Zdrowie

„Czułam się kochana i ta moja otyłość sobie narastała, miała takie ciepłe podłoże i akceptację”

Media Room
Media Room
23 lutego 2022
fot. Media Room
 
Leczenie choroby otyłościowej jest długotrwałym procesem, który można przyrównać do przygotowania się do igrzysk olimpijskich. Potrzebne są chęci, silna wola. To nie rzadko także stawienie czoła własnym lękom i słabościom. Do igrzysk sportowcy przygotowują się wiele lat, ale mają wsparcie całego teamu, od trenerów, przez psychologów, dietetyków po fizjoterapeutów. Chory na otyłość często jest sam, albo z wyboru, albo z niewiedzy. Czy może być inaczej i gdzie znajdzie wsparcie w walce o zdrowie? Rozmowa z Dorotą Zygmunt, ambasadorką kampanii „W Nowym Kształcie”, która kilka lat temu przeszła zabieg bariatryczny.

Kiedy powiem sobie dość

Leczenie choroby otyłościowej jest procesem wieloletnim, a najtrudniej jest uświadomić sobie, że potrzebujemy leczenia, że chcemy coś ze sobą zrobić dla siebie, dla swojego zdrowia, a także dla dzieci, wnuków. Podjęcia decyzji o leczeniu otyłości nie ułatwia też otoczenie, bo albo chorzy nie mają zrozumienia wśród bliskich albo odwrotnie jak w przypadku Doroty Zygmunt, rodzina w pełni akceptuje otyłość i nie widzi potrzeby zmiany

„Ja wiedziałam, że tyję, ale akceptowałam siebie, byłam akceptowana w swoim środowisku, nie dotykał mnie brak tolerancji, czułam się kochana i ta moja otyłość sobie narastała, miała takie ciepłe podłoże i akceptację” – podkreśliła Dorota.

Wiele osób chorujących na otyłość próbuje różnych diet, które najczęściej dają jeden efekt – jo-jo. Tylko nieliczni decydują się na poważnie zająć swoją chorobą, najczęściej pod wpływem przykrych doświadczeń bądź głębszych przemyśleń. W przypadku Doroty „punktem kulminacyjnym było to, że uświadomiłam sobie, że mam nastoletnie dzieci i kiedyś zostanę babcią i wyobraziłam sobie siebie jako niezdarną, nieużyteczną babcię, która nie będzie w stanie iść na spacer w wnukami, przygnębiła mnie i dała mi domyślenia bardzo smutna perspektywa mojej przyszłości”.

Niepokojące jest to, że o dostępnych metodach leczenia otyłości Dorota nie dowiedziała się od lekarza, tylko zupełnie przypadkiem, od znajomej.

„Nigdy nie dostałam od lekarza pierwszego kontaktu konkretnej informacji, ze otyłość jest chorobą i można ją leczyć, najczęściej było wręcz odwrotnie, słyszałam pytania dlaczego jestem gruba i dlaczego nie mogę schudnąć. To koleżanka, która przeszła zabieg bariatryczny, powiedziała mi o tej metodzie leczenia, a ja się wtedy rozpłakałam, bo ta koleżanka była miesiąc po zabiegu i miała 10kg na minusie i ja poczułam nadzieję dla siebie, popłakałam się ze szczęścia, że nie jestem sama, że są specjaliści i mogę bezpiecznie oddać się w ich ręce i mogę uzyskać tę pomoc w ramach NFZ” – opowiada Dorota.

Boję się zmiany

Są metody, skuteczne, refundowane, a mimo to wciąż wielu pacjentów rezygnuje, ba, po prostu nie decyduje się na leczenie. Głównie ze strachu, trochę przed samym zabiegiem, ale przede wszystkim przed zmianą, która ich czeka, zmianą diety, zmianą całego życia. Na pewno decyzja powinna być przemyślana i nie warto się z nią spieszyć. Ale błędem jest tez odkładanie decyzji w nieskończoność.

„Najgorzej dla osoby otyłej było wyjść ze strefy komfortu, jestem otoczona jedzeniem, mogę zajadać stres, było mi niedobrze z otyłością, ale żyłam w jakimś swoim ciepełku. Dla mnie najtrudniejszym krokiem było wyjście ze strefy komfortu i uświadomienie sobie, że skończy się podjadanie” – tak wspomina proces dojrzewania do decyzji o leczeniu otyłości Dorota Zygmunt.

