Zdrowie

Dr Krzysztof Gojdź: Dziś solidaryzuję się z tymi kobietami, które walczą o przeżycie – łysymi po chemii

Redakcja
Redakcja
7 października 2016
 

Nie zapełniajcie cmentarzy. Macie dla kogo żyć… – napisał na swoim profilu dr Krzysztof Gojdź,. Apel do kobiet jakich wiele? Nic z tych rzeczy, dla poparcia swojego zaangażowania i troski o zdrowie kobiet, dr Gojdź ogolił swoją własną głowę.

Znany i uwielbiany przez kobiety lekarz zajmujący się medycyną estetyczną zapowiedział wielką metamorfozę, jednak dopiero po opublikowaniu zdjęcia na Facebooku, okazało się, że to nie jest zwykła „słit focia”… Rak jajnika, co roku zbiera okrutne żniwo, co szósta zdiagnozowana kobieta – umiera, tylko dlatego, że zbyt późno zgłosiła się do lekarza. Rak jajnika to cichy zabójca, bardzo długo bezobjawowy.

Krzysztof Gojdź nie jest już tylko autorytetem wśród swoich kolegów po fachu, my chylimy czoła, za tak znaczący i spektakularny gest wobec kobiet walczących o swoje zdrowie i życie. I możemy tylko przyłączyć się do apelu – badajcie się, badajcie!!!

Niedawno ruszyła kolejna odsłona  Ogólnopolskiej Kampanii Społecznej Diagnostyka jajnika pod hasłem – Twoja historia nie musi być złośliwa. Rak jajnika występuje także u kobiet w młodym wieku, dlatego każda kobieta po 20. roku życia powinna raz do roku podczas wizyty mieć wykonane  badanie USG  przezpochwowe czy też przez powłoki brzuszne. Badanie USG jest o tyle ważne, że podczas rutynowego badania ginekologicznego nie wykrywa się zmiany o średnicy mniejszej niż 1 cm, a w badaniu USG  jest to możliwe.

Przeczytajcie treść całego apelu

Dr Krzysztof Gojdź
Przedwczoraj przyszła do mnie moja pacjentka. Od kilku lat dbałem o jej dobry wygląd, urodę, ciało. Zdjęła czapkę i rozpłakała się. Zobaczyłem łysą głowę po chemioterapii raka jajnika…
Każdy chce dobrze wyglądać. Dbamy o nasz wygląd. Chodzimy do fryzjera, malujemy się, odwiedzamy kosmetyczkę czy gabinet medycyny estetycznej. To jest zewnętrzna skorupa. To po niej często nas oceniają inni. Bo często żyjemy dla innych, bierzemy do serca ich opinie i hejt.
Zapominamy w tym wszystkim o sobie, swoim wnętrzu, ale też o zdrowiu.
Rak jajnika – objawów nie widać na zewnątrz. Do pewnego momentu nie czuć ich. A zbiera żniwa śmierci. Boimy się i nie chcemy rozmawiać o trudnych tematach i chorobach. Odpychamy od siebie myśli, że może to nas spotkać. Że rak mnie nie dotyczy. Że to dotyka inne kobiety ale nie mnie.
Każdego roku ponad 3500 kobiet dowiaduje się, że ma raka jajnika. 70 % z nich umiera: 6 kobiet dziennie! Wszystko dlatego, że za późno trafia do lekarza. Bo, nazywany cichym zabójcą, rak jajnika nie daje żadnych wyraźnych objawów… Według badań Kwiat Kobiecości aż 62 % kobiet bardzo rzadko lub w ogóle nie rozmawia o chorobach kobiecych w rodzinie. Drogie Kobiety! Musimy to zmienić! Cytologia nie wystarczy! Apeluję do Was: idźcie do ginekologa i przebadajcie jajniki. Wcześnie wykryte zmiany można wyleczyć. Nie zapełniajcie cmentarzy. Macie dla kogo żyć…
Dziś solidaryzuję się z tymi kobietami, które walczą o przeżycie – łysymi po chemii. One wiedzą że nie uroda zewnętrzna jest najważniejsza…
#rakjajnika #diagnostykajajnika #kwiatkobiecosci


 

Fot. Maksymilian Rigamonti (mat. prasowe Holistic Clinic)

dr n. med. Krzysztof Gojdź to jedyny w Polsce certyfikowany lekarz American Academy of Aesthetic Medicine. Dyplom obronił z pierwszą lokatą. Pracuje jako wykładowca szkolący lekarzy z całego świata w zakresie laseroterapii, medycyny estetycznej i regeneracyjnej. W Polsce jest właścicielem Holistic Clinic, z której usług korzysta wiele polskich gwiazd.


