Lifestyle Zdrowie

Produkty pomagające obniżyć poziom cholesterolu

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
26 marca 2017
Następny

Cholesterol, ten zły. Wypatrywany w jajkach i grillowanej kiełbasce. Czort prawdziwy – tak zazwyczaj o nim myślimy.

Jednak tak naprawdę, mało o nim wiemy. Co ma wspólnego cholesterol z hormonami i do czego w ogóle jest nam potrzebny?

Chcecie wiedzieć, jak obniżyć obniżyć poziom cholesterolu, gdy sprawy zaczynają wymykać się spod kontroli?

Spis treści:

1. Co to jest cholesterol i po co nam on?!
2. Skąd się bierze zły cholesterol?
3. Poziom cholesterolu we krwi – normy
4. Produkty pomagające obniżyć poziom cholesterolu


Na podstawie książki „Hormony pod kontrolą”, Gunther H. Heppen, Wydawnictwo Jedność zdrowie, 2015; dieta.mp.plmp.pl,  obnizcholesterol.pl

Lifestyle Zdrowie

9 rzeczy, które tracimy bezpowrotnie wraz z dorosłością

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
26 marca 2017
fot. iStock/ wundervisuals
 

Bycie dorosłym ma swoje zalety – można samemu o sobie decydować, układać swoje życie według własnych planów, pić piwo, palić papierosy, a od czasu do czasu nawet rzucić niecenzuralnym słowem. Nikt nie mówi, że nie będzie deseru, jeśli brukselka nie zniknie z talerza, nie każe chodzić spać, gdy ochota na zabawę jeszcze nie ustała i nie pilnuje, by w kąpieli nie zapomnieć o umyciu uszu i porządnym wyszorowaniu zębów. Dorosłość ma też jednak swoje wady – w końcu za tę wolność i swobodę trzeba zapłacić jakąś cenę. Więc płacimy i tracimy pewne rzeczy bezpowrotnie, bo nawet jeśli jakiś ich cień pozostał, to już nie to samo, co kiedyś.

Niespożyta energia

Dzieciaki mają energii tyle, że można by pół miasta rozświetlić, a jak się wyczerpią, to ich regeneracja trwa dwie sekundy – popularny króliczek od baterii to przy nich słaby zawodnik! Niestety, im starsi jesteśmy, tym mniej tego „powera” mamy – i wcale nie o starość tutaj chodzi, ale o chęci! Wraz z wiekiem w większość z nas zakrada się leń, który ciągnie nas w stronę kanapy i podpowiada, że czas na relaks. Wygodni się stajemy, pocić się nie lubimy (no chyba, że w modnym klubie fitness) i w ogóle mamy ważniejsze sprawy.

Ciekawość świata

Juniorów ciekawi wszystko, cały świat jest dla nich jedną, wielką nieodkrytą tajemnicą. Są złaknione wiedzy, informacji, zadają pytania (mnóstwo pytań!), dociekają. Dorośli też są ciekawi (a może raczej ciekawscy?), ale najczęściej tego, co dotyczy bezpośrednio ich i ich spraw. Spora część pełnoletnich jest też przekonana, że swoje już wie i więcej dowiadywać się nie musi, zamyka się na to, co obce i nieznane i przestaje poszerzać swoje horyzonty. A szkoda, bo z takiej postawy rodzi się nietolerancja i brak akceptacji.

Zachwyt nad drobnostkami

Czy to biedronka, czy kamyk w dziwnym kształcie, pyszne naleśniki na śniadanie czy ulubiona piosenka na powitanie dnia – od najmłodszych możemy uczyć się, jak czerpać radość z małych rzeczy, dostrzegać i doceniać drobnostki wywołujące uśmiech na twarzy. Wraz z dorosłością, nasza skłonność do zachwytu maleje, a entuzjazm jest jedynie bladym odbiciem tego minionego. Może warto częściej spoglądać na świat oczami dziecka?

Spontaniczność

Ach, te zasady, reguły, obowiązki! Gdzie wśród nich miejsce na spontaniczność, niezaplanowane działania i słuchanie impulsów? Można dzieciakom pozazdrościć tego braku kontroli i luzu, życia zgodnie z zasadą carpe diem. Przydałoby się częściej „iść na żywioł” i zrobić coś bez szczegółowego planu i przemyślenia, porzucić obsesję kontrolowania wszystkich i wszystkiego dookoła i po prostu smakować życie i czerpać energię z chwili.

