Lifestyle Psychologia Zdrowie

O sile dotyku. 7 powodów, by jak najczęściej się przytulać

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
24 lutego 2016
Fot. Unsplash / freestocks.org / CC0 Public Domain
 

Przytulanie, uścisk dłoni, pogłaskanie po policzku albo pokrzepiające poklepanie po plecach. Dobry dotyk jest wspierający – daje siłę, uwagę, sympatię i życzliwość. W trudnej emocjonalnie sytuacji potrafi zdziałać o wiele więcej niż mądra rada. Wielu z nas ma problem z okazywaniem uczuć za pomocą dotyku, jest to dla nich bariera  ciężka do pokonania.  Dla innych dotyk stanowi naturalny odruch, ale zarezerwowany dla najbliższych. Jeszcze inni mają potrzebę nawiązania kontaktu fizycznego nawet w przelotnej rozmowie z obca osobą. Poznajcie siłę dotyku, który:

1. Jest naturalnym „wykrywaczem kłamstw” dla emocji

Nasz mózg bezbłędnie odróżnia dotyk „zdawkowy”, chłodny, niewiele znaczący od dotyku w który „nadawca” jest zaangażowany. Wyczuwamy bez problemu jeśli taki gest nie niesie ze sobą intencjonalnie dobrej energii, jest „pusty”. Nasze ciało otrzymując taką informację od mózgu zareaguje również zupełnie inaczej (na przykład „zepnie się” ) niż na dotyk przepełniony uczuciem (wpływ rozluźniający).

2. Daje poczucie przynależności

Oczywiście ten dobry, pożądany. I w pozytywnym znaczeniu. Niezależnie od tego czy jesteśmy ekstrawertykami czy introwertykami, wrażliwcami czy gruboskórnymi pewnymi siebie osobami, wszyscy odczuwamy pewną potrzebę przynależności: społecznej, towarzyskiej, rodzinnej. Dotyk to element języka komunikacji, pozwalający zasygnalizować: jestem obok, rozumiem cię, dobra robota itp.

3. Pomaga się uspokoić i odprężyć

Umiejętnie dobrany i zastosowany, podczas sprzeczki albo  w trudnej emocjonalnie sytuacji (pomyślcie o sile masażu relaksacyjnego!) daje nam poczucie bezpieczeństwa i pozwala ochłonąć. Łagodzi nerwy i sprawia, że szybciej zaczynamy szukać efektywnych rozwiązań. Pozwala się skupić na tym, co w danej chwili kluczowe i odsunąć od siebie inne „przeszkadzajki”.

4. Wzmacnia więzi

Za pomocą kontaktu fizycznego, prostych, czułych gestów okazujemy sobie miłość i przywiązanie. Dotyk pomaga podtrzymywać więzi – gdy go brak, bardzo często oznacza to, że nasze drogi z bliską osobą zaczynają się niebezpiecznie rozchodzić. Pierwszym krokiem do naprawy relacji i decyzji  o pracy nad związkiem jest „odnowienie” kontaktu fizycznego.

5. Obniża ciśnienie krwi

Czyli działa na ciebie tak jak mruczenie kota na kociarzy. Badania wykazały, że ci, którzy regularnie się przytulają lub dotykają mają niższe ciśnienie. Dotyk może również obniżyć puls i pomóc przyspieszyć proces powrotu do zdrowia. A Rodzice wcześniaków wiedzą najlepiej jak ważne znaczenie dla rekonwalescencji i ma tzw. kangurowanie.

6. Zmienia perspektywę

A to dlatego, że jest pozytywnym impulsem, zastrzykiem pozytywnej energii. Znakiem, że nie jesteśmy sami ze swoimi problemami.  Czując czyjeś ciepło łatwiej powiedzieć sobie: „Jakoś to będzie”.  Jeśli dotykasz i jesteś dotykany dużo rzadziej wykazujesz się cynizmem i podejrzliwością. Jesteś bardziej otwarty, tolerancyjny i ufny. Czy to nie oznacza mniej presji i stresu w życiu codziennym?

