Zdrowie

Wspieranie chorego działa na niego jak kolejne lekarstwo

Redakcja
Redakcja
21 lipca 2021
fot. KatarzynaBialasiewicz/iStok
 
To udowodnione: chory, który ma wsparcie rodziny i przyjaciół lepiej reaguje na leczenie i szybciej wraca do formy, niż osoby tego rodzaju pomocy pozbawione. Mało tego, poczucie, że nie jest się samemu w zmaganiu się z chorobą, ma czasem większe znaczenie niż medyczna terapia.

Pacjent leżący na łóżku szpitalnym, otoczony skomplikowaną aparaturą, podłączony do różnych przewodów, rurek i kroplówek pośród narastającego tłumu innych chorych, zestresowany i spanikowany do granic wytrzymałości, ma coraz większe poczucie bycia przedmiotem na przesuwającej się nieubłagalnie taśmie w wielkiej fabryce produkcyjnej. Przekazywanie choremu najczęściej zdawkowych informacji podawanych w pośpiechu, nierzadko hermetycznym i niezrozumiałym żargonem językowym przez sprawujący nad nim opiekę personel medyczny na pewno nie ułatwia radzenia sobie z chorobą i nie sprzyja procesom zdrowienia, nie mówiąc już o obniżeniu tolerancji na coraz bardziej agresywną i toksyczną terapię – to fragment rozdziału książki o holistycznej opiece onkologicznej autorstwa onkologa dr Janusza Medera z warszawskiego Instytutu Onkologii.

A niestety, tak wygląda rzeczywistość wielu pacjentów, którzy chorują na raka. Szczególnie trudne jest w tym wszystkim poczucie samotności i niezrozumienia.

Z badań ankietowych, które przeprowadzono na dużych grupach zarówno pacjentów, jak i lekarzy i pielęgniarek, na pytanie, co jest największym problemem dla chorych na raka zdecydowana większość przedstawicieli białego personelu wymieniała: przewlekłe zmęczenie, silne bóle, nudności i wymioty oraz wiele innych dolegliwości związanych z leczeniem przeciwnowotworowym. Pacjenci najczęściej dawali natomiast inną odpowiedź: upokorzenie oraz naruszanie wolności i godności człowieka.

Stąd nasze wysiłki, by w szkoleniach, które organizujemy jako Polska Unia Onkologii, zawsze było miejsce na aspekty psychoonkologiczne. Uczymy, w jaki sposób psychicznie wspomagać chorego i jego najbliższych, jak przekazywać trudne informacje, rozmawiać na niełatwe tematy. Ale i tego, jak pełnić rolę lekarza: nie możemy przecież płakać razem z chorym, ale dodawać mu sił w walce z chorobą, pomóc zaakceptować tę trudną sytuację. A nierzadko nawet wytłumaczyć, że rak nie jest karą za jakieś grzechy, ale chorobą, pewnym doświadczeniem życiowym, z którego trzeba wyciągnąć wnioski – pisze w książce dr Meder.

Wsparcie pomaga w mierzeniu się z najtrudniejszą chorobą

Zachodzą jednak zmiany w podejściu do pacjenta. Całymi latami dominowało tzw. paternalistyczne – lekarz jawił się jak niemal wszechmocna osoba, która z wyżyn własnych kompetencji decydowała o losie pacjenta. Jednak coraz większa liczba lekarzy dostrzega, że warto być partnerem dla pacjenta. Prawo zresztą wymaga, by lekarz przekazywał pacjentowi wszystkie informacje dotyczące jego stanu, możliwości leczenia i rokowania, a zwolnić go z niego może w praktyce wyłącznie pacjent.

Prawdą jest, że jako lekarze mamy zawsze zbyt mało czasu na rozmowę, wyjaśnienie wątpliwości pacjenta i jego bliskich, bo przytłacza nas rosnąca liczba chorych i biurokracja. Jednak nawet w tym zagonieniu lekarz, który chce, zawsze znajdzie chwilę na taką rozmowę: czasem wystarczy ciepły gest, słowo otuchy, uśmiech – ocenia dr Meder.

I podkreśla, że w procesie leczenia najważniejsze jest to, by postrzegać człowieka holistycznie, zarówno w sensie fizycznym, psychicznym jak i duchowym, widzieć w nim nie tylko kolejnego pacjenta, ale i człowieka z jego emocjami i uczuciami.

