Zdrowie

Uzależnienie od palenia tytoniu: trendy, problemy i dylematy

Redakcja
Redakcja
28 marca 2021
Fot. iStock
 

Ponad połowa europejskich palaczy tytoniu podejmowała próbę rozstania się z nałogiem – wynika z ostatniego raportu na temat postaw wobec tytoniu sporządzonego na zlecenie Komisji Europejskiej. Także w czasie pandemii. Niestety, Polska – obok Węgier i Rumunii – ma obecnie jeden z trzech najniższych w Unii Europejskiej odsetków palaczy deklarujących zaprzestanie palenia.

Dane z ostatniego, lutowego wydania Eurobarometru wskazują, że wskaźnik dla Polski wyniósł 12 proc., dla Węgier – 11 proc., a dla Rumunii – 8 proc. Na szczycie listy państw, w których osoby palące najczęściej raportują zaprzestanie palenia, znalazły się: Estonia – 36 proc., Irlandia – 34 proc. oraz Szwecja – 33 proc.

W Polsce pali niemal 8 milionów osób. Prof. Rodryg Ramlau z Katedry i Kliniki Onkologii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu uważa, że przyczyną wielu niepowodzeń dotyczących postępowania w odniesieniu do chorych z nikotynizmem jest dostępność do skutecznej pomocy w tym zakresie, w tym także finansowanej z Narodowego Funduszu Zdrowia.

„Można powiedzieć, że te metody, w odniesieniu do poradni antynikotynowej czy profilaktyki chorób odtytoniowych, w stosunku do liczby osób palących w Polsce, to margines tego, co powinno być na co dzień. Myślę, że z tego wynika też wiele niepowodzeń leczenia nikotynizmu w sposób adekwatny do naszych możliwości” – mówi prof. Rodryg Ramlau.

Skuteczność leczenia nikotynizmu, podobnie jak i wielu innych uzależnień, jest stosunkowo niska. Oferowane są tu przede wszystkim:

  • nikotynowa terapia zastępcza,
  • leki (jeden dostępny bez recepty, dwa pozostałe – na receptę),
  • terapia poznawczo-behawioralna.

Skuteczność wszystkich tych metod oscyluje pomiędzy 8 a 36 proc., a wyniki analiz ją mierzących są niejednoznaczne. Potwierdzają to badania European Respiratory Society opublikowane w 2016 roku: 55 proc. respondentów-palaczy deklarowało brak skuteczności każdej stosowanej terapii, 12 proc. najlepiej oceniło nikotynową terapię zastępczą, a 11 proc. – za skuteczne uznało e-papierosy (co przez większość autorytetów medycznych nie jest uznawane za terapię antynikotynową). Większość badanych podjęła 1 do 5 prób zaprzestania palenia w ciągu 12 miesięcy poprzedzających to badanie.

Palacze zdają sobie sprawę ze szkodliwości palenia. Jak jednak wskazują autorzy pracy poglądowej w Pneumunologii Polskiej, „dla uzależnionych od nikotyny samo uświadomienie o szkodliwości nałogu jest niewystarczające”. „Wynika to z faktu silnych właściwości uzależniających nikotyny, braku zauważalnego i widocznego efektu uszkodzeń organizmu, który pojawia i nasila się stopniowo, a także ogólnego przyzwolenia części społeczeństwa na palenie papierosów. Leczenie uzależnienia od nikotyny powinno uwzględniać dwa kierunki: behawioralny i farmakologiczny” – dodają w artykule „Uzależnienie od papierosów i możliwości zwalczania nałogu tytoniowego”.

Warto przy tym wiedzieć, że nawet tak graniczne przeżycie wywołane przez palenie tytoniu – przebycie zawału serca – u wielu palaczy nie powoduje zrezygnowania z palenia, choć – jak wskazują liczne prace naukowe – jest jednak czynnikiem, który podnosi skuteczność leczenia nikotynizmu. Inne to pozostawanie w związku małżeńskim, wyższe wykształcenie, praca umysłowa i abstynencja. A jak podziałała na palaczy pandemia?

„Zdecydowana większość palaczy deklaruje, że wiedza o negatywnym wpływie COVID-19 na układ oddechowy nie skłoniła ich do ograniczenia tego nałogu. Wiosenny >>lockdown<< spowodował, że wśród kobiet oraz młodych dorosłych wzrosła konsumpcja nikotyny lub powrót do palenia po okresie abstynencji. Najwyższy odsetek konsumentów nikotyny to osoby w najmłodszej grupie wiekowej 18-24 lata – to ponad 32 proc.” – mówi prof. Rodryg Ramlau.

