Zdrowie

Wakacyjny poradnik jodowy: 5 prostych zasad!

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
19 lipca 2016
Fot. iStpck / AntonioGuillem
 

Wakacje to czas odpoczynku od obowiązków, który chętnie wykorzystujemy na letnie wycieczki w gronie rodziny lub przyjaciół. Warto zadbać o to, aby ten czas był nie tylko przyjemnością „dla ducha”, lecz także przyniósł korzyści dla ciała. Słoneczna pogoda zachęca do aktywności fizycznej, a spacery brzegiem morza będą doskonałym sposobem na dostarczenie organizmowi potrzebnego mu jodu.

Jod jest niezbędny do prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu. Wchodzi w skład hormonów tarczycy, które odpowiadają m.in. za regulację przemiany materii oraz rozwój i funkcjonowanie układu nerwowego. Niedobór tego pierwiastka manifestują zaburzenia związane z niedoczynnością tarczycy (nadmierna senność, zwiększona masa ciała, obniżenie wydolności intelektualnej), zaburzenia rozrodczości u kobiet, jak również opóźnienie rozwoju psychicznego i fizycznego dzieci i młodzieży.

Gdzie zatem szukać źródeł jodu? Mikroelement ten możemy przyjmować wraz z dietą lub uzyskiwać z powietrza – przez błony śluzowe i skórę. Niestety, większość produktów spożywczych zawiera niewystarczającą ilość tego pierwiastka.

Polska jest krajem, w którym zasoby jodu w środowisku naturalnym są ograniczone. Na obszarach, gdzie występują niedobory tego pierwiastka, pojawia się konieczność uzupełnienia diety w jod – mówi dr inż. Katarzyna Stoś, prof. nadzw. Instytutu Żywności i Żywienia (IŻŻ).

Jego zawartość w żywności uzależniona jest od stężenia jodu w środowisku, dlatego też głównie ryby morskie mają jego stosunkowo dużo: 100 g dorsza dostarcza 110 µg (mikrogramów) jodu, taka sama ilość mintaja – ok. 100 µg, a w przypadku łososia lub makreli jest to ok. 40 µg. Niektóre sery żółte lub pleśniowe mogą zawierać 40 µg jodu w 100 g produktu pod warunkiem, że pochodzą z mleka od krów żywionych paszą bogatą w jod. Źródłem jodu mogą być ponadto wody mineralne, suplementy diety i leki.

W ramach uzupełniania niedoborów tego ważnego pierwiastka w Polsce wprowadzono obowiązek jodowania soli  kuchennej. Należy jednak uważać, aby utrzymać spożycie soli w zalecanych normach (na bardzo niskim poziomie).

Wobec upowszechniania w Polsce zaleceń do obniżania spożycia soli kuchennej z powodu znacznego zagrożenia populacji chorobą nadciśnieniową i niektórymi nowotworami, przyjęto, iż poziom jodowania soli winien być na tyle wysoki, aby – przy niskim jej spożyciu – zapotrzebowanie na jod mogło być w pełni pokrywane. Przepisy nakazują również, aby preparaty do początkowego i dalszego żywienia niemowląt zawierały odpowiednie ilości jodu – podkreśla dr inż. Katarzyna Stoś, prof. nadzw. IŻŻ.

Chociaż dzienne zapotrzebowanie dorosłego człowieka na jod wynosi 150 µg, to jednak trudno zapewnić organizmowi wysoką podaż tego składnika. Dlatego tak cenny jest pobyt nad morzem – dla większości z nas możliwy tylko w wakacje. Urlop to zatem dobry moment, aby zastanowić się, czy ilość jodu w naszej diecie jest wystarczająca, a także by dowiedzieć się, jak można uzupełnić jego niedobory w organizmie.

Eksperci Instytutu Żywności i Żywienia, w ramach projektu edukacyjnego Zachowaj Równowagę, zalecają taką kontrolę przede wszystkim tym, którzy ze względów zdrowotnych świadomie eliminują sól z diety (nadciśnieniowcy i osoby z innymi chorobami serca lub nadwagą), jak również osobom chorującym na niedoczynność tarczycy.

Jak zatem skutecznie zapobiegać niedoborom jodu? Poniżej przedstawiamy rady i zalecenia ekspertów IŻŻ. Warto je zapamiętać, by uchronić zarówno siebie, jak i swoje dzieci przed poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi. 