Zachorowanie na nowotwór jest dla każdego człowieka punktem zwrotnym w życiu. Chorowanie w samotności wydaje się szczególnym cierpieniem. Nie chodzi jedynie o prozaiczną pomoc w codziennych sprawach typu zakupy, posprzątanie domu czy przewiezienie do lekarza. O to zawsze można kogoś poprosić. Myślę, że najtrudniejsza jest cisza, niemożność podzielenia się z bliskimi swoimi myślami, przytulenia, serdecznej rozmowy czy wspólnego zapomnienia o chorobie – tak mówi inny onkolog, prof. Jacek Jassem, który kilka lat temu doświadczył tego osobiście, sam bowiem zachorował na nowotwór.

Miał to szczęście, że jego bliscy okazali mu niezwykłe wsparcie.

Nie zdawałem sobie sprawy z tego, jak to jest ważne, dopóki sam nie zachorowałem. Ogromną pomocą było też dla mnie wsparcie przyjaciół. Okazało się, że mam ich znacznie więcej niż myślałem, że potrafią mnie wspierać w sposób, którego zupełnie się nie spodziewałem. Zorganizowali na przykład specjalny wieczór, podczas którego odśpiewali kilka kapitalnych, skomponowanych specjalnie dla mnie utworów. Wielkiej pomocy udzielili mi także współpracownicy, odciążając od wielu obowiązków. Można by powiedzieć, że przy takim wsparciu, to można chorować! – śmieje się dziś prof. Jacek Jassem.

Niestety, nie wszyscy mają tyle szczęścia.

Pomysł na Dom Chorych na Raka

Wsparcie powinna mieć każda osoba, u której zostaje zdiagnozowany rak, bo w takiej sytuacji ciężko jest poradzić sobie z emocjami i stresem. Jednak są osoby, które wokół siebie nie mają nikogo. Rodziny wielokrotnie nie są w stanie dać pełnego wsparcia – mówi Elżbieta Kozik, Prezes Polskich Amazonek Ruchu Społecznego.

Znając potrzeby chorych onkologicznie Amazonki wpadły na pomysł wybudowania przy Centrum Onkologii w Warszawie pierwszego Domu Chorych na Raka. Ideą pomysłu było zabezpieczenie osób nie posiadających bliskich, by po leczeniu szpitalnym umieścić ich w Domu Chorych na Raka, zapewnić pełną opiekę rehabilitacyjno-psychologiczną i stąd wysyłać na zabiegi terapeutyczne do szpitala.

Projekt opracowany był we wszystkich szczegółach i wydawało się, że są duże szanse na realizację. Niestety, plan budowy Szpitala Południowego przekreślił nasze plany. Nie dostałyśmy działki budowlanej. Domu o którym marzę, w którym chorzy byliby zaopiekowani i czuli się bezpiecznie na razie jednak nie będzie – ubolewa Elżbieta Kozik.

System do poprawki

Nawet najlepsi i najbardziej wrażliwi lekarze zaczynają zatracać sens swojej misji i pracy lekarskiej wobec narastającej biurokracji, nakazów i zarządzeń urzędniczych, wydłużających się kolejek i ograniczenia dostępu do niezbędnych procedur medycznych najczęściej w onkologii ratujących życie ludzkie, nie mówiąc już o zapaści kolejnych systemów niewydolnej opieki zdrowotnej, wprowadzaniu limitów ilości świadczeń i coraz większych ograniczeń finansowych – zwraca uwagę dr Meder.

A pacjenci narzekają na trudności z uzyskaniem od personelu medycznego wyczerpujących informacji na temat tego, jak sami mogą wspomóc leczenie.

Po operacji pacjent nie jest edukowany, jak pielęgnować bliznę, jak się odżywiać, jak się rehabilitować. A szkoda, bo to niezwykle cenna wiedza. Uważam także, że każdy chory na raka powinien trafić pod opiekę psychoonkologa, aby pokonać swoje lęki, strachy, demony, które są w głowie. Zamiatanie takich emocji pod dywan nie jest dobrym rozwiązaniem – podkreśla Elżbieta Brzozowska, wiceprezeska Fundacji Zdrowie i Edukacja Ad Meritum, której mąż zachorował na raka jelita grubego.

Co można podpowiedzieć osobom, które znajdą się w takim położeniu? Ci, którzy taką diagnozę mają za sobą, polecają szukać pomocy w organizacjach działających na rzecz chorych onkologicznie. To nie tylko najlepsze źródło rzetelnych informacji, ale także konkretne podpowiedzi, gdzie szukać pomocy.