7. Wzmacnia nas na wielu płaszczyznach

Naukowcy odkryli niedawno jak ważne dla rozwoju naszego mózgu i rozwoju emocjonalnego jest nieustanne trenowanie wszystkich naszych zmysłów. Różne rodzaje dotyku, od przelotnych pocałunków po masaż, wysyłają do naszego mózgu impulsy, które pomagają mu zrozumieć świat, w którym żyjemy.  Więc poza dotykaniem innych ludzi i głaskaniem zwierzątek, pobaw się w rozróżnianie za pomocą dotyku różnych faktur, przesyp przez pace ciepły piasek i często bierz relaksującą, gorąca kąpiel.

Dotyk ma olbrzymie znaczenie dla naszego fizycznego i emocjonalnego samopoczucia, nie ma co dyskutować z tym  faktem. Więc teraz idziemy przytulić pana z prawej. No, chyba, że nie czujemy z nim więzi. Albo jest już zajęty przytulaniem innej 😉


Lifestyle Psychologia Zdrowie

„To matka daje córce moc. Przykro mi, że nie wszystkie kobiety tego doświadczają”. List córki do matki

Listy do redakcji
Listy do redakcji
24 lutego 2016
Fot. iStock / wundervisuals
 

„Jaką mam być dla niej matką?”- spytała mnie ostatnio przyjaciółka. Mama pięciolatki. Pomyślałam, że trudno jej będzie być dobrą mamą dla kobiety. Jej mama zawodziła ją tyle razy. Do tej pory więcej między nimi krytykowania i osądzania niż uczucia. A przecież miłość matki, to największa moc jaką dostaje kobieta, jej siła, mądrość,  potencjał, wszystko. Jest mi przykro, gdy myślę, że niektóre z nas są jej pozbawione.

Kobiecość

Tylko matka może nauczyć nas akceptować kobiecość, cieszyć się nią i rozumieć, że to jest siła. „Powinnaś schudnąć”, „Nie jedz tyle” słyszały moje koleżanki. „Wolałabym, żebyś była ładniejsza”, „Jeśli będziesz ładna, znajdziesz męża”.  Moje koleżanki uczyły się, że ciało trzeba katować i kobiecość jest wtedy, gdy cała reszta myśli, że jesteś kobieca. Gdy inni zazdroszczą ci urody, a mężczyźni za tobą szaleją.

„Ona jest wredna, złośliwa, źle ci życzy” słyszały o swoich przyjaciółkach. Uczyły więc, że inne kobiety są złe i nie wolno im ufać.

Dziękuję ci za to, że nigdy nie koncentrowałaś się na mojej urodzie, choć mówiłaś czasem, że jestem śliczna. Ale tak lekko i ciepło. Świadoma, że to jest dar, który dziś jest, a jutro go nie ma. Więc akceptuję, że jestem śliczna, dziś mniej, jutro bardziej. I patrząc na ciebie będę ( chyba) umiała się starzeć, bo mimo tego, że masz już 60 lat jesteś najpiękniejszą kobietą, którą znam. Taki bije z ciebie spokój.

I uwielbiałaś moje przyjaciółki. Nawet broniłaś ich przede mną. „Spójrz na to z innej perspektywy” tłumaczyłaś. Dzięki tobie mam tyle wspaniałych przyjaciółek i wiem, że to właśnie w kobiecości siła. Że fajnie się wspierać, rozumieć i być blisko.

Pasje

„Masz to robić” albo „Nie rób tego” – takie moje koleżanki, w większości, dostawały komunikaty od swoich matek. Dziś często rzucają studia, zmieniają prace, albo łykają antydepresanty. Nagle okazuje się, że wcale nie chciały robić tego, co robią. Chciały tylko spełnić cudze oczekiwania. Nie znają odpowiedzi na pytanie kim są, i czego szukają.

Dzięki tobie wiem, że najlepsza matka to taka, która zaraża pasją, ale niczego nie nakazuje. Pozwala wybierać, towarzyszy, ale nie krytykuje.