Dylematy: postulat całkowitej abstynencji versus redukcja szkód

Świat medyczny jest zgodny – gdyby ludzkość przestała palić, mogłaby się pochwalić najskuteczniejszą interwencją profilaktyczną wszech czasów. Palenie tytoniu jest jednym z głównych czynników rozwoju chorób nowotworowych, układu krążenia i oddechowego.

Paradoks polega na tym, że choć wydawałoby się, iż łatwo ten czynnik ryzyka wyeliminować, jest to w rzeczywistości niezwykle trudne. Być może więc niedoskonałym, lecz osiągalnym rozwiązaniem mogłoby być, po wyczerpaniu innych możliwości, podejście, które ograniczałoby szkody i straty z tytułu palenia tytoniu.

W ostatnich latach coraz więcej lekarzy postuluje, by w ślad za terapią nastawioną na redukcję szkód stosowaną w uzależnieniu od heroiny (programy metadonowe) i w uzależnieniu od alkoholu (terapia nastawiona w pierwszym rzędzie na zmniejszanie częstości i objętości pitego alkoholu), zastosować też podobne podejście do nikotynizmu. Chodzi o to, że na rynku dostępne są urządzenia podgrzewające tytoń („heat not burn”), które dostarczają uzależnionemu nikotynę, jednak bez towarzystwa znacznej części szkodliwych substancji z dymu tytoniowego.

Lista opublikowana przez FDA (Food and Drug Administration – amerykańska agencja odpowiedzialna za bezpieczeństwo leków i żywności – przyp. red.) w 2012 roku pokazuje, że w dymie papierosowym znajdują się 93 związki szkodliwe i potencjalnie szkodliwe, które dotyczą obciążenia różnego rodzaju najistotniejszymi problemami zdrowotnymi każdego społeczeństwa. To oczywiście nowotwory złośliwe, choroby sercowo-naczyniowe, narażenia na choroby układu oddechowego, ale również wpływ na system reprodukcyjny.

„Zdefiniowano w sposób jednoznaczny, że zdecydowana większość z tych związków powstaje w procesie spalania suszu tytoniowego, czyli tego elementu w procesie palenia papierosów, który jest najistotniejszym problemem związanym z produkcją związków kancerogennych” – mówi prof. Ramlau.

Dodaje, że analizy wykazały, iż podgrzewanie tytoniu w ocenianym przez FDA urządzeniu podgrzewającym tytoń bez jego spalania („heat not burn”) powoduje, w porównaniu do dymu papierosowego, ponad 90-proc. redukcję w aerozolu z owego urządzenia łącznie 41 związków uznanych za rakotwórcze.

Dym papierosowy zawiera około 4800 substancji, przy czym mniej więcej 70 uznaje się za kancerogenne (11 to według Międzynarodowej Agencji ds. Badań nad Rakiem IARC związki rakotwórcze dla ludzi, siedem jest prawdopodobnie rakotwórczych dla ludzi, a 49 to kancerogeny dla zwierząt, przypuszczalnie rakotwórcze dla ludzi – za: A. Starek, I. Podolak: Rakotwórcze działanie dymu papierosowego, Rocznik PZH).

Prof. Ramlau zwraca uwagę, że jeden z systemów podgrzewających tytoń – IQOS – został uznany przez FDA za „produkt tytoniowy o zmodyfikowanym ryzyku”. Do oceny FDA wpłynęły już podobne wnioski od kolejnych producentów urządzeń „heat not burn”.

Przeciwnicy podejścia FDA, a także zaliczenia urządzeń „heat not burn” za element terapii nikotynizmu w sytuacji, gdy zawiodły inne metody, podkreślają, że urządzenia te nie są nieszkodliwe dla zdrowia, podtrzymują uzależnienie od nikotyny, a dalekosiężnych skutków ich stosowania jeszcze nie znamy, ponieważ są używane zaledwie od kilku lat. Ich oponenci wskazują, że nie można odrzucać badań opublikowanych już przez niezależne instytucje rządowe oraz analiz ośrodków naukowych, wykazujących znaczną redukcję aspirowania do organizmu szkodliwych substancji w porównaniu z papierosami, co może wiązać się ze zmniejszeniem ryzyka rozwoju chorób wywoływanych przez dym tytoniowy u palaczy przechodzących całkowicie na produkty nikotynowe niespalające tytoniu.