Wiadomość o tym, że mój mąż ma raka jelita grubego, spadła na nas jak grom z jasnego nieba. Ale po rozpaczy, łzach, niedowierzaniu włączył mi się tryb zadaniowy. Powiadomiłam o sytuacji teściową i najbliższą rodzinę. Zaczęłam szukać osób, które mogłyby mi podpowiedzieć, gdzie szukać pomocy, do kogo się zwrócić. Zaczęłam od Fundacji EuropaColon Polska. Wiedziałam, że trzeba działać i to bardzo szybko. W Fundacji dostaliśmy ogromne wsparcie od chwili diagnozy przez kilka tygodni po wyjściu męża ze szpitala dyskretnie nam towarzyszyli. To z Fundacji dostaliśmy różne broszury, cenne informacje, podpowiadano nam, co czytać, co robić, do kogo zwrócić się po pomoc. To od osób z Fundacji dowiedziałam się, jakie informacje przekazywać mężowi, a które pomijać, aby niepotrzebnie go nie stresować na tym pierwszym etapie przed pełną diagnozą – kiedy jest wiele strachu i wiele niewiadomych. Podpowiedziano mi także, gdzie szukać dalszej pomocy, już tej bardziej specjalistycznej – wspomina Elżbieta Brzozowska.

Wszyscy są zgodni co do jednego:  w chorobie ważna jest obecność drugiego człowieka – jeśli to nie może być ktoś bliski, warto poszukać wsparcia gdzie indziej. Im więcej takich wspierających osób chory spotka na swojej drodze, tym łatwiej będzie mu ją przejść.

Z chorobą jest jak z górami: gdy człowiek czuje partnerstwo, braterstwo liny, to nie boi się iść, a gdy tej drugiej osoby nie ma, może być trudno. Jeżeli możesz liczyć na drugiego człowieka przejście tego wszystkiego wydaje się łatwiejsze. Wiem jak to brzmi, ale naprawdę to nie są frazesy. Tysiące ludzi na świecie doświadczają tego samego. Samotna walka może nie jest z góry skazana na porażkę, ale z pewnością jest trudniejsza – mówi Edyta Kruk, chora na raka jajnika.

Źródło informacji: Serwis Zdrowie/PAP Media-Room


Zdrowie

Trzy letnie spódnice (nie tylko) na lato. Wdzięk, szyk i wygoda – tak chcemy wyglądać!

Redakcja
Redakcja
21 lipca 2021
fot. CoffeeAndMilk/iStock
 

Lato w pełni, playlisty naszpikowane gorącymi rytmami, kolejne zadania z listy „to do” w pracy odhaczane. Myśląc o relaksie i popijając coś orzeźwiającego, pakujemy walizki i zastanawiamy się, co najlepiej zabrać na wczasy czy też kupić na letnich wyprzedażach i co przyda nam się podczas lata w mieście. W czym będziemy najlepiej się czuć i wyglądać. Odpowiedź jest oczywiście banalnie prosta – spódnica, której dopełnieniem mogą być trampki, sandały lub luźne podwiązane na brzuchu t-shirty. Dobra wiadomość – będziesz ją nosić nie tylko latem. Jesienią i zimą włóż do niej ciepłe rajstopy i ciężkie buty, a do tego sweter oversize – look za milion dolarów gotowy. 

Przykładowe stylizacje? Proszę bardzo!

Spódnica Flow

Nasza letnia faworytka. Od poziomu bioder spódnica nabiera zamaszystości, dzięki czemu zyskuje oryginalny charakter i jest bardzo wygodna w noszeniu. Spódnica to również świetna propozycja dla kobiet w ciąży, bowiem ściągająca guma delikatnie podtrzymuje, ale nie uciska brzucha. Wygodna, swobodna propozycja na bose spacery po plaży.

Spódnica w stylu boho

Urocza letnia spódnica to oczywiście klimat boho – samo się nasuwa. Jeśli ponad wszystko cenisz wygodę i kobiecość, to wybór dla ciebie. Najlepiej, żeby była uszyta z oddychającej bawełny. Zwróćcie uwagę na krój – kaskadowo łączące się lekko przymarszczone falbany, przeszyte ażurową taśmą – nadającą spódnicy ultra lekką formę, to strzał w „10”. Żeby nie poszerzała nam sylwetki, w górnej części powinna przylegać do sylwetki. Spódnica Elba to niezastąpiona towarzyszka morskiej bryzy i letnich spacerów promenadą.

