Kuchnia Zdrowie

Eko żywność? Owszem istnieje, ale nie każdy produkt z etykietką „naturalne” jest ekologiczny

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
9 marca 2016
Eko żywność
Fot. iStock / pixdeluxe
 

Szukasz w sklepach produktów eko? Zwróć szczególną uwagę na pochodzenie tego, co wkładasz do koszyka. Nie każde warzywo z etykietką „eko” czy jaja „naturalne” i mleko „od szczęśliwych” krów właśnie takie będzie. Jeśli chcesz kupić zdrową, naturalną i smaczną żywność, sprawdź skąd rzeczywiście pochodzi.

Zapewne już wiesz, że nie wszystko złoto co się świeci i uważnie przyglądasz się temu, co jako nowalijki sprzedawane jest w sklepach. I bardzo dobrze, “naturalne” warzywa w lutym i marcu, to dość podejrzane. No dobrze, skoro nowalijki wcale takie zdrowe nie są, to co może takie być – ekologiczne mięso, jajka czy mleko?

Nauka broni natury

Ekologiczne warzywa, owoce, mięso oraz jaja są zdrowsze, co potwierdzono w badaniach naukowych. Międzynarodowy zespół ekspertów kierowany przez naukowców z Uniwersytetu w Newcastle w Wielkiej Brytanii, na łamach British Journal of Nutrition* opublikował nowe zestawienie badań naukowych. Wynika z nich, że ekologiczne mięso i mleko ma więcej wartości od zwykłych produktów:

  • mleko i mięso ekologiczne zawierają około 50 % więcej dobroczynnych kwasów omega-3 w porównaniu do produktów konwencjonalnych,
  • ekologiczne mięso charakteryzuje się nieco mniejszą zawartością dwóch nasyconych kwasów tłuszczowych (mirystynowego i palmitynowego), których spożywanie wiąże się ze zwiększonym ryzykiem zachorowania na choroby układu sercowo-naczyniowego,
  • mleko ekologiczne zawiera o 40 % więcej sprzężonego kwasu linolowego (CLA),
  • mleko ekologiczne zawiera nieco więcej żelaza, witaminy E i niektórych karotenoidów,
  • mleko konwencjonalne zawiera o 74 % więcej jodu, a także nieznacznie więcej selenu.

Z innych badań które ukazały się ukazały się w czasopiśmie „British Journal of Nutrition”, wynika również, że owoce i warzywa z upraw ekologicznych, zawierają prawie o połowę mniej rakotwórczego kadmu oraz czterokrotnie mniej pestycydów. Odznaczają się również niższym stężeniem azotu , azotanu  i azotynu niż te konwencjonalne. Ponadto zawierają od 18 do 69 proc. więcej antyoksydantów – w tym najsilniejszego z nich, czyli resweratrolu.  

Nie wszystko eko, co ze wsi pochodzi

Ekologiczna żywność pochodzi z upraw i hodowli prowadzonych zgodnie z prawami natury. Jest zdrowa, bo pozbawiona pestycydów, substancji przyspieszających wzrost, metali ciężkich i innych szkodliwych substancji. Warzywa aby były eko, muszą spełnić szersze kryteria, niż tylko zostać wyciągnięte z wiejskiej ziemi. Nic ze starań właściciela działki, wstrzymywanie się od używania chemii, jeśli działka leży 200 metrów od fabryki czy jakiegoś ścieku. Zanieczyszczona gleba, woda czy powietrze, nie wyda nam ekologicznej uprawy! Podobnie ze zwierzętami gospodarskimi, karmionymi sztuczną paszą, żyjącymi w zanieczyszczonym środowisku, ich mięso nie będzie ani smaczne, ani zdrowe.

Tylko takie produkty będą eko!

Warzywa i owoce. Bez sztucznych nawozów, za to podsypywane nawozami naturalnymi, dostarczającymi roślinom składników niezbędnych do zdrowego wzrostu. Najlepiej sprawdza się obornik, najlepiej koński lub bydlęcy lub kompost, czyli nawóz wytwarzany z odpadów roślinnych.