Zdrowie

Radio z anteną na parapecie i tykający zegar nad łóżkiem, to nie do końca spokój, o który na koniec życia chodzi…

Michalina Grzesiak
Michalina Grzesiak
8 października 2016
Radio z anteną na parapecie i tykający zegar nad łóżkiem, to nie do końca spokój, o który na koniec życia chodzi…
Fot. iStock / Barcin
 

Życie kołem się toczy. Od łez wzruszenia przy pierwszym usłyszanym biciu serca na usg, do nadziei, że trud i całokształt włożony za życia w dzieci zwróci się z nawiązką. Odda się nam gdy przyjdzie pora na umieranie. W bilansie zysków i strat, w rachunku sumienia czy wszystko, co było do zrobienia zostało wykonane na najwyższym poziomie, obudzimy się my – młodzi, jako oni – starsi ludzie. Pełni obaw, kto poświęci nam uwagę i miłość, będziemy walczyć o swoją godną obecność w społeczeństwie. Kiedy staniemy się już leciwi, dłonie pomarszczy czas, włosy przykryje szron, nie będziemy chcieli umrzeć za życia. Jakie mamy zatem oczekiwania i wyobrażenie starości teraz, kiedy potrafimy jeszcze sprawnie się podpisać i czy na pewno  dobrze odbieramy starość, kiedy nas jeszcze nie dotyczy?

Starsza Pani

Widzę ją na przystanku autobusowym, siedząc na czerwonym świetle w samochodzie. Ma na sobie beżowy płaszczyk, jak trzy czwarte pań w jej wieku i buty. Takie brązowe, skórzane pantofle z plecionki, z których śmieją się nastolatki. Jest tak zgarbiona, że ciężko dostrzec twarz. W dłoni trzyma torebkę na pasku. Torebka podskakuje jak oszalała w nieskoordynowanej ręce. Wiem co to jest. Mój dziadek cierpiał dokładnie na to samo. Zauważam, jak neurologia pomału dopada i moją mamę, przeraża mnie to. Przewiązana na głowie chustka dobrana pod kolor płaszcza jeszcze bardziej rozwala mi serce. Patrzę na przekrój pokoleń kręcący się wokół tej pani, na dziecko w wózku po lewej, jakąś studentkę po prawej i dochodzę do bardzo głębokich przemyśleń, że ona już to wszystko przerabiała. Była i dzieckiem, i nastolatką, może kończyła studia. A teraz stoi, czeka zgarbiona jak złamane drzewo, popychana przez dzieciaki, które zaraz obok wciskają się w drzwi autobusu. Zupełnie bezbronna.

Ta kobieta jest definicją lęku przed starością. Oprócz oczywistych chorób,  zmniejszonej sprawności ruchowej, pogorszonego ogólnego stanu zdrowia, słuchu, wzroku, jest zbiorem wszelkich lęków. Kulą, która widzi przyszłość. Stoi przerażona, w drugim ręku ledwo utrzymuje kraciastą torbę na dwóch kołach, wygląda jak pięcioletnia dziewczynka zakleszczona w ciele starca. Przeciągam na niej wzrok, zmienia się światło na zielone, za mną trąbi już zniecierpliwiony kierowca. Muszę odjeżdżać, ale czuję lęk. Chciałabym wyskoczyć z auta, przytulić, podać rękę, odwieść do domu. A co, jeśli jest strasznie samotna? Utożsamiłam się z nią i tą przeszywającą nieporadnością.