Spódnica tiulowa

Myślisz sobie o tiulowej spódnicy – zbyt zdobna, nie na co dzień, może bardziej dla mojej córki? Błąd! Wyjdź z modowej strefy komfortu i odważ się właśnie na ten model. Przypomnij sobie Carrie Bradshow – już? No właśnie. Wbrew pozorom to świetny model – i mówimy z doświadczenia, są w redakcji fanki tego typu spódnic! Ma wiele zastosowań – założysz go na imieniny babci, dobierając fajne płaskie czółenka, założysz na rockowy koncert z martensami, założysz na letni wieczór z przyjaciółkami, dobierając tenisówki, itd. itp.

 

 

***

O marce Anataka: 

Polska marka posiadająca swoje biuro w Łodzi. Współpracuje głównie z lokalnymi szwalniami. Kolekcje Anataki są tworzone z polskich dzianin i tkanin pochodzących z Europy. Firma powstała w 2012 roku z chęci do robienia czegoś wyjątkowego i czystego w swych intencjach. Anataka narodziła się podczas rozmowy przyjaciółek – wspierających się i rozumiejących potrzeby kobiet silnych i nowoczesnych. Nazwa jest wyrazem kobiecego wsparcia. W wolnym tłumaczeniu oznacza „Ania chcę”, bo to właśnie Ania Banasiak, założycielka, miała marzenie, żeby stworzyć markę ponadczasową.


Zdrowie

Hotele dla dorosłych, kawiarnie „bez dzieci” – czy takie usługi są niezgodne z prawem?

Redakcja
Redakcja
21 lipca 2021
fot. anyaberkut/iStock
Rosnący segment usług dla bezdzietnych, m.in. specjalne hotele czy restauracje, może być niezgodny z prawem – zwraca uwagę Prawo.pl. Prawnicy cytowani przez serwis wskazują, że takie wyłączenia mogą naruszać konstytucyjny zakaz dyskryminacji.

Kawiarnia, do której nie można przyjść z dzieckiem, hotele tylko dla dorosłych, osiedla, na których mogą mieszkać wyłącznie bezdzietni – w ten sposób przedsiębiorcy starają się przyciągnąć osoby, które męczy towarzystwo dzieci. Dla niektórych taka oferta to gratka, dla innych – powód do oburzenia. Może być także przyczyną problemów prawnych.

„Jeżeli nie ma żadnej racjonalnej przesłanki do wprowadzenia takiego zakazu, jak np. zagrożenie bezpieczeństwa dziecka, to uważam takie rozwiązania za dyskryminujące – ocenia w wypowiedzi dla Prawo.pl Aleksandra Ejsmont, radca prawny. – Mam wrażenie, że osoby, które wprowadzają takie zasady, zdają się zapominać, że dziecko także jest obywatelem i tak samo obejmuje je art. 32 ust. 2 Konstytucji, który zakazuje dyskryminacji” – mówi mecenas Ejsmont.

Podobnego zdania jest adwokat Jarosław Jagura, prawnik Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. „W takich przypadkach zawsze trzeba zadać pytanie o racjonalne uzasadnienie dla wprowadzenie takiej zasady. Ma to oczywisty sens np. w przypadku kasyn lub klubów, wątpliwy natomiast, gdy w grę wchodzi pizzeria lub kawiarnia. Istotny też może być kontekst faktyczny, dlatego każdą taką sprawę trzeba by oceniać indywidualnie” – tłumaczy ekspert.

„Istotne jest też, czy chodzi o duże miasto lub kurort, w którym znajdzie się hotel dla każdego, czy o miejsce, gdzie pozbawienie kogoś wstępu do tego konkretnego lokalu, pozbawi go możliwości zjedzenia posiłku w restauracji lub przenocowania w danej miejscowości. W tym drugim przypadku będzie to zdecydowanie dyskryminujące działanie” – podkreśla Jagura.

Eksperci za absurdalny uważają też pomysł stworzenia osiedli tylko dla bezdzietnych. Podkreślają, że takie zapisy w umowach byłyby nie do wyegzekwowania.

„Nie wyobrażam sobie, jak miałoby to wyglądać – para, której urodziłoby się dziecko, miałaby automatycznie tracić prawo własności? Byłaby to ingerencja w najbardziej wrażliwą sferę życia człowieka, wątpliwa również z punktu widzenia dostępu do danych osobowych” – mówi mec. Ejsmont.

Więcej: w serwisie prawo.pl

Źródło informacji: PAP MediaRoom


Zobacz także

Sutki grozy, czyli czego Facebook nie pokaże, a powinnaś wiedzieć!

6 rzeczy, które warto wiedzieć o czystku kreteńskim

Jak stosować leki przeciwbólowe – Pyralgina