Bezpośredniość

Szczerość i bezpośredniość to cechy, które są nieodłączną częścią dzieciństwa – komentarz wygłoszony przez kilkulatka potrafi być brutalnie prawdziwy i zaboleć niczym cios pięścią w nos. Może niekoniecznie powinniśmy rozmawiać z AŻ taką otwartością jak dzieci, ale dorośli są mistrzami owijania w bawełnę, omijania głównego tematu i ugładzania rzeczywistości. A przecież bezpośredni przekaz i mówienie wprost to nic złego!

Dziecięca wyobraźnia

Fantazji młodym nie brakuje! Tymczasem dorośli wciśnięcie w ramy i ogólnie przyjęte zasady, przyporządkowani do systemu stają się przeciętni i podobni do innych – jedynie wybrane jednostki wyróżniają się z tłumu. Wyobraźnię mamy, ale boimy się z niej korzystać w obawie, że ktoś zarzuci nam brak powagi, niedorosłość i infantylność. A przecież jesteśmy już dojrzali, ważni i poważni, fantazja jest dla dzieciaków.

Gotowość na zmiany

Choć prawdą jest, że dzieci lubią stały rytm i porządek, a do wszelkich nowości podchodzą nieufnie i z dystansem, to i tak są bardziej gotowe na zmiany od większości dorosłych – ich umiejętności adaptacji są niekiedy zadziwiające. Dzieciaki nie do końca też wiedzą z czym może się dana zmiana wiązać, stąd mniej w nich strachu i lęków. Tymczasem dorośli tworzą scenariusze nadchodzących zmian (często w czarnych barwach i z dreszczykiem), robią z igły widły i z góry zakładają trudności i porażkę.

Wolność od zmartwień i trosk

Jak cudownie było nie przejmować się rachunkami, obowiązkami zawodowymi, miłosnymi rozterkami, decyzjami mającymi wpływ na nasza przyszłość. Choć kłótnia z koleżanką, jedynka w szkole, uwaga w dzienniczku czy nieszczęśliwa szkolna miłość potrafiły urastać do rangi problemu międzynarodowego, to niejeden dorosły z chęcią zamieniłby je na swoje problemy.

Odwaga do bycia po prostu sobą

Gdy mija dzieciństwo nigdy już nie mamy takiej odwagi do bycia sobą i pokazywania swojej prawdziwej twarzy. Chowamy się za maskami, ukrywamy za regułami i konwenansami, dostosowujemy do ogółu. Niby chcemy być inni, wyjątkowi, unikalni, ale często chęć przynależności i potrzeba akceptacji wygrywa. Niektórzy do tego stopnia chcą się dostosować, że już sami nie wiedzą, kim naprawdę są. Trochę jak w rzeczywistości gombrowiczowskiej, „nie ma ucieczki przed gębą, jak tylko w inną gębę”.

Zapisz

Zapisz


Lifestyle Zdrowie

Jak sobie poradzić ze złamanym sercem?

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
26 marca 2017
Fot. iStock/martin-dm

Z moich ostatnich rozmów z bliskimi kobietami wynika, że sezon na złamane serca trwa w najlepsze, choć czasy nastoletnich rozterek już dawien dawno za nami. Złamane serce co prawda nie jest ponownie wciągnięte na listę jako jednostka chorobowa, ale daje szereg całkiem poważnych objawów i zasadniczo nie należy go lekceważyć. Nie jesz, nie śpisz i wypłakujesz oczy, wzięłaś urlop na żądanie w pracy, odcięłaś się od znajomych, nie widzisz sensu, by rano wstać z łóżka, obsesyjnie sprawdzasz mu fejsa i zastanawiasz się, czy mogłabyś zrobić coś inaczej, lepiej. Zamiast się zadręczać (choć wiem, jak piekielnie jest to trudne) postaraj się sobie pomóc.

Bądź dla siebie dobra

Tu nie potrzeba wyjaśnienia. Dobra bądź dla siebie! Pomyśl o sobie, jak o niemowlaku. Wkurzałabyś się na małe dziecko, że jest chore lub mu źle? Nie.

Płacz

Tak. Dobrze przeczytałaś. Szczególnie, jeśli jesteś heroską, której nic nie rusza. Cięciwa łuku nie może trwać w ciągłym napięciu, bo to osłabia jej właściwości. Zrób przegląd zastawy i bibelotów, może masz jakiś nielubiany kubek lub paskudną figurkę, które mogłabyś potłuc, by wyładować tłumioną wściekłość i żal. A potem z powodzeniem możesz się popłakać, bo trzeba będzie to posprzątać. Ważny jest pretekst, a łzy popłyną same.