Mięso. Ekologiczne mięso pochodzi z gospodarstwa, które przestrzega określonych norm związanych z chowem. Zwierzęta karmione są paszami roślinnymi z gospodarstwa bądź z zewnątrz, ale posiadającymi stosowny certyfikat. Nie wykorzystuje się tu antybiotyków, wspomagaczy wzrostu, pasz i produktów powstałych z organizmów genetycznie modyfikowanych. Jest zdrowo i z pozytywnym wpływem na smak i aromat takiego mięsa. Ma ono wyższą jakość i właściwości odżywcze niż mięso pochodzące z przemysłowej hodowli.  

Sprawa ma się bardzo podobnie, gdy szukamy zdrowego mięsa drobiu. Jeśli chcemy kupić ekologiczny drób, najlepsze mięso pochodzi od kur, kaczek i innych, z wolnego wybiegu, karmionych zieloną paszą. Dzięki temu mięso ma doskonały smak i aromat oraz jest zdrowsze.

Mleko i jaja. Te produkty są tym smaczniejsze i bardziej wartościowe, im bardziej naturalną karmę będą jadły krowy i kury. Jaja ekologiczne mają więcej wartości odżywczych i mniej cholesterolu. Zawierają także dwa razy więcej witaminy E, prawie trzy razy więcej beta-karotenu i nawet o 30 proc. więcej kwasów omega-3 niż te od kur hodowanych w klatkach. Jeśli kupujemy je w sklepie, zwróćmy uwagę na oznaczenia na skorupkach:

0 – jaja z produkcji ekologicznej, kury żyją na wolnym wybiegu, karmione są ekologiczną karmą, trawą i jedzą dżdżownice,

1 – jaja z chowu na wolnym wybiegu, kury żyją w kurniku, ale mają możliwość wychodzenia na wolny wybieg

2 – jaja z chowu ściółkowego, kury hodowane w zamkniętych kurnikach

3 – jaja z chowu klatkowego, kury żyją w niewielkich klatkach, w których nie mają możliwości poruszania się, nie są również wypuszczane

Niestety nie każdy może sobie pozwolić na zakup eko produktów, szczególnie mięsa, z racji jego wysokiej ceny – różnica w porównaniu do produktów nieekologicznych bardzo często przekracza 100%. Warzywa i pozostałe, mają cenę wyższą o 20% od zwykłych produktów. W przypadku pokarmów ekologicznych, płacimy rzeczywiście za zdrowie i smak.

Jak rozpoznać eko żywność w sklepie?

Nie można wierzyć producentowi “ na słowo”. Papier, a raczej etykieta wszystko przyjmie i nawet chemiczne warzywa mogą stać się “eko” czy “naturalne” bo producent tak obliczył zysk. Mówi się, że wszystko co eko, będzie małe, brzydkie i z robakami, bo do owocu z chemią robak się nie dostanie. To nie do końca prawda, ponieważ można nakładem sił i naturalnym wspomaganiem wyhodować dorodne i zdrowe rośliny, tylko nie da się tego zrobić na masową skalę. Dlatego kupując podejrzanie tanie eko-warzywa, szukajcie znaków instytucji które poświadczą ich pochodzenie: Ekogwarancja PTRE, PNG, Cobico, Bioekspert, BioCert Małopolska, Polskie Centrum badań i Certyfikacji, Buiro ds. badań i Certyfikacji Oddział w Pile, Agro Bio test. Tylko powyższe daje gwarancję ekologicznych zakupów. Podobnie z mięsem – zwróćcie uwagę na certyfikaty QAFP, PQS, QMP, one dają gwarancję zakupu zdrowej żywności.


Źródło: „British Journal of Nutrition”


Kuchnia Zdrowie

Każde dziecko powinno usłyszeć te 7 zdań

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
9 marca 2016
Fot. iStock / zhuzhu
 

Po prostu. Bez żadnego „ALE”. Każde dziecko powinno usłyszeć te siedem zdań. Każde z nich jest małą cegiełką do zbudowania szczęścia, poczucia własnej wartości, do nauki, do samodzielności. Do bycia dobrym, uśmiechniętym i odpowiedzialnym. Do odwzajemniania się drugiemu człowiekowi.

