach czy przedszkolach – im szybsze zlokalizowanie problemu i reakcja, tym łatwiej opanować pasożyty. Przede wszystkim osoba zainfekowana powinna pozostać w domu do czasu zakończenia leczenia – tak wygląda idealna „kwarantanna”.

Fot. iStock

Fot. iStock

Niestety, nie istnieje żaden skuteczny środek, który chroniłby przed tymi krwiopijcami. Co gorsza, zdarza się, że wszy uodparniają się na którąś substancję aktywną zawartą w preparatach. Wówczas należy udać się do apteki po inny środek. Najtrudniejsze do zwalczenia są gnidy – na wyeliminowanie ich potrzeba więcej czasu  – mówi mgr Ewa Sady z Zakładu Entomologii Stosowanej Wydziału Ogrodnictwa, Biotechnologii i Architektury Krajobrazu SGGW.

 Swędzący problem

Pierwszym objawem pojawienia się wszy jest uporczywe swędzenie skóry głowy, następnie pojawia się zaczerwienienie, swędzące grudki lub drobna czerwona wysypka. Pierwsze objawy wszawicy najłatwiej zauważyć na drobnych włosach przy uszach i nasadzie karku. Jeśli zapłodniona samica zaczyna składać jaja, wówczas pojawia się wysięk sklejający włosy w kołtun. Wszy dostarczają wielu przykrych doznań, ale na szczęście nie są wektorem żadnych groźnych chorób. Kiedyś przenosiły tyfus, który obecnie nie stanowi większego zagrożenia dla zdrowia. Niebezpieczne może być jedynie zakażenie powstałe w wyniku drapania swędzącej skóry. Na pewno warto reagować na pierwsze niepokojące objawy – im szybciej zauważymy wszy i rozpoczniemy walkę z nimi, tym krócej będzie ona trwała.


Anna Ziółkowska
Konsultacja merytoryczna: mgr Ewa Sady, Samodzielny Zakład Entomologii Stosowanej Wydziału Ogrodnictwa, Biotechnologii i Architektury Krajobrazu SGGW

źródło: infowire


Macierzyństwo Zdrowie

Ile razy słyszałaś pytanie czy jest w domu „coś dobrego” do jedzenia? Poznaj smart przekąski [PRZEPISY]

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
10 września 2017
Fot. iStock / YinYang
 

W dzisiejszych czasach większość z nas żyje w pośpiechu. Mamy mnóstwo spraw na głowie i setki rzeczy do załatwienia. Często brakuje nam czasu na zjedzenie posiłku powoli i w spokoju, przez co zdarza nam się sięgać po różnego rodzaju przekąski. Jak wybrać takie, które będą smaczne i jednocześnie łatwe w przygotowaniu? Jak skomponować wartościowe desery i pożywne przekąski, które będą stanowiły element zbilansowanej diety całej naszej rodziny – radzi Zuzanna Antecka, psycholog, specjalistka ds. żywienia i ekspertka kampanii „Soki i musy – witaminy w SMART formie”.

 Wybieraj mądrze 

Ciągle słyszymy opinie, że nie powinno się podjadać między posiłkami. Czy aby na pewno? Wartościowe przekąski zjedzone o należytej porze sprawią, że unikniemy spożywania zbyt dużych porcji jedzenia. Dlatego w ciągu dnia powinniśmy pilnować regularnych posiłków o stałych porach, najlepiej co 3-4 godziny. Należy przy tym zadbać o dobór takich potraw i składników, które pomogą nam ustrzec się przed  niekontrolowanymi napadami głodu.

Ochota na słodkie

Ile razy słyszałaś pytanie czy jest w domu „coś dobrego” do jedzenia? Dzieci uwielbiają przekąski – zwłaszcza te słodkie, słone, kolorowe i chrupiące. Sama najczęściej podjadasz to, co jest słodkie albo tłuste? Musisz wiedzieć, że w ten sposób dostarczasz organizmowi nadprogramowych kalorii, które później skutkują dodatkowymi centymetrami w pasie i biodrach. Nie pozostaje to bez wpływu na twoje samopoczucie. Naturalne produkty nie tylko korzystnie wpływają na nasz organizm, ale też przyspieszają metabolizm. Dlatego powinnaś postawić na takie przekąski i desery, które są nieprzetworzone (lub przetworzone w niewielkim stopniu) , np. owoce, warzywa czy 100% soki i musy owocowo-warzywne.