Pamiętasz jak byłam kiepska z matematyki? I jak rzuciłam studia z dnia na dzień? Nie mówiłaś: tyle ci poświęciłam, zapłaciłam za ten Londyn. Powiedziałaś: „Twoja decyzja. Wierzę, że wiesz co robisz”. I nie było w tym sarkazmu. Ani złości.

Córka, którą matka wspiera – w końcu dochodzi do tego, co chce w życiu robić. Nawet jeśli to nie zgadza się z marzeniami jej mamy. Nie boi się.

Dziękuję, że zawsze we mnie wierzyłaś i wciąż we mnie wierzysz. Wciąż powtarzasz, że mam talent i wrażliwość, która jest mocą. I nawet jeśli tego nie mam – jestem silna twoją wiarą. Dziś jesteś ciekawa tego, co robię. Szanujesz to i nigdy nie bagatelizujesz mojej pracy – a naprawdę zdarzają się matki dorosłych córek, które to robią.

Akceptacja

Wiem, że różne moje wybory były dla Ciebie trudne. Jesteś taka poukładana. Ciągle więcej w tobie grzecznej dziewczynki niż zbuntowanego szaleńca. Nie jesteś kolorowa, a takich matek zazdrościłam koleżankom. Do momentu, gdy moja przyjaciółka nie powiedziała, że jej mama była tak kolorowa, że już dla nikogo nie zostawiała miejsca.

Buntowałam się przeciwko tej twojej „grzeczności”. Chciałam cię rozzłościć miliony razy.  A typozwoliłaś na ten bunt. Nigdy nie powiedziałaś: „mam cię dość”, „ogarnij się”. Nie powiedziałaś: „robisz źle”, najwyżej: „zrobiłabym pewnie inaczej, ale rozumiem, liczy się tylko twoje szczęście. Tą akceptację czułam na każdym kroku, nawet gdy tonęłam i robiłam tyle błędów, że inni się ode mnie odwracali. „Jestem taka beznadziejna” siadłam w fotelu z papierosem. „Jesteś wspaniała, po prostu czasem się mylisz” odpowiadałaś. Dla ciebie zawsze byłam śliczna, mądra, zdolna. Tak cholernie zdolna, a przecież wiem, że wcale nie jestem aż tak wspaniała, jak mnie widziałaś.

Ale córka, która ma akceptację matki potrafi podejmować niezgodne z oczekiwaniami innych decyzje. Potrafi być szczera i akceptuje swoje wady.

Troska

Pamiętam, miałam sześć lat.  Biegałam z przyjaciółką po ogrodzie. Wpadłyśmy obie na cegły, które tam leżały. Zdarłyśmy sobie kolana, łokcie. Mi nawet poleciała krew z nosa.  Mama przyjaciółki darła się na nią, że jest nieuważna. A ty rzuciłaś wszystko i przytulałaś mnie długo. Pamiętam twoje słowa: „Nic się nie stało, nie twoja wina”. Tak było potem za każdym razem w życiu, gdy upadałam. Nawet, gdy wracałaś zmęczona z pracy, a przecież wstawałaś codziennie o piątej, żeby ogarnąć dom, przygotować śniadanie, czasem popracować. Jednak to wszystko nie było ważniejsze ode mnie. Nie widziałam cię nieuważnej, może tylko parę razy, ale nawet nie pamiętam, bo dobre wspomnienia są znacznie silniejsze. Nieraz mi pokazałaś, że mogę na ciebie liczyć.

Dziś wiem, że córka o którą matka się troszczy, sama umie troszczyć się o innych. Jest ciepła, uważna. Jeśli nie wciąż, to jednak przez większość czasu. Czuje się też ważna dla siebie samej.  Niezależnie od tego na jakim zakręcie by była.

Miłość i mężczyźni

To jest jedyna sfera, gdzie cię nie rozumiałam. Przynajmniej kiedyś. Ale nauczyłaś mnie szacunku do swojego ciała i mówiłaś, że miłość jest piękna i warto na nią czekać. Tłumaczyłaś czym jest seks, że jest siłą, mocą, że wszystko jest w porządku jeśli dwoje ludzi się kocha.