Oszukuj

Swoje ciało oczywiście, bo umysł może ci nie uwierzyć. Pozytywny zastrzyk hormonów szczęścia zrobi ci lepiej. Czekolada, mizianki z przyjaciółkami, masaż, przytulanki ze zwierzakiem, orgazm (tak mówię o masturbacji, masz świetny wibrator, ten co złamał ci serce wcale nie był od niego lepszy!), ulubione ćwiczenia – sesja jogi, rower, zumba. Wiem, że nie czujesz się na siłach, by ruszyć cztery litery z domu, ale po dobrym treningu naprawdę poczujesz się lepiej. Ale po karmelowej czekoladzie też…

Wir zajęć

Jeśli potrzebujesz zapełnić sobie czas i myśli, a praca jest tym, co lubisz, i co daje ci poczucie stabilnego gruntu pod stopami, nie ma powodu byś nie poświęciła jej większości swojej uwagi. Tylko pamiętaj o jedzeniu i spaniu. A może to jest dobry moment na pracę twórczą? O złamanym sercu powstało wiele piosenek i tekstów literackich. A nuż odkryjesz w sobie nowy talent?

Przyjaciele

Nie siedź sama w mieszkaniu, wpatrując się w ścianę. Zorganizuj sobie tak czas, by mieć go jak najmniej na bezsensowne rozmyślania, dołowanie się i umniejszanie sobie. Zarządź spotkania kryzysowe z przyjaciółmi. Idźcie na obiad, do kina. Bliskość i wsparcie są ci teraz potrzebne i choćbyś po raz czterdziesty miała przeżywać tę samą historię, przyjaciele pisali się na dobre i na złe.

Spraw sobie zwierzątko

Niekoniecznie od razu musisz kupować, może być wirtualne w twoim smartfonie. Będziesz je musiała nakarmić, wysikać, bawić się z nim i kłaść spać, a ono będzie rozkosznie mruczeć bądź merdać i da ci poczucie celu. A jeśli rozważałaś ten pomysł już dawno, zainteresuj się psią lub kocią adopcją. Jeśli na posiadanie zwierzaka nie pozwala ci praca, warunki mieszkaniowe lub alergia domowników wybierz się do schroniska i zabierz na spacer psa. Da ci dawkę czułości, jakiej teraz potrzebujesz.

Daj sobie czas!

Na rekonwalescencję. Tak jak ciało dochodzi do siebie po kontuzji, ty również potrzebujesz na to czasu. Złamane serce musi się zrosnąć. Nie wsadzisz go co prawda w gips, ale to jest ten moment, kiedy dla swojego dobra powinnaś nieco zwolnić i nie poganiać własnego ciała. Jeśli to by była noga, nie serce, nie denerwowałabyś się aż tak, że powrót do pełnej sprawności chwilę trwa i nie biegałabyś przecież maratonu ze złamaną nogą? A może?

Idź na randkę!

Kolejny powód, by ruszyć się z domu i nie myśleć o nim. Poinformuj grono znajomych, że szukasz kogoś interesującego, albo załóż sobie profil randkowy w Internecie. Może zaczniesz coś ciekawego albo otrzymasz fantastyczny seks w pakiecie? Ostatecznie spędzisz czas na miłej dyskusji i poszerzysz sieć znajomych.

Ostrożnie z reboundem

Wszystkie czasem potrzebujemy odreagowania, istotne jest to, by w nim nie zamieszkać, bo w domku letniskowym ciężko spędza się zimę. Mężczyzna, którego wybierasz na rebound, to zazwyczaj nie jest ten, z którym chciałbyś ułożyć sobie życie. Zresztą ciężko się dziwić, bo zadaniem pocieszyciela jest sprawić, byś czuła się dobrze i jest to zadanie terminowe. I niech tak zostanie. Nie pomyl miłości z przywiązaniem, bo ostatecznie to ty złamiesz komuś serce.