ZOBACZ TEŻ: Otyłość to nie problem, tylko jego objaw 

Chcę szybkiego efektu

Człowiek ma taką przekorną naturę, że wydaje mu się, że jak już podjął decyzję o leczeniu, to ma się to wydarzyć natychmiast, najlepiej tu i teraz operacja, a następnie szybki i bezwysiłkowy spadek wagi. Jednak pacjenci, którzy przeszli zabieg bariatryczny uważają, że najważniejszą przemianą, która zachodzi w pacjencie jest zmiana w psychice. Operacja jest narzędziem, które umożliwia proces chudnięcia, ale bez diety, bez wsparcia psychologa, nie mamy szans na trwały efekt.

Osobą otyłą nie przestajesz być w momencie operacji, nie zmienia się twoje myślenie o jedzeniu, pragniesz, pożądasz tego jedzenia, operacja tego nie zmieni, dlatego już przed zabiegiem trzeba rozpocząć proces zmiany w psychice, diecie i stylu życia” – potwierdza Dorota Zygmunt, dla której przygotowanie do zabiegu było kluczowe.

Kto mi pomoże

Profesjonalne wsparcie specjalistów to jedno, ale pacjenci potrzebują także wsparcia od ludzi takich jak oni. Tu z pomocą wychodzą naprzeciw różne grupy wsparcia, które prężnie działają np. na Facebooku. Potwierdza to także Dorota.

„Ja nie miałam negatywnych doświadczeń związanych ze stygmatyzacją, byłam akceptowana, a mimo to czułam się bardzo samotna, bo nikt z moich bliskich nie rozumiał i nie widział jak się czuję kiedy sama nie mogę zapiąć pasów bezpieczeństwa w samolocie, nikt nie zaznał wstydu tak jak ja kiedy musiałam zejść z rowerka wodnego by go nie zatopić, to jak źle się czułam, bo nie mogłam sama zawiązać butów. Teraz chciałabym pokazać osobom otyłym, że nie są same, że są inni chorzy, który przeżywają to samo, są w stanie pomóc, wysłuchać, doradzić” – wspomina Dorota.

Wsparcie stanowić też mogą różne dostępne narzędzia, takie jak na przykład gotowe jadłospisy dla pacjentów przygotowujących się do zabiegu bariatrycznego, czy nowa aplikacja mobilna „W Nowym Kształcie”, która pełni funkcję osobistego asystenta, który wspiera osoby z chorobą otyłościową na każdym etapie leczenia.

„To jest super narzędzie, które nawet teraz kiedy jestem już wiele lat po zabiegu mobilizuje mnie i przypomina o zdrowych nawykach – potwierdza ambasadorka kampanii „W Nowym Kształcie”. – To mój taki anioł stróż, który pomaga mi wykonać swój plan, wiem że nie jestem sama, mam doradcę, ale to ja nim steruję, szkoda że kiedyś nie było takich narzędzi, na pewno byłoby mi łatwiej” – dodaje Dorota Zygmunt.

Czy będę tęsknić za jedzeniem

Praca nad sobą jeszcze na etapie przygotowania do zabiegu bariatrycznego to szansa na to, że już nie zatęsknimy za poprzednim życiem, za objadaniem się.

„Nie tęsknię, jedzenie kocham tak samo, ale teraz dojrzałam i potrafię wybierać to co jest dla mnie dobre, a jedzenia nie traktuję mechanicznie, cieszę się z jedzenia, delektuję się nim i celebruję ten moment” – mówi Dorota oraz dodaje: „Teraz nie czuję się już samotna, nadążam za dziećmi, za koleżankami, już nie ogranicza mnie moja tusza”.

Wygraj igrzyska leczenia otyłości, pobierz bezpłatną aplikacje „W Nowym Kształcie”. Aplikacja to bezpłatny przewodnik dla pacjenta, w którym znajdują się istotne i praktyczne informacje zarówno dla osób, które dopiero planują rozpoczęcie leczenia, są w trakcie lub po zabiegu. W aplikacji obliczysz BMI, możesz monitorować zmianę swoich obwodów. Aplikację wyróżnia przede wszystkim obszerne i użyteczne kompendium wiedzy, zawierające m.in. porady jak rozmawiać z lekarzem pierwszego kontaktu, chirurgiem bariatrycznym, jakie zadać pytania, jak przygotować się do zabiegu. Aplikacja to też kalendarz twojej zmiany, miejsce w którym możesz zaplanować swoje aktywności lub badania lekarskie zlecone przez lekarza. Znajdziesz tutaj adresy poradni i oddziałów w całej Polsce.