Myślę, że też dzięki tobie dziś kocham i jestem kochana. I wiem na pewno, że kobiety czasem niepotrzebnie obwiniają się, że znalazły złych partnerów. Dzięki temu ich córki uczą się, że miłość bywa różna. I mężczyźni też. Możemy mniej lub bardziej świadomie wybierać.

Wybaczanie

Żeby nie było, że jesteś ikoną i marzeniem każdej córki. Miałaś momenty, gdy popełniałaś błędy. Nigdy nie rozumiałam twojej relacji z tatą, potem miałam o to żal, złościłam się, wypominałam. Byłam jak dziecko, które tupie nogą i tupie. A ty nie zachowałaś się jak wiele innych matek. Nie powiedziałaś, że jestem bezczelna, że nie moja sprawa, że mi się wydawało, że się czepiam, że jestem niesprawiedliwa. Powiedziałaś, że przepraszasz. Że bardzo żałujesz, ale nie zmienisz przeszłości i po co mamy nią wciąż żyć.

I rzeczywiście pomyślałam: po co?

I tu okazałaś się mądrzejsza ode mnie.  Jak zresztą zawsze.

Dzięki tobie zrozumiałam, że nie chodzi o to, żeby matka nie popełniała błędów tylko o to, by umiała za nie przepraszać i się zmieniać. Twoja miłość nauczyła mnie, że nic nie jest tylko białe albo czarne, że ludzie mają swoje słabości, że czasem zachowują się strasznie. Ale jeśli chcą się zmieniać – warto im wybaczać. Bo ja też nie jestem idealna, ale to wcale nie znaczy, że nie jestem fajna.

I powiem ci, choć przecież o tym wiesz. Wciąż mam nadzieję, że będę miała kiedyś córkę i będę ją mogła kochać tak jak ty mnie. Dać jej tyle wspaniałych rzeczy, tyle mądrości. Bo jeśli jestem jakoś mądra – to tylko dzięki tobie.

Chciałabym porozmawiać z nią jak z najlepszą przyjaciółką. Z akceptację tego, że jesteśmy dwoma odrębnymi istotami, a ona nie musi się dla mnie poświęcać tylko dlatego, że ją wychowałam i kochałam. Tak jak ty ode mnie niczego oczekujesz. I jesteś. Nawet jeśli czasem nie ma mnie.

Gdyby każda matka była taka jak ty – świat byłby prostszy.


Lifestyle Psychologia Zdrowie

„Źle, nie tak, zostaw – sama to zrobię!”. Jak skutecznie radzić sobie z wiecznie krytykującymi ludźmi

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
24 lutego 2016
Fot. Snapwire/ / blake bronstad / CC0 Public Domain

„Zrób to tak. Nie, źle pokażę ci. Nie, odejdź najlepiej będzie jak ja zrobię. Tutaj mogłoby być jeszcze lepiej. Popraw.”. Znacie czepialskich? Szukając dziury w całym i komentując wszystko potrafią naprawdę uprzykrzyć nam życie. W najlepszym wypadku udzielą ci jedynie (setny raz) „niezbędnej”  w ich mniemaniu rady. W najgorszym, swoimi uwagami doprowadzą do białej gorączki i sprowokują karczemną awanturę. Jak z nimi postępować? Cierpliwie i z dystansem, nie dać wyprowadzić się z równowagi. Przed wami krótki poradnik obsługi czepialskich.

Czego nie robić:

Nie bierz tego co mówią do siebie

Bo to nic osobistego, ani wymierzonego w ciebie. Czepialscy często cierpią z powodu perfekcjonizmu lub innej manii (pamiętasz detektywa Monka?). Zachowują się tak w stosunku do każdego. To w nich jest problem, to oni zawsze widzą szklankę w połowie pustą. Weź więc kilka głębokich wdechów i spójrz na sprawę nie jak na konflikt między wami, ale powód do współczucia dla Czepialskiego.

Nie staraj się ich zmienić

To wyzwanie dla specjalisty. Zauważ, że tacy „trudni” we współpracy i życiu ludzie zazwyczaj swoim zachowaniem próbują zwrócić na siebie uwagę i poczuć się ważni. Skoncentruj się na sobie.