Rozsądek przede wszystkim

Nie spożywaj jedzenia bezmyślnie, czyli np. siedząc przed komputerem, czy oglądając telewizję. Odwracając swoją uwagę od tego, co jesz możesz przyjmować więcej kalorii niż byś przypuszczała. Podjadając w pośpiechu i nie skupiając się na tym, co i w jakich ilościach spożywamy, nie zdajemy sobie sprawy z zaspokojenia poczucia sytości. W efekcie przyjmujemy za duże ilości, a po chwili znowu czujemy się głodni. Dlatego też powinniśmy skupić swoją uwagę na tym, co jemy w danym momencie. Nie wyobrażasz sobie rodzinnego seansu filmowego bez czegoś do chrupania? Postaw na suszone owoce, śliwki, morele czy orzechy.

Postaw na SMART przekąski!

Idealna przekąska dla twojego dziecka powinna być nieduża, lekkostrawna i sycąca. Nie musisz przygotowywać trudnych przepisów, aby podać coś, co każdy maluch zje ze smakiem!

„Zawsze miej pod ręką świeży owoc, np. jabłko, gruszkę czy banana. Jako szybka i pożywna przekąska świetnie sprawdzi się również saszetka 100% musu owocowo-warzywnego, który nie zawiera konserwantów, barwników ani dodanych substancji słodzących, dzięki czemu może zastąpić jedną z pięciu porcji owoców i warzyw zalecanych przez ekspertów Światowej Organizacji Zdrowia. Dodatkowo mus zwiera cenne dla naszego organizmu witaminy, pochodzące z owoców, z których został zrobiony i jest bogaty w błonnik, który hamuje apetyt i daje poczucie sytości” – radzi Zuzanna Antecka, psycholog, specjalistka ds. żywienia i ekspertka kampanii „Soki i musy – witaminy w SMART formie”.

Soki 100% i musy owocowo-warzywne to produkty, które w prosty i przystępny sposób urozmaicają naszą codzienną dietę. Nie zawierają żadnych dodanych substancji, a ich skład jest identyczny jak owoców i warzyw, z których zostały wyprodukowane. Są zatem idealnym uzupełnieniem zbilansowanej diety.

Poniżej przedstawiamy kilka ciekawych pomysłów na pożywne desery i przekąski – propozycje Zuzanny Anteckiej, dietetyka, specjalisty ds. żywienia i eksperta kampanii „Soki i musy – witaminy w SMART formie”.

KREM CZEKOLADOWY  Z AWOKADO I OWOCAMI

Fot. Materiały prasowwe

Fot. Materiały prasowwe

4 porcje

SKŁADNIKI

1 banan

½ awokado

2 łyżeczki kakao gorzkiego

2 łyżeczki miodu

1 łyżka masła orzechowego

Owoce pokrojone w kawałki (ok. 2 szklanki)

PRZYGOTOWANIE

Wszystkie składniki zmiksować dokładnie w blenderze, przełożyć do miseczki i podawać ze świeżymi owocami oraz porcją musu owocowego.

FRYTKI Z BATATÓW

Fot. Materiały prasowwe

Fot. Materiały prasowwe

4 PORCJE

SKŁADNIKI

2 duże bataty lub 4 mniejsze

oliwa z oliwek

sól

rozmaryn

PRZYGOTOWANIE

Bataty obierz, umyj i pokrój w kształt frytek. Przełóż do miski, dodaj oliwę z oliwek, sól i świeży rozmaryn. Dokładnie wymieszaj. Przełóż na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia. Wstaw do piekarnika nagrzanego do 200 st. na ok. 20-30 minut. Zamiast z tradycyjnym keczupem możesz podawać je, np. z masłem orzechowym. Najlepiej smakują ze szklanką 100% soku wieloowocowego.