1. Kocham cię!

Powiecie – „To tylko słowa…”. Więc niech to nie będą „tylko słowa”! Myślicie jak dorośli –  nie jak dzieci. My wiemy, że słowa to nie wszystko, że trzeba je mocno poprzeć czynami. A nasze dzieci nie muszą tego wiedzieć – one to czują. Powtarzajcie im, jak bardzo je kochacie, jak stałe to uczucie, nadrzędne i niezmienne. NIGDY nie szantażujcie ich swoją miłością! Nauczcie dzieci, że mówić kocham – to piękna cecha w życiu umieć mówić o uczuciach. Wiedzieć i czuć, że jest się kochanym, że nie trzeba się tego wstydzić, że to ważne, budujące i dające oparcie. Niech nasze dzieci wiedzą, że mogą okazywać swoje uczucia.

Kiedyś moja córka zapytała mnie:
– Mamo, a dlaczego ciągle mówisz, że mnie kochasz?
– Bo tak jest córeczko. Bardzo cię kocham i chcę, żebyś o tym wiedziała.

I wiecie co się stało? Dorosły pewnie odpowiedziałby – wiem, że mnie kochasz, nie musisz tego ciągle powtarzać, a moja córka powiedziała po prostu – Aha. Kocham cię mamo!

2. Jestem z ciebie dumna/y!

Zapewne zwolennicy wychowania bez pochwał załamują ręce, ale ja daleka jestem od tej metody. Po prostu w nią nie wierzę. Bo to co czuje się na widok sukcesów swojego dziecka, jest czymś niepowtarzalnym. Duma i radość – często podwójnie, bo jeszcze chwilę wcześniej był tylko strach – czy mu się uda, czy się nie przewróci… I naprawdę tak jest, pod warunkiem, że mamy czas, żeby te sukcesy zauważyć. Powtarzajcie dzieciom, że jesteście dumni z tego czego się nauczyły, z tego co udało im się osiągnąć. Obojętnie czy jest to budowla z klocków, czy pierwsze miejsce w ogólnopolskim konkursie młodych naukowców. Każdy sukces, każda nowa umiejętność – to ciężka praca, często mozolna. To wysiłek i skutek często wielu wcześniejszych niepowodzeń.

Każdy potrzebuje docenienia. Nigdy nie pozwólcie poczuć swoim dzieciom, że wieczorne wiadomości są ważniejsze i bardziej warte uwagi, niż ich osiągnięcia. Mówcie im to, gdy tylko jest ku temu okazja, niech na takim kapitale zbudują niejeden sukces – w pracy, w miłości, w dorosłości.

3.  Przepraszam cię

Tak, przepraszam cię córeczko i przepraszam cię synku, wybaczcie mi, że:
– niesłusznie na ciebie nakrzyczałam/em
– złościłam/em się bez powodu
– nie słuchałam/em cię
– nie miałam/em dla ciebie czasu
– nie miałam/em racji
– zraniłam/em cię
– żartowałam/em z czegoś, co okazało się dla ciebie ważne

Wiele jest powodów do przeprosin, szczerych przeprosin za naszą dorosłą nieuważność, pośpiech, bagatelizowanie.

To jedna z najcenniejszych lekcji, bo pokazuje, że:
– nikt nie jest nieomylny
– dorośli  nie zawsze mają rację
– każdy człowiek ma prawo do szacunku i godnego traktowania
– to nie wstyd przyznać się do błędu i za niego przeprosić.

4. Wybaczam ci / Przyjmuję twoje przeprosiny

Równie ważne jak umiejętność przepraszania. Bo po co uginać kolana lub z trudem przyznawać się do porażki – jeśli wpadamy na mur? Przyjęcie przeprosin jest tak samo ważne i symboliczne. Potwierdza dziecku, że dobrze postąpiło, że może liczyć na pomoc i miłość, że nie musi się obawiać gniewu. Niech nasze dziecko wie, że tak wiele jest w naszych rękach i że warto wybaczać.

5. Słucham cię

Tu i teraz. mam dla ciebie czas, a to co jest dla ciebie ważne – jest i ważne dla mnie. Zawsze. Choć nasze światy tak bardzo się różnią. Choć w moim świecie, kolor włosów księżniczki przegrywa z poranną prasówką, a w twoim demonstracja polityczna jest niczym w porównaniu z nowym zamkiem z klocków. Szanuje cię i kocham, więc słucham cię. Tak samo jak oczekuję, że ty będziesz słuchać mnie. Przecież tak samo nie rozumiesz dlaczego znowu czegoś nie wolno albo coś jest niebezpieczne – a jednak słuchasz. Czy można dać lepszy przykład?