#WNowymKształcie


Zdrowie

5 zachowań, których kobieta nie powinna akceptować. Nawet jeśli bardzo kocha

Redakcja
Redakcja
23 lutego 2022
cechy osobowości, para
FOT. AegeanBlue/iStock
 

Czy kiedykolwiek spojrzałeś wstecz na były związek i sposób, w jaki ten facet cię traktował, tylko po to, by potrząsnąć głową lub zastanowić się, jak u licha pozwoliłaś takie traktowanie? A może słuchałaś przyjaciółki, która opowiadała ci o swoich doświadczeniach i nie mogłaś pojąć, dlaczego tak długo to znosiła? Są zachowania, niezależnie od tego, czy pochodzą od mężczyzn, czy od kobiet, które są pewnymi znakami, że czas się rozstać, bez zadawania pytań.


Oto pięć rzeczy, których kobiety (i mężczyźni) nie powinni tolerować w związku

1. Próby kontroli

Bycie kontrolowanym nie zawsze jest oczywistym działaniem. Niekoniecznie musisz usłyszeć wprost, żebyś czegoś nie robiła, ale pojawiać się będą komentarze, które sprawią, że zaczniesz kwestionować swoje decyzje.

„Dlaczego tak mocno się malujesz, kiedy wychodzisz z przyjaciółmi?” nie jest prawdziwym pytaniem o twoje nawyki związane z makijażem – podświadomie mówi ci, że on myśli, że szukasz uwagi innych facetów, gdy jesteś bez niego, albo mówi ci, że chce, abyś nosiła mniej makijażu. Próbuje cię kontrolować, zmieniać. Przez takie teksty stajesz się mniej pewna siebie.

Kontrolowanie może zacząć się od drobnych rzeczy, takich jak ta, ale jeśli pozwolisz mu kontynuować, łatwo będzie ci stracić z oczu to, co jest dla ciebie naprawdę ważne: życie, którym TY chcesz żyć.

2. Przeoczanie „drobnych rzeczy”

Ile razy zdarzyło ci się mówić coś w stylu: „Cóż, to naprawdę nie jest taka wielka sprawa” lub „Faceci i tak nie zwracają uwagi na szczegóły”? Powiem ci, że kiedy mężczyzna jest zainteresowany czymś (lub kimś), zwraca uwagę na szczegóły. Najważniejsze jest jednak to, że jeśli nie możesz zaufać komuś w drobnych sprawach, z pewnością nie możesz zaufać mu w tych wielkich. Jak możesz mu zaufać w ważnych wydarzeniach życiowych lub wyzwaniach, jeśli nawet nie dokłada starań, aby zadbać o małe rzeczy?

3. Chorobliwa zazdrość

Nie zrozum mnie źle, powinien bezwzględnie cię ochraniać i przez cały czas dbać o twój najlepszy interes – ale to nie znaczy, że powinien wszystko, co robisz traktować z podejrzliwością. Zaufanie jest najważniejsze w związku, a ktoś, kto jest zawsze zazdrosny, po prostu nie ufa tobie ani sobie.

4. Dawanie powodów do zazdrości

Żaden mężczyzna, który naprawdę dba o twoje uczucia, nie będzie działał w sposób, który manipuluje twoimi uczuciami lub celowo je rani. Nigdy nie powinien sprawiać, że będziesz niepewny tego, jak się czuje lub jak stabilny jest twój związek.

5. Unikanie odpowiedzialności

Oto kwestia ludzi, którzy nigdy nie przyznają się do popełniania błędów. Nigdy nie mogą się uczyć ani rozwijać – bo po co mieliby? Jeśli nic nie jest ich winą, to nigdy nie ma powodu do zmiany. A jeśli nie ma powodu do zmiany, to nie ma powodu, aby komunikować o tym, co należy zmienić. I cykl trwa. Łatwo zauważyć, że z taką osobą nie da się zbudować relacji, bo wszystko zawsze będzie z twojej winy. Zdrowe relacje opierają się na zdrowych wzorcach komunikacji, aby mogły się rozwijać. Bez tego nie ma po prostu możliwości wspólnej ewolucji.


Zdrowie

Coraz więcej kobiet ma „złamane serce” – donoszą naukowcy. Dotyka to szczególnie tych po „50”

Media Room
Media Room
23 lutego 2022
fot. m-gucci/iStock
Kardiomiopatia to rzadkie zaburzenie serca, które powstaje w wyniku emocjonalnego lub fizycznego stresu, przy czym szczególnie dotyka kobiet po 50. roku życia. Objawami przypomina zawał.