MUFFINKI MARCHEWKOWE

Fot. Materiały prasowwe

Fot. Materiały prasowwe

6 sztuk

SKŁADNIKI

60 g mąki pszennej
75 g mąki orkiszowej
1 łyżeczka proszku do pieczenia

½ łyżeczki cynamonu

szczypta gałki muszkatołowej i kardamonu
125 g jogurtu naturalnego
1 duża marchew

1 małe jabłko
2 jajka
2 białka
2 łyżki miodu

PRZYGOTOWANIE

Składniki mokre (jogurt, jajka, miód, startą marchewkę) dokładnie wymieszać w jednym naczyniu. W drugiej misce połączyć mąki, proszek do pieczenia i przyprawy. Składniki mokre dodać do suchych i wymieszać tylko do połączenia składników. Jabłko obrać i pokroić w drobną kostkę. Wymieszać lekko z ciastem. Foremki na muffiny napełnić do 3/4 wysokości. Piec w 180 st. ok. 15 minut, do suchego patyczka. Idealnym dopełnieniem będzie szklanka 100% soku pomarańczowego.

POPCORN

Fot. Materiały prasowwe

Fot. Materiały prasowwe

2 porcje

SKŁADNIKI

100 g suchych ziaren kukurydzy

1 łyżka oleju

Dodatki:

2 łyżki masła

sól

ewentualnie 2 łyżki startego parmezanu

PRZYGOTOWANIE

Na dno garnka wlać olej i wsypać ziarna kukurydzy. Garnek ustawić na średnim ogniu i co jakiś czas potrząsać. Gdy wybuchy kukurydzy ucichną, zdjąć garnek z palnika. W misce rozpuścić masło, doprawić solą (lub parmezanem), wymieszać dokładnie z popcornem. Najlepiej podawać ze szklanką 100% soku jabłkowego.

###

Kampania „Soki i musy – witaminy w wygodnej formie” jest finansowana z budżetu Unii Europejskiej, Rzeczypospolitej Polskiej oraz ze środków Funduszu Promocji Owoców i Warzyw, stanowiących wkład własny KUPS.

Więcej informacji na temat kampanii jest dostępnych na stronie www.sokiimusy.eu oraz na fanpage „Żyj SMART” na Facebooku.


Macierzyństwo Zdrowie

Problemy z cerą? Zobacz, co dzieje się z twoją skórą, gdy pijesz za dużo wina

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
10 września 2017
Fot. iStock / Elisaveta Ivanova

Wino? Kobiety je uwielbiają. Nie tylko kobiety. To jeden z alkoholi, po które sięgamy najchętniej i z najmniejszymi wyrzutami sumienia.Bo cóż tu kryć, to trunek szlachetny, mający w umiarkowanych ilościach duże zalety. Nierzadko przypisuje mu się prozdrowotne właściwości.

Być może dlatego właśnie tak łatwo jest ulec pokusie na małą lampkę, czy dwie. Niestety oprócz dobrych wiadomości, takich jak dobry wpływ wina na proces odchudzania, czy pobudzenie kreatywności, mamy jedną wiadomość złą. Jeśli przesadzasz z ukochanym winem, twoja cera ci za to nie podziękuję.

Jest kilka sygnałów, zapisanych na twarzy, które świadczą o tym, że wypijasz go stanowczo za dużo. Głównym winowajcą stało się wino czerwone.

Wine face

Autorka książki  „Reverse the Sings of Ageing” („Odwróć oznaki starzenia”) , dermatolog dr Nigma Talib, krok po kroku punktuje nasze dietetyczne grzechy. Przynajmniej te, które zapisują się na naszych twarzach.  Być może się tego nie spodziewacie, ale doświadczony dermatolog, bez trudu powie, która z nas lubi słodkości, która zbyt często sięga po czerwone wino, a która kocha śniadaniowe bułeczki.

Każde przewinienie odciska na cerze bardzo charakterystyczne piętno. Zespół pewnych cech, defektów. Jeśli pijesz zbyt dużo czerwonego wina, prędzej czy później w lustrze zobaczysz tzw. „wine face”.