Prof. Ramlau przytoczył kilka takich analiz, m.in. ostatnie badanie Narodowego Centrum Onkologii w Japonii, przeprowadzone na zlecenie japońskiego Ministerstwa Zdrowia. W świetle tego badania alternatywne dla palenia tytoniu formy dostarczania nikotyny, które uwalniają tę substancję bez konieczności spalania tytoniu, mogą oferować istotną redukcję ryzyka zdrowotnego u pacjentów, w tym ryzyko rozwoju choroby nowotworowej, jeśli farmakoterapia nie doprowadziła w ich przypadku do wyjścia z nałogu. W badaniach tych oszacowano, że u pacjentów, którzy zamiast dalszego palenia papierosów przeszli na systemy podgrzewania tytoniu, całożyciowe ryzyko indukcji nowotworu jest nawet 10-krotnie niższe w porównaniu do tych, którzy dalej palą tytoń. Oszacowano również, że w przypadku osób postronnych narażonych na działanie aerozolu z urządzenia heat-not-burn całożyciowe ryzyko zachorowania na choroby nowotworowe jest około 3000 razy niższe niż w przypadku osób postronnych narażonych na działanie dymu papierosowego.

„Jako onkolog podkreślam cały czas, że jedynie całkowite zerwanie z nałogiem stanowi najlepszą opcję dla pacjentów uzależnionych od nikotyny. Natomiast pamiętajmy, że estymacja ryzyka nowotworu, oparta na danych toksykologicznych, wskazuje na możliwość istotnej redukcji ryzyka u palaczy, którzy przeszli na produkt o zmodyfikowanym ryzyku, wskazany przez FDA. Są oczywiście niezbędne dalsze badania i obserwacje oceniające ryzyko zdrowotne” – mówi prof. dr hab. n. med. Rodryg Ramlau.

W niedawno ogłoszonym Europejskim Planie Walki z Rakiem programy redukcji szkód wywołanych paleniem tytoniu nie znalazły miejsca, choć w trakcie konsultacji społecznych opowiadały się za nimi niektóre środowiska naukowe. Z cytowanego już badania Eurobarometru wynika, że w UE statystycznie 3 na 10 obecnych i byłych palaczy, którzy używają lub używali e-papierosów lub systemów podgrzewających tytoń deklarowało, iż urządzenia te pozwoliły im całkowicie zaprzestać palenia. Kolejnych 17 proc. zadeklarowało, że zaprzestali palenia na pewien czas, ale wrócili do nałogu, a więcej niż jedna czwarta (27 proc.) zadeklarowało, że pali mniej. Jedna czwarta z kolei uważa, że produkty te w ogóle nie pomogły im ograniczyć palenie.

Z kolei w Polsce, z badania „Konsumpcja nikotyny” zrealizowanego dla Biura ds. Substancji Chemicznych podległego Ministerstwu Zdrowia w listopadzie 2020 roku na próbie niemal 1000 osób wynika, że 20 proc. palaczy korzystających z e-papierosów w celu zaprzestania palenia papierosów odniosło sukces i już nie wróciło do papierosów. W przypadku urządzeń podgrzewających tytoń (stanowili jednak jedynie 0,5 proc. w badanej grupie – pięć osób) odsetek tych palaczy, którzy w wyniku ich stosowania nie wrócili do palenia papierosów, wyniósł 86 proc.


Źródła:
Wypowiedzi prof. dr hab. n. med. Rodryga Ramlaua pochodzą z wykładu „Czy nowe technologie dostarczające nikotynę mogą oferować nałogowym palaczom redukcję ryzyka zdrowotnego związanego z paleniem tytoniu?”, wygłoszonego podczas XII Warmińsko-Mazurskich Warsztatów Onkologicznych „Dylematy w onkologii”. 
G. Kardas, A. Daszyńska-Kardas, M. Marynowski, P. Kuna, M. Panek: Uzależnienie od papierosów i możliwości zwalczania nałogu tytoniowego, Pneum Pol 2020;1(2):93-101.
Wojciech Wal et al. Epidemiologia palenia tytoniu i metody efektywne wspierające wal;kę z uzależnieniem od nikotyny  
Attitudes of Europeans towards tobacco and electronic cigarettes. Special Eurobarometer 506
Konsumpcja nikotyny, raport z badań ilościowych dla Biura Substancji Chemicznych zrealizowany przez CBOS w 2020 roku.
Justyna Wojteczek, zdrowie.pap.pl
Źródło informacji: Serwis Zdrowie

Zdrowie

Lęk w pandemii przybiera różne oblicza

Redakcja
Redakcja
28 marca 2021
Fot. iStock
 

Od pandemii nie uciekniesz. Nic dziwnego, że wśród zaburzeń zdrowia psychicznego, do rozwoju których przyczynia się obecny ogólnoświatowy kryzys, dominującą rolę odgrywają różnego rodzaju zaburzenia lękowe, w tym przede wszystkim: lęk paniczny, lęk uogólniony oraz tzw. zaburzenie stresowe pourazowe, znane szerzej jako PTSD. Wiesz, czym się one różnią?

„Od wybuchu wulkanu można uciec, podobnie można też wyjechać z miejsca dotkniętego trzęsieniem ziemi. W pandemii jednak nie bardzo jest gdzie uciec, wszędzie jest bowiem obecne ryzyko i obowiązują jakieś ograniczenia” – podkreślał psychiatra dr n. med. Sławomir Murawiec podczas swojego niedawnego wykładu online, który dotyczył wpływu pandemii na zdrowie psychiczne.