Coraz więcej kobiet ma „złamane serce” – donoszą naukowcy z Cedars-Sinai Medical Center. Szczególnie – 10 razy więcej niż młode kobiety i mężczyźni – cierpią panie w wieku od 50. roku życia. Nie, nie chodzi o zawód miłosny, ale o tzw. zespół Takotsubo (TTS), zwany także zespołem złamanego serca lub kardiomiopatią stresową.

Dane na temat 135 tys. osób z tym zaburzeniem zdiagnozowanym w latach 2006-2017, oprócz potwierdzenia, że kobiety chorują częściej, pokazało, że u osób żeńskiej płci w wieku 50-74 lata, liczba przypadków rośnie 10 razy szybciej, niż w innych grupach. Ta rzadka na szczęście przypadłość może objawiać się nagłym bólem w klatce piersiowej, skróceniem oddechu i przypominać atak serca. Może nastąpić zwężenie tętnic w sercu, jednak w przeciwieństwie do sytuacji przy zawale, nie dochodzi do zablokowania naczyń. Często lewa komora ulega powiększeniu.

Brak terapii, ale dobre rokowania

Czasami podaje się leki zmniejszające obciążenie serca i obniżające ryzyko ponownego zdarzenia tego typu. Rzadko, ale jednak jest to możliwe, dochodzi do zgonu czy powikłań – arytmii, obrzęku płuc, niedociśnienia, niewydolności serca czy zakrzepów. Przyczyną, jak się uważa, jest stres i prawdopodobnie związany z nim wyrzut adrenaliny do krwi. Chorobę może więc poprzedzić trudne przeżycie psychiczne lub fizyczne – śmierć bliskiej osoby, wypadek, mocna awantura, ostra choroba, zabieg chirurgiczny. Rzadziej może mieć ona związek z niektórymi lekami czy nielegalnymi substancjami np. metamfetaminą czy kokainą. Brakuje niestety celowanego leczenia, na szczęście jednak chory zwykle dochodzi do siebie w czasie kilku tygodni.

Covid łamał serce

Kiedy weźmie się pod uwagę przyczyny zaburzenia, nie dziwi odkrycie naukowców z Cleveland Clinic, którzy zauważyli znaczący wzrost zachorowań na serce w czasie obecnej pandemii. „Epidemia Covid-19 wywołała stres na wielu różnych poziomach, na całym świecie. Ludzie martwią się nie tylko o zdrowie swoje czy swoich rodzin, ale muszą radzić sobie z problemami ekonomicznymi, emocjonalnymi i społecznymi, a także często samotnością i izolacją – zwraca uwagę dr Ankur Kalra, autor publikacji, która ukazała się w piśmie „JAMA Network Open”. Osoby ze zdiagnozowanym syndromem Takotsubo były przy tym wolne od Covid-19. – Stres może powodować fizyczne skutki w naszym ciele, w tym w sercu, na co wskazuje rosnąca liczba przypadków kardiomiopatii stresowej” – podkreśla specjalista.

Zdaniem naukowców ważne jest, aby się odpowiednio o siebie zatroszczyć. Również o serce! To samo z pewnością dotyczy innych stresowych sytuacji, nie tylko epidemii. „Podczas gdy pandemia ewoluuje, opieka nad sobą samym w tym trudnym czasie jest krytyczna dla zdrowia serca i ogólnego stanu. Jeśli ktoś czuje się przeciążony stresem, ważne aby skonsultował się z lekarzem. Ćwiczenia, medytacja, relacje z rodziną i przyjaciółmi z uwzględnieniem odpowiedniego dystansu i środków ostrożności mogą pomóc w zmniejszeniu napięcia” – podkreśla dr Grant Reed, jeden z głównych autorów badania.

ZOBACZ: Częste bóle w klatce piersiowej, duszności i kołatanie serca w sytuacjach stresowych? To może być nerwica serca. Co trzeba o niej wiedzieć?

Groźne katastrofy

Z kolei badacze z University of Arkansas po przyjrzeniu się ponad 20 tys. pacjentów z zespołem Takotsubo wykryli ponad dwukrotny wzrost zachorowań w stanie Vermont, który nawiedził niszczący huragan Irene. Wzrost liczby przypadków zanotowali też w Missouri nawiedzonym przez Tornado. „Nasze wyniki wskazują, że dwa kataklizmy, jeden w Vermont, drugi w Missouri mogły potencjalnie wywołać wzrost zachorowań na kardiomiopatię Takotsubo w tych regionach” – zwraca uwagę główny autor badania dr Sadip Pant. „Lekarze i inny personel oddziałów ratunkowych powinni mieć taką możliwość na uwadze, jako że znajdują się na pierwszej linii pomocy pacjentom w przypadku naturalnych katastrof” – podkreśla dr Pant.