Wakacyjny poradnik jodowy: 5 prostych zasad!

Jak uchronić się przed niedoborem jodu: 

  1. Jedz owoce morza, w tym ryby morskie, np. 100 g dorsza atlantyckiego dostarcza aż 110 µg jodu (dzienne zapotrzebowanie na jod to 150 µg).
  2. Biegaj lub spaceruj brzegiem morza. Aktywność fizyczna w połączeniu z wdychaniem powietrza bogatego w jod niosą wiele korzyści dla Twojego organizmu.
  3. Zbadaj poziom hormonów tarczycy, np. TSH, aby sprawdzić, czy Twoja tarczyca funkcjonuje prawidłowo. Na wizycie u endokrynologa otrzymasz wszystkie potrzebne informacje.
  4. W razie potrzeby stosuj suplementy diety, ale pamiętaj o wcześniejszej konsultacji z lekarzem.
  5. Czytaj etykiety, by sprawdzić ilość soli w produktach. Pamiętaj, że sól kuchenna jest źródłem jodu, w odróżnieniu od soli stosowanej w przetwórstwie spożywczym.

Zachowaj Równowagę to realizowany przez Instytut Żywności i Żywienia projekt edukacyjny, którego pełna nazwa brzmi: „Zapobieganie nadwadze i otyłości oraz chorobom przewlekłym poprzez edukację społeczeństwa w zakresie żywienia i aktywności fizycznej” (2011–2016). Projekt jest współfinansowany przez Szwajcarię w ramach Szwajcarsko-Polskiego Programu Współpracy (SPPW) z nowymi krajami członkowskimi Unii Europejskiej. Jego całkowity budżet wynosi 5 294 000 CHF, z dofinansowaniem strony szwajcarskiej w wysokości 4 500 000 CHF (85% kosztów) i z budżetu Ministerstwa Zdrowia (15% środków). Partnerami projektu są: Akademia Wychowania Fizycznego w Warszawie, Polskie Towarzystwo Dietetyki i Instytut „Pomnik – Centrum Zdrowia Dziecka”.

Więcej informacji na temat projektu Zachowaj Równowagę na stronie: www.zachowajrownowage.pl

Więcej informacji o Szwajcarsko-Polskim Programie Współpracy na stronie: www.programszwajcarski.pl

Aplikacja mobilna Asystent Zdrowego Żywienia do pobrania za darmo na telefony z systemem Android: http://bit.ly/zachowajrow


Zdrowie

7 dowodów na to, że jesteś szczęściarą, bo twój facet naprawdę cię kocha

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
20 lipca 2016
Fot. iStock/Georgijevic
 

Tylko jak przekonać się, że facet, który pije z tobą poranną kawę, to ten, który już będzie na zawsze. Ile jesteście lat razem? Krótko? Czy może to związek z wieloletnim stażem, który wiele dobrych i złych rzeczy ma za sobą i ty mimo wszystko patrząc na niego ciągle myślisz: „Kurde, jak ja go kocham”.

Ach gdyby mieć tę pewność. My kobiety potrzebujemy nieustannie dowodów miłości, potwierdzania, że uczucie nie wygasa, że ciągle i ciągle jesteśmy kochane, ważne i atrakcyjne.

Każda z nas oczekuje czegoś innego, jednak jest kilka cech wspólnych dla faceta, który kocha i kochać nie przestanie.

Czy jesteś szczęściarą, bo masz przy sobie faceta, który:

– jest zaangażowany w wasz związek

To nie jest facet, który kwituje twoje zachowanie: „Znowu masz focha?”, „O co ci znowu chodzi?”. Nie udaje, że nic się złego nie dzieje, wręcz przeciwnie – chce zrozumieć, co się stało, chce wiedzieć, z czego wynika twój nastrój. Jasne, że to nie jest łatwe i nie zawsze się udaje, ale masz poczucie, że on nie odpuszcza, nie zamyka się w sobie i nie zamyka się na ciebie.

– nie unika problemów

On nie czeka, aż wybuchniesz, aż jemu się w końcu uleje. Nie zamyka szczelnie swoich negatywnych emocji, wręcz przeciwnie mówi o nich i wysłuchuje tego, co ty masz do powiedzenia. W takim związku nie istnieją „ciche dni”, co najwyżej minuty, w których odliczacie, żeby uspokoić nerwy i móc wtedy porozmawiać dążąc do rozwiązania problemu, a nie jego podsycania. On nie powie tobie: „Przesadzasz”, „Taka głupota cię wkurza?”. Facet, który kocha – szanuje uczucia drugiej osoby, który rozumie, że problemy także określają i definiują waszą relację.