Ekspert przekonywał, że na silny i długotrwały stres z powodu pandemii narażeni są praktycznie wszyscy, choć najbardziej pracownicy służby zdrowia, w tym zwłaszcza pielęgniarki.

„Skala bolesnego doświadczenia jest zróżnicowana: od zachorowania i bezpośredniego zagrożenia życia, przez bycie świadkiem tego typu sytuacji, bycie w grupie szczególnego ryzyka, pozostawanie w kwarantannie, aż po konfrontowanie się z informacją o śmierci bliskiej osoby lub jej groźbie. Obszar traumatycznych doświadczeń obejmuje jednak również wydłużone w czasie narażenie na skutki wprowadzanych regulacji sanitarno-epidemiologicznych ograniczających swobodę działania, dostęp do posiadanych dóbr, możliwości egzystencjalnych czy wsparcia medycznego w schorzeniach niepandemicznych” – mówił psychiatra, podkreślając, że wszystkie wymienione sytuacje prowadzą do wzmożonego stresu, co u części osób może skutkować pojawieniem się lub też nasileniem zaburzeń zdrowia psychicznego.

Konkretnie, do najczęściej obserwowanych w trakcie pandemii zaburzeń psychicznych należą według specjalisty różnego rodzaju zaburzenia lękowe oraz depresja.

Jeśli chodzi o zaburzenia lękowe, to prym wiodą przede wszystkim: lęk paniczny, lęk uogólniony oraz zaburzenie stresowe pourazowe (PTSD).

Z uwagi na ich częste występowanie warto wiedzieć jak je rozpoznać, aby móc w porę poszukać profesjonalnej pomocy (psychologa, psychoterapeuty lub psychiatry). Nieleczone zaburzenia lękowe nie tylko bowiem powodują cierpienie i znacząco obniżają jakość życia, lecz mogą też prowadzić do poważniejszych kłopotów i komplikacji (m.in. zwiększają ryzyko podjęcia próby samobójczej czy ryzyko zgonu z powodu choroby wieńcowej).

„Lęk paniczny to sytuacja, w której nagle występuje u kogoś nieoczekiwanie silny lęk, o skrajnym, olbrzymim wręcz nasileniu. Towarzyszy temu często poczucie, że się właśnie umiera, albo że się za chwilę straci kontrolę nad sobą i zwariuje. Serce bije wtedy jak oszalałe, człowiek się poci, odczuwa duszności, zawroty głowy, ma poczucie nierealności. Osoby doświadczające napadów ciężkiego lęku dość łatwo się diagnozuje, gdyż są to osoby, które mówią coś takiego: panie doktorze, ostatnio 5 razy byłem na SOR-ze i za każdym razem mnie odsyłali, mówiąc że nic mi nie dolega” – zaznaczał psychiatra, podkreślając, że napady paniki nie są ograniczone do jakichś szczególnych sytuacji czy okoliczności, lecz mogą wystąpić w dowolnym, nieoczekiwanym momencie.

Nieco trudniej jest rozpoznać lęk uogólniony.

„Lęk uogólniony to zaburzenie, w którym człowiek sobie zwyczajnie siedzi, ale jego głowa generuje różne czarne scenariusze na przyszłość. Na pewno zachoruję, na pewno umrę, na pewno zakażę się, a potem zakażę swoich bliskich. Choć nie ma do tego jeszcze jakichś szczególnych, realnych podstaw, to głowa takiego człowieka już wynajduje problemy, które mogą zaistnieć. To zaburzenie jest rzadziej rozpoznawane, gdyż otoczenie często je bagatelizuje i się po prostu do takiej osoby przyzwyczaja, że ona już taka jest” – mówił Sławomir Murawiec, zwracając uwagę na fakt, że również i w tym przypadku lęk występuje niezależnie od jakichkolwiek konkretnych okoliczności zewnętrznych, oraz że mogą towarzyszyć mu objawy „cielesne”, takie jak np. pocenie się, przyspieszone bicie serca czy napięcie mięśniowe.

Kolejne z wymienionych wcześniej zaburzeń lękowych, które coraz częściej rozpoznaje się z powodu pandemii to zaburzenie stresowe pourazowe (PTSD).

„Znane jest z wielu amerykańskich filmów, których bohater wraca z wojny do swego rodzinnego miasta, gdzie zamiast spokojnie żyć, budzi się w nocy zlany potem, bo śnią mu się sytuacje, których wcześniej doświadczył. Zaburzenie stresowe pourazowe powstaje jako opóźniona lub przedłużona reakcja na stresujące wydarzenia lub sytuacje o charakterze wyjątkowo zagrażającym czy katastrofalnym. Tego rodzaju zaburzenia mogą wystąpić np. u tych osób, które ciężko przechorowały COVID-19 lub też były świadkami śmierci innych osób podczas pobytu w szpitalu” – wyjaśniał psychiatra.