Nie daj sobie wejść na głowę

Czepialski szef, czy współpracownik to naprawdę nieduży problem w porównaniu z Czepialskim członkiem rodziny. Jego nie zmienisz i nie unikniesz spotkań z nim. Ustal granice. Ucinaj próby niczym nieuzasadnionej krytyki, nie musisz takiego zachowania tolerować tylko dlatego, że łączą was więzy krwi.

Zdanie – klucz dla ciebie: „Twoje uwagi nie wnoszą nic pozytywnego, przepraszam, ale nie mam na to czasu”.

Nie użalaj się nad sobą

Dlaczego akurat ciebie „to” spotkało? Daj spokój, świat jest pełny czepialskich, prawdopodobieństwo, że będziesz musiał poradzić sobie z tak „trudną” osobą choć raz w życiu jest naprawdę ogromne. Potraktuj to jako lekcję i ćwicz na Czepialskim twoje umiejętności interpersonalne.

Nie przydzielaj Czepialskiemu ważnych funkcji

Tutaj rzecz do dyskusji – kwestia indywidualna, zależy od stopnia zaangażowania czepialstwa oraz stopnia kontaktu z rzeczywistością. Czepialscy mogą są świetnymi inspektorami na budowie, przy weryfikacji warunków BHP i innych obszarach wymagających precyzji i dokładności. Z drugiej strony znam Czepialskich, którzy potrafią długo blokować projekty, żądając co chwila innych poprawek, które i tak ich nie zadowalają. Dodatkowo nie potrafią pozytywnie zmotywować pracowników.

Nie dyskutuj

Nie dawaj się wplątać w słowne przepychanki. Użyj zdania – klucza. Czepialscy potrafią zamęczyć innych roztrząsając sprawę z każdej możliwej perspektywy i drążyć, wracając do tematu co chwila. Taką już mają naturę, że rzadko kiedy osiągają stan niczym niezmąconego spokoju.

Co robić:

Skoncentruj się na sobie

Na tym co masz osiągnąć i rób to tak, żeby być z siebie zadowolonym. Negatywne, a nie konstruktywne uwagi jedynie oddalają cię od wyznaczonego celu. Staraj się myśleć pozytywnie i nie pozwól Czepialskiemu zasiać w twojej głowie wątpliwości. Jeśli swoje obowiązki wykonujesz dobrze, bądź tego pewny.

Naucz się szczerej komunikacji

I odpowiedz na „zaczepki” Czepialskiego zgodnie z twoimi przekonaniami. Skoro uważasz, że nie ma racji, nie bój się tego powiedzieć: taktownie ale wyraźnie. Daj do zrozumienia, że nie lekceważysz osoby Czepialskiego, ani nie bagatelizujesz jego uwag, ale się z nimi nie zgadzasz i najchętniej zmienisz temat.

Świeć przykładem

Czyli pozytywnym podejściem. Czepialski czepia się z jakiegoś, sobie znanego (lub jeszcze nieuświadomionego) powodu. Rzadko kiedy jest w pełni szczęśliwy. Niestety, również rzadko kiedy słucha innych. Często bywa przekonany o tym, że jest niezastąpiony. Spróbuj zarazić go swoim optymistycznym podejściem do sprawy, nie daj pociągnąć się w dół.

Czepialskiego nie zadowolisz. Koncentruj się więc na sobie i staraj się zawsze dobrze wykonywać swoje obowiązki. Wiedząc, że nie masz sobie nic do zarzucenia, łatwiej ci będzie poradzić sobie z Czepialskim. A tak życiowo  – staraj się otaczać pozytywnymi ludźmi, to kula dobrej energii!


Zobacz także

Czasem myślę, że życie tylko czeka, by zamienić nas w klauny. Nigdy nie gódź się na bycie kimś, kogo nie cierpisz. Nawet w imię miłości

Przestań się usprawiedliwiać przed tymi, którzy rozumieją tylko tyle, ile chcą

Kobiece nowotwory – co warto o nich wiedzieć?