– zwraca uwagę na drobne rzeczy

Pewnie, gdyby był sam, nie przeszkadzałyby my skarpetki w dziennym pokoju, opakowanie po pizzy w kuchni od dwóch dni, klejąca podłoga i brudna kuchenka. Ale on wie, że tobie takie rzeczy przeszkadzają, że cię denerwują i że zależy ci choćby na tym, żeby zamiast opakowania po pizzy w kuchni, w lodówce znajdowały się rzeczy, z których można zrobić zdrowe śniadanie. Dlatego o to dba. Robi zakupy, posprząta, dla niego to jest naturalne. Wiesz co jeszcze robi? Nie włącza w aucie muzyki, której nie lubisz, a której on słucha, gdy jeździ sam. Zobacz, niby nic, a jednak jego miłość składa się z tych małych rzeczy.

– stara się ciebie zrozumieć

Nie mówi, że to fanaberia, że nie potrzebnie coś roztrząsasz, czymś się przejmujesz. Najpierw chce cię zrozumieć, niejako wejść w twoje buty, pyta, rozmawia, słucha. I dopiero wtedy, jako osoba, która jest w stanie spojrzeć obiektywnie na twoje problemy, udzieli ci rady, którą możesz wykorzystać. Wiesz po prostu, że nie zbędzie cię jakimś wyświechtanym komunałem i że na jego próbę zrozumienia sytuacji możesz liczyć.

– chce, żebyś dobrze się przy nim czuła

To ten facet, który nawet jak wiesz, że źle wyglądasz powie ci taki komplement, że znowu poczujesz się piękna. On nie zatrzymuje wszystkich dobrych rzeczy, których o tobie myśli dla siebie. Bo co z tego, że one są w jego głowie. Wie, że kobieta, którą kocha potrzebuje słów, które będą jej nieustannie przypominać, że jest dla niego wyjątkowa.

– wiele rzeczy obraca w żart

To nie znaczy, że cię lekceważy. Wie, że każde z was popełnia błędy, że czasami powie coś, czego zupełnie nie chciało. Nie robi problemów z jakiś małych rzeczy, wręcz przeciwnie – śmieje się z nich mówiąc chociażby: „No jeszcze tego brakowało, żebyśmy się o to pokłócili”. I choć możesz być przez moment na niego wkurzona, to jednak za chwilę oboje się śmiejecie z całej sytuacji.

– wie, kiedy powinien być  poważny

To, że dużo się śmiejecie, nie sprawia, że on traci granicę, kiedy naprawdę cię zrani. Nie mówi: „Oj tylko żartowałem”, kiedy widzi, że ciebie naprawdę czymś dotknął. Umie przeprosić, umie przyznać się do błędu. Nie zostawia ciebie ze złymi emocjami, z poczuciem krzywdy i bólu, tylko chce to naprawić, porozmawiać o tym. Trudno żyć razem w całkowitej sielance. Wiadomo, że takie sytuacje też się zdarzają, ale on wie, kiedy przesadził, kiedy powiedział o jedno słowo za dużo. I stara się nie skrzywdzić już ciebie w ten sposób szanując twoje uczucia.

To nie jest obraz idealnego faceta – wiemy, że takich nie ma. To dowody na to, że on kocha, tak naprawdę i głęboko, że jesteś ważna w jego życiu i traktuje cię jak jego nieodłączną część. Warto o tym pamiętać, by wiedzieć, jakie to szczęście, mieć obok siebie tak kochającego faceta.


Zdrowie

Nie umiem żyć bez miłości. Kiedy jestem zakochana, znikam

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
19 lipca 2016
Fot. iStock/milos-kreckovic

Mój tata był nałogowym palaczem. Pamiętam jak stał na balkonie i czasem od jednego papierosa odpalał następnego i jeszcze jednego. Ja robię to samo z miłością. Coś się kończy, zaraz się zaczyna coś nowego. To mnie niesie wysoko. Kiedy nie mam miłości, spadam. Pracuję, zarabiam sporo w biurze projektowym i lubię swoją pracę, ale to nie jest sens mojego życia. Sensem jest miłość. Wierzę, że znajdę tego jedynego.