Do typowych objawów tego zaburzenia należą m.in. powtarzające się epizody przeżywania doznanego urazu psychicznego w natrętnych wspomnieniach lub w snach. Często towarzyszy im uczucie otępienia lub odrętwienia uczuciowego, próba odizolowania się od innych ludzi, niereagowania na otoczenie, a także unikanie działań, które mogłyby przypomnieć przeżyty uraz.

W kontekście różnych odmian „lęku pandemicznego” warto jeszcze dodać, że do istotnych czynników ryzyka jego wystąpienia u konkretnych osób, poza wrodzonymi i nabytymi predyspozycjami osobowościowymi, ogólnym stanem zdrowia, sytuacją zawodową i rodzinną, należy także sposób korzystania z mediów.

„Osoby, które nie doświadczają bezpośrednio pandemii, mogą się narażać na dodatkowy stres z nią związany za pośrednictwem mediów. Zwłaszcza, gdy człowiek się bardzo wkręca w przekazy na jej temat. Można być wtedy dosłownie sparaliżowanym lękiem, tymi ciągle napływającymi, straszącymi informacjami, które wywołują poczucie zagrożenia. Nie doświadczaliśmy wcześniej czegoś podobnego w tak dużym natężeniu” – zaznaczył Sławomir Murawiec.

Jak zadbać o swoje samopoczucie i gdzie szukać pomocy

Poniżej przedstawiamy najważniejsze rady i wskazówki ekspertów od zdrowia psychicznego na czas pandemii:

1. Zminimalizuj oglądanie, słuchanie, czytanie i szukanie informacji dotyczących pandemii, które nakręcają spiralę lęku i stresu. Informacji szukaj tylko w wiarygodnych źródłach.

2. Chroń siebie i jednocześnie wspieraj innych. Udzielanie pomocy innym osobom i pozostawanie z nimi w kontakcie dostarcza licznych, obopólnych korzyści natury psychologicznej.

3. Staraj się jak to tylko możliwe zachować dotychczasowy, osobisty sposób spędzania czasu i rytm dnia. Nie rezygnuj ze swoich ulubionych zajęć, zainteresowań i aktywności.

4. Zwracaj uwagę na swoje potrzeby i uczucia. Jeśli doświadczysz kryzysu psychicznego poszukaj wsparcia u zaufanych, bliskich ci osób albo u profesjonalistów ds. zdrowia psychicznego.

Szczegółowe informacje na temat różnych form pomocy psychologicznej dostępnej w dobie pandemii można znaleźć m.in. w następujących źródłach:

• Rządowy portal Gov.pl: https://www.gov.pl/web/koronawirus/gdzie-znajdziesz-pomoc-w-przypadku-pogorszenia-stanu-psychicznego;

• Polskie Towarzystwo Psychologiczne: http://www.ptp.org.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=804;

• Akademia NFZ (cykl filmów wideo o wsparciu psychologicznym): https://www.youtube.com/watch?v=JHIPgNNpFcU&list=PLZ2X-9LnwIVGKMYST9rzCs5KqLiPy1q17;

•  Akademia NFZ (film o radzeniu sobie z lękiem): https://www.youtube.com/watch?v=EosRWx9YtZk&list=PLZ2X-9LnwIVGKMYST9rzCs5KqLiPy1q17&index=2;

• Psychologowie dla społeczeństwa: https://www.psychologowie-dla-spoleczenstwa.pl/;

• Serwis Zdrowie (relacja z konferencji dotyczącej lęku w pandemii): https://zdrowie.pap.pl/psyche/pandemia-budzi-w-nas-lek-relacja-z-konferencji;

•    Serwis Zdrowie (artykuły o radzeniu sobie z lękiem w pandemii), np: https://zdrowie.pap.pl/psyche/wsparcie-osob-w-kryzysie-psychicznym-w-czasie-pandemii-0.


Wiktor Szczepaniak, zdrowie.pap.pl

Źródło: „Zaburzenia psychiczne w dobie pandemii”, wykład dr. n. med. Sławomira Murawca z Polikliniki Provita w Warszawie, wygłoszony podczas webinarium „Praca personelu medycznego w czasie pandemii koronawirusa (COVID-19)”, które odbyło się w ramach Programu Edukacji Onkologicznej i Akademii Pielęgniarstwa Onkologicznego w marcu 2021 r.

zródło informacji: Serwis Zdrowie


Zdrowie

Jak pomóc nieśmiałemu dziecku

Redakcja
Redakcja
28 marca 2021
Fot. iStock

Etykieta przypisująca dziecku jakieś cechy może działać jak samospełniająca się przepowiednia. Tak jest też z nieśmiałością – jeśli często mówimy o dziecku, że jest nieśmiałe, ono zacznie tak o sobie myśleć. Warto jednak uważać, nieśmiałym nie jest łatwo w życiu, a nieśmiałemu dziecku warto pomóc.