Terapie zastępcze

Muzykoterapia, aromaterapia, śmiechoterapia, drutoterapia – ta ostatnia odpręża już samą nazwą, a Internet jest pełny cudnych wzorów na koce i szale, które podnoszą poczucie komfortu od samego patrzenia na nie. Umów się z przyjaciółkami na drutową domówkę i urządźcie zawody, która pierwsza wydzierga szalik. Przejrzyj listę komedii, których jeszcze nie obejrzałaś i nadrób zaległości, bądź jedynie ostrożna w romantycznych, bo na przemian doprowadzą cię do śmiechu i do łez. Nastrój poprawi również odśpiewanie przebojów z fali Girl Power z lat 90 tych. Czy wybierzesz Spice Girls, czy TLC na pewno zajmiesz swoją głowę i zdziwisz się, że tak dobrze pamiętasz teksty piosenek, a gdy przyjdzie kryzys Backstreet Boys nadejdą z przebojem I’ll never break your heart i od razu poczujesz się lepiej. Bo gdy złamane serce przestanie już boleć, w końcu pojawi się mężczyzna, który nigdy nie doprowadzi cię do łez, chyba że ze szczęścia. Jako nowe hobby spróbuj aromaterapii, cudowne zapachy poprawią ci humor, zrelaksują cię i pozwolą się wyspać.

Nie podejmuj szalonych decyzji w emocjach

Może to nie jest najlepszy moment na adopcję lub wolontariat w Afryce, choć możesz mieć szczerą chęć rzucić swoje dotychczasowe życie, bo zbyt wiele kojarzy ci się z nim. Wspomnienia w końcu zaczną blaknąć, a do tego czasu pozwól sobie na szaleństwo kontrolowane. Wybierz się sama w podróż, odwiedź salon piercingu i spraw sobie kolejny kolczyk, albo kup trzy pary szpilek, na które od dawna już miałaś ochotę.

Biała magia

Zrób rytuał odcięcia, zamknij złe wspomnienia w kamieniu, okadź się białą szałwią, zapal świece w intencji oczyszczenia, napisz list pożegnalny – spal go, a popiół rozrzuć w ogródku, zrób peeling z gruboziarnistej soli, bo magia też może być kosmetyczna. A jeśli myśl o czarach napawa cię niepokojem, wybierz się do wróżki, którą rozważasz już latami.

Metoda małych kroków

Ciesz się z małych rzeczy. Metoda małych kroków sprawdzi się teraz bardziej niż zazwyczaj. Wstałaś – sukces, zjadłaś – sukces, wyspałaś się – podwójny sukces. Myśl o sobie dobrze i nie poddawaj się potrzebie samobiczowania. Masz złamane serce nie dlatego, że nie byłaś wystarczająco dobra – w głębi duszy wiesz, o tym doskonale. Masz złamane serce, bo ty i on nie byliście ze sobą kompatybilni.

Reasumując, wszystko co robisz w okresie rekonwalescencji, rób z miłości do siebie. Twoje ciało i dusza ma już wystarczająco stresów, byś jeszcze sobie dokładała, nie dbając odpowiednio o siebie. Cierp jeśli musisz, ale nie cierp, że cierpisz. Przy złamanym sercu o wiele łatwiej będzie ci siebie nadwyrężać – bądź zatem uważna na swoje wybory i genialne pomysły. Rany w końcu się pogoją, ból zniknie, wróci sen, sens życia i apetyt, a ty będziesz szczęśliwa bez niego, by gdyby to był facet dla ciebie, to nigdy, przenigdy nie złamałby ci serca w pierwszej kolejności.


beata-bia-sadowska-awatar

Anna Bia Sadowska – rzeźbiarka słów, muzyczka, politolożka, edukatorka seksualna, aktywistka antyprzemocowa, rzeczniczka pozytywnej seksualności, aktorka Teatru Forum. Zaczęła pisać 20 lat temu i tak jej już zostało. Pasjonatka profesjonalnej astrologii, kuchni roślinnej, tatuaży i niebieskich oczu. W wolnych chwilach śpiewa, gotuje i edukuje. Czego nie podpowie jej intuicja, to znajdzie w Google. Kiedyś w końcu nauczy się wychodzić z pracy, a jak na razie pisząc dla Oh!me, znajduje kolejną.

 


Zobacz także

„Daję mu tylko kawałek siebie nie więcej. Tak jest bezpieczniej i ryzyko szkód znacznie mniejsze”

„Kobiety, które inspirują – takie jak ty… Zostań naszą bohaterką”. Ruszamy z nową akcją. Przeczytajcie koniecznie

6 największych uprzedzeń randkowych – najwyższy czas, by się ich pozbyć!