Kocham, więc jestem…

W zakochaniu najbardziej lubię ten sam początek. Wiesz, kiedy jeszcze jesteście tak bardzo uważni na siebie, kiedy nic nie jest pewne. To drżenie, kiedy dotykacie się przypadkiem, pierwszy pocałunek, pierwsza noc razem. To za tym wszystkim tęsknię, kiedy jestem sama. Potem spotykam JEGO, zapominam się, nic innego się nie liczy, tylko on. I wiesz, za każdym razem jest inaczej, ale te emocje są tak samo silne. Nie umiem bez tego żyć.

Co wtedy czuję? Życie nabiera tempa, oddycham szybciej, szybciej wybiegam z domu. Jestem szczęśliwa, bywam nieprzytomna ze szczęścia. Chcę go mieć tylko dla siebie, jestem zaborcza. Jasne, że idealizuję. Widzę go takim, jakim chcę go widzieć. A w moim obrazie nie ma wad. On to lubi, schlebia mu to, czuje się wyjątkowy, wybrany. Mówisz, że nie ma jednego klucza do serca wszystkich mężczyzn? Ja go mam. Przez pierwszy miesiąc żadnych spotkań ze znajomymi, żadnych obiadów z rodziną. I dużo seksu. I dobrego jedzenia. Jest cały mój, a w zamian dostaje mnie. Spełniam kaprysy i zachcianki, trochę matkuję, a trochę ulegam. To działa niezawodnie.

Dobrze wiem, kiedy kończy się miłość. Wyczuwam to. Widzę każdą zmianę w jego zachowaniu, pierwsze zniecierpliwienie. No i – przede wszystkim – staram się być szczera sama ze sobą. Kiedy przestaję kochać, robię się zwykłą zołzą. Wszystko mi w nim przeszkadza, wymykam się, uciekam. Muszę być pierwsza, muszę wiedzieć, że to ja odeszłam.

Nie lubię rozstań, ale – jeśli nie kocham –  muszę iść dalej. Nie potrafiłabym trwać w takim nieszczęśliwym związku tylko dlatego, żeby nie sprawić komuś zawodu. Nie zrezygnuję z siebie. To nie jest złe, to jest zdrowe.

Kocham, więc pragnę…

Kiedy jestem zakochana, znikam. Miłość mnie wchłania. Jestem najlepsza, tylko dla niego. Staram się być jego wyobrażeniem, spełnieniem jego marzeń. Można powiedzieć, że spalam się dla niego. Mam tylko jedno pragnienie – żeby on był ze mną szczęśliwy. Dla niego uczę się hinduskiej kuchni i nazwisk piłkarzy ukochanej drużyny. Dla niego zapuszczam włosy, albo wiążę je tuż nad karkiem. Dla niego wyjeżdżam pod namiot i udaję, że spędzam tak każde wakacje. Ryzykuję. Kiedy ON był żonaty, potrafiłam śledzić go, kiedy wracał do domu i stać pół godziny pod jego oknami, żeby go zobaczyć.

13692248_1369923043021077_2037660762_o

Fot. iStock/beronb

Seks jest ważny, w nim leży prawda o związku. Seks może sprawić, że pokocham bardziej, ale nie zatrzyma mnie przy nim, kiedy miłość odejdzie. W seksie mogę być odważna i otwarta, albo pruderyjna i nieśmiała. Wiem, że doskonale wyczuwam JEGO potrzeby.

Kocham, więc chcę być kochana

Wcale nie było ich tak wielu. Po każdej miłości została mi jakaś pamiątka. Mam w tekturowym pudełku listy z fragmentami poezji, przewiązane czerwoną wstążką, od jednego polonisty, dziennikarza. Był we mnie naprawdę bardzo mocno zakochany. Dla niego stawiałam na półce Miłosza i Herberta, a do torebki wrzucałam Stachurę. Do końca wierzył, że znam na pamięć całe fragmenty „Siekierezady”.  Ale to jakoś tak szybko minęło. Któregoś dnia spojrzałam na niego i zrozumiałam, że do siebie nie pasujemy. Zadzwoniłam i powiedziałam, że jestem nieuleczalnie chora i nie chcę żeby cierpiał. Nie poddawał się, chciał trać przy mnie, mówił o leczeniu w Stanach. Przez chwilę nawet chciałam wrócić, ale w porę dotarło do mnie, że to już tylko litość. No i głupio mi było odkręcać wszystko z tą chorobą.