Wiele zależy od mózgu

Zaburzenie jest jeszcze dosyć słabo poznane, ale badania odkrywają kolejne informacje. Naukowcy z Massachusetts General Hospital i Harvard Medical School odkryli na przykład, że na zachorowanie bardziej narażone są osoby o szczególnie silnie reagującym na stres ciele migdałowatym. To ośrodek w mózgu zaangażowany m.in. w przetwarzanie emocji. Nieco nietypowej aktywności mózgu osób predysponowanych do rozwoju zaburzenia towarzyszyły też zmiany w szpiku.

„Wyniki te przynoszą kolejne dowody na szkodliwe działanie związanych ze stresem biologicznych procesów na układ krwionośny. Odkrycia takie jak to wskazują na potrzebę prowadzenia dalszych badań nad wpływem ograniczania stresu czy stosowaniem leków oddziałujących na pewne części mózgu i serce – mówi kierujący badaniem dr Ahmed Tawakol. – W międzyczasie, napotykając pacjentów w chronicznym stresie, lekarze powinni rozważyć możliwość, że ograniczenie stresu może przynieść korzyści układowi krwionośnemu” – podkreśla ekspert.

Zbyt silna radość

Okazuje się, że nie tylko trudne sytuacje są groźne. Kiedy badacze ze Szpitala Uniwersyteckiego w Zurychu przeanalizowali dane na temat prawie 2 tys. pacjentów z zaburzeniem, u prawie 500 z nich zidentyfikowali wyraźny, łatwy do określenia czynnik emocjonalny. 96 proc. z tych osób doświadczyło ciężkiego przeżycia, jednak u 4 proc. chorobę poprzedziło radosne wydarzenie, na przykład wesele, narodziny wnuka, czy nawet urodziny albo wygrana ulubionej drużyny rugby. „Pokazaliśmy, że wyzwalacze TTS mogą być dużo bardziej zróżnicowane, niż wcześniej sądzono. Osoba z TTS nie jest już typowym pacjentem z >>syndromem złamanego serca<<, a chorobę mogą poprzedzać także pozytywne emocje” – twierdzi autorka badania Jelena Ghadri, która założyła pierwszy na świecie Międzynarodowy Rejestr Takotsubo (http://www.takotsubo-registry.com).

„Lekarze powinni mieć mieć tego świadomość i brać pod uwagę, że pacjenci przywożeni na oddział ratunkowy z objawami ataku serca takimi jak ból w klatce piersiowej i trudnościami w oddychaniu, ale po radosnym wydarzeniu i pozytywnych emocjach, mogą cierpieć z powodu TTS, podobnie jak pacjenci z podobnymi objawami, ale po negatywnym zdarzeniu emocjonalnym. Nasze wyniki rozszerzają kliniczne spektrum TTS. Sugerują także, że radosne oraz smutne wydarzenia mogą oddziaływać na podobne ścieżki emocjonalne prowadzące ostatecznie do TTS” – dodaje specjalistka.

POLECAMY: Kołatanie serca – kiedy należy zgłosić się do lekarza?

Nadzieja na lek

Choć specyficznych leków na razie nie ma, naukowcy ciągle ich poszukują. Grupa z Monash University doniosła w ubiegłym roku o leku, który może pomagać w terapii tego zaburzenia serca. Na razie w badaniach na myszach zespół wykazał silne działanie kwasu suberanilohydroksamowego. To oddziałujący na aktywność różnych genów związek, który stosuje się obecnie w terapii niektórych nowotworów.

„Po raz pierwszy pokazaliśmy, że lek wykazuje ochronne i terapeutyczne działanie ważne dla zdrowia serca. Nie tylko spowalnia uszkodzenie serca, ale także cofa zniszczenia spowodowane stresem – informuje kierujący pracami prof. Sam El-Osta. – To przedkliniczne badanie wskazuje na nowy standard zapobiegania i leczenia z pomocą kardioprotekcyjnego leku oddziałującego na geny w sercu” – dodaje ekspert. To dobra wiadomość. Tymczasem warto pamiętać, że ból w klatce piersiowej, szybkie nieregularne bicie serca, skrócony oddech, także po stresującym wydarzeniu, to sygnał do natychmiastowego skontaktowania się z lekarzem.

Źródło informacji: Serwis Zdrowie


Zobacz także

Auć, jestem kobietą. Czy wiesz, że zakażenia układu moczowo-płciowego potrafią nękać kobietę kilka razy w roku? Sprawdź, co możesz zrobić

Cała prawda o jajkach!

To nie wymysł hipochondryków, lecz realny problem zdrowotny