Dzwońce. Przychodźcie. Przytulajcie. Pamiętajcie tych kilka ważnych reguł

  • Kiedy będę już stara, nie chcę dostać od ludzi biletu na autobus tylko w jedną stronę. Nie chcę iść nie wiadomo gdzie w samotności i nerwowo oglądać się przez ramię, czy nikt mnie nie goni. Nie chce się bać. Potrzeba będzie mi pewności, że kiedy odegram role i rozliczę się z przypisanych przez życie funkcji, dostanę zasłużony spokój i troskę.
  • Nie chcę, aby kiedykolwiek myślano, że przyciszone radio z anteną na parapecie w kuchni i tykający zegar nad łóżkiem są spokojem, o który mi na koniec chodziło. Od ciszy będą krzyczały obawy. W samotności spotęguje się smutek. Będę potrzebowała być i bywać. Mówić i wysłuchiwać. Czuć się potrzebna. Zadzwońcie do mnie czasem.
  • Dajcie mi zostać starsza panią z niewyobrażalnie wielką potrzeba posiadania rodziny, posiadania dzieci. Po czterdziestce, po pięćdziesiątce, po dwóch rozwodach, nieważne. Dajcie na zawsze wołać do siebie „moje” nawet, kiedy będziecie mieli za sobą własny bagaż doświadczeń i staniecie się jednostkami ściśle autonomicznymi.
  • Dzwońcie. Przychodźcie chociażby po to, żeby razem posłuchać tykania, którego tak bardzo nie będę znosiła. Nie będzie mnie bez was. Bez was odejdę w zamknięcie. Zamilknę. Uschnę. Umrę, ale jakbym jeszcze żyła.
  • Przytulajcie. Jak wtedy, gdy mieliście po pięć lat. Jak wtedy, kiedy w pokoju gasło światło. Kiedy zegnę się wpół, a na uszy naciągnę chustkę – przypomnijcie jak smakujecie. Przytulcie i odgońcie niepokój, że potrzebna już nigdy nie będę.
  • Dajcie wierzyć, że mam jeszcze coś do zrobienia.
  • Zjedzcie zrobioną przeze mnie zupę choćby miałaby to być wasza trzecia tego dnia. Obierałam ziemniaki tylko po to, żeby jeszcze popatrzeć na wytrzeszczone w uśmiechu zęby. Ucałujcie pocięte przez czas poliki. Dajcie znać, że smakowało. Po prostu.
  • Nie traktujcie zgarbionej staruszki jak imbecyla. Głupka bez poglądów i wiedzy. Miejsce szacunek do starości bo jest jedną z tych pewnych rzeczy, od których się nigdy nie ucieknie.
  • Nie dajcie nigdy odczuć, że jestem, ale jakby mnie już dawno nie było. Jakbym zapomniała spakować torby i odejść, kiedy wy wynajęliście już mieszkanie komuś innemu.  Zaopiekujcie się mną. Na pewno ogarnie mnie strach. Nigdy nie pozwólcie się bać.
  • Kochajcie mnie. Niczego tak nie będę wołać, jak miłości.

Samotność największą chorobą starości

Dojechałam do domu, a przed oczami jeszcze długo stała zgarbiona kobieta. Oczy jej, które wiele widziały i dłonie, które niejedno robiły. Doszłam do wniosku, że chyba nie tak, jak samego umierania boimy się samotności i wykluczenia. Odcięcia gruba kreską od wątków, umniejszenia prawa do życia. Tak, jakbyśmy w pewnym sensie nie myśleli o samym procesie starzenia, ale o poniżeniu, które czeka za rogiem. Jeżeli przytaczacie właśnie w głowie prywatny przypadek, jeżeli jest ktoś, kto być może teraz sterczy z nosem przyklejonym do okna i liczy ludzi na chodniku goniących dokądś zaciekle – złapcie za telefon. Zadzwońcie i porozmawiajcie. Być może uratujecie komuś dzień. Być może zbawicie resztę życia.


Zdrowie

16 rzeczy, których nie powinniśmy mówić ukochanej osobie

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
7 października 2016
16 rzeczy, których nie powinniśmy mówić ukochanej osobie
Fot. iStock / ArtMarie

Szczerość w związku? Jasne, że jest najważniejsza. Są jednak rzeczy, o których lepiej nie mówić, bo te mogą zranić, a wypowiedzianych słów nie da się cofnąć. Dlatego lepiej dwa razy pomyśleć niż powiedzieć to, czego będziemy naprawdę żałować, a co w partnerze zostawi głęboką ranę… Czasami trudną do zabliźnienia.

Czego nie powinniśmy mówi sobie nawzajem?

Ty zawsze jesteś taki…

To zdanie zazwyczaj kończy się negatywnym komentarzem:

Zawsze jesteś taki uparty

Zawsze musisz być taki nieczuły

Zawsze tak robi/mówisz

Używanie „zawsze”, „nigdy” determinuje krytykę, zdaje się być czymś nieodwracalnym.

Dlaczego nie jesteś taka, jak…

Nigdy nie powinniśmy porównywać partnera do kogoś innego. Chcielibyście, żeby wytykano wam, że ktoś jest lepszy? Więc dlaczego nie jesteś z tym kimś?