Czy można zrobić więcej dla drugiego człowieka (a co dopiero własnego dziecka) niż być dla niego? Słuchajmy naszych dzieci – i mówmy im, że tak jest.

6. To twoja odpowiedzialność / Jesteś odpowiedzialny za…

Tak, jesteś małym człowiekiem w wielkim świecie, który nie zawsze rozumiesz. Jestem zawsze u twojego boku, masz moje ramię do pomocy, ale ty jesteś odpowiedzialny za:
– swoje mniejsze i większe wybory
– konsekwencje, których nie da się w życiu uniknąć
– zwierzątko, o które prosisz
– słowa, którymi czasem ranisz swoich przyjaciół
– relacje, które tworzysz z bratem, siostrą, dziećmi w przedszkolu
a ja, jestem tutaj blisko, żeby wszystko ci pokazać i wytłumaczyć. Pomóc, jeśli mimo wszystko popełnisz błąd. Ale to twoja „mała” odpowiedzialność, każdy musi się jej nauczyć. Inaczej szybko zgubi się w życiu.

7.  Dasz radę / Uda ci się!

Tak często brak nam pewności siebie i wiary, że coś może się udać, wyjść nam doskonale. Od dzieciństwa słyszymy „za wysokie progi…”. Wystarczy! Ile razy sami, jako dorośli i wykształceni ludzie, nawet nie spróbowaliśmy czegoś zrobić, bo tak bardzo baliśmy się porażki? Nie zabijajmy w naszych dzieciach wiary w siebie! Powtarzajmy im często że dadzą radę, że im się uda. Że my, rodzice wierzymy w nie z całego serca! Bo kto, jak nie my?

Uwaga, nigdy nie mylcie z tego z „musisz być najlepszy” – guzik, nie musisz! Dla mnie zawsze jesteś naj, bo w ciebie wierzę.

Taka mała rzecz potrafi zmienić ludzkie życie, to, że jest ktoś, kto w nas wierzy.

Obejrzyjcie ten film i uwierzcie, że te słowa mają niesamowitą moc!

 

Opublikowany przez Bright Side na 21 luty 2016


Kuchnia Zdrowie

Bilans życiowy przed czterdziestką? Nie ma czego się bać

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
9 marca 2016
Bilans życiowy przez czterdziestką? Nie ma czego się bać
Fot. iStock / evgenyatamanenko

Myślimy: bilans życiowy i pada na nas blady strach, bo boimy się że bilans zysków i strat, sukcesów i porażek nie będzie się równoważył, a raczej przechylał na stronę tych drugich.

Przyjaciółka powiedziała mi: „Zobaczysz, to jest silniejsze od ciebie, że przed 40-tką rozliczasz się ze swojego życia”. Mam jeszcze trochę czasu, ale postanowiłam się do tego dobrze przygotować. W końcu bilansu nie trzeba robić przed pełnymi urodzinami lub z powodu jakiś wyjątkowych wydarzeń.

Grunt to wiedzieć, jak się do tego zabrać, bo przecież nie chodzi o to, żeby usiąść, załamać ręce i stwierdzić, że moje życie jest do niczego. Bo – sorry – na pewno nie jest.

Zrób listę rzeczy dla ciebie ważnych

W zupełnym oderwaniu od tego tu i teraz. Po prostu puść swoje myśli luzem i wypisz wszystko to, co w życiu dla ciebie jest ważne:

kariera zawodowa, rodzina, dzieci, podróże, rozwijanie pasji (napisz jakich), życie towarzyskie, przyjaciele, czysty dom, spełnienie marzeń (jakich), zdrowie, wykształcenie, związek.

Dla każdej z nas to będzie coś zupełnie innego, choć pewnie wiele rzeczy znalazłybyśmy wspólnych.

Zrób listę rzeczy, które w swoim życiu masz

Może być obok tych ważnych. Wypisz, co osiągnęłaś w swoim życiu, co składa się na to, gdzie dzisiaj jesteś. Czy masz dzieci, podróżujesz, jesteś w dobrym związku albo wyplątałaś się ze złego. Masz pracę? Dobrych ludzi wokół siebie? Przyjaciół, na których możesz polegać? Fajne mieszkanie, samochód, rower? Napisz o tym wszystkim, co sprawia ci w życiu radość, co je wypełnia i czyni dobrym, sprawia, że lubisz swoje życie.