Krótkotrwałą nieśmiałość od czasu do czasu przeżywa każdy z nas, często nazywamy ją po prostu onieśmieleniem. Pojawia się na przykład, gdy wchodzimy w jakąś nową grupę: trochę się wstydzimy, nie wiemy co mówić, musimy się oswoić. Może być też onieśmielenie w postaci tremy, gdy na przykład mamy jakiś publiczny występ. Czasem nieśmiałość objawia się w postaci lęku społecznego czy niepewności, która towarzyszy nowym sytuacjom.

Zdaniem specjalistów powyższe nie jest powodem do zmartwienia. Problem pojawia się, gdy nie są to pojedyncze epizody, lecz stałość funkcjonowania. Osoby nieśmiałe odczuwają taki lęk przed sytuacjami społecznymi, że ograniczają swoje działania lub wręcz się wycofują. Ale wbrew pozorom, bywają osoby nieśmiałe, które… są duszami towarzystwa.

– Często takie osoby, żeby ukryć swoją nieśmiałość, przyjmują wymuszoną postawę – zagadują swoją nieśmiałość, wygłupiają się, robią żarty nauczycielom, podczas gdy w rzeczywistości odbywa się to wielkim kosztem – wyjaśnia Joanna Krysiak, pedagog rodzinny i terapeuta integracji sensorycznej z ośrodka Famiga.

Co z tym wstydem?

Nieśmiałość, która bywa nazywana przez psychologów „pierwotną formą sumienia”, powiązana jest z wieloma emocjami: wstydem, niepewnością, onieśmieleniem tremą, ale też strachem, lękiem, smutkiem, a nawet agresją.

Jeśli chodzi o wstyd, to jest on emocją społeczną, której uczymy się w relacjach z innymi ludźmi. Pierwszymi nauczycielami są pierwsi opiekunowie, czyli zazwyczaj rodzice, sugerując, czego należy się wstydzić, a czego nie.

– To rozbudowana emocja, która pojawia się w życiu człowieka dość późno i angażuje złożone mechanizmy psychologiczne. Nazywamy ją „uczuciem rzekomym” za którym dziecko ukrywa swoje prawdziwe uczucia – najczęściej nieuświadomioną potrzebę akceptacji, zrozumienia, wsparcia, uznania, poczucia wspólnoty – mówi pedagog.

Wstyd wbrew pozorom jest potrzebny. Pełni ważną rolę w procesie socjalizacji, pozwala odróżnić adekwatne i nieadekwatne zachowania, co wypada, a czego nie wypada robić, pozwala zachować się zgodnie z normami obecnymi w danej kulturze. To też emocja, która odgrywa bardzo istotną rolę w rozwoju każdego dziecka: pozwala na ustalenie własnych granic, dzięki którym dziecko rozpoznaje osoby, którym może zaufać i te, których jeszcze nie zna, świadczy o rozwoju mózgu, a także stanowi element kształtowania się osobowości dziecka, kształtuje jego wrażliwość.

Problem pojawia się wtedy, gdy wstyd jest nieuzasadniony i do tego zbyt intensywny. Mówimy wtedy o chorobliwej nieśmiałości, która powiązana jest z lękiem spowodowanym naszymi myślami. W rezultacie dochodzi do ograniczania aktywności w różnych sferach życia, a czasem wycofania.
Zawstydzenie to forma przemocy

Dorośli bardzo często zawstydzają dzieci sądząc, że te łatwiej zapamiętają, co wolno, a czego nie wolno. Joanna Krysiak podkreśla, że zawstydzanie to forma przemocy i nic z niego dobrego nie wynika, zwłaszcza dla nieśmiałych dzieci.