Potem były wakacje z Tunezji i jeden chłopak, młodszy o dobre kilkanaście lat. Plaża, zachody słońca, cały ten kicz. Ale znowu drżałam w rytm tych emocji zakochania. Po nim został mi tatuaż nad prawą łopatką, w kształcie mewy, z jego inicjałami. Padały ważne słowa, deklaracje z jego strony. Przyjechał tu za mną, stęskniony, głodny seksu, przez tydzień nie wychodziliśmy z łózka. A potem wyjechał na wybrzeże z moją znajomą. Mieszkali razem przez jakiś czas, aż w końcu podobno znalazł pracę i ją rzucił. Tatuażu nie usunęłam, boję się, że będzie bolało.

Przypadkowe znajomości? Nie wierzę w przypadek. Tak, zdarzyło mi się być blisko z kimś poznanym zaledwie kilka godzin wcześniej. Nie mam z tym problemu. W tym jednym momencie, on nie był dla mnie obcy. Miałabym stracić szansę na prawdziwą miłość? Czym jest prawdziwa miłość? Nigdy tego nie wiesz, póki nie spróbujesz. Po czym poznam, że tym razem to na pewno on? Po prostu będę wiedziała. Poczuję coś więcej niż te wszystkie emocje, które już znam. Nie wierzę, że to może nadejść z czasem. Myślę, że to się wie od razu. Nie umiem żyć bez miłości. Te momenty, kiedy jestem sama, to tak jakbym umierała, traciła powietrze, życie zaczyna mnie męczyć. Ale zaraz potem przychodzi takie dziwne, podniecające uczucie, że za chwilę wydarzy się coś nowego. Wychodzę z domu jak kot na łowy, jestem czujna. On może być wszędzie.

Tak, być może jestem uzależniona od miłości, ale o jakiej terapii ty mówisz? Ja po prostu szukam tej „swojej połówki”. Do tej pory tylko raz byłam bliska tego, by zostać z kimś na stałe. To był mój najdłuższy związek. Trwał trzy lata. Zobaczyłam go w naszym biurze, w kawiarni. Rozmawiał z kolegą,  robił akurat kurs szybowcowy, więc ja też się zapisałam. Spanikowałam i przerwałam ten kurs, ale dotarłam do niego. Nie żałuję.

Zerwaliśmy, bo miał żonę. Uważam, że kiedy kochasz, etyka nie obowiązuje. Ale on chciał do niej wrócić, być tylko z nią, nie chciał dzielić swojego życia między dwie kobiety. Wybrał ją, nie mnie, choć dla niego zmieniłam swoje życie i przez trzy lata żyłam w cieniu innej kobiety. To był do tej pory pierwszy i ostatni raz, kiedy to ja musiałam leczyć się z miłości. Wyleczyłam się skutecznie kolegą z pracy. Dla niego pokochałam gokarty. Ale nie na długo. Odszedł z naszego biura trzy miesiące po tym, jak z nim zerwałam dla polonisty od listów z cytatami z Herberta i Miłosza.

Dzieciństwo? Nie myślę o nim zbyt wiele. Ja zawsze chciałam być dorosła, czesać się tak jak mama, malować paznokcie na czerwono. Przed oczami mam może zaledwie kilka obrazów, na przykład taki, jak siadamy z mamą na balkonie, tuż obok pelargonii. Ona pije herbatę z obtłuczonego kubka z sercem w kartkę. A ja kakao. Tata? Tata to chyba tylko te papierosy palił. I jeszcze pamiętam, jak powtarzał: Nic teraz nie mów, znowu mi przeszkadzasz. Jesteś przezroczysta. Widzisz, dla ojca zawsze byłam przeźroczysta.


Zobacz także

Pistacje - właściwości dla zdrowia, kalorie, alergia

Pistacje (orzechy pistacjowe) – cenne dla zdrowia i wzroku. Jest kilka ważnych powodów, by włączyć je do diety

Orzechy arachidowe - kcal, właściwości dla zdrowia

Orzechy arachidowe (ziemne) – czy naprawdę tuczą i dlaczego warto włączyć je do zdrowej diety?

Mapa zdrowia intymnego kobiety. Sprawdź jak dbać o siebie (i swoją córkę)