WINE FACE

Objawy:

  • opadające powieki
  • powiększone, rozszerzone pory
  • odwodniona skóra
  • zmarszczki na policzkach
  • zaczerwienione policzki i nos
  • głębokie fałdy nosowo-wargowe

Nie tylko wino…

Jak się okazuje nie tylko wino sprawia, że wyglądamy starzej, gorzej. Każdy alkohol odwadnia skórę, wpływa na spadek jej kondycji. Natomiast czerwone wino, stało się dla nas alkoholem tak oczywistym, że nieco niewidzialnym. Przestajemy je traktować w kategorii alkoholu, a namaczamy wręcz, jako oczywisty składnik kolacji czy wieczoru.

To jak alkohol wypisuje się na twarzy potwierdza również doktor Michael Prager, ekspert w dziedzinie medycyny plastycznej i estetycznej.

„Przychodzi do mnie wiele kobiet po trzydziestce (…) Wyjaśniam im, że alkohol niszczy ich urodę w sposób, który może się tylko pogłębiać. Niemniej jednak zawsze mi odpowiadają: “To kluczowe dla mojego życia zawodowego i osobistego, udzielać się towarzysko. Nie mogę z tego zrezygnować”. Lecz potem, po czterdziestce, wracają do mnie w panice”.
doktor Michael Prager

Jak to możliwe?

Typowe objawy: wymawiane linie lub zaczerwienienie między oczami, powiekami powiek, powiększonymi paskami, odwodnioną skórą z policzkami piórkowymi, czerwonymi policzkami i nosem, głębokimi falami nosowo-nosa.

Cechy „wine face” są bardzo charakterystyczne dla kobiet, które przez większość wieczorów w tygodniu pozwalają sobie na szklaneczkę, kieliszek czy drinka jakiegoś alkoholu. Oczywiście najczęściej winowajca jest wino – ze względu na jego popularność czy prestiż, ale prawda jest taka, że każdy alkohol wpływa destrukcyjnie na urodę.

Alkohol przede wszystkim bardzo mocno  i szybko odwadnia skórę, to sprawia, że łatwiej pojawiają się na niej zmarszczki, są bardziej widoczne i głębokie. Te drobne zmarszczki, którymi nie powinniśmy się zbytnio przejmować, wyglądają o wiele gorzej…

Alkohol ma wysoką zawartość cukru, a to wpływa na uszkodzenie kolagenu i białek. Skóra staje się niezdrowa o rozszerzonych porach, zaczynają opadać powieki.

Czytając mapę twarzy, przestrzeń między brwiami jest powiązana z wątrobą – zgodnie z obserwacjami klinicznymi dr Nigmy Talib, u kobiet, które nie żałują sobie wieczornego wina, pojawiają się wyraźne i głębokie linie między brwiami. Pojawiają się również brzydkie zaczerwienienia. Alkohol hamuje działanie enzymu, którego organizm używa do walki z procesami zapalnymi skóry. Gdy zaczyna go brakować, pojawią się brzydkie rumieńce, zaczerwieniony alkoholowy nos…

Jak pomóc swojej twarzy?

Według badaczki, już trzytygodniowa przerwa od alkoholu powinna przynieść pierwsze rezultaty. Po takim małym detoksie warto ograniczyć alkohol w myśl zasady 80 / 20 – 80.procent czasu bez alkoholu, 20. procent wieczorów z drinkiem ;). I jeszcze jedna cenna rada, to jakie wino wybierasz również jest ważne. Przede wszystkim wybieraj szczepy, których wino ma niższą zawartość cukru, takie jak sauvignon blanc, pinot grigio, merlot lub pinot noir.

Chyba warto spróbować?


 

Źródło: dailymail, kobieta.onet


Zobacz także

Dlaczego zdrowo jest spać obok tego, kogo kochasz

Przestańcie wpędzać matki w poczucie winy! Poruszający apel

Matka w Bloku Startowym. Jak zamieniłam stanowisko menedżerskie na etat kierowcy