A teraz połącz te rzeczy ważne z tymi, które masz. Może się okazać, że wiele z nich jest już w twoim życiu. Może jedne w mniejszym wymiarze niż byś chciała, a może inne bardziej niż ci się wydawało. Może być też tak, że po tym zestawieniu niektóre z tych ważnych rzeczy na swojej ważności mogą stracić.

Napisz co chcesz osiągnąć, a co już osiągnęłaś

Często stawiamy sobie wysoko poprzeczkę nie doceniając tego, co zrobiliśmy dotychczas. Więc może czas najwyższy docenić wszystko to, co już udało ci się osiągnąć. Z jednej strony kartki zrób listę swoich sukcesów: zawodowych i prywatnych, a z drugiej tych, do których dążysz, może się okazać, że wiele ze swoich celów już osiągnęłaś. Jasno zobaczysz, do czego chcesz dążyć.

Wyobraź sobie siebie za kolejne pięć lat

Pomyśl o sobie. Zamknij oczy i wyobraź sobie gdzie chciałabyś być za pięć lat, co robić, kto jest tam obok ciebie. Widzisz siebie, uśmiechasz się do tego wyobrażenia? Zapamiętaj je bardzo dokładnie, bo tam właśnie zmierzasz, nawet jak się boisz, nawet jak wydaje ci się to niemożliwe – życie to zmiana, a zmiana zawsze niesie za sobą lęk przed tym co nowe i nieznane. Ale… zamknij oczy i zobacz, gdzie w ostatecznym rozrachunku będziesz mogła być. Szczęśliwa. Pielęgnuj w sobie to wyobrażenie.

Pomyśl czego potrzebujesz

Co jest potrzebne ci do szczęścia. Niech to nie będą jakieś mrzonki, iluzje, ale konkretne rzeczy. Nie pisz miłość – napisz fajny związek – bo na miłość będziesz biernie czekać, a żeby znaleźć partnera możesz zacząć działać. Nowa praca – na to też masz wpływ, lepszy samochód, mieszkanie, podróż na drugi koniec świata, by doświadczyć nowego, rozwój osobisty – to wszystko są rzeczy, na które ty sama masz wpływ, to czy uda ci się zadbać o twoje potrzeby zależy tylko i wyłącznie od ciebie.

Czy żyję swoim życiem, czy wypełniam czyjś plan

To jak odpowiedzieć sobie na pytanie czy jestem szczęśliwa ze swoim życiem, że to w jakim teraz jestem punkcie, to mój wybór, to konsekwencja moich decyzji, a nie spełnianie oczekiwań wszystkich wokół. Czasami odpowiedź może nas zmiażdżyć, ale też wyzwolić z potrzeby bycia akceptowanym przez wszystkich wokół. To twoje życie, ono jest tylko jedno, nikt nie ma prawa decydować o tym, jak je przeżyjesz. A jeśli przywłaszcza sobie takie prawo, powiedz, żeby zajął się twoim, bo ty teraz bierzesz życie w swoje własne ręce. Na to nigdy nie jest za późno.

Które ze swoich marzeń chcę zrealizować?

Marzenia nie są tylko po to, żeby o pewnych rzeczach wyłącznie marzyć. Ja jestem przekonana, że marzenia są po to, by je spełniać. I jak już kilka z nich spełniłam, to może czas sięgnąć po kolejne. Bo jestem na takim etapie swojego życia, kiedy wszystko mogę, a ograniczenia tkamy sobie sami. Te zawsze można przełamać, choć wiadomo – do prostych rzeczy to nie należy. Ale jeśli bardzo nam na czymś zależy, to trzeba do tego dążyć, obmyślić realny plan działania, a nie jedynie siedzieć w fotelu i myśleć, jak mogłoby być cudownie.


Zobacz także

'Depresja waginy' to nie żart, a poważny problem, na który cierpi wiele kobiet

‚Depresja waginy’ to nie żart, a poważny problem kobiet

Łączy nas cukrzyca

Mrożonki - fakty i mity

Mrożonki – fakty i mity. A ty, w co nadal wierzysz?