Jak można zawstydzić? Na przykład:

  • Moralizując („Grzeczne dziewczynki tak się nie zachowują”)
    Upokarzając („Ale z ciebie beksa”, „Niezdara z ciebie!”)
    Oczekując nieadekwatnych zachowań („Chłopaki nie płaczą”, „Nie zachowuj się jak dziecko”)
    Oczekując niedostępnych dla dziecka umiejętności i kompetencji („Oj, głuptasku, przecież 2 i 2 to 4! Jak można tego nie wiedzieć?)
    Porównując z innymi dziećmi („Zobacz, jak dziewczynka grzecznie siedzi, nie to co ty!”)
    Wygłaszając uwagi dotyczące fizyczności: („Ależ ty chudy!”, „Grubas z ciebie!”).
    Zatrzymani w miejscu

Nieśmiałe dzieci są trochę osamotnione. Najczęściej są bierne w zabawie w przedszkolu, na przerwie w szkole nie szukają kontaktu z innymi dziećmi, unikają nieprzewidywalnych sytuacji, nie odpowiadają na pytania albo mówią bardzo cicho, często odpowiadają tylko gestami (np. kręcą głową lub wskazują ręką), chowają się za rodzicem, ukrywają twarz w rękach. Zdaniem Joanny Krysiak w dorosłym życiu osoby takie zakładają różne maski, stronią od publicznych wystąpień, są nieasertywne i bardzo wrażliwe. Chorobliwa nieśmiałość często uniemożliwia realizację życiowych zadań, ról, marzeń i aspiracji, zatrzymuje taką osobę w miejscu.

– Większość z nas ma jakieś zadania do wykonania: jest przedszkolakiem, uczniem albo pracownikiem. Osoby chorobliwie nieśmiałe nie są w stanie tych ról realizować, a to trudne, bo przecież nie da się żyć bez pracy, nie da się ukończyć szkoły bez chodzenia do szkoły. Osoby nieśmiałe niestety wiele rzeczy kończą na etapie myślenia o nich, chciałyby, ale nie są w stanie ich zrealizować. Cierpią. Walka z nieśmiałością połączona jest najczęściej z negatywnym myśleniem o sobie, a także ze stanami depresyjnymi. Wywołuje silne negatywne emocje, np. dziecko jest złe na siebie, że czegoś nie zrobiło, wraca ze szkoły, gdzie pozornie wszystko było ok, albo wydarzyło się coś dla innych nieważnego, a dziecko jest pełne emocji, wyrzuca sobie brak reakcji, prowadzi ze sobą wewnętrzne monologi. Czasem ta złość przeradza się w agresywne zachowania w stosunku do innych, powoduje myślenie: „ci głupi ludzie, ten niedobry kolega” – wyjaśnia specjalistka.

Nieśmiałość często wynika z niestabilnej samooceny dziecka, może być spowodowana etykietowaniem lub wygórowanymi oczekiwaniami rodziców, ale też nauczycieli czy rówieśników, którzy często wzmacniają w dziecku poczucie niespełniania standardów. Często jest konsekwencją przykrych doświadczeń, bycia wyśmianym, niezrozumianym.

– To zdarzenia, które innym wydają się niewinne, a jednak dla takiego dziecka to prawdziwy dramat, który może zablokować je na kilka kolejnych lat i mieć poważne konsekwencje dla jego rozwoju, szczególnie w obszarze kompetencji społecznych – ostrzega Joanna Krysiak.

Z nieśmiałości się wyrasta?

Specjalistka dodaje, że bardzo często bez pomocy, bez wsparcia społecznego dziecko z nieśmiałością albo znajdzie niekorzystne kompensacje, albo dojdzie do jakiegoś celu, będzie wypełniać swoje role, ale olbrzymim kosztem emocjonalnym, a nawet zdrowotnym.

Dla nieśmiałego każde wyjście, działanie, a nawet myślenie o tym jest stresujące. A to ma określone konsekwencje, przyczynia się do rozwoju różnych chorób, sprawia też, że dochodzi do wzmożonego odbierania wszelkich bodźców.

– Wyobraźmy sobie dziecko, które cały czas jest zestresowane i wszystko rejestruje. Takie dziecko będzie przestymulowane, przemęczone i nie będzie zauważało tych rzeczy, które są ważne, bo jeżeli widzi i czuje zbyt dużo, to może umknąć mu to, co jest najważniejsze – tłumaczy pedagog.

Mutyzm i introwersja to nie nieśmiałość

Joanna Krysiak zaznacza, że u około 1 proc. dzieci od 3 do 12 lat pojawia się mutyzm wybiórczy (selective mutism) – zaburzenie lękowe polegające na wybiórczości mówienia, często mylone z nieśmiałością. W domu takie dziecko zazwyczaj opowiada pełnymi zdaniami, odmienia przez przypadki, mówi trudne wyrazy, a pewnego dnia rodzice są wzywani do przedszkola, gdzie pada pytanie: „Czy dziecko w ogóle mówi? Bo w przedszkolu od dwóch miesięcy nie zamieniło z nikim ani słowa”.

Z nieśmiałością mylona bywa też cecha temperamentu – introwersja, w której nie ma niczego zagrażającego. O ile introwertyk, także mały, nie ma potrzeby rozbudowanych działań społecznych, o tyle nadmiernie nieśmiałe dziecko ma te potrzeby, ale obawia się je realizować, a z powodu zaniechania przeżywa cierpienie.