Chciałabym, żebyś był bardziej…

Zabawny, oszczędny, towarzyski… Wpisać można cokolwiek. Pytanie – czy kochasz i akceptujesz kogoś takim, jakim jest, czy chcesz go zmieniać?

Nieważne, zrobię to

Ucięcie w ten sposób rozmowy jest umniejszaniem nasze relacji, brakiem szacunku dla drugiej osoby i jej lekceważeniem. A czy ten, co kocha, chciałby być lekceważonym?

Niczego nie potrafisz zrobić dobrze?

Ile razy w złości to zdanie ciśnie nam się na usta? A przecież to nic innego, jak poniżenie partnera, pokazanie naszej nad nim wyższości… Naprawdę tego chcesz?

Wszystko w porządku

Nie ma nic złego w tych słowach, gdy faktycznie tak jest. Jednak mówienie: nic się nie dzieje, kiedy kipią w nas emocje, gdy nie chcemy mówić o swoich uczuciach nie jest niczym dobrym…

Dobra, zapomnij o tym

Kiedy rozmawiacie, a ty tracisz cierpliwość, nie dążysz do wyjaśnienia konfliktu/sporu. To nie jest sposób, to po raz kolejny pokazanie lekceważenia drugiej osoby i spłycanie relacji.

Wyglądasz strasznie

To zdanie nie ma płci. Powiedzenie zarówno kobiecie jak i mężczyźnie, ze źle wygląda, może być dla obu równie raniące. Poza tym krytyczne słowa co do wyglądu partnera, które nic poza jego poniżeniem nie wnoszą, są naprawdę zbędne.

Jeśli mnie kochasz, kup mi…./zabierz mnie…

To jawna manipulacja. Jak można w imię miłości kogoś prosić, by coś nam kupił, by zabrał nas do kina, restauracji? Naprawdę chciałabyś, żeby twój partner zrobił ci jakąś przyjemność po takim tekście?

Nigdy nie będę dla ciebie wystarczająco dobra

Jak możesz tak o sobie mówić? Jeśli ktoś cię kocha, to znaczy, że akceptuje ciebie taką, jaką jesteś i to jest największa wartość takiej miłości.

To wszystko twoja wina

Zamiast obarczać partnera odpowiedzialnością za to, jak się czujesz, lepiej powiedz o swoich emocjach, o tym co cię boli, z czym ci źle.

Jeśli się nie zmienisz, odejdę

Czy to realna groźba? Czy naprawdę odejdziesz, jak partner się nie zmieni, nie zrobi tego, czego od niego oczekujesz? Jeśli nie, daj sobie spokój z tym tekstem. Na nikim nie będzie robił wrażenia…

Nie muszę tego mówić, przecież wiesz, że cię kocham

Jakby słowo „Kocham cię” było mało znaczące, a jednak jest ważne. Każdy z nas czeka co jakiś czas chce usłyszeć, że jest kochanym. Tak po prostu. Bez zbędnych komentarzy.

Powinieneś wiedzieć, jak się czuję

Otóż nie powinien i nie musi wiedzieć. Nie jest w naszej skórze, ma inną wrażliwość, inną emocjonalnością. Dopóki nie powiemy, co czujemy – nie ma szans, żeby się domyślił.

Czynisz mnie kompletną

To może jest dobre w filmach, ale nie w realnym życiu. Bycie uzupełnieniem drugiej osoby jest toksyczne, sprawia, że nie umiemy funkcjonować oddzielnie, wiąże nas z partnerem jakimś obowiązkiem wspólnego bycia, co może być niszczące dla związku.

Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie

Niby miłe, romantyczne, ale powtarzane komuś kogo kochamy przybiera kształt szantażu – nie odchodź, jak mnie zostawisz, moje życie nie będzie nic warte. Czy to nie za duża odpowiedzialność dla drugiego człowieka?

Do tej listy pewnie każdy z nas dopisałby jeszcze niejedno zdanie… Warto o nich pamiętać.


Zobacz także

Gluten - czy naprawdę szkodzi?

Czy gluten naprawdę szkodzi?

9 sposobów, dzięki którym możesz spróbować przesunąć okres o kilka dni

Dzień dobry, nazywam się depresja. Przycupnę sobie tu na fotelu. Dziękuję, nie chcę kawy ani herbaty

Depresja ma swój styl… Po tych słowach można poznać kogoś, kto się z nią zmaga