Jak pomóc nieśmiałemu dziecku

Warto zrozumieć, jak myśli dziecko nieśmiałe. Ma ono np. wybiórcze zapamiętywanie – z wycieczki szkolnej zapamięta tylko tę rzecz, która mu się nie udała albo własne negatywne odczucia, przy czym inni mogą mieć na temat tej samej sytuacji zupełnie inne zdanie albo nawet jej nie zauważyć. Nieśmiałe dziecko ocenia siebie bardzo negatywnie, z góry zakłada, że powie coś głupiego, że coś mu nie wyjdzie.

Joanna Krysiak podkreśla, że należy uczyć je zaufania do siebie i okazywać zrozumienie. Oto garść porad, jak:

Jeśli mówi, że coś jest dla niego za trudne, podpowiedz mu konkretne rozwiązanie, np. pokaż jak to zrobić, jakieś słów użyć, jakim tonem zapytać.
Często chwal – szczególnie przy innych dzieciach.

Daj mu czas. Nieśmiałe dziecko potrzebuje cierpliwości. Jak z każdym  dzieckiem warto rozmawiać z nim o jego emocjach i problemach, ale nie w momencie, gdy występują.
Nie mów: „Nie bądź nieśmiały”, gdy ma problem, żeby do kogoś podejść.  Nie mów: „Nie denerwuj się”, gdy jest spięte przed rozpoczęciem przedstawienia. Lepiej uprzedzać stresującą sytuację i zaplanować, co ma robić, podpowiedzieć alternatywne rozwiązania.

– Na przykład, gdy wysyłamy dziecko do sklepu, omówmy to: Najpierw trzeba powiedzieć: „Dzień dobry”, a jak nie chcesz mówić, to możesz się uśmiechnąć do pani albo kiwnąć głową. Jeżeli chcesz kupić chleb, to mówisz: „Dzień dobry, chciałbym kupić chleb”, albo mogę dać ci kartkę, na której napiszę, co masz kupić. I nie chodzi o to, żeby dziecko chronić, ale dawać mu możliwość zrobienia tego w jego normach – tłumaczy specjalistka.

Jeżeli dziecko nie chce się odzywać, poszukajmy razem z nim jednej osoby w grupie, z którą będzie rozmawiać. Potem stopniowo poszerzajmy krąg rozmówców o kolejne osoby.
Zadając pytanie, dajmy mu kilka sekund na odpowiedź, ale nie odpowiadajmy za nie. Jeśli nie odpowiada, zmieńmy pytanie na zamknięte, np. zamiast pytać: „Co chcesz zjeść?”, spytaj: „Zjesz budyń czy kisiel?” Albo wręcz: „Zjesz budyń?”. Jeśli powie: „Nie”, pytaj dalej: „To może kisiel?”

Prowadź rozmowy z innymi w obecności dziecka – dziecko uczy się także poprzez obserwację. Widząc, że rozmawiamy z innymi, że wchodzimy w interakcje, z czasem zacznie nas naśladować.
Rozmawiaj z dzieckiem w miejscach publicznych: na spacerze, w tramwaju, przy innych. To je ośmieli.

Uprzedzaj o niecodziennych wydarzeniach, np. o wizycie św. Mikołaja w przedszkolu lub o przedstawieniu. Uprzedź, że może będzie musiało z kimś porozmawiać.
Zapraszaj inne dzieci do domu – w swoim środowisku łatwiej mu się otworzyć, a taką znajomość łatwiej potem kontynuować w przedszkolu.  Jeśli w domu to niemożliwie zorganizuj spotkanie na placu zabaw lub w parku. Stopniowo poszerzaj grupę znajomych dziecka.

Zaproponuj, aby dziecko upubliczniło swoje cechy, ale zapewnij mu do tego akceptujące je środowisko. O tym, że czuje się grube, albo brzydkie z powodu rudych włosów, może powiedzieć wśród ludzi, którzy go z tego powodu nie odrzucą. Jeśli usłyszy w odpowiedzi: „Podobasz mi się taki i jesteś dobrym kolegą”, albo „Rude włosy są bardzo oryginalne i piękne” , może spojrzy na siebie inaczej.

Popracuj z nim nad postawą: niech trzyma wyprostowaną głowę, wypnie klatkę piersiową, utrzymuje kontakt wzrokowy, mówi pewnym siebie tonem.
Można rozważyć zapisanie dziecka – za jego zgodą – na zajęcia teatralne, taneczne itp.


Źródło informacji: Serwis Zdrowie

Zobacz także

Hormony, które wpływają na kobiece pożądanie

Świeca wzmocni brzuch

Mówcie nastolatkom, że są wspaniałe i wyjątkowe, bo… nie są